Praca - czuje sie beznadziejnie :(

20.08.11, 20:13
nie potrafie odnalezc wlasnej drogi w zyciu... od pol roku jestem na stazu w jednym z ministerstw i stwierdzam, ze jest beznadziejnie... nudze sie tam niemilosiernie, nie interesuja mnie zadne "urzedowe" sprawy, a nawet nie lubie ubierac sie oficjalnie. Jednak uwazalam, ze to, co robie, robie dobrze. Doszly mnie sluchy ze dlugoletnia pracownica, z ktora siedze w pokoju, uwaza mnie za niesamodzielna i pewnie nie jest ze mnie zadowolona, z drugiej str wiem, ze skoro ja tego nie czuje to nie moge byc tam wybitna. Od tygodnia jest nowa stazystka, ktora pasjonuje sie taka praca i weszla w robote z impetem. Po kilku dniach tamta babka wychwala ją w niebiosa, o mnie po kilku miesiacach ma zdanie bardzo srednie. Nie dziwie sie i rozumiem, ale czuje sie gorsza i glupsza i tak po prostu musialam sie "wygadac".
    • cafem Re: Praca - czuje sie beznadziejnie :( 20.08.11, 20:18
      > od pol roku jestem na stazu w je
      > dnym z ministerstw i stwierdzam, ze jest beznadziejnie... nudze sie tam niemilo
      > siernie, nie interesuja mnie zadne "urzedowe" sprawy, a nawet nie lubie ubierac
      > sie oficjalnie.

      No i w czym problem?

      Dokończ staż i szukaj czegoś innego. Jeśli nowa ma zapał i entuzjazm oraz chętnie wykonuje wszystkie zadania, to nic dziwnego, że mają o niej świetne zdanie. Co nie znaczy, że Ty pracę wykonujesz źle. Po prostu znajdź coś, co Tobie będzie bardziej pasowało i też wtedy potraktujesz nowe z entuzjazmem:)
    • czarna.koza Re: Praca - czuje sie beznadziejnie :( 20.08.11, 20:19
      doodam sobie tak na pocieszenie, ze chyba durna nie jestem... mimo, ze studia absolutnie mnie nie interesowaly, skonczylam je z wyroznieniem (na renomowanej panstwowej uczelni), moje prace pisemne byly uwazane za jedne z najlepszych itd, itp, wiem, ze w zyciu to nie jest wazne, liczy sie zaradnosc i zdecydowanie....
      • fajnajozia Re: Praca - czuje sie beznadziejnie :( 20.08.11, 21:20
        >" doodam sobie tak na pocieszenie, ze chyba durna nie jestem... mimo, ze studia a
        > bsolutnie mnie nie interesowaly, skonczylam je z wyroznieniem"

        To ma być pocieszenie ? Matka Ci kazali takie studia kończyć ? Skończ inne, które Cię będą interesować. Mózgu nie masz ? Potem pełno się takich pałęta ze skwaszoną miną po
        urzędach ...
    • czarnaskarpetka Re: Praca - czuje sie beznadziejnie :( 20.08.11, 20:20
      Szukaj innej pracy. Nie unieszczęśliwiaj się.
    • niezmiennick Re: Praca - czuje sie beznadziejnie :( 20.08.11, 20:23
      Samodzielna stażystka. Mnie to brzmi jak jakiś oksymoron...
      • czarna.koza Re: Praca - czuje sie beznadziejnie :( 20.08.11, 20:25
        dziewczyna jest jeszcze w trakcie studiow i ma swieza wiedze, na dodatek studiuje prawo - ja jestem po stosunkach miedzynarodowych i absolutnie nie posiadam takiej prawniczej wiedzy jak ona. Milo bylo sluchac dziewczyny, sypala ksiazkowa wiedza, podpowiadala autorow ksiazek ktorzy mogliby cos wniesc do sprawy, ja siedzialam jak debil ;))
        • simply_z Re: Praca - czuje sie beznadziejnie :( 20.08.11, 20:35
          po prostu nie fascynuje cię to ,ją tak..trzeba znaleźć dziedzinę w której będziesz się dobrze czuc po prostu:)
        • cafem Re: Praca - czuje sie beznadziejnie :( 20.08.11, 20:36
          > Milo bylo sluchac dziewczyny, sypala ksiazkowa
          > wiedza, podpowiadala autorow ksiazek ktorzy mogliby cos wniesc do sprawy, ja s
          > iedzialam jak debil ;))

          Jak byłam nowa, to też się wykazywałam:)
        • niezmiennick Re: Praca - czuje sie beznadziejnie :( 20.08.11, 20:37
          Ach, to na tym polega samodzielność w ministerstwach :)
          • cafem Re: Praca - czuje sie beznadziejnie :( 20.08.11, 20:40
            > Ach, to na tym polega samodzielność w ministerstwach :)

            A Tobie co, że się jak rzep ogona czepiłeś? Boli, że nie Ty tam pracujesz czy jakieś inne niedostatki?
            • niezmiennick Re: Praca - czuje sie beznadziejnie :( 20.08.11, 20:43
              Bzz.
    • sid-sid Re: Praca - czuje sie beznadziejnie :( 20.08.11, 20:40
      Przejmowanie się tym, co gadają panie w urzędach, to nie jest najlepszy pomysł - toć budżetówka plotkarstwem stoi.:)
    • kora3 Rozumiem, ale 20.08.11, 20:42
      niechze cIe nie zzera chora ambicja. Sama przyznajesz, ze ta praca to nie Twoja bajka, za to pewnie, moze, bajka tamtej dziewczyny. Pogódź sie z tym, ze bajka nie Twoja i mysl, co byłoby jest twoja, zamiast sie dołowac.
      Teoretycznie mozna w zyciu robić cokolwiek, ale jesli robi sie to bez pasji to co najwyzej moze to być jakosciowo poprawne, a nudzić cie bedzie niemiłosiernie. Nic na siłe.
      • simply_z Re: Rozumiem, ale 20.08.11, 20:48
        no właśnie....tak to bywa..
        • kora3 No bywa, ale mozna na szczescie coś zmienić 20.08.11, 20:54
          w swoim zyciu. Szczególnie, gdy sie jest młodym, nie ma szczególnych zobowiązań i np. otrzymanie pracy po takim stazu nie jest sprawa zycia lub smierci ( w sensie - nie zostawia po stazu, nie ma sie z czego żyć). Ja swoje pierwsze studia skończyłam z pasji i chciałam pracowac w tym zawodzie i pracowałąm:) Zaczełam podyplomowe z całkiem innej bajki (biegunowo odległe) ot tak, z głupia frant, zeby sie sprawdzic. I okazało się, że TO moja bajka:)
          Nie ma co się wiec załamywac. W końcu nie kazdego kreci praca w urzedzie, nawet waznym :)
          • czarna.koza Re: No bywa, ale mozna na szczescie coś zmienić 20.08.11, 21:34
            kora jak zrobilas podyplomowke z innej bajki? podyplomowka to chyba niejako kontynuacja? zdradzisz co to byly za kierunki?
            • kora3 jane, nie tajemnica :) 20.08.11, 21:45
              Z tym ze zastrzegam, ze nie wiem jak jest teraz , ale chyba podobnie, bo moija kolezanka zrobiła np. licencjat z olitologii chybqa, a "magistrowała się" na socjologii.

              Ja pierwsze studia skończyłam w 1997 roku, polibudę. Normalne studia 5-letnie, na państwowerj uczelni. W trakcie tych studiów doszłam wieczorowo do III rokuy matematyki na uniwerku, ale przerwałam, bo nie dawałąm rady z czasem :) Potem poszłam na podyplomówkę z dziennikarstwa. Wymóg był taki, ze trzeba było zdac egzamin no i być magistrem po dowolnym kierunku - bycie przy tym inzynierem nie przeszkadzało, kilka było takich osób ze mną na roku. No i okazało się w sumie po pierwszych praktykach, ze to coś chce robic, a też mnie chcą :)
              Jak wspomniałam na wstepie, nie wiem jak jest teraz- za moich zcasów nie było licencjatów. Ale moja kolezanka magisterke zrobiła z dziedziny nieco innej niż ów licencjat. Z kolei inna - skończyła prawo, pracuje jako rzecznik pewnej isntytucji, teraz zrobiła podyplomowkę z PR, nawiasem mówiac też na tym uniwerku co ja dziennikarstwo, woec chyba nie ma wymogu, ze MUSI to być kontynuacja tego kierunku z którego robisz magisterium, ale tak dokładnie, to sama musisz sie dowiedziec:)
              • szironna Re: jane, nie tajemnica :) 21.08.11, 08:55
                Nie, podyplomówka z reguły nie musi być kontynuacją wykształcenia, niemniej czasami obwarowania są co do posiadanego wykształcenia. By podjąć studia podyplomowe trzeba posiadać dyplom ukończenia studiów wyższych. Ja studiowałam podyplomowo grafikę komputerową i techniki multimedialne na polibudzie , a mgr robiłam na uniwerku, zatem zupełnie inne bajki.
                • czarna.koza Re: jane, nie tajemnica :) 21.08.11, 15:38
                  szironna i co, pracujesz w zawodzie, mam na mysli kierunek z polibudy?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja