blondynka.online
22.08.11, 17:44
Rozwód bez orzekania, mimo jego ewidentnej winy.
Podział majątku po roku odpierania jego irracjonalnych żądań.
Mimo to zgodziłam się na dalsze "przyjacielskie" kontakty.
Opowiadał, ze nie może żyć beze mnie, zabije się itd. Uporczywie podtrzymywał kontakty z moją rodziną.
Czego oczekiwał w ramach "przyjaźni"?
Seksu bez zobowiązań. Prawa do telefonowania o dowolnej porze. Ingerowania w moje życie osobiste.
Kiedy w szantażu emocjonalnym wykorzystał psa, skończyłam znajomość. Padły wtedy z jego strony słowa: UMARŁAŚ DLA MNIE.
Więc umarłam. OK.
Jestem burakiem?
I kim jest on?