zdrada - przyznawać się czy nie

    • reniatoja Re: zdrada - przyznawać się czy nie 27.07.11, 21:55
      Sa to sprawy, ktore nalezy ustalic na poczatku kazdego zwiazku. Prosta rzecz - ustalamy, czy w razie zdrady chcemy byc poinformowani, czy nie. Kazdy powinien sie wypowiedziec i drugi ma sie trzymac ustalenia potem.

      Ewentualnie, w trakcie zwiazku zmienia sie z zaznaczeniem, czy w moc wchodzi od dnia zmiany, czy dziala tez wstecz. I ewentualnie jak daleko wstecz, bo ktos moze miec zyczenie byc poinformowany badz tez nie jedynie o zdradach, ktore nastapily od jakiegos konkretnego momentu w przeszlosci,a wczesniejsze go nie interesuja.

      Tak chyba postepuja kochajacy sie i szanujacy, dorosli ludzie.
      • cowgirl_ride Re: zdrada - przyznawać się czy nie 27.07.11, 22:11
        Jak się kogoś kocha to się go nie zdradza...Albo rybki albo zegarek...
        • reniatoja Re: zdrada - przyznawać się czy nie 27.07.11, 22:17
          Dodaj - w Twoim przypadku, wedlug Cieibe, tak Ci sie wydaje.

          To bardzo istotne, bo po swiecie chodzi 6 miliardow ludzi, musisz wiec przyjac do wiadomosci, ze NIE ISTNIEJE jedna, jedynie sluszna, recepta czy przepis na COKOLWIEK, a tym bardziej milosc. A nawet gdyby istniala, to bardzo mala szansa, ze akurat Ty posiadlas te prawde. Kategoryczne stwierdzenia typu tego, jakiego dokonalas powyzej sa wiec... no coz... zabawne ;)
          • cowgirl_ride Re: zdrada - przyznawać się czy nie 27.07.11, 23:27
            Po pierwsze, piszę tu we własnym imieniu, jak każdy.
            Po drugie czy nie widzisz sprzeczności w stwierdzeniu, że ktos kogos kocha i/albo sznuje i jednocześnie zdradza? Czy Ty, w takim razie, uważasz, że można kogoś kochać i szanować i go zdradzać? Dla mnie jedno wyklucza drugie.
            • e.i.t.h.e.l Re: zdrada - przyznawać się czy nie 27.07.11, 23:50
              Czy zdradzać to nie wiem, ale myślę, że zdradzić to tak, można. Mnie by potem zeżarły wyrzuty sumienia (właśnie dlatego, że kocham i szanuję) i już bym tego nie powtórzyła. Co nie zmienia faktu, że jestem w stanie sobie wyobrazić, że pomimo kochania i szanowania kogoś istnieje pożądanie do kogoś innego. Na całe szczęście jeszcze nigdy nie dałam się mu ponieść.
        • reniatoja Re: zdrada - przyznawać się czy nie 27.07.11, 22:21
          cowgirl_ride napisała:

          > Jak się kogoś kocha to się go nie zdradza...Albo rybki albo zegarek...

          I jeszcze slowko: Nawet jesli Ty tak uwazasz, nawet jesli bylaby to prawda - to JAK SIE TO MA do zadanego w starterze pytania? Przeciez nie mamy tu ustalac, czym jest milosc, tylko wyrazic swoje zdanie nt mowic, czy nie mowic partnerowi o zdradzie.


          • cowgirl_ride Re: zdrada - przyznawać się czy nie 27.07.11, 23:32
            To była odpowiedź na Twojego posta:
            >"Prosta rzecz - ustalamy, czy w razie zdrady chcemy byc poinformowani, czy nie...
            Tak chyba postepuja kochajacy sie i szanujacy, dorosli ludzie."
      • vandikia Re: zdrada - przyznawać się czy nie 27.07.11, 22:23
        serio na początku związku rozmawiałaś o zdradzie? raczej paradoksalne
        • reniatoja Re: zdrada - przyznawać się czy nie 27.07.11, 22:30
          Nie, nic takiego nie powiedzialam. Ja nie jestem nowoczesna ;) Ale mysle, ze byloby to dobre rozwiazanie - w razie omawianego tu dylematu bylaby jasnosc jak postapic, nie byloby problemu.

          Zwlaszcza na tym forum istnieje taka jakas tendencja, ze jesli laska sie np. skarzy, ze maz np nie chce miec jeszcze dzieci, a ona juz chce - to sie ja strofuje, ze nie ustalili tego na poczatku. Podobnie jak zasad opieki nad dzieckiem, udzialow w kosztach utrzymania gospodarstwa, sposobu spedzania urlopow, no i wielu innych spraw - wszystko sie teraz ustala na poczatku zwiazku. To czemu nie kwestie wyznawania ewentualnej zdrady ;)

      • mali_kali Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 11:24
        > Sa to sprawy, ktore nalezy ustalic na poczatku kazdego zwiazku. Prosta rzecz -
        > ustalamy, czy w razie zdrady chcemy byc poinformowani, czy nie. Kazdy powinien
        > sie wypowiedziec i drugi ma sie trzymac ustalenia potem.

        Jaka bzdura!!! Zaczynasz zwiazek i od razu zaczynasz mysle o mozliwosci zdrady?! ROTFL
      • eijawanoko Re: zdrada - przyznawać się czy nie 29.07.11, 00:41
        nie... tak postępują chyba tylko jakieś podmioty wchodzące w fuzję....
    • asiu_3 Re: zdrada - przyznawać się czy nie 27.07.11, 22:02
      Jak mozna byc z ukochana osoba nieszczerym? Jakbym byla w takiej sytuacji to na pewno zakonczylabym zwiazek i najprawdopodobniej powiedziala dlaczego.
      • e.i.t.h.e.l Re: zdrada - przyznawać się czy nie 27.07.11, 23:53
        A nie lepiej po prostu zakończyć związek, a wyrzuty sumienia zżerające cię od środka przyjąć jako karę za swój czyn? Ta osoba i tak i tak nie będzie już wtedy z tobą, po co ją podwójnie ranić?
    • rypalski Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 01:46
      nie dosc ,ze pani oszukiwala druga strone wiele razy ... zastanawia sie pani teraz czy nie kontynuowac tego klamstwa "zyciem w klamstwie" przez jego ukrycie.
      Gdyby pani miala odrobine honoru ... powiadomila by pani partnera o tym co pani swiadomie
      wybrala i zostawila go samego ... bedzie to dla niego cios i zajmie mu to dosc duzo czasu aby zaakceptowac realia ... ale w ten sposob kazdy z was bedzie mial szanse na ulozenie od nowa swojego zycia.
      NIE MA WYJSCIA ZE ZDRADY ...
      • westdream Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 04:06
        Romantyczne z was robaczki:) i takie prostolinijne:D

        Po co przekazujemy taką informację partnerowi?
        Aby zrzucić z siebie ciężar, wyrzucić w świat informację o swojej słabości.
        Na co liczymy po wyjawieniu takiej informacji? Na odpust zupełny czy oczyszczenie samego siebie? Obawiamy się, że to nas będzie niszczyć od wewnątrz, że w dłuższej perspektywie i tak się wyda. Ale co daje taka wiedza naszemu partnerowi? Cierpienie, ktoś był fajniejszy, że w chwili słabości więź między partnerami okazała się za słaba. To cholernie boli. Nic oprócz cierpienia to nie niesie. Banialuki o prawdzie można sobie opowiadać księdzu w konfesjonale.
        Niektórzy nawet często wracają do tego miejsca, naaaaaaaaaa pewno ze szczerej skruchy;)

        Pewna prawa i sprawiedliwa pani parę postów wyżej napisała, że chciałaby wiedzieć bo życie w kłamstwie jest fee. Nie moja droga, ty chciałabyś móc przypisać swojemu partnerowi gębę łajdaka, aby rozstanie było łatwiejsze. Wyobraźmy sobie sytuację, że jedna ze stron zdradza.
        W sytuacji idealnej, zdradzający powinien się bez słowa rozstać z drugą stroną. To jest dopiero uczciwość! a nie jakieś piep**enie o prawdzie i żale o momencie słabości.
        A co sobie pomyśli w takiej sytuacji nieświadoma zdradzana/zdradzany? Pomyśli sobie, że jest z nią coś nie tak, że zabawa się skończyła, ale pojawia się pytanie, dlaczego tak się stało? Obawiamy się o bycie nie dość dobrym, a gadka o zdradzie pozwala nam wytłumaczyć rozstanie.

        Tym, którzy "cieszą się" z wiedzy o zdradzie swojego partnera bo znaleźli kogoś lepszego, zostawiam z cytatem z Bukowskiego:

        „Jak możesz twierdzić, że kochasz jednego
        człowieka, skoro na świecie jest dziesięć tysięcy
        ludzi, których kochałabyś bardziej, gdybyś ich kiedyś poznała?”

        A tym, którzy naprawdę nie widzieli świata poza swoją partnerką/partnerem życzę niewiedzy. Przynajmniej będziecie szczęśliwi:)

        • rasputeen Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 08:43
          A co wy wszyscy tak tego cierpienia się boicie?
          Cierpienie jest nieodłączną częścią istnienia. Odbieranie partnerowi prawa do cierpienia, trąci nieco protekcjonalnym zachowaniem (i przy okazji hipokryzją).
        • dziub_dziubasek Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 09:49
          Bzdura i brak dojrzałości.
          Szczerośc to jedyna szansa dla związku.
      • eijawanoko Re: zdrada - przyznawać się czy nie 29.07.11, 00:38


        > NIE MA WYJSCIA ZE ZDRADY ...

        o matko, co za post. jak nie ma wyjścia? Scena finałowa z 'Och Karol' z lat 80-tych uczy, że można nawiać przed wymiarem sprawiedliwości (tłum roznamiętniownych kochanek atakujących zdradzieckiego Karolka::)), będąc zatwardziałym recydywistą! i jak nie ma wyjścia?
    • wlody1 Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 09:03
      Można zawsze jak Desmond z reklamy Plusa...
    • dziub_dziubasek Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 09:43
      Tak sobie to czytam i taka smutna refleksja nachodzi- jakimi większość osób jest tchorzami. Nawet jak się decydują nie brnąć dalej w zdradę to brną w budowanie życia na kłamstwie, bo odwagi nie mają przyznać się do błędu.
      Po zdradzie można zbudować związek i tą samą osobą. Nawet znając wszystkie szczegóły i okoliczności zdrady partnera. Ale na kłamstwie związek daleko nie zajdzie.
      I można ponownie zaufać. Ale pewnie łatwiej i wygodniej jest wszystko przekreślić, winić drugą stronę, zamiast zastanowić się nad powodami.
      Moim zdaniem jedyna szansa dla związku to szczerość w takiej sytuacji. Inaczej to fikcja a nie związek.
    • bas5551 Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 10:00
      Ja zostałam zdradzona i nigdy ale to nigdy bym nie chciała się o tym dowiedzieć,moje życie legło w gruzach ,niem już nic - tylko pustka i cierpienie.
      • eijawanoko Re: zdrada - przyznawać się czy nie 29.07.11, 00:32
        to bardzo przykre, co piszesz Bas.... ja znam zdradzane żony... na razie żyją w nieświadomości...
        to pech, że dowiedziałaś sie o jednej zdradzie.... :/
    • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 10:17
      W naszej kulturze przyjęło się, że "wolny wybór" to najcenniejsza rzecz, którą może mieć człowiek. Tyle że czasem jest tak, że ów "wolny wybór" nie jest wolnością a obciążeniem, które powoduje bardzo silne emocje, z wpadnięciem w ciężką depresję włącznie.

      Istnieją sytuacje gdy lepiej jest, jeśli ktoś podejmie decyzję za nas.
      Nie trzeba być wielkim empatą by załapać, że mówienie o zdradzie należy do sytuacji z klucza opisywanego powyżej.
      Naprawdę, nie warto "uszczęśliwiać" bliźnich na siłę. A tak naprawdę to zdjąć z siebie ciężar wyboru i przerzucić go na partnera - "zdradziła/em, a teraz niech on/ona zdecyduje czy mam zostać w obecnym związku". Skrajnie egoistyczne.
      • rasputeen Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 10:36
        A kto ma rozsądzać o tym kiedy taka sytuacja zaistniała? Oczywiście ten ktoś kto podejmuje wybór za drugiego, zabawne.

        Moim zdaniem, jeśli ktoś tak bardzo dba o kondycje psychiczną swojego partnera, o jego brak cierpienia, itp., powinien pomyśleć o tym przed zdradą. Po zdradzie to już jest czysta hipokryzja i pielęgnowanie egoizmu.

        Wybór prosty, jeżeli wiemy, że partner chciałby znać prawdę to mówimy, jeżeli wiemy, że nie, milczymy licząc się ze wszystkimi tego konsekwencjami, kryzysem, rozwodem, itp. Postępując inaczej nie ma mowy o żadnym partnerstwie, jest kłamstwo, kłamstwo i kłamstwo. Przed partnerem i przed sobą...
        • rasputeen Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 10:39
          Oczywiście miało być:
          "Wybór prosty, jeżeli wiemy, że partner chciałby znać prawdę to mówimy licząc się ze wszystkimi tego konsekwencjami, kryzysem, rozwodem, itp., jeżeli wiemy, że nie, milczymy."
          • sinsi Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 11:29
            rasputeen napisał:

            > Oczywiście miało być:
            > "Wybór prosty, jeżeli wiemy, że partner chciałby znać prawdę to mówimy licząc s
            > ię ze wszystkimi tego konsekwencjami, kryzysem, rozwodem, itp., jeżeli wiemy, ż
            > e nie, milczymy."


            Wiemy równiez , że partner NIE CHCE BY GO ZDRADZAC. Czy to robimy? Dlaczego do czynu zdradzania i czynu mówienia o zdradzie chcesz stosować inne kryteria?
            • rasputeen Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 11:39
              Sprawa prosta, człowiek nie jest doskonały i zdarzają się różne sytuacje (zdrada jako przypadek, np. podczas imprezy, jakiś szaleńczy afekt, etc., etc. i tutaj takie sytuacje rozważam), ale kłamstwo, w dodatku długotrwałe, to już działanie z premedytacją.

              Długotrwała zdrada z rozmysłem świadczy o rozpadzie związku i życiu w zakłamaniu.
              • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 11:52
                Wiesz, jest taka kategoria: "szczerość do bólu".
                Też jestem zdania, że jakikolwiek związek można budować tylko na szczerości, tylko nie jestem pewny, czy w przypadku zadeklarowania partnerowi: "zdradziłem Cię" aby na pewno chodzi przede wszystkim o szczerość.
                • rasputeen Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 12:03
                  Tak jak ja nie jestem pewny, że utrzymanie zdrady w tajemnicy przed partnerem jest podyktowane tylko i wyłącznie jego dobrem. Trochę to naciągane...
                  • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 12:59
                    OK, to napisz:

                    1. Co partner zyskuje/traci na tym, że powiemy mu o zdradzie (oraz co my na tym zyskujemy/tracimy)

                    2. Co partner zyskuje/traci na tym, że mu nie powiemy (oraz co my zyskujemy/tracimy)
                    • rasputeen Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 17:39
                      Ad.1. Partner uzyskuje wiedzę potrzebną do podjęcia decyzji czy zostać i wybaczyć, czy odejść. Wydaje mi się, że jeżeli drugą osobę traktujemy po partnersku, a nie protekcjonalnie jak małe dziecko i wiemy, że o zdradzie chciałaby wiedzieć, musimy powiedzieć - to kwestia pewnej uczciwości. My zyskać nic nie możemy, za to nie tracimy twarzy (czy jak tam to zwał) i pewnej uczciwości (jedynie w przypadku zdrady jako ekscesu, w przypadku permanentnej zdrad nie ma o czym mówić).

                      Ad.2. Partner traci możliwość decydowania o sobie, swojej sytuacji, itp. w związku z nami, a więc partnerstwo. Dodatkowo niejednokrotnie jedno kłamstwo pociąga następne, itd. My tracimy szacunek dla swojego partnera traktując go w ten sposób (co w przyszłości może powodować kolejne zdrady, itd.)

                      Podsumowując, wydaje mi się, że najgorsze w tym wszystkim jest działanie z premedytacją. Dodatkowo nawet kiedy partner nie wie o zdradzie, bo zatailiśmy, układ się zmienia - to nie jest już partnerstwo. Czyli kłamstwo, tak czy siak, piętnuje niejako zdradzającego i ma wpływ na jego zachowanie w przyszłości. W przypadku ludzi wierzących spowiedź ma właściwości oczyszczające, podobnie tu wyznanie zdrady jest pewnym oczyszczeniem. Życie w występku (czytaj kłamstwie) może mieć nieobliczalne konsekwencje poprzez wpływ na psychikę kłamiącego - to chyba oczywiste.
                      • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 18:14
                        Odpowiedziałeś tylko na połowę pytania - nie napisałeś co partner traci w pierwszej, lub zyskuje w drugiej sytuacji.

                        Poza tym, Twoja interpretacja jest "na tezę" - z góry zakładasz, że zatajona zdrada doprowadzi do zdrad kolejnych, tudzież zakładasz że zatajenie zdrady jest przejawem "protekcjonalności" a nie np. troski.
                        OK, rozumiem ten punkt widzenia, choć nie do końca się z nim zgadzam.
                        Co się zaś tyczy ludzi wierzących - właśnie instytucja rozgrzeszenia sprawia, że katolicy łatwiej niż inne wiary ulegają pokusom (kradzież, kłamstwo itd.) - wystarczy się wyspowiadać i już jesteśmy "oczyszczeni".
                        Mnie takie "oczyszczenie" nie przekonuje, być może dlatego pomysł na poinformowanie partnera o fakcie zdrady odbieram jako chęć ulżenia sobie jego kosztem.
                        • rasputeen Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 18:33
                          W pierwszej sytuacji traci "błogą" nieświadomość (przez niektórych nazywaną świętym spokojem) popełnionych przez nas czynów. Oczywiście, jeżeli ktoś tego nie chce, to nie mówimy. W drugiej zyskuje partnera, na którym nie może polegać, bo jak tu polegać na kimś kto kłamie z premedytacją.
                          Te straty i zyski byłyby nawet zabawne, gdyby nie dotyczyły dość ważnej kwestii.

                          I niczego nie zakładam z góry, ponieważ w mojej wypowiedzi pojawia się magiczne słowo "może". Prawda jest taka niestety, że życie w występku wielu deprawuje, a dodatkowo oczyszczenie nie jest tu głównym celem przyznania się do ewentualnej zdrady.

                          Wydaje mi się, że szczerość podkreśla brak złych intencji w sytuacji tej "przypadkowej" zdrady - każdemu może się zdarzyć, kwestia odpowiednich warunków.
                          • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 18:41
                            Hmmm, ale czemu nie napisałeś, że w pierwszej sytuacji również "zyskuje" partnera, na którym nie może polegać? Przecież zdradził... I to że się do tego przyznał, nie sprawia, że zdrada staje się czynem uczciwszym.

                            Czemu też nie napisałeś, że w drugiej ową "błogą nieświadomość" zyskuje? (skoro w pierwszej sytuacji ją traci, to w drugiej zyskuje, czy nie tak?)

                            Właśnie dlatego piszę, że interpretujesz sytuację "na tezę"
                            • rasputeen Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 18:47
                              Bo dla niektórych uczciwość i odwaga stawienia czoła sytuacji są ważniejsze niż "przypadkowa" zdrada. Człowiek ma popędy i niestety czasami im ulega, ja to rozumiem.

                              W drugiej nie zyskuje braku świadomości zdrady, bo przed zdradą przecież jej nie miał.
                              • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 18:51
                                > Bo dla niektórych uczciwość i odwaga stawienia czoła sytuacji są ważniejsze niż
                                > "przypadkowa" zdrada.

                                To Twój punkt widzenia.
                                Ja już wcale nie jestem pewny, czy taka "uczciwość po trupach" jest wiele warta
                              • rasputeen Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 18:52
                                Ok, zapędziłem się... ;)

                                Podsumowując, z kim byś wolał spędzić życie, z osobą, której zdrada się przytrafiła, czy z kłamcą i kombinatorem?
                                • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 18:59
                                  > Podsumowując, z kim byś wolał spędzić życie, z osobą, której zdrada się przytra
                                  > fiła, czy z kłamcą i kombinatorem?

                                  Hmmm, a dlaczego wzajemnie wykluczasz te dwie opcje?
                                  • rasputeen Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 19:04
                                    Bo o takiej sytuacji tu mówimy, o zdradzie, która się przytrafiła i ją ujawniamy kontra zdrada, która się przytrafiła i kłamiemy z premedytacją.

                                    Sytuacja, w której i zdradzamy i kłamiemy z premedytacją nie pozostawia żadnych niedomówień.
                                    • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 19:10
                                      Wiesz, tyle że zdrada też jest formą kłamstwa (oszustwa) i jakoś tego drobiazgu w Twoim wywodzie brakuje.

                                      Dla Ciebie wygląda to tak:
                                      Oszukałem (zdradziłem), ale przyznałem się do tego - jestem uczciwy, jestem w porządku.

                                      Dla mnie wygląda to tak:
                                      Oszukałem (skrzywdziłem), przyznałem się do tego (skrzywdziłem jeszcze raz) - jestem świnią podwójną.

                                      Nie obraź się, Twój punkt widzenia może i jest moralnie właściwy, ale mnie się wydaje cokolwiek nieludzki...
                                      • rasputeen Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 19:17
                                        Tyle, że ta zdrada nie jest popełniona z rozmysłem - zakładam, że tylko taka może się przydarzyć w związku (nie wiem, zaćmienie, upojenie), ponieważ w innym przypadku związek jest fikcją.

                                        A spójrz na to z tej strony: zdradziłem, zdarzyło się (skrzywdziłem), skłamałem (zdradziłem powtórnie i to z premedytacją) - jestem świnią podwójną.

                                        Od zarania ludzkość tapla się w gnojówce, czasami próbując ją uperfumować...
                                        • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 19:23
                                          Skoro zdarzyła się przypadkiem, a my kochamy zdradzoną osobę i chcemy z nią dalej żyć, czemu mamy ją obciążać tą wiedzą?

                                          Ilustrujesz właśnie tezę, którą postawiłem wyżej - zasłaniasz się "prawdą" i uważasz, że dzięki temu jesteś w porządku. Zdradziłeś (popełniłeś błąd), ale teraz pokazujesz jaki jesteś świetny i się do niego przyznajesz.
                                          A to, że "obdarowana" tą prawdą osoba będzie teraz nocami wyć do księżyca, już Cię niewiele obchodzi - przecież jesteś uczciwy, powiedziałeś prawdę, taki byłeś świetny gość.

                                          Kto tu jest hipokrytą - ten który zdradził, a potem zdecydował się samemu z tym żyć, czy ten który zdradził, a potem żeby poprawić sobie nastrój przybrał maskę "szczerego i uczciwego" ?
                                          • alienangel Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 19:27
                                            > Ilustrujesz właśnie tezę, którą postawiłem wyżej - zasłaniasz się "prawdą" i uw
                                            > ażasz, że dzięki temu jesteś w porządku. Zdradziłeś (popełniłeś błąd), ale tera
                                            > z pokazujesz jaki jesteś świetny i się do niego przyznajesz.

                                            Ja nie popieram takiej interpretacji. Przyznanie się nie obniża rangi zdrady i nie sprawia, że jest się super. No ale to pewnie drugi biegun tej szlachetności i wewnętrznego cierpienia w sytuacji gdy się zataja informację.:)
                                            • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 20:14
                                              > Ja nie popieram takiej interpretacji. Przyznanie się nie obniża rangi zdrady i
                                              > nie sprawia, że jest się super.

                                              Mnie uderza to, że Rasputeen tak mocno podkreśla zasady moralne (uczciwość), a tak mało mówi o krzywdzie wyrządzanej drugiej osobie.
                                              Sam fakt stawiania sprawy "ktoś, komu się zdrada przytrafiła" (ale był uczciwy, szlachetny i się przyznał), kontra "kłamca i kombinator" sugeruje, że ten "uczciwy" jest jako ta lilija szlachetna, której się jakoś tylko niechcący wdepnęło w gó......

                                              Ja w tym widzę dokładnie to, co napisałem - "jestem uczciwy, czyli mimo zdrady jestem świetny, czysty i nieskazitelny". Fuj.
                                          • rasputeen Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 19:33
                                            Bo ma do tego prawo i chce wiedzieć (i my o tym wiemy, pisałem wcześniej). Czy wyznanie zdrady w związku jest tak przyjemne jak tutaj próbujesz to zaprezentować, nie sądzę. Czy cierpienie partnera w związku jest przyjemne, nie sądzę.
                                            Myślisz, że ewentualny rozpad związku wprawi zdradzającego w dobry nastrój?

                                            A partner ma prawo wiedzieć i zdecydować czy chce z nami być, skoro go zawiedliśmy, to chyba uczciwe. Natomiast Ty próbujesz usilnie odwrócić kota ogonem, i takie uzasadnianie zakłamania, rzekomo wzniosłymi intencjami śmierdzi na kilometr...
                                            • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 19:57
                                              Hmmm, wydaje mi się, że to Ty łatwo przeszedłeś do porządku dziennego nad samym faktem zdrady, podkreślając, że "może się zdarzyć" i akcentując aspekt tej wielkiej, szlachetnej uczciwości każącej wyznać ten fakt drugiej osobie.

                                              To mi właśnie przeszkadza z kolei w Twoim wywodzie - podkreślasz tę uczciwość jako dobro nadrzędne, pytanie o cierpienie drugiej osoby spychając na dalszy plan (tak na prawdę, ten aspekt sprawy nie został przez Ciebie ani razu tu poruszony).

                                              Ujmijmy to tak: szanuję Twoje zdanie, ale się z nim całkowicie nie zgadzam.
                                              I na tym poprzestańmy
                                              • rasputeen Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 20:25
                                                Dopiszę jeszcze, żeby wyjaśnić wątpliwości.

                                                Po pierwsze żeby zdradzić trzeba być w związku, zdrada z premedytacją odpada z naszych rozważań, jako że w tym przypadku związek jest fikcją (tu 'zdradzający' powinien podnieść kwestię zasadności 'bycia razem'). Pozostaje zdrada z 'przypadku".

                                                Po drugie uważam, że trzeba pozyskać wiedzę na temat tego, czy partner chciałby wiedzieć, czy też nie (tak więc dopuszczam możliwość zatajenia, na życzenie zdradzonego). Wiedzę taką chyba nietrudno pozyskać.

                                                Po trzecie nie zgadzam się na podejmowanie decyzji za kogoś co jest dla niego dobre, a co złe (czy lekarz zataja informacje o śmiertelnej chorobie przed pacjentem? Przecież ta wiedza wywraca do góry nogami życie pacjenta i sprawia mu straszny ból). To jest bardzo niebezpieczne...

                                                Po czwarte ból i cierpienie jest nieodłączną częścią życia i nie ma co przed tym tak uciekać.

                                                Po piąte ludzie wchodzący w związek powinni mieć świadomość, że zdrada się zdarza (i to coraz częściej), więc powinni się zastanowić jak i czy sobie z tym poradzą w przyszłości. Nie można myśleć, że nam się to nigdy nie zdarzy.

                                                Po szóste istnieje ryzyko wyjścia na jaw wcześniej czy później zatajonej zdrady, a efekt tego zapewne będzie znacznie gorszy niż przy przyznaniu się od razu. Czy tutaj zatajający też kalkulują to tzw. dobro osoby zdradzonej?

                                                Wydaje mi się, że sprawa jest postawiona uczciwie.
                                                Dodatkowo to czysto teoretyczne rozważania, przecież przypadki zdrady są bardzo różne.

                                                Wyszedł elaborat, więcej na ten temat pisać mi się nie chce...
                                                • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 20:43
                                                  > Po trzecie nie zgadzam się na podejmowanie decyzji za kogoś co jest dla niego d
                                                  > obre, a co złe (czy lekarz zataja informacje o śmiertelnej chorobie przed pacje
                                                  > ntem? Przecież ta wiedza wywraca do góry nogami życie pacjenta i sprawia mu str
                                                  > aszny ból). To jest bardzo niebezpieczne...

                                                  Nie.
                                                  Ale sprawdzano co przechodzą rodzice, których dzieci (noworodki) urodziły się jako wcześniaki i po pewnym okresie okazywało się, że nigdy nie będą w stanie samodzielnie oddychać. Porównano co przechodzą rodzice w USA (gdzie lekarz w takim przypadku przychodzi do rodziców dziecka i prosi o decyzję, czy odłączyć je od respiratora), oraz we Francji, gdzie to lekarz podejmuje decyzję, czy dalsze utrzymywanie dziecka przy życiu ma sens.

                                                  Amerykanie przechodzili większe traumy po stracie dziecka niż Francuzi. Nie dość, że trudniej im się było pogodzić ze stratą (do ciężkiej depresji włącznie), więcej zarzucali sobie samym i nie potrafili "przetrawić" tej sytuacji.

                                                  Inny przykład - czy tuż przed śmiercia powiedziałbyś osobie, która poświęciła życie dla ratowania kogoś innego, że jej trud poszedł na marne (np. ratowani ludzie i tak zginęli) ?
                                                  Oczywiście przykład przerysowany i tak dalej.... ale - powiedziałbyś?

                                                  > Po czwarte ból i cierpienie jest nieodłączną częścią życia i nie ma co przed ty
                                                  > m tak uciekać.

                                                  Ciekawe usprawiedliwienie dla zadawania bólu komu innemu.


                                                  > Po piąte ludzie wchodzący w związek powinni mieć świadomość, że zdrada się zdar
                                                  > za (i to coraz częściej), więc powinni się zastanowić jak i czy sobie z tym por
                                                  > adzą w przyszłości. Nie można myśleć, że nam się to nigdy nie zdarzy.

                                                  Zaraz zaczniesz argumentować, że tak naprawdę to zdradzani są sami sobie winni :")

                                                  > Po szóste istnieje ryzyko wyjścia na jaw wcześniej czy później zatajonej zdrady
                                                  > , a efekt tego zapewne będzie znacznie gorszy niż przy przyznaniu się od razu.
                                                  > Czy tutaj zatajający też kalkulują to tzw. dobro osoby zdradzonej?

                                                  Ja bym tego nie kalkulował za pomocą rachunku zysków i strat.

                                                  > Wydaje mi się, że sprawa jest postawiona uczciwie.

                                                  No właśnie, znowu "uczciwość"
                                                  A gdzie troska, empatia i tym podobne "bzdety"?
                                                  • alienangel Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 20:46
                                                    Przykłady BARDZO przerysowane.
                                                  • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 20:51
                                                    Akurat ten z dziećmi prawdziwy.
                                                    Mogę Ci nawet dać linka do badań...
                                                  • alienangel Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 20:57
                                                    Chodziło mi o to, że nieadekwatne do omawianej kwestii.
                                                    No chyba, że wyciągamy wniosek ogólny, że ludzie to sieroty życiowe, im mniej wiedzą i mogą decydować o sobie i życiu, tym lepiej.
                                                  • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 21:20
                                                    Oczywiście że zupełnie inny problem i zupełnie inna skala, jednak bardzo dobrze ilustruje to, że postępowanie pt: "nigdy nie rezygnuj z wolnego wyboru" nie zawsze się sprawdza.

                                                    Dlatego moim zdaniem, zanim kogoś uszczęślwimy tą "prawdą", "uczciwością" i "wyborem", wpierw dobrze się zastanówmy, czy aby na pewno jest to właściwa decyzja.
                                                  • rasputeen Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 20:48
                                                    Ależ ja nie muszę i nie mam ochoty Cię do niczego przekonywać :)
                                                    Nie jestem też jakąś wyrocznią i nie głoszę prawd objawionych.

                                                    Przytoczyłem parę, wydaje mi się logicznych argumentów, może przydadzą się komuś do rozmyślań. Jak to się mówi, żyj jak chcesz i daj żyć innym... finito.
        • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 11:29
          Pytanie podstawowe - dlaczego zdradzamy?
          Padały tu opinie, że jeśli pojawia się chęć do zdrady (czytaj: romansu), to znaczy że związek nie gra i nie przynosi satysfakcji. Pytanie dlaczego zamiast o tym rozmawiać (lub po prostu się rozstać), ktoś wdaje się w romans?
          Czy nie jest to przypadkiem forma ucieczki?
          I czy nie jest kolejną ucieczką cedowanie pytania o to "co dalej?" na swojego partnera?
          Przecież do tego właśnie sprowadza się informowanie go o zdradzie, raczej nie ma co liczyć, że słuchanie pikantnych szczegółów romansu będzie mu sprawiało przyjemność...
          A może to oczekiwanie, że partner będzie substytutem rodzica - rozgrzeszy, utuli... Tyle że relacja w związku to nie jest układ "rodzic - dziecko".

          Trochę inna jest sytuacja typu "wypadek przy pracy" - dajmy na to jestem na imprezie, za dużo wypiłem, pojawiła się chętna, zjawiskowa dziewczyna, zadziałał instynkt nie głowa... Ale o takiej wpadce również bym nie powiedział, chyba że miałbym jasną deklarację z drugiej strony, że chce aby o takich rzeczach jej mówić.
          • eijawanoko Re: zdrada - przyznawać się czy nie 29.07.11, 00:30
            > Przecież do tego właśnie sprowadza się informowanie go o zdradzie, raczej nie m
            > a co liczyć, że słuchanie pikantnych szczegółów romansu będzie mu sprawiało prz
            > yjemność...
            > A może to oczekiwanie, że partner będzie substytutem rodzica - rozgrzeszy, utul
            > i... Tyle że relacja w związku to nie jest układ "rodzic - dziecko".

            informowanie o jednorazowej zdradzie jest żałosne i tchórzliwe! trzeba mieć zasady i o 1 zdradzie nie mówić! ;D serio.

            > Trochę inna jest sytuacja typu "wypadek przy pracy" - dajmy na to jestem na imp
            > rezie, za dużo wypiłem, pojawiła się chętna, zjawiskowa dziewczyna, zadziałał i
            > nstynkt nie głowa... Ale o takiej wpadce również bym nie powiedział, chyba że m
            > iałbym jasną deklarację z drugiej strony, że chce aby o takich rzeczach jej mów
            > ić.
            właśnie ja sie z tym nie mogę pogodzić, że faceci się upiją, potem gadają, że to instynkt, że nie byli sobą... i się sami usprawiedliwiają... cholera, to jakieś zwierzęce i bardzo niemęskie! mówią, że prawdziwy facet ma plan na życie, lubi być panem sytuacji - no a jak sie uchla to faktycznie z niego pan sytuacji!
            • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 29.07.11, 05:58
              > właśnie ja sie z tym nie mogę pogodzić, że faceci się upiją, potem gadają, że t
              > o instynkt, że nie byli sobą... i się sami usprawiedliwiają... cholera, to jaki
              > eś zwierzęce i bardzo niemęskie! mówią, że prawdziwy facet ma plan na życie, lu
              > bi być panem sytuacji - no a jak sie uchla to faktycznie z niego pan sytuacji!

              Ujmując to słowami Szymborskiej: "Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono".
              Życie lubi zaskakiwać i czasem plany na życie to jedno, a realna rzeczywistość to coś zupełnie innego. Dopuszczam do świadomości, że może się zdarzyć sytuacja, w której moje hamulce puszczą.
              Aczkolwiek nie usprawiedliwiałbym takiego czegoś tekstami w stylu "nie byłem sobą" - jeśli nie sobą, to kim?

              Przy czym temat dotyczy tak samo mężczyzn jak i kobiet, zaś uwaga o alkoholu była trochę niefortunna - fakt spicia się nie jest przecież okolicznością łagodzącą.
        • alienangel Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 16:47
          Zgadzam się z Tobą, też uważam, ze to hipokryzja. Do tego tchórzostwo (po stronie zdradzanego - nie chcę wiedzieć, bo jak się dowiem, to trzeba będzie coś z tym zrobić, podjąć jakąś decyzję, a to trudne, więc lepiej już być oszukanym, żyć w nieświadomości) i odwracanie kota ogonem (po stronie zdradzającego - nie powiem, bo to przerzucanie ciężaru na drugą osobę, a ja jestem taki szlachetny i nie chce żeby cierpiał/cierpiała - a tak naprawdę chodzi o chronienie własnego tyłka). I ta ucieczka od decyzji, konsekwencji i mierzenia się z problemami jest po obu stronach. Ciekawe czy osoby, które wypowiadają się w takim tonie, do wszystkiego w życiu tak podchodzą.
          • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 17:04
            > Zgadzam się z Tobą, też uważam, ze to hipokryzja.

            To zależy od intencji.
            Można podejść na zasadzie: "nie powiem, to się nie wyda, będę miał/a spokój"
            Można też podejść na zasadzie: "nie powiem, bo mówiąc ukoję swoje poczucie winy kosztem kogoś innego".

            Ludzie mają różne systemy etyczne i różne intencje przyświecają ich decyzjom.

            Jest takie opowiadanie Putramenta, w którym bohater stwierdza, że popełnił dwa świństwa - jedno, gdy kogoś oszukał; drugie, gdy skruszony wyrzutami sumienia wyznał prawdę i zburzył wykreowane przez siebie złudzenie.
            • alienangel Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 17:07
              Zgadzam się, że nie można utworzyć jednej wszechobowiązujacej zasady, bo ludzi i sytuacji jest multum i wszystko zależy od konkretnego przypadku. Ale przeraża mnie jak lekko i z przekonaniem wiele osób twierdzi "nie mówić", jeszcze dorabiając do tego ideologię.
              • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 17:19
                Skąd wiesz, że lekko?
                OK, żarty w stylu "nawet jak cię przyłapie w łóżku z inną/ym to idź w zaparte" możemy pominąć :")

                Akurat nie zdarzyło mi się być zdradzającym, jednak gdybym już zdradził, przypuszczam że miałbym dylematy takie, jak napisałem powyżej. Tyle że w moim przypadku zdrada musiałaby być raczej spowodowana problemami w związku, więc albo trzeba by było reagować wcześniej (czytaj: nie pozwolić narosnąć różnego rodzaju wzajemnym urazom), albo po zdradzie uznać, że czas zwiążek zakończyć.
                Nie wiem natomiast co by było w sytuacji którą opisałem jako "wypadek" (jakieś chwilowe, fatalne zauroczenie) - ale chyba wolałbym sprawę zachować dla siebie. Jeśli zależałoby mi na osobie którą zdradziłem, ostatnie czego bym chciał to ładować jej na kark konsekwencje mojej niefrasobliwości.
                • alienangel Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 17:25
                  Cóż, w innym poście napisałam, że średnio wierzę w szlachetne motywy zatajania zdrady.:)
                  Ok, nawet jeśli zdradzający nie chce żeby bliska osoba cierpiała, to większosć myśli przede wszystkim o konsekwencjach, które mogą ICH spotkać.
                  A lekko dlatego, że to trudny temat, a sporo osób kategorycznie - "nie mówić".
                  • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 18:32
                    > Ok, nawet jeśli zdradzający nie chce żeby bliska osoba cierpiała, to większosć
                    > myśli przede wszystkim o konsekwencjach, które mogą ICH spotkać.

                    Być może, ale o takim myśleniu świadczą też przytaczane tutaj historie pt "przyznał/a się, by zdążyć przed tym kiedy ktoś inny mnie o zdradzie poinformuje"
                    Czyli wyjawienie prawdy również może być podyktowane strachem - dlatego też ja z kolei nie bardzo wierzę w to, że ci którzy się przyznają, powodowani są uczciwością i chęcią skruchy.

                    Swoją drogą, były takie badania, z których wynikało, że nasze oceny moralne są silnie uzależnione od naszych zdolności "wczucia się" w drugą osobę. Im bardziej jesteśmy empatyczni, tym istotniejsze przy wydawaniu oceny są intencje, a nie rezultat czyjegoś działania. Bardziej empatyczni ludzie łatwiej rozgrzeszą np. kogoś kto zabił drugą osobę działając w dobrej wierze (np. posłodził herbatę trucizną, będąc przekonanym że to cukier), natomiast surowiej ocenią kogoś, kto działał z intencją zabójstwa, ale nie udało mu się tych planów zrealizować (odwrotna sytuacja - sypie cukier, będąc przekonanym że to trucizna).
                    Mniej empatyczni oceniają dokładnie odwrotnie - łagodniej ocenią zabójcę któremu się nie udało, surowiej zaś kogoś, kto spowodował śmierć, choć tego zupełnie nie chciał.

                    Mam wrażenie, że spór co do mówienia/nie mówienia opiera się na podobnych różnicach.
                    • rasputeen Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 18:39
                      Właśnie! Kwestia premedytacji, coś co się zdarzyło niejako niechcący (oczywiście w przypadku zdrady brzmi to nieco śmiesznie), kontra działanie z premedytacją, oszukiwanie i nieważne w imię jakich intencji, a tymi to wiadomo co jest wybrukowane...
                      • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 18:48
                        No ale premedytacja to właśnie intencje...
                        A te mogą być różne zarówno w przypadku samej zdrady, jak i przyznania się do niej.

                        Ty kładziesz nacisk na aspekt uczciwości; ja zaś uważam, że mogą się zdarzyć sytuacje, w których abstrakcyjnie pojmowana uczciwość nie jest dobrem najwyższym*

                        * - i akurat nie dlatego, żebym był notorycznym kłamcą i chciał to usprawiedliwić.
                        • rasputeen Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 18:55
                          Oczywiście, mogą się zdarzyć, np. w związku z osobą niepełnosprawną, z którą nie można uprawiać seksu, opowiadanie jej o swych łóżkowych dokonaniach poza związkiem byłoby co najmniej niesmaczne.
                          • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 19:01
                            Trywializujesz problem. Dlaczego?
                            • rasputeen Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 19:10
                              Bo uważam, że każdy ma prawo do wiedzy (oczywiście może je odrzucić, ale to zaznaczałem już wcześniej). Nie można za kogoś decydować co jest dla niego dobre, a co złe, a do tego cała ta sytuacja się sprowadza... Do odebranie komuś pewnej wolności, a to nie mogę przystać.
                              • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 19:18
                                Jak wyżej, tyle że tym razem z "prawdy" zrobiła się "wolność po trupach"
                                Cudzych trupach, rzecz jasna.
    • emi.toja Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 10:20
      Zdrady nie ma.
      Jesli się pojawia, to znaczy że już coś nie halo w związku...więc zdrady nie ma bo to nie związek.
    • grassant Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 10:39
      do zdrady, kradzieży, kłamstwa... nie należy przyznawać się.
      • dziub_dziubasek Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 11:09
        powodzenia w dalszym budowaniu związku na klamstwie.
        • westdream Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 12:37
          Zrób sobie mały test. Gdzieś po trzech latach związku zadaj pytanie swojemu partnerowi, czy podobają mu się inne kobiety. Nie czy Cię zdradza, ale czy mu się podobają.
          Jeśli odpowie, że nie to kłamie. Ty właśnie oczekujesz takiej odpowiedzi. Masz święte prawo postrzegać świat w barwach białych lub czarnych, ale on taki nie jest.

          Fajne badanie jest w ostatnich wysokich obcasach:

          "W badaniu przeprowadzonym na przełomie czerwca i lipca br. wzięło udział 1080 dorosłych Polaków. Prawie połowa z nich (48 proc.) zadeklarowała, że zna kogoś, kto pozwala sobie na flirt z osobą pozostającą w stałym związku, bądź flirtuje z kimś wtedy, gdy sam jest w takim związku. A dwie piąte badanych (38 proc.) przyznaje, że w ich środowisku są osoby, które w takich relacjach idą o krok dalej - posuwają się do kontaktów fizycznych."

          Dodaj do tego 30% oficjalnych rozwodów w PL (dla przykładu w DE to prawie 50%) i teraz sama sobie odpowiedz kto się sam oszukuje.
          • dziub_dziubasek Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 12:52
            Jeżeli to do mnie to nietrafione. Ja znam taką sytuację z własnych doświadczeń. I moim zdaniem szczerość jest najważniejsza. Gdyby mąż nie byl ze mną szczery pewnie obecnie bylibyśmy juz po rozwodzie. A tak udało się wszystko odbudować.
            • westdream Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 12:59
              Ja o świnkach ty o krówkach. Zadaj mu proste pytanie, które napisałem wyżej. Przecież opierasz swój związek na prawdzie, więc czego się boisz:)
              • dziub_dziubasek Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 13:01
                A czemu zakładasz, ze takiego pytania nie zadałam już dawno temu?
                • dziub_dziubasek Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 13:02
                  Nawet kiedyś zrobilismy sobie listę i wiem jakie kobiety mu się podobają (poza mną oczywiście). Więc przyznam, ze nie bardzo rozumiem co by takie pytanie zadane po raz kolejny dało.
                  • westdream Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 13:19
                    Zrobiliście sobie listę? Aśka ma fajną dupkę, Julia twarz, a Gosia cycki? ;) I czy lista jest sukcesywnie uzupełniana na spotkaniach plenarnych. Jeśli tak to naprawdę podziwiam postawę, pełna szczerość.
                    • dziub_dziubasek Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 14:54
                      Dokładnie tak. I co ciekawe w obie strony :)
    • ewelina23-20 Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 12:37
      alienangel napisała:

      > Tak mnie natchnęło to, co czytam w necie oraz kwestie wypowiadane przez psychol
      > ogów w tym temacie. Jest taka tendencja, że w przypadku zdrady, jeśli decydujem
      > y się zakończyć podwójne życie/zapomnieć o skoku w bok i wrócić do prawowitego
      > partnera/partnerki, to powinniśmy zapomnieć o wszystkim i nic nie mówić. Argume
      > ntacja jest taka, że to nie jest żaden przejaw uczciwości, tylko zrucanie cięża
      > ru na drugą osobę "a teraz sobie z tym radź, ja mam z głowy", taka decyzja obci
      > ąża związek. W związku z tym nie powinno się mówić, tylko dbać o związek i star
      > ać się więcej nie błądzić. Jest wielu zwolenników tej opcji i niby wszystko faj
      > nie, ale czy nie powinno się dać drugiej osobie możliwości podjęcia decyzji - c
      > zy chce sobie "z tym radzić", czy jednak nie i woli zakończyć związek? Zamiast
      > żyć nieświadoma, być może szczęśliwa, ale de facto oszukana? Czy nie powinna mi
      > eć możliwości wyboru.



      nic nie mówić
      odejść
      • westdream Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 12:38
        @ewelina23-20

        też jestem tego zdania, to jest dopiero uczciwość.
        • dziub_dziubasek Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 12:53
          To jest tchórzostwo a nie uczciwość.
          • westdream Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 13:05
            Co jest tchórzostwem, a co uczciwością?

            Powiedzenie i chęć pozostania? bo ty będziesz żyć w swojej prawdzie i będzie Ci łatwiej, a partner niech się teraz bawi z tą twoją gó...aną prawdą.

            Czy może niemówienie i odejście. Kiedy to ta okrutną prawdę trzyma zdradzający tylko dla siebie.

            Pokaż swoją moralność.

            • dziub_dziubasek Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 13:08
              Ja chcialam wiedzieć i się dowiedziałam, zmusilo mnie to do przemyślenia swojego zycia i swoich uczuć oraz do pracy nad związkiem- tak, tak zdrada nie jest wyłącznie winą jednej strony tylko skutkiem pewnych niedostatków związku. Gdyby mi się przydarzył skok w bok też bym mężowi powiedziała i odpowiadałabym na wszystkie pytania jakie by mi zadał. nie potrafiłabym go oklamywać, tak jak on nie potrafił okłamywać mnie. proste.
              A i żeby nie było- pytałam czy chciałby wiedzieć. Bez wahania i stanowczo powiedział że tak.
              • westdream Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 13:15
                No tak, ale tu już jesteś w małżeństwie. Zawsze zakładam tę wersję optymistyczną, czyli w szczęśliwym.
                Czy zakładasz, że jeśli zdrada pojawi się jeszcze raz i znów (załóżmy) będzie jednorazowa to czy mówienie prawdy będzie dobre czy nie? Albo inaczej, czy byłabyś w stanie sobie z tym poradzić jeszcze raz?
                • dziub_dziubasek Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 14:56
                  Na pewno chciałabym wiedzieć. A wiedza nie równa się wybaczenie. W momencie kiedy wiem, mogę w pełni ocenić sytuację i podjąć decyzję- czy wybaczam i budujemy znowu, czy mówimy sobie do widzenia. Małżeństwo tu nic do rzeczy nie ma.
      • eijawanoko Re: zdrada - przyznawać się czy nie 29.07.11, 00:24
        > nic nie mówić
        > odejść

        no bez przesady!
    • cyklista Nic nie mówić, 28.07.11, 14:25
      Do wszystkich zwolenników "szczerej rozmowy" - nawet jeżeli dzisiaj przyznanie wydaje wam się dobrym pomysłem, za jakiś czas wyjdzie wam to bokiem. Np. kiedy wasza była połówka będzie opowiadać dzieciom jak to się rodzic puszczał. A na 75% będzie. Albo na rozprawie rozwodowej. Albo na starość, jak skończą wam się tematy do rozmowy, będzie karczemna awantura "bo ty kiedyś"...
      • rasputeen Re: Nic nie mówić, 28.07.11, 14:58
        Ale to "szczera rozmowa", czy też zdrada wyszła bokiem?
        Wychodzi na to, że szczera rozmowa jest znacznie gorsza niż zdrada, ot relatywizacja ;)
        • alienangel Re: Nic nie mówić, 28.07.11, 16:32
          > Wychodzi na to, że szczera rozmowa jest znacznie gorsza niż zdrada, ot relatywizacja ;)

          Podobnie jak zaglądanie do czyjejś komórki w obliczu zdrady urasta do rangi zbrodni.:)
      • dziub_dziubasek Re: Nic nie mówić, 28.07.11, 15:32
        Nie sądź wszystkich swoją miarą.
    • alienangel Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem! 28.07.11, 16:30
      > A TY chcesz uzyskac pozwolenie?

      > Wow. Wlasnie poznalem osobe, ktora zupelnie nie ma sumienia oraz zadnych zasad
      > moralnych. Dobrze zyc ze zdrada... Karma - kazde zle zachowanie wroci do Ciebie.

      > Wyjątkowo wyrachowana i wredna z Pani osoba, to muszę przyznać.


      TEMAT WĄTKU NIE DOTYCZY MNIE OSOBIŚCIE, TO TYLKO ROZWAŻANIA TEORETYCZNE.

      Już to pisałam, z resztą myślałam, że wymowa postu założycielskiego jest jasna. Nie wiem, może jeszcze walnąć powyższe pogrubieniem i podkreślnikiem?
      • pani_frig Re: Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem! 28.07.11, 16:59
        Wszystko schodzi na psy, nawet czytanie ze zrozumieniem :)
        • alienangel Re: Ludzie, czytajcie ze zrozumieniem! 28.07.11, 17:07
          A żeby to od dzisiaj.:)
    • lonelyboy1989 Pod żadnym pozorem się nie przyznawać! 28.07.11, 16:33
      Iść w zaparte, nawet jak partner nakryje Cię z inną osobą w łóżku!
      • alienangel Re: Pod żadnym pozorem się nie przyznawać! 28.07.11, 16:34
        Taa, ale uprzednio dokończyć.:)
    • chersona Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 16:42
      chyba wiem, czemu do frakcji 'nic nie mówić', 'nie przyznawać się' należą głównie mężczyźni:
      1. oni generalnie mniej mówią;
      2. bardziej ich świerzbi do zdrady a jednocześnie chcą zachować status quo
      • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 16:51
        A może po prostu wolą wziąć "na klatę", niż się "wyżalić" (zatruwając przy okazji życie bliskiej osobie).
        Mężczyzna częściej podchodzi na zasadzie "mój problem to mój problem, sam go muszę rozwiązać".
        • chersona Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 16:58
          nie chodziło mi o zatajenie zdrady, lecz zdrad. ale Twoje tłumaczenie 'mój problem i sam muszę go rozwiązać' z pewnością mężczyznom podpasuje, powiedzą tak, właśnie o to chodzi. i wyjdą na bohaterów.
          • kwieto Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 17:10
            Gdyby byli bohaterami, to by nie zdradzali.
            Kiedy już była zdrada to jest "musztarda po obiedzie" i możemy mówić co najwyżej o jako takim "zachowaniu twarzy" czy "wypiciu nawarzonego piwa", a nie o bohaterstwie.

            A jeśli zdrad było wiele... Nie widzę innego wyjścia niż odejście od takiej osoby.
    • damajah Zawsze myślałam że wolałabym wiedzieć 28.07.11, 17:02
      Ale zmieniłam zdanie - o jednorazowej zdradzie nie chciałabym wiedzieć. Jeśli mój mąż kiedykolwiek mnie zdradził na zasadzie pojedynczego skoku w bok - nie chcę się nigdy dowiedzieć (mam nadzieję oczywiście że nic takiego nie zaszło) Prawda jest taka że próbowałabym sobie z tym poradzić i z nim zostać a finalnie zapewne bym odeszła. Cierpiałabym ja, nasze dzieci i mąż. Po co? Jeśli była to jednorazowa historia w wyniku słabości i nigdy więcej się nie powtórzyła i nie powtórzy- po co niszczyć całe nasze życie takim wyznaniem?

      Inna sprawa gdyby mnie zdradzał "na stałe" To chciałabym wiedzieć i móc odejść, za nic nie chciałbym dzielić się mężem z inną kobietą. Również chciałabym wiedzieć jeśli mężowi skoki w bok - nawet krótkie - zdarzałyby się często. Również odeszłabym. No ale chcenie czy nie chcenie wiedzy żony to jedno a rzeczywistość to drugie. Teoretyzuję bo póki co nie posądzam męża o romanse :)
      • alienangel Re: Zawsze myślałam że wolałabym wiedzieć 28.07.11, 17:08
        Takie rozumowanie jestem w stanie zrozumieć.
      • eijawanoko Re: Zawsze myślałam że wolałabym wiedzieć 29.07.11, 00:22
        damajah napisała:

        > Ale zmieniłam zdanie - o jednorazowej zdradzie nie chciałabym wiedzieć. Jeśli m
        > ój mąż kiedykolwiek mnie zdradził na zasadzie pojedynczego skoku w bok - nie ch
        > cę się nigdy dowiedzieć (mam nadzieję oczywiście że nic takiego nie zaszło) Pra
        > wda jest taka że próbowałabym sobie z tym poradzić i z nim zostać a finalnie za
        > pewne bym odeszła. Cierpiałabym ja, nasze dzieci i mąż. Po co? Jeśli była to je
        > dnorazowa historia w wyniku słabości i nigdy więcej się nie powtórzyła i nie po
        > wtórzy- po co niszczyć całe nasze życie takim wyznaniem?


        dokładnie tak!
    • stephanie.plum Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 18:30
      nie mam pojęcia, co jest lepiej.
      ale wiem, że gdybym zdradziła, siedziałabym cicho - ze wstydu.
    • lolcia-olcia Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 19:34
      nie ma związku po zdradzie...
      jest zdrada i koniec
      • mmr09 Re: zdrada - przyznawać się czy nie 28.07.11, 20:09
        Nie przyznałabym sie nawet na torturach, zdrada niszczy związek, nawet jesli partner nam wybaczy to kiedys to wyjdzie, ten zal bedzie w nim siedzial, o takich rzeczach sie nie zapomina. Ale pytanie czy zdradzający jest w stanie dalej zyc w związku, wiedzac, ze był nielojalny wobec kogos kto na tę lojalnośc zasługuje.
    • eijawanoko Re: zdrada - przyznawać się czy nie 29.07.11, 00:17
      Jest wielu zwolenników tej opcji i niby wszystko faj
      > nie, ale czy nie powinno się dać drugiej osobie możliwości podjęcia decyzji - c
      > zy chce sobie "z tym radzić", czy jednak nie i woli zakończyć związek? Zamiast
      > żyć nieświadoma, być może szczęśliwa, ale de facto oszukana? Czy nie powinna mi
      > eć możliwości wyboru.

      ci, co notorycznie zdradzają - nie mówią nic, cynicy o których nawet sie nie chce pisać, myśleć...
      ten, kto zdradzi raz, szaleje z nadamiaru wyrzutów sumienia, emocji... zrozumiałe... jednak skoro zdradził - niech się z tym upora sam! to coś jak z długiem karcianym, kiedy raz się zagrało - i przegrało... powinno się spłacić samemu, honorowo, bez jęczenia o pomoc drugiej osoby.... to jeszcze nie nałóg....
      • jovian Re: zdrada - przyznawać się czy nie 29.07.11, 14:09
        No cóż. W/g mnie mówić. Skoro mamy się okłamywać w tak podstawowych sprawach to ja dziękuję za taki 'związek'.
        I z własnych doświadczeń powiem, że jak się w końcu wydało że dumnie nosiłem poroże, to najbardziej wcurwił mnie nie fakt że partnerka uległa 'nastrojowi chwili' itd, bo z tym można się jakoś ułożyć. Błędy mniejsze i większe się zdarzają, kto z was bez grzechu jest... itd. (tylko mi tu nie wyjeżdżać że pewnie sam latam na boki, lub chcę i się zabezpieczam na wszelki wypadek)
        Ale faktu, że ktoś teoretycznie mi bliski przez dłuższy czas okłamuje mnie i nie ma na tyle zaufania żeby powiedzieć o czymś tak istotnym, wynika wprost że ta osoba nie jest tak bliską jak by się wydawało.
        A skoro tak, to dalsze pozostawanie ze sobą nie ma sensu, nicht wahr?
      • ziemus123 Re: zdrada - przyznawać się czy nie 30.07.11, 07:38
        Ciekawe ilu z Was wypowiadających się teoretyzuje a ilu ma jakieś doświadczenia?
        Mnie się zdaje że mało kto wie co się wtedy czuje - no chyba że ja jestem jakiś inny.
        Moja żona miała kogoś na boku przez 2 lata i kiedy ją pytałem czemu nie skończyła tego wcześniej głównym powodem było to że bała się mojej reakcji - więc ciągnęła to dalej.
        Moja rada to mówić, rozmawiać, być szczerym od razu potem jest już tylko gorzej.
    • gobi05 Re: zdrada - przyznawać się czy nie 30.07.11, 08:25
      > Jest taka tendencja, że w przypadku zdrady, jeśli decydujemy
      > się zakończyć podwójne życie/zapomnieć o skoku w bok i wrócić do prawowitego
      > partnera/partnerki, to powinniśmy zapomnieć o wszystkim i nic nie mówić.

      Na tym właśnie polega zdrada, że prawowita małżonka/małżonek nic nie wie. Zdradzający, gdyby miał jaja, to by najpierw się rozwiódł (czego nie popieram), a potem szukał innej. Jak ktoś zdradza, to o tym nie opowiada, więc czemu miałby opowiadać po latach?

      Jeszcze raz, ale wolniej: taki tchórz, który zamiast rozwiązywać problemy we własnym związku woli iść na dziwki, nie będzie przeżywać tego rodzaju dylematów.

      > czy nie powinno się dać drugiej osobie możliwości podjęcia decyzji - czy
      > chce sobie "z tym radzić", czy jednak nie i woli zakończyć związek? Zamiast
      > żyć nieświadoma, być może szczęśliwa, ale de facto oszukana?

      Została oszukana tak, czy inaczej, nawet jeśli go rzuci. Tyle tylko, że nie będzie się musiała długo zastanawiać, skąd ma AIDS.
    • dabente Re: zdrada - przyznawać się czy nie 01.08.11, 11:56
      zdrada jest nie powiedzenie partnerowi, ze uleglo sie slabosci, a pojscie w bok nie koniecznie musi byc zdrada....wartosci i samego siebie, owszem, ale to inna rzecz. Zwiazek buduje dwoje ludzi i jest to trud dorastania do siebie, dojrzewania, nieustanna walka w sobie o otwartosc.....zwiazek budowany jest na PRZEBACZENIU, a nie mrzonkach, jak to mialoby wygladac wszystko. W chwili zatajania przed druga osoba czegos, odcinasz sie od niej i zamykasz na nia- tak dziala kazda relacja. Jest do wyboru: przyjac konsekwencje swoich czynow- w postaci bolu osobistego i bolu ktory sprawiamy partnerowi, albo zyc w KLAMSTWIE. Jak kazda rana i ta sie zablizni, a wlasnie rany zwiazuja nas najmocniej: wzajemne przebaczanie wiaze, a nie wzajemna oszukiwanie.
    • daria71_ja Re: zdrada - przyznawać się czy nie 13.10.11, 14:36
      Do zdrady psychicznej lepiej się nie przyznawać... Ale najczęściej zdrada psychiczna poprzedza zdradę fizyczną, a o tej to już lepiej powiedzieć, bo ta osoba ma prawo wiedzieć.
      Tutaj dowód: kobieta.wp.pl/kat,26325,title,Zdrada-psychiczna-tez-boli,wid,13885031,wiadomosc.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja