next_karina
12.08.11, 08:31
Mój mąż jedzie w poniedziałek w delegację. Nie chodzi o to, że jedzie, ale że jedzie z panienką z pracy, którą kiedyś nazwał do kolegi jak popili "niezła d...." (słyszałam to przypadkiem, on myślał, że mnie nie było w pokoju). Najgorsze, że jedzie na trzy dni i będą razem spać w hotelu.
Mówił też żebym nie dzwoniła w poniedziałek, bo wieczorem będzie na bankiecie. To już przegięcie. Pewnie coś planuje, a ja się czuje jak ostatnia szmata. Cały wczorajszy dzień ryczałam jak tylko mi to powiedział i błagałam, żeby nie jechał. Co robić? Myślałam nawet żeby zadzwonić do jego szefa i wszystko powiedzieć, ale chyba by mnie zabił.