Dodaj do ulubionych

Dylemat miłosno-moralny

    • a_nonima Re: Dylemat miłosno-moralny 02.11.11, 12:11
      Mam nadzieję, że nie odbije Ci się to czkawką.
      Czasami tak jest, że zwiazek trwa i trwa, ale nic z tego nie wynika. Później na swojej drodze spotykamy kogoś z kim chcemy budować przyszłość i decyzja o małzeństwie następje bardzo szybko. Taki lajf.
    • fajnajozia Re: Dylemat miłosno-moralny 03.11.11, 18:09
      i choć mieliśmy na siebie straszną ochotę to poza pieszczotami do niczego nie doszło. I to nie dlatego że mamy partnerów, tylko że sami nie chcieliśmy, zdaliśmy sobie sprawę że i tak to zrobimy, ale nie jestesmy na to gotowi. Czyli nie jest to już żadna chwila zapomnienia, nie chodzi tylko o sex. Ja równie dobrze się czuję jak z nią tylko rozmawiam, jak ją całuję, czy też jak się pieścimy. Przyznam że czuje się co najmniej 15 lat młodszy i nigdy przenigdy nie czułem się tak przy zadnej innej kobiecie. Jak jestem z nią to wszystko wydaje się być takie łatwe i proste, a jak jestem w domu siedzę zdołowany że oszukuję kobietę którą mimo wszystko kocham"


      He, he. Uwierzyć mogę jedynie w to, że pisała to 25 latka. Jak 38 letni facet Ci mówi,
      że uprawia seks 3 razy w miesiącu i Ty w to wierzysz, to szczerze współczuję głupoty. A jak na zdjęciu partnerka rzeczonego impotenta, wygląda (bo jest) o 10 lat starzej od Ciebie i w dodatku nieatrakcyjnie, to też wcale nie znaczy, że nie podoba się mężczyznom a zwłaszcza temu jednemu. I co do happy endu, opisanego przez Ciebie - życzę z całego serca, ale jakoś wątpię, że nastąpi :D
    • vaude Re: Dylemat miłosno-moralny 03.11.11, 18:13
      troche wczesnie jak na kryzys wieku średniego.
      tego typu zauroczenia będą się zdarzac, ale czy to powód aby za każdym razem zmieniać partnerke?
      wiadomo, ze dotychczasowa nie ma szans konkurować ze świeżym mięskiem..
      ale pomyśl: znacie swoje przyzwyczajenia, nawyki, charaktery... z nową będzie chwilowa fascynacja i nie wiadomo, czy poźniej sie dogadacie.
      tyle, choc mysle, ze napalonemu facetowi nie da się pewnych rzeczy wytłumaczyć. jak sie sparzy to sam zrozumie

      ps. za stary dla niej jesteś, prędzej czy później wymieni cie na młodszego
    • szironna Re: Dylemat miłosno-moralny 04.11.11, 12:55
      nie wiem co będzie u Ciebie - trudno gdybać. wybrałeś nowy związek, nowe doznania itp. sytuację rozpatrywać można z 2 stron - albo związałeś się z byłą, bo nikt lepszy się nie trafił (co egoistyczne mocno), albo też potrzebujesz ciągłych doznań (co świadczy o braku dojrzałości do bycia w związku).
      tak czy inaczej życie pokaże. oby Wam obojgu na dobre wyszło.

      na marginesie dodam, że widziałam taką samą sytuację jak u Ciebie - facet odszedł od partnerki, bo choć było super, to zrobiło się zbyt zwyczajnie. ta nowa była fajna przez rok (facet zachowywał się jakby mózg mu zamieniło z inną częścią ciała - a też w wieku około 40 więc żaden nastolatek z buzującym hormonem ;) - z boku patrząc wyglądało niestety żałośnie). potem wielkie trach, bo motyle poszły precz i okazało się że jednak ta "stara" partnerka była wartościowsza, bardziej poukładana, zaradna, tyle ich łączyło przecież itp. chciał wracać, żałował, ale za późno.
    • ikcort Re: Dylemat miłosno-moralny 04.11.11, 15:08
      > Ja równie dobrze się czuję jak z nią tylko rozmawiam, jak ją całuję,
      > czy też jak się pieścimy. Przyznam że czuje się co najmniej 15 lat młodszy i nigdy przenigdy
      > nie czułem się tak przy zadnej innej kobiecie. Jak jestem z nią to wszystko wydaje się być
      > takie łatwe i proste,

      Nie mogę Wam, niestety 36-letni (!) obywatelu, odpisać, ponieważ nie wiem, jak brzmi rodzaj męski od egzaltowana pensjonarka. :(
      • jiena Re: Dylemat miłosno-moralny 04.11.11, 17:18
        Nie mogę Wam, niestety 36-letni (!) obywatelu, odpisać, ponieważ nie wiem, jak
        > brzmi rodzaj męski od egzaltowana pensjonarka. :(
        Rodzaj męski - pryszczaty gimnazjalista. W tłumaczeniu dosłownym egzaltowany pensjonariusz, co jak to bywa w takich tłumaczeniach, nieco zniekształca rzeczywistość.
        Myślę, że jednak do założyciela wątku, bez względu na jego płeć, idealnie pasuje egzaltowana pensjonarka, tym bardziej że kilka postów wyżej ktoś świetnie określił go jako pipę bezjajeczną. Bardzo trafne obydwa spostrzeżenia. :)))
    • dzien_bez_nocy Re: Dylemat miłosno-moralny 04.11.11, 17:06
      Dlaczego pytasz ludzi? Co to ma Ci dać? Każdy jest kowalem własnego losu, a Ty jak byś wybrał "pomoc publiczności" w Milionerach.
      Weź no idź na rozmowę do psychologa po prostu. Da Ci to lepszy wgląd w samego siebie. Może dostrzeżesz cos, czego teraz w sobie nie widzisz. Dużo lepsze to niż pytać przypadkowych ludzi.


      Powodzenia
    • liselle Banał :) 04.11.11, 17:42
      Dlaczego mnie nie zdziwiło, że laska 11 lat młodsza :) A tak serio. Znudził ci się trochę ten Twój stały związek. Natomiast oszukiwanie jest złe i sam o tym wiesz. Wóz albo przewóz. Niektórzy mówią, że "kto nie ryzykuje ten nie jedzie", ale jest również powiedzenie, że "lepsze jest wrogiem dobrego". Ze znanych mi przypadków, zazwyczaj sprawdzało się niestety to drugie porzekadło. Ale wybór i tak należy do Ciebie.
      • dzien_bez_nocy Re: Banał :) 04.11.11, 18:01
        Życie w większości przypadków to przecież banał :)

        Johnny Depp mądrze powiedział, że jeśli myślisz, że kochasz dwie osoby to wybierz tę drugą. Bo gdybyś naprawdę kochał tę pierwszą, to byś się nie zakochał w innej.
    • enith Re: Dylemat miłosno-moralny 04.11.11, 20:12
      Ej, odpisujący tu przeczytajcie wątek jeszcze raz, z naciskiem na post autora z pierwszego listopada.
      Gość się żeni z tą nową babką po trzech(?) miesiącach znajomości!

      Autorze wątku: jesteś klasycznym przykładem faceta myślącego główką, nie głową. Porzuciłeś swoją partnerkę, by ożenić się z kobietą, bo dobrze ci z nią w łóżku od paru miesięcy. Myślisz, że NA TYM buduje się udany związek? Na trwającej paręnaście tygodni fascynacji?
      Niezłośliwie życzę wam powodzenia. Moim zdaniem jednak macie bardzo małe szanse, by stworzyć coś trwałego. Choćby dlatego, że ty udowodniłeś już, że jak partnerka ci się znudzi i opatrzy, nie będziesz mieć skrupułów, by poszukać czegoś świeższego poza związkiem :-/
      • lonely.stoner Re: Dylemat miłosno-moralny 04.11.11, 22:51
        heh, faktycznie- nie doczytalam ze po 3 miesiacach juz slub postanowili brac... tez mi cos w tej historyjce nie pasuje... no ale nie wiem, moze to typowy wlasnie taki kryzys wieku sredniego kiedy to ostatni raz chce sie przezyc szalenstwo milosci jak w liecum- 'dzis sie poznajemy, jutro pobierzemy, bo sie tak sliiiiitasnie kochamy kiss kiss kiss xxx'
    • asken Re: Dylemat miłosno-moralny 04.11.11, 22:04
      Hej człowieku :)
      To się zdarza każdemu. Z własnego doświadczenia wiem, że fajnie jest się zakochać w przypadkowo poznanej osobie... nawet po 10 latach udanego związku. Wpadasz w sidła fascynacji, żyjesz cudownym uczuciem, które codziennym związku trochę się wypaliło. Ja też wpadłam ... i potem strasznie żałowałam. Zastanów się czy to co chcesz stracić nie jest przypadkiem Twoją oazą spokoju, domem, stabilnością. Może pomyśl raczej jak naprawić to co masz... co zmienić żeby i seks był częściej i wspólna satysfakcja z bycia ze sobą przynosiła radość. Nowe sytuacje zawsze podniecają... ale często to tylko chwilowe wyjście awaryjne... niestety bez powrotu :| Nowe nie znaczy lepsze.... pomyśl o sytuacjach, które masz z obecną kobietą. Wspólne mieszkanie,życie, rachunki, hobby itp.... W każdym razie trzymam kciuki. Nie popełnij błędu! Przemyśl to wszystko trzysta razy. Spójrz każdej w oczy. Pomyśl...
      • yoka1 A 05.11.11, 20:03
        pod warunkiem, że ona chce też zostawić partnera, z którym jest od 7 lat
    • grubazoska Re: Dylemat miłosno-moralny 05.11.11, 20:53
      Nie rozumiem dlaczego większość krytykuje autora wątku, po to jest forum, żeby się wygadać anonimowo. W tym przypadku już wcześniej coś się wypaliło, a mało to ludzi się rozstaje i buduje na nowo życie? Niewielu mężczyzn wypowiada się na forum tak szczerze, dlatego dla mnie te wypowiedzi są bardzo cenne i dzięki temu można wyciągnąć pewne wnioski. Czy mu się uda czy nie, tego nie wie nikt.
    • bab111 Re: Dylemat miłosno-moralny 05.11.11, 22:10
      Siaro (wujku), moja ddpowiedz na Twoje dramatyczne pytanie jest:
      TAK, zaryzykuj wszystko, poczuj raz jeszcze te rozkoszne motyle, zacznij nowe zycie oparte na fascynacji.
      WAW, ja zawsze tak robie i jest mi super.
    • lubicielka Rozwiązanie dylematu przez doświadczoną 06.11.11, 13:59
      1. zakończyć romans, bo jak się wyda to wyjdziesz na gnoja i w domu i w robocie
      2. zakończyć romans, bo jedno z was będzie MUSIAŁO poszukać nowej roboty (albo i oboje), bo nowej która włazi w gacie facetom z pracy nie popuszczą (i będzie dla nich zwykłą zdzirą), a i tobie się oberwie jako facetowi który za szybko zaczyna przeżywać andropauzę, bo na świeżynkę ma chęci
      3. zakończy romans, bo jak się domowa dowie, to kac moralny nie pozwoli ci cieszyć się nową znajomością i dupa blada z nowego związku

      a tak generalnie to puknij się w makówke. Laska szuka frajera najlepiej "odchowanego" a ty poleciałeś jak pies pod "tanijadkę". Seks 2-3 razy w miesiącu boli? To zadbaj o więcej! A zresztą to już chyba standard w naszym wieku hihihi:)
    • pppopularny rada doświadczonego 07.11.11, 11:55
      Reagujesz jak typowy wyposzczony samiec, czyli jak pojawiła się szansa na dymanie świeżynki, to hormony zalewają ci rozum i wydaje ci się, że chwyciłeś pana boga za nogi, a tymczasem przypomnij sobie - czy nie było tak samo przy poznaniu obecnej partnerki i każdej innej przed nią? zwykły podwyższony poziom serotoniny i adrenaliny bierzesz za nową miłość, ot co. Załóżmy, że zrywasz z obecną partnerką i wdajesz się w nowy związek, co cię czeka? Pół roku fajerwerków i świetnego seksu, potem następne pół roku dobrego związku z ustabilizowanym seksem, a później znów wkraczasz w fazę związku pt: "seks 2 - 3 razy w miesiącu" oraz zaczynają cię interesować nowe koleżanki w pracy. Zastanów się czy chcesz tak żyć (od dupy do dupy) i czy nowa partnerka będzie lepsza od obecnej nie tylko pod względem seksu (bo pod tym względem niewątpliwie będzie) ale też pod względem zwykłego codziennego życia, przystawania do ciebie, zainteresowań itp. Bo niestety ze związkami tak to już jest - a uwierz mi, doświadczenia w tym względzie mam bogate - że po jakimś czasie każdy się nudzi i każda nowa dupa jest bardziej fascynująca niż stała partnerka, o ile oczywiście chcesz tej fascynacji ulegać. A życie od jednej cipki do drugiej jest dość frustrujące biorąc pod uwagę ilość zmian i zawirowań w życiu jaka temu towarzyszy ... Przemyśl to.
    • pxyz Prawo przyciągania 07.11.11, 14:55
      Przyciągamy do siebie ludzi i sytuacje, które siedzą w naszej podświadomości (zarówno te dobre i złe). To od nas samych zależy czy i jak to wykorzystamy.

      Nie ma jasnych rozwiązań takich sytuacji. Bo autor idiotą może okazać się zarówno wchodząc w nowy związek, jak i idiotą może okazać się rezygnując z życiowej miłości.

      Kwestia czy naprawdę kochasz osobę z która jesteś, czy jestes do niej przyzwyczajony...
      Może to nie do końca eleganckie, ale przecież możesz trochę pograć na czas i zweryfikować czy nowa białogłowa to zauroczenie czy coś głębszego... A to że do tego czasu oboje się wybzykacie (sorry za dosłowność) za wszystkie czasy to z korzyścią dla wszystkich...

      Co do aktualnego związku - naukowcy udowodnili że właśnie 3 lat to okres największego kryzysu oczywiście w poważnym związku - stagnacja, nuda, spadek pasji, itp. Next step to ponoć 7 lat...
      Chodzi o to że nowa kobieta nie gwarantuje że za ~3 lata nie będzie powtórki z rozrywki..
      Swoją drogą skoro obecna też to koleżanka z pracy, to z nią nie było na początku tak samo jak z ta nową??
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka