ga700
04.09.11, 22:00
Kuwa, juz sama nie wiem.Mysle ze nie naleze do sfochowanych lasek i nie wkurzam sie o byleco.
Ale tym razem mam dylemat.
Otoz moj facet wylaczyl sie z obiegu na jeden dzien. dzwonilam dwukrotnie, wyslalam smsa - nic. zero kontaktu od wczorajszego popoludnia, do dzis wieczor. kumam to niby, choc nigdy sie tak nie dzialo - wymieniamy kilka tel lub smsow dziennie, wiec sie zaczelam martwic.
no i wlasnieb przed chwila otrzymalam beztroskiego smsa ze zostawil tel u kumpla. ok,
ale wlasciwie sie zastanawiam kuwa czemu nie oddwonil tylko smsa wyslal, jakos mnie to wkurzylo.
gupia jakas jestem czy mam troche racji (w koncu mial ode mnie polaczenia nieodebrane, wiec powinien chyba oddzwonic, co???)
Pomijam fakt ze w smochodzie ma 2 tel z ktorego jakby mu zalezalo (NO WLASNIE!!!) mogl do mnie zadzwonic wczesniej, cobym sie nie martwila, zwlaszcza ze bylismy na dzis wieczor umowieni (co prawda odwolalam spotkanie smsem o czym nie mogl wiedziec, gdyz nie mial tel)
oj chyba powinnam sie wkurzyc jednak....
co myslicie???