Toksyczna rodzina

01.09.11, 16:27
Od zawsze mam przerąbane w domu, mieszkałam z matką, ojcem , babką i dziadkiem. Zawsze były kłótnie, babka się czepiała o byle co, denerwowała mnie i ojca a matka była po stronie babki. Jak miałam 15 lat to ojciec się powiesił. Od tamtej pory miałam jeszcze bardziej pzej.... nie miałam juz nikogo po swojej stronie. Chodziłam do szkoły i miałam rente po ojcu 1000 zł ale matka tą kase brała, ja chciałam na kosmetyki, karte do tel, gazety a matka nie chciała mi dawać kasy, zaczęłam kraść ze sklepów z kumpelą, piłam, ćpałam, wagarowałam, Miałam sprawe w sądzie, groził mi poprawczak. W domu ciągłe pretensje o wszystko o źle postawiony kubek, o każdą pierdołe, wykańczły mnie psychicznie. No i zaczęłam chodzić do takiego żurka w moim bloku, tam przesiadywałam jak w domu sie mnie czepiali to uciekałam tam, piłam, jarałam. Mieszkałam tam, matka zgłosiła na policje moje zaginięcie, znaleźli mnie. Poznałam faceta i zerwałam z tamtym towarzystwem ale i tak w domu była masakra. Ten związek nie wypalił. Póżniej poznałam kolejnego faceta i uciekłam do niego, związałam się z nim, myślałam ze mnie wyrwie z tego psychicznego domu ale nam nie wyszło, nie mogliśmy się dogadać. Rok temu zmarła babka no a ja teraz mieszkam z matką i dziadkiem i matka mnie psychicznie wykańcza. wszystko się czepia ( zachowuje się identycznie jak babka ) wróci tylko z pracy to odrazu już słyszę jak gadfa pod nosem, już jej coś nie pasuje. Powiesze pranie na balkon już pretensje, gotuję obiad pretenje że wzięłam nie ten garnek, ciągle coś. Zauważyłam że ona nie potrafi już normalnie funkcjonować, musi mieć pretensje, musi coś wynaleźć.... Ja już nie wytrzymuję tego psychicznie. Mam 25 lat a czuję się jak stara baba. Wszystko mnie denerwuje, jestem tak bardzo rozdrażniona codziennie że sama się tym już martwię, czuję się sama źle ze sobą. Mam przyjacela z którym się codziennie kłóce, poprostu wylewam na niego całe frustracje. Nienawidzę siebie za to jaka jestem. Denerwuje mnie wszystko. Czekanie na autobus, w kolejce, drażnią mnie inni ludzie, hałas, nawet rzeczy martwe tzn. np. jak mi cś upadnie itp. coraz częściej wpadam w szał z błachych powdów. Ja wiem o tym, rozmawiałam z przyjacielem, on mi tłumaczy żebym się uspokoiła, że nerwy mi nic nie dadzą. Ja o tym wiem ale to jest silniejsze odemnie, nie wiem jak mam nad tym zapanować. Dlatego na początku nawiązałam do mojej rodziny, czy to w jakich warunkach się wychowałam i w jakich żyję może mieć wpływ na moje nerwowe zachowanie? Szukam pracy ale nawet to mi nie wychodzi, zresztą nawet jak bym znalazła to nie dam rady się samej utrzymać. Tak bardzo bym chciała sie stad wyrwać, poznać jakiegoś normalnego, fajnego faceta. Stworzyć swoją rodzinę ale wiem ze to nie jest mi dane, wiem że wkońcu ze sobą skończe bo nie dam rady dłużej tak żyć :(
    • raohszana Re: Toksyczna rodzina 01.09.11, 16:30
      No, bo najłatwiej to się zabić.
      Do pracy, do lekarza, pracować nad sobą, matki nie słuchać.
      Jak nie jesteś trollem to skrobnij na priva.
      • spawacz.drewna Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 00:17
        nie? wez sie za siebie, nie sluchaj, etc

        oj ludzie, ludzie...
        • raohszana Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 01:00
          Czego?
          • spawacz.drewna Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 01:06
            mowie, ze gadasz bzdury
            • raohszana Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 01:18
              Bo?
              • jasna_olera Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 08:24
                bo to oklepane frazesy :/
                Ale co innego można napisać anonimowej osobie na ogólnym forum?
                • raohszana Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 11:48
                  jasna_olera napisała:

                  > bo to oklepane frazesy :/
                  > Ale co innego można napisać anonimowej osobie na ogólnym forum?
                  *
                  Ano. Zresztą - była i zniknęła, pewno troll.
                  Poza tym on takie same frazesy rzuca, tylko w wersji dłuższej.
                  • spawacz.drewna Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 12:10
                    jaki on?
    • marguy Re: Toksyczna rodzina 01.09.11, 16:35
      ...ale wiem ze to nie jest mi dane...

      Nie zakladaj z gory, ze cos jest dane lub nie, bo wiele zalezy od ciebie samej.
      Masz racje, wychowalas sie w tokstcznej rodzinie i , jak wiekszosc osob w takich przypadkach, masz do wyboru: albo powielasz schemat i stwarzasz innym pieklo na ziemi, albo wybierasz calkiem inna droge.
      Pojscie do lekarza i zazywanie antydepresantow takze nie jest wyjsciem, bo wsciekasz sie nawykowo. Jest to jedyna reakcja ktora znasz od zawsze.
      Wszystko zalezy od ciebie, od tego w jaki sposob chcesz patrzec na swiat. Byles nie zakladala z gory, ze jestes na przegranej pozycji. Wyjedz stamtad, znajdz prace nawet za male pieniadze i staraj sie byc samodzielna, bo w zyciu tak naprawde trzeba liczyc tylko i wylacznie na sama siebie. To co inni zrobia dla ciebie, to dodatek, przyjemne zaskoczenie. Cala reszta zalezy od ciebie.
    • berta-death Re: Toksyczna rodzina 01.09.11, 16:39
      Matka jest chora psychicznie i dlatego tak się zachowuje. Zapewne reszta rodziny, nie wyłączając ciebie, również cierpi na tą samą przypadłość. Matki do leczenia nie zmusisz, bo jeszcze się taki nie urodził, kto skłoniłby wariata do leczenia, ale sama leczyć się możesz bo juz jesteś na tym etapie że widzisz, że masz problem i chcesz się go pozbyć. Być może to jakaś depresja, może nerwica, może zaburzenia osobowości albo jeszcze coś innego. Idź do psychiatry i zażywaj co ci zapisze. I za wszelką cenę postaraj się znaleźć jakąś pracę i wyprowadzić się z domu. Chociażby wynająć sobie pokój w jakimś "studenckim" mieszkaniu. Też będą konflikty, ale na pewno nie takie jak te domowe. Możesz oprócz tego spróbować terapii dla osób z rodzin dysfunkcyjnych, ale to słono kosztuje i efekt niepewny.

      Odetnij się od matki. Powiedz jej wprost, że jest chora i dopóki nie zacznie się leczyć to nie masz zamiaru ani się z nią spotykać ani rozmawiać. I dotrzymaj słowa. Możesz jej co prawda wytoczyć sprawę o znęcanie się i być może dostanie sądowy nakaz leczenia, ale to droga przez mękę, więc lepiej spakować walizy i zacząć nowe życie.
      • kaja5 berta-death 02.09.11, 08:39

        berta-death napisała:

        > Matka jest chora psychicznie i dlatego tak się zachowuje. Zapewne reszta rodzin
        > y, nie wyłączając ciebie, również cierpi na tą samą przypadłość.
        __________________
        Czy ty wiesz co to jest choroba psychiczna?
        Najwyraźniej nie skoro zdiagnozowałaś ją na podstawie jednego wpisu na forum.

        Do autorki:
        powinnaś skontaktowac się z psychologiem, są równiez bezpłatni zatrudnieni w MOPS-ach, GOPS-ach, którzy bez problemu umówią się z tobą i doradzą co powinnaś robić, jak radzić sobie z emocjalmi, równiez tymi negatywnymi.
        • berta-death Re: berta-death 02.09.11, 11:34
          Skoro według ciebie ten opis przedstawia całkiem zdrową kobietę, to gratuluję optymistycznej wizji świata.
          • kaja5 Re: berta-death 03.09.11, 16:04
            berta-death napisała:

            > Skoro według ciebie ten opis przedstawia całkiem zdrową kobietę, to gratuluję o
            > ptymistycznej wizji świata.

            ________________
            Na podstawie tego opisu nie mozna stwierdzic , ze ktos jest chory psychicznie. Owszem autorka wątku ma zaburzenia emocjonalne, ale nie sadze że to choroba psychiczna - ona wymaga dokładnej i szczegółowej diagnozy przez lekarza psychiatrę.
    • sootball Re: Toksyczna rodzina 01.09.11, 21:50
      Przeobrażasz się w swoją matkę. KONIECZNIE musisz znaleźć robotę i się wyprowadzić.
      • rose01 Re: Toksyczna rodzina 01.09.11, 23:10
        na pewno dużo pracy przed Tobą, ale patrząc co dziennie w lustro powtarzaj sobie będę lepszym, spokojniejszym, itp człowiekiem, uwierz w siebie, nie tylko Ty jedna miałaś i masz przechlapane, ale wszystko w Twoich rękach, znalazłaś przyczynę swoich zmartwień, znasz swoje problemy, a to już dużo ;) wiesz co robić, tylko brak ci odwagi, DASZ RADĘ wierzę w Ciebie
        • spawacz.drewna Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 00:14
          przestan bredzic, to nie jest zadne przechlapanie a wmawiac sobie moze do czasu jak sie taki rodzic nie pojawi na horyzoncie, nie pojmujesz ludzkich zachowan albo mylisz toksycznosc z surowoscia albo nieodpowiedzialnoscia
      • spawacz.drewna Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 00:16
        I co z tego ze sie wyprowadzi i znajdzie sobie prace? Po okresie utajenia wroci do matki/babki kogokolwiek. Ona potrzebuje pomocy psychologa albo co najmniej kogos kto zna te mechanizmy. Bo to jest choroba a mechanizmy sa ksiazkowe, standardowe, u wszystkich takie same.
        Zeby mnie zle nie zrozumiec, wyprowadzka jest warunkiem koniecznym ale niewystarczajacym.
    • spawacz.drewna Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 00:10
      Wiem, ze rady wyprowadz sie, znajdz sobie cos innego, nie sluchaj sa niby dobre ale czasem z realizacja jest ciezko. Wyrwac sie z toksycznej rodziny nie jest latwo. Na poczatku sprobuj zbudowac sobie jakas bariere fizyczna. Wyobraz sobie, ze miedzy toba a nimi jest mur i glosy sa sciszone. Czasem to dziala. Czasem nie. Tak naprawde rozwiazanie takiego problemu jest tylko jedno. Kompletny brak kontaktu. Uzyskany w dowolny sposob. Jesli oni sa naprawde toksyczymi rodzicami to nigdy sie nie zmienia. Jedynie co mozesz Ty zrobic to wypracowac przewage nad nimi tak by to oni stali na przegranej pozycji. Toksyczni rodzic zawsze Cie bedzie niszczyl. Wiem, ze moze brzmi jakos tajemniczo albo glupio ale dojdziesz do pewnego etapu to zrozumiesz o czym mowie. Znam kilka osob z toksycznych rodzin i niestety bardzo ciezko sie z tego wyrwac, bo problem tkwi tak naprawde w dziecku. Ono zawsze bedzie potrzebowac matczynego zrozumienia i oparcia i bardzo czesto takie dziecko bedzie sobie zaprzeczac, wraca i probowac odbudowac czegos czego odbudowac sie nie da. I zawsze bedzie ranione. Twoi rodzice nie nie zyja, ich nigdy nie bylo. Jesli nie bedziesz sobie mogla z tym poradzic ale jesli chcesz wiedziec jak to bedzie przebiegac, napisz do mnie.
      • spawacz.drewna Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 00:11
        spawacz.drewna na gazeta.pl
    • lonely.stoner Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 00:32
      Muszka.6 a z czego sie utrzymujesz w tej chwili>? jesli masz staly dochod, prace to odloz troche pieniedzy i sie wyprowadz z tego domu jak najpredzej. Masz 25 lat i uwazam ze w takim wieku nigdy nie jest zdrowo mieszkac z rodzicami- nie wazne czy z normalnymi czy nienormalnymi. W pewnym momencie czlowiek musi sie usamodzielnic. Ja z moja mama tez nie potrafilam sie dogadzac i dla mnie ulga bylo wyprowadzka na studia do akademika. Mysle ze gdybym zostala z nia w domu to mogloby byc naprawde ciezko.
      Poza tym uwazam ze masz niebezpieczna tendencje do pakowania sie w zwiazki z facetami z mysla o tym ze cie wyciagna jakos z tego 'bagna'- co moim zdaniem prowadzi do kolejnego toksycznego zwiazku. Skup sie na tym zeby samodzielnie sie z tego najpierw wyrwac i potem rozejrzyj sie za kims, na pewno spotkasz jakiegos dobrego czlowieka, tylko miej oczy szeroko otwarte.
      • spawacz.drewna Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 00:53
        sorry, ze sie wtrace ale ona sama z tego nie wyjdzie
      • muszka.6 Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 15:11
        Pomaga mi przyjaciel się utrzymać ale niestety nie mogę się do niego wyprowadzić ponieważ sam ma prblemy mieszkaniowe.
        • raohszana Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 15:12
          To może razem coś wynajmijcie?
          • muszka.6 Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 15:42
            raohszana napisał:

            > To może razem coś wynajmijcie?
            >

            On za mało zarabia by coś wynająć, mieszka kątem u kumpla a zarabia tylko na życie, jedzenie dla mnie i dla siebie i net mi opłaca.
            • raohszana Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 15:48
              muszka.6 napisała:

              > On za mało zarabia by coś wynająć, mieszka kątem u kumpla a zarabia tylko na ży
              > cie, jedzenie dla mnie i dla siebie i net mi opłaca.
              *
              Ale chwila, mówimy o sytuacji kiedy i Ty byś zarabiała.
              Szukasz pracy?
              • muszka.6 Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 15:57
                raohszana napisał:

                > muszka.6 napisała:
                >
                > > On za mało zarabia by coś wynająć, mieszka kątem u kumpla a zarabia tylko
                > na ży
                > > cie, jedzenie dla mnie i dla siebie i net mi opłaca.
                > *
                > Ale chwila, mówimy o sytuacji kiedy i Ty byś zarabiała.
                > Szukasz pracy?
                >

                Szukam pracy, już napisałam w pierwszym poście, ale marnie mi to idzie. A poza tym kiedyś ze sobą próbowaliśmy być, mieszkaliśmy razem ale na dłuższą metę nie potrafiliśmy się dogadać. Dlatego postanowiliśmy się przyjaźnić.
                • raohszana Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 16:03
                  muszka.6 napisała:

                  > Szukam pracy, już napisałam w pierwszym poście, ale marnie mi to idzie. A poza
                  > tym kiedyś ze sobą próbowaliśmy być, mieszkaliśmy razem ale na dłuższą metę nie
                  > potrafiliśmy się dogadać. Dlatego postanowiliśmy się przyjaźnić.
                  *
                  Okay, ale sądzę, że przemieszkać ze sobą jakiś czas byście dali radę? Bez zabaw w związek?
                  No i ostatecznie zawsze jakąś opcją jest pokój w mieszkaniu studenckim.
                  Gdzie mieszkasz?
                  • muszka.6 Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 16:12
                    Myślę że nie dałoby rady mieszkać ze sobą bo za duża różnica charakterów jest między nami. Jak tylko znajdę pracę to chce wynająć pokój. Napisałam tego posta żeby inni ludzie którzy mnie nie znają spojrzeli na mój problem z boku i ocenili czy to że mam taki charakter jaki mam to ,, zasługa " atmosfery w jakiej się wychowałam. Dużo mi pomogliście, daliście do myślenia, dziękuję. Przepraszam ale nie chciałabym ujawniać z jakiego miasta jestem.
                    • raohszana Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 16:20
                      Ale duże, małe, uniwerek jaki jest? Bo jak jest - to jakiś pokój w studenckim to opcja na początek.
                      Nad charakterem można pracować.
                      • muszka.6 Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 16:30
                        raohszana napisał:

                        > Ale duże, małe, uniwerek jaki jest? Bo jak jest - to jakiś pokój w studenckim t
                        > o opcja na początek.
                        > Nad charakterem można pracować.
                        >
                        Miasto duże, są uniwerki, internaty itp ale teraz jest okres szkolny i chyba wszytsko pozajmowane. Najpierw musze znaleźć pracę a później będe myślała o wyprowadzeniu się. Wczoraj wróciłam do domu o 2 w nocy ( klucza swojego nie mogę mieć ) :/ i matka dała mi w twarz! Ja ją złapałam za koszukę nocną a ona... mnie ugryzła w rękę, mam ranę i to mocną.
                        • raohszana Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 16:32
                          muszka.6 napisała:

                          > Miasto duże, są uniwerki, internaty itp ale teraz jest okres szkolny i chyba ws
                          > zytsko pozajmowane. Najpierw musze znaleźć pracę a później będe myślała o wypro
                          > wadzeniu się. Wczoraj wróciłam do domu o 2 w nocy ( klucza swojego nie mogę mie
                          > ć ) :/ i matka dała mi w twarz! Ja ją złapałam za koszukę nocną a ona... mnie u
                          > gryzła w rękę, mam ranę i to mocną.
                          *
                          Nie zakładaj z góry, że się nie uda. Skoro duże miasto - zacznij nawet od marketu.
                          Z matką się nie szarp, jak nie musisz to się nie wychylaj - ja rozumiem, że Cię dociska, ale im mniej nerwów, tym lepiej. A nie wygrasz z nią na razie.
                        • berta-death Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 18:43
                          To co ta twoja matka wyprawia to się kwalifikuje do sprawy sądowej a przynajmniej do założenia niebieskiej karty. Zawsze możesz zadzwonić na niebieską linię i poprosić o poradę co w takiej sytuacji możesz zrobić. Na dobrą sprawę możesz ją nawet o alimenty pozwać.

                          Jeżeli chcesz cokolwiek w swoim życiu zmienić a obawiam się, że nie masz wyjścia tylko coś z tym zrobić musisz, to pierwsze swoje kroki powinnaś skierować do gabinetu psychiatry. Bo to nie jest tak, że jesteś w sytuacji bez wyjścia. Gorzej ludzie mają i wychodzą na prostą. Twoim problemem jest to, że z powodu swoich psychicznych ograniczeń nie jesteś w stanie przedsięwziąć żadnych kroków. Nawet jak spojrzysz na swoje życie z boku i sama wymyślisz co powinnaś zrobić, to nie będziesz w stanie tego zrealizować. Dlatego najpierw podreperuj psychikę, zażywaj wszystko co ci lekarz przepisze, bez względu na to co wyczytasz w ulotce. Najprawdopodobniej będą to jakieś antydepresanty.
                          A po kilku tygodniach, jak leki zaczną działać, jak odzyskasz równowagę psychiczną i zdolność do konstruktywnego działania, to albo samodzielnie albo z pomocą psychologa zacznij krok po kroku zmieniać swoje życie. Czyli tak jak ci wszyscy radzą, idź do jakiejkolwiek pracy i wyprowadź się z domu. Jak będziesz w lepszej formie psychicznej to ta praca praktycznie sama się znajdzie, podobnie jak i mieszkanie i siły na samodzielne, niezależne ani od matki ani od żadnego faceta życie. Potem możesz kombinować co dalej, czyli jakieś, kursy, studium, może nawet studia i lepsza praca. Ale na początek musisz zacząć się leczyć, bo bez tego ani rusz.
    • qw994 Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 07:26
      Najgorsze co możesz zrobić, to szukać faceta - koła ratunkowego, bo władujesz się w jeszcze gorszą sytuację. Musisz liczyć tylko i wyłącznie na siebie. Zrobić wszystko, żeby znaleźć pracę, a potem wynająć choćby pokój i wyprowadzić się.
    • wez_sie stajesz sie swoja matka 02.09.11, 08:45
      tak, jak twoja matka stala sie twoja babka.
      za pare(nascie) lat bedziesz jak swoja babka, a twoja corka bedzie jak ty a pozniej jak twoja matka, ktora byla jak twoja babka.

      innymi slowy: w rodzinie nic nie zginie
      • alienka20 Re: stajesz sie swoja matka 02.09.11, 09:50
        Miałeś się do matóry uczyć. Sio do książek! :P
        • wez_sie Re: stajesz sie swoja matka 02.09.11, 11:37
          wiecej sie dowiem z forum.
          o zyciu i w ogole.
          pozwol mi zostac.
          • alienka20 Re: stajesz sie swoja matka 02.09.11, 11:42
            Ale warto poprzeć to dyplomem. CZy na wypracowaniu z polskiego powołasz się na forumowe przypadki?:D
            • wez_sie Re: stajesz sie swoja matka 02.09.11, 12:37
              jesli wkleje linka do dyskusji, to czemu nie.
              tylko zeby wersja nie wykasowala watku...
              • alienka20 Re: stajesz sie swoja matka 02.09.11, 12:42
                A to na maturach juz laptopy z internetami można mieć? Mój boże, jak ten czas do przodu leci.
    • li_lah Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 12:29
      przykro z powodu śmierci ojca, ale wiedz, że mógł się rozwieść, zawalczyc o Ciebie, być kimś kto bedzie Cię bronil, a jednak tego nie zrobił. czy aby na pewno twoja matka z babką byly przyczyną jego decyzji?? moze sam mial problemy psychiczne?

      "Chodziłam do szkoły i miałam rente po ojcu 1000 zł ale matka tą kase brała, ja
      > chciałam na kosmetyki, karte do tel, gazety a matka nie chciała mi dawać kasy,"


      chyba nie piszesz powaznie. gdyby ojciec żył to jego wyplata bylaby srodkiem na utrzymanie domu, was i oplacenie czynszu, a ty myslalas, ze renta po rodzicu "na dziecko" jest wyplacana do rąk dziecka? w dodatku niepelnoletniego? mama musiala robic oplaty i kupowac jedzenie, a nie kupowac zbedne mazidla, karty to telefonu i co tam jeszcze sobie wymyslilas. otrząśnij się, bo jak czytam takie teksty pisane przez 15 latke to jestem w stanie uwierzyc ze jeszcze zmądrzeje, ale przez 25 letnią? nadziei chyba brak.,..

      "zaczęłam kraść ze sklepów z kumpelą, piłam, ćpałam, wagarowałam, Miałam sprawe
      > w sądzie, groził mi poprawczak.....No i zaczęłam chodzi
      > ć do takiego żurka w moim bloku, tam przesiadywałam jak w domu sie mnie czepial
      > i to uciekałam tam, piłam, jarałam. "


      nie piszę tego zlosliwie,,ale nie dziwię się, że z twoją mamą jest coś nie tak, bo wyraźnie jest. stres jaki ją w zyciu spotkal mogł wywolac to co teraz się z nią dzieje.za malo napisalas, zeby mozna bylo to ocenic, ale smiem podejrzewac, ze ona jest chora psychicznie. są ludzie bardziej i mniej podatki na choroby psychiczne, a ją w zyciu spotkalo juz wystarczająco duzo: babcia z problemem, mąż ktory się powiesil i dziecko, ktore od lat przysparza klopotow.
      wszyscy macie problem. nie tylko ty. nawzajem sie niszczycie.

      najlepsze co mozesz zrobic, to się wyprowadzić. szukaj dobrej pracy, albo wyjedz za granicę, matka pewnie nie zrozumie, ze musi odwiedzic lekarza. traktuj jej gadanie i pretensje nie do konca serio.

      najgorsze co robisz to szukasz oparcia w jakichś facetach, mają cie wyciągac z problemow itd, to błąd, naucz się zyc sama, nie polegaj do konca na innych ludziach i nie obciążaj ich az taką odpowiedzialnością, bo sama robisz się toksyczna dla otoczenia. gdy relacja się konczy, konczy się twoje "wsparcie" i co wtedy robisz? wracasz do mamy? a moze szukasz kolejengo faceta? to droga do nikąd.
      • berta-death Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 12:55
        Nigdzie nie jest napisane na co matka przeznaczała kasę z renty po ojcu. Nie mówiąc o tym, że jak dziecko kończy 18 lat to te pieniądze ono dostaje do ręki. Matka co najwyżej może mieć rentę dla siebie. Poza tym takie pierdółki w stylu mazidło czy karta to koszt kilku, góra kilkunastu złotych, nikt nie mówi, że to miały być rzeczy z górnej półki. Mało prawdopodobne żeby aż tak biedni byli, że każdy grosz był rozdysponowywany na jedzenie i czynsz. Poza tym młody człowiek perfekcyjnie potrafi wyczuć kiedy ktoś czegoś mu odmawia, bo naprawdę nie da rady tego dać a kiedy robi to złośliwie.

        Poza tym nie widzę powodu, żeby stara baba z nastoletnim dzieckiem musiała być bezrobotna i skazana na rentę po mężu. Jakby była zdrowa i naprawdę zależało jej na dobru córki to by się wzięła za jakąś robotę i przyniosła grosz do domu. Ale ona wolała siedzieć w domu i robić awantury o to, że ktoś zupę w złym garnku ugotował. I to nie jest spowodowane tym, że ją stresy w życiu spotykały. Miała takie życie jakie sobie ułożyła. Ani raz nie była w sytuacji bez wyjścia. To defekt mózgu nie pozwolił jej znaleźć tego wyjścia ani z niego skorzystać.
        • alienka20 Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 13:03
          berta-death napisała:
          Jakby była zdrowa i naprawdę zależało je
          > j na dobru córki to by się wzięła za jakąś robotę i przyniosła grosz do domu. A
          > le ona wolała siedzieć w domu i robić awantury o to, że ktoś zupę w złym garnku
          > ugotował. I to nie jest spowodowane tym, że ją stresy w życiu spotykały. Miała
          > takie życie jakie sobie ułożyła. Ani raz nie była w sytuacji bez wyjścia. To d
          > efekt mózgu nie pozwolił jej znaleźć tego wyjścia ani z niego skorzystać.

          W tym miejscu mogę sie podpisać.
        • li_lah Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 13:16
          1. po 18 r.ż. pieniądze dziecko dostaje do ręki pod warunkiem, że się uczy, jesli woli ćpać, to panstwo ucina ten dobrobyt.

          2. 1000 zl to nie majątek, jesli sama tyle zarabiala, a wiemy ile zarabia się w polsce i ile zarabialo się te 10 lat temu, to dodatkowy 1000 nie czyni nikogo bogaczem.
          • alienka20 Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 13:31
            Ale też nie biedakiem, żeby dziecku wszystkiego odmawiać (zakładając, że zarabiała). Autorka wymyśliła sobie zatem, że jak w domu nie dadzą, to sama sobie weźmie i zaczęła kraść. Mogła też zostać "galerianką". A wystarczyło powiedzieć najzwyczajniej w świecie powiedzieć "dziecko drogie, nie dam, bo......". Bo jeśli to było na zasadzie, ja nie miałam, ty też się obejdziesz, to się nie dziwię, co z autorki wyrosło.
            Dzieci traktowane jak zło, zachowują się jak te największe zło.
            Moja koleżanka też miała rentę po ojcu, matka pracowała i mimo, że było ich dwie, bo miała siostrę młodszą w domu (10 lat temu), obie miały na ciuchy, mazidła, telefony, a matka robiła za najniższą krajową, Ja na swoje kaprysy musiałam zarobić/poczekać na lepsze czasy. Zawsze jest jakiś wybór, pytanie, jakiego dokonamy.
            • berta-death Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 15:25
              Zawsze jest jeszcze kwestia presji rówieśniczej. Skoro ktoś przebywa w środowisku, gdzie koleżanki się malują, stroją, latają za chłopakami a wyznacznikiem pozycji społecznej są mazidła, telefon komórkowy i pierdółki, to nie dziwi frustracja osoby, której na takie rzeczy nie stać. Rówieśniki potrafią być naprawdę wredne, zwłaszcza jak dorwą osobę słabą psychicznie, którą łatwo można zranić.

              Tylko, że w normalnej rodzinie, zasiada się na naradzie rodzinnej, robi burze mózgów i kombinuje jak rozwiązać problem. Można zacisnąć pasa i zamiast kupować inne zbytki, np brukowce, które można czytać w bibliotece albo poczekalni u dentysty, to kupić szminkę i cień do powiek. Zamiast wyjazdu na wakacje to kupić lepsze ciuchy. Można też pomóc znaleźć jakąś pracę dorywczą takiej młodej osobie, stanie na promocji, roznoszenie ulotek, umycie okien, skoszenie trawnika, pilnowanie dzieci, pomaganie w lekcjach młodszym kolegom, itp. Można zmienić szkołę, albo nauczyć się odpyskowywać, albo znaleźć coś innego niż kasa, czym można by rówieśnikom zaimponować. Można jeszcze coś innego wymyślić. Można też pójść do psychologa po pomoc, albo wychowawcy szkolnego, jak samemu nie daje się rady.
              A w rodzinie patologicznej, gdzie dzieci są zostawiane same sobie ze swoimi problemami, to nie ma się co dziwić, że jak już wymyślą rozwiązanie jakiegoś problemu, to zazwyczaj jest to najgorsze jakie istnieje.
            • muszka.6 Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 15:38
              Matka mówiła ,, nie mam pieniędzy " ale co sobota jechała na rynek i zawsze coś sobie kupowała. Nie raz mi też, jakieś ciuchy itd. nie mówię ze nie ale sobie o wiele częściej. Wogóle było tak w moim dzieciństwie że to ojciec się mną zajmował. To ojciec mnie nauczył wiązać buty, poznawać na zegarku, czytał mi bajki, bawiliśmy się w szkołę :) organizował różne zabawy edukacyjne itp. chodziliśmy razem na spacery, na karuzele, do cyrku, zoo. Bardzo rzadko z nami matka chodziła. Jak się cofam pamięcią do mojego dzieciństwa, widzę ojca, matka gdzieś w oddali. Nigdy nie pozwalały mi niczego się nauczyć np. w kuchni pomóc. Wiadomo jak to dziecko, pokazuje się, zachęca... tego tutaj nie było. Zawsze były krzyki ,, zostaw to, nie ruszaj, odejdź itp " gdy byłam starsza były pretensje do mnie że nic nie robie w domu, chciałam kilka razy poodkurzać to był krzyk że odkurzacz popsuje i że mam zostawić :/ chciałam wyrzucić śmieci ( u nas się wyrzuca na klatce jest rura i tam się wrzuca śmieci ) to krzyk że zsyp zapcham i one same już wyrzucą a później pretensje że nic nie robię. No paranoja jakaś!!!!!
          • muszka.6 Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 15:27
            Uczyłam się do 19 roku życia.
        • muszka.6 Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 15:26
          Dokładnie o to mi chodzi, ja chciałam na błyszczyk, kartę czy na gazetę co tydzień czy dwa bravo :) matka pracowała, nie była bezrobotna. Mieszkalismy z babką i dziadkiem którzy mieli emeryturę i zawsze siedziały w kuchni i wspólnie planowały wydatki czyli nie było tak biednie żebym nie mogła dostać na małe przyjemności.
          • raohszana Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 15:51
            Okay, dobra, wszystko rozumiem. Ale nie można żyć przeszłością.
            Co chcesz teraz robić? Jak chciałabyś, żeby wyglądało Twoje życie? Na czym Ci zależy?
            • muszka.6 Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 16:00
              raohszana napisał:

              > Okay, dobra, wszystko rozumiem. Ale nie można żyć przeszłością.
              > Co chcesz teraz robić? Jak chciałabyś, żeby wyglądało Twoje życie? Na czym Ci z
              > ależy?
              >

              Tak jak napisałam chciałabym znaleźć pracę, kiedyś byłam opiekunką dziecięcą, uwielbiam dzieci. Chciałabym założyć swoją rodzinę i być szczęśliwa. Na tym mi zależy ale powiem szczerze że już zaczynam powoli godzić się z tą myślą że to się nigdy nie uda. :( Ale nie zawsze można mieć to co się chce, prawda?
              • raohszana Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 16:06
                muszka.6 napisała:

                > Tak jak napisałam chciałabym znaleźć pracę, kiedyś byłam opiekunką dziecięcą, u
                > wielbiam dzieci.
                *
                O, widzisz, pani, to jakbyś dała radę - może opiekunka z zamieszkaniem? :)

                >Chciałabym założyć swoją rodzinę i być szczęśliwa.
                *
                Taki trochę truizm dla każdego ;)

                > Na tym mi z
                > ależy ale powiem szczerze że już zaczynam powoli godzić się z tą myślą że to si
                > ę nigdy nie uda. :( Ale nie zawsze można mieć to co się chce, prawda?
                *
                Weź nie dramatyzuj, masz raptem 25 lat, jeszcze się wszystko może ułożyć. Na razie musisz zająć się ułożeniem siebie. Czy psycholog odwiedzany? Może spróbuj odwiedzić darmowego - w wielu miejscach przy MOPS, OPS czy innych takich są poradnie. Albo Centra Pomocy Rodzinie [ chyba się to tak zwie ].
      • muszka.6 Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 15:21
        I tego właśnie nie rozumiem. Jego matka miała swoje mieszkanie które stało puste a mimo to nie wyprowadził się tam co mnie do tej pory dziwi. Ja wtedy byłam dzieckiem, o dużo rzeczach nie miałam pojęcia. Piszę tylko to co pamiętam i o czym wiem. Więc z tego co pamiętam to ojciec tak jakby bał się wchodzić babce w droge bo ciągle o wszystko się czepiała, o najmniejszy szczegół. Doszło do tego że ojciec robił sobie kolację w nocy kiedy one już spały żeby tylko nie iść do kuchni gdy one tam były. Na dziadku też się babka wyżywała, nie raz dziadek klnął i mówił że dłużej tego nie wytrzyma, że się wyprowadzi do domu starców! Co do ręty to nie chodzi mi o to że matka miała mi dawać całą kwotę no ale wiadomo że dziecko 15 - letnie potrzebuje na swoje wydatki jakąś kwotę. Gdy ojciec żył, miałam od niego kieszonkowe. Co do facetów to masz rację, właśnie tak było... zawsze wracałam do domu, błędne koło. Czytałam dziś wszystkie wpisy i wezmę sobie wasze rady do serca. Dziękuję wszystkim!!!!!
        • lonely.stoner Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 16:13
          muszka.6 z tych twoich opisow to sie tak zalisz ze masz taka rodzine, zly los tak postail ze nie masz innej i juz nawet zly los postanowil za Ciebie ze sama nigdy wlasnej normlanej rodziny nie zalozysz. Los nie jest nam nic winien. Tylko sami mozemy cos zrobic, zmienic i przestac jojczec i ogladac sie wstecz, obwiniac matke/babke czy zly los za niepowodzenia.
          Moze nie mialam tak zle jak ty w domu ale tez nie bylo kolorowo. Wiedzialam ze musze sie wyprowadzic zeby oderwac sie od toksycznej atmosfery i przestac sie ogladac na to ze moja rodzina nie chce/nie moze mi pomoc i jeju jeju jaki los niesprawiedliwy dla mnie jest. Zamiast narzekac i szukac winnego mojemu nieszczesciu wzielam wszsytko we wlasne rece, zaczelam tez nad soba pracowac.
          Moim zdaniem to powinnas przede wszystkim znalezc prace i sie usamodzielnic. Przestac liczyc na przyjaciela ktory ci w jakis sposob pomaga czy cie utrzymuje i przestac drazyc przeszlosc i obwiniac matke czy babke za to co sie dzieje teraz. Teraz jest teraz i trzeba z tym cos robic.
    • triss_merigold6 Toksyczny bachor 02.09.11, 17:26
      Na razie Ty jesteś toksycznym bachorem. Bezrobotna była ćpunka z problemami z prawem i zamiłowaniem do żulerskiego towarzystwa. 25 lat, wykształcenie pewnie na poziomie gimnazjum, matka utrzymuje i panienka fochy strzela, że matka niezadowolona. No, zdziwiona nie jestem, że niezadowolona.
      Dwoje dzieci mam i na kopach bym pognała do roboty towarzystwo w Twoim wieku.
      • berta-death Re: Toksyczny bachor 02.09.11, 17:54
        Nie mam zwyczaju obrażać ludzi na forach ale w tym przypadku to nie jest obraza tylko szczera prawda. Ty najzwyczajniej w świecie jesteś po prostu głupia.
    • 83kimi Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 18:07
      Po pierwsze - musisz znaleźć pracę. Na początek może być byle co, choćby praca na kasie w markecie czy w jakieś fabryce na produkcji.
      Jak znajdziesz pracę - wyprowadzasz się z domu, na dużo Cię stać nie będzie, ale na pewno dasz radę wynająć pokój w mieszkaniu studenckim.
      Po trzecie - idziesz do psychologa, psychiatry, bo masz problemy natury psychicznej i musisz się leczyć.
      Po czwarte - piszesz, że uczyłaś się do 19 roku życia. Nie wiem, czy znasz jakiś język? Może warto byłoby zapisać się na kurs językowy (wiem, że to kosztuje, ale jak będziesz pracować, to wtedy warto przez jakiś czas się przemęczyć, nie wydawać na przyjemność, a zainwestować w coś, co się zwróci), komputerowy itp? Zdobyć nowe umiejętności, żebyś mogła zmienić pracę na lepszą np. na sprzedawczynię w jakimś centrum handlowym (ale tam bez języka nie masz szans).
      Jak się usamodzielnisz i będziesz się leczyć, to wtedy i na miłość będzie czas.
      • 83kimi Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 18:14
        A jeszcze mam pytanie. Nie znam się na tym, ale podobno do 26 roku życia można pobierać rentę po zmarłym rodzicu. Czy jakbyś teraz poszła do jakiegoś studium (na studia już raczej za późno, choć możesz podzwonić po uczelniach, popytać, czy nie ma gdzieś wolnego miejsca), to miałabyś znowu rentę? Może to jakaś opcja? Za 1000 zł dałabyś radę coś wynająć i się utrzymać, bez kokosów, ale wielu studentów żyje nawet za mniejsze pieniądze.
        • raohszana Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 18:28
          Do 26 roku można tylko, jeśli jest to ostatni rok na studiach.
        • berta-death Re: Toksyczna rodzina 02.09.11, 18:51
          Na dobrą sprawę to można się zapisać na dowolne studia i mając status studenta poszukać jakiejkolwiek pracy. Co nie będzie trudne bo osoby ze statusem studenta są preferowane przez pracodawców, bo nie trzeba za nie płacić tych wszystkich składek. I często są to prace biurowe a nie fizyczne. Prawie wszyscy studenci zaoczni albo nawet dzienni jakiś mało obciążających kierunków tak robią. I z całą pewnością zarabiają więcej niż 1000PLN. Wiele osób samodzielnie utrzymuje się na studiach i jeszcze czesne płaci jak jest to tryb zaoczny albo prywatna uczelnia. Problemem autorki wątku jest jej słaba psychika, która uniemożliwia jej jakiekolwiek działania, dlatego dopóki nie zacznie się leczyć, te wszystkie rady to sobie można wsadzić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja