Rodzina w szpitalu

01.08.11, 19:59
Drogie Panie, długoletni bierny czytelnik Waszego forum ma pytanie problemowe, bo się już troszkę gubię :) Sytuacja wygląda tak :
Facet, około 30 lat (singiel czy stary kawaler, jak zwał tak zwał) ma poważny wypadek (z własnej winy). Szpital, operacje, kilka dni walczy o życie. Ale w końcu wychodzi na prostą, nie ma zagrożenia dla jego życia, w szpitalu spędzi raczej jeszcze kilka długich tygodni. Póki co jest przywiązany do łóżka, ale w pełni komunikatywny. Zaznaczam, iż w szpitalu jest dobra opieka.
I teraz przechodzimy do głównego problemu. Otóż ten młody kawaler ma rodzeństwo, 3 osoby płci różnej, żonate, mężate i dzieciate, bardzo o niego zatroskane i gotowe do wszelkich poświęceń, w ciągu tych kilku dni pierwszych ciężkich dni praktycznie mieszkające w szpitalu. Ale jak wspomniałem wyżej, najgorsze już za nim, teraz potrzebny jest czas. Ten młody człowiek domaga się, aby ktoś z nich (a najlepiej nie pojedyńczo, tylko dwójkami) był z nim w szpitalu od rana do wieczora, dotrzymując mu towarzystwa, a troskliwe rodzeństwo oczywiście spełnia to życzenie. I tu moje pytanie : czy to normalne ? Nie ma już żadnego zagrożenia życia, on po prostu jest leczony. Czy ma prawo wymagać (mniejsza o formę) takiej opieki ? Czy z nimi czy ze mną jest coś nie tak, bo wg mnie zupełnie wystarczy codzienna wizyta (czy nawet dwa razy dziennie), zaopatrzenie we wszelkie potrzebne produkty, rozmowa z nim i lekarzami. Czy to ja już stałem się nieczułym draniem, czy mamy to do czynienia z nadopiekuńczością ?
    • sepsa198x Re: Rodzina w szpitalu 01.08.11, 20:01
      przeżył traume-oczywiscie
      ten pobyt w szpitalu to czesc jego leczenia.. nawet jesli niem a juz zagrożenia...
      • devilyn Re: Rodzina w szpitalu 01.08.11, 20:07
        A Tobie ktoś towarzyszy w walce z grzybkiem? :>
    • zamysleniee Re: Rodzina w szpitalu 01.08.11, 20:04
      jeżeli jest w pełni świadomy i poczytalny, to zapewne chodzi o mu kontakt, wsparcie psychiczne i poczucie bezpieczentwa ze strony osób które kocha/ceni itp., a niekoniecznie o potrzebne produkty przydające się w szpitalu.
    • devilyn Re: Rodzina w szpitalu 01.08.11, 20:06
      Nie bardzo...ja jak byłam po powaznym wypadku to widziałam mame na izbie przyjęc i i jeden dzień w szpitalu, a potem jak wychodziłam..z przyczyn prostych nie mogłam mówić.

      Niech się niuniuś tak sobą nie pieści.
    • kol.3 Re: Rodzina w szpitalu 03.08.11, 06:22
      Typ terrorysty, z gatunku takich, że jak się zatnie w palec to o całą rodzinę na nogi postawi.
    • soulshunter2 Re: Rodzina w szpitalu 03.08.11, 08:35
      oblozyc pasozyta laptokiem, ksiazkami, czasopismami i niech sie zajmie sam soba. Odwiedzac najwyzej na 2 godz dziennie w systemie zmianowym. Tzn, w poniedzialek siostra, we wtorek brat nr 1, w srode brat nr 2, w czwartek siostra itd.
    • empeczy a co za różnica? 03.08.11, 08:41
      ważne, żeby wyzdrowiał chyba nie? A skoro towarzystwo rodziny mu w tym pomaga, to tym lepiej.
      • zuzi.1 Re: a co za różnica? 03.08.11, 11:13
        Pod warunkiem, ze rodzinie takie podejście odpowiada, a nie czuje się zmuszana do tego typu poświęceń. Facet jest dorosły, moim zdaniem 1 wizyta dziennie powinna wystarczyc, przecież to nie jest niemowlak ani kilkulatek...:)
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Rodzina w szpitalu 03.08.11, 09:35
      Może ma taką autentyczną potrzebę, bo wcześniej blisko z rodziną żył, i rodzina też czuje że on faktycznie tego potrzebuje?
      A może po prostu emocjonalny terrorysta.
      Obie opcje prawdopodobne. Bez sensu zgadywać.
      • fiorkala111 Re: Rodzina w szpitalu 03.08.11, 09:51
        A on w jednoosobowej sali leży? Bo jak nie, to pozdrowienia dla współleżących, na pewno są zachwyceni.
        • vandikia Re: Rodzina w szpitalu 03.08.11, 10:32
          nie wszystkim przeszkadza obecność innych na sali
          niektórym pomaga, nawet jeśli to obcy dla niego ludzie
          • fiorkala111 Re: Rodzina w szpitalu 03.08.11, 10:54
            vandikia napisała:

            > nie wszystkim przeszkadza obecność innych na sali
            > niektórym pomaga, nawet jeśli to obcy dla niego ludzie

            Zapewne nie wszystkim, niektórym jednak tak. Sama leżałam kilka dni z podejrzeniem zapalenia opon mózgowych, robili mi różne badania, a łeb chciało mi rozsadzić z bólu. I raczej nie pomagała mi stała głośna obecność rodziny dziewczyny, z którą leżałam na sali. Oni mieli gdzieś, że ich hałaśliwe zachowanie i nieustanny słowotok mogą przeszkadzać pozostałym, którzy chcieliby poleżeć w spokoju albo po prostu się przespać, a ja kłócić się nie miałam siły. Ogólnie cały pobyt wspominam jako koszmar.
            • 83kimi Re: Rodzina w szpitalu 03.08.11, 11:29
              fiorkala111 napisała:

              > vandikia napisała:
              >
              > > nie wszystkim przeszkadza obecność innych na sali
              > > niektórym pomaga, nawet jeśli to obcy dla niego ludzie
              >
              > Zapewne nie wszystkim, niektórym jednak tak. Sama leżałam kilka dni z podejrzen
              > iem zapalenia opon mózgowych, robili mi różne badania, a łeb chciało mi rozsadz
              > ić z bólu. I raczej nie pomagała mi stała głośna obecność rodziny dziewczyny,
              > z którą leżałam na sali. Oni mieli gdzieś, że ich hałaśliwe zachowanie i nieust
              > anny słowotok mogą przeszkadzać pozostałym, którzy chcieliby poleżeć w spokoju
              > albo po prostu się przespać, a ja kłócić się nie miałam siły. Ogólnie cały poby
              > t wspominam jako koszmar.

              Dlatego należy się dostosować do warunków panujących w szpitalu. Jeśli chory leży sam w jednoosobowej sali i rodzina chce, i może siedzieć przy nim cały dzień, niech siedzi. Ale jeśli na sali jest więcej osób, trzeba się zastanowić, czy nie przeszkadza się innym.
    • thisisspartaaa Re: Rodzina w szpitalu 03.08.11, 10:11
      jeśli piszesz, że wypadek był poważny to pewnie potrzeba towarzystwa wynika z przeżytego szoku. trauma potrafi zamienić w dziecko nawet dorosłego faceta. ja nie widzę problemu- skoro rodzeństwa jest trójka i każde z nich ma jeszcze własną rodzinę to chyba stworzenie grafiku dyżurów szpitalnych nie jest takie straszne?
      • laelia Re: Rodzina w szpitalu 03.08.11, 10:39
        Przepraszam, ale jak to sobie wyobrażasz? 3 osoby, każda zapewne pracuje, o rodzinie własnej nie wspominając. Będzie leżał jeszcze kilka miesięcy. To teraz wyobraź sobie, że przez 2 najbliższe miesiące bierzesz 2 dni urlopu czy nawet dzień tygodniowo. Możesz? Bo ja nie i chyba mało kto.

        Jeżeli potrzebuje realnego kontaktu z rodziną to w zupełności odwiedziny rotacyjne po godzinach pracy powinny wystarczyć, można też mu zaproponować spotkanie z psychologiem.
        • thisisspartaaa Re: Rodzina w szpitalu 03.08.11, 12:41
          myślę, że gdybyś miała leżeć kilka miesięcy przykuta do łóżka i to na dodatek po wypadku w którym nieomal straciłaś życie to też byś oczekiwała poświęcenia Ci czasu.
          ja z pewnością starałabym się spędzić w szpitalu jak najwięcej czasu
    • vandikia Re: Rodzina w szpitalu 03.08.11, 10:33
      ja bym się opiekowała, wkońcu to tylko kilka tygodni i pomoc jednej z najbliższych osób w życiu
      i rozumiem też potrzebę tego człowieka
    • 83kimi Re: Rodzina w szpitalu 03.08.11, 10:46
      Ale w czym problem? Jeśli rodzina tego chłopaka chce być z nim w szpitalu i są warunki do tego, aby tam była (nie przeszkadza to innym pacjentom), to dlaczego miałaby nie być? Co z tego, że chłopak ma 30 lat i sam spowodował wypadek?
      Ja np. też jestem dorosła i bardzo nie lubię szpitali. I podejrzewam, że jakbym do szpitala trafiła, to bym cały czas ryczała. Pamiętam nawet, że gdy w liceum trafiłam do szpitala po tym jak potrącił mnie samochód, to właśnie leżałam cały czas na łóżku rycząc.
      Teraz jestem w o tyle komfortowej sytuacji, że tu gdzie mieszkam mam prywatne ubezpieczenie i w jego skład wchodzi pojedyncza sala z łóżkiem dla osoby towarzyszącej, więc jakby coś - mogę mieć bliską osobą przy sobie nawet w nocy.
    • bezpocztyonline Wątkodawca jest zapewne sąsiadem z sali 03.08.11, 10:51
      i ma już serdecznie dość
    • piotr-wwa Re: Rodzina w szpitalu 03.08.11, 11:00
      To jest nadopiekuńczość.
      Leżałem w szpitalu i jedyne co potrzebowałem to odpoczynku i snu po operacji. Leżenie i patrzenie jak ktoś siedzi obok Ciebie pół dnia nie ma żadnego sensu.

    • kara_mia Re: Rodzina w szpitalu 03.08.11, 11:04
      Czy ma prawo wymagać (mniejsza o formę) takiej opieki ?

      tak

      ale nie musi jej dostawać,. To , że on tego chce ( a może chcieć nawet gwiazdkę z nieba) nie oznacza, ze musi to dostać.
    • i.nes Re: Rodzina w szpitalu 03.08.11, 12:33
      edzio501 napisał:

      > czy mamy to do czynienia z nadopiekuńczością ?

      egoizmem - pacjenta
      frajerstwem - rodziny
    • berta-death Re: Rodzina w szpitalu 03.08.11, 13:34
      Na logikę biorąc, to właśnie teraz potrzebna mu ta rodzina przy łóżku a nie wcześniej jak był nieprzytomny czy na lekach otumaniających i nawet nie zdawał sobie sprawy, że ktoś bliski koło niego koczuje. A dlaczego tak bardzo chce kogoś bliskiego to trudno powiedzieć. Może ma słabą psychikę i źle się czuje przykuty do łóżka i zdany na łaskę obcych osób? Może otarłszy się o śmierć docenił to co ma i nie może się nacieszyć swoją rodziną, na którą wcześniej nie zwracał specjalnej uwagi? Może ma jakiś stres pourazowy i obecność bliskich łagodzi jego lęki i depresyjny nastrój? Może miał uraz głowy i na skutek tego coś mu się z psychiką porobiło, dlatego chce mieć kogoś bliskiego obok? A może po prostu jest towarzyski i nudzi mu się w szpitalu?

      Jak rodzina ma tego dość, to może wystarczy przynieść mu laptopa z mobilnym internetem. I nie zaszkodzi skonsultować go z psychiatrą albo neurologiem jak jego zachowanie jakoś diametralnie się zmieniło po wypadku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja