samookaleczanie- czy mozliwa jest dyskusja?

23.05.04, 20:10
Mam pytanie do szeroko pojętego ogółu- czy jestem po prostu w chorym
środowisku, czy samookaleczanie jest powszechnym zjawiskiem? Ja, wliczając
siebie, wiem (w 30- osobowej klasie w LO) o 5 "chorych". Cztery kobiety. I o
ile natknęłam się na anglojęzycznych stronach WWW na informacje, dość
wyczerpujace, dotyczące SI (self-injury), to dopiero felieton w Wysokich
Obcasach porusza ten temat w Polsce. Może piszę trochę nieskładnie, ale
zaczyna być to dla mnie kłopotliwe, wstydzę się blizn, a coraz trudniej
będzie mi je ukryć... ale przeciez nie zgłoszę się do terapeuty! Proszę,
piszcie o tym choćby na tym forum, może doczekamy się artykułu o tym, jak
doczekano się dyskusji o anoreksji i bulimii. Notabene, myślę, że z tymi
ostatnimi SI jest często związane, ale może się mylę?
tHE wORTHLESS oNE-
    • wuzetka1 Re: samookaleczanie- czy mozliwa jest dyskusja? 23.05.04, 20:21
      Może piszę trochę nieskładnie, ale
      > zaczyna być to dla mnie kłopotliwe, wstydzę się blizn, a coraz trudniej
      > będzie mi je ukryć... ale przeciez nie zgłoszę się do terapeuty! Proszę,
      radze jednak zglosic sie do terapeuty
      • Gość: iza Re: samookaleczanie- czy mozliwa jest dyskusja? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 29.05.04, 17:52
        Ja też się okaleczam, robię to jakieś pół roku. Dzięki temu przez chwilę czuję
        ulgę. Moje blizny są bardzo widoczne, trudno je ukryć, nie wiem co będzie latem.
        Chciałam przestać, ale to nie takie proste. W moim liceum jest dosyć dużo osób,
        które się tną, myślę, że nie jest to takie rzadkie zjawisko
    • mobypussy Re: samookaleczanie- czy mozliwa jest dyskusja? 23.05.04, 20:25
      wiesz rozne sa zboczenia, kiedys modny byl samogwałt :]
      dla mnie po trosze to jestes chory :/
      ale systuacja jest niejasna, wiec nie chce stwierdzac ostatecznie. dlaczego
      osoby w twoim wieku ciepia na takie zaburzenia psychiczne? czy macie jakies
      problemy z nauka, rodzicami, czy z przyjaciolmi? czy robicie to, bo macie
      ochote?
      osobiscie nie slyszalam by syndrom self-injury wystapil w moim miescie (mysle o
      mlodziezy)
      • tomb_raider Re: samookaleczanie- czy mozliwa jest dyskusja? 23.05.04, 20:36
        tak, jestem chora, tak mam różne kłopoty, ale nie czuję się na siłach
        jednoznacznie stwierdzić, co kieruje innymi, mój przypadek jest chyba
        najcięższy, mnie wystarczy byle co, kłótnia z rodzicami (ale mam "normalny"
        dom, bez alkoholizmu czy czegoś takiego, tylko moi starzy są podłymi despotami,
        którzy w wieku 17 lat każą mi wracać o 21 do domu, taki wstyd), dostanę złą
        ocenę, to sobie czasem wkręcę schizę, że jestem beznadziejna, och, a wczoraj
        przypaliłam się papierosem, bo mnie pewien chłopak źle potraktował. Chyba
        najczęściej jest to przez mężczyzn. Jednym gestem potrafią kobietę uczynić albo
        kimś wyjątkowym, albo ostatnią...
        • mobypussy Re: samookaleczanie- czy mozliwa jest dyskusja? 23.05.04, 20:47
          ale to nie jest takie niezwykle.
          (przepraszam za to stwierdzenie, obecnie mam 23 lata) ja w twoim wieku, tez
          musialam o tej godzinie wracac do domu, o zlych ocenach nie mowilam, bo zawsze
          byla jakas awantura. codziennie musialam usiasc przed ksiazkami, a wtedy na
          zlosc mamie robilam wszystko, tylko nie lekcje. z facetami tez mialam problemy,
          bo kochalam raz tego raz tamtego, i nie zawsze z wzajemnoscia. ALE nigdy w
          zyciu nie przyszloby mi do glowy jakies dziarganie sie, czy przypalanie :(
          przeciez problemy pojawialy sie od zawsze i nie tylko tobie.
          napisz mi w czym ci pomaga to samookaleczanie sie? przynosi ci jakas ulge,
          satysfakcje?

          ja w twoim wieku (znowu to napisalam) wolalam z psem wyjsc na spacer, a
          docelowo bylo wyjscie na fajke. czasami sie jakies piwo wypilo pokryjomu.
          i teraz po tych 6 latach, czuje sie wolna jak dzika swinia. przychodze do domu
          kiedy chce, moj facet zostaje u mnie na noc bez zadnych komentarzy, jak sie z
          mama dogadac nie moge to po prostu zamykam sie w pokoju i nadal... zapalam
          papierosa.

          nie chcesz tego normalnie przezyc? bez blizn? kiedys bedziesz strasznie
          narzekac na swoja niedojrzalosc.
          • tomb_raider Re: samookaleczanie- czy mozliwa jest dyskusja? 23.05.04, 21:49
            cóż, na radzenie sobie "przy pomocy" papierosów jest juz troszeczkę za późno,
            bo palę od jakiś 3 lat, i to nie od czasu do czasu, tylko codziennie. Alkohol
            piję, czasem zbyt dużo.
            Chlastanie się przynosi mi ulgę.
            Robię to od kilku lat, jedyną dłuższą przerwą był okres, gdy miałam nadzieję na
            bycie modelką- głupio by wyglądało na zdjęciach.
            Mimo wszystko dziękuję za optymistyczną formę i próbę zrozumienia.
            Ach, a blizny znikają w znacznym stopniu po ok. 2-3 miesiącach, gdybym
            przestała to robić na dobre, po kilku latach byłyby nierozpoznawalne..
            pozdrawiam
            • mobypussy Re: samookaleczanie- czy mozliwa jest dyskusja? 23.05.04, 21:56
              no nie wiem, widocznie rany jakie zostaja po twoim cieciu sa nie dosc glebokie.
              moj brat w technikum pocial sie przez dziewczyne. nie zdal przede wszystkim z
              WF-u, bo nigdy nie cwiczyl (wstydzil sie blizn, a ma je do dzis). ktoregos lata
              widzialam starsza kobitke w sklepie. przerazilam sie widokiem jej wewnetrznej
              stony rak. i to na pewno byly kilkuletnie blizny.

              potrzebujesz towarzystwa. przyjedz do mnie. pogadamy, zmienisz poglad na zycie
              lol albo ja zaczne sie tnąć (pisze powaznie).
        • Gość: P.S.J. Re: samookaleczanie- czy mozliwa jest dyskusja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 21:29
          Ja pierdziu! - jak mawiał Halama - to teraz sprawcami SAMOOKALECZEŃ (podreślam
          przedrostek SAMO-)są faceci? Czemu ja, jako facet, i tylko dlatego, ze jestem
          facetem, mam odpowiadac za niedyspozycje psychiczne (zeby nie rzec -
          schorzenia) jakis pań?
    • anulex Re: samookaleczanie- czy mozliwa jest dyskusja? 23.05.04, 21:29
      Wydaje mi sie, ze samookaleczanie jest dosc powszechne. Powszechna jest tez
      niestety reakcja ludzi - odtracenie, smiech, drwiny. Nie rozumiem dlaczego
      osoby, ktore wspolczuja ludziom z depresja, zupelnie inaczej traktuja tych,
      ktorzy sie tna. Mozliwe, ze wynika to z tego, ze o IS znacznie mniej sie mowi...
      • anulex Re: samookaleczanie- czy mozliwa jest dyskusja? 23.05.04, 21:44
        PS Wyslalam Ci maila na gazetowe konto. Jakbys chciala pogadac...
    • the_dzidka Re: samookaleczanie- czy mozliwa jest dyskusja? 23.05.04, 21:46
      > Może piszę trochę nieskładnie, ale
      > zaczyna być to dla mnie kłopotliwe, wstydzę się blizn, a coraz trudniej
      > będzie mi je ukryć... ale przeciez nie zgłoszę się do terapeuty!

      A dlaczego nie? Moim zdaniem to jest jedyne możliwe rozwiązanie. Pójście do
      fachowca to żaden wstyd, wprost przeciwnie, to powód do dumy: dostrzegasz
      problem i bardzo chcesz się z nim uporać. To tak jak z decyzją pójścia do
      dentysty, kiedy zbyt często boli Cię ten jeden ząb... Sama tylko raz miałam
      ochotę "ciachnąć się" i nie było to tak dawno temu. Żyłam wtedy w ogromnym
      stresie, ocierałam się o depresję, miałam różne nieciekawe myśli, nic nie
      pomagało, i wtedy odniosłam wrażenie, że przejechanie sobie nożem po ręku
      przyniosłoby mi ulgę. Nie zrobiłam tego i cieszę się, ale nietrudno mi sobie
      wyobrazić, że ktoś myśli podobnie jak ja wtedy. Jeszcze raz - idź do
      specjalisty. Nie przejmuj się, co on sobie o Tobie pomyśli. Zapewniam Cię, że
      mało co go może zdziwić, a na pewno nic go nie zgorszy. Oni po to są, aby pomóc
      ludziom, którzy mają problemy. I ja dziękuję Bogu, że są!
      • mis-kolabor Re: samookaleczanie- czy mozliwa jest dyskusja? 24.05.04, 02:57
        Nie jestes sama z tym problemem i mysle ,ze psycholog tez wie o takim zjawisku.
        Ja cielam sie zyletka po kazdej klotni z rodzicami. Czasem czulam taka
        nienawisc ,ze tylko samookaleczenie dawalo mi jakas ulge. W lecie chodzilam w
        dlugim rekawie ,bo czasem mialam pociete dwie rece na calej dlugosci. Kiedys
        sie upilam i z zalosci rozbilam butelke i pocielam sobie reke. Ostatnie moje
        doswiadczenie w tym temacie mialo miejsce kilka lat temu kiedy podcielam sobie
        zyly. Teraz mam szczesliwe zycie i nie czuje potrzeby okaleczania siebie. Blizn
        na szczescie nie mam duzych. Zostaly tylko te po butelce i po szyciu. Radze ci
        jak najszybciej zglosic sie po pomoc,bo zmarnujesz sobie zycie. Nikt nie bedzie
        chcial byc z toba jak zobaczy twoje blizny i nie przypalaj sie papierosami jak
        juz musisz sie ukarac rob to zyletka bedzie tez bolalo ,ale przynajmniej sie
        zagoi.
        • niech Blizny sa super!!! 24.05.04, 03:27
          Mysle ze robisz to ze wzgledow estetycznych. Sam mam pare fajnych dziargow i
          opowiadam o nich moim kobitkom godzinami. Zmieniam zeznania ale to nie ma
          znaczenia - ja lubie gadac a one sluchac. A dziargi sa. Do konca zycia.
          • Gość: P.S.J. Re: Blizny sa super!!! IP: *.itpp.pl 24.05.04, 10:04
            Mój kolega mawiał: "Blizny podniecają kobiety... ta jest po bohaterskiej walce
            z kotem!" (i pokazywał "coś" na ramieniu). Ja mam dwie owalne blizny po
            szpadzie na ramieniu i barku... I tez wyglądają nieźle.
            • tomb_raider Re: Blizny sa super!!! 25.05.04, 10:10
              osobiście też uważam, że blizny są dość ładne, ale 90% ludzi wydają się po
              prostu obrzydliwe. Poza tym, gdy po gorącej kąpieli uwidacznia się np 30- 40
              starych blizn, nie będących efektem bohaterskich walk z kotem, czasem trzeba
              się tłumaczyć, a to już nie jest miłe
              • Gość: P.S.J. Re: Blizny sa super!!! IP: *.itpp.pl 25.05.04, 10:30
                Eeee...czemu niemile? Ja mógłbym powiedzieć "aa, wiesz, to po pchnięciu
                szpadą..." i już każda moja :)
    • holyboy_666 Re: oczywiscie, znam nawet kogos kompetentnego 25.05.04, 18:39
      ten ktos pisze na ten temat doktorat - i wie, o czym pisze. jakby co - na priva
      prosze, moze podpytam i podpowiem gdzie szukac wiedzy (po polsku jest poki co
      malo, temat jest bogato badany i znany przez psychologow na swiecie)
      • Gość: Rocco mam sporo blizn po walce na noze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.04, 19:14
        bylo sie lobuzem , walczylo sie za kase i pod drzewkiem w parku , wiec mam
        sporo blizn na swoim muskularnym ciele , i kobitkom sie podoba to co widza.
    • Gość: niewidzialna Re: samookaleczanie- czy mozliwa jest dyskusja? IP: *.lodz.mm.pl 25.05.04, 21:41
      też to robiłam, nadal mi się zdaża to w skrajnie trudnych sytuacjach,gdy już
      nie moge znieść wałsnych uczuć,ale rzadko...bardzo ciężko jest to wyjśnić, nie
      wiem po co i skąd to sie bierze, nie wiem nawet czy pomaga,jest nieznaczna
      ulga. W jakimś filmie chyba w "Przerwanej lekcji muzyki" słyszałam jak któraś
      dziewczyna powiedziała: "Kalecze się zewnętrznie żeby zagłuszyć wewnętrzny
      ból...", myslicie że to prawda?
      • tomb_raider Re: samookaleczanie- czy mozliwa jest dyskusja? 28.05.04, 15:05
        Tak, to było w "przerwanej lekcji muzyki". jest w tym dużo prawdy, robią to
        najczęściej ludzie z wieloma innymi problemami, ja też tego nie robię kiedy
        wszystko mi się układa, tylko wtedy, gdy NIC nie jest tak, jak powinno.
        Bol fizyczny jest łatwiejszy do zniesienia, a rany się goją. Ból psychiczny
        podsyca się samoistnie, on gdzieś tam jest.
        Samookaleczanie się to namiastka samobóstwa dla ludzi zbyt tchórzliwych, żeby
        to WRESZCIE zrobić
        • Gość: Marsylka Re: samookaleczanie- czy mozliwa jest dyskusja? IP: *.ppp.tiscali.fr 28.05.04, 19:36
          Obgryzanie paznokci, skorek, wyrywanie sobie wlosow, wyciskanie pryszczy... To
          tez sa formy samookaleczania..Moze mniej drastyczne, ale to juz sygnal, ze jest
          sie w niezgodzie z samym soba.
          • kochanica.francuza do tomb_raider i mobypussy 29.05.04, 18:24
            tomb_raider - dlaczego "przecież nie zgłoszę się do terapeuty"?
            Terapeuta nie gryzie,zapewne czeka Cię terapia grupowa w gronie podobnych Ci
            osób,o których "nigdy byś nie pomyślała"etc.

