łap na dziecko

25.07.11, 22:33
Jestem z partnerem już jakiś czas i jak to bywa najpierw mieliśmy swoich znajomych, a teraz mamy wspólnych. Przetasowali się i już nawet nie wiadomo czyimi znajomymi byli najpierw.
Od jakiegoś czasu znajomi (wspólni) zaczęli mnie zasypywać pytaniami "kiedy dziecko"
starałam się dyplomatycznie odpowiadać, że jeszcze nie czas, że kiepsko finansowo u nas itd
non stop któreś w rozmowie w 4oczy wypadało z tekstem "zrób sobie dziecko z nim jeśli to on nie chce". Zmęczyły mnie te pytania i powiedziałam to mojemu partnerowi, a on mi wyznał, że też go tak atakują :złap ją na dziecko" i na początku myślał, ze to ja ich nasyłam.

czy ludzie naprawdę się "łapią na dziecko"
Nie chcemy jeszcze dziecka. Planujemy za 3-4 lata i nikt nikogo nie będzie łapał bo to świadoma decyzja. Jednak te "dobre rady" są przerażające.
    • soulshunter2 Re: łap na dziecko 25.07.11, 22:36
      pono na mieszkanie tez lapio, o tu:
      dobra kobieta
    • maly.jasio alez to ludzkie 25.07.11, 22:45
      innynik napisała:
      Jednak te "dobre rady" są przerażające.


      ale ludzkie.

      tez by chcieli, bys sie meczyla tak, jak oni.
      • lonely.stoner Re: alez to ludzkie 26.07.11, 00:07
        zmiencie znajomych, a na przyszlosc jak ktos ci wyjedzie z takim chorym tekstem to go chyba po prostu stuknij w leb.
      • innynik Re: alez to ludzkie 26.07.11, 08:56
        "męczyli" to chyba złe określenie bo część ma jedno dziecko i starają się o drugie
    • fioletowetulipany Re: łap na dziecko 26.07.11, 09:17

      > czy ludzie naprawdę się "łapią na dziecko"
      zdarza się :)
      > Nie chcemy jeszcze dziecka. Planujemy za 3-4 lata i nikt nikogo nie będzie łapa
      > ł bo to świadoma decyzja.

      I świetnie. Macie plan i tego się trzymajcie, zresztą to imo bardzo dobre podjeście. A jak ktoś następnym razem Ci powie "zrób sobie dziecko", to powiedź: "sam se zrób" :P
      Jednak te "dobre rady" są przerażające.
      Zgadzam się, też doprowadza mnie do furii, jak komuś się wydaje, że wie lepiej ode mnie, jak moim życiem pokierować, ale ja wpuszczam jednym uchem, uśmiecham się i wypuszczam drugim
    • marzeka1 Re: łap na dziecko 26.07.11, 09:17
      Zmieniłabym znajomych, a osobę, która poradziła ci "złap go na dziecko" omijałabym duuuużym łukiem.
    • reniatoja Re: łap na dziecko 26.07.11, 09:31
      Wprawdzie temat sie powtarza co chwile, z tym wscibstwem znajomych ad dziecko, ale to naprawde jest ohydne. Normalnie rzygac sie chce.

      Niestety, w najblizszej rodzinie mam osobe, ktora ma zaplanowana na okreslony czas "wpadke", bo malzonek zwleka z decyzja. Z jednej strony szlag mnie trafia, chcialabym go ostrzec - bo jesli on nie chce dziecka, to niechby wiedzial co mu sie kroi. To nbardzo bliski moj krewny ktorego kocham. Z drugiej strony nie moge chyba mieszac sie w wewnetrzne sprawy czyjegos zwiazku, sama nei wiem. LApanie na dziecko, decydowanie o dzizecku wbrew woli drugiego z rodzicow - to karygodne. Dziecko to zbyt duza odpowiedzialnosc, nikt nie ma prawa swiadomie ladowac nikogo w niechciane rodzicielstwo - ani skazywac dziecka na bycie, chocby tylko przez jednego rodzica, niechcianym.

      Urwy chodza po tym swiecie.
    • raohszana Re: łap na dziecko 26.07.11, 09:46
      "Oh, to z tobą tak źle, że musiałaś/łeś aż na dziecko łapać?" i spojrzenie pełne współczucia.
      • reniatoja Re: łap na dziecko 26.07.11, 09:53
        raohszana napisał:

        To nic nie da, bo wyobraz sobie taki dialog.

        > "Oh, to z tobą tak źle, że musiałaś/łeś aż na dziecko łapać?" i spojrzenie pełn
        > e współczucia.
        > - nie, no ja nie musialam, ale Ty, jak widac musisz, wiec nie zwlekaj tylko lap!

        I co wtedy?

        Lepiej chyba powiedziec szczerze: Nikogo nie bede lapac na dziecko, wez sie stuknij intiotko.
        • raohszana Re: łap na dziecko 26.07.11, 09:57
          reniatoja napisała:

          > I co wtedy?
          *
          Jak to "I co wtedy?" Uśmiecha taki, żeby pytającemu burakowi oczy wypaliło od promienności, ściśnięcie za ramię i "tak sobie tłumacz, powtarzaj do skutku!" tonem doświadczonego terapeuty i zmieniamy znajomych, bo z buractwem nie ma się co zadawać.

          > Lepiej chyba powiedziec szczerze: Nikogo nie bede lapac na dziecko, wez sie stu
          > knij intiotko.
          *
          Owszem, ale zaczynamy od wersji kulturalnej, nie? ;)
    • innynik wyjaśnienia 26.07.11, 10:27
      Moi znajomi mówią to w dobrej wierze. Często mówią nam żebyśmy sobie zrobili dziecko jak jesteśmy razem. Są świetnymi osobami, i w każdej sytuacji mogę na nich liczyć. Jednak zastanawiające jest ich podejście w tej sprawie. To chyba trochę moja wina bo ja mówię:
      nie chcemy dziecka, a innym razem rozpływam się nad dziećmi znajomych i to wygląda tak jak ja bym chciała a X nie.
      Ogólnie to oboje chcielibyśmy, ale jeszcze nie czas i tak to przedstawiamy.

      Nie o to jednak chodzi. Nasi bliscy znajomi chcą naszego dobra, widzą jak do siebie pasujemy i po prostu uważają, że posiadanie dziecka dopełniło by naszego szczęścia tak jak dopełniło im. W dobrej wierze to mówią bo sami nie chcieli dziecka, a później knuli jak się go pozbyć. Dziecko jednak zostawili (ku początkowej rozpaczy) teraz starają się w pełnej fascynacji o drugie. (Inni znajomi podobnie jedno już mają knują 2)

      Przerażające jest, ze koleżanki ze studiów/liceum z którymi mam bardzo sporadyczny kontakt wypalają tekstami:
      zrób sobie dziecko to cie nie zostawi
      pomyśl jak wykombinować dziecko
      znasz sposoby na zatrzymanie faceta

      i te uśmieszki "porozumiewawcze"
      nawet nie chce mi sie im odpowiadać, zmieniam temat
      później w domu siadam i rozmyślam ile "wpadek" to naprawdę wpadki, że prezerwatywa pękła, a ile to zaplanowane działania którejś ze stron.

      u nas jest inaczej dziecka nie planujemy, ale w każdej chwili może się trafić
      • raohszana Re: wyjaśnienia 26.07.11, 10:29
        Oh, jak to dobrze mieć znajomych, którzy wiedzą co dla nas lepsze, oh, oh!
        • innynik Re: wyjaśnienia 26.07.11, 10:38
          Bliscy znajomi nie są z tymi pytaniami i namówieniami o dziecku nachalni.

          Bardziej zastanawiaja mnie ci tacy znajomi chmmm no mało bliscy znajomi, którzy takie teksty rzucają do mnie-prawie obcej osoby.
          Płeć tu nie ma znaczenia, chociaż koleżanki częściej pytają się czy planuję "wpaść".
          Tak sobie tu głośno myślę, że skoro na wpół obce osoby mowią o "planowanych wpadkach" to jak sobie teraz usłyszę, że ktoś wpadł to sobie pomyślę "ciekawe które kogo złapało na dziecko"
          • raohszana Re: wyjaśnienia 26.07.11, 10:43
            innynik napisała:

            > Bliscy znajomi nie są z tymi pytaniami i namówieniami o dziecku nachalni.

            > Bardziej zastanawiaja mnie ci tacy znajomi chmmm no mało bliscy znajomi, którzy
            > takie teksty rzucają do mnie-prawie obcej osoby.
            *
            Bo to najprościej - wpierniczać się w życie komuś obcemu, kto na to pozwala.

            > Płeć tu nie ma znaczenia, chociaż koleżanki częściej pytają się czy planuję "wp
            > aść".
            > Tak sobie tu głośno myślę, że skoro na wpół obce osoby mowią o "planowanych wpa
            > dkach" to jak sobie teraz usłyszę, że ktoś wpadł to sobie pomyślę "ciekawe któr
            > e kogo złapało na dziecko"
            *
            Ciekawi ludzie, nie ma co :P
      • raohszana Re: wyjaśnienia 26.07.11, 10:30
        BTW - a na innowacyjny! szalony! nowatorski! pomysł powiedzenia tym cudownym znajomym "dajcież spokój, nie życzę sobie więcej o tym rozmawiać i takich tekstów" - nie wpadłaś jeszcze?
      • reniatoja Re: wyjaśnienia 26.07.11, 10:37
        Czy ci Wasi troszczacy sie szczerze o wasze szczescie znajomi nie dopuszczaja mysli, ze sami wiecie, czy dziecko, i kiedy, dopelniloby Waszego szczescia, czy nie? Ze nie potrzebujecie po rpsotu ich doradztwa w tej kwestii, a jesli bediecie potrzebowac, to sami z wlasnej inicjatywy sie do nich udacie po rade?

        Otoz ja przychylam sie do tego, co ktos tu powiedzial - chca, zebyscie sie tak samo meczyli jak oni. Nawet jesli teraz staraja sie usilnie (tak twierdza, a jaka jest prawda to tylko oni wiedza) o drugie dziecko, to wcale nie znaczy, ze tam gdzies w glebi serca zycza wam szczescia.


        Niestey. Swiat jest tak k.urewsko skonstruowany, ze jedynymi, ktorzy naprawde zycza bezinteresownie szczescia innym ludziom - to rodzice swoim dzieciom - zawsze, rodzenstwo sobie wzajemnie, a i to nie zawsze, dzieci rodzicom - tez nie zawsze.

        Wszelkie inne "najszczersze gesty troski o moje szczescie" zawsze przyjmuje z rezerwa. Im goretsze deklaracje, tym rezerwa wieksza.

        Nie bez przyczyny ktos kiedys powiedzial, ze bardzo latwo wspolcierpiec gdy cierpia nasi przyjaciele, duzo trudniej jest cieszyc sie ich szczesciem.
        • innynik Re: wyjaśnienia 26.07.11, 10:43
          Masz oczywiście rację, ale dość dobrze znamy sie z tymi znajomymi. Znamy ich trudne chwile i radosne więc to nie jest tak, że oni przedstawiaja nam dziecko jak maskotke która puszcza bąki o kwiatowym zapachu, ale przedstawiają dobre i złe strony posiadania dziecka. Kończąc w żartach, że to coś wspaniałego i moglibyśmy sobie "dziabnąć takie, a jak nam sie znudzi to oddac im"

          Jak już wyżej pisalam znajomi bliscy to jedno
          gorsi sa ci prawie obcy co uważa, że tylko w ten sposób przetrwa nasz związek
          • reniatoja Re: wyjaśnienia 26.07.11, 10:54
            No to jak to takie niewinne przygadywanki, to w ogole sie nie przejmuj, puszczaj mimo uszu i rozmawiaj o czyms innym.

            A z dalszymi znajomymi co sie dopytuja - ostro i bezwzglednie: Moglabys walnac jakiejs cizi, ze jak widzisz co sie z nia porobilo po dziecku to ci sie dzieci odechciewa. albo cos innego rownie ostrego - np jak widzisz bachory niektorych swoich kolezanek to tez ci sie dzieci odechciewa, bo bys sie musiala pociac, gdyby twoje bylo takie.

            Wiem, ze to nie jest latwe tak odpalic, sama tez nie potrafie, ale powinno sie tak robic. Ktos, kto sugeruje, ze powinnismy miec dziecko, wyraznie mowi - to, jak ty zyjesz MNIE nie odpowiada. W zwiazku z tym atakowani w ten sposob tez powinni wyraznie, jeszcze wyrazniej - odpowiadac w podobny sposob. Zeby jedyna mysl przewodnia, mozliwa do wysnucia z takiej riposty byla tylko taka wlasnie: To jak zyjesz, jaka jestes, jak uklada ci sie zycie, jak wygladasz, jak wyglada Twoja prywatna sfera Twojego zycia - nie podoba MI sie - zmien to.
            • jael53 Re: wyjaśnienia 26.07.11, 11:19
              Innynick, tyle dobrego w tym, żeście sobie z partnerem pogadali, jak się rzeczy mają - i że Wasi znajomi wścibią się bez czyjejkolwiek zachęty.
              Nie bądź, kobieto, taką bożą krówką, którą każdy może po katach rozstawiać.
              Za wpie.rzanie się w jakieś ściśle moje sprawy, z intencją, że to dla mojego dobra, od niepamiętnych czasów jestem okrutnie niemiła. Niezależnie od wagi sprawy, samo odezwanie to dla twojego dobra mam za mocno naganne.

              A jak to jest z wpadkami? Zdarzają się, statystycznie. Ale nie nagminnie, jakby wynikało z najróżniejszych opowieści.

    • princess_yo_yo Re: łap na dziecko 26.07.11, 11:10
      haha, pokaz mi swoich znajomych a powiem ci kim jestes - pasuje jak ulal w tym wypadku.
      • innynik Re: łap na dziecko 26.07.11, 11:24
        niestety nie żyje w izolatce i nie odpowiadam za ludzi których w swoim życiu spotykam.
        Bliskich znajomych mam świetnych, dalszych znajomych (praca, albo z kursów, szkoleń, szkoły) nie wybieram sobie po prostu ich spotykam, a ponieważ żyje sobie na planecie Ziemia to nie izoluje się od innych mieszkańców jeśli nie są zbyt inwazyjni. Ci mimo wszystko nie są inwazyjni, ale dziwni, a ich dziwnośc przerzuca się na mój obraz reszty społeczeństwa.
        • jael53 Re: łap na dziecko 26.07.11, 11:35
          Daruj, ale jeśli włażenie z kopytami do cudzej sypialni nie jest inwazyjne, to masz nadzwyczaj... liberalne pojęcie inwazyjności. Też nie żyję w szklanej wieży, niemniej granice stawiam. I to tak, że przez lata - choć miałam (i mam) licznych znajomych - nie było "odważnych" do wcinania się z takimi kwestiami.
        • princess_yo_yo Re: łap na dziecko 26.07.11, 11:42
          tez zyje na planecie ziemia i tez nie w szklanej wiezy a jednak nie mam takich namolnych znajomych ani blizszych ani dalszych. pewnie dlatego ze nie toleruje ewidentnego braku oglady i nie nazywam takowego dziwactwem zeby ladniej brzmialo.
    • mahadeva Re: łap na dziecko 26.07.11, 11:33
      tak, ludzie łapią na dziecko - ale to dosc ryzykowne i moze na poczatku mozna skorzystac, ale w ostatecznym rozrachunku to zle sie konczy
    • fajnajozia Re: łap na dziecko 26.07.11, 19:12
      "Zmęczyły mnie te pytania i powiedziałam to mojemu partnerowi, a on mi wyznał, że też go tak atakują :złap ją na dziecko" i na początku myślał, ze to ja ich nasyłam."

      O tyle o ile łatwo mogę uwierzyć, że dostałaś "cenną" radę łapania na dziecko od koleżanek, o tyle nie mogę uwierzyć, że taką samą radę otrzymał Twój partner. Mężczyźni tak nie mówią. Co najwyżej usłyszał : Uważaj, bo cię złapie na dziecko. A to jest różnica. :D
      Co do rady, cóż ... jeśli wyjechałaś z problemem na forum, śmiem bezczelnie przypuszczać, że jesteś zainteresowana łapaniem na dziecko. I tak zrobisz.
      • innynik Re: łap na dziecko 26.07.11, 21:47
        "Mężczyźni tak nie mówią. Co najwyżej usłyszał : Uważaj, bo cię złapie na dziecko. A to jest różnica." - tu się mylisz, ale rozumiem, że ty wiesz lepiej co mówią mężczyźni.

        wyjechałam z problemem bo nie ogarniam jak można tak robić/mówić, a na forum non stop czytam, ze ktoś wpadł. Zaczęłam się zastanawiac ile w tych wpadkach jest wpadek, a ile planowanych wpadek.

        Nie muszę łapać na dziecko, nie stosujemy antykoncepcji i liczymy się z tym, że może się trafić dziecko wcześniej niż planujemy (a planujemy za 3 lata bo aktualnie kiepsko z wolnym czasem u nas na dziecko).

        Pytanie brzmi ile wpadek to wpadki (dla wyjaśnienia u nas to nie będzie wpadka, a fakt), a ile planowane działanie którejś ze stron. Będzie Ci trudno uwierzyć, ale mężczyźni też łapią na dziecko.
        • mak0s Re: łap na dziecko 29.07.11, 16:44
          Jak boisz sie ze facet lapie Cie na dziecko, to mozesz sie poratowac w postaci tabletki po. Sporo informacji o niej na www wpadka pl
    • alienangel Re: łap na dziecko 26.07.11, 20:06
      Trollujesz, czy znajomi są po prostu pie...nięci?
    • akle2 Re: łap na dziecko 26.07.11, 22:29
      NIE MA czegoś takiego, jak łapanie na dziecko. Jeśli pojawia się dziecko, to znaczy, ze OBOJE tego chcą. No, chyba że guma pęknie.
    • ona3010 Re: łap na dziecko 29.07.11, 16:48
      to pl to normalne
      mentalnosc polakow.... dziecko dziecko gary gary...pieluszki itp fuj
    • sabriel Re: łap na dziecko 29.07.11, 17:25
      No jak widać z udzielanych ci rad są kobiety, które łapią na dziecko.Oczywiście nie każdą wpadkę można tak zakwalifikować, ale są przypadki jednostronnego planowania potomka.Wystarczy poczytać sobie niektóre fora lub posłuchać koleżanek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja