Facet obecny przy porodzie -za i przeciw

27.08.11, 15:35
Przy osttanim spotkaniu ze znajomymi (2 pary z rocznymi dziecmi) zeszlo na temat porodu i facet w 1 parze stwierdzil ze to bylo najlepsze przezycie w jego zyciu,a facet z drugiej ze to bylo straszne patrzec jak zona sie meczy. Z tym ze trza dodac ze kobieta z pary number 1 rodzila okolo godziny,a ta z 2giej pary okolo 14 godzin...I tak sie zastanawiam za czym optowac (dodam ze narazie nie jestem nawet w ciazy:)) Mysle ze bycie ojca dziecka przy porodzie rodzi wieksza wiez z tym dzieckiem i z kobieta-bo uswiadamia mu ile to bolu kosztuje. No i byc moze kobiecie jest lzej wiedzac ze jest z nia ktos bliski. Z drugiej strony naraza go to na widok jego kobiety w chyba najgorszym stanie-spocona, czerwona, sapiaca, placzaca, krzyczaca no i mocno rozwarta ze tak brzydko powiem :/ Mozna zaslabnac widzac cos takiego! i ta krew.. Czy nie moze mu taki widok obrzydzic pozniejszego sexu? Jak Wy uwazacie?
    • jan_hus_na_stosie Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 15:38
      uważam, że to kobieta powinna zadecydować czy chce aby jej partner był przy porodzie czy nie, a mężczyzna powinien się dostosować :)
      • riki_i Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 15:47
        skorzystaj może z wyszukiwarki i znajdź 1 569 345 postów na ten temat
    • kochanic.a.francuza Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 15:47
      Facet, ktoremu cierpiaca partnerka obrzydzi seks, to nie facet tylko fujara. Znam jednego takiego, wyszedl bo nie chcial patrzec na to wszystko-delikates jeden. W pozniejszym zyciu, tez zona wiele na niego liczyc nie mogla.
      • stephanie.plum Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 15:49
        no otóż to.
    • nglka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 15:56
      Wszystko zależy od faceta. Mój miał być i był w pierwszej fazie porodu - ale to było jedynie łażenie z oksytocyną, rozmowa dla zabicia czasu, co chwilę sprawdzanie rozwarcia. Partnersko, żebym się nie nudziła :-) Niestety okazało się, że będą mnie ciachać i mimo wykupionego "partnerowania" i zaproszenia na salę operacyjną - facet się wycofał. Nie naciskałam i nie mam za złe, bo jeszcze by mi biedaka reanimować musieli.
      Fakt - bardzo mi brakowało Jego obecności bo bałam się jak chyba jeszcze nigdy w życiu, ale rozumiem, że On się bał tak samo. Każdy radzi sobie po swojemu. Za to otrzymałam od Niego nieocenioną pomoc zaraz po porodzie.

      Nie jestem za zmuszaniem faceta do czegokolwiek. Myślę, że roszczeniowe "ja rodzę, bądź przy mnie" może niekiedy przynieść więcej szkody, niż pożytku.
    • salma75 Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 16:04
      zerwana.z.tapczana napisała:

      > Z drugiej strony nar
      > aza go to na widok jego kobiety w chyba najgorszym stanie-spocona, czerwona, sa
      > piaca, placzaca, krzyczaca no i mocno rozwarta ze tak brzydko powiem :/

      Pieprzenie.
      Mocno rozwarta... No nie rozśmieszaj mnie, lol :))).

      Wspólne życie to nie tylko pełen make up, uśmiech na twarzy i perfuma.
      Nigdy Cię Twój facet nie widział spoconej i czerwonej?
      Nigdy przy nim nie chorowałaś?
      Nie zdarzało Ci się wymiotować?

      A jeśli kiedyś zachorujesz i będzie musiał pomóc Ci się wysikać, podać basen, przytrzymać, wynieść siuśki, koopala? Ja wolałabym by robił to mój mąż, nie pielęgniarka.



      >Mozna z
      > aslabnac widzac cos takiego! i ta krew..


      Można zasłabnąć. Wyniosą delikwenta i poczeka na korytarzu. A krew? No bez przesady, nie są to jakieś koszmarne ilości. Filmów dramatycznych się chyba naoglądałaś. Zresztą facet zwykle stoi przy Twojej głowie, trzyma Cię za rękę, podpiera przy parciu, nie siedzi w kroczu.



      >Czy nie moze mu taki widok obrzydzic p
      > ozniejszego sexu? Jak Wy uwazacie?


      Wśród moich znajomych nie ma takiego przpadku.
      Jedne porody były lekkie, inne ciężkie, ale facet zawsze był wielkim wsparciem dla rodzącej. Żaden z panów nie ma traumy i często asystowali przy kolejnych narodzinach swoich dzieci
      Nie wyobrażam sobie bez męża tych 16h, które spędziłam na porodówce rodząc syna.
      Był prawie tak samo wykońcony jak ja, płakał ze mną z bezsilności i umierał ze strachu jak biegiem na cc mnie wieźli.
      Ale to dobrze, to NASZE WSPÓLNE dziecko.
      • nglka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 16:10
        salma75 napisała:


        > Można zasłabnąć. Wyniosą delikwenta i poczeka na korytarzu.

        - Czyli zajmą się nim, zamiast mną. To trwa trochę dłużej niż minutę bo muszą go docucić. A niech sobie głowę rozbije to już w ogóle komedia ;)

        > A krew? No bez prze
        > sady, nie są to jakieś koszmarne ilości.

        Nie wiem czy wiesz ale niektórzy mdleją na sam widok krwi wypływającej z rozciętego palca :) Pogadaj z pielęgniarkami z punktu pobierania krwi to Ci powiedzą jak często cucą osiłków po samym wbiciu igły :)
        • salma75 Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 16:19
          nglka napisała:

          > salma75 napisała:
          >
          >
          > > Można zasłabnąć. Wyniosą delikwenta i poczeka na korytarzu.
          >
          > - Czyli zajmą się nim, zamiast mną. To trwa trochę dłużej niż minutę bo muszą g
          > o docucić. A niech sobie głowę rozbije to już w ogóle komedia ;)


          Ale to co? Prewencyjnie żadnego do porodu nie dopuszczać?
          Przecież to nie zdarza się często.



          > > A krew? No bez prze
          > > sady, nie są to jakieś koszmarne ilości.
          >
          > Nie wiem czy wiesz ale niektórzy mdleją na sam widok krwi wypływającej z rozcię
          > tego palca :) Pogadaj z pielęgniarkami z punktu pobierania krwi to Ci powiedzą
          > jak często cucą osiłków po samym wbiciu igły :)

          Oddaję krew (razem z mężem) regularnie, takie są tłumy razem ze mną w stacji krwiodawstwa, a przez tyle lat jeszcze nie widziałam by kogoś wynieśli.
          Każdy chyba wie mniej więcej jaka jest jego wrażliwość, jeśli delikwent wcześniej padał nieprzytomny przy zwykłym pobraniu krwi to faktycznie trzeba się zastanowić co po nim w ostatniej fazie porodu, ale jeśli jest NORMALNIE reagującym człowiekiem to bez sensu jest zakładanie, że MOŻE zemdleć, zasłabnąć.
          • nglka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 16:32
            salma75 napisała:


            > Ale to co? Prewencyjnie żadnego do porodu nie dopuszczać?
            > Przecież to nie zdarza się często.

            A dlaczego białe albo czarne? Dlaczego facet nie ma prawa głosu? Dlaczego kobieta ma prawo żądać obecności przy porodzie a facetowi to prawo jest odbierane?
            Nie przekonuj mnie "bo to ona rodzi" - wtedy tworzy się "coś za coś" a nie na tym opiera się związek partnerski.

            > Oddaję krew (razem z mężem) regularnie, takie są tłumy razem ze mną w stacji kr
            > wiodawstwa, a przez tyle lat jeszcze nie widziałam by kogoś wynieśli.


            Oddajesz krew, czyli spotykasz się w konkretnej grupie ludzi CHCĄCYCH. A ja piszę o "muszę", czyli o całej grupie ludzi. Jak chcesz to możemy zrobić ankietę wśród kobiet, które chcą rodzić sn i tylko wśród tych - zróbmy n/t tego jak rodzą, a co :) Czy to będzie wiarygodna statystyka na tle społeczeństwa?
            Ty i Twój mąż nie jesteście "każdym". Dlatego uważam że taki poród powinien być każdorazowo rozpatrywany indywidualnie i niech każda para przedyskutuje tę kwestię do bólu przed porodem, słuchając argumentów drugiej strony.

            > Każdy chyba wie mniej więcej jaka jest jego wrażliwość, jeśli delikwent wcześni
            > ej padał nieprzytomny przy zwykłym pobraniu krwi to faktycznie trzeba się zasta
            > nowić co po nim w ostatniej fazie porodu, ale jeśli jest NORMALNIE reagującym c
            > złowiekiem to bez sensu jest zakładanie, że MOŻE zemdleć, zasłabnąć.

            O właśnie. Mój mąż wie, jaka jest jego wrażliwość. Ja też to wiem. I wiem, że zemdlałby gdyby tylko w odbiciu lampy zobaczył krew, tak, jak ja widziałam - albo zakrwawione rękawiczki lekarza. Zjazd natychmiastowy. Wolałam jednak, by wyciągnęli mi dziecko na czas i prawidłowo zszyli, bez pośpiechu "że zamiast zająć się mną, trzeba zająć się facetem".
            • nglka *nie przekonuj = nie przekonujE b/t 27.08.11, 16:32

            • salma75 Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 17:11
              nglka napisała:

              > A dlaczego białe albo czarne? Dlaczego facet nie ma prawa głosu? Dlaczego kobie
              > ta ma prawo żądać obecności przy porodzie a facetowi to prawo jest odbierane?


              A gdzie ja pisałam, że facet nie ma prawa głosu, a kobieta ma żądać??
              To decyzja OBOJGA. Przecież nikt nie każe wołami chłopa do porodu ciągnąć.
              Pisałam jak było u mnie i wśród moich znajomych. Mężczyzna dawał ogormne wsparcie, wszyscy byli zadowoleni z porodów rodzinnych.




              > Oddajesz krew, czyli spotykasz się w konkretnej grupie ludzi CHCĄCYCH. A ja pis
              > zę o "muszę", czyli o całej grupie ludzi.

              Nie wiem co to za związki gdy ktoś kogoś do czegoś zmusza.
              Tak jaki pisałam wcześniej - to decyzja OBOJGA.


              >Jak chcesz to możemy zrobić ankietę w
              > śród kobiet, które chcą rodzić sn i tylko wśród tych - zróbmy n/t tego jak rodz
              > ą, a co :) Czy to będzie wiarygodna statystyka na tle społeczeństwa?
              > Ty i Twój mąż nie jesteście "każdym".


              Chryste, nie wiem w ogóle o czym Ty piszesz.
              Ja pisałam o sobie i moich znajomych, nie o WSZYSTKICH.


              >Dlatego uważam że taki poród powinien być
              > każdorazowo rozpatrywany indywidualnie i niech każda para przedyskutuje tę kwe
              > stię do bólu przed porodem, słuchając argumentów drugiej strony.


              To chyba oczywiste.


              > O właśnie. Mój mąż wie, jaka jest jego wrażliwość. Ja też to wiem. I wiem, że z
              > emdlałby gdyby tylko w odbiciu lampy zobaczył krew, tak, jak ja widziałam - alb
              > o zakrwawione rękawiczki lekarza. Zjazd natychmiastowy. Wolałam jednak, by wyci
              > ągnęli mi dziecko na czas i prawidłowo zszyli, bez pośpiechu "że zamiast zająć
              > się mną, trzeba zająć się facetem".


              No i? Przecież pisałam wyżej o takich przypadkach...
              Bez sensu namawianie kogoś takiego na pomoc przy porodzie.
            • wartosc.energetyczna Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 17:23
              nglka napisała:

              > salma75 napisała:
              >
              >
              > > Ale to co? Prewencyjnie żadnego do porodu nie dopuszczać?
              > > Przecież to nie zdarza się często.
              >
              > A dlaczego białe albo czarne? Dlaczego facet nie ma prawa głosu? Dlaczego kobie
              > ta ma prawo żądać obecności przy porodzie a facetowi to prawo jest odbierane?

              myślę że nikt nie odbiera facetom prawa do żądania żeby kobieta była obecna przy porodzie.
              • nglka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 18:05
                wartosc.energetyczna napisała:


                > myślę że nikt nie odbiera facetom prawa do żądania żeby kobieta była obecna prz
                > y porodzie.

                Pomijając sytuacje, kiedy kobieta samodzielnie podejmuje decyzję o aborcji - czy to legalnej [wada płodu] czy nielegalnej.
                Więc i owszem.
                • wartosc.energetyczna Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 18:12
                  nglka napisała:

                  > wartosc.energetyczna napisała:
                  >
                  >
                  > > myślę że nikt nie odbiera facetom prawa do żądania żeby kobieta była obec
                  > na prz
                  > > y porodzie.
                  >
                  > Pomijając sytuacje, kiedy kobieta samodzielnie podejmuje decyzję o aborcji - cz
                  > y to legalnej [wada płodu] czy nielegalnej.
                  > Więc i owszem.
                  >
                  >

                  no ale wtedy żadnego porodu nie ma, więc i okazji do stawiania żądań brakuje
                  • nglka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 18:47
                    wartosc.energetyczna napisała:

                    > no ale wtedy żadnego porodu nie ma, więc i okazji do stawiania żądań brakuje

                    nie wiem jak u Ciebie - u mnie w związku nie ma "żądań"
                    • wartosc.energetyczna Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 18:59
                      nglka napisała:

                      > wartosc.energetyczna napisała:
                      >
                      > > no ale wtedy żadnego porodu nie ma, więc i okazji do stawiania żądań brak
                      > uje
                      >
                      > nie wiem jak u Ciebie - u mnie w związku nie ma "żądań"
                      >
                      >
                      >

                      skoro tak krążymy wokół tematu, to ja nie lubię karkówki
              • nglka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 18:08
                Ale, że co, sugerujesz że skoro ona nie ma wyjścia a on ma, to chamowi zabrać i niech musi? :)
                • wartosc.energetyczna Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 18:11
                  nglka napisała:

                  > Ale, że co, sugerujesz że skoro ona nie ma wyjścia a on ma, to chamowi zabrać i
                  > niech musi? :)
                  >

                  sugeruję że popełniłaś błąd logiczny w zdaniu
                  • nglka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 18:53
                    To nie jest błąd logiczny. Mężczyzna w ciążę zajść nie może, zatem można porównać jedynie sytuacje bliskie w odczuciach: ja żądam, Ty żądasz. Zwracam jedynie uwagę, że to pomyłka. Tu nie ma żądań. Można oczekiwać, jednak nazywanie każdego faceta [który z jakiegoś powodu nie chce być przy porodzie] - mięczakiem, dąży do sugerowania, że albo ten się zgodzi na - dosłownie - żądanie, albo c.i.p.a z niego.
                    • wartosc.energetyczna Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:00
                      nglka napisała:

                      > To nie jest błąd logiczny. Mężczyzna w ciążę zajść nie może, zatem można porówn
                      > ać jedynie sytuacje bliskie w odczuciach: ja żądam, Ty żądasz. Zwracam jedynie
                      > uwagę, że to pomyłka. Tu nie ma żądań. Można oczekiwać, jednak nazywanie każdeg
                      > o faceta [który z jakiegoś powodu nie chce być przy porodzie] - mięczakiem, dąż
                      > y do sugerowania, że albo ten się zgodzi na - dosłownie - żądanie, albo c.i.p.a
                      > z niego.
                      >

                      niezależnie od tego co napiszesz o swoim związku czy o związku sąsiadki spod 5, w zdaniu "Dlaczego kobieta ma prawo żądać obecności przy porodzie a facetowi to prawo jest odbierane?" jest błąd logiczny.
                      • nglka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:03
                        To czy wg ciebie jest tam błąd logiczny nie zmienia faktu, że problemem jest stawianie żądań.
                        • wartosc.energetyczna Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:06
                          nglka napisała:

                          > To czy wg ciebie jest tam błąd logiczny nie zmienia faktu, że problemem jest st
                          > awianie żądań.
                          >

                          zgadzam się, szczególnie problemowe jest żądanie żeby kobieta stawiła się na swoim porodzie
                          • nglka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:07
                            tu się zgadzam, aborcja powinna być legalna
                            wówczas obowiązek porodu znika
            • best.yjka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 28.08.11, 13:26
              > O właśnie. Mój mąż wie, jaka jest jego wrażliwość. Ja też to wiem. I wiem, że z
              > emdlałby gdyby tylko w odbiciu lampy zobaczył krew, tak, jak ja widziałam - alb
              > o zakrwawione rękawiczki lekarza. Zjazd natychmiastowy.

              Mój tata nawet jak z kotem jechał do weterynarza, to w czasie zastrzyku musiał gabinet opuszczać ;) Obdarte kolana nie robiły ma nim wrażenia. Ale kiedyś mama dość mocno skaleczyła się w kciuka, wypadki w kuchni czasami się zdarzają. Niefortunnie tata wtedy wszedł. Nie wiedziała co zrobić. Czy najpierw ojca z podłogi zbierać, czy krew tamować.
      • bladamery Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 16:18
        Salma - muszę to w końcu napisać - lubię Cię czytać !

        A co do porodu, to my rodzimy razem za kilka tyg. i mój facet pierwszy zadeklarował, że chce, a nawet musi przy tym być.

        Obawiam się tylko, że on myśli że będzie jak na filmach - szybka akcja: odeszły wody - pędem do szpitala - przyj - widać główkę - ma pan córkę!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Na razie nie wyprowadzam go z błędu....
        • salma75 Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 16:25
          bladamery napisała:

          > Salma - muszę to w końcu napisać - lubię Cię czytać !


          Miło mi :). Muszę Ci niestety wyznać, że należysz do mniejszości, nie wiem jak się z tym czujesz ;).



          > A co do porodu, to my rodzimy razem za kilka tyg. i mój facet pierwszy zadeklar
          > ował, że chce, a nawet musi przy tym być.
          >
          > Obawiam się tylko, że on myśli że będzie jak na filmach - szybka akcja: odeszły
          > wody - pędem do szpitala - przyj - widać główkę - ma pan córkę!!!!!!!!!!!!!!!!
          > !
          > Na razie nie wyprowadzam go z błędu....

          Hehe, życzę Ci szybkiego porodu, ale nam przydał się termos kawy i kanapki dla chłopa - spędził na porodówce prawie 20h ;).
          Przy drugim dziecku było już fajowo - planowane cc. Kilka godzin pod oxytocyną, potem tup, tup na salę operacyjną i..."ma pan córkę" :D.
          Dodam, że małżon był na sali operacyjnej jak małą wyjęli :D.
          I nie zemdlał, dzielny mój ;).
          • moonogamistka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 17:24
            ja Ci q... dam mniejszosci;_)
        • insomnia0 Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 28.08.11, 09:25
          czemu wykluczasz, ze tak będzie?;)
          ja miałam szybkie porody- ledwo dojechałam do szpitala..
          czego i tobie zycze:)


          ps oczywiscie, abys dojechała do szpitala..ale aby był szybki:)
      • joshuatree78 Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 28.08.11, 02:10
        Salma,
        nie znasz mnie. jestem tylko czytajacym uczestnikiem fk. nie udzielam sie raczej. w kwestii watkodawczyni-"kazden jest inny"; nie wyobrazam sobie, zeby moj MZ byl przy porodzie, nie ze wzgledu na wstyd etc.nie chce i juz. ktos chce i jezeli ta druga osoba tez to jest ok! nawet jak sie na sile, pod presja zgadza - ich brosszka
        salma, ty mnie powiedz, czemus taka ostatnio wredna/zgorzkniala/subiektywna etc.(jak zwal tak zwal. zawsze, jak pamietam zawsze pisalas co myslisz, ale ostatnie posty to tak jakby cos ci na zoladku stalo?!sorry salma, cos na rzeczy jest?nie znam cie, ale czytajac wnioskuje.
        jak sie myle to przepraszam....
        • salma75 Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 28.08.11, 15:18
          joshuatree78 napisała:

          > salma, ty mnie powiedz, czemus taka ostatnio wredna/zgorzkniala/subiektywna etc

          Niepotrzebne skreślić? :)
          To wybieram środkowe :D. Z resztą się zgodzę :).
          To sem ja :). Się niepodoba, proszę wygasić czy cuś, musu czytać nie ma :).


          > .(jak zwal tak zwal. zawsze, jak pamietam zawsze pisalas co myslisz, ale ostatn
          > ie posty to tak jakby cos ci na zoladku stalo?!sorry salma, cos na rzeczy jest?
          > nie znam cie, ale czytajac wnioskuje.
          > jak sie myle to przepraszam....

          Nie ma za co, zdarza się mylne wnioski wyciągnąć ;).
          Piszę co myślę na priva, tym na których mi zależy, a do forum ostatnio z przymrużeniem oka podchodzę, do tych wszelkich "dramatów" i "rozterek". Moje komentarze są po prostu prześmiewcze i złośliwe - celowo. Za długo już czytuję to forum by pochylać się z troską nad każdą sprawą. Nie mam ochoty na wywnętrznie się i dawanie dobrych rad trollom. A powyzłośliwiać się gdzieś trzeba, wtedy dla najbliższych człek jest do rany przyłóż :).

          Podrawiam.
          Idę malować paznokcie :D.
    • moonogamistka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 17:22
      Dobra PLUSY: ojciec mojego jedynego dziecia byl po medycynie,kroil trupy wiec mialam prawo wymagac.
      Wiec skazalam go na ten los i sobie chwale.
      Facet byl przy mnie, byl rewelacyjny, przecial pepowine, byl po.
      Jest niesamowicie zwiazany z cora. Jest CUDOWNYM ojcem- wrecz- patologicznym jak na moje normy. Kocha core oblednie. Poswieca jej maks uwagi mimo naszego rozstania, a czesto ojcowie rozstajacy sie z matkami- przestaja pamietac o dzieciach...

      A ja- nie wylam w samotnosci, mialam swoj pokoj i takie tam. Widzialam laski lazace samotnie z kroplowka z oksyocyna i bylo mi ich zal.

      Minusy?- jedyny jaki gdzies przeczytalam- ze takie malzenstwa rozstaja sie czesciej.
      Ja nie sadze, ze ten fakt u nas mial wplyw, ze wzg na zawod ojca mojego dziecia- ale ogolnie- taki wniosek zostal wysnuty i potwierdzony.
      Naprawde malo facetow jest na to gotowych i warto to przemyslec.
    • lonely.stoner Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 17:38
      ja ostatnio naczytalam sie o roznych okoloporodowych komplikacjach, typu nacinane i zle zszyte krocze bo lekarz mial focha i mu sie nie chcialo- w takiej sytuacji moze lepiej zeby przy kobiecie byl ktos bliski. Moja kolezanka rodzila w asyscie meza i najlepszej przyjaciolki. Ja pewnie zdecyduje sie na cesarke, albo jakies srodki przeciwbolowe. Nie wiem wlasciwie, przy cesarce rozcinaja powloki brzuszne i macice, przy naturalnym rozrywa pochwe (nie tylko przy wejsciu ale i wzdluz) haha no nie moge zdecydowac sie co wybrac?
      • moonogamistka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 17:43
        Krocze sie nacina, zeby samo nie peklo:-)Nic nei czujesz.Zakladania szwow tez.
        I naprawde to lepiej dla kobiety.
        Cesarka? bol mniejszy w czasie porodu- ale gojenie po- masakra. Rozrywa sie macice- bo tak lepiej sie goi;-))
        Takie tam szczegoly;_))
        • justysialek Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 18:01
          Nie nacina się, żeby nie pękło tylko, żeby pękło w dobrym miejscu (czyt. żeby nie pękł odbyt). Jak już się natnie to wiadomo, że dalej "poleci" - jak w tkaninie. Tyle, że tego sie w trakcie nie czuje (ból przeszkadza ;), raczej potem ale też bez przesady - są środki przeciwbólowe, da się przeżyć.
          A znieczulenie... no cóż. Są konkretne warunki, w których można je podać: musi być odpowiednie rozwarcie, a na sam koniec nie można być znieczulonym, bo trzeba przeć. Z moich 12h porodu znieczulona byłam przez 1,5h (z czego pod koniec tych 1,5h już prawie nie działało).
          Jednak dla pocieszenia napiszę, że ciężkie porody to jednak rzadkość (mój wynikał z zagrożonej ciąży i leków jakie mi podawano z tego powodu). Znam kobiety, które rodziły od 45 minut do kilku godzin albo takie, które czuły tylko tępy ból w plecach, jak przy miesiączce.

          Tak czy inaczej, jak to moja mama mawia: "to ból tkliwy ale niepamiętliwy" - ja już chcę następne dziecko ;D
          • moonogamistka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 18:07
            Dokladnie. Ciecie- zeby peklo jak nalezy. Pozniej siedzi sie na poduszce;-))
            Lepiej tak, niz rozorane miesnie brzucha- ale teraz sa inne normy:-)
    • justysialek Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 17:40
      Przede wszystkim to nie można faceta zmuszać - to powinna być jego decyzja! Jeśli kobieta się boi rodzić sama, to może poprosić o obecność kogoś innego np mamę, siostrę, przyjaciółkę.
      Mój mąż był niezdecydowany, więc na wszelki wypadek w gotowości była mama (też się bała :)
      I dobrze, bo rodziłam siłami natury przez 12h i w pewnym momencie się zmienili, bo mąż już był słaby z głodu (ja w końcu dostawałam kroplówkę a on "rodził" na czczo ;) W każdym razie był przy najważniejszym momencie, widział krew i masakrę (bardzo trudny poród), przeciął pępowinę i był przeszczęśliwy. Latał od małego do mnie (wtedy akurat mnie szyli a małego oglądał lekarz) i zdawał mi relację, że taki śliczny, że już go złapał za palec, że wszystko w porządku itd.
      Jakiś czas po pytałam, czy żałuje, że to wszystko widział. Powiedział, że i tak i nie, bo było bardzo ciężko i czuł się bezsilny ale potem było cudownie i za nic by z tego przeżycia nie zrezygnował. Jeśli chodzi o seks to absolutnie nic się nie zmieniło.
      Natomiast jeśli wydaje Ci się, że najbardziej obrzydliwą/niesmaczną chwilą jest poród to poczekaj na połóg, jak będziesz musiała "wietrzyć ranę" albo nie będziesz się mogła z bólu załatwić czy podmyć i będziesz potrzebowała pomocy, żeby np nie zemdleć.
    • marina_nie_vlady1 Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 18:43
      To i ja dorzucę;) Przy pierwszym porodzie mąż był ze mną i przydał się bardzo. trzymał za rękę, wspierał, kiedy ja się zwyczajnie bałam. przy drugim był tez, ale wszystko przebiegło tak szybko, że nawet nie zwróciłam na niego uwagi, na sali porodowej spędziłam z 20 min,. zresztą wiedziałam, co i jak, drugi poród jednak bardziej "luzacki" jest z reguły:) skupiałam się na parciu, a nie na mężu.

      ale facet przydaje się także w innej kwestii - niestety wciąż na porodówkach niektórych kobietę rodzącą traktuje się jako zło konieczne. obecny przy niej partner pilnuje po prostu by wszystko było jak trzeba. lekarz się nie wydrze na rodzącą, pielęgniarka nie powie czegoś głupiego, nie wmuszą w rodzącą czegoś, czego ona nie chce. bo kobieta obolała i przerażona to jednak łatwy obiekt do wyżycia się na niej. a to się wciąż zdarza, niestety.

      a jeszcze co do pękania - ja mam inne doświadczenie., nie cięli mnie, ale pękłam - nie bolało, za to szycie - jak diabli, gorzej niż poród, który jakoś nie bolał mnie specjalnie(nie miałam znieczulenia ani żadnych farmakologicznych środków) ale za to zagoiło się błyskawicznie, na żadnych kołach nie siedziałam,normalnie mogłam funkcjonować. I niespełna 3 tygodnie po porodzie spokojnie mogłam siedzieć na koniu:)
    • jasna_olera Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 18:50
      ja mam w tej kwestii radykalnie poukładane. Znaczy się nie odmawiam prawa do decyzji, ale też uważam, że mężczyzna który nie decyduje sie na obecność przy porodzie jeżeli ma taką możliwość to dupek. Że się boi? A co - żona się nie boi? Że zemdleje? A co - ona nie może zemdleć? Że będzie głodny, zmęczony, bezradny? A co? Ona nie będzie? Że żona będzie brzydko wyglądać? Nosz ku..., a jak ona na raka zachoruje i jej włosy wypadną to on tez się z powodów estetycznych ewakuuje? Tak, poród rodzinny to wielki sprawdzian dla faceta, jego dojrzałości i gotowości do bycia w związku na dobre i na złe. Oto co sobie myślę.
      • moonogamistka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 18:55
        No to dupa..
        Jest czesc mezczyzn, ktora nie daje rady.
        Moga byc swietni w zyciu, ale fizjologii nie przeskocza.
        Sorki tak maja, i ja bym im nie odejmowala punktow za fizjologie.
        Mimo wszystko to moga byc fajni faceci " do zycia"
        To napawde ciezkie sprawy.
        Nie wymuszajcie.
        • wartosc.energetyczna Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:03
          moonogamistka napisała:

          > No to dupa..
          > Jest czesc mezczyzn, ktora nie daje rady.
          > Moga byc swietni w zyciu, ale fizjologii nie przeskocza.
          > Sorki tak maja, i ja bym im nie odejmowala punktow za fizjologie.
          > Mimo wszystko to moga byc fajni faceci " do zycia"
          > To napawde ciezkie sprawy.
          > Nie wymuszajcie.

          ale to życie też bywa brzydkie, nie tylko w trakcie porodu.. i co wtedy? fajny facet do życia ale do trudnych sytuacji się nie nadaje?
          • moonogamistka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:08
            Kochana, oni nie chodza do stomatologa- bo sie boja.
            Nie pobieraja krwi.. a Ty wymagasz
            Tak ma czesc, i tego nie przeskoczysz. Zaakceptuj.
            Porod??? dla takich??
            • wartosc.energetyczna Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:10
              moonogamistka napisała:

              > Kochana, oni nie chodza do stomatologa- bo sie boja.
              > Nie pobieraja krwi.. a Ty wymagasz
              > Tak ma czesc, i tego nie przeskoczysz. Zaakceptuj.
              > Porod??? dla takich??

              nie mam problemu z tym że istnieją gdzieś tam sobie, ale u swojego chyba bym nie zaakceptowała.. dlatego właśnie polemizuję z: Mimo wszystko to moga byc fajni faceci " do zycia"
            • joanekjoanek Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:13
              i co robią, jak sobie palec rozpieprzą w samotności?
              może mdleją i tak leżą nieprzytomni? aha, akurat.
              • nglka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:16
                joanekjoanek napisała:

                > i co robią, jak sobie palec rozpieprzą w samotności?
                > może mdleją i tak leżą nieprzytomni? aha, akurat.

                w samotności to sobie mąż nie rozwalił, ale gdy ja byłam w domu, to owszem i najpierw przywracałam do pionu mdlejącego faceta
                • joanekjoanek Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:21
                  no ale właśnie tu cały myk jest, że byłaś do ratowania biednego misia
                  a ja chętnie się założę, że jak misiowi się to samo nieszczęście przydarzy w samotności, to nie pozwoli, by go wilcy zżarli, tylko się weźmie i ogarnie.
                  (nie mówię koniecznie o twoim misiu, tylko o tej kategorii, co to ją monogamistka reklamuje, że "une już takie som")
                  • nglka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:27
                    Ano, może tak być... ale nie zmienia to faktu, że nie wszyscy to urodzeni twardziele... jak się facet tu przed porodem nakręci, że zemdleje to ja nie mam czasu na roztkliwianie się, sprawa prosa dla mnie: nie idziesz ze mną, bo nie będę ryzykować, że się zajmą tobą gdy coś się będzie działo z dzieckiem albo że ja wpadnę w panikę jak ty polecisz na podłogę.
                    Mechanizm działania mojego męża w kwestii krwi jet dla mnie ogromną tajemnicą, bo facet w każdej dziedzinie sprawdza się świetnie. Powiedzmy - zaliczam to do wad, które są dla mnie do zaakceptowania i nie jestem typem osoby, która znienawidzi za to, że II fazę porodu przeżyje bez niego.
                    Myślę, że i w tym punkcie trzeba się dobrać.
      • nglka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 18:56
        jasna_olera napisała:

        > Znaczy się nie odmawiam prawa do de cyzji, ale też uważam, że mężczyzna który nie
        > decyduje sie na obecność przy porodzie jeżeli ma taką możliwość to dupek
        > Że zemdleje? A co - ona nie może zemdleć?

        - Organizm kobiety rodzącej broni się przed omdleniem, działają tu mechanizmy czysto fizjologiczne. Jeśli jednak się to zdarzy, zakładając patologie przy porodzie, to ratowane jest życie Jej i Jej dziecka. Jeśli facet wie, że zemdleje, to kobieta w tej opcji jest idiotką, bo naraża nie tylko swoje ale i dziecka zdrowie - zmuszając takiego do obecności. Kiedy On zemdleje i rozbije sobie głowę i tak się złoży, że w tym czasie zacznie spadać tętno dziecka - jest mniej rąk do ratowania dwojga, bo rozkłada się na troje.
        • joanekjoanek Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:01
          a jak dziecko łeb rozbije, to też trzeba izolować tatusia, bo biedaczek zemdleje, czy jednak lepiej niech tatuś się ogarnie i zawiezie dziecko do szpitala?
          to jest ten sam kaliber, ja nie rozumiem tej argumentacji o zemdlewaniu na widok krwi i dźwięk wrzasków - to znaczy nie rozumiem jej w przypadku rodziców i pełnoprawnych opiekunów dzieciom. Bo tu NIE MA, że jestem za delikatny/-a.
          • nglka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:06
            joanekjoanek napisała:

            > a jak dziecko łeb rozbije, to też trzeba izolować tatusia, bo biedaczek zemdlej
            > e, czy jednak lepiej niech tatuś się ogarnie i zawiezie dziecko do szpitala?

            nie kwestionujemy "lepiej" czy "gorzej" - a fakty
            facet mdleje na widok krwi, mocno prawdopodobne że zemdleje na widok krwi rozbite głowy dziecka
            trzeba zrozumieć, że to nie kwestia bycia delikatnym ale tego, że na pewne zachowania własnego organizmu nie ma się wpływu i już; podobnie jak nie ma się wpływu na to, że będąc lekarzem zabije się własną żonę bo się człek pokieruje emocjami zamiast logiką;
            • wartosc.energetyczna Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:08
              nglka napisała:

              > joanekjoanek napisała:
              >
              > > a jak dziecko łeb rozbije, to też trzeba izolować tatusia, bo biedaczek z
              > emdlej
              > > e, czy jednak lepiej niech tatuś się ogarnie i zawiezie dziecko do szpita
              > la?
              >
              > nie kwestionujemy "lepiej" czy "gorzej" - a fakty
              > facet mdleje na widok krwi, mocno prawdopodobne że zemdleje na widok krwi rozb
              > ite głowy dziecka
              > trzeba zrozumieć, że to nie kwestia bycia delikatnym ale tego, że na pewne zach
              > owania własnego organizmu nie ma się wpływu i już; podobnie jak nie ma się wpły
              > wu na to, że będąc lekarzem zabije się własną żonę bo się człek pokieruje emocj
              > ami zamiast logiką;
              >

              należałoby sie w takim razie upewnić jak tam z wrażliwością kobiety. jeśli jest na tym samym poziomie, to powinni sobie darować potomstwo, bo jak mały sobie głowę rozwali to się wykrwawi przykryty ciałami nieprzytomnych z wrażenia rodziców
              • nglka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:15
                wtedy kaplica
                ja na widok krwi reaguję nijak, za to mdleję przy pobieraniu krwi - z bliżej nieznanych mi powodów

                podejrzewam, że tu też jest nieco inaczej
                rozwalenie głowy nie jest [zazwyczaj] planowane, zatem "w razie wu" nie ma komu odmówić obecności; w przeciwieństwie do porodu, kiedy jest czas na dyskusje i określenie swojego stanowiska, jest czas na "przygotowanie"
                a jeśli zemdleje gdy dziecko się zleje krwią... zdarza się, choć myślę, że w sytuacjach nagłych i nieprzewidzianych ryzyko omdlenia spada bo włącza się automatyczna lampka konieczności ratowania życia, organizm spina się maksymalnie
                ---
                Biżuteria - moja pasja, moja praca, moja... :)
                Mój blog artystyczny
            • joanekjoanek Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:09
              i się nie ogarnia, nawet jak mu ten dzieciak łeb rozbija i jest zagrożenie życia na przykład?
              to jest moim zdaniem niepełnosprawny jako rodzic. Jasne, że niepełnosprawni (pod różnym względem) mogą być świetnymi rodzicami, choć w pewnych funkcjach trzeba ich zastępować. Ale nie godzi się twierdzić, że to norma.
              • nglka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:17
                A skąd wiesz? Porównujesz sytuację planowaną do kryzysowej, nowej, niepodziewanej. To zupełnie dwie różne sprawy.
                • joanekjoanek Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:24
                  nieno, zaraz, to ty twierdziłaś, że mdleje na widok krwi i dlategóż <na pewno> zemdleje przy porodzie.
                  nie wpadłoby mi do głowy, że jednak <może> nie zemdleje przy krwotoku ze łba.
                  to się logicznie kupy nie trzyma.

                  taki wybiórczy omdlewacz to sorry, ale to histeria jest, a nie jakieś fizjologiczne uwarunkowanie.
                  • nglka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:35
                    joanekjoanek napisała:

                    > nieno, zaraz, to ty twierdziłaś, że mdleje na widok krwi i dlategóż <na pew
                    > no> zemdleje przy porodzie.

