ronald.tusk
17.09.11, 08:53
No dobra, aby nie wbijać kija zbyt mocno w mrowisko dodam, że nie wszystkie (choć ja takiej nie znam). Na początku żadna o tym nie wspomina, motyle w brzuchu itp a jak wyczuje, że facet się już dostatecznie zaangażował to zaczyna się "jazda". Jak wyczuje, że urobiła gościa pod kątem umowy cywilno-prawnej to zaczyna się schiza pod tytułem dzidziuś...wyjątkowy, malutki, śliczniutki, kręcący cudownie oczami. Czemu nie mówicie od razu o co wam chodzi? Może wtedy ci mężczyźni, których nie interesuje taka wizja nie traciliby czasu i nie zabierali go wam i drugie pytanie...dlaczego dzidziuś kojarzy wam się z cudownym, różowym ubrankiem a nie kupą roztartą na pampersie, facet z brzuchem do kolan z rycerzem na białym koniu a małżeństwo z poddaństwem? Czy nie lepiej spojrzeć prawdzie w oczy? To wszystko czego chcecie może się i tak przydarzyć, ale niejako przy okazji ;-) Dlaczego to wszystko jest takie wyidealizowane a jednocześnie nachalne? ;-)