Malzenstwa homoseksualne...

18.05.04, 14:49
Mam nadzieje, ze dzisiaj o tym wolno?... :-)

Mam taka zagwozdke: z jednej strony w Polsce wiekszosc ludzi uwaza srodowisko
gejowskie za wyjatkowo rozwiazle i niemoralne, ze tylko seks sie dla nich
liczy itd. A z drugiej strony Polacy (mysle, ze rowniez w wiekszosci)
oburzaja sie na pomysl zawierania przez nich malzenstw. Skoro chca sie
zadeklarowac i tworzyc komorke spoleczna to chyba dobrze?

Dla mnie jedno drugiemu przeczy...

Pozdrawiam,
D.
---
Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
nie wie, ze to nie jest mozliwe.
    • liloom Re: Malzenstwa homoseksualne... 18.05.04, 14:53
      cisnie mi sie na usta - ten temat juz byyyyyyyl...
      ale ok.
      niech sobie tworza co chca byle z dala ode mnie i mojego dziecka, howgh
      i wogole z dala od dzieci.

      • janowa Re: Malzenstwa homoseksualne... 18.05.04, 15:23
        Wszystko juz bylo. BTW, kto to powiedzial, bo nie pamietam?

        A co do "z daleka", to mozesz uscislic, co masz na mysli? Bo nie bardzo
        rozumiem. Czy maja byc specjalne USC na peryferiach miasta tylko dla gejow?
        Zeby dzieci nie widzialy?

        A moze nastepne poklenie byloby bardziej tolerancyjne?... Wiem, wiem, marzenie
        scietej glowy...

        Pozdrawiam,
        D.
        ---
        Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
        nie wie, ze to nie jest mozliwe.
    • kopov Re: Malzenstwa homoseksualne... 18.05.04, 14:54
      to nieprawda, że tylko seks się dla nich liczy, wystarczy tylko ustalić czy
      tatuś mamusi czy mamusia tatusiowi robi laskę reszta się ułoży sama
      • podomka_cioci_sabci Re: Malzenstwa homoseksualne... 18.05.04, 14:56
        Sorry, ale to co napisales to jakas kompletna bzdura, chyba cie nie zrozumialam,
        mozesz jasniej?
        • kopov Re: Malzenstwa homoseksualne... 18.05.04, 14:59
          to tylko sarkazm (taki juz jestem) moge szerzej ale czy to wypada?
          • podomka_cioci_sabci Re: Malzenstwa homoseksualne... 18.05.04, 15:01
            wypada, poslucham.
            • kopov Re: Malzenstwa homoseksualne... 18.05.04, 15:14
              jest taki kawał, w którym kiedy młody więzień trafia do celi najstarszy
              informuje go, że bawią sie tu w mamę i tatę i ma prawo wyboru kim chce być.
              Młody myśli, że jak powie "tatą" to nie bedzie wykorzystywany. Najstarszy na to
              o.k. tatą? no to dzisiaj tatus mamusi zrobi laskę. Podchodząc sarkastycznie do
              tematu, jeśli w takiej " rodzinie" będzie panowała harmonia (czyli ustalenie
              porządku matka - ojciec) to nie mamy się czego obawiać, wszystko sie ułoży.
    • Gość: Klara Re: Malzenstwa homoseksualne... IP: *.crowley.pl 18.05.04, 14:55
      Ludzie boją się małżeństw homoseksualnych, bo to jest już koniec, oficjalnie zostanie uznane za normalne.
      A co do rozwiąłości gejów...hmm coś w tym jest...
      • liloom Re: Malzenstwa homoseksualne... 18.05.04, 14:59
        Ja mam jeszcze jedno pytanie. Czy komorka spoleczna nie ma na celu czasem
        rozmnazania? Jak kazda komorka? Bo mi sie cos tu kloci.
        ps. no przyczepilam sie do tych dzieci...

        • kopov Re: Malzenstwa homoseksualne... 18.05.04, 15:01
          komórka tak, ale nie społeczna
        • Gość: Klara Re: Malzenstwa homoseksualne... IP: *.crowley.pl 18.05.04, 15:02
          Nie każda rodzina heteroseksualna to ona+on i dzieci.
      • Gość: CamCaf Re: Malzenstwa homoseksualne... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.05.04, 15:01
        Kiedy ludzie bali się prądu, a jednak wprowadzili i dziś już sobie życia bez
        prądu nie wyobrażają. Dobrze, że świat czasem się rozwija na przekór szarakom.
        A najlepsza jest ta pani, co wszystko byle z dala od niej i jej dzieci.
        Proponuję na księżyc. Podobno tam jest z dala.
        (od prądu też)
    • Gość: Zawodowiec kazdy kto sie zgadza z aktywistami gejowskimi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.05.04, 15:03
      jest ograniczony i chyba nawet nie wie ze jest manipulowany, przecietny homo to
      sie trzyma z daleka od tych wszelkich manifestacji bo jest mu jednak zle z tym
      ze tak los z niego zakpił
      • Gość: krysia Żonaty gej, który wyleczył się z homoseksualizmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.04, 15:10
        Z homoseksualizmu można się wyleczyć

        Z Richardem Cohenem, prezesem International Healing Fundation w Waszyngtonie,
        rozmawia Katarzyna Cegielska

        Przyjechał Pan do Polski jako świadek, który chce dać świadectwo, że jest
        stuprocentowa szansa na wyjście z homoseksualizmu. W Polsce słyszymy obecnie z
        jednej strony, że homoseksualizm to nie choroba, a z drugiej, że jest
        uwarunkowany genetycznie. Proszę powiedzieć, czym jest homoseksualizm?
        - Po pierwsze, nikt nie rodzi się homoseksualistą. Wielu naukowców uważa, że
        orientacja płciowa dokonuje się we wczesnym dzieciństwie i zależy od kilku
        czynników - biologicznych, psychicznych i socjologicznych. Takiego zdania jest
        również Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne. A więc możemy z całą pewnością
        powiedzieć, że nie ma żadnych naukowych dowodów na to, że homoseksualizm jest
        genetyczny czy przekazywany biologicznie.

        Skąd zatem wzięły się te niedorzeczne teorie?

        - Kampania, która wystartowała ponad 30 lat temu w Stanach Zjednoczonych,
        zorganizowana przez różne grupy homoseksualistów, polega na tym, by tak wpłynąć
        na opinię publiczną, aby społeczeństwo uwierzyło, że ludzie rodzą się jako
        homoseksualiści i nie mogą się zmienić. Filozofia tej kampanii jest podobna do
        filozofii komunizmu. Trzeba powiedzieć coś wystarczająco głośno, powtarzać
        wystarczająco często przez długi czas, by społeczeństwo uwierzyło w to kłamstwo.

        W jaki sposób choroba homoseksualizmu zaczęła się rozwijać u Pana?

        - Było pięć takich czynników, które wpłynęły na to, że zacząłem w pewnym
        momencie odczuwać pociąg do osób tej samej płci. Po pierwsze, z powodu mojego
        ojca, który nie wiedział, jak wychowywać dzieci. Był bardzo apodyktyczny i
        między nami istniał wielki dystans. Po drugie, byłem zbyt blisko matki. Jej
        relacja z mężem, czyli moim ojcem, była bardzo trudna. Jako dziecko czułem jej
        ból. Miałem też starszego o cztery i pół roku brata. Kiedy ojciec złościł się i
        krzyczał na niego, brat krzyczał i bił mnie. Starałem się podjąć z nim walkę,
        ale był wyższy i silniejszy, więc byłem bez szans. W efekcie tego w domu panował
        niezdrowy układ - byłem bardzo blisko matki, a zbyt daleko od ojca, a brat
        znęcał się nade mną.

        Jakie były pozostałe czynniki?

        - W szkole byłem wrażliwszy niż inni chłopcy i dlatego często przezywali mnie,
        naśmiewali się ze mnie. Nie miałem ochoty bawić się z kolegami. Nie uprawiałem
        też sportu, bo kiedy widziałem ojca i brata, którzy z jednej strony bardzo
        lubili sport, ale z drugiej nienawidzili się, uznałem, że sport jest głupi i nie
        będę się za to brał. I wreszcie, kiedy miałem pięć lat, wprowadził się do nas
        przyjaciel rodziny - wujek Pit, który był słynnym graczem futbolowym. Mieszkał z
        nami przez pewien czas i był dla mnie wspaniały. Bawił się ze mną, wysłuchiwał,
        pomagał, opowiadał różne historie. Był dla mnie jak ojciec. Był pierwszym
        dorosłym mężczyzną, do którego bardzo się przywiązałem i którego pokochałem.

        Jednak nie robił tego bezinteresownie?

        - Pewnego wieczoru zaczął mnie wykorzystywać seksualnie. Gdy opuścił naszą
        rodzinę, tak stłumiłem te bolesne wspomnienia, że przez 25 lat nie powracały.
        Jednak te pięć czynników, o których wspomniałem, sprawiło, że stałem się
        homoseksualistą. Taka jest moja osobista historia. Pracuję teraz z tysiącami
        kobiet i mężczyzn i każda historia jest inna, ale można odnaleźć w nich pewne
        podobieństwa.

        Jakie są te podobieństwa?

        - Generalnie w dzieciństwie chłopcy mają zbyt słabą relację z ojcem, a zbyt
        bliską z matką. Dziewczynki odwrotnie. Dlatego oddalają się od rówieśników tej
        samej płci. Po prostu czują, jakby nie należeli do tej grupy. Jeżeli chodzi o
        wspólny czynnik biologiczny, to musimy stwierdzić, że te kobiety czy mężczyźni
        są ludźmi bardzo wrażliwymi. Mogę dać taki przykład, że gdy w rodzinie jest 10
        dzieci i jedno z nich będzie szczególnie wrażliwie, to zachodzi wielkie
        niebezpieczeństwo, że może stać się homoseksualistą. Wcale jednak nie grają tu
        roli żadne czynniki genetyczne, tylko temperament dziecka i jego sposób percepcji.

        Podzieliłem się z panią moją osobistą historią życia i mogę od razu przewidzieć,
        co powie wielu homoseksualistów w Polsce: "O, jaki biedny facet! Ja miałem
        bardzo dobrą rodzinę, dobrego ojca! A ten rozkleił się, rozpłakał, bo miał złą
        rodzinę!". Taka jest linia ich środowiska. Ale to, co mówią, nie jest prawdą.

        Dlaczego homoseksualizm jest promowany w Polsce i na całym świecie?
        - Teraz, w roku 2004, mówimy, że wszędzie widzimy homoseksualizm. A ja od ponad
        30 lat obserwuję, jak krok po kroku, punkt po punkcie realizuje się pewien
        program. Podam przykład. Jeśli wrzucisz żabę do garnka z wodą i nastawisz gaz na
        cały regulator, woda się zagotuje i żaba zdechnie. Ale jeśli wrzucisz żabę do
        garnka i będziesz delikatnie podkręcał płomień przez dłuższy czas, żaba nie
        zorientuje się, że woda się podgrzewa. Dopiero po bardzo długim czasie "powie":
        "O, woda się gotuje". Tak samo jest z promocją homoseksualizmu. Od 30 lat trwa
        wielka wojna przygotowana bardzo drobiazgowo, krok po kroku. Promocja
        homoseksualizmu ma bardzo głębokie korzenie, wielką siłę oddziaływania, włożono
        w nią bardzo dużo pieniędzy. Wchodzi do systemu edukacji, do towarzystw
        naukowych i polityki. Homoseksualiści są bardzo mocno eksponowani w mediach,
        sztuce i rozrywce. Widzimy też, że promotorzy tych ruchów wchodzą do każdej
        religii. Każda religia jest od środka dzielona na tych, którzy akceptują
        homoseksualizm, i tych, którzy go odrzucają. Dlatego można powiedzieć, że teraz
        woda się gotuje.

        Czemu miała służyć ta prowadzona przez 30 lat krok po kroku kampania?

        - Celem jest kompletna akceptacja homoseksualizmu - wszędzie - w religii, nauce,
        szkole, polityce. Promotorom kampanii chodzi o to, żeby na równi stawiać
        heteroseksualność i homoseksualność jako coś zupełnie normalnego. I żeby nie
        było żadnych "prześladowań". Musi być szacunek i miłość.

        A co z szacunkiem i respektem dla osób takich jak Pan, świadczących o tym, że
        homoseksualizm to nabyta choroba, z którą trzeba walczyć i rugować ze swego życia?

        - Ważne, by zrozumieć tu pewną życiową filozofię. Wszystko postawiono w ten
        sposób, że homoseksualista dziś mówi: "Jestem osobą homoseksualną - tu nie
        chodzi tylko o jakieś zachowania - to jestem ja, to jest moje wnętrze, moja
        osobowość, Pan Bóg mnie takiego stworzył i muszę to zaakceptować. A jeśli ty
        tego nie rozumiesz, to znaczy, że mnie nienawidzisz. A jeśli nienawidzisz, to
        znaczy, że nie jesteś prawdziwym chrześcijaninem, nie ukazujesz swoim życiem
        miłości Boga, jesteś diabłem i homofobem". Oni nie zauważają różnicy między tym,
        kim jestem, a tym, co robię.

        Pan jednak zdołał uzdrowić swoje myślenie i wyszedł na prostą ze swojej
        słabości. Jak to się stało?

        - Żyłem w czasach, kiedy wstydem było wypowiedzieć nawet słowo homoseksualizm.
        Nie mówiło się o tym tak jak teraz. Kiedy byłem mały, miałem trzy marzenia. Nie
        wiem, skąd one się wzięły, domyślam się, że od Boga. Moim pierwszym marzeniem
        było mieć dobrego przyjaciela, który będzie mnie rozumiał, nie osądzał, którego
        ja też bym kochał i rozumiał. To marzenie się spełniło podczas studiów
        uniwersyteckich. Ja byłem żydem, on był katolikiem. Prawdę mówiąc, przez niego
        spotkałem Jezusa. Czytając razem Pismo Święte, odkryliśmy, że nasze fizyczne
        relacje zupełnie nie przystają do woli Bożej. Moim drugim marzeniem było
        podróżować po świecie, aby bawić ludzi i ich uczyć. Przez wiele lat śpiewałem w
        chórze. Podróżowaliśmy po Stanach i po Azji. Tak spełniło się moje drugie marzenie.

        A jakie było trzecie marzenie?

        - Ożenić się i mieć rodzinę. Kiedy śpiewałem w chórze, spotkałem dziewczynę z
        Korei, która tańczyła w zespole folklorystycznym. Często razem koncertowaliśmy.
        Pobraliśmy się, ale na początku była katastrofa. Wtedy stanąłem wobec problemu,
        że muszę wyleczyć się z homoseksualizmu. Modliłem się do Boga, studiowałem
        Biblię, pomagałem ludziom, wszystko po to, aby Pan Bóg zabrał ode mnie moją
        • Gość: CamCaf Re: Żonaty, który wyleczył się z ze swojej żony IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.05.04, 15:14
          Hehe,
          >>Przyjechał Pan do Polski jako świadek

          chyba Jehowy
        • Gość: Klara Re: Żonaty gej, który wyleczył się z homoseksuali IP: *.crowley.pl 18.05.04, 15:19
          Już widzę te tłumy gejów i lesbijek chętnych do wyleczenia z tej paskudnej "choroby"....
        • janowa Re: Żonaty gej, który wyleczył się z homoseksuali 18.05.04, 15:19
          Krysiu, ale moze nie wszyscy CHCA sie z tego wyleczyc?

          Ja sie zawsze zastanawiam, co to moze komus przeszkadzac? Nawet jezeli nie
          uwaza homoseksualizmu za normalnosc, NAWET jezeli uwaza homoseksualizm za
          chorobe. Czy przeszkadza komus pan na wozku? (Od razu zaznaczam, ze ja nie
          uwazam tego za chorobe) Przeciez zyjemy wsrod roznych ludzi, co oni robia w
          domu to NIE JEST NASZA SPRAWA. Przeciez uprawianie seksu w miejscach
          publicznych jest zabronione i parom heteroseksualnym i homoseksualnym, wiec w
          czym problem? Co moze mi przeszkadzac, ze u mnie w bloku mieszka razem dwoch
          panow, i jednen z nich przejmuje sie, jakie by tu zawiesic firaneczki w kuchni?
          A jezeli panstwo Iksowie lubia seks grupowy? Jezeli mi nie odpowiada taki model
          zycia to nie znaczy, ze innym nie moze.

          Pozdrawiam,
          D.
          ---
          Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
          nie wie, ze to nie jest mozliwe.
          • misae Re: Żonaty gej, który wyleczył się z homoseksuali 18.05.04, 15:39
            Krysiu, a skad wzielas ten wspanialy wywiad? Zaloze sie ze z portalu
            katolickiego (bez ironii).
            Szkoda ze nie zadano pytania o homoseksualizm w przyrodzie, ciekawe kto
            bije "gejowe" tygryski :o)
            • Gość: Krysia Re: Żonaty gej, który wyleczył się z homoseksuali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.04, 16:30
              No cóż - jeżeli nie interesuje cię cała prawda o gejach to mogę ci tylko
              współczuć. W (anglojęzycznym) internecie znajdziesz sporo informacji o tym,
              jakie zagrożenie stanowią geje w innych krajach - i dla siebie i dla całego
              społeczeństwa: epidemia AIDS i innych chorób wenerycznych (geje ciągle zmieniają
              partnerów i także miewają partnerKI),pedofilia i wciąganie w to zboczenie coraz
              większej liczby nastolatków. Znajdziesz także informacje o wielu organizacjach
              (także koszernych), które pomagają tym gejom, którzy już zrozumieli, że
              homoseksualizm jest jednak chorobą. Co - nie cieszysz się, że tym ludziom
              można pomóc?
              • janowa Zaraz, zaraz... 18.05.04, 17:29
                Widze, ze zaczynamy miec do czynienia z demagogia! A tej baaaaardzo nie lubie.
                Nie ma ZADNEGO zwiazku miedzy homoseksualizmem i pedofilia. Jedno to orientacja
                seksualna a drugie to dewiacja, w dodatku przestepstwo. A moze uwazasz, ze
                homoseksualistow rowniez nalezaloby zamykac?
                Co do cieszenia sie z pomocy gejom - ja mysle, ze najbardziej bysmy im pomogli
                nie wtracajac sie w ich zycie i nie pietnujac. Jezeli komus naprawde
                przeszkadza bycie gejem to szuka tej pomocy. Najgorsze jest uszczesliwianie na
                sile, pod linijke, zeby WSZYSCY BYLI TACY SAMI.
                Jeszcze raz zapytam - co ciebie obchodzi co ktos robi w lozku i jakie z tego
                wynikaja dla ciebie problemy?

                Pozdrawiam,
                D.
                ---
                Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
                nie wie, ze to nie jest mozliwe.
                • Gość: Krysia Re: Zaraz, zaraz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.04, 19:53
                  > Nie ma ZADNEGO zwiazku miedzy homoseksualizmem i pedofilia.

                  A właśnie, że tak! Wielu gejów poluje na MAŁYCH chłopców - po to, aby swoimi
                  małymi piąstkami grzebali w ich odbytnicach, dostarczając im przeżyć
                  seksualnych. Nie wiedziałaś o tym? To proszę wpisać hasło "fisting" w dowolnej
                  wyszukiwarce i dowiesz się, że ta zabawa jest dość popularna wśród gejów, którzy
                  są przecież niezrównanymi sodomitami. A może nie wiesz, co to jest sodomia? A
                  może także nie wiesz, że jeden z głównych celów organizacji gejowskich to
                  adopcja dzieci przez "małżeństwa" homoseksualne?
                  • Gość: Klara Re: Zaraz, zaraz... IP: *.crowley.pl 18.05.04, 20:47
                    Mylisz się i to bardzo fisting to wkłądanie pięści w odbyt, ale nie dzieci. Co gejowi po takiej pałej pięści?? Zresztą to robią nie tylko homoseksualisci, wiesz?
                    • Gość: Krysia Re: Zaraz, zaraz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.04, 21:17
                      > Co gejowi po takiej małej pięści?

                      Mówią, że pięść małego chłopca ma rozmiar idealny dla ich potrzeb.
                      • Gość: Klara Re: Zaraz, zaraz... IP: *.crowley.pl 18.05.04, 21:23
                        Tak? A mi geje opowiadali, że pieść fajna, bo większa od penisa.... i co?
                        A może sama jesteś gejem?
                        A hetero, ktrórzy uprawiają fisting, to też automatycznie pedofile?
                  • Gość: rusałka Co za bzdury.... qrwa wierzyć sie nie chce! IP: *.one.pl 18.05.04, 22:56
                    Idź sie Krysiu na głowe lecz i powiedz skąd wytrzasnęłaś ten fantastyczny
                    wywiad.
                    • Gość: Krysia Re: Co za bzdury.... qrwa wierzyć sie nie chce! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 00:38
                      A wyciągnijże głowę z piasku i trochę poszukaj! Prawda na ciebie czeka.
                      Znajdziesz ją dość szybko, o ile zechcesz.
                      • Gość: Klara Re: Co za bzdury.... qrwa wierzyć sie nie chce! IP: *.crowley.pl 19.05.04, 00:43
                        Prawda??? Ale chyba ta subiektywna.........
                  • Gość: yorke buahaha Krysiu bekowa jestes... IP: *.chello.pl 19.05.04, 02:37
                    Jak gej wierzący/praktykujacy musze cię uprzedzic ze gejuf uprawiających tzw FF
                    [fist fucking] jest w calej spolecznosci pedalskiej moze 1 góra 2%. Bynajmniej
                    nie jest ich wiecej niz lubiacych sie w to "pobawic" heteroseksualistów.
                    Chociaz osobom ktore sa w tej zabawie pasywne chyba obojetne jest jaka reka
                    jest wsadzana no nie :)

                    Nie praktykowalem tego ale wiem od znajomego ktory sie w to "bawi" ze do tego
                    typu praktyk wymagane jest WYCZUCIE, ZAUFANIE, DOSWIADCZENIE i CHEC CZERPANIA Z
                    TEGO PRZYJEMNOSCI. Zadnego z tych kryteriow nie spelniają dzieci. Bo np
                    nieumiejetna "zabawa" moze prowadzic do uszkodzen jelita grubego.
                    • reniatoja Re: buahaha Krysiu bekowa jestes... 20.05.04, 12:06
                      Gość portalu: yorke napisał(a):

                      > Jak gej wierzący/praktykujacy musze cię uprzedzic ze gejuf uprawiających tzw
                      FF
                      >
                      > [fist fucking] jest w calej spolecznosci pedalskiej moze 1 góra 2%.
                      Bynajmniej
                      > nie jest ich wiecej niz lubiacych sie w to "pobawic" heteroseksualistów.
                      > Chociaz osobom ktore sa w tej zabawie pasywne chyba obojetne jest jaka reka
                      > jest wsadzana no nie :)
                      >
                      > Nie praktykowalem tego ale wiem od znajomego ktory sie w to "bawi" ze do tego
                      > typu praktyk wymagane jest WYCZUCIE, ZAUFANIE, DOSWIADCZENIE i CHEC CZERPANIA
                      Z
                      >
                      > TEGO PRZYJEMNOSCI. Zadnego z tych kryteriow nie spelniają dzieci. Bo np
                      > nieumiejetna "zabawa" moze prowadzic do uszkodzen jelita grubego.


                      Tak oto nadszedl czas, by zwrocic dzisiejszy lunch. Dzieki Yorke.
        • Gość: to nie choroba! Re: Żonaty gej, który wyleczył się z homoseksuali IP: *.lodz.mm.pl 20.05.04, 00:21
          to nie jest choroba żeby sie z niej wyleczyć, u niektórych to tylko przejściowe
          zachwianie i przygoda,ale nie da sie z tego ot tak uwolnić, myślisz że gdyby to
          było taki proeste, ludzie by nie próbowali??!! A jesteś pewna że się
          wyleczyli,a może tylko sprzedają społeczeńswtu wizerunek,który społeczństwo
          chce widzieć. Nie wierze że w XXI wieku są jeszcze wogóle takie dyskusje,
          przedewszytkim jesteśmy ludźmi, żyjmy po swojemu i dajmy żyć innym jak chcą.
    • Gość: Anita Jeszcze tego brakuje by tak było u nas. IP: *.local.pl / 62.233.187.* 18.05.04, 17:13
      Geje i lesbijki moga brac sluby. I co wtedy tworza? Rodzine, malzenstwo,
      przeciez to sprzeczne z tymi pojeciami. To jest sprzeczne z natura!!! Moze
      jeszcze dzieci beda adoptowac. A co potem??? W jakim kierunku to wszystko
      zmierza???
      • janowa Re: Jeszcze tego brakuje by tak było u nas. 18.05.04, 17:33
        Nie goraczkuj sie tak! :-)
        Czy sprzeczne - to kwestia definicji rodziny. Rodzine powinna tworzyc grupa
        osob, ktore sie kochaja i wspieraja. Co ma do tego plec? Nie wiem. Czy samotna
        matka z dwojka dzieci nie tworzy rodziny?
        A co do natury - jezeli naturalne jest zabijanie dla pieniedzy to ja
        wole "nienaturalnosc" homoseksualistow, ktorzy mi nic a nic nie przeszkadzaja.
        mysle, ze gdyby ludzie bardziej sie interesowali tym co sie dzieje u nich w
        domu, zanim zajrza komus przez dziurke od klucza do sypialni to swiat bylby o
        wiele przyjemniejszym miejscem do zycia.

        Pozdrawiam,
        D.
        ---
        Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
        nie wie, ze to nie jest mozliwe.
      • liloom Re: Jeszcze tego brakuje by tak było u nas. 18.05.04, 18:35
        no wlasnie o to mi chodzilo
    • kobieta_po_przejsciach Re: Malzenstwa homoseksualne... 18.05.04, 19:04
      czy to nie jest zabawne jak kobieta stoi na ulicy z wielkim napisem "jestem
      lesbijka" i jeszcze drze sie na cale gardlo na ten temat? co to kogo do cholery
      obchodzi? ;-)) wolno jej robic ze swoim zyciem co chce, ale czy musi wydzierac
      sie na ulicy, ze woli kobiety? zenada.
      nie zauwazylam zeby ktokolwiek dziwnie reagowal na widok dwoch dziewczyn czy
      chlopcow trzmymajacych sie za rece na ulicy. takie manifestacje budza we mnie
      natomiast szczera niechec... nie znosze niczego i nikogo, kto jest nachalny.
      poza tym homoseksualisci powinni wiedziec, ze na heterykow calujacych sie na
      ulicy ludzie tez czesto "krzywo" patrza.
      • wcalenietakimaly Do janowej i innych o szerokich horyzontach 19.05.04, 05:19
        Nie uwazam sie za homofoba. Ale sa pewne granice akceptacji. Nie przeszkadza mi
        sasiadz homo, lub para lubiaca seks grupowy. Jesli nie burzy to doszczetnie
        spolecznego ladu (zaraz sie przyczepisz co to jest spoleczny lad, ale musisz
        juz sobie sama poradzic z tym problemem). Tak wiec jesli rozne wielokaty robia
        ludzie mlodzi bezdzietni to jezeli tylko nie zaklocaja mi ciszy nocnej nie
        robie z tego problemu. Jednak jesli w tym mieszakniu przebywaja dzieci to one
        wczesniej lub pozniej "odkryja" co sie dzieje. Dlatego nie mialbym skrupulow by
        wlaczyc sie w eliminacje zjawiska. Podobnie z homoseksualistami, nie wchodze w
        przyczyny; choroba czy geny, jest to odmiennosc, ktora oczywiscie moze domagac
        sie pewnych przywilejow, np. wspolnoty majatkowej, dziedziczenia, ale od takich
        uregulowan prawnych jeszcze daleko do legalnego malzenstwa i adopcji dzieci
        lub posiadania ich przez sztuczne zaplodnienie jak u lesbijek. Bo dla mnie para
        gejowska nigdy nie bedzie rodzina. Niestety samotna matka i dzieci (taki
        przyklad podalas) jest co najwyzej "koslawa" rodzina bo cos takiego nie powinno
        miec miejsca. Zapytaj samotnych matek, czy w pelni akceptuja taka sytuacje.
        Wiec na zakonczenie, nie badzmy tacy do konca wyrozumiali czy wspanialomyslni.
        Bo to akurat nic na nie kosztuje i nie nas bedzie dotyczyc. Pomysl o swoich
        dzieciach lyb wnukach.
        kaziu
        • Gość: CamCaf Re: Do janowej i innych o szerokich horyzontach IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 19.05.04, 09:05
          >>Pomysl o swoich
          dzieciach lyb wnukach.

          Skoro nie uważam homoseksualizmu za coś złego, to co w tym złego, że dziecko
          będzie homoseksualistą? niech będzie, kim chce.
          Aha, i przypominam, że homoseksualiści mieli rodziców nie-homo (zazwyczaj),
          więc co za różnica, kim są rodzice. Ważne jacy są - a mają być kochający.
          • wcalenietakimaly Re: Do janowej i innych o szerokich horyzontach 19.05.04, 16:56
            Gość portalu: CamCaf napisał(a):

            >
            > Skoro nie uważam homoseksualizmu za coś złego, to co w tym złego, że dziecko
            > będzie homoseksualistą? niech będzie, kim chce.
            > Aha, i przypominam, że homoseksualiści mieli rodziców nie-homo (zazwyczaj),
            > więc co za różnica, kim są rodzice. Ważne jacy są - a mają być kochający.

            Po pierwsze nie twierdze ze dzieci wychowane przez pare homo beda w przyszlosci
            przejawialy preferencje ich "rodzicow". Bardziej przemawia do mnie argument ze
            te dzieciaki beda napietnowane przez nietorelancyjne otoczenie.
            Natomiast nie zgodze sie z tym ze nie jest wazne "kim" sa rodzice. Tak samo
            wazne jak jacy sa. Oczywiscie powinni byc kochajacy. Ale milosc do dzieci nie
            jest atrybutem par homoseksualnych i argumenty o parach hetero maltretujacych
            swoje dzieci nijak ma sie do problemu, ktory sztucznie jest wyolbrzymiany.
            Piszesz rodzice maja byc kochajacy, ale czy naprawde wierzysz ze "mamusia" z
            przyrodzeniem lub "tatus" z "szapreczka" moga okazac pelnie uczuc matczynych i
            ojcowskich. Dla mnie to brzmi jak zle nastrojony instrument. Nie mozna w zyciu
            wszystkiego miec. Jesli nie chce sie zmienic orientacji, lub nie moze, to
            trzeba myslec realistycznie, rownouprawnienie niekoniecznie musi siegac modelu
            rodziny.
            Jestem wiec jak najbardziej za prawnymi rozwiazaniami dajacymi parom
            homoseksulanym status unii, ale nie nazwalbym tego malzenstwem, oraz wszystkie
            te "przywileje" ktore przysluguja kazdemu zrodzonemu na tej planecie
            czlowiekowi.
            kaziu
            • Gość: CamCaf Re: Do janowej i innych o szerokich horyzontach IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.05.04, 18:21
              Ja o maltretowaniu przez rodziców hetero niczego nie pisałam.

              > te dzieciaki beda napietnowane przez nietorelancyjne otoczenie.

              Tak, jak dzieciaki czarne, z niepełnych rodzin... Każdy ma swój "problem" w
              dzieciństwie, mniejszy lub większy, ze społeczeństwem. Raczej powinniśmy
              działac jako społeczeństwo, żeby było tolerancyjnie, a nie zamartwiać się i
              niczego nie robić.

              > >czy naprawde wierzysz ze "mamusia" z
              > przyrodzeniem lub "tatus" z "szapreczka" moga okazac pelnie uczuc matczynych i
              > > ojcowskich.

              Owszem. Wierzę też, że dobrym ojcem może być prawnik, a dobrą matką
              stewardessa, dobrym ojcem mężczyzna na wózku, a dobrą matką piękna kobieta.
              Świat jest kolorowy. Dopóki nie ma w nim zła i nienawiści, jest nawet bardzo
              kolorowy. Tego życzę nam i sobie.
    • Gość: szamanka ludzie nie potrafią zaakceptować inności IP: *.lodz.mm.pl 20.05.04, 00:17
      jakkolwiek by nie była zapakowana.wałsnie, też się nad tym zasatnawiałam. Już
      nawet nie chodzi o bycie małżeństwem,tylko o bycie rodziną, związanie z
      ukochana osobą... i o ten glupi paier, który wiele rzeczy uławtai,chodzi
      chociażby o tak prozaiczne rzeczy jak rozliczenie z podatku czy dziedziczenie
      po sobie jakaby coś sie stało. To nie przecież żada dewiacja tylko dwoje LUDZI
      którzy chcą być ze sobą...to takie proste...czemu nie potraficie tego
      zaakceptować. Dwie dusze w ciele jakie im przypadło,chcą być razem niech będą i
      dajmy im to głupie prawo.Chcą mieć kajdanki powinni je dostać:P
    • Gość: grogreg Re: Malzenstwa homoseksualne... IP: 212.160.165.* 20.05.04, 12:28
      A od kiedy to malzenstwo jest gwarantem monogami?
    • lahliq Re: Malzenstwa homoseksualne... 20.05.04, 12:34
      janowa napisała:

      > Mam nadzieje, ze dzisiaj o tym wolno?... :-)
      >
      > Mam taka zagwozdke: z jednej strony w Polsce wiekszosc ludzi uwaza srodowisko
      > gejowskie za wyjatkowo rozwiazle i niemoralne, ze tylko seks sie dla nich
      > liczy itd. >

      Co ma seks, rozwiązłość i niemoralność do zawierania związków małżeńskich?
      Małżeństwo nie wyklucza powyźszych. Nie wydaje mi się więc logiczne stawianie
      tych pojęć przeciwko sobie.

      • Gość: szamanka Re: Malzenstwa homoseksualne... IP: *.lodz.mm.pl 20.05.04, 13:11
        ale w naszym kraju małżeństwo jest kojarzone z ustatkowaniem się, z tym że ktoś
        jest już poważnym i pełnowrtościowaym członkiem społczeństwa.Tak sie utarło że
        ludzie którzy założyli już własne sąbardziej szanowani i poważani. Nie chodzi o
        to jak jest tylko jak się "przyjeło"...
        • Gość: grogreg Re: Malzenstwa homoseksualne... IP: 212.160.165.* 20.05.04, 15:33
          Cos sie Ci pomylilo. To nie malzenstwo statkuje ludzi. To ludzie stateczni sie
          zenia
          • Gość: szamanka Re: Malzenstwa homoseksualne... IP: *.lodz.mm.pl 20.05.04, 19:56
            jak widać to nieprawda, to już prędzej dzieci statkują ludzi, bo muszą sie
            martwić o kogoś więcj poza sobą...a czy przed czy po ślubie to już inna kwestia.
Pełna wersja