                    Nie. Ja napisałam, że mój mąż mdleje na widok krwi i mój mąż wycofał się przed wejściem na salę operacyjną. Przy czym nigdy nie dał mi do zrozumienia, że będzie ze mną przez cały poród a i ja tego nie wymagałam.
                    Napisałam też, że jeśli facet mdleje na widok krwi i nie chce być przy porodzie ze strachu przed omdleniem, to IMO - nie powino go tam być wbrew Jego woli.


                    > nie wpadłoby mi do głowy, że jednak <może> nie zemdleje przy krwotoku z
                    > e łba.
                    > to się logicznie kupy nie trzyma.

                    A bo o tej rozwalonej głowie to energetyczna pisała, może się byt rozpędziłam bo założyłam, że czytasz na bieżąco też Jej posty.
                    Ale jak najbardziej kupy się trzyma samonakręcanie poprzez wcześniejsze planowanie a reakcja w sytuacji całkiem nieplanowanej, kiedy w grę wchodzi ratowanie cudzego życia.
                    No nie powiesz mi, że odczucia są takie same przy rozcięciu sobie palca a gdy osoba, któą kochasz - rozwali sobie głowę.
                    Bo tak naprawdę wszystko jest w sferze gdybania. Może być ta albo siak. Generalnie chodzi o to, że jeśli facet nie chce ze strachu przed omdleniem, to ja znam swojego faceta lepiej niż Ty [mojego ;) ] i wiem, że nie szuka wymówki, wiem też że wzięcie go byłoby z mojej strony idiotyzmem bo na cholerę mi dodatkowy strach i nie uważam by ktokolwiek miał prawo do nazywania mojego męża dupkiem z rozpędu - przez łątkę przylepioną każdemu, który "nie chce".
            • policjawkrainieczarow Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 20:59
              > facet mdleje na widok krwi, mocno prawdopodobne że zemdleje na widok krwi rozb
              > ite głowy dziecka

              ale to znaczy, ze faceta nie mozna z dzieckiem sam na sam zostawic, bo co, jesli se akurat glowe rozbije?

              > podobnie jak nie ma się wpły
              > wu na to, że będąc lekarzem zabije się własną żonę bo się człek pokieruje emocj
              > ami zamiast logiką;

              que?
              • nglka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 22:18
                policjawkrainieczarow napisała:

                > que?

                Sprawa Ewy Sałackiej, aktorki, która mogłaby przeżyć gdyby jej mąż [lekarz] zachował trzeźwość umysłu. Niestety sytuacje takie jak opisywana - pokazują jak różnie i nieprzewidywalnie może zareagować każdy z nas w sytuacji, której się nie spodziewamy.
      • joanekjoanek Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 18:57
        jasna_olera napisała:

        > gotowości do bycia w związku

        i do mania dziecka.
        bo te to dopiero wrzeszczą, krwawią i srają.
        rodząca kobita to pikuś.
    • violon-czela Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:23
      Osobiście nie chciałabym partnera przy porodzie bo drażnią mnie "pocieszanki" itp duperele. W trakcie głupiej miesiączki najlepiej jest jak partner przyniesie mi wodę i np tabletkę i zmyje się jak najdalej - wiem niewdzięcznica jestem. :D
      Natomiast w tych moich motywach nie ma mowy o tym żeby brak obecności partnera przy porodzie był spowodowany moją obawa o to że mnie więcej nie dotknie bo traumy dostanie.
      W życiu bym z taka 'mameją" nie chciała żyć! Bo życie to nie tylko piękne obrazki. Podczas porodu to tez jestem ja i nie mam zamiaru tego ukrywać.
      Czytałam wypowiedź jednej księżniczki która męża nie chce widzieć dopóki nie będzie w łóżku szpitalnym "ogarnięta" z różowiutką dzidzią - szkoda że biednemu mężusiowi jeszcze nie wciśnie że znalazła dziecko na pępku po tym jak wypowiedziała 3 razy czarodziejskie słowo.

      Gdybym była z tych co potrzebują wsparcia - chciałabym partnera przy porodzie - nie zmuszała bym go ale gdyby mi wyjechał że on się boi o seks to pożegnalibyśmy się. Z estetą podatnym na traumy nie mam zamiaru żyć bo o ile (jak wiele księżniczek czyni )jest możliwe ukrycie wycięcia macicy niby podczas wizyty u siostry Ani to usunięcia piersi w trakcie choroby np czy starości nie ukryję a przecież jak on sobie uświadomi że kobieta się starzeje, nie ma piersi po chorobie itp to szoku dozna.
      Dodam również że jakby parter nie chciał być przy porodzie mimo iż ja tego potrzebuje argumentując to tym, że on się boi tego że ja będę cierpieć a on nic nie będzie mógł zrobić albo gdybym wiedziała ze panicznie boi się krwi była bym w stanie to zrozumieć i nie nalegać - człowiek może źle znosić takie widoki, może nazwać to koszmarem i nie chcieć brać w tym udziału ( kobiety tez nazywają to koszmarem i nie chcą czasem powtórki ) ale traumy na zasadzie "nigdy więcej cie nie dotknę jak zobaczę", "nie będzie seksu jak ujrzę" to jakaś patologia.
      • insomnia0 Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 28.08.11, 09:10

        Mi w czasie porodu nie było tez potrzebne pocieszanie..i szczerze to chyba nie o to chodzi.

        Mi maż podawał wode do picia.. pomagał wstawać -klasc się.. dbał o to bym sie nie wywaliła stojąc na podłodze.. bo ból przy skurczu straszliwy, - podawał mi chusteczki i mokry ręcznik... oraz cos co najwazniejsze.. pomagało mi jak trzymałam go za ręke.. aby "oddawać " mu swój ból-;) tzn mocno go sciskajac.. miał niemal sina rękę..ale nie marudził.

        Mówił mi konkretnie co mam robić jak nie słuchałam połoznej- powtarzał i to sie przydawało.. bo byłam strasznie rozkojarzona w tym bólu.

        Naprawdę bardzo mi pomógł.. ale nie tam jakies pogaduszki i inne poklepywanki- bo akurat to mnie drażniło.
    • orzech_laskowy_x Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 19:45
      nie mam i nie zamierzam mieć dzieci. ale gdybym kiedyś miała to OCZEKIWAŁABYM, że mój facet bedzie przy mnie. gdyby zostawił mnie w tym wszystkim samą, byłby dla mnie skończonym dupkiem.
      nie oczekiwałabym, że bedzie siedział i gapił sie w moje krocze. jeśli poczułby się źle niech wyjdzie i się przewietrzy, wypije kawe. ale musiałabym mieć swiadomosc, że w razie czego jest obok w tym trudnym dla mnie momencie. jeśli nie byłby gotów mi jej dać to moim zdaniem nie nadaje się na ojca ani partnera.
      • soulshunter Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 22:36
        co to qrwa znaczy nie mam i nie zamierzam miec dzieci? A na twoja emeryture to kto ma robic? Moje dziecko? A w rzyciu!
    • vandikia Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 22:57
      ja nie rozumiem akurat ani górnowzniozłych słów przy tej okazji ani lęku przed tym, że coś się może komuś obrzydzić - to jest myślenie jednak na poziomie gimnazjalnym
      dorosły człowiek wie co to szpital i poród, dorosły i kochający człowiek zawsze będzie chciał pomóc i ulżyć w cierpieniu swojej partnerce.

      ja wiem, że jak się komuś w życiu noga nie powinęła, to zajmuje sobie głowę teg typu pier..dołami jak w temacie ale proponuję spojrzeć szerzej na życie, pomysl jak opiekują się sobą ludzie po chemioterapiach, po zwykłych pobytach w szpitalach, których jest na pęczki

      rozwarta osoba.. kurde rozumiem, że jakbyś musiała umyć chorego na ciężką grypę nawet partnera po defekacji, to oznaczałoby traumę i rozwód po 3 tygodniach?
      • malamelania Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 27.08.11, 23:15
        > dorosły człowiek wie co to szpital i poród, dorosły i kochający człowiek zawsze
        > będzie chciał pomóc i ulżyć w cierpieniu swojej partnerce.
        >
        Zdaje się, że problem nie w tym, czy dorosły człowiek chce ulżyć partnerce w cierpieniu
        ale w tym, czy partnerka pozostanie seksualnie atrakcjyna
      • joshuatree78 Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 28.08.11, 02:30
        vandikia napisała:

        > ja nie rozumiem akurat ani górnowzniozłych słów przy tej okazji ani lęku przed
        > tym, że coś się może komuś obrzydzić - to jest myślenie jednak na poziomie gimn
        > azjalnym
        > dorosły człowiek wie co to szpital i poród, dorosły i kochający człowiek zawsze
        > będzie chciał pomóc i ulżyć w cierpieniu swojej partnerce.
        >
        > ja wiem, że jak się komuś w życiu noga nie powinęła, to zajmuje sobie głowę teg
        > typu pier..dołami jak w temacie ale proponuję spojrzeć szerzej na życie, pomys
        > l jak opiekują się sobą ludzie po chemioterapiach, po zwykłych pobytach w szpit
        > alach, których jest na pęczki
        >
        > rozwarta osoba.. kurde rozumiem, że jakbyś musiała umyć chorego na ciężką grypę
        > nawet partnera po defekacji, to oznaczałoby traumę i rozwód po 3 tygodniach?
        >
        >
        >
        vandzia,
        nie wiem, mam nadzieje,ze jestes w pelni zdrowa osoba-ja niestety nie. nien wstydze sie choroby, ani jej niezbyt przyjemnych dla "oka" objawow". ale dopoki moge, to zalatwiam to sama - tudziez z pilegniarkami. nie rozumiem, czemu uwazacie,ze sytuacja zmiany pieluch mialaby mnie z MZ "zlaczy"?!jezeli jest to sytuacja dorazna a nie permanetna...znam to. kocham MZ i mame, ale jezeli ona jest obok niech to zrobi(i robila,jak 2h lezalam na basenie-gdyby MZ mial to zrobic, zrobilby to (robil-wyjcia nie bylo. ale jesli sytuacja jest przejsciowa, to ja sie pytam: po co?!
        myslicie,ze jak bedzie na korytarzu, to mu z tatowstwa ubedzie?!a wasi ojcowie, was po 30-tce pytam, byli przy waszych porodach?!
        i co zawazylo?!??Q?Q?Q?Q??
        • zawsze-soffie Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 28.08.11, 13:00
          "myslicie,ze jak bedzie na korytarzu, to mu z tatowstwa ubedzie?!a wasi ojcowie, was po 30-tce pytam, byli przy waszych porodach?!
          i co zawazylo?!??Q?Q?Q?Q?? "


          A czy ktoś tutaj twierdzi, że żeby być dobrym ojcem należy być przy porodzie? Tutaj się rozchodzi o wsparcie i pomoc w przyjściu na świat WSPÓLNEGO dziecka. Jak kobieta tego potrzebuje to nie widzę porodu dla którego partner ma od tego uciekać i dlaczego?
        • zawsze-soffie Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 28.08.11, 13:03
          "nie wiem, mam nadzieje,ze jestes w pelni zdrowa osoba-ja niestety nie. nien wstydze sie choroby, ani jej niezbyt przyjemnych dla "oka" objawow". ale dopoki moge, to zalatwiam to sama - tudziez z pilegniarkami. nie rozumiem, czemu uwazacie,ze sytuacja zmiany pieluch mialaby mnie z MZ "zlaczy"?!jezeli jest to sytuacja dorazna a nie permanetna...znam to. kocham MZ i mame, ale jezeli ona jest obok niech to zrobi(i robila,jak 2h lezalam na basenie-gdyby MZ mial to zrobic, zrobilby to (robil-wyjcia nie bylo. ale jesli sytuacja jest przejsciowa, to ja sie pytam: po co?! "

          Mogłabyś to napisać trochę bardziej "po polsku "
    • qw994 Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 28.08.11, 08:43
      Ja na dzień dzisiejszy sobie tego nie wyobrażam. To znaczy wyobrażam sobie obecność tylko do pewnego etapu. Potem za drzwi. Zawołać do przecinania pępowiny.
      Co innego jakaś bliska kobieta, uważam, że sto razy lepiej by się sprawdziła.
    • insomnia0 Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 28.08.11, 09:03
      mocno rozwarta?
      jezu.. ludzie;(
      toz facet stoi przy głowie..a nie kręci się od "dupy strony"

      Mi osobiście bardzo mąz pomógł.. ale on jest dojrzały psychicznie a nie dzieciak..
      Co to znaczy, ze kobieta źle wyglada w czasie porodu? i co z tego? to jak sie któraś rozchoruje to co do szpitala tez nie pozwoli przyjśc mezowi..aby nie zobaczył jej w takiej sytuacji?
      Ludzie .. wybieracie sobie nie dojrzałych ludzi na partnerów a jakieś infantylne osóbki.

      Ja przed urodzeniem dziecka byłam w szpitalu - chora -bardzo---bardzo źle wygladałam..mąż był codziennie..i co miał mnie zostawić wtedy?

      Ja tez go widziałam w chorobie... i co z tego wynika? tez powinien mi obrzydnąć jako męzczyzna?

      Chore myslenie.

    • krzysio.meczywor Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 28.08.11, 09:36
      powinien byc dopoki baba tego chce a na pewno nie powinien ziorac do jamy tylko stac z tylu i pomoca sluzyc
    • anna_sla moja ciocia położna 28.08.11, 14:28
      opowiada, że nawet ok. 1 na 5 mężczyzn będących przy porodzie potem czuje odrazę do kobiety i sexu. Dlatego też odradzała mi "ciągnięcie" swojego partnera na porodówkę. Mimo to ja swojego ciągnęłam, choć wiedziałam, że po fakcie zemdleje, ale ja słaba psychicznie jestem potrzebowałam wsparcia, a on dzielnie się trzyma w takim "stresie" a potem "odpływa" ;) Niestety nie było nam dane, obie ciąże zakończyły się cesarką (i mnóstwem problemów).
      • violon-czela Re: moja ciocia położna 28.08.11, 14:35
        A skąd ona to wie? w łóżku komuś siedzi czy jak?

        tej 1 na 5 to mameja a nie mężczyzna.
    • 1mzeta Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 28.08.11, 23:21
      "No i byc moze kobiecie jest lzej wiedzac ze jest z nia ktos bliski."
      Owszem lżej- jak będziesz zbyt zmęczona żeby zadbać o swoje prawa na porodówce to może zrobić to partner.

      "Z drugiej strony naraza go to na widok jego kobiety w chyba najgorszym stanie-spocona, czerwona, sa piaca, placzaca, krzyczaca no i mocno rozwarta ze tak brzydko powiem "
      No jak chłop takiego widoku znieść nie może to jak masz zamiar z nim życie spędzić ? -wierz mi gorsze widoki się mogą zdarzyć.

      "Mozna z aslabnac widzac cos takiego! i ta krew.. "
      Kobieta to ma przejegrane- krew, ból i rodzić musi- zasłabnąć nie może.

      "Czy nie moze mu taki widok obrzydzic pozniejszego sexu?"
      Między nogami stać nie musi- wystarczy,że stanie przy twojej głowie twarzą skierowaną do twojej twarzy,a nie w twoje krocze.

    • berta-death Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 29.08.11, 00:22
      Nie jestem pewna czy widok upokorzonego i upodlonego partnera pozwoli w przyszłości traktować go jako równego sobie partnera. I czy przy pierwszej ostrzejszej wymianie zdań nie skończy się to wypomnieniem, że teraz to rogi pokazuje a na porodówce inaczej śpiewała.

      To trochę analogiczna sytuacja, jakbys była świadkiem gwałtu zbiorowego dokonanego na twoim mężu. I słyszała jego wrzaski, złorzeczenia, odgrażania się, błaganie o litość oraz cyniczne śmiechy i chamskie uwagi gwałcicieli, którzy nic sobie nie robią z marnych prób oporu swojej ofiary i kontynuują swoją zabawę. I oglądała to wszystko ze szczegółami przez kilka bądź kilkanaście godzin. Czy na pewno ten człowiek byłby w stanie jeszcze kiedyś czymś ci zaimponować i wzbudzić twój szacunek? Czy może jedynym uczuciem jakim byłabyś zdolna go obdarzyć byłaby litość? I czy byłabyś w stanie w sytuacji konfliktowej nie wykorzystać tego jego przeżycia przeciwko niemu?
      • izak31 Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 29.08.11, 05:11
        Kilku kolegów mojego męza dało mu taką radę (nie jednocześnie, w ciągu ostatnich kilku lat) - jesli nie chcesz by zona się męczyła i aby powrót do seksu był mniej problemowy zafunduj zonie cesarkę....
        • jasmina_tdi Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 29.08.11, 12:15
          Nie wiem, co napisali inni, połowa pewnie kłamała, a reszta w życiu nie była przy porodzie ;) Moi koledzy / znajomi przy swoich żonach wznoszą ochy i achy (och za budujące przezycie! ach co za więź!), a jak żona zniknie z horyzontu to zbiera im się na wymioty. Nie będę się rozpisywać co i jak, bo nietrudno wykombinować. Dodam tylko, ze gdyby mnie ktoś namówił na oglądanie operacji wycięcia hemoroidów bez znieczulenia, i musialabym sie na to gapić np przez 10 godzin, "potem" mogłoby być różnie.
      • majenkir Re: 29.08.11, 17:23
        erta-death napisała:
        > Nie jestem pewna czy widok upokorzonego i upodlonego partnera pozwoli w przyszł
        > ości traktować go jako równego sobie partnera.


        > To trochę analogiczna sytuacja, jakbys była świadkiem gwałtu zbiorowego dokonan
        > ego na twoim mężu.


        Taaa, bardzo analogiczna....

        LOL! Rodzilam dwa razy i do glowy mi nie przyszlo, ze bylam upokorzona i upodlona :D.
      • kitek_maly Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 29.08.11, 17:41
        > Nie jestem pewna czy widok upokorzonego i upodlonego partnera pozwoli w przyszł
        > ości traktować go jako równego sobie partnera. I czy przy pierwszej ostrzejszej
        > wymianie zdań nie skończy się to wypomnieniem, że teraz to rogi pokazuje a na
        > porodówce inaczej śpiewała.
        >
        > To trochę analogiczna sytuacja, jakbys była świadkiem gwałtu zbiorowego dokonan
        > ego na twoim mężu. I słyszała jego wrzaski, złorzeczenia, odgrażania się, błaga
        > nie o litość oraz cyniczne śmiechy i chamskie uwagi gwałcicieli, którzy nic sob
        > ie nie robią z marnych prób oporu swojej ofiary i kontynuują swoją zabawę. I og
        > lądała to wszystko ze szczegółami przez kilka bądź kilkanaście godzin. Czy na p
        > ewno ten człowiek byłby w stanie jeszcze kiedyś czymś ci zaimponować i wzbudzić
        > twój szacunek? Czy może jedynym uczuciem jakim byłabyś zdolna go obdarzyć była
        > by litość? I czy byłabyś w stanie w sytuacji konfliktowej nie wykorzystać tego
        > jego przeżycia przeciwko niemu?

        O_O
        Berta, piłaś - nie pisz. :)
        • berta-death Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 29.08.11, 17:55
          Nie piłam - piszę. Nie ma się co oszukiwać, poród to jest upokarzające przeżycie. Fakt, że wszystko zależy od tego jak się rodząca zachowa i na jaki personel trafi. Ale jak nie daj boże psychika delikwentce siądzie, wpadnie w panikę, furię czy dostanie jakiegoś ataku histerii, to potem trzeba świadków zastrzelić, żeby móc po ulicach z podniesioną głową chodzić.
          • justysialek Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 29.08.11, 18:44
            Nie wiem, jak sobie wyobrażasz poród (bo chyba przy żadnym nie byłaś) ale wygląda to dość normalnie. Trochę jęczysz, bo boli ale poza tym robisz co ci każą i zajęta jesteś. Większość nawet nie krzyczy, bo nie ma siły. Ja raczej jęczałam, nie padło z moich ust ani jedno przekleństwo, nie wpadłam nawet w złość, nikomu nie złorzeczyłam, nie płakałam -a miałam ciężki poród. Robiłam swoje, odpowiadałam na pytania i od czasu do czasu mówiłam, że nie dam rady (koniec końców nie dałam - nie z mojej winy, były komplikacje i dziecko ze mnie wypchnęli siłą). Wszyscy mnie wspierali, mówili, że świetnie sobie radzę, że już niedługo, a po porodzie mi gratulowali. I tyle.

            Porównanie do zbiorowego gwałtu jest po prostu przerażające - nie wiem co siedzi w Twojej głowie!
          • kitek_maly Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 29.08.11, 19:24
            Berta, nie lubię jak się bawisz w trolla.

            Nie wiem na czym miałoby polegać upokorzenie kobiety podczas standardowego porodu, czyli takiego, który odbiera wybrany lekarz/ położna czy kto tam, którego się wcześniej zna i wie, że nie jest jakimś obleśnym typem, tylko profesjonalistą.
            Chyba dorośli ludzie, bez oglądania filmików instruktażowych, wiedzą JAK to w praktyce wygląda, co się pojawia, którędy wychodzi itp. Więc rozumiem, że kobieta mogłaby się czuć upokorzona, gdyby nagle dowiedziała się, że ma się rozebrać przed personelem i że będą jej komisyjnie gdzieniegdzie zaglądać.

            A to co piszesz o krzyczeniu czy obrażaniu, to chyba raczej nie jest norma. Zresztą takie coś może się zdarzyć i przed zwykłą operacją i być wynikiem stresu i przerażenia.

            Porody, które mi są znane nigdy nie były upokarzające. Zwykle słyszę opinie, że bolało bardzo, ale radość chwilę po ogromna, nie do opisania.

            To co piszesz to naprawdę chyba jakieś Twoje głębokie imaginacje, których powodów nie sposób się domyślić.
    • milamilka Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 29.08.11, 17:44
      Jeśli facet to nie ginekolog położnik jestem przeciw :) Wolała bym aby przy moim porodzie była: siostra, mama , koleżanka.
    • reniatoja Re: Facet obecny przy porodzie -za i przeciw 29.08.11, 19:00
      zerwana.z.tapczana napisała:



      > Mysle ze bycie ojca dziecka przy porodzie rodzi wieksza wi
      > ez z tym dzieckiem

      Mysle, ze sie mylisz i krzywdzisz wszystkich ojcow, ktorzy z roznych wzgledow nie byli przy porodzie swoich dzieci zakladajac z gory, ze ich wiez z dziecmi jest slabsza z automatu. Bzdura.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja