Jak myślę o pójściu do pracy...

21.09.11, 09:22
to mam rozstrój żołądka. OStatnio tak się mnie kierownik czepia o wszystko. Inni mogą więcej niż ja, a im się uwagi nie zwraca. Czuję się jak na celowniku. Mieliście kiedyś tak?
    • izabellaz1 Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:26
      Jak Ci powiem, że nie to się lepiej poczujesz?
      • ursz-ulka Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:30
        Nie. Ogólnie marnie się czuję. Mam powoli dość tej roboty.
    • soulshunter Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:28
      owszę, az kiedys sobie powiedzialem ze mam to w dupie. To tylko robota i nie ma sie co przejmowac. Niech sie inni za mnie martwia skoro nie pracuje na swoim i dla siebie. Od tego czasu jak reka odjal. Nastepnym razem jak sie zacznie ciskac to po prostu sie rozesmiej.
      • ursz-ulka Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:30
        Ciężko się roześmiać jak tylko ktoś na ciebie jedzie...
        Jak zaczynają wyśmiewać nie tyle moje kompetencje (a mam wysokie - chyba aż za jak na tą pracę) co również wygląd. Jakiś pryszcz wywołuje salwy śmiechu i głupie komentarze.
        • izabellaz1 Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:34
          Serio serio olej. Nie czekaj aż Cię dopadnie jakieś choróbsko bo się za bardzo przejmujesz, żebyś dopiero wtedy mogła powiedzieć po fakcie, że właściwie gó... Cię obchodzi jakiś złośliwy gnom i jego kompleksy.
          • ursz-ulka Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:36
            Próbuję to olać. Naprawdę. Ale nie wiecie jakie to jest przykre jak głupie komentarze przełożonego wywołują salwy śmiechu u innych.
            • anais_66 Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 22.09.11, 03:16
              ursz-ulka napisała:

              > Próbuję to olać. Naprawdę. Ale nie wiecie jakie to jest przykre jak głupie komentarze przełożonego wywołują salwy śmiechu u innych.

              Szef ch.u.j, ale reszta zespołu też nie lepsza :(
          • tabeletka Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 23:34
            jak olej. toc to mobbing i to w pieknej, ksiazkowej postaci. bron sie!
            • ursz-ulka Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 22.09.11, 09:02
              Zastanawia mnie właśnie, czy to już mobbing czy uporczywe nękanie albo uwzięcie się na kogoś.
              • tabeletka Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 22.09.11, 11:01
                mobbing
                • tabeletka Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 22.09.11, 11:05
                  artykul

                  stowarzyszenie.1

                  stowarzyszenie.2
                  • ursz-ulka Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 23.09.11, 09:22
                    Dziękuję, rozjaśniłaś mi w głowie.
                    Ja teraz spisuję w kalendarzu co i kiedy miało miejsce oraz kto to widział.
                    • tabeletka Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 23.09.11, 14:34
                      prosze bardzo :) i przestan sie przejmowac, tylko dzialaj. jesli szef wysmiewa sie z twojego pryszcza na nosie, to cos jest baaardzo nie w porzadku, ale na pewno nie ty :):)
    • a_nonima Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:29
      Ja miałam. A do dizisaj mam syndrom nocy z niedz na poniedz. Nie śpię wtedy od 4.00.
      Chciałabym lubić swoją pracę.
      • ursz-ulka Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:31
        Wiesz, ja bardzo lubię swoją pracę, tylko nienawidzę tych głupich docinków. Mój kierownik jest chorym człowiekiem i swoje prywatne problemy przenosi na grunt pracy. A uparł się teraz na mnie.
        • soulshunter Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:35
          to jest robota "panstwowa" czy inna?
          • ursz-ulka Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:36
            Korporacja.
            • simply_z Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:38
              tak? czemu nie pogadasz o tym w kadrach? no sorry ale to juz podchodzi pod mobbing...
              akurat firmom miedzynarodowym zalezy na przestrzeganiu standardow.
              • ursz-ulka Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:40
                Kadry w innym mieście. Poza tym kierownik się zawsze wszystkiego wypiera i nic nie pamięta. DZisiaj biorę ze sobą dyktafon, bo już nie mam sił, jak ktos mi wiecznie wmawia że się przesłyszalam albo mi się zdaje.
                • qw994 Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:43
                  > DZisiaj biorę ze sobą dyktafon, bo już nie mam sił, jak ktos mi wi
                  > ecznie wmawia że się przesłyszalam albo mi się zdaje.

                  Dobrze robisz.
                  Poza tym załatwiaj mailami, ile się da. Słowo pisane to jest dowód.
                • soulshunter Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:46
                  i to jest sluszna koncepcja. Mozna jeszcze wybiec rozczochrana i z rozpieta bluzka z gabinetu kierownika. Napasc seksualna to juz nie przelewki :P
                  • ursz-ulka Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 22:07
                    :)
              • poly_gamer Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:41
                > tak? czemu nie pogadasz o tym w kadrach? no sorry ale to juz podchodzi pod mobb
                > ing...

                Uprzedziłaś mnie. :)
                • rose01 Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:45
                  może to robota w której kierownik itp dostali robotę po znajomości i możesz wtedy narzekać ile wlezie będą go kryć i tak z nim nim nic nie zrobią, ciężka sytuacja ale spróbuj zaalarmować,że coś jest nie tak
                  • ursz-ulka Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 22.09.11, 09:00
                    No właśnie szef jest bardzo za nim, ponieważ jest to taki typ człowieka, że się nie sprzeciwi szefowi. Nic a nic nie wywalczy i nie zaprostestuje.
              • anais_66 Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 22.09.11, 03:20
                simply_z napisała:

                > tak? czemu nie pogadasz o tym w kadrach? no sorry ale to juz podchodzi pod mobbing... akurat firmom miedzynarodowym zalezy na przestrzeganiu standardow.

                Niestety, nie mogę się z Tobą zgodzić. Mój ostatni szef to była największa gnida, jaką w życiu spotkałam. Zatruwał życie całemu (fajnemu zespołowi), ale skargi do szefa, ktory był nad naszem szefem na nic się zdały. Miał lojalnego parobka i to było najważniejsze. Na szczęście firma ma się średnio :)
    • poly_gamer Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:37
      > OStatnio tak się mnie kierownik czepia o wszystko. Inn
      > i mogą więcej niż ja, a im się uwagi nie zwraca. Czuję się jak na celowniku. Mi
      > eliście kiedyś tak?

      To się nazywa mobbing. Nie możesz tego tak zostawić i znosić pokornie,
      między innymi dlatego:

      > to mam rozstrój żołądka.

    • qw994 Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 09:40
      Nie, nigdy nie byłam ofiarą mobbingu.
    • fomica Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 10:51
      Aż tak to nie, ale miewałam złe samopoczucie na myśl o pójściu do pracy. To znak że czas poszukać nowej. To że źle czy niekomfortowo się czujesz na myśl o pracy jest podstawowym syndromem że czas na zmiany. Szkoda życia na takie cierpienia.
    • takajatysia Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 14:01
      Ba, byliście i jesteście jedyną osobą, której kierownik w ogóle zwraca uwagę. Robić swoje i olewać, tak wiem.... prawie niewykonalne......
      • ursz-ulka Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 21.09.11, 22:09
        Prawie niewykonalne. Jakbyś posłuchała jego poleceń - u nas wszystko robi się od dupnej strony... Każdy to mówi... Ale mało kto się sprzeciwia. Moze też dlatego się ostatnio na mnie uwziął, bo zaczęłam na to zwracać uwagę i komentować albo twierdzić, że powinno być inaczej - no i wyzwał mnie, że mam się zamnkąć, że podobno za dużo marudzę - nikt inny tego nie stwierdza, choć powiedział, że są "skargi" na mnie.
    • tumoi Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 23.09.11, 15:25
      zastosuj stary patent, gdy znów będzie na ciebie bluzgał wobraź go sobie z biegunką siedzącego na kiblu. Powinno ci przejść
      • ursz-ulka Re: Jak myślę o pójściu do pracy... 23.09.11, 19:31
        Już takie wizualizacje uprawiałam i nic.
        Sytuacja z wczoraj - dostaje mi się za niekompetentnego kolegę z.jebka. Bo nie przekazał mi, że klient się z czymś zgłosił parę dni temu.
        Dzisiaj się dowiaduję, jak rozmawiał z innymi, że już tacy są ci koledzy i trzeba coś z nimi zrobić, że nie może tak być jak robią.
        Generalnie dzisiaj nic do mnie... Aż jestem w szoku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja