Nowoczesne matki krzywdzą dzieci?

23.08.11, 00:40
Trafiłem dziś na wykopie na taki artykuł. Dawno nie czytałem czegoś takiego. Zgadzam się z każdym zdaniem. Lepiej bym tego nie ujął!

Rozbijcie te klosze!

Dobrze, że urodziłem się 33 lata temu. Dzięki temu mogę jeść i pić wszystko. Nie mam żadnej alergii. Wolny jestem od dysleksji i ADHD. Nie zaznałem nerwicy ani depresji. Miałem po prostu szczęśliwe dzieciństwo. Dziś nie tak łatwo być dzieckiem...

www.zgredaktor.pl/2011/08/20/rozbijcie-te-klosze/
A wy, co o tym sądzicie? Przesadza gość, czy coś w tym jednak jest...
    • martadyna Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 00:55
      Amen! Podpisuje sie pod tym artykulem obydwoma rekoma!
    • hotally [...] 23.08.11, 01:07
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • berta-death Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 01:37
      Stereotypy. Kompletnie nic się nie zmieniło przez ostatnie 30 lat, poza technologią. Jacy rodzice byli wtedy, tacy są i teraz. Może jeszcze przemoc fizyczna nieco zelżała, ale z powodzeniem została zastąpiona przez przemoc psychiczną, więc wychodzi na to samo. Tak samo dzieciaki siedziały wtedy na podwórkach jak i teraz. A ci co nie siedzą, dawniej też by nie siedzieli. Tylko, że zamiast zabawy komputerem to by gapili się w tv lub czytali książki albo komiksy. Zamiast siedzenia na czacie to by siedzieli na telefonie.

      A co do tych zajęć pozalekcyjnych, które rzekomo dzieci męczą, to jest to tylko i wyłącznie odpowiednik zawiezienia dziecka do opiekunki czy świetlicy szkolnej bądź środowiskowej, gdzie zorganizują mu jakieś gry i zabawy, żeby się nie nudziło. Tylko brzmi to ambitniej, przez co drożej kosztuje.
      Chodzą na takie angielskie, karate, baseny, itp w celu czysto towarzyskim i nawet jak z 10 lat tam pochodzi, to głowę dam sobie uciąć, że w obcym kraju nawet bułki w sklepie po takim kursie językowym sobie nie kupi a po kursie pływania będą go musieli reanimować nawet w brodziku aquaparkowym. Żeby z jakiejkolwiek nauki był pożytek, to nad małolatem trzeba stać z batem i pilnować, żeby porządnie wykonywał wszystkie ćwiczenia, żmudne, trudne i nudne. I jeszcze pilnować żeby w domu regularnie, rzetelnie i odpowiednio długi ćwiczył. I jeszcze muszą być jakieś okresowe egzaminy sprawdzające postępy, których zdanie bądź oblanie będzie miało jakieś poważne skutki dla przyszłości egzaminowanego. A to jest ekstremalne wyrzeczenie dla rodziców i trenerów. Co mogą potwierdzić wszyscy, którzy zahaczyli o szkołę muzyczną, baletową czy jakiś profesjonalny klub sportowy trenujący przyszłych olimpijczyków. Kto ma na to czas, siły i ochotę?

      Tak jak ktoś bystrze w jednym z komentarzy zauwazył, dawniej dzieciaki po szkole miały obowiązki, musiały posprzątać, gary wyszorować, psa wyprowadzić, młodszym rodzeństwem się zajmować, zakupy robic, na pocztę lecieć rachunki pozapłacać, itp. Na zbijanie bąków na trzepaku nie zostawało wiele czasu. A teraz do prac domowych mamy sprzęt agd, rachunki płaci się przelewami, psy zastąpiły koty niewychodzące z domów, młodsze rodzeństwa mało kto posiada, na zakupy jeździ się do centrów handlowych całymi rodzinami tak jak dawniej jeździło się na piknik albo szło do kościoła. To te dzieciaki całkiem by zmenelowaciały jakby od razu po szkole puszczać je na podwórko.

      A co do dbania o bezpieczeństwo, to poczytaj sobie jakieś statystyki wypadków z dawnych lat, to może przestaniesz twierdzić, że to głupota jest.
      • jasna_olera Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 11:08
        no nie, znowu muszę się zgodzić z tobą :)
      • po-trafie Bzdury berto 23.08.11, 14:15
        > Chodzą na takie angielskie, karate, baseny, itp w celu czysto towarzyskim i naw
        > et jak z 10 lat tam pochodzi, to głowę dam sobie uciąć, że w obcym kraju nawet
        > bułki w sklepie po takim kursie językowym sobie nie kupi a po kursie pływania b
        > ędą go musieli reanimować nawet w brodziku aquaparkowym.

        Stracilabys glowe.

        Chodzilam na angielski, jezdzilam konno, gralam na instrumencie (ale nie w szkole muzycznej). Mam sporo kolezanek, ktore za dziecka tanczyly, moj facet chodzil na karate, sporo znajomych sie wspinalo w klubie skalkowym, siostra chodzila na plywalnie.

        Zadne z nas nie bylo kontrolowane, sprawdzane i naciskane, a efekty byly jak najbardziej. Do dzis umiem czytac tabulature, nigdy nie mialam problemow z dogadaniem sie za granica i 2 lata temu wyprowadzilam sie na stale. Do teraz bedac w dowolnej staninie wiem, jak podejsc do konia, jak go osiodlac, jak anglezowac.
        Ostatnuio poszlismy grupa na scianke i zadzwiajacym jest, jak wiele sie pamieta - asekuracja, wezly, sprawdzenie karabinka, osemka i polwyblinka. Bierzesz line do reki i wiesz, po prostu wiesz co robic, bo ktos za dzieciaka cie nauczyl, bo powtorzyles to kiedy tyle razy, ze mozesz nie pamietac nazwy, ale wiesz jak sie wpiac, zeby bylo dobrze.
        Kolezanki, ktore chodzily na taniec, juz na zawsze maja inna swiadomosc ruchu, inne rozciagniecie. Tego im zazdroszcze, bo jednak po 20 roku zycia, jesli nie byles za mlodu rozciagniety to juz duzo nie zdzialasz. Zaluje ze mnie rodzice nie pchneli tez na taniec, przydaloby sie ;-)

        Pomysl, ilu ludzi umie mowic w roznych jezykach, ilu tanczy, gra amatorsko, amatorsko uprawia jakies sporty, posiada umiejetnosci, ktorych nie dostalismy w domu. W duzej wiekszosci to wiedza wyniesiona z dziecinstwa. Wielu z moich znajomych wraca gdzies po latach do tego co robili majac lat kilka lub nascie, co w okresie buntu przerwali, a teraz odkrywaja na nowo, z satysfakcja stwierdzajac ze nie wszystko zapomnieli.
        Nie doceniasz chlonnosci mlodego czlowieka i entuzjazmu z jakim uczy sie w trakcie zabawy. Nie do kazdego postepu potrzeba bata i pilnowania. Nie wszystkie cwiczenia musza byc nudne. Jesli wiesz ze w nagrode zjedziesz z 10m skaly to zawiazesz wezel i 300 razy.
        • berta-death Re: Bzdury berto 23.08.11, 15:30
          To zależy od samego dziecka i nauczycieli. Jak zajęcia są ciekawe i odpowiadają zainteresowaniom dziecka to coś z nich skorzysta, jak nie to będą to wyrzucone pieniądze w błoto. A nie podejrzewam, żeby wielu rodziców interesowało się jakością takich zajęć i tym co dziecko z nich wynosi. Moda na helicopter parenting jeszcze do nas nie dotarła.

          Na ogół początek nauki czegoś nowego jest bardzo atrakcyjny. Nowi ludzie, nowe otoczenie, nowe rzeczy. A dodatkowo z poziomu kompletny laik do poziomu początkujący uczeń, przeskakuje się w iście ekspresowym tempie bez wielkiego wysiłku. I to jest bardzo motywujące. Niestety przeskakiwanie na wyższe poziomy jest coraz trudniejsze i wymaga coraz większego nakładu pracy i wykonywania coraz większej ilości żmudnych i nudnych ćwiczeń. Do tego jeszcze większość ludzi ma słomiany zapał, więc najdalej po semestrze, może dwóch, mało komu chce się dalej ćwiczyć. I zdecydowana większość osób, nawet jak z 10lat chodzi na dane zajęcia, to utyka na poziomie zaawansowania gdzieś pomiędzy upper beginner a low intermediate, że tak skorzystam z angielskiej klasyfikacji.

          Wszystko sprowadza się do tego co jest celem takich zajęć. Czy zrobienie z kogoś wirtuoza i profesjonalisty, czy zafundowanie mu liźnięcia wszystkiego co liznąć można, czy zabicie czasu, czy snobizm, czy może coś jeszcze. Jak to jest opcja nr jeden, to sensu w tym nijakiego nie ma. Jak opcja nr 2, to da się zrobić, pod warunkiem, że co semestr będziemy delikwentowi zmieniać zestaw zajęć. A reszta to jak kogoś na to stać, to jego sprawa.
      • ingeborg Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 23:40
        Po pierwsze to zwyczajnie nie widać dzieci na podwórkach. Pracowałam trochę z dziećmi i widzę co robią: siedzą na fejsie, kwejku, prowadzą blogi, ubierają dollsy.

        Po drugie zajęcia pozalekcyjne nie są same w sobie złe. Złe jest przeładowanie nimi. Języki natomiast to zupełnie inna bajka. Jeśli chodzi o inne zajęcia to mogłam sobie wybrać, ale na angielski chodzić musiałam i bardzo to sobie chwalę, bo dobrze wybrany nauczyciel nauczył nas niuansów językowo-kulturowych, których pewnie nie zna spora część anglistów. Uczenie się języka od dziecka daje zupełnie inne efekty niż uczenie się go później.

        Po trzecie są dzieci, które rzeczywiście cieszy sport i których nie trzeba przymuszać do ćwiczeń.

        Po czwarte "mało kto ma młodsze rodzeństwo". Serio?
    • miau_weglowy Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 01:44
      czasami jedzenie wszystkiego szkodzi na umysl
      nie jedz wszystkiego moze jednak, co?
    • varia1 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 09:26
      zgadzam się z autorem artykułu
    • wersja_robocza Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 09:37
      A te alergie to też wina nowoczesnych matek? O ile mi wiadomo to można urodzić się w pełni zdrowym i zdrowo przeżyć ileś lat, nim dosięgnie nas alergia.
      Poza tym będąc dobrym (a nie nowoczesnym czy staromodnym) rodzicem (a nie tylko matką) uczymy się na własnych dzieciach. I jedni to robią lepiej a inni gorzej.
    • raohszana Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 09:41
      nieforemny napisał:
      Miałem po prostu szczęśliwe dzieciństwo. Dziś nie tak łatwo być dzi
      > eckiem...
      *
      To akurat, szczęśliwy człowieku, nie zależy od czasów, ale od tego kim są Twoi rodzice.
      • varia1 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 09:55
        no właśnie, o tym autor pisze :)
        chyba kiedyś ludzie bardziej ufali naturze i własnej intuicji... teraz ważne żeby było trendy

        • raohszana Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 09:58
          varia1 napisała:

          > no właśnie, o tym autor pisze :)
          > chyba kiedyś ludzie bardziej ufali naturze i własnej intuicji... teraz ważne że
          > by było trendy
          *
          Jak już jedziemy stereotypami - kiedyś to pasem po tyłku i kluski z mlekiem był i nikt nie patrzył, czy dziecko dotulane, dokochane czy co.
          • varia1 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:04
            hej, no nie wszędzie paskiem po tyłku
            w mojej rodzinie ze dwa pokolenia wstecz nikt nikogo nie bił... to zależy od rodziców, jak słusznie wcześniej zauważyłaś

            ale zgadzam się że kiedyś było większe przyzwolenie społeczne na bicie dzieci niż teraz... i - akurat jestem dość blisko takiego problemu - właśnie w tych świetnych oświeconych czasach znacznie mniej się z tym da zrobić, niż kiedyś
            • raohszana Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:09
              varia1 napisała:

              > hej, no nie wszędzie paskiem po tyłku
              > w mojej rodzinie ze dwa pokolenia wstecz nikt nikogo nie bił... to zależy od ro
              > dziców, jak słusznie wcześniej zauważyłaś
              *
              Wieć czemu zaraz - bo teraz to ma być trendy? U kogo będzie trendy, u tego będzie - nic się nie zmieniło prócz tego, na co jest przyzwolenie. Kiedyś na lanie w dupę i zaganianie do roboty, teraz na bycie trendy. Jedno i drugie robi krzywdę, ale to zjawisko stałe - i wtedy i teraz byli normalni i nienormalni rodzice.

              > ale zgadzam się że kiedyś było większe przyzwolenie społeczne na bicie dzieci n
              > iż teraz... i - akurat jestem dość blisko takiego problemu - właśnie w tych świ
              > etnych oświeconych czasach znacznie mniej się z tym da zrobić, niż kiedyś
              *
              Ale można krzywdzić w inny sposób i z tym się nic nie zrobi. Nikogo nie interesuje dzieciak podrzucany nianiom/żłobkom/hodowany na kalekę życiową. Times change - people do not.
              • raohszana Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:10
                *więc
              • varia1 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:51
                muszę się zgodzić z tym, że wszystko zależy od tego jakie my, rodzice,mamy podejście

                ja się zgadzam z autorem wątku w tej kwestii że nadmierne chronienie dziecka przed wszystkim jak również wypełnianie mu życia zajęciami to w jakiś sposób ograniczanie go chociaż pod pozorem rozwoju

                odbieranie spontanicznej chęci na jakąś prymitywną choć kreatywną zabawę albo po prostu ochoty na nicnierobienie

                zgadzam się z Tobą, że trzeba dzieciom poświęcać czas i uwagę, dotulać i dopieszczać:)
                • raohszana Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:59
                  varia1 napisała:

                  > muszę się zgodzić z tym, że wszystko zależy od tego jakie my, rodzice,mamy pode
                  > jście
                  *
                  I ja się z tym zgadzam. Case closed ;)

                  > ja się zgadzam z autorem wątku w tej kwestii że nadmierne chronienie dziecka pr
                  > zed wszystkim jak również wypełnianie mu życia zajęciami to w jakiś sposób ogra
                  > niczanie go chociaż pod pozorem rozwoju
                  *
                  Nie da się ukryć, potem wyrastają takie, na ten przykład, Raosie :)

                  > odbieranie spontanicznej chęci na jakąś prymitywną choć kreatywną zabawę albo p
                  > o prostu ochoty na nicnierobienie
                  *
                  Bo nicnierobienie jest złe - osobiste obserwacje pozwalają stwierdzić, że często to jest kwestia wychowania [ rodzice nieco starszych obecnie dzieci ] w przekonaniu, że tylko praca, praca, praca.
                  Natomiast rodzice młodszych to faktycznie mają skłonność do nie tylko "zapewniania tego, czego ja nie miałem/am" ale i przedobrzania "żeby Tobie lepiej było w życiu".
                  Do "bo modne" to chyba najczęściej skłaniają się rodzice tych najmłodszych, pokolenie wychowane w okresie już lepszych warunków i możliwości, w kraju bardziej otwartym na świat.
                  O rany, ale teoria mi wyszła :D

                  > zgadzam się z Tobą, że trzeba dzieciom poświęcać czas i uwagę, dotulać i dopies
                  > zczać:)
                  *
                  I od tego trza zacząć - szkoda, że rodziciele nie zawsze na tym bazują i nawet nie bardzo wiedzą czego ich dziecku potrzeba.
          • martishia7 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:07
            Dokładnie tak. Dodam jeszcze, że pan opisuje bardzo wąską grupę. Biorąc pod uwagę, że Polacy w dużej mierze żyją na granicy minimum socjalnego, to ile konkretnie jest tych rodzin, które stać na te wszystkie zajęcia pozalekcyjne (niektóre bardzo kosztowne - koniki) i te wszystkie gadżety. Autor ma trochę racji, ale się zagalopował i "takie widzi świata koło, jakie tępymi zakreśla oczy", a nie patrzy zbyt daleko. Btw, wspaniale wychowani obecni trzydziestolatkowie + to klienci psychologów, bez umiejętności zbudowania więzi, często już po rozwodzie, więc wstrzymałabym się z tym optymizmem.
            • varia1 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:08
              na pewno to piszesz w odpowiedzi na mój post?
              • martishia7 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:11
                Nie, jak widać z drzewka, piszę to w odpowiedzi na post Rao, zgadzając się z nim co do części "paskowej".
                • varia1 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:48
                  ach, przepraszam, chyba źle okulary przetarłam:D
                  • martishia7 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:49
                    Też mi się zdarza :) Bo te kropki to takie bez sensu, nie widać czy na jednym "poziomie" jest wcięcie.
                    • varia1 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:56
                      no fakt, zwłaszcza jak mi się binokle czymś opluły, a poranna kawa była o 5.30 :)
            • berta-death Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 11:01
              > Dokładnie tak. Dodam jeszcze, że pan opisuje bardzo wąską grupę. Biorąc pod uwa
              > gę, że Polacy w dużej mierze żyją na granicy minimum socjalnego, to ile konkret
              > nie jest tych rodzin, które stać na te wszystkie zajęcia pozalekcyjne (niektóre
              > bardzo kosztowne - koniki) i te wszystkie gadżety.

              Pod tym względem, to 30 lat temu było lepiej. Na każdym większym osiedlu był dom kultury i klub sportowy, gdzie za symboliczną opłatą można było korzystać z dowolnych zajęć. W każdej szkole działał sks, harcerstwo i kółka zainteresowań. W każdej parafii była oaza. W większych miejscowościach, które miały kina, działały DKFy, gdzie też za symboliczną opłatą w soboty młodzież mogła obejrzeć ambitne filmy i jeszcze o nich porozmawiać. Dodatkowo nie brakowało prywatnych nauczycieli języków i gry na instrumentach, którzy ceny dostosowywali do skromnych możliwości ówczesnych rodziców, więc też prawie każdego było na to stać.
              Z tego co pamiętam ze swoich szkolnych lat, to prawie każdy chodził na jakieś zajęcia pozalekcyjne, bo oferta była tak bogata i tania, że każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Jednostki z patologicznych rodzin tylko siedziały całymi dniami na trzepaku, bo ich nic nie interesowało i nie mieli żadnych ambicji.
    • minasz Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:08
      robi doktorat a jest kompletnym durniem
      po pierwsze aby dziecko dobrze sie rozwijało w srodowisku nie było wyobcowane powinno robic rzeczy podobne co jego koledzy- a czasy sie zmieniły wiec zabawy i styk zycia sie zmienił

      Dobrze, że urodziłem się 33 lata temu. Dzięki temu mogę jeść i pić wszystko. Ni
      > e mam żadnej alergii

      33 lata temu było zdecydowanie mniej samochodów powietrze pewnie było lepsze
      jezeli chodzi o jedzenie i picie to według mnie to dobrze ze zaczynamy zwracac wieksza uwage na to co jemy- wszak od tego zalezy nasze zdrowie
      • varia1 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:10
        a widzisz dużo dzieci w wieku hmm, powiedzmy 5-12 lat?
        jakieś spostrzeżenia jak wygląda ich dieta?
        jak wyglądają ich sylwetki?
        • minasz Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:15
          widze duzo dzieci na placach zabaw w tym wieku
          i widac roznice w odzywianiu- wynika to ze swiadomosci rodziców i nauczenia dzieci pewnych nawyków żywieniowych
          • varia1 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:45
            masz rację, nauczyć nawyków żywieniowych to rola rodziców
            jak również codzienna dawka ruchu

            często widzę dzieci grube i takie, które niemalże natychmiast powinny być wysłane do ortopedy
            widuję tez dzieci zmęczone przeładowanym programem zajęć dodatkowych.... a nade wszystko zniechęcone, stare-malutkie, młodych malkontentów itp
            • minasz Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:57
              a co to znaczy nauczyc ruchu?
              bo według mnie aby dziecko było aktywne na dłuzsza mete musi byc nauczone w pewien sposób spedzac czas a wiec np chodzic na wspomniane konie, na basen, na grzyby
              jezdzic na nartach, łyzwach sankach etc. tak aby umiało potem z kolegami spedzac czas
              oczywiscie tez powinno duzo przebywac na placach zabaw i w piaskownicy

              (podstawa zeby dziecko to lubiło)
              • varia1 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 11:48
                myślę że to nie muszą być od razu konie i basen, chodzi o jakąkolwiek aktywność ruchową, zastanawiam się czy ambicje rodziców właśnie takie żeby dzieci posyłać na konie czy tenisa... czy to nie powoduje w jakimś momencie buntu - przynajmniej u części dzieci, bo zakładam że niektóre dzieci to mogą polubić
                • berta-death Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 14:13
                  > zastanawiam się czy ambicje rodziców właśnie takie żeby dzieci posyłać
                  > na konie czy tenisa... czy to nie powoduje w jakimś momencie buntu - przynajm
                  > niej u części dzieci, bo zakładam że niektóre dzieci to mogą polubić

                  Ale przed czym te dzieci miałyby się buntować. W 99% przypadków nikt od tych dzieci nie wymaga, żeby aktywnie uczestniczyły w tych zajęciach ani nawet nie sprawdza ich postępów. Rodzicom jest wszystko jedno czy dzieciak rzetelnie przez godzinę wykonuje polecenia trenera i z zajęć wraca zmęczony i wytrenowany, czy przez godzinę się wygłupia, czyta sobie komiks, bawi się komórką, gada z kolegą, czy patrzy w sufit. Rodzice nawet nie mają pojęcia co się dzieje w sali zajęciowej, bo ani nie uczestniczą w tych zajęciach ani nie konsultują się z trenerem. Ich rola sprowadza się do zapłacenia rachunku i ewentualnie zawiezienia dzieciaka na zajęcia jak są daleko od domu. A trenerom i ośrodkom szkoleniowym to już totalnie wszystko zwisa, bo im zależy na tym, żeby jak najwięcej uczniów mieć, bo z każdego ucznia jest kasa. A jak będą śrubę przykręcać to dzieciaki pójdą do konkurencji gdzie jest pełen luz.
      • masher Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 11:07
        o przepraszam, wychowalem sie na slasku gdzie powietrze bylo widac :] dzis powietrza nie widze wiec raczej to dzisiejsze jest czystsze
      • banksia taa, jasne.... 25.08.11, 16:55
        > 33 lata temu było zdecydowanie mniej samochodów powietrze pewnie było lepsze
        > jezeli chodzi o jedzenie i picie to według mnie to dobrze ze zaczynamy zwracac
        > wieksza uwage na to co jemy- wszak od tego zalezy nasze zdrowie

        LOL....! polecam lekture "in defence of food" m. pollan - to tak a propos jedzenia...

        a wracejac do watku, dzieci sa alergiczne z powodu przesadnejhigieny/przetworzonego zarcia oraz bardziej wystawione na zagrozenia z powodu przesadnej ochrony.
        ma sens?
    • anna_sla Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:09
      uf, to ja nie jestem nowoczesna matka :D;)

      minimalnie przesadza, ale dużo ma racji. A język obcy niestety jest obowiązkowy już od pierwszej klasy :/
      • minasz Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:16
        ale w czym ma racje?
        konkretnie
        • anna_sla Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 15:44
          Chcesz wiedzieć? To masz:

          "W poniedziałek rytmika, we wtorek balet, w środę basen, w czwartek angielski, w piątek niemiecki, w sobotę konie, a w niedzielę decoupage. Nowocześni rodzice, przygotowują w ten sposób produkty swoich genów do wejścia na rynek. Już od urodzenia kreślą im śliczne „przebiegum życiae”. Przy okazji leczą swoje kompleksy i odbierają pociechom normalne dzieciństwo."

          a gdzie miejsce na rozwój wyobraźni? Na rozwój indywidualizmu, na wypracowanie co robić by się nie nudzić..

          "A w takiej telewizji, to same mądrości. Ostatnio będąc u znajomych (w domu TV nie oglądam) słyszałem, jak zaproszona do studia pani psycholog – uzbrojona w wiedzę zaczerpniętą z amerykańskiej literatury – przekonywała, że jeśli dziecko chce jeść rękoma, to należy mu pozwolić, bo to rozwija. Mówiła też, że to całkiem naturalne, jeśli maluch w pewnym wieku bije, szczypie, gryzie i kopie rodziców. W ten sposób uwalnia swoje emocje. Rzecz jasna, należy to przyjąć z pokorą i zrozumieniem, bo inaczej łamiemy mu charakter, czy jakoś tak"

          A dzieci to szybko wykorzystują i zapamiętują!!

          "Efekt tej nowoczesności jest taki, że współcześni rodzice z miłości krzywdzą swoje dzieci. Wychowują je w sterylnych warunkach i faszerują zbędnymi szczepionkami (nawet na niegroźne choroby wieku dziecięcego), upośledzając tym samym ich odporność"

          "Zasypują na co dzień zabawkami, odbierając prawdziwą radość z prezentów. Organizują im każdą minutę życia, zabijając w nich kreatywność."

          "Nagradzają za rzeczy, które powinny być ich obowiązkami, ucząc w ten sposób nieróbstwa. Podkładają się w grach, przez co ich wychowankowie są później rozczarowani życiem, bo nie we wszystkim mogą być najlepsi. Nadopiekuńczy rodzice trzymają swe progenitury pod kloszem, chronią przed złym światem, a gdy młodzi dorastają, świat staje się dla nich nie do zniesienia i popadają w nerwice lub odreagowują stres używkami. Nie potrafią podjąć samodzielnie żadnej decyzji."

          • aneta-skarpeta Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 16:12
            a gdzie miejsce na rozwój wyobraźni?


            my mielismy tyle swobody i nudy, ze kazdy jeden powinie byc indywidualnością z mega wyobraznia, a jednak tak nie jest- czemu?
            • anna_sla Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 23:12
              > my mielismy tyle swobody i nudy, ze kazdy jeden powinie byc indywidualnością z
              > mega wyobraznia, a jednak tak nie jest- czemu?

              no bo tak jak napisałaś nudziłaś się. Nuda pojawia się u leniwców ;) Ja się nie nudziłam nigdy, jestem bardzo kreatywna.
              • minasz Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 24.08.11, 09:02
                witam nazywam sie ania jestem kreatywna nie boje sie wyzwan etc.
                heheheh
                najbardziej oklepane sformuowanie

                a na czym ta twoja kreatywnosc polega ????? chodzisz do kina????? a moze biegasz hehe
                • anna_sla Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 24.08.11, 09:49
                  no cóż, skoro tak podchodzisz do tematu to nie jesteś dla mnie odpowiednim partnerem w rozmowie. Nie znasz mnie, więc nie masz zielonego pojęcia ani o mnie ani o kreatywności, bo Ty widać jej nie masz ;)
              • aneta-skarpeta Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 24.08.11, 09:16
                anna_sla napisała:

                > > my mielismy tyle swobody i nudy, ze kazdy jeden powinie byc indywidualnoś
                > cią z
                > > mega wyobraznia, a jednak tak nie jest- czemu?
                >
                > no bo tak jak napisałaś nudziłaś się. Nuda pojawia się u leniwców ;) Ja się nie
                > nudziłam nigdy, jestem bardzo kreatywna.

                nie zrozumiałas, a szkoda
                nie mowilam o sobie, tylko o naszym pokoleniu, ktore mialo trzepak i klucz na szyi, nie bylo tyle mozliwosci co dzisiaj, co niby buduje niespotykane poklady wyobrazni i indywidualizmu w spoleczenstwie
          • minasz Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 16:31
            a co ma robic dziecko??????????
            ktore jest 4 godziny w szkole- ma siedziec w domu i ogladac telewizje
            ja tez codziennie cos robie oprócz pracy

            ciekawe jak u ciebie wygladał rozwoj wyobrazni bawiłas sie w podstawowce w piasku albo całymi popołudniami gapiłas sie w chmury????????

            co do bicia szczypania i kopania u dzieci 3-4 letnich to czeste
            co do zabawek- według ciebie dziecko powinno miec 3 zabawki i tyle bo tak zabija wyobraznie hehehe
            etc. czyli stek bzdur mam nadzieje ze nie masz dzieci
            • anna_sla Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 23:08
              > etc. czyli stek bzdur mam nadzieje ze nie masz dzieci

              a właśnie że mam i to nie mało i wszystkie szczęśliwe..

              > a co ma robic dziecko??????????
              > ktore jest 4 godziny w szkole- ma siedziec w domu i ogladac telewizje

              no skoro oprócz telewizji nie widzisz nic innego konstruktywnego co mogłoby robić dziecko, to ta dyskusja jest jałowa. A może po prostu zaufaj swojemu dziecku, zobaczysz, że będzie wiedziało co zrobić z tym czasem (chociaż jeśli zbyt długo i dużo oglądało telewizji, to nie tak prędko się przestawi).

              > ciekawe jak u ciebie wygladał rozwoj wyobrazni bawiłas sie w podstawowce w pias
              > ku albo całymi popołudniami gapiłas sie w chmury????????

              Ja do dzisiaj nie wiem co to nuda. Każdy dzień był inny, ciekawy i gapienie się w chmury pojawiało się może z raz w miesiącu z koleżanką... i to też było ciekawe :D:D
              • minasz Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 24.08.11, 09:06
                czyli masz duzo dzieci i siedzisz z nimi w domu
              • aneta-skarpeta Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 24.08.11, 09:24
                anna_sla napisała:


                > Ja do dzisiaj nie wiem co to nuda. Każdy dzień był inny, ciekawy i gapienie się
                > w chmury pojawiało się może z raz w miesiącu z koleżanką... i to też było ciek
                > awe :D:D

                i dzieki temu jestem bardzo kreatywna i indywidualna?- oczywiscie teraz napiszesz tyrade jak to codziennie robisz milion niespotykanych i niecodziennych rzeczy;)
                bo ja nie, mimo ze wymyslalysmy zabawy, robilysmy z kolezankami najdziwniejsze rzeczy- jestem totalnie pospolita, z pospolitymi pasjami i pospolicie lubie spedzac wolny czas- nic niecodziennego

                kazdy z nas mial takie same mozliwosci w czasie dzecinstwa, ale jak widac niewielu osobom to pomogło rozwijac artystyczne zaciecia, indywidualizm i wyobraznie, bo tak czy siak wiekszosc Polakow oglada po pracy tv

                wiec to nie zalezy od czasow w jakich zyjemy, tylko od konkretnego mikrosrodowiska i rodziny. nic wiecej

                i nasze dzieci tez beda takie same- czesc z nich wykorzysta mozliwosci, czesc sie z nich zatraci, a spora wiekszosc bedzie zyła aby sie tylko przez zycie przeslizgnąć bez zbędnego spalania energii umysłowej
                • minasz Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 24.08.11, 09:29
                  to jak spedzasz czas zalezy od informacji jaka posiadasz
                  jezeli masz pospolitych znajomych zwykła prace przyjmujesz zwykła informacje to jak masz byc niezwykła????????
                • anna_sla Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 24.08.11, 09:52
                  kreatywność to nie tylko robienie niecodziennych rzeczy codziennie.
    • triismegistos Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:31
      OJP... A ja, mimo tego, ze urodzilam sie iles lat temu mialam ADHD. I dysgrafie. Gdybym urodzila sie pniej zdiagnozowano by to wczesniej i bylobyby mi latwiej pod wieloma wzgledami.
    • izabellaz1 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:37
      Schizofrenię pierwszy raz opisano w 1806 roku.
      Nadano się obecną nazwę w 1908. Czy to znaczy, że wcześniej nie występowała???
      • ma_dre Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 16:41
        Tak wlasnie, nie wystepowala. Wczesniej wystepowalo opetanie przez szatana. Podobne ale to nie to samo ;-)
        • izabellaz1 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 20:20
          Dobrze, że teraz za to na stosie nie palą ;)
    • jolunia01 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:38
      nieforemny napisał:

      >... A wy, co o tym sądzicie? Przesadza gość, czy coś w tym jednak jest.

      Pozwolę sobie zacytować:
      "Jeszcze większa heca jest na forach internetowych dla młodych matek. Jeśli wyśmiejesz przyjęcia urodzinowe na 50 osób, sterylizatory, silikonowe narożniki zakładane na kanty mebli lub kaski dla dzieci uczących się chodzić, to natychmiast dostajesz etykietkę wyrodnego rodzica. Sądząc po stylu i ortografii skazujących cię na ostracyzm, widać, że to inteligentne i wykształcone kobiety. Same z siebie pewnie nigdy by na takie kretyńskie gadżety nie wpadły, ale odruch stadny, podatność na marketingowe chwyty i presja ze strony „oczytanych” i modnych koleżanek sprawiają, że posyłają do kąta zdrowy rozsądek."

      Reszta przemyśleń nawet niegłupia, ale to jest przesada. Czytuję niekiedy takie fora i zgroza mnie ogarnia na myśl, że piszące tam osoby zdały maturę, studiują, albo nawet skończyły jakieś studia (czasem niezłe). Od błędów wszelkiego rodzaju aż się roi, styl, gramatyka i ortografia wołają o pomstę do nieba, a prezentowane poglądy dowodzą słuszności poglądu, przypisywanego Einsteinowi, o dowodzie na nieskończoność.


      ------
      O, to ja - taka mądra jestem?!
      • minasz Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 10:47
        jaka przesada?

        to ze ktos zakłada narozniki silikonowe na kanty mebli bo dziecko rozbija głowe?????????
        ze sterylizuje sie butelki?
        • jasna_olera Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 11:14
          co nie? kiedyś trzeba było butelki gotować, a kanty rodzice ręka zasłaniali lub meble odsuwali. Po co krytykować coś co po prostu jest lepszym zastępstwem starych rozwiązań?
      • ka-mi-la789 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 15:42
        Gdyby te "kretyńskie gadżety" były znane za mojego dzieciństwa, to mój brat nie miałby dziś blizny na pół czoła (i łaska boska, że na bliźnie się skończyło).
    • masher Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 11:05
      bo nas, przynajmniej mnie uczono zycia. zgubisz sie albo cos sobie zrobisz- dostaniesz w d. i czlowiek wracal kazdego dnia mimo ze lazil wszedzie, po budowach, po garazach, po drzewach z kluczem na szyi i wracal jak zglodnial. przyjdziesz z potarganymi gaciami- dostaniesz w d albo bedziesz z gola d lazil bo nowych gaci ci nie kupie. itd itp. nie bylo zamknietych osiedli, nie bylo cudow wiankow, dzieci z telefonami nie lataly. a dzis szczeniak 3/4 latka przeklina bardziej niz dorosly. ludzie durnieja, ot co
      • alienka20 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 12:13
        Z tym przeklinaniem to najczęściej bywa tak, że dziecko mówi takim językiem, jakim posługują się rodzice w domu. Ja klęłam w okresie buntu. w liceum juz mi przeszło ale czego się nasłuchałam w domu to moje xD. Zdarza mi się rzucić mięsem, ale z reguły mało kto to słyszy poza lubym :).
        • aneta-skarpeta Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 12:28
          generalnie, dziecko jest naszą kalką
          mowi jak my, spedza wolny czas jak my
          jak my jestesmy aktywni fizycznie- chocby spacery, rowery i wycieczki to ono tez to przejmuje

          jak lubimy jesc chipsy przed tv to ono tez

          i tak bylo zawsze

          natomiast nie ma co zaklinac rzeczywistosci- czasy są inne, zycie inaczej wygląda i trudno zebysmy w dobie komputerow, komorek i samochodów zyli jak w alternatywy 4:>
      • aneta-skarpeta Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 12:23
        mimo, ze kiedys uczono nas odpowiedzialnosci, zaradnosci i dawania sobie rade samemu to jakos w doroslym zyciu tak czy siak wielu jest niezaradnych

        tak jak brak tv, zabawek i komputera rozwija wyobraznie, co nie przeklada sie na wszechobecnośc 30letnich artystów:P
    • kadfael Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 11:06
      No cóż. Mój osobisty małz ma więcej niż 33 lata i ma i alergie, i dysleksję. Tyle, że pół życia myslano, że jest smierdzący len i nie chce mu sie uczyc ortografii oraz, że cierpi na chroniczne zapalenie spojówek.
      • aneta-skarpeta Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 12:30
        a ja mam 32 lat i byłam pulchnym dzieckiem nie lubiacym zbytnio ruchu:)

        a moj 28 letni brat ma cała mase dylecji i dysgrafii, choc ja problemów z nauka nie miałam abslutnie
        • aneta-skarpeta Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 12:32
          aha, ja bylam w tygodniu wychowywana w duzej mierze przez babcie- gdy rodzice byli wpracy- trwalo to do 4 kl. podstawowki
          moj syn od 2 kl.podstawowki jest sam w domu- ku rozpaczy i strachu mojej mamy:)
    • chersona Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 12:54
      I tak i nie. Dzieci zapisuje się na zajęcia pozaszkolne też z tego powodu, że coś trzeba z nimi zrobić. Szkoły w W-wie są przepełnione. W mojej dzielnicy lekcje prowadzone są na trzy zmiany. dziecko raz zaczyna o 8 i kończy o 12.00, innym razem zaczyna o 12.00 a kończy o 16.00. gdzieś się musi podziać. świetlica to najgorsze wyjście. ciasno, tłok, hałas i narastające w takich warunkach agresywne zachowania. Lepiej posłać dziecko na jakiś kurs w ludzkich warunkach, zwłaszcza, że prowadzący oferują zaprowadzenie i przyprowadzenie dziecka, niż trzymać je w świetlicy, która przypomina przedsionek piekła.
      Co do alergii, to poczułam to na własnej skórze. Dziecko urodziło się z atopowym zapaleniem skóry. Ile ja się przez to nacierpiałam. Ponieważ karmiłam piersią, wprowadzono mi bezsensownie niesamowity rygor dietetyczny, żeby nie szkodzić dziecku. AZS po jakimś czasie samo dziecku przeszło a ja znalazłam się w stanie głębokiej anemii i skierowaniem do szpitala.
      Zgadzam się z masherem, że dziecku trzeba, jak dokazuje, przylać w tyłek i przemówić do rozumu. Nie daj boże zrobić to w szkole. Postraszą niebieską linią i wezwaniem policji.
      No i lecenie po stereotypach. Moje dziecko zasłyszało od kolegi, swoją drogą grzecznego chłopca, i spapugowało: mój tata weźmie karabin i Cie zabije. Przedszkolanki wezwały nas na rozmowę i pouczały, że dziecko ogląda w domu niewłaściwie filmy. a my nawet telewizora nie mamy.
      aha. nas też psycholog przekonywała, że to dobrze, że dziecko nam pyskuje i się stawia, bo to znaczy, że nie udało nam się złamać jego charakteru, bo gdyby tak się stało, to tragedia.
      • aneta-skarpeta Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 13:22
        tak tak, jak dokazuje to w dupe- uspokoi sie w 3 sek:D
        • masher Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 13:56
          no i jeszcze jeden plus, lepiej zeby malucha bolal raz tylek niz by mial sie obudzic kiedys bez reki/oka czy innej czesci ciala straconej przez glupia zabawe czy rodzica noga od kopania :D nasi rodzicie mieli niezawodne lekarstwo na kazda odmiane adhd :D klap/pas na dupe i kazdy chodzil jak w zegarku a nawet zaczynal sie uczyc i odrabiac zadania domowe. nawet pamiec czy sie jakies ma do odrobienia nie szwankowala tak jak dzisiejszym bo kazdy pamietal ze jak nie odrobi i na wywiadowce zobacza te paly to bedzie przerabane. do dzis pamietam jak mi raz na lekcji muzyki do lba przyszlo sie zle zachowywac. nauczycielka miala takie szpony ze jak sie wpila w ucho to czlowiek jak baletnica na palcach chodzil. i nie przyszlo do glowy nawet kwestionowac czy dobrze robi taka uczycielka bo rodzic by jeszcze dolozyl od siebie :D
          • aneta-skarpeta Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 14:49
            pas na dupe i kazdy chodzil jak w zegarku

            dzieci uczyly sie na piątki, kazdy mowił dzien dobry i nie piło sie wina marki wino w wieku 13 lat, o papierosach nie wspomne- o wagarach i niezdawaniu to pisano w ksiazkach s-f

            gdzies kiedys czytalam, ze mozg, co by nie zwariowac, zaciera rzeczywisty obraz przeszłości i stad mocno idealizujemy dziecinstwo, stare czasy, pierwsze milosci
            • minasz Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 16:38
              nie widzisz ze oni byli bici przez rodziców stad ich chore wizje swiata
              typu
              ojciec mnie lał pasem i dzieki temu wyrosłem na dobrego człowieka hehehe
              • chersona Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 17:27
                minasz napisał:

                > nie widzisz ze oni byli bici przez rodziców stad ich chore wizje swiata
                > typu
                > ojciec mnie lał pasem i dzieki temu wyrosłem na dobrego człowieka hehehe

                abstrahując od lania pasem, akurat trafiłeś na porządne jednostki. mam na myśli siebie i mashera. nie znam go osobiście, ale tak właśnie myślę: że jest dobrym człowiekiem. w przeciwieństwie do Ciebie, wydaje mi się człowiekiem zrównoważonym.

                • minasz Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 21:08
                  "Zgadzam się z masherem, że dziecku trzeba, jak dokazuje, przylać w tyłek i przemówić do rozumu."
                  dla mnie to typowe myslenie osoby ktora w dziecinstwie była bita przez rodziców(co ciekawe kiedy taka osoba dorasta uwaza ze rodzice mieli racje) i tez bije dzieci
                  ja oczywiscie sie z tym nie zgadzam

                  w sumie niezbyt rozumiem czemu mnie obrazasz ale to twoj problem
                  • chersona Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 22:00
                    zamiast pisać o naszej chorej wizji świata, trzeba było napisać, że się z tym nie zgadzasz. akurat chora wizja świata w odniesieniu do mashera i mnie, osób tak normalnych, tak nienarzucających się i tak prawdziwych na tym forum, jak mało kto, to trafienie jak kulą w płot lub raczej zagrywka poniżej pasa. piszesz, co Ci ślina na języka przyniesie i jeszcze kwękasz, że Cię obrażam, weź się puknij w łepetynę i troszkę otrzeźwiej człowieku.
                    • minasz Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 24.08.11, 07:50
                      chersona ty jestes za biciem dzieci i sama je bijesz
                      bo uwazasz ze jest to własciwa metoda wychowawcza dla mnie to chore
                      • chersona Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 24.08.11, 08:44
                        tak minasz. znana jestem z tego. dzieci na podwórku uciekają przede mną piskiem. czasem uda mi się któreś dorwać a wtedy łoję jego małą pupkę do czerwoności.
                        • minasz Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 24.08.11, 09:07
                          swoje bijesz taka masz metode wychowawcza
                          • chersona Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 24.08.11, 10:46
                            jakim prawem mówisz o rzeczach, o których nie masz pojęcia? prawem głupca. nigdy nie pozwalam sobie na wyciąganie wniosków na temat czyjegoś życia prywatnego w oparciu o forum. ile razy rozmawiałeś ze mną bezpośrednio, ile razy byłeś u mnie w domu, widziałeś jak wychowuję dziecko? co ty o mnie wiesz? psychologu od siedmiu boleści.
                            • minasz coz mowie to na podstawie twojego wpisu 25.08.11, 00:31
                              "Zgadzam się z masherem, że dziecku trzeba, jak dokazuje, przylać w tyłek i przemówić do rozumu. Nie daj boże zrobić to w szkole. Postraszą niebieską linią i wezwaniem policji. "

                              oczywiscie nie musisz pisac prawdy na forach ale ja przyjmuje ze to co napisałas jest prawda i tyle
                              • chersona Re: coz mowie to na podstawie twojego wpisu 25.08.11, 10:51
                                piszę to, co myślę.
                                uważam jednak, że moje 'dziecku trzeba, jak dokazuje, przylać w tyłek i przemówić do rozumu' nie znaczy twojego 'swoje bijesz, taką masz metodę wychowawczą'. bić dziecko a dawać klapa w tyłek, to dwie różne rzeczy.
                                nie stosuję bicia, jako metody. powiem więcej, to teściowa kiedyś powiedziała, że gdyby to było jej dziecko, już ona wiedziałaby co zrobić. I chodziło jej właśnie o to, że na moim miejscu po prostu by przylała. to samo brat, widząc jak mój syn szaleje powiedział mi, że on by nie zdzierżył i wlał w tyłek.
                                moje dziecko jest niesforne i nieposłuszne, ale radzimy sobie jakoś.
                                uważam też, że wobec dziecka należy być konsekwentnym i twardo wyznaczać mu granice, co nie znaczy, że się do tego stosuję.
                                i jeszcze o moich rodzicach, którzy mnie bili: nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek to napisała, ale Ty wiesz o tym od początku.
                                otóż mój ojciec był wobec nas bardzo surowy, niemal despotyczny. jego metody wychowawcze może i były kontrowersyjne, ale dziś nie oceniam ich z gruntu źle. podam przykłady:
                                1.mojemu bratu zdarzyła się w podstawówce kradzież książki z biblioteki. ojciec tę książkę znalazł. zadzwonił do dyrektorki szkoły i poprosił, żeby syn dostał naganę na apelu. pamiętam, jak oddzielnie był apel dla klas młodszych (moja klasa) i starszych. i na obu apelach wyczytano mojego brata, tak że wszyscy z mojej klasy się o tym dowiedzieli. Ostro, ale brat więcej takiej rzeczy nie zrobił.
                                2. tata pozapisywał nas na kursy językowe i basen. rzecz w dobie komuny nieczęsta. nie chciało mi się na ten basen chodzić, bo był w soboty na 8 rano. pamiętam, jak ojciec bezpardonowo zrywał nas oboje z łóżka i nie było, że się nie chce.
                                3. w pracy był bezkompromisowy i wierny zasadom. zwolnił pracownika, który prowadził lokomotywę po pijanemu i nie słuchał wyjaśnień, że ma żonę i dziecko na utrzymaniu. zaszedł w pracy bardzo wysoko, ale niedługo zabawił na dyrektorskim stołku, bo nigdy nie trzymał się sitwy i obce mu były wszelkie układy i układziki.
                                Dziś ten surowy ojciec może zawsze liczyć na pomoc moja i mojego brata.

                                a znajomość środowiska organizacji pomocowych datuje się u mnie jeszcze na okres studiów na resocjalizacji, tak że bądź ostrożniejszy w swoich wnioskach, z łaski swojej, i nie doszukuj się patologii tam, gdzie jej nie ma.

                                wygasiłam Cię, Minasz. nie wolno mi się teraz denerwować, dlatego nie będę z Tobą pisywać.
                                • minasz Re: coz mowie to na podstawie twojego wpisu 25.08.11, 11:25
                                  to ze sie denerwujesz to twoj problem- sama niewiadomo czemu piszesz na jakis negatywnych emocjach
                                  - oczywiscie nie pamietam abys kiedykolwiek cos pisała o swoich rodzicach
                                  wszystko wywnioskowałem z tamtego zdania - jest to oparte na przesłankach psychologicznych (tzn wiekszosc dorosłych którzy popieraja kary cielesne dla dzieci sama była bita w dziecinstwie-)

                                  ja uwazam ze przemoc fizyczna wobec dziecka jest zła nawet jak jest to przysłowiowy klaps (oczywiscie w wyjatkowych sytuacjach trzeba ale nie wtedy kiedy nam sie nie podoba np nie chce sprzatac czy wylewa specjalnie zupe na stol)

                                  wyobraz sobie ze szef daje ci klapsa bo costam niby cie nie boli ale jaka rana psychiczna
                                  a czemu dziecko ma czuc inaczej?
                                  • masher Re: coz mowie to na podstawie twojego wpisu 25.08.11, 11:48
                                    to juz jest jakies kuriozum "(oczywiscie w wyjatkowych sytuacjach trzeba ale nie wtedy kiedy nam sie nie podoba" aaaaaaaaaaale chwile wczesniej "ja uwazam ze przemoc fizyczna wobec dziecka jest zła nawet jak jest to przysłowiowy klaps "

                                    proponuje ci jedno wyjscie, dojsc sam ze soba co uwazasz bo chwilowo stoisz w rozkroku. nie mozna byc przeciw a jednoczesnie stosowac klapsa, jest to tak nielogiczne ze az zeby grzytaja jak to sie czyta
              • masher Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 19:57
                dla przykladu rodzicow z jajem ktorzy postanowili zesrac sie a wychowac dzieciaka na czlowieka

                wiadomosci.onet.pl/swiat/stracila-cierpliwosc-upokorzyla-10-letniego-syna,1,4828357,wiadomosc.html
                i do tych ludzi ow dzieciak za x lat bedzie mial duzy szacunek ze im sie to udalo choc moze stosowali metody ktore komus moga sie nie podobac. tylko ze ci inni nie odpowiadaja za jego wychowanie i nie beda ponosic konsekwencji z tym zwiazanych. ale oczywiscie ty wiesz lepiej co jest dla kogos lepsze i kto dzieki czemu jest jaki.

                zeby byla pelna jasnosc, nie wyroslem na czlowieka bo lano mnie pasem. wyroslem bo wychowano mnie w rygorze nagrody i kary. nauczono mnie sprawiedliwosci i konsekwencji swoich czynow a co za tym idzie myslenia. i moze dlatego nie spieprzam przed problemami tylko przyjmuje je na klate a inni moga liczyc na pomoc w najgorszych momentach, wlacznie z tymi ktorych tluka na ulicy a wszyscy odwracaja wzrok. masz takie jaja zyciowe? tym sie chyba roznimy, wiec nie oceniaj mojego wychowania
                • minasz Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 24.08.11, 09:35
                  nie oceniam ludzi jednoznacznie
                  to ze masz cechy pozytywne nie oznacza ze według mnie nie masz tez cech negatywnych z ktorymi sie nie zgadzam i tyle
    • policjawkrainieczarow Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 16:05
      nie, jesli ktos pisze, ze moze jesc wszystko dzieki temu, ze sie urodzil 33 lata temu, to znaczy, ze bredzi i szkoda czasu na jego argumentacje.
      • aneta-skarpeta Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 16:09
        ja nie moge bo mam słaba tolerancje laktozy, co u doroslych nie jest niczym niezwyklym
        • simply_z Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 16:17
          noo niby piekne dziecinstwo ale nie bylo tez wielu mozliwosci jakie maja teraz wspolczesne dzieci.
          np ,jezyki obce -angielskiego uczyla mnie kobieta ,ktora zrobila jakis kurs intermediate-dzis nie do pomyslenia. Chcialam zapisac sie na hiszpanski ale nie moglam bo praktycznie nie istnialy szkoly jezykowe.Zajecia dodatkowe odbywaly sie jakis swietlicach ,tez z watpliwie wyksztalcona kadra ,nie mowiac o tym ,ze nie mozna bylo kupic zadnych fajnych ciuchow. Ale wiadomo nostalgia smakuje...moj wujek tez wspominal z lezka w oku powojenne dziecinstwo ,ktore z kolei dla mojej babci byla walka o byt.
          • simply_z Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 16:20
            i jeszcze co do zajec dodatkowych ,zawsze marzylam o grze na jakims instrumencie ale uslyszalam w domu-nie chcielismy ci zabierac dziecinstwa,) no coz...
    • kosc_ksiezyca Nieco inne spostrzeżenie 23.08.11, 16:36
      Mój Tato swoje pierwsze dziecko (mnie), miał w wieku lat niecałych 30., mój brat urodził się, kiedy blisko mu było 50-tki. Nie wskazuje jednak na zdziczenie obyczajów, zwariowanie rodziców czy rozpieszczenie gadżetami. Martwi go jedno: że mój brat nie będzie miał tego, co miałam ja (bo za mojego dziecięctwa było nam ekonomicznie lepiej, niż jest im teraz) i tak naprawdę jest to jedyna znacząca zmiana.

      Co innego mu się jednak nasunęło, co nie jest oczywiście odkrywcze, jedynie potwierdza pewną regułę: że zostając ojcem w wieku lat 30, a później w wieku 50 widzi, jak bardzo ON SAM się zmienił. Czasem mówi: 'Dziecko, jak ja sobie przypomnę, na co my tobie pozwalaliśmy, kiedy byłaś w wieku Młodego, to mi się słabo robi!' Nie chodzi o jakieś ekscesy, mój brat ma 5 lat - ale np. o chodzenie po drzewach, jeżdżenie rowerem etc. I że oni sami, patrząc w przeszłość, teraz wiele rzeczy zrobili by inaczej. Co nie znaczy, że lepiej.

      Słowem - kiedy byli młodzi, byli bardziej beztroscy, nie tylko w wychowaniu dzieci, ale 'w ogóle'. A biorąc pod uwagę fakt, że wiek macierzyństwa/tacierzyństwa się przesuwa, można uznać, że i to ma pewien wpływ na postawy rodziców, którzy o swoje dzieci martwią się również z powodu tego, że im człowiek starszy, tym wielu rzeczy bardziej się boi.
      • lorusza Re: Nieco inne spostrzeżenie 25.08.11, 12:21
        hmmmm to zalezy w ktora strone czlowiek sie rozwija czy moze raczej zwija.... ja majac 20 lat gdybym miala dziecko nie pozwolilabym mu lazic po drzewach, mylabym smoczka, ktory spadl na podloge itp. teraz majac 36 pozwalam a nawet zachecam do lazenia po drzewach, bakterie na smoczku zostawiam by wzmocnic dzicku odpornosc itp to, ze sie zmienia nie znaczy, ze wszedzie tak samo :)
    • ma_dre Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 16:38
      Autor to idiota, z wysilkiem starajacy sie nie zauwazyc ze przez 33 lata swiat poszedl na przod.
      Mnie tez ze szkoly nikt nie odbieral. Tylko ze jak ja bylam mala to ruch na glownej ulicy byl slaby, od czasu do czasu przejechal jakis samochod... teraz ruch jest non stop, w dzien i w nocy. Niezle trzeba sie naczekac, by przejsc przez ulice (nie ma swiatel) lub wyjechac samochodem z bramy.
      Z tymi alergiami to tez debilizm... dawniej byly alergie ale kogo to obchodzilo? Nie lepiej unikac jednak kontaktu z czyms co nam szkodzi?

      Czy autor mial stycznosc z dziecmi z zaburzeniami rozwoju? Nie, to pewne.

      Szczesliwe wolne dziecinstwo! No super! Zyc nie umierac! Te wloczegi po okolicy, nicnierobienie... A ja tak bym wtedy chciala jezdzic konno, malowac farbami olejnymi, uczyc sie gry na pianinie, chodzic na lekcje angielskiego! Ale kogo to wtedy obchodzilo...

      Wez nie truj, jak to kiedys bylo fajnie, to typowy objaw starzenia sie.
      • minasz Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 16:43
        nawet o klocki lego było ciezko i jak tu mozna było rozwijac wyobraznie
        • ma_dre Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 16:50
          wyobraznie akurat mam niezla, jak czegos nie masz, zawsze mozesz sobie to wyobrazic :-/
          wolalabym za to miec pare umiejetnosci, zdobytych na zajeciach dodatkowych :-/
    • maitresse.d.un.francais a co ma do tego depresja i ADHD? 23.08.11, 17:20
      Że to niby takie wymysły?



      Owszem, alergii nie mam ani dysleksji, ale nerwicę i depresję to i owszem. Urodziłam się 37 lat temu. No i...?

      Moja Przyjaciółka, urodzona 32 lata temu, też ma nerwicę.

      Znałam o wiele starsze nerwicowe i depresyjne osoby.

      A obsesja skakania nad dzieckiem i usuwania mu każdego pyłka z drogi to inna sprawa, coś takiego rzeczywiście ma miejsce i objawia się także obniżeniem rozrodczości, bo ludzie ledwo mają czas i nerwy, żeby jednym się zająć, skoro trzeba wokół niego tak skakać, a co dopiero machnąć drugie.
      • agaoki Re: a co ma do tego depresja i ADHD? 23.08.11, 21:37
        nie wszyscy rodzice tak postępują, choćby dlatego, że nie wszystkich na to stać.
        myślę jednak, że nie ma niczego złego w posyłaniu dziecka na te wszystkie zajęcia, pod warunkiem, że nie ma to na celu pozbycia się dziecka (=balastu) z domu i nie ma zastąpić dziecku uwagi rodziców.
        jeśli rodzice poświęcają dzieciakowi wystarczająco dużo czasu, bawią się z nim, przytulają, czytają do snu, jeżdżą na rowerze itp, to wszystko jest ok. niech się maluchy uczą, niech się rozwijają. oczywiście też bez przesady... żeby jednak na to podwórko też był czas i na zwykłe ponudzenie się również (bo wtedy dziecko staje się kreatywne).
        poza tym bez przesady - na tych różnych zajęciach dodatkowych dzieciaki również się ruszają, są w grupie, często mają okazję się wybrudzić itp. nie taki to znowu klosz.
        ja chodziłam do szkoły muzycznej i bardzo to sobie chwalę. nikt nie chciał ze mnie zrobić wirtuoza, ale wiele mi to dało. ale na trzepaku też się wisiało:)
        żałuję, że nikt nie zadbał o to, bym nauczyła się pływać czy jeździć na łyżwach. szkoda...
        języków nauczyłam się w liceum i na studiach.
        myślę, że im więcej człowiek potrafi, tym jest bardziej pewny siebie i jest ciekawszym człowiekiem, fajnym kompanem do zabawy. jeśli dzieci nie są przymuszane, terroryzowane i przeciążane, to niech się rozwijają.
        • maitresse.d.un.francais Re: a co ma do tego depresja i ADHD? 24.08.11, 00:43

          > żałuję, że nikt nie zadbał o to, bym nauczyła się pływać czy jeździć na łyżwach

          nic straconego, jednego i drugiego wciąż się możesz nauczyć, no chyba że chcesz machać potrójne rittbergery, to gorzej ;-)
          • minasz Re: a co ma do tego depresja i ADHD? 24.08.11, 08:57
            na pewnym poziomie juz nie moze szczegolnie jesli chodzi o łyzwy
            i nie chodzi tu o skoki ale o zwykłe krawedziowanie - jazdy agresywnej mozna sie uczyc do jakiegos tam wieku pozniej juz nie da rady
            • maitresse.d.un.francais Re: a co ma do tego depresja i ADHD? 24.08.11, 18:42
              minasz napisał:

              > na pewnym poziomie juz nie moze szczegolnie jesli chodzi o łyzwy
              > i nie chodzi tu o skoki ale o zwykłe krawedziowanie - jazdy agresywnej

              weź do mnie mów po polsku - co to jest jazda agresywna/krawędziowanie?
            • berta-death Re: a co ma do tego depresja i ADHD? 24.08.11, 19:06
              A na co komuś agresywna jazda krawędziowa? Nauczyć się rekreacyjnej jazdy na łyżwach, rolkach, nartach, rowerze, czy czymkolwiek innym można w każdym wieku. Podobnie jest z nauką gry na instrumencie, śpiewaniem, tańczeniem, pływaniem, itp. Nawet języka obcego i matematyki można się nauczyć w każdym wieku.

              Problem zaczyna się jak ktoś czuje się niespełnionym sportowcem albo artystą. Ewentualnie chciałby mówić jak native speaker w obcym języku. Wtedy to faktycznie za późno na profesjonalną naukę, która da profesjonalny efekt.
              Nie mówiąc o tym, że nie wystarczy zostać zapisanym na profesjonalne zajęcia szkółki łyżwiarskiej w wieku 4 lat, żeby zostać drugą Iriną Słucką. W Rosji, gdzie łyżwiarstwo jest sportem narodowym, zaledwie 1% absolwentów szkółek łyżwiarskich dla przedszkolaków kontynuuje treningi w późniejszym wieku. A z tych, którzy zostali to do poziomu mistrzowskiego dochodzi zaledwie garstka. A i to głównie dlatego, że mieli jebniętych rodziców, którzy potrafili zrezygnować z pracy zawodowej, żeby mieć więcej czasu na dopingowanie potomka do intensywnej pracy.
              Nie podejrzewam, żeby po przeczytaniu życiorysów znanych sportowców znalazła się choć jedna osoba, która by im zazdrościła kariery i nadal miała pretensje do własnych rodziców, że ją zaniedbali edukacyjnie.
              • maitresse.d.un.francais Re: a co ma do tego depresja i ADHD? 24.08.11, 19:20
                berta-death napisała:

                > A na co komuś agresywna jazda krawędziowa?

                Żeby się popisywać, jaki jest maczyk.

                Na lodowiskach zawsze jest paru takich mołojców, co hamują ludziom tuż pod nosem, wzbijając śnieg, albo uczą się jeden od drugiego efekciarskich, ale prostych w wykonaniu tricków i przejść (jakieś półpiruety, łuki jeden z drugiego itp. rzeczy).
                • minasz Re: a co ma do tego depresja i ADHD? 24.08.11, 22:08
                  "Na lodowiskach zawsze jest paru takich mołojców, co hamują ludziom tuż pod nosem, wzbijając śnieg, albo uczą się jeden od drugiego efekciarskich, ale prostych w wykonaniu tricków i przejść (jakieś półpiruety, łuki jeden z drugiego itp. rzeczy)"

                  typowe myslenie prowincjuszki - wszyscy pewnie hamuja przed toba bos taka piekna
                  co ciekawe wiekszosc kobiet jezdzi tylko do przodu nawet nie potrafia sie zatrzymac nie mowiac juz o prostych przekładankach(oczywiscie sa wyjatki)
                  wszystko wydaje sie proste ot takie kopanie piłki przeciez to kazdy idiota moze sie nauczyc
                  heheh
                  • maitresse.d.un.francais Re: a co ma do tego depresja i ADHD? 25.08.11, 15:56
                    minasz napisał:

                    > "Na lodowiskach zawsze jest paru takich mołojców, co hamują ludziom tuż pod nos
                    > em, wzbijając śnieg, albo uczą się jeden od drugiego efekciarskich, ale prostyc
                    > h w wykonaniu tricków i przejść (jakieś półpiruety, łuki jeden z drugiego itp.
                    > rzeczy)"
                    >
                    > typowe myslenie prowincjuszki - wszyscy pewnie hamuja przed toba bos taka piekn
                    > a

                    Nie, przed innymi osobami.


                    > co ciekawe wiekszosc kobiet jezdzi tylko do przodu nawet nie potrafia sie zatrz
                    > ymac nie mowiac juz o prostych przekładankach(oczywiscie sa wyjatki)
                    > wszystko wydaje sie proste ot takie kopanie piłki przeciez to kazdy idiota moze
                    > sie nauczyc
                    > heheh

                    Jeżdżę przodem, tyłem, robię przekładankę (przodem i tyłem na obie nogi), wagę, trójkę skakaną, czasem uda mi się piruet zakręcić.

                    Zadowolony?

                    Rozumiem, że trafiłam - jazdę agresywną uprawiają właśnie ci mołojcy?

                    To czysta obserwacja - widzę to zjawisko, odkąd jeżdżę na łyżwach
              • zeberdee24 Re: a co ma do tego depresja i ADHD? 24.08.11, 21:07
                Z tym graniem na instrumencie to się nie zgodzę, w pewnym wieku jest już za późno na wyrobienie słuchu i 'czucia' instrumentu, poza tym w młodym wieku efekty są błyskawiczne jeżeli ktoś ma minimum predyspozycji, w wieku dojrzalszym trzeba już żmudnej pracy a to zniechęca.
              • minasz Re: a co ma do tego depresja i ADHD? 24.08.11, 22:02
                "A na co komuś agresywna jazda krawędziowa? Nauczyć się rekreacyjnej jazdy na łyżwach, rolkach, nartach, rowerze, czy czymkolwiek innym można w każdym wieku."

                ale to taka roznica jak jezdzic samochodem 60km/h i nagle przejechac sie po torze rajdowym z predkoscia 220km/h
                niby tu i tu to samo jedziesz samochodem hehehe
                • maitresse.d.un.francais Re: a co ma do tego depresja i ADHD? 25.08.11, 15:58
                  minasz napisał:

                  > "A na co komuś agresywna jazda krawędziowa? Nauczyć się rekreacyjnej jazdy na ł
                  > yżwach, rolkach, nartach, rowerze, czy czymkolwiek innym można w każdym wieku."
                  >
                  > ale to taka roznica jak jezdzic samochodem 60km/h i nagle przejechac sie po tor
                  > ze rajdowym z predkoscia 220km/h
                  > niby tu i tu to samo jedziesz samochodem hehehe

                  akurat wolę ćwiczyć elementy jazdy figurowej - skoki, piruety i twizzle
                  • maitresse.d.un.francais Re: a co ma do tego depresja i ADHD? 25.08.11, 16:12
                    dodam, że jak poszłam na łyżwy ze znajomym, to on ledwo jeździł do przodu, a ja śmigałam bez problemów

                    biedaczek się zakompleksił i więcej na łyżwy ze mną nie poszedł ;-)

                    z byłym (wówczas nie był były) - to samo


                    no ale oczywiście nie liczy się robienie czegoś ciekawego, tylko zap... po lodowisku jak z silniczkiem w dupie (agresywna jazda) i oczywiście kobiety jeżdżą tylko do przodu, za to mężczyźni hoho

                • takisobienik Re: a co ma do tego depresja i ADHD? 26.08.11, 09:18
                  minasz napisał:

                  > "A na co komuś agresywna jazda krawędziowa? Nauczyć się rekreacyjnej jazdy na ł
                  > yżwach, rolkach, nartach, rowerze, czy czymkolwiek innym można w każdym wieku."
                  >
                  > ale to taka roznica jak jezdzic samochodem 60km/h i nagle przejechac sie po tor
                  > ze rajdowym z predkoscia 220km/h
                  > niby tu i tu to samo jedziesz samochodem hehehe


                  Czy kierowcy samochodów rajdowych wyjeżdżają ze swoich torów na ulice? Nie. Czemu w takim razie owe "maczyki" nie pojeżdżą sobie na adekwatnym torze, zamiast zagrażać bezpieczeństwu innych osób na lodowisku?
    • zeberdee24 Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 23.08.11, 22:29
      Moim zdaniem przesadza, pewnie że istnieje zjawisko 'hodowania' dzieci, ale rzeczy takie jak nauka pływania, języków, tańca czy gry na jakimś instrumencie to są rzeczy z korzyścią dla młodego człowieka szczególnie że takie zajęcia zazwyczaj nie są szkołą wirtuozów tylko luźnym kółkiem zainteresowań, a takie umiejętności+umiejętność odnajdywania się w nowym otoczeniu bardzo się przydają w dorosłym życiu. Mityczne 'podwórko' jest moim zdaniem nieco przereklamowane, szczególnie w dzisiejszych czasach kiedy nie ma już gierkowskich osiedli budowanych przy nowych zakładach gdzie zawsze był tłum dzieci bo zatrudniali tam ludzi w podobnym wieku i w zasadzie z całego przekroju społecznego, teraz na ławeczkach pod blokiem siedzą już zazwyczaj tylko wyrostkowie z miejscowej patologii a to nie jest zbyt dobre towarzystwo.
      • minasz Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 24.08.11, 09:00
        fajnie jak np taka nauka gry na instrumencie poparta jest tez wizytami na koncertach wtedy dziecko widzi ze mozna robic w zyciu cos innego niz siedziec w biurze:)
        oczywiscie nic na siłe
    • lady1makbet Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 24.08.11, 17:27
      Facet troche przesadza moim zdaniem. Bardzo podoba mi sie odpowiedz osoby o nicku Merlin pod tekstem Zgredaktorka.
      Uwazam ze Pan Zgredaktor nie ma racji m.in. w kwesti szczepień, które własnie stumulują odporność dziecka a nie ją obniżają i obecne szczepionki juz nie zawieraja rteci i innych szkodliwych substancji. Po drugie, to że jemu sie psycha nie wypaczyła ogladajac horrory i grajac w pełne morderstw i krwi gry to nie znaczy ze na innych mlodych ludzi to nie wplyneło. Nigdy rodzicu nie wiesz jak twoje dziecko zareaguje na to czy tamto,wiec trzeba je mimo wszystko chronic!!!! kazdy ma inna psychike, kazdy pochodzi z innego domu i wyniosl z tego domu rozne wartosci i byc moze one zaważyły na tym ze jednak wybral dobro a nie zło (lub odwrotnie), z ktorym mial stycznosc w grach itp. Nie mozna tego generalizowac! Nie mozna np zakazac dziecku czytania Harrego Pottera uwazanego przez wielu rodzicow za zło (duzo magii i innych zlych rzeczy), niech czyta jesli sie uprze ale tlumaczmy mu ze to i to w tej ksiazce jest złe. Nigdy dziecko nie ochronimy przed złem calkowicie, ale tlumaczmy mu, bo po to jestesmy.
      To, że akurat Zgredaktora nie dosięgła ręka pedofila,porywacza itp nie znaczy ze kogos innego rownież nie. On akurat moze zawsze znalazl sie w odpowiednim miejscu i czasie, inne dziecko moze nie miało tyle szczescia! Kiedys rodzice sie o to tak nie bali bo malo sie o tym mowilo w tv, dzis mowi sie o wszystkim! Nikomu nie zaszkodzi zwiekszona czujnosc rodzica! Osobiscie uwazam, ze dziecku nie wolno ograniczac należnej wolności, ale trzeba go tez nauczc obowiazkowosci i niestety wiaze sie to z narzucaniem przez rodzicow pewnych zasad, nakazow i zakazow. Dla dobra dziecka trzeba nauczyc go posluszenstwa, szacunku wzgledem rodzicow. dzieki temu bedzie rowniez w doroslosci szanowac innych ludzi, a co za tym idzie bedzie czlowiekiem lubianym. Czlowiek ktory wyrasta na czlowieka z kaprysami (bo mu rodzice cale dziecinstwo pozwalali krzyczec, kopac i bic wszystkich dopoki nie dostalo tego co chcialo, albo uwazali ze tak przeciez rozladowuje negatywne emocje), ktory uwaza ze mu sie wszystko nalezy i wszyscy musza mu sluzyc, nie jest czlowiekiem powszechnie lubianym i jest w zwiazku z tym czlowiekiem nieszczesliwym. W zwiazku z tym dziecko powinno miec pewne ograniczenia, zasady ktorych nie łamie. A jak łamie to kara. Nagroda za dobry uczynek, dobrze wykonana "robote" tez sie nalezy. Jestem matka dziecka i wiem ze system nagrod i kar skutkuje nie tylko w przypadku mojego dziecka ale rowniez w przypadku dziecki moich kolezanek, znajomych, w rodzinie. Dziecko pozostawione samopas nie wyrosnie na dobrego czlowieka.
      Co do sterylnosci to sie zgodze. Nigdy nie bylam matka ktora co 5 minut wycierala raczki dziecku, myla sto razy dziennie itd. Nie odkurzam i nie myje podlug codziennie, nie przecieram spirytusem wszystkiego dookola i nigdy tego nie robilam. Dziecko musi sie przyzwyczajac do bakterii a im wiekszy ma z nimi kontakt tym bardziej sie uodparnia i tu sie klania przyklad ze szczepieniami ze kontakt z bakteria, wirusem wrecz stumuluje odpornosc a nie ja obniża podkreslam jeszcze raz!!! Nie wiem czy dzieki temu moje dziecko malo chorowalo i choruje, moze to poprostu czynnik genetyczny kto wie.
      Co do alergii to skad ty masz takie informacje ze teraz rodzice wpedzaja dzieci w alergie a kiedys nie? Teraz moj drogi Zgredku zywnosc jest tak zanieczyszczona chemia ze to jest nie do pomyslenia i to jest powod ze coraz wiecej dzieci staje sie alergikami, bo chemia obniza odpornosc, a alergie wiaza sie z odpornoscia. zanieczyszczone powietrze i wiele innych czynnikow tez na to wplywa. Matko jaki Ty jestes tendencyjny!! Twoj artykul to jedynie Twoje subiektywne urojenia! Naprawde :)
      Co do zajec pozalekcyjnych i walczenie o lepsze przedszkola, szkoly itd. Prawda jest taka ze dzis licza sie madrzy,inteligenti i do tego wyksztalceni, kreatywni ludzie. Dzis jest ludziom ciezko w naszym kraju, malo sie zarabia, ciezko wyzyc przecietnemu Kowalskiemu. Wspolczesni rodzice znajac te realia, bo juz troche sobie przezyli, widzą nieodpartą koniecznosc wrecz dokształcania dziecka, by ono moglo stac sie "kims". By moglo w przyszlosci zarobic na chleb, zeby mu poprostu w zyciu bylo dobrze. I czemu tu sie dziwic? A argument ze zbyt duza liczba zajec hamuje kreatywnosc jest poprostu bledny!!! wlasnie odwrotnie!!! Do tego pozwala to dziecku dojsc do tego kim chce zostac w przyszlosci, bo ma stycznosc z wieloma zajeciami. Poza tym, dziecko ktore ma po szkole sie czym zajac nie wymysla i nie robi glupot. Jak sie dziecko nudzi to rozne mu pomysly do glowy przychodza i w rozne zle towarzystwa moze sie wdac!!! Wiec akurat moim zdaniem dobrze ze dzisiejsze dzieci maja zorganizowany czas pozalekcyjny w umiarkowanym stopniu oczywiscie, bo trzeba miec tez czas dla rodziny i kolegow, ale wszystko w umiarze.
      zgadzam sie z Zgredaktorkiem w kwestii zbytniego trzymania dzieci pod kloszem a potem wyrastaja z nich niedorajdy zyciowe. To prawda, ale ludzie! wszystko w UMIARZE!!! Pamietajcie UMIAR! I pamietajmy - szanujmy swoje dzieci a one beda szanowały nas! Nawet zakazujac dziecku tego czy tamtego mozemy zrobic to z elegancja, szacunkiem i miłością do drugiego czlowieka!
    • moonogamistka Re: Nowoczesne matki krzywdzą dzieci? 24.08.11, 20:41
      mam 15latke, czuje sie zintegrowana i bycie matka toksyczna;_))
      Mam kupe znajomych pchajcych Mlode na medycyne,polibude i inne takie, takie , nie wiem czy to dobre...
      Moja rysuje na tabledzie komiksy i takie tam...
      Od przedszkola slysze ze super zdolna, ale co zrobic?
    • k2i Dziecko a szczeniak co za różnica 24.08.11, 20:50
      bo tak dzieci są chowane, jak pieski rasowe, mamusie się prześcigają w tym które dziecko ma lepiej na lepsze kursy chodzi, gospodarują im czas a dziecko czasem powinno sie ubrudzić czy banie dostać z klasówki
      • k2i Re: Dziecko a szczeniak co za różnica 24.08.11, 20:52
        ostatnio rozmawiałem z trenerem który uczy młodzików w jednym z polskich klubów, bachory przychodzą ubrane od stup do głów z zerowymi umiejętnosciami bo tak się ojcu zachciało, a jak który do składa się nie kwalifikuje to z "ryjem" na trenera zeby tamten dał mu pograć.
        Do pisakownicy matki prowadzają dzieciaki jak pieski na wysranie się 15 min i dobra...to jest jakieś szaleństwo
    • takisobienik no tak, bo przeciez ojcowie sa święci :> 25.08.11, 09:21
      nie wychowują, to i nie krzywdzą
Inne wątki na temat:
Pełna wersja