dlaczego zakochana kobieta zapomina o znajomych?

31.07.11, 17:56
Znacie przypadki związków, w których zakochana kobieta jest tak zapatrzona w swojego nowego partnera, że zapomina o całym świecie i dotychczasowym życiu? Ja znam, i to niestety z autopsji. Apeluję do wszystkich zakochanych dziewczyn - przeczytajcie to ku przestrodze :)

Otóż jestem kobietą, która ostatnio zakończyła trwający 4 lata związek z panem, którego nazwijmy roboczo Eks :) Oboje w wieku między 25 a 30 lat, pracujący, przez ostatnich kilka lat mieszkający razem, bez dzieci, wspólnych kredytów itd. Rozstanie za obopólną zgodą, bez dramatycznych scen, utrzymujemy ze sobą kontakt. Do tego momentu wszystko jest ok:)

Po rozstaniu chciałam z kimś porozmawiać, wygadać się, spotkać... No i zonk... Uświadomiłam sobie, że od kilku lat obracam się gł. w kręgu znajomych Eks. Fajne wspomnienia z ostatnich 4 lat, wyjazdy, szalone imprezy, wesela, to wszystko jest związane z jego znajomymi. Wielu z nich polubiłam, oni mnie chyba też. Mimo to, kiedy usiadłam z tym telefonem, żeby do kogoś zadzwonić i zaproponować spotkanie, nagle zdałam sobie sprawę z tego, jak dawno tego nie robiłam. Nie zapraszałam znajomych do mnie, nie umawiałam się z nimi, nie proponowałam wyjazdów, rzadko składałam życzenia. Czy to dlatego, że jestem aspołeczną istotą i nie lubię ludzi? No właśnie nie! Lubię spotkania, pogaduchy, wspólne spędzanie czasu. Ale jakoś tak wyszło, że mój Eks był bardzo towarzyską i aktywną osobą, która lubiła organizować wspólne życie. W efekcie to on wysyłał życzenia urodzinowe znajomym, to on zapraszał na spotkania w naszym mieszkaniu, to on organizował wyjazdy... Ja niestety usunęłam się w cień. To było pewnie wygodniejsze, bo skoro i tak Eks wszystko załatwi... W dodatku robiłam studia podyplomowe w innym mieście i często znikałam na weekendy, więc wtedy mój Eks stawał się jeszcze bardziej aktywny towarzysko i umawiał się ze znajomymi.

Efekt - okazało się, że ja z tymi ludźmi nie mam kontaktu. Nieważne, że to ja często wymyślałam jakieś wyjazdy, biegałam za prezentami na wesela, przygotowywałam pyszne sałatki na wspólne spotkania... Rozmawiałam ostatnio z siostrą Eksa, którą lubię i to ona powiedziała mi, że nasi wspólni znajomi widzieli to tak: ja na weekendy jestem we Wrocku, to ja i Eks nigdzie nie wychodzimy albo wyjeżdżamy tylko we 2, nie ma mnie - Eks ma czas dla znajomych. Wniosek 1 - ja niechętnie spotykam się ze wspólnymi znajomymi lub zabraniam Eksowi wyjść towarzyskich. Kolejna sprawa - to on wysyłał życzenia urodzinowe, imieninowe itd. Nieważne, że w sms był dopisek, że życzy to Eks ze mną. Podobnie zaproszenia na imprezy organizowane u nas - zawsze wysyłał Eks, często pisząc: "Zapraszam was...", "Dzięki że wpadliście", "Mam taki pomysł, żeby...". Tak jakby zapominał dodać, że zaprasza ze mną, że to nasz wspólny pomysł itd. Wniosek znajomych nr 2 - ja jestem nietowarzysko i nie lubię się z nimi spotykać, a jak się spotykam, to trochę na siłę, a najchętniej miałabym Eks tylko dla siebie.

Najlepsze jest to, że zawsze byłam za tym, żeby kobieta miała swój świat, swoje pasje i znajomych... A sama nie wiem kiedy uzależniłam się od Eksa, przynajmniej w strefie kontaktów towarzyskich. Moi znajomi z liceum i ze studiów w większości mieszkają w innym miastach albo mają rodziny i dzieci, i kontakt jakoś tak naturalnie się urwał... Oczywiście wiem, że też z mojej winy i tego bardzo żałuję. Chcę też pokazać znajomym Eks, że mi na nich zależy, chociaż nie wiem, czy nie jest na to za późno. Próbuję to teraz nadrobić, wysyłam im jakieś zaproszenia do kina, proponuję spotkania u mnie itd. Myślicie, że dam radę?

Wiem, że zrobiłam głupio i niemądrze, nie dbając o rozwijanie własnego kręgu znajomych, również tych od Eks. Przecież można się było z dziewczynami umówić na kawkę, zaproponować czasem jakiś bilard... Ehhh... Dlatego apeluję - dziewczyny, nie róbcie tak jak ja!!!!!! Bądźcie aktywne, dzwońcie do znajomych, składajcie im życzenia, słuchajcie ich i miejcie dla nich czas. Nie pozwólcie, żeby znajomi widzieli tylko inicjatywę Waszych partnerów...

PS Ciekawe, czy ktoś ma podobne doświadczenia? A może odezwie się ktoś z drugiej strony barykady - np. opowie z punktu widzenia znajomego, czy chce utrzymywać kontakty z Eks kolegi, czy jest na to szansa...
    • kora3 Znam sprawe z bliskiej rodziny 31.07.11, 18:04
      Coś takiego zrobiła sobie swego zcasu moja kuzynka. Mnie to szczególnie nie przeszkadzało, bo nie byłyśmy jakoś wczesniej blisko, ale ...widziałam to. U niej doszło do tego, że kiedy prosiła na wesele swe znajomych, to ...byli to wyłącznie znajomi jej w tej chwili już eksmeza. I bynajmniej nie szło o to, ze on sobie nie zyczył jej znajomych. Ona ich zwyczajnie po paru latach "chodzenia" z nim NIE MIAŁA. Kontakty z jej znajomymi, czy nawet przyjaciółmi się po tym, jak weszłą w ten zwiazek najpierw drastycznie rozluźniły, a potem zerwały ograniczajac się do "czesc, czesc" przy przypadkowym spotkaniu. W efekcie nie miała nawet kohgo z dawnych znajoimych zaprosić. Wszyscy jej znajomi to byli znajomi jej faceta, którzy stali sie wraz ze swymi połowkami znajomymi takze jej. Zrezygnował takze ze swojego hobby, nqa rzecz jego hobby. Kiedy po paru latach rozpadło się ich małzeństwo, wokół niej nagle zrobiło się pusto:( Tamci znajomi to byli jednak bardziej eksa, niż jej, choć jedna para nadal jest w kregu jej znajomych. Reszta - nie.

      Nie warto tracic przyjaciół, a nawet fajnych znajomych z powodu zwiazku. Duzo lepiej jest po prostu poznac ich z partnerem, a takze z jego znajomymi.
      • guzik_kolorowy Re: Znam sprawe z bliskiej rodziny 31.07.11, 18:21
        Kurcze kora3, no właśnie ja się zastanawiam, dlaczego mi nikt o tym nie powiedział. Było wielu takich, co "widziało" i np. teraz mi o tym mówią... Myślisz, że nie chcieli ingerować w związek, nie chcieli mnie krytykować? Ty piszesz, że nie byłaś z kuzynką w bliskiej relacji, czyli rozumiem, że nie chciałaś jej wchodzić w życie z butami...
        Ja z perspektywy czasu widzę, że ktoś z moich znajomych powinien mi był sprzedać porządnego kopa w tyłek ;) I powiedzieć "Kobieto, co się stało, odezwij się czasem bo nie wiemy, czy żyjesz" :) Jak teraz zobaczę, że jakaś znajoma tak robi, to chyba jej to powiem prosto z mostu.
        • kora3 Re: Znam sprawe z bliskiej rodziny 31.07.11, 18:35
          guzik_kolorowy napisała:

          > Kurcze kora3, no właśnie ja się zastanawiam, dlaczego mi nikt o tym nie powiedz
          > iał. Było wielu takich, co "widziało" i np. teraz mi o tym mówią... Myślisz, że
          > nie chcieli ingerować w związek, nie chcieli mnie krytykować? Ty piszesz, że n
          > ie byłaś z kuzynką w bliskiej relacji, czyli rozumiem, że nie chciałaś jej wcho
          > dzić w życie z butami...


          No nie byłam i nie chciałam, gdyby szło np. o moją siostre to bym jej zaraz powiedziała "stara krecisz na sie bat" . Ale kolezance? No nie wiem... Gdyby zaczeła się wymawiaqc od spotklań, nie przykjmowała zaproszeń, dawała do zrozumienia, ze nie ma czasu, bo ma nowych znajomych - to pewnie bym sie nie narzucałą i być moze to "tajemnica" milczenia Twoich znajomych.

          > Ja z perspektywy czasu widzę, że ktoś z moich znajomych powinien mi był sprzeda
          > ć porządnego kopa w tyłek ;) I powiedzieć "Kobieto, co się stało, odezwij się c
          > zasem bo nie wiemy, czy żyjesz" :) Jak teraz zobaczę, że jakaś znajoma tak robi
          > , to chyba jej to powiem prosto z mostu.


          No widzisz, jak człowiek już sam doswiadczy, to inaczej patrzy na pewne rzeczy. Ale zawsze zachodzi ryzyko, ze kolezanka odpowie coś zdawkowo i np. tu:) napisze "Moja kolezanka Guzik nie pojmuje, ze mam teraz mało czasu, bo spedzam go z moim ukochanym i jego znqajomymi, którzy są dalece bardziej fajni, niż Guzik i reszta mojej starej paczki (głownie dlatego, ze sa znajomymi Misia:))"
        • professional_scoffer Re: Znam sprawe z bliskiej rodziny 31.07.11, 20:47
          "Było wielu takich, co "widziało" i np. teraz mi o tym mówią..."

          Bo raz - do takiej kobiety zazwyczaj nic nie dociera: zostawcie mnie i mojego misia...
          Dwa - trudno oczekiwać, żeby ktoś się poświęcał dla osoby, która pokazuje, że ma cię gdzieś.
    • guzik_kolorowy Re: dlaczego zakochana kobieta zapomina o znajomy 31.07.11, 18:10
      Tak sobie teraz przeczytałam swoją wypowiedź i brzmi ona jakoś tak lekko, jakbym miała mały problem z tym, że nie mam z kim iść na kawę w sobotnie popołudnie... A w sumie chodzi mi o to, że to co zrobiłam to duży błąd popełniany przez wiele kobiet, który ma naprawdę poważne skutki. Przecież po takim związku, w którym zaniedbywało się znajomych, kobieta zostaje na lodzie:
      - nie ma wsparcia ze strony bliskich osób,
      - obawa dot. utraty znajomych może być powodem do przedłużania agonii związku, ja też się bałam, że utracę tych znajomych Eks po rozstaniu z nim,
      - traci się siatkę kontaktów, nie tylko o charakterze rozrywkowym, ale też czysto użytecznym - znajomi zawsze pomogą np. przy remoncie, dadzą cynka o ciekawej posadzie, podwiozą...
      - no i ogólnie bez sensu jest być samym, z poczuciem, że nic się nie znaczy dla osób, z którymi spędzało się czas...i to chyba najbardziej boli...
    • zawsze-soffie Re: dlaczego zakochana kobieta zapomina o znajomy 31.07.11, 18:15
      Bo zakochana kobieta nie myśli - żyje MISIEM a potem jak miś się żegna z nią to jej życie się kończy, dosłownie.
      Takie kobiety są jeszcze lepsze bo poświęcają nawet swoje życie zawodowe ( w dalszej perspektywie) dla misia a potem w razie rozstania zatają gołe i wesołe.

      A tak serio nie ma sensu zadawanie się takimi dziewczynami bo jest super fajnie dopóki sobie nie znajdzie faceta, a potem zrywa kontakt, na ulicy stać ją na jedno głupie cześć jakbyś była natrętem którego widziała w życiu raz, a nie bliższą koleżanką czy przyjaciółką.
      Kiedy zrywa z nim - nagle sobie o tobie przypomina o tobie i tłumaczy, że ona nie miała po prostu czasu - nie zważa na to, ze mówi to do osoby w związku, która miała i dalej ma czas aby bliższym znajomym go poświęcić.
      Ja skończyłam znajomość z taka aparatką i niech się bawi sama.
      • guzik_kolorowy Re: dlaczego zakochana kobieta zapomina o znajomy 31.07.11, 18:26
        Wiesz, to nie tak, że ja byłam w niego wpatrzona jak w obrazek. W sumie niczego mu nie podporządkowałam, w sensie miejsca zamieszkania, pracy, planów życiowych itp. Po prostu żyłam złudzeniem, że mam dobrych znajomych, bo przecież było do kogo pójść, z kim wyjechać... O ile te spotkania i wyjazdy były z Eks, i w tym cały ambaras - ja nie wiedziałam do teraz, że nie mam swoich osobistych znajomych, którzy spotkają się ze mną, a nie z Eks i przy okazji ze mną.
    • kochanic.a.francuza Re: dlaczego zakochana kobieta zapomina o znajomy 31.07.11, 18:19
      powiem jak to wyglada od strony tych znajomych:
      Moj kolega, taki co zawsze cos organizowal i byl dusza towarzystwa rozwiod sie 3 lata temu. Kontakty utrzymuja z nim, bo to on do nas dzwonil, zapraszal, gadal. Ona tylko przytakiwala, albo robila towarzyskie "fopa". Moze i on ma inna twarz w domu, nie wiem o co sie rozwiedi, moze i ona krysztal, ale to jego uwazam za kolege, a ona tez mnie za kolezanke nie uwaza.
      Ale moze skoro Ty lubisz znajomych eksa to warto z nimi kontynuowac znajomosci, tylko, ze oni sie beda czuc niezrecznie: zaprosic ja do nas na urodziny? A jak przyjda obydwoje? A jak on przyjdzie ze swoja nowa kobieta? No roznie bedzie. Niektorzy moga sie od ciebie odciac wlasnie ze wzgledu na to, mimo, ze cie lubia.
    • mumia_ramzesa Re: dlaczego zakochana kobieta zapomina o znajomy 31.07.11, 19:14
      Dalas sie zdominowac. Mysle, ze zabieganie o kontakty z jego znajomymi nie jest dobrym pomyslem. Odnow znajomosci z dawnymi kolezankami i kolegami i/lub poszukaj nowych.
      Dla tamtych zawsze bedziesz byla ich kolegi.
      • guzik_kolorowy Re: dlaczego zakochana kobieta zapomina o znajomy 31.07.11, 19:32
        Dzięki za szczere wypowiedzi... kochanic.a.francuza i mumia_ramzesa - wiecie, gdyby można się było tak łatwo odciąć, to może bym to zrobiła, ale nie chcę... Naprawdę mam masę fajnych wspomnień związanych z tymi ludźmi, znam ich, lubię... Ja otwieram się dopiero po jakimś czasie, nie od początku znajomości, więc tym bardziej zależy mi na utrzymaniu relacji z ludźmi, których znam od paru lat.
        Na razie jestem bardziej aktywna, sama zapraszam, dzwonię, rozmawiam. Oczywiście nie wykluczam z tego Eks - jeśli wysyłam smsy o wyjściu do kina, to on je też dostaje. Czasem się widujemy w większym gronie i jest neutralnie - możemy pogadać, nie udajemy, że się nie znamy. Pytanie pewnie jest tylko takie, co się stanie, kiedy mój Eks znajdzie nową dziewczynę, która nie będzie miała ochoty na wspólne wyjścia ze mną czy widywanie mnie w ogóle...
    • moonogamistka Re: dlaczego zakochana kobieta zapomina o znajomy 31.07.11, 19:33
      Znam. Z czasem zmadrzeja:-)
    • rufus1szy Re: dlaczego zakochana kobieta zapomina o znajomy 31.07.11, 19:48
      Bo jest tak zajęta walką o meżą ze na nic innego jej czasu nie starcza:D
      • guzik_kolorowy Re: dlaczego zakochana kobieta zapomina o znajomy 31.07.11, 19:59
        "walka o mężą" - hehe, jak o brzmi :) Chociaż jak sobie pomyślę, że niektóre pary nie zapraszają singielek w obawie o to, że odbiją męża koleżance... Poza tym trudno odnowić kontakty z ludźmi w parach, bo często szukają do towarzystwa właśnie innych par - na wyjazdy, wspólne wyjścia itd. W sumie nie ma się co dziwić, kto weźmie na wyjazd pod namiot "tą trzecią", singielkę...
        • rufus1szy Re: dlaczego zakochana kobieta zapomina o znajomy 31.07.11, 21:05
          Takie życie Miła Pani, nieustająca walka "o samca i samice"
Inne wątki na temat:
Pełna wersja