poprostujasama
14.09.11, 13:45
nigdy nie sądziłam, że się tak w życiu urządzę( bo pomimo tego, że istnieją okoliczności łagodzące) sama się w to wmanewrowałam. nie będąc do końca szczęśliwą mężatką wdałam się w układ z żonatym mężczyzną. od początku, każde z nas zapewniało, że nie dążymy do niczego poważniejszego niż kontakt sms/internet i krótkie spotkania, podczas których głównie się kochamy. Ale jak to zwykle bywa ta siła która nas do siebie przyciągała zmieniła się w poważniejsze uczucie. i tu zaczęły się problemy, bo on jest w takiej sytuacji, że nie może po prosu odejść od żony, ja nie odejdę od męża jeżeli nie będę wiedzieć, że on na mnie czeka. on zaczął ostatnio hmmm zmniejszać częstotliwość i intensywność kontaktów ze mną, chociaż nadal twierdzi, że bardzo mu na mnie zależy. a ja usycham tęskniąc za nim, jednocześnie starając się żeby moje małżeństwo wyglądało tak jak dawniej, żeby mąż się niczego nie domyślił (chociaż koleżanki już dawno zauważyły że jestem zakochana po uszy). co robić?