fajnaania73
12.09.11, 11:34
nie daję rady, nie potrafię juź zrozumieć, wybaczyć ciągle usoprawiedliweiać, wiecznej złośći wiecznego naburmuszenia, wiecznie wykrzywionej buzi..bez uśmiechu, bez dobrego słowa bez źadnego współodczuwania.
Zanikam, nie mam chęci na walkę bo to bez sensu, on nie chce pomyśleć, zrozumieć wziąść pod uwagę, nie jest ZAINTERESOWANY.
Wszystko musi sie toczyć wokół JEGO pomysłu, źadne zdanie sprzeciwu nie wchodzi w grę, nie ma to sensu, kaźda konrta traktowana jest jako złość źycia i kolejny dowód na to że jestem najgorszą rzeczą która mogła go spotkać.
Zaczyna mi brakować siły nadzieji.Gubię swoje wieczne okulary optymistki, bo do tanga trzeba dwojga.
Wieczna potrzeba kontroli, wieczna złość, ile jeszcze wytrzymAM I CZY WYTRZYMAM, W IMIĘ CZEGO? MIŁOŚCI, to takie puste słowo, bo przecież miłość nie jest tak wykrzywiona i tak upodlona schowana w szafie z napisem debilka, głupia cipo itp..
Gdzie pójść? komu zaufać? serce milczy ściśnięte ze strachu przed następną złościa i obrazą.
Brak argumentów, bo kaźdy jest oceniony jako głupi, wieczna samotność i pustka. Czemu jestem czuję się tak samotnie? bo jestem głupia? czy żle trafiłam? czy co?
A przecież chciałam, NAPRAWDĘ wierzyłam,że złe się zapomni, że nie zniszczy nasz czas, chciałam, najbardziej na świecie,
Gdzie podziała się tamta dziewczyna ufna, śniąca o nim? śnię o nim niekiedy ale jego już nie ma zamienił to na głupia cipo i kretynko, nie mogę znaleźć w sobie kobiety, nie potrafię, zabił to nieakceptacją, prostactwem i niechęcią do naprawy czegokolwiek. i nie wiem czy można to odnaleźć.
Patrzysz się z wieczną niechęcią, odrzuceniem, szukałam w twoich oczach odrobiny sympatii, pewności, miłości czy też choćby patrzenia jak na człowieka- nie znalazłam.
Swoje wymagania, swoje chęci wszytko zdusiłam, zagrzebałam, leczę się z wraźliwości i mokrych oczu bo to jest oznaka mojej słabości i moich uczuć a wiem, że ciebie to mierzi.
mój dzień to zaprzeczenie wszytkiego co chciałam i o czym marzyłam, niekiedy mam nadzieję, że obudzę się z tego jak ze złego snu, ale ten koszmar trwa i bedzie trwał dopoki w jakis sposób go nie przerwię i to chyba mój optymizm na dziś.
Jedyne co mni etrzyma to szymek i nie to że mnie kocha i źe na ten moment jestem dla niego waźna. Trzyma mnie tylko nadzieja, że kiedyś będzie umiał wykorzystać to co niekiedy mu daję, że nie będzie miał poczucia że go nie kochałam to jedyny kapitał który mogę mu dać, cierpliwość, miłość i zrozumienie, pobłażając mu buduję mu optymizm a to mimo wszytko w życiu mu się przyda...
Brakuję mi bliskości, czułości, brakuje mi tego tak bardzo, że nie umiem znalezć słów które by umiały to opisać to jakiś skowyt serca, ale niesłyszalny bo nikt tego nie potrzebuje.
Akceptacja- to najgłupsze słowo jakie znam, nie wiem co ono oznacza w stosunku do mnie. nie jestem akceptowana, nie mogę szczerze jasno mówić co chcę, bo nie mogę...bo nie mam prawa.
Błędy z dzieciństwa tu teź wychodzą, ale to inny temat.
Czy moźna wrócić do punktu wyjścia? Nie wiem, chciałabym ale.. no właśnie, nadzieja miesza się ze strachem, widać.
Po co ja to piszę? bo prubuje zrozumieć, może popatrzenie z dystansem za miesiąc na moje słowo pomoże mi podjąć decyzję? jakąś? trudną?
Wiem na pewno, że nie zniosę d łuźej upokorzeń, upodlenia zaprzeczenia źe mam swoje źycie. Moje źycie.co to za pusty frazes!
Zamieniłam je na dreptanie kilometrów w kuchni, prasowania, zastanawiania się czy są rzodkiewki, nie mówienia swojego zdania, bania się kolejnego poranku, bólu brzucha bo ON się budzi, obojętnie jak bardzo zatraciłam siebie zawsze nie jest dobrze. bo garnek, bo sms, bo światło, bo powód się zawsze znajdzie.
Zapomniałam co lubię co mnie śmieszy, brak odwagi źeby powiedzieć choćby na jaki film mam ochotę bo to zawsze jest głupi wybór.
Brak pewności aź paraliźujący myśli, strach przed kolejną aferą, wyśmianiem, odrzuceniem rośnie..choć to dziwne, źe jeszcze mnie coś rusza. Znaczy co dobrze jest ze mną? że coś mnie rusza. bzdura to znaczy tylko, że jestem słaba.
czy wierzę? cholera nawet przed sobą nie umiem być szczera, bo tak ale to wszytko co piszę jest jawnym zaprzeczeniem tego źe powinnam mieć.
Ja go naprawdę pokochałam, ja naprawdę chciałam z nim i tylko z nim i pomimo tego, źe opadły rózowe okulary widziałam podstawy na których moźna budować, jego opiekuńczość, jego dojrzałość w wielu rzeczach, jego odpowiedzialność. to były piękne podstawy.ale rozmyły się w i dziś jego opiekunczość kojarzy się tylko, z tym , że da na chleb, jego dojrzałość i odpowiedzialność jest ale w jego rzeczach, dojrzałość w układach ze mną ? nie ma, kaźda afera kończy się stwierdzeniem o rozwodzie, o wypie...niu z jego domu,.
Jestem tak słaba źe nawet nie protestuje a on nie ponosi źadnej odpowiedzialnośći za swoje słowa, bo ..się boję i kółko się zamyka. gdyby kiedyś ktoś mi powiedział, źe mój facet będzie mnie lźył, poniźał nie uwierzyłabym..a dziś znoszę bycie pojebaną cipą i jeszcze potem robię herbatę. Jestem źałosna!!!
Ale wiem, źe kiedyś jakoś się wyrwę z tego kółka!z nim lub bez niego!
Uporczywy ból głowy, ból w klatce piesiowej? czy się kończę:)
Czy to tylko wina orgasnizmu, że ni e wytrzymuję, pewnie to stres ale ile można być w stresie? Wieczna pogarda, odrzucenie. Nawet się już nie bawi w miłe słówka, odpie...się, spadaj, nie męcz standart.A ja nic z tym nie robię...bo się boję.
Tak wygląda moje love i moje życie. PUSTKA.
Nie wytrzymuję ty jakiś tam gdzieś tam wysoko...nie potrafię się przebić przez ten mur i nie potrafię być ciągle odepchnięta. Pewnie latwo to wytłumaczyć, błędy w komunikacji. W dupie to mam! Chcę być szczęśliwa!
Tomku!
Za mną, za toba kolejny parszywy weekend.Nie wierzysz mi w nic, a ja chciałam nawet się starałam tylko zanim pomyslałam coś co bym mogła ty już to zabiłeś, odrzucasz mnie bo tak ci łatwiej, nie dopuszczasz do skrzywdzenia ciebie i do kochania ciebie bo wtedy mniej boli - prawda?
wolisz gryżć i kopać bo boisz się że ciebie pokopią więc lepiej na wszelki wypadek...zniszczyć, potem będziesz miał rację, że to była zła kobieta.
Jeśli to było prawdziwe to kiedyś mnie docenisz, a jeśli nie..to mój świat zyska nowy kolor, a to teź nauka.
Nawet jęsli w to nie wierzysz to ja kocham świat i nawet jeśli umrę jako ostatnia naiwna to wolę chyba tak, zawsze będę miała choć nadzieję,.
Odbuduję się, człowiek im sięga głebiej w siebie tym ma większą siłę.
Gdybyś wiedział jak ja się rozwijam wewnętrznie!jakie ideały mam i jakie piorytyety w źyciu! jak ciężko wstać, jak życie boli do szpiku. Ale to nie rozwój rozwojem jest kasa! i wszystko co można z nią i dzięki niej, reszta to dla ciebie pie...nie. Bo przecież ty zdobywasz świat! mam nadzieję, że kiedyś ....zrozumiesz że szczęście to nie tylko to...