Konsekwencje przyjaźni w pracy.

26.07.11, 22:10
Mam w pracy koleżankę, z którą muszę bardzo blisko współpracować. Od prawie roku prócz standardowych zadań, które miałam wcześniej pracuję z nią przy różnych projektach.
Na początku personalnie bardzo nam odpowiadało, bo naprawdę się dogadywałyśmy.
Miałyśmy ze sobą bardzo dobry kontakt zarówno w pracy jak i prywatnie.

Ona miała też podobną relację zawodową z moim partnerem. Dobrze się dogadywali, tak by mogło się wydawać.

Póki jednak mi się z nim nie układało najlepiej wszystko było dobrze. W momencie, kiedy zaczęło się układać między nami zaczęło się psuć między mną, a tą koleżanką. Później między nim a nią.

Bardzo go źle przy mnie oceniała. Kiedyś po pijaku powiedziała kilka rzeczy, które były powodem mojego chwilowego konfliktu z nim, ale później na przekór nas połączyły.

Trochę chyba przekoloryzowała pewne sprawy i dlatego zaczęła nas unikać.

Jemu wyszło to na dobre. Nagle okazało się, że kiedy przestał z nią rozmawiać nagle awansował - zarząd kieruje się jej również jej opinią przy awansach co wynika z funkcji jaką sprawuje.

Obojgu nam jednak kontakt z nią na obencyh zasadach średnio pasował. U mnie pogorszyło się od zeszłego tygodnia, kiedy to on zdecydował się z nią szczerze porozmawiać.
Od tego czasu już w ogóle się nie dogadujemy, a raczej kłócimy się. Srednio widzę dalszą współpracę. Trochę jednak nie mam wyboru.

Nie wiem co zrobić by poprawić relacje. Unikanie się nie wpływa na dobre naszej pracy. Ostatnio chyba tak to działało i mam wrażenie, że komunikacja w pracy jest gorsza.

Nie czuję się niczemu winna i nie chciałabym się tłumaczyć. Nie mam zamiaru też nic udawać.

Dziś jednak w mojej głowie pojawiły się myśli o odejściu z pracy z tak niby trywialnego powodu. Męczy mnie to. Ocena tej osoby też ma w pewnym procencie wpływ na wielkość mojej premii. Poza tym jest dość opiniotworcza.

Co radzicie? Przychodzi Wam na mysl jakieś rozwiazanie?
    • alienangel Re: Konsekwencje przyjaźni w pracy. 26.07.11, 22:16
      Jako, że do pracy poszłam będąc młodą i naiwną, to musiałam się nauczyć, że w pracy nie ma zażyłości i przyjaźni. Owszem, kolegów i koleżanki w pracy mam, ale jest to kategoria koledzy i koleżanki z pracy. A para + przyjaciółka w jednej robocie, to już w ogóle przesada.:)
      Jeśli masz gdzie odejść i opłaca ci się to, to zmień pracę. Bo z tego co piszesz unikać się nie da, dogadać się nie da, a tak pracować też się nie da.
      • avital84 Re: Konsekwencje przyjaźni w pracy. 26.07.11, 22:18
        Tyle, że mam perspektywę awansu i podwyżki. W pracy idzie mi dobrze i lubię ją.
        Poza tym w regionie nie znajdę ciekawszej pracy, a wolałabym się nie przeprowadzać póki co...właśnie trochę ze względu na partnera.

        To nie takie proste...
        • alienangel Re: Konsekwencje przyjaźni w pracy. 26.07.11, 22:22
          No to kombinuj.:)
          • avital84 Re: Konsekwencje przyjaźni w pracy. 26.07.11, 22:28
            ehh...;)
          • grassant Re: Konsekwencje przyjaźni w pracy. 27.07.11, 11:55
            kombinuj... trzeba miec to cóś - ten xuj :)
    • wez_sie nie mozesz przejsc z "chemii" na "warzywa" 26.07.11, 22:16
      pogadaj z kierownikiem
      • avital84 Re: nie mozesz przejsc z "chemii" na "warzywa" 26.07.11, 22:19
        Moja kierowniczka ma średnie zdanie o niej. One nigdy się nie dogadywały.
        Tyle, że ta kobieta jest na pozycji równej mojej kierowniczce i nie do końca to jest do rozwiązania w ten sposób.
        • wez_sie to moze na alkohole? 26.07.11, 22:34
          nieee, ten dzial na bank jest juz obstawiony...
    • salma75 Re: Konsekwencje przyjaźni w pracy. 26.07.11, 22:17
      Stara dobra maksyma mówi "Gdzie rabotajesz, tam nie jebajesz" ;).
      • avital84 Re: Konsekwencje przyjaźni w pracy. 26.07.11, 22:21
        Z tym jebajesz już sobie jakoś poradziłam. ;)
        Ale nie chce z powodu związku w pracy albo 'przyjaźni' odchodzić.
    • to.niemozliwe Re: Konsekwencje przyjaźni w pracy. 26.07.11, 22:34
      Probowalas pytac o co jej wlasciwie chodzi? Niech wyartyluluje czego od Ciebie oczekuje.
      Czasem jest tak, ze sie tlumi emocje i jesli pozwolic na jej opisanie, to poziom napiecia maleje.
      • avital84 Re: Konsekwencje przyjaźni w pracy. 26.07.11, 22:45
        No właśnie dziś stwierdziłam, że nie ma sensu już nawet rozmawiać.
        Wiem, że to nie jest najlepsze rozwiązanie, ale nie mam ochoty na ciężkie rozmowy, a ta na pewno byłaby ciężka, więc oddalam to jak mogę.

        Nie pytałam jej o nic. Jej podejście do niego znam, ale o co chodzi teraz ze mną nie wiem.
    • sumire Re: Konsekwencje przyjaźni w pracy. 27.07.11, 07:12
      jeśli nie da się przyłapać w korytarzu i wyjaśnić sprawy, to trudno, wypić to piwo. a w następnej pracy nie zaprzyjaźniać się z ludźmi, którzy mogą mieć wpływ na twoje zawodowe losy.
    • kombinerki.pinocheta Re: Konsekwencje przyjaźni w pracy. 27.07.11, 07:41
      > Bardzo go źle przy mnie oceniała. Kiedyś po pijaku powiedziała kilka rzeczy, kt
      > óre były powodem mojego chwilowego konfliktu z nim, ale później na przekór nas
      > połączyły.

      Pukal ja? :)

      Ten informatyk to niezle ziolko. Musi byc pociagajacy, ze tak laski sie do niego lepia. Kreci cie to w nim?

      Ciekawe jak to jest, gdy laski sie bija o faceta. Gosc musi miec niezly ubaw, a i przy okazji w zamoczy. Zyc nie umierac. :)

      I do tego informatyk. Szok. Przeciez to najwieksze ciotki wsrod facetow. Pomijajac starych prawiczkow, ale oni nie podchodza pod kategorie "facetow".
    • uleczka_k Re: Konsekwencje przyjaźni w pracy. 27.07.11, 07:49
      Jeezzzu, chyba pracujemy w tej samej firmie...
      Ja bym znalazła inną pracę. No, w każdym razie zajęłabym się szukaniem nowej pracy (i może w trakcie szukania by mi przeszła ochota na zmianę pracodawcy).
    • grassant Re: Konsekwencje przyjaźni w pracy. 27.07.11, 11:52
      strzelcie sobie po lufce i dajcie sobie namiętne buzi.
      NIE po buzi!

Inne wątki na temat:
Pełna wersja