mąż wiecznie niezadowolony

02.09.11, 16:11
zwariować można. czy to już objawy depresji?
wracam do domu i cieszę się jak on jest w pracy. bo mam już dosyć cackania się z jego humorami. chcę wracać po pracy i wiedzieć, że przywita mnie uśmiech, a nie wciąż skrzywiona twarz. staram się go z tego wyciągnąć już tak długo. rozumiem, że nie lubi swojej pracy, że się nie realizuje, że wciąż na coś brakuje pieniędzy, że po przeprowadzce ma mało znajomych...itd.itp. ale jak długo można to znosić?!?! i jest tak dumny w tym wszystkim, że nie mogę powiedzieć mu prostu z mostu, żeby się w końcu zabrał za siebie i przestał jęczeć. grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr................. niedługo powrót do domu i kolejne: źle się czuję, mam dość swojej pracy, nie doceniają mnie, jest mi źleeeee................
kiedy on się tak zmienił :(
    • 3artka Re: mąż wiecznie niezadowolony 02.09.11, 16:17
      Może był taki cały czas tylko tego nie widziałaś?
    • raohszana Re: mąż wiecznie niezadowolony 02.09.11, 16:30
      To po co takiego wzięłaś?
    • po-trafie Re: mąż wiecznie niezadowolony 02.09.11, 16:31
      Moze zmienil sie tak kiedy zaczal mnie marnie platna prace, ktorej nie lubie, a dla waszego wspolnego bezpieczenstwa raczej nie moze jej tak po prostu zostawic i poszukac czegos, co by wolal (a czego moze dlugo nie znalezc)?
    • napiszeijuz Re: mąż wiecznie niezadowolony 02.09.11, 16:37
      no właśnie nie był taki. pełen życia, pomysłów i wiary, że się uda. pełen energii i wesoły. taki był. i takiego chcę z powrotem, ale już mi cierpliwości zaczyna brakować i pomysłów jak go z tego marazmu wyciągnąć.
      ja się realizuję. nieźle zarabiam. ale przecież to go cieszy, przynajmniej wierzę, że tak jest.
      chciałabym mu pomóc. ale coraz mniej mi się chce.
      nawet w sprawach łóżkowych jest gorzej, kiedyś był bardziej aktywny. teraz to ja muszę wyjść z inicjatywą, a czasem wręcz mam wrażenie, że robi to z obowiązku... seks jest bardzo ważny i lubię ;) ale bez odpowiedniej atmosfery i mi się odechciewa. z nim...
      • raohszana Re: mąż wiecznie niezadowolony 02.09.11, 16:41
        Nie bardzo rozumiem - to co mu się stało, że tak nagle się zmienił? Zmusiłaś go do tej przeprowadzki i pracy?
      • wuja78 Re: mąż wiecznie niezadowolony 02.09.11, 17:45
        Każdy mężczyzna tak się zmienia pod wpływem związku. Najpierw jest wesoły, szczęśliwy, pełen życia, wiary i pomysłów - a później wiąże się z kobietą i popada w marazm, wszystko go boli i nic mu się nie chce.
      • cowgirl_ride Re: mąż wiecznie niezadowolony 02.09.11, 22:38
        napiszeijuz napisała:
        > nawet w sprawach łóżkowych jest gorzej, kiedyś był bardziej aktywny. teraz to j
        > a muszę wyjść z inicjatywą, a czasem wręcz mam wrażenie, że robi to z obowiązku
        > ... seks jest bardzo ważny i lubię ;) ale bez odpowiedniej atmosfery i mi się o
        > dechciewa. z nim...
        To może TUTAJ jest "pies pogrzebany"? Teraz nie jesteś wstanie powiedzieć co był najpierw, jego wapory czy kiepski seks...A rozmawiacie ze sobą jeszcze?
    • noemi123 Re: mąż wiecznie niezadowolony 02.09.11, 17:29
      Zaraz posypià się rady w stylu ROZWÒD:-)
    • yoko0202 Re: mąż wiecznie niezadowolony 02.09.11, 17:35
      napiszeijuz napisała:

      > rozumiem, że nie lubi swojej pracy, że się nie realizuje,
      pracę to akurat można zmienić, niektórzy potrafią zrobić to dość szybko

      > że wciąż na coś brakuje pieniędzy,
      a to chyba norma, ale może się nie znam

      > że po przeprowadzce ma mało znajomych...itd.itp.
      z czasem i to się zmienia na lepsze

      > ale jak długo można to znosić?!?! i jest tak dumny w tym wszystkim, że nie mogę powiedzieć mu prostu z mostu, żeby się w końcu zabrał za siebie i przestał jęczeć.
      jak to nie możesz? skoro do tej pory cackałaś się, wspierałaś, pocieszałaś itp. to powiedz wprost, że dłużej nie będziesz tego robić i że on musi coś zrobić ze swoimi humorami, przy czym oczywiście możesz mu w tym pomóc ale musisz widzieć odzew
    • lovelovekisskiss Re: mąż wiecznie niezadowolony 02.09.11, 17:48
      Zmienił się tak w momencie, w którym się przeprowadził oraz poszedł do pracy, której nienawidzi. Tobie nie doskwiera samotność i realizujesz się zawodowo, więc tego nie rozumiesz, ale gdybyś spróbowała wykrzesać z siebie trochę empatii, to może by się udało.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja