Gość: Maria Antonina
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.05.04, 11:28
problem jest złożony. Najpierw będą szczegóły.
Nie zarabiam drastycznie więcej (w rodzaju 3 razy tyle) ale mniej więcej 25-
30% więcej, ale on jeszcze płaci za studia - no i to głównie dlatego pomiędzy
naszymi dochodami jest taka dysproporcja. Zostały mu jeszcze dwa lata do
końca studiów. Mam 27 lat, on 28 i powoli myślimy o rodzinie.
Ok a teraz problem - on musi się trzymać planu wydatków, bo nie zgadza się na
to, żebym ja płaciła więcej np. za mieszkanie. No i w związku z tym odpadają
wakacje za granicą, jakieś tam ekstra przyjemności w rodzaju kolacja w super
knajpie. A mi tego brakuje. Czasem uda mi się go gdzieś zaprosić, ale on jest
pod tym względem cholernie honorowy i źle to znosi. Ja mu chcę pomóc, ale nie
chcę go urazić. Poza tym dużo pracuje i jest wyzyskiwany w tej pracy, ale
jest zbyt łagodny na to, żeby walczyć o swoje. Nie chcę go zmuszać do zmiany
pracy, bo to w końcu musi być jego decyzja, ale kurcze perspektywa tych dwóch
lat z opłatami za szkołę mnie przeraża. A wyjeżdzanie bez niego to już nie to
samo. Chcę się z nim dzielić tym wszystkim, a nie mogę...
Co byście mi poradziły?