            Terapeuta nie zajmuje się też wyłącznie - a w Polsce panuje taki mit - wyjącymi
            niepoczytalnymi wariatami, a osobami z ZABURZENIAMI EMOCJONALNYMI, takimi jak Ty
            masz.

            Jest to ZUPELNIE CO INNEGO niż choroba psychiczna, dlatego mobypussy: daruj
            sobie takie komentarze.
            To że Ty "byłaś w takiej samej sytuacji", nie wyjaśnia niczego, a
            samookaleczanie nie jest zboczeniem,winą,świrem itp. - jak myslą niektóre
            Polaczki - ale wyrazem kłopotów emocjonalnych i jest uleczalne.
    • kochanica.francuza aha, i jeszcze... 29.05.04, 18:27
      SI może być "dodatkiem" do anoreksji i bulimii, ale nie musi; to nie są
      "powiązane" rzeczy.
      • tomb_raider Re: aha, i jeszcze... 29.05.04, 22:38
        cóż..
        nie sądzę, żeby terapeuta zrobił mi jakąś krzywdę, ale to oznaczałoby
        przyznanie się do tego, i o ile w szkole chyba wszyscy moi koledzy wiedzą, albo
        się domyślają, to mieszkam z rodzicami, którzy są ślepi i głusi.. niech tak
        pozostanie. Poza tym, niestety domyślam się u siebie innych zaburzeń, może
        niezbyt poważnych, ale powinnam nie wstawać z kozetki u psychoanalityka.
        Co do "Polaczków"- raczej nie staram się wpasowac w stereotypowe role, więc
        dawno przestało mi zależeć na ich uznaniu
        pozdrawiam
        • kochanica.francuza Re: aha, i jeszcze... 29.05.04, 23:26
          tomb_raider napisała:

          > cóż..
          > nie sądzę, żeby terapeuta zrobił mi jakąś krzywdę, ale to oznaczałoby
          > przyznanie się do tego, i o ile w szkole chyba wszyscy moi koledzy wiedzą, albo
          >
          > się domyślają, to mieszkam z rodzicami, którzy są ślepi i głusi.. niech tak
          > pozostanie.

          No cóż...a musisz im mówić?
          To jest parę spotkań tygodniowo, w sumie pewnie ze trzy godziny w tygodniu.

          Poza tym, niestety domyślam się u siebie innych zaburzeń, może
          > niezbyt poważnych, ale powinnam nie wstawać z kozetki u psychoanalityka.
          U nas w Polsce stosuje się raczej terapię behawioralną, nie psychoanalizę.
          Moja bliska kolezanka też miała kilka naraz (3 czy nawet 4). :-)


          > Co do "Polaczków"- raczej nie staram się wpasowac w stereotypowe role, więc
          > dawno przestało mi zależeć na ich uznaniu

          > pozdrawiam
          a wzajemnie:-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja