Odzieżowy problem

16.09.11, 22:34
źle mi już z tym i muszę się wygadać, może i problem wyda wam się błahy, ale dla mnie nie jest, mam sporo ubrań których używam i nie używam, niby zrobiłam ostatnio tzw. remanent, ale hmm, jest tego trochę, może dlatego, że szanuję ubrań, przyzwyczajam się do nich i ciężko mi coś wyrzucić, skoro mam jeszcze miejsce to je upycham...
codziennie robię straszny bajzel, bo nie wiem co na siebie włożyć, wyciągam wiele ubrań, po czym tracąc sporo czasu, w końcu coś wybieram, wychodzę z domu, mija cały dzień wieczorem wszystko układam, porządkuję, a następnego dnia rano znów przewalam i tak w kółko, próbowałam dzień wcześniej szykować sobie jakiś zestaw, ale i tak nad ranem zmieniałam opcję, jak to jest u was ?
    • bijatyka Re: Odzieżowy problem 16.09.11, 22:49
      spakuj i oddaj do peceka.
    • rotkaeppchen1 Re: Odzieżowy problem 16.09.11, 22:50
      Na poczatek pozbadz sie tych, ktorych nie uzywasz.
      Ubranie przygotowuj wieczorem dnia poprzedniego i trzymaj sie rano wyboru. No chyba, ze wybierzesz sandalki i sweterek a tu nagle snieg i mroz, wtedy brak konsekwencji sie przydaje :-)
      • rose01 Re: Odzieżowy problem 16.09.11, 22:53
        nie umiem nad tym zapanować
        • ania.downar Re: Odzieżowy problem 16.09.11, 23:02
          Daj sobie spokoj z przygotowywaniem zestawow dzien wczesniej. 2 podstawowe zasady panowania nad szafa to sezonowe przekladanie rzeczy zimowych/letnich gdzies glebiej/wyzej oraz pozbywanie sie rzeczy, ktorych nie nosilo sie jakis czas (zalozmy 2 lata).
          • rotkaeppchen1 Re: Odzieżowy problem 16.09.11, 23:05
            ania.downar napisała:

            > Daj sobie spokoj z przygotowywaniem zestawow dzien wczesniej. 2 podstawowe zasa
            > dy panowania nad szafa to sezonowe przekladanie rzeczy zimowych/letnich gdzies
            > glebiej/wyzej oraz pozbywanie sie rzeczy, ktorych nie nosilo sie jakis czas (za
            > lozmy 2 lata).

            Moim zdaniem jedno nie przeszkadza drugiemu. Ja przekladam sezonowo rzeczy i pozbywam sie tych, ktorych nie nosze. Ale jednoczesnie przygotowuje wieczorem to, w co chce sie ubrac nastepnego dnia. Tak jest szybciej, nie trace czasu rano.
            • ania.downar Re: Odzieżowy problem 16.09.11, 23:16
              Bo masz inny styl. Mniej spontaniczny ;-) Nie kazdy tak potrafi.
              • rotkaeppchen1 Re: Odzieżowy problem 16.09.11, 23:19
                ania.downar napisała:

                > Bo masz inny styl. Mniej spontaniczny ;-) Nie kazdy tak potrafi.

                Ale wiesz ile mnie kosztowalo wyrobienie takiego stylu? :D
    • varia1 Re: Odzieżowy problem 17.09.11, 12:27
      a czy w innych sprawach jesteś również podobnie niezdecydowana, jak przy wyborze ubrań?
    • zielona.zgaga Re: Odzieżowy problem 17.09.11, 13:06
      Zasada taka: jesli czegos nie zalozylas przez dwa lata to juz tego nie zalozysz. Oddaj do Caritasu, zrobi cie sie lzej w szafie i na duszy.
    • qw994 Re: Odzieżowy problem 17.09.11, 14:11
      > codziennie robię straszny bajzel, bo nie wiem co na siebie włożyć, wyciągam wie
      > le ubrań, po czym tracąc sporo czasu, w końcu coś wybieram, wychodzę z domu, mi
      > ja cały dzień wieczorem wszystko układam, porządkuję,

      Nerwica natręctw?
    • zamysleniee Re: Odzieżowy problem 17.09.11, 14:43
      u mnie jest tak, że niczego nie chomikuję i notorycznie wyrzucam na bieżąco lub wydaję innym czasem za często ale tak mam i już. Nie idź w tak ekstremalnym kierunku, ale jednak częściej żegnaj się z rzeczami i innymi pierdołami materii fizycznej.
    • anna_sla Re: Odzieżowy problem 17.09.11, 15:22
      nie marudzę tak.. wywal połowę z szafy na stałe.. ja się cieszę, że w ogóle ciuchy mam fajne, przeżyłam ponad 20 lat w takiej bidzie, że szok..
      • rose01 Re: Odzieżowy problem 17.09.11, 19:50
        no czasem się zdarzy że coś przygotuję dzień wcześniej, ale rzadko, jakoś mi to nie wychodzi, zmieniam koncepcje, zależy jaki mam humor z rana - takie też ciuchy wkładam, one przecież określają nasze wnętrze ;)
        przekładam rzeczy letnie i zimowe w odpowiedni kąt o danej porze, ale co z tego
        ciągle robię taki bajzel i zastanawiam się czemu
    • takajatysia Re: Odzieżowy problem 17.09.11, 19:53
      O kurka, to masz dużo czasu do zmarnowania w takim razie.
      Ja ograniczam liczbę rzeczy w szafie w ten sposób, że raz po raz przeglądam wszystko i wyrzucam to czego nie nosiłam 2 sezony. Nie ma, że boli i że właściwi mi się podoba i pewnie bym jeszcze założyła. Jak widzę, że minęło drugie lato, kiedy nie założyłam czegoś tam, to to wywalam i już.
      • rose01 Re: Odzieżowy problem 17.09.11, 20:01
        mało wywalam, jakoś mi szkoda, jeśli ta rzecz jest dobra nie zniszczona to raczej gdzieś upchnę ;) czasem komuś oddaję
        nie mam czasu na zmarnowanie z rana o nie po prostu robię bajzel w mgnieniu oka, czasem jeszcze 5 min przed wyjściem coś prasuję i zakładam, wiem jestem szalona ;)
    • zemsta.blondynki Re: Odzieżowy problem 18.09.11, 13:34
      mam identycznie :)

      dodatkowo często buszuję po ciucholandach, więc ciuchów mam mnóstwo i wszystko mam poupychane po szafach. sporo czasu zajmuje mi przegrzebanie tego wszystkiego i znalezienie bluzki w której mam zamiar wyjść właśnie dziś. przez kilka dni moja szafa wygląda jakby przeszło przez nią tornado, więc w każdą sobotę wywalam z niej wszystko i układam w kosteczkę równiutko i tak co tydzień, ale co zrobić ;)
    • lonely.stoner Re: Odzieżowy problem 18.09.11, 13:43
      przerob jeden pokoj na garderobe i zawies/pukladaj rzeczy kategoriami- ja mam tak:
      1. ubrania do pracy
      2. Spodnie (tu sa jeansy i jakies luzne nieeleganckie ciuchy)
      3. spodnice
      4. ubrania imprezowe (czyli glownie to co wkladam na imprezy a raczej nie na codzien)
      5. osobne szuflady na bielizne (1 na skarpetki, 1 na majtki (Tu trzymam tez bikini), osobna na biustonosze, osobna na rajstopy.
      6. Specjalne miejsce na torebki ( te ktore nosze wisza w szafie, inne ktorych akurat nie nosze mam spakowane w papierowe torby i leza na szafie)
      7. Dodatki (paski, rekawiczki etc) trzymam w torbach papierowych.
      8. Buty...jesus, to jest koszmar. Te w ktorych chodze trzymam na wierzchu, reszte spakowane albo w pudla, albo w szafie (Takie specjalne miejsce).
      9. ciuchy letnie spakowane mam w walizce heh, i wyciagam tylko na lato albo na wyjazd w cieple kraje :)

      Ciuchow ktorych 2 lata nie nosze nie wyrzucam, bo czesto po 2 latach odkopuje jako skarby :)
      i wcale nie mam duzo ubran.
      • rose01 do lonely 20.09.11, 15:19
        super to sobie wymyśliłaś, ja też mam podobnie wszystko poukładane, od 2 miesięcy mam nawet nową szafę i okazuje się, że przydałaby się druga ale miejsca na razie na nią brak, butów, też mam sporo, dodatkowo też szyję i stąd nadmiar ciuszków, szukam jakiegoś rozwiązania na ten ciucholand, może macie jeszcze jakieś pomysły, w walizce też mam schowane ubrania ;)
    • ipone123 Re: Odzieżowy problem 20.09.11, 15:46
      Problem Twoj byl moim problemem przez wiele, wiele lat. Rok temu przyjechala w odwiedziny moja przyjaciolka, a ze mamy taki sam rozmiar, to powiedzialam jej, ze moze sobie wziac cos z mojej szafy sposrod tych ciuchow, z ktorych nie korzystam (mialam specjalna szafe tylko na te ciuchy wtedy, nie komentujcie tego, wiem, jak durne to jest). Wybrala sobie kilka rzeczy, a reszte popakowala w torby i wyniosla na charity :) Jak przyszlam z pracy, to i to oznajmila i ja - o dziwo - zareagowalam bardzo spokojnie, zrobilo mi sie fajnie, ze teraz mam tyyyyle miejsca w moim malym mieszkaniu. Chyba potrzebowalam, zeby ktos to zrobil za mnie:) Od tej pory oddaje na charity. Ciezko mi sie rozstawac, ale jak pomysle, ze przeciez to ma lezec w szafie przez kolejne kilka lat i ja tego nie zaloze (zawsze mysle : a moze jednak zaloze to kiedys, jeszcze sie przyda, bylo takie drogie itd). Wczoraj wlasnie wynioslam wielkie pudlo ciuchow i czasopism vogue do pobliskiego charity sklepu, a w zamian kupilam sobie tam fajna ksiazke kucharska o kuchni azjatyckiej :)
      Mam w szafie jeszcze dwie wielkie torby, o ktorych rozmyslam, ze powinnam oddac, ale mi szkoda, bo wiekszosc to nowe ciuchy (niestety za male, bo przytylam).
      Pewnie jeszcze kilka dni bede dojrzewac do tej decyzji, a potem ciuszki oddam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja