andrzejek4747 19.08.11, 14:41 ...no wlasnie...dlaczego??...czyzby taki co ma dzieci z pierwszego malzenstwa i placi alimenty jest juz na zawsze stracony dla kobiet??...jakies opinie???... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
fuzzystone Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 14:55 Nie, nie jest stracony. Po prostu niektóre kobiety (miałam okazję z takowymi rozmawiać) żywią głębokie przekonanie, że lepszy np. 40 letni singiel niż 40 latek po rozwodzie płacący alimenty na dziecko - panie argumentowały to tym, że z pewnością ten facet po rozwodzie ma tak gigantyczny feler, że nawet żona go nie chciała (rzecz jasna wieczny singiel to dopiero mecyje są). Dziecko może być przeszkodą w posiadaniu własnych (bo może facet będzie lepiej traktować to z pierwszego małżeństwa) lub też dziecko nie będzie chciało zaakceptować drugiej żony tatusia. Miałam okazję poznać kogoś po rozwodzie i z synkiem. Dzieciak nie był absolutnie żadną przeszkodą - przeszkodą było przekonanie owego pana, że wszystkie kobiety są be, złe, manipulują, kłamią etc. i robił wszystko, aby sabotować naszą znajomość ( w myśl zasady, że odmrozi sobie uszy na złość mamie i udowodni mi - traktując mnie zle - że jestem taka sama jak wszystkie inne). Wniosek: dziecko nie każdej będzie przeszkadzać. Problemem mogą być nieprawidłowe wnioski wyciągnięte z rozwodu i podejście "bo każda kobieta to suka - nawet jak nią nie jest to i tak nią stanie". Odpowiedz Link Zgłoś
politanczykowianeczka Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 14:58 idź na forum "macochy". dowiesz sie dlaczego kobiety nie chcą facetów z dziećmi. Te dzieci są dla nich najgorszą traumą w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
sal-la Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 15:12 >Miałam okazję poznać kogoś po rozwodzie i z synkiem. Dzieciak nie był absolutnie żadną przeszkodą - przeszkodą było przekonanie owego pana, że wszystkie kobiety są be, złe, manipulują, kłamią etc. i robił wszystko, aby sabotować naszą znajomość O to, to! Mialam dokladnie tak samo. Facet wprawdzie nie byl po rozwodzie, tylko po "mieszkaniu razem", ale w jego teori wszystkie zdradzaja, bo sypial juz z takimi 5 co mialy meza (moze przestalby poprostu podrywac zajete..). Natomiast sam fakt posiadania syna byl nie byl dla mnei zadnym problemem. Odpowiedz Link Zgłoś
fuzzystone Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 15:13 Cóż, nie sądzę, abym była najgorszą traumą w życiu drugiej żony mojego ojca - wiedziałą, że tata ma zobowiązania wobec mnie i naprawdę nie uważam, aby miała jakiekolwiek ciężkie przeżycia w związku z moją osobą. Traumatyczne przeżycia można mieć także dzięki własnym, rodzonym dzieciom - wejdź na fora dotyczące rodzicielstwa. A sytuacje opisywane na forum macochy są często wynikiem manipulacji byłych żon (zagrywek okołorozwodowych) i braku zdecydowanej reakcji ze strony tatusiów. Jeśli dorośli są mądrzy i odpowiedzialni, to relacje prędzej czy pózniej się ułożą. Odpowiedz Link Zgłoś
malwan Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 15:10 dziecko jest najważniejsze, niektóre nie potrafią się z tym pogodzić, muszą być nr 1 w peletonie Odpowiedz Link Zgłoś
fuzzystone Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 15:18 Nie, dziecko nie jest najważniejsze - jest równie ważne jak żona. Nie sądzę, aby poświęcanie się w 100% dziecku miało dobry wpływ na kogokolwiek, bo taką miłością można zadusić. Z drugiej strony wiele kobiet chce mieć faceta na wyłączność i WSZYSTKO co odciąga jego uwagę od partnerki jest traktowane z wrogością (zamiast dziecka może to być hobby, praca etc). Wydaje mi się, że panowie mają tutaj także duże pole do popisu, nie tylko kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
malwan Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 15:24 czytaj ze zrozumieniem-po rozwodzie dziecko jest dla faceta najważniejsze. Ciężko jest się pogodzić nowej partnerce z tym, ze istnieje ktoś poza nią, kto pochłania czas i pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
mahadeva Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 19:49 zle myslenie, to nie jest czas ani kasa nowej kobiety, tylko tego tatusia i on decyduje, co z nimi zrobi, tak jak ja decyduje, co zrobie z moim czasem i pieniedzmi, wystarczy byc rozsadnym i wszystko da sie zrozumiec i ulozyc Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 15:24 byla i dzieci..? a w zyciu Odpowiedz Link Zgłoś
alexandra74 Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 15:24 alesszz skont;) stracony nie jest, tyle że wg mnie nadaje sie raczej do wyra niż wspólnego zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
fuzzystone Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 15:29 Podążąjąc Twoim tokiem rozumowania: rozwódki z dziećmi także nadają się tylko do wyra?? Czyli każdy człowiek, któremu w małżeństwie nie wyszło nie ma prawa do miłości i ułożenia sobie zycia na nowo? Oby Tobie zawsze wszystko się tak wspaniale układało... alexandra74 napisała: > alesszz skont;) stracony nie jest, tyle że wg mnie nadaje sie raczej do wyra ni > ż wspólnego zycia. Odpowiedz Link Zgłoś
fieldsofgold Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 15:29 jaaaa....a u mnie rozwodnik z dziecmi to PLUS. takiego szukam :-) Odpowiedz Link Zgłoś
ursyda Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 15:43 Ile tych dzieci narobileś andrzejek? Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 16:05 Moze on pyta na wszelki wypadek ile może zrobić, żeby nie wypaść z rynku. Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejek4747 Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 22:04 ...akurat zakladajac ten temat nie myslalem o mnie...ale o pewnej pani ktora tak sie wlasnie wypowiedziala...a co do mojej osoby to ...znam swoja wartosc i zawsze wychodzilem z zalozenia ze skoro mnie ktoras nie chce tzn ze nie zasluguje na moja osobe...ot co... Odpowiedz Link Zgłoś
po-trafie Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 17:01 Nie jest stracony, ale zwiazek z kims takim to faktycznie wyzszy stopien skomplikowania, na ktory nie kazdy chce sie zgodzic: - facet majacy dzieci z poprzedniego zwiazku juz zawsze bedzie mial kontakt ze swoja byla. W wiekszosci przypadkow nie rozwiedli sie z ogromnej sympatii, wiec te problemy z soba, ktore mieli kiedys, beda sie ciagnely w przyszlosc i wracaly jak bumerang w nieoczekiwanych momentach (w niektorych przypadkach: po kazdym weekendowym widzeniu dzieci facet dobre dwa dni jest poddenerwowany bo np krotkiej rozmowie z byla na jakikolwiek temat); - facet majacy dzieci z poprzedniego zwiazku jest niemobilny - zwiazujac sie z nim, kobieta musi sie zwiazac z miejscem gdzie przebywa jego dziecko; - facet majacy dzieci z poprzedniego zwiazku ma duzo DUZO mniej czasu, poswieci dziecku duza czesc urlopu, poswieci czesc weekendow, czesc swiat. Z jednej strony - nie fair byloby jakkolwiek sie sprzeciwiac, z drugiej jednak smutno, ze ma sie go tak malo, ze kazdy urlop trzeba zaplanowac liczac sie z bardzo ostrymi limitami czasowymi, ze spontaniczny wyjazd na weekend moze nie wchodzic w gre bo tylko wtedy spotyka dziecko i tak dalej, i tak dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
moonogamistka Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 17:32 Sa desperatki co poleca;-)) Spoookooojnie;-)) Chyba, ze oczekujesz, ze smukla blondyna , studentka poleci na Ciebie;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
akle2 Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 17:32 Może dlatego, że podświadomie czują, że wtedy dla ich późniejszego wspólnego potomstwa mniej zostanie. I pieniędzy i czasu (święta dzielone, wakacje dzielone itp). Odpowiedz Link Zgłoś
akle2 Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 17:33 Ale, jak się nie ma, co się lubi... :) Odpowiedz Link Zgłoś
khadroma Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 17:42 Mysle, ze chodzi wlasnie o te zobowiazania wobec dzieci. Kobiety sa czesto zaborcze i chcialyby miec faceta tylko dla siebie. Nie lubia sie dzielic czasem i pieniedzmi, ktore taki facet przeznacza na potrzeby dzieci. To kwestia dojrzalosci i madrosci kobiety. Odpowiedz Link Zgłoś
moonogamistka Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 18:01 Dojrzalosci kobiety?;-)) Czasem to sporo za malo. Polecam lekture tego forum: forum.gazeta.pl/forum/f,14479,_macochy_.html Bardzo ksztalcace;-)) i ostudzi niejedna chetna na zwiazek z dzieciatym. To ciezki kawalek chleba. Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 22:34 Czasem to kwestia dojrzałości partnera z dzieckiem. Dziecko zawsze pozostanie dzieckiem niezależnie od wieku, ale to od tej osoby też zależy jak będzie wyglądała nazwijmy to hierarchia (chociaż to nie jest odpowiednie określenie w tej sytuacji) czy relacje domowników. Odpowiedz Link Zgłoś
mahadeva Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 19:45 dla mnie to akurat dobrze, bo nie chce miec dzieci ale jesli jakas kobieta chce, to sam przyznasz, ze miec je z Toba bedzie trudniej.. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoan Eee, tam 19.08.11, 22:21 Sama jestem dzieckiem rozwiedzionych rodziców, i jakoś mi się nie wydaje żebyśmy (my dzieci ojca z pierwszego małżeństwa) byli jakąś solą w oku drugiej żony ojca. Nie nazwę jej macochą bo to ma taki pejoratywny wydźwięk, a to jest super kobieta, którą bardzo lubię. Jeśli są kobiety, które mają z tym problem to może znaczyć, ze chcą zawładnąć całym światem faceta, coś na zasadzie "nie będziesz miał innych, których kochasz przede mną" :-) Pomijam świrów po rozwodzie, którzy jak tu pisano mają jakieś schizy na temat kobiet. Wydaje mi się jednak, ze facet w średnim wieku, po rozwodzie (zdarza się), który dba o swoje dzieci udowadnia raczej, ze jest człowiekiem odpowiedzialnym i jak dla mnie to plus. Nie wiem, czy nie bardziej się obawiać faceta w owym wieku, który nigdy w swoim życiu nie wziął za nikogo odpowiedzialności i np. przez tyle czasu nie udało mu się chociaż na jakiś czas stworzyć związku. A typ absolutnie najgorszy moim zdaniem: koleś, który zostawiając żonę zostawił także dzieci i postrzega je wyłącznie przez pryzmat ewentualnych alimentów. Wydaje mi się, ze tę kategorię to szerokim łukiem! Odpowiedz Link Zgłoś
andrzejek4747 Re: Eee, tam 19.08.11, 22:35 ...rzeczowo i na temat...bardzo spodobala mi sie twoja opinia...czyli uogolniajac w kazdej grupie sa tzw perly i czarne owce tez...niekoniecznie singiel musi byc lepszy od rozwodnika...pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
marta.uparta Re: Eee, tam 19.08.11, 22:40 A typ absolutnie najgorszy moim zdaniem: koleś, który zostawiając ż > onę zostawił także dzieci i postrzega je wyłącznie przez pryzmat ewentualnych a > limentów. Wydaje mi się, ze tę kategorię to szerokim łukiem! A włąsnie, że faceci potrafią bardzo zmienić (czytaj dorosnąc) przy kolejnych związkach. Mam takich dwóch znajomych w pracy i ich dwie b. podobne historie. Pierwsze małżeństwa rozpadły się bardzo szybko, byłe żony i dzieci omijane szerokim łukiem, właściwie prawie żadnych kontaktów, tylko te alimenty. Obaj panowie bardzo dobrze po 40tce założyli nowe rodziny, mają teraz małe dzieci w wieku przedszkolnym. I co? Odkąd się te dzieci urodziły, obaj tatusiowie nie mają innych tematów, zachwyceni każdym nowym słowem i umiejętnością jakie dziecko zdobyło, o swoich (dużo młodzszych)żonach w samych superlatywach, no po prostu najlepsi ojcowie i męzowie. Te obecnie dorosłe już dzieci nadal takie obce i odległe , jak kiedyś. I zawsze będę mówiła, że to jest wielka niesprawiedliwość natury, że facet ma o wiele więcej czasu w życiu, żeby dojrzeć do ojcostwa, żeby dostać od życia drugą szansę. Odpowiedz Link Zgłoś
lonely.stoner Re: Eee, tam 19.08.11, 22:46 ja bym nie chciala miec partnera ktory juz ma dzieci z poprzedniego zwiazku, ale- mowie to z perspektywy mojego wieku, podejrzewam ze gdybym miala lat 40 czy 50 mogloby mi to nie przeszkadzac ,bo rozwody w tym wieku pewnie sa juz czesciej spotykane i ludzie maja dzieci najczesciej. Co innego rozwidziony, dzieciaty facet w wieku 20-30, a co innego 40-50 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoan Re: Eee, tam 19.08.11, 22:52 Widzisz, to zależy o faceta. Ja się tutaj posłużę moją własną historią-gdy moi rodzice się rozwiedli ja byłam nastolatką. Taką "późną" nastolatką, miałam coś koło 17 lat. Mojemu ojcu, wkrótce po drugim ślubie urodziło się dziecko. I mój tata oczywiście szalał na punkcie malucha, ale nigdy nie zaniedbał bliskich kontaktów ze mną i moim rodzeństwem. Starał się jak mógł uczestniczyć w naszym życiu i z moją przyrodnią siostrą jesteśmy rodziną. Dla mnie to miara dojrzałości i odpowiedzialności. Nie straciłam ojca, zyskałam siostrę i "macochę". W sumie też mógł mnie olać jako już "odległą", nigdy tego nie zrobił. Pewnie gdyby tak zrobił, teraz ja nie chciałabym z nim gadać. Bo i o czym? Ci panowie, o których piszesz to dla mnie emocjonalne "gó...arstwo". Wpadli w kryzys wieku średniego, odmłodzili się nowym dzieckiem, a zostawili te "stare". Ciekawe, czy gdy te przedszkolaki nie podrosną też ich nie zostawią jako odległych bo na horyzoncie będzie inna pani i inne potencjalne dzieci, których pierwszymi słowami można się będzie zachwycać. Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: Eee, tam 19.08.11, 23:09 A stare dzieci to co? Nowe są cacy, bo ojce się wyszaleli to teraz ciepłe kapcie.A te z poprzednich związków? Odpowiedz Link Zgłoś
protozoan Re: Eee, tam 19.08.11, 23:17 No wiesz, te "stare" dzieci, to jak śmieci które można wyrzucić i nie ma co zaprzątać sobie nimi głowy, bo na tapecie radość z "nowych". Szkoda gadać.... Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: Eee, tam 19.08.11, 23:22 Nie mam odrobiny wyrozumiałości dla kogoś, kto swoje ojcostwo sprowadza tylko do kasy. Czy to będą alimenty czy cokolwiek innego. Nie mówiąc już o wdupiemaniu. :-/ Odpowiedz Link Zgłoś
marta.uparta Re: Eee, tam 19.08.11, 23:20 No właśnie, w tym sedno - dostali od życia drugą szansę - ze starszymi się nie udało, więc sprawili sobie nowe, dla których sa najlepszymi tatusiami. Starsze już dorosłe, jeden z kolegów jest już nawet dziadkiem, jego córka urodziła swoje dziecko tydzień po narodzinach przyrodniego braciszka. Ale z tego co mówi, to raczej nie zbliżyło ich do siebie. O wnuku nie powie ani słowa, o własnym dziecku- temat bez dna. Jeden z tych kolegów dużo mi mówił o swoim poprzednim małżeństwie - wiele z byłą zrobili, żeby dziecku zamienić życie w piekło. Teraz tematu starszego dziecka nie ma w ogóle. Młodsze - najmądrzejsze i najlepsze na całym świecie. To jest straszne, i nie potrafie tych moich znajomych szanować, chociaż miłe z nich teraz i poukładane dziadki. Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: Eee, tam 19.08.11, 23:25 Człowiek młody, głupi, robi różne rzeczy. To nie usprawiedliwienie ani rozgrzeszenie. Ale jak już dojrzał to co? Nie próbował nawiązać więzi ze swoim dzieckiem? Odpowiedz Link Zgłoś
marta.uparta Re: Eee, tam 19.08.11, 23:38 jeden tylko ze znajomych opowiadał mi tą historię, o drugim wiem tylko pośrednio. W kazdym razie - ten pierwszy jak się rozstawał, to syn jego był jeszcze małym chłopcem. Matka używała go zresztą jako karty przetargowej przy rozwodzie, ale ten mój znajomy co sam przyznawał, nie pozostawał jej dłużny robiąc jej świństwa jakie tylko mógł. Potem kontakt z dzieckiem mu się urwał i chyba dopiero jak ten stał się nastolatkiem, to jakoś próbował odnowić. Ale było za poźno, nie złapali kontaktu, i do tej pory ten starszy syn traktuje go jako źródło finansowania i spotykają się jak chłopak potrzebuje kasy. Myślę, że ten mój znajomy zawsze będzie patrzył na tego syna przez pryzmat byłej - że to narzędzie w ręku matki. zalił się też, że kompletnie nie interesuje się swoim przyrodnim rodzeństwem. No życie chłopakowi skrzywił na pewno (wspólnie z byłą) Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: Eee, tam 19.08.11, 23:41 Rodzice fajny los zgotowali chłopakowi. On może powielić ich błędy. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoan Re: Eee, tam 19.08.11, 23:50 I pewnie powieli. Ale tata (mama trudno rzec) ma to w d... Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 19.08.11, 23:52 Bo ta druga żona to zawsze będzie ta druga, nigdy pierwsza. Jak nie ma dzieci to jest spora szansa, że facet zerwie wszystkie kontakty z byłą i ta druga stanie się pierwszą. Jak dzieci są to zazwyczaj to wygląda jak dwie żony szejka z Arabii. Tylko jedna formalna a druga nie. Z jedną ma dzieci a z drugą seks. Chyba, że facet swoje ojcostwo ograniczy jedynie do płacenia alimentów, ale takie osoby nie są za dobrze postrzegane, nawet przez zakochane w nich panny. Chyba, że ta nowa to kurtyzana, której zależy jedynie na kasiatym i wpływowym mężu. Poza tym zawsze nie cała wypłata męża jest do dyspozycji, bo priorytetowym wydatkiem są alimenty, czyli znowu stara rodzina przed nową. Wyjątkiem są sytuacje, kiedy dzieci są już na swoim i poustawiane. I im więcej dzieci, tym trudniej się od byłej żony opędzić, bo jak nie jedno to drugie czegoś potrzebuje. A i alimenty większe. Nie bez powodu mądrość ludowa radzi żonom, które chcą za wszelką cenę utrzymać przy sobie chłopa, żeby nie poprzestawały na urodzeniu jednego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
ka-mi-la789 Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 20.08.11, 00:49 Dlatego, że skoro ja nie wnoszę do tak zwanego związku obciążeń tego rodzaju, to mam prawo oczekiwać tego samego od chłopa. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 KAzde kryterium jest dobbre Andrzeju 20.08.11, 10:01 w doborze partnera. Dobrze ze jest i ktoś się go trzyma. Na pewno nie jest tak, ze osoba "dzieciata" - wszystko jedno czy kobieta, czy meżczyzna, jest już "stracona" dla kolejnych zwiazkó:) żeby się przekonać wystarczy rozejrzec się dokoła:) Zobacz ile takich ludzi w nowychg zwiazkach jest. A to, że dka niektórych pań, czy panów dzieci z poprzednbiego zwiazku ewentualnego/nej partnera/rki stanowią przesztkode w tworezeniu z nim/nią związku, to nic złego. Kazdy ma prawo wybierac partnerke/ra wg kryteriów, jakie mu odpowiadają i są dlań wazne. Lepiej njest otwarcie je sobie i komuś uswiadamiać niż wejsc w zwiazek z kimś, a potem mieć jazdy, ze np. odwiedza dzieci, czy spedza z nimi czas. Na tym forum co jakiś czas pojawiają się watki ntakich babek. A wystyarczyło sie zastanowic, czy się chce i bedzie potrafiło zaakceptować taką sytuację, która z pewnoscią jest mniej komfortowa, niż wówczas gdy partner/rka nie ma tego rodzaju zobowiązań. Osobiscie na pewno nie chciałabym faceta, który bma dzieci i te go nie interesują, bo to swiadczy o tym, ze ma nierówno pod sufitem. Jednoczesnie nigdy nie zdecydowałabym sie też na zwiazek z facetem samotnie wychowującym dziecko/dzieci. Po prostu dlatego, że włąsnych dzieci nigdy nie chciałam mieć i trudno byłoby mi "matkować" czyimś. Moje kryteria są takie, ale inni nmają inne - goscie którzy sa samotnymi ojcami ogólnie nie narzekają na brak zainteresowania pań. Tak wiec nie oceniaj zaraz źle tych babek, które otwarcie mówiac ci, że nic z tego, bo nmasz dzieci - takie mają kryteria i koniec. Powiadam ci - lepsze to, niż zwiazek i jazdy na tym tle. Odpowiedz Link Zgłoś
francesfarmer Re: ...rozwodnik ale koniecznie bez dzieci... 20.08.11, 11:13 Dzieci to jednak duży BALAST dla nowej partnerki...to nie tylko kasa, ale też czas i uczucia poświęcone komuś innemu, taka trochę KONKURENCJA. Poza tym te dzieci bardziej jednak go wiążą z byłą partnerką. W końcu...mają ze sobą jeszcze dużo wspólnego. Odpowiedz Link Zgłoś