Jak to rozumieć?

03.09.11, 20:28
Od ponad tygodnia staram się rozkminić cała tą sytuację, ale nie potrafię.

Poznaliśmy się w połowie studiów, sympatyczna dziewczyna, na wydziale i kierunku typowo męskim, znajomość taka czasem do kina, czasem na piwo. Nie miałem śmiałości próbować czegoś więcej, może ze strachu, że nic z tego nie będzie, że dostanę od razu kosza, podziwiałem ja za to co potrafi, wiedzą i chęcią nauki przeganiała wszystkich prawie, myślałem że nie będzie miała ochoty zadawać się z takim nieudacznikiem jak ja... Po studiach kontakt się poluzował, inne miasta, co jednak nie przeszkadzało nam pozostać w kontakcie. Ostatnio jednak praca przywiała mnie do tej samej miejscowości w której ona mieszka. Spacery, kino, piwo kilka razy, aż ostatniego razu stało się coś zupełnie innego. Umówiliśmy się na mieście, ale że wyszedłem z pracy wcześniej, przyśpieszyliśmy spotkanie. Po kilku piwach wygadała się, że rozmawiała (nie wiem czy raz, czy częściej, czy nadal rozmawia) na mój temat z koleżanką, i koleżanka jej powiedziała, żeby coś dla niej zrobiła ... przeleciała mnie. Po tym był tekst że nie chce mnie krzywdzić, i trafiliśmy do niej do domu. Gdy już atmosfera się rozgrzewała, wyszło również to, że odkąd się znamy (czyli jakieś 4 lata), z nikim tego nie robiła, i że nie jest do końca przygotowana, bo przez to przyśpieszone spotkanie nie kupiła prezerwatyw, a to co się dzieje teraz, miała od samego początku zaplanowane. Cóż, ja również mniej więcej tyle czasu z nikim nie byłem tak blisko, całe szczęście że znalazłem jedną prezerwatywę "na czarną godzinę". Potem spędziliśmy czas na pieszczotach, w trakcie których wyznała mi że nigdy wcześniej tak tego nie odczuwała, ja jej powiedziałem że nigdy wcześniej nie widziałem aż takiej reakcji u kobiet (nie jestem jakimś doświadczonym kochankiem, miałem wcześniej dwie dziewczyny, tylko z jedną spałem), powiedziała że widocznie poprzednie mnie nie kochały, jak nie przeżywały orgazmu. Od tamtej pory jakby traktuje mnie bardziej w sposób olewający. Czuje się jakbym się narzucał... i nie wiem teraz co o tym myśleć...
Myślę o niej cały czas, czy to co mówiła, jej zachowanie nie świadczy o tym że jest jakieś jej uczucie do mnie, czy to tylko miało być one night... Czy postawa olewająca to specjalnie tak, żebym się zainteresował, starał (ponoć to działa).. czy dostała to czego chciała i koniec...
    • potworski hahaha 03.09.11, 20:38
      fioletowy.rumianek napisał:

      całe szczęście że znalazłem jedną prezerwatywę "na czarną godzinę".


      Hahahaha=właśnie sobie wyobraziłem jak nerwowo szukasz tej gumy w blaszanym pudełku po herbacie i w starej paczce po herbatnikach, aż w końcu znajdujesz ją za tapczanem razem z banknotem stuzłotowym z Waryńskim i historyjką z Donalda.
      A tak poza tym to jesteś ci#pa a nie facet.
      • fioletowy.rumianek Re: hahaha 03.09.11, 20:45
        Hehehe no prawie prawie tak było, z tym że to było w jej mieszkaniu i przetrzepywałem swoją garderobę i portfel ;)

        Co do drugiej części, nie mam w naturze bzykania na lewo i prawo co popadnie, a to co się stało, cóż, do tej pory myślałem że jest to uczucie platoniczne, teraz zaczynam się zastanawiać czy może być odwzajemnione...
        • senseiek Strasznie naciagane trollu.. 03.09.11, 20:49
          Strasznie naciagane trollu..

          Mowisz ze spales przed nia tylko z jedna kobieta w zyciu.. i szukales prezerwatywy w swoich spodniach? I ze od 4 lat nie uprawiales seksu.. ? A niby co ona miala tam robic.. ? Nie zdarzyla sie sprac do cna w pralce? :D
          • fioletowy.rumianek Re: Strasznie naciagane trollu.. 03.09.11, 20:52
            senseiek napisał:

            > Strasznie naciagane trollu..
            Jeśli tak uważasz, to Twój problem, nie mój

            >
            > Mowisz ze spales przed nia tylko z jedna kobieta w zyciu.. i szukales prezerwat
            > ywy w swoich spodniach? I ze od 4 lat nie uprawiales seksu.. ? A niby co ona mi
            > ala tam robic.. ? Nie zdarzyla sie sprac do cna w pralce? :D
            Jak to mówią, nie zna się dnia ani godziny, więc lepiej mieć jakąś przy sobie i nie użyć, niż nie użyć bo się nie miało przy sobie.
            • senseiek noszenie prezerwatywy 4 lata to jakis kosmos.. 03.09.11, 20:58
              > Jak to mówią, nie zna się dnia ani godziny, więc lepiej mieć jakąś przy sobie i
              > nie użyć, niż nie użyć bo się nie miało przy sobie.

              Jak sie nie ma prezerwatywy to sie robi oralek i 69.. co za problem?

              A noszenie prezerwatywy 4 lata to jakis kosmos, ona sie nie nadaje do niczego procz wyrzucenia.
              • fioletowy.rumianek Re: noszenie prezerwatywy 4 lata to jakis kosmos. 03.09.11, 21:01
                senseiek napisał:

                > > Jak to mówią, nie zna się dnia ani godziny, więc lepiej mieć jakąś przy s
                > obie i
                > > nie użyć, niż nie użyć bo się nie miało przy sobie.
                >
                > Jak sie nie ma prezerwatywy to sie robi oralek i 69.. co za problem?
                >
                > A noszenie prezerwatywy 4 lata to jakis kosmos, ona sie nie nadaje do niczego p
                > rocz wyrzucenia.
                Jeeny, kto powiedział że 4 lata jedną i tą samą ? Co jakiś czas się ją zmienia, ale ważne żeby mieć przy sobie, jak apteczkę w samochodzie...
                • senseiek U nas to sie mowi- bajkopisarz. 03.09.11, 21:11
                  > Jeeny, kto powiedział że 4 lata jedną i tą samą ? Co jakiś czas się ją zmienia,
                  > ale ważne żeby mieć przy sobie, jak apteczkę w samochodzie...

                  U nas to sie mowi- bajkopisarz.
                  • fioletowy.rumianek Re: U nas to sie mowi- bajkopisarz. 03.09.11, 21:14
                    senseiek napisał:
                    > U nas to sie mowi- bajkopisarz.
                    Jak już pisałem wcześniej, nie wierzysz, Twój problem, na tą chwilę moim problemem jest to, że umieściłem post na forum Kobieta, licząc na podpowiedzi, opinie przedstawicielek płci pięknej, a wtrącają się prawie sami faceci.
      • kombinerki.pinocheta Re: hahaha 03.09.11, 21:06
        Yebie trollem na kilometr, ale fajnie sie czyta.

        Dlaczego od razu ci#pa?
    • six_a Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 20:45
      >i że nie jest do końca przygotowana, bo przez to przyśpieszone spotkanie nie kupiła prezerwatyw, a to co się dzieje teraz, miała od samego początku zaplanowane.

      nowa definicja planowania
      • fioletowy.rumianek Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 20:47
        Sorki że może tak średnio składnie piszę, ale chodziło mi o to, że miała taki cel, i go zrealizowała, zaciągnęła mnie do łóżka...
        • senseiek Idz sie wyspowiadaj ksiedzu dyrektorowi.. :) 03.09.11, 20:50
          > Sorki że może tak średnio składnie piszę, ale chodziło mi o to, że miała taki c
          > el, i go zrealizowała, zaciągnęła mnie do łóżka...

          Idz sie wyspowiadaj ksiedzu dyrektorowi.. :)
        • six_a Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 20:51
          > Sorki że może tak średnio składnie piszę,
          nie szkodzi, strasznie ci współczuję. to musiało boleć.

          https://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQmMs4xh7PCNMUDnI0LXGealDUKygTp0TWoMxU7nM0idGfQTAnkoQ
          • fioletowy.rumianek Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 20:54
            :))))
            No może aż tak drastycznie to nie wyglądało, nie było maczugi, a trzymała mnie za rękę ;p
    • raohszana Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 21:08
      Obrosłeś mentalną p.izdą.
      Weź no zacznij myśleć.
      • fioletowy.rumianek Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 21:12
        raohszana napisał:


        > Weź no zacznij myśleć.
        >
        Własnie próbuję i mi nie wychodzi.
        • raohszana Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 21:14
          fioletowy.rumianek napisał:

          > Własnie próbuję i mi nie wychodzi.
          *
          To niedopsz. To zajmij się czymś konstruktywnym.
          Podpowiedź od dobrego wujka - tak, laska ma Cię gdzieś, a cała sytuacja to dobra dla nieopierzonych 15-tek.
    • kombinerki.pinocheta Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 21:26
      A tak swoja droga to o czym moze swiadczyc takie zachowanie sie kobiety?

      Mnie wychodzi na to, ze nie bylo jej dobrze. Na dalsze bzykanie pacjent sie nie nadaje, wiec panna ogranicza kontakt.

      Co wy na to forumki?

      >powiedziała że widocznie poprzednie mnie nie
      > kochały, jak nie przeżywały orgazmu.

      A tutaj posypia sie gromy i wiemy jakie bedzie stanowisko kobiet. Czekamy z niecierpliwoscia na Qw994.
      • torado Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 21:31
        a mnie ciekawi co to oznacza postawa olewająca......
        • fioletowy.rumianek Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 21:36
          torado napisała:

          > a mnie ciekawi co to oznacza postawa olewająca......

          Zdarza się nie jej nie odpisywać, choć kilka razy ona zaczynała rozmowę, ale tak mam wrażenie że się narzucam, ja coś piszę, proponuję spacer, kino, to albo nie odpowie, albo że nie ma czasu, albo że nic ciekawego nie leci teraz... co się przed tym nie zdarzało...
          • raohszana Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 21:39
            fioletowy.rumianek napisał:

            > Zdarza się nie jej nie odpisywać, choć kilka razy ona zaczynała rozmowę, ale ta
            > k mam wrażenie że się narzucam, ja coś piszę, proponuję spacer, kino, to albo n
            > ie odpowie, albo że nie ma czasu, albo że nic ciekawego nie leci teraz... co si
            > ę przed tym nie zdarzało...
            *
            I Ty jeszcze nie załapałeś? Męska wycieraczka - a to ciekawe!
    • fioletowy.rumianek Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 21:37
      Pytała też czemu nikogo nie szukam, żeby być z kimś ...
      I że z nikim tak dobrze się jej nie rozmawia i spędza miło czasu jak ze mną ...
      • raohszana Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 21:39
        fioletowy.rumianek napisał:

        > Pytała też czemu nikogo nie szukam, żeby być z kimś ...
        > I że z nikim tak dobrze się jej nie rozmawia i spędza miło czasu jak ze mną ...
        *
        A Tyś, głupi, wierzył :D
        • fioletowy.rumianek Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 21:41
          raohszana napisał:
          > A Tyś, głupi, wierzył :D
          >
          Tak, wierzyłem, i wierzę ... nie wiem czy to dobrze czy nie, mi też się z nią dobrze rozmawia, mamy wspólne tematy, podobne poczucie humoru... i tak dalej...
          • raohszana Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 21:46
            fioletowy.rumianek napisał:

            > Tak, wierzyłem, i wierzę ... nie wiem czy to dobrze czy nie, mi też się z nią d
            > obrze rozmawia, mamy wspólne tematy, podobne poczucie humoru... i tak dalej...
            *
            To z bogiem, dowolnie wybranym i symbol religijny na drogę, skoro wierzysz pierniczeniu, a nie czynom.
            Ponoć panna Cię olewa - ale tak, tak, jesteś wyjątkowy i w ogóle.
            <parsk>
            • fioletowy.rumianek Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 21:55
              raohszana napisał:
              > Ponoć panna Cię olewa - ale tak, tak, jesteś wyjątkowy i w ogóle.
              > <parsk>
              >
              Właśnie dlatego zdecydowałem się tu napisać, aby zasięgnąć opinii pań, czy jest taka opcja, że to olewanie to celowe działanie, żeby sprawdzić czy ja zrezygnuje, czy zacznę bardziej się starać ... ponoć jest taka metoda podrywu na olewanie...
              W świetle wszystkich tych wydarzeń, czynów, słów które były właśnie ostatnio, za bardzo zaczynam nad tym wszystkim myśleć ...
              • raohszana Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 21:58
                fioletowy.rumianek napisał:

                > Właśnie dlatego zdecydowałem się tu napisać, aby zasięgnąć opinii pań, czy jest
                > taka opcja, że to olewanie to celowe działanie, żeby sprawdzić czy ja zrezygnu
                > je, czy zacznę bardziej się starać ... ponoć jest taka metoda podrywu na olewan
                > ie...
                *
                Nie, takie zachowanie to zwykłe olewanie. A jeśli ktoś miałby się tak zachowywać - to ma umysł 15-tki.

                > W świetle wszystkich tych wydarzeń, czynów, słów które były właśnie ostatnio, z
                > a bardzo zaczynam nad tym wszystkim myśleć ...
                *
                Słuchaj, przelecieliście się, tak? Tak. Ale po tym ona Cię olewa, tak? Tak. To czego nie rozumiesz? Wzięła, co chciała i po ptokach.
                • fioletowy.rumianek Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 22:03
                  raohszana napisał:
                  > Słuchaj, przelecieliście się, tak? Tak. Ale po tym ona Cię olewa, tak? Tak. To
                  > czego nie rozumiesz? Wzięła, co chciała i po ptokach.
                  Czyli jedna czarny scenariusz...
                  W takim razie zastanawia mnie, dlaczego się tak uparła na mnie, że czekała 4 lata na to, żeby potem po wszystkim było po ptokach ?
                  • raohszana Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 22:07
                    fioletowy.rumianek napisał:

                    > Czyli jedna czarny scenariusz...
                    *
                    Nie czarny. Realistyczny.

                    > W takim razie zastanawia mnie, dlaczego się tak uparła na mnie, że czekała 4 la
                    > ta na to, żeby potem po wszystkim było po ptokach ?
                    *
                    A skąd wiesz, że uparła i czekała? Tak powiedziała - a powiedzieć można wszystko, zwłaszcza jeśli ktoś, jak Ty; łyka te gadki jak młody pelikan rypy.
                    • fioletowy.rumianek Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 22:09
                      raohszana napisał:
                      > A skąd wiesz, że uparła i czekała? Tak powiedziała - a powiedzieć można wszystk
                      > o, zwłaszcza jeśli ktoś, jak Ty; łyka te gadki jak młody pelikan rypy.
                      >
                      Widać za bardzo naiwny jestem i łatwowierny ...
                      • raohszana Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 22:11
                        fioletowy.rumianek napisał:

                        > Widać za bardzo naiwny jestem i łatwowierny ...
                        *
                        Dlatego przyswój sobie podstawową zasadę - nie słowa, a czyny.
                        A jak bardzo Ci zależy na pannie - spytaj wprost i tyle.
                        • fioletowy.rumianek Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 22:13
                          raohszana napisał:
                          > A jak bardzo Ci zależy na pannie - spytaj wprost i tyle.
                          >
                          Dzięki za radę, tak zrobię.
      • torado Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 21:42
        jak dla mnie to ona się tak samo czai jak i Ty..........jakoś podskórnie siebie chcecie, dobrze wam ze sobą, ale żadne tego nie powiedziało drugiemu........nie wiem może i tak nie jest......przypuszczenia to moje
        • fioletowy.rumianek Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 21:56
          torado napisała:

          > jak dla mnie to ona się tak samo czai jak i Ty..........jakoś podskórnie siebie
          > chcecie, dobrze wam ze sobą, ale żadne tego nie powiedziało drugiemu........ni
          > e wiem może i tak nie jest......przypuszczenia to moje
          Też takie wrażenie odniosłem, i się uczepiłem tego jak rzep psiego ogona... tylko nie chcę wpaść na "minę", że to tylko mylne wrażenie ...
          • enterek221 Re: Jak to rozumieć? 04.09.11, 20:15
            O Jezu, a jak wpadniesz ,,na minę" to co się stanie? Koniec świata będzie? Powiedz jej o co kaman, jak nie będzie chciała kontynuować, to się żegnamy i tyle.
            Chyba, że wolisz trwać w zawieszeniu następne lata, zastanawiając się ,,co by było gdyby"?

            PS napisz koniecznie, jak historia się kończy:)
            • fioletowy.rumianek Re: Jak to rozumieć? 04.09.11, 22:32
              Końca świata nie będzie, tylko kolejna mina, co u mnie często się zdarza niestety...

              Jak sytuacja się będzie rozwijać pewnie napomknę.
    • princessjobaggy Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 23:09
      > Po kilku piwach wygadała się, że rozmawiała (...)

      > Potem spędziliśmy czas
      > na pieszczotach, w trakcie których wyznała mi że nigdy wcześniej tak tego nie
      > odczuwała, ja jej powiedziałem że nigdy wcześniej nie widziałem aż takiej reakc
      > ji u kobiet

      Fajnie. Tylko, ze przecietna kobieta po kilku (ilu?) piwach bedzie raczej niezle znieczulona. Wiesz, rozumiesz - spowolniona i oslabiona reakcja na bodzce i te sprawy. Podziel sobie te jej wyjatkowa reakcje na 2, co najmniej.
      • fioletowy.rumianek Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 23:17
        princessjobaggy napisała:
        > Fajnie. Tylko, ze przecietna kobieta po kilku (ilu?) piwach bedzie raczej niez
        > le znieczulona. Wiesz, rozumiesz - spowolniona i oslabiona reakcja na bodzce i
        > te sprawy. Podziel sobie te jej wyjatkowa reakcje na 2, co najmniej.
        Kilka = 3 jej, 4 moje, w czasie jakiś 7 godzin, bo tyle czasu spędziliśmy spacerując, zwiedzając, gadając poza domem.
        • princessjobaggy Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 23:30
          7 godzin to sporo, myslalam, ze szybciej te piwa obaliliscie.
          Ok, podziel na 1,3. :P
          • fioletowy.rumianek Re: Jak to rozumieć? 03.09.11, 23:37
            Ten czas po prostu tak szybko leci jak jesteśmy gdzieś razem...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja