Napisać do wykładowcy na fejsbuku...

21.09.11, 13:17
Okazuje się, że brakuje mi jednego wpisu z egzaminu z sesji letniej. Wykładowca wpisał go do karty ale nie do indeksu. Muszę się teraz z nim skontaktować i wziąć ten wpis, ale ten pan nie odpowiada na maile (wysłane na jego adres podany na stronie wydziału).
Mogę iść do dziekanatu i poprosić o jego telefon ale i tak mi nie dadzą bo raz że w dupie mię mają, dwa że ustawa o ochronie danych osobowych
Mogę iść do instancji wyższych i poprosić o przedłużenie sesji na październik, żebym wtedy go sobie na spokojnie złapała, ale to strzelanie do muchy z armaty.

Myślałam o tym, żeby do niego napisać na facebooku, najpierw przeprosić że żyję i że piszę do niego tą drogą ale że nie mogę się do niego dostać standardowymi drogami. Jak myślicie, to bardzo kiepskie? Dodam, że mój wydział jest raczej luzacki typu niektórzy mają wykładowców w znajomych, egzaminy ustne odbywają się jak jest ciepło na ławce przed wydziałem...
    • gyubal_wahazar Re: Napisać do wykładowcy na fejsbuku... 21.09.11, 13:30
      Nad czym się zastanawiasz w ogóle ? Jak koleś jest na zboku, to chyba liczy się z tym, że będą do niego ludzie pisali. A po drugie, odpuściłbym te wszystkie grzecznościowe inwokacje, bo w końcu to on nawalił, więc jeśli już, to prędzej on powinien się umizgiwać. Max 2 zdania z prostym pytaniem i finał
    • mocno.zdziwiona Re: Napisać do wykładowcy na fejsbuku... 21.09.11, 13:48
      Choć generalnie jestem przeciwna tego typu działaniom to w tej sytuacji fb wydaje się być rozwiązaniem akceptowalnym. Przeproś, napisz jak sytuacja wygląda (włącznie z koniecznością przedłużania sesji) i tyle.
    • ipone123 Re: Napisać do wykładowcy na fejsbuku... 21.09.11, 13:50
      ja bym pisala :)
    • klawiatura_zablokowana Re: Napisać do wykładowcy na fejsbuku... 21.09.11, 13:55
      > Mogę iść do dziekanatu i poprosić o jego telefon ale i tak mi nie dadzą bo raz
      > że w dupie mię mają, dwa że ustawa o ochronie danych osobowych

      Tobie nie podadzą, natomiast pracownik sekretariatu albo dziekanatu (odpowiedniejszy byłby sekretariat katedry lub zakładu niż dziekanat) MUSI mieć wszystkie nr komórek do pracowników i jak najbardziej MOŻE zadzwonić przy tobie z telefonu stacjonarnego i oddać ci słuchawkę. Wiem, bo tak kiedyś załatwiałam sprawę z profesorem przebywającym wtedy w innym mieście. Problemu z tym absolutnie nie było.

      W sytuacjach absolutnie krytycznych można też ten numer wydębić, chociaż zależy to od sytuacji i dobrej woli sekretariatu - sama jestem wykładowcą i studentki kiedyś do mnie dzwoniły o 21, przepraszając że żyją, ale chciały odwołać zajęcia o 9 rano następnego dnia. Jestem im wdzięczna, że zadzwoniły i nie musiałam się rano wściekać z powodu ich nieobecności i nie robiłam żadnego halo, że ktoś podał mój nr.

      Pisanie na Fejsbuku to imho ostateczność, osobiście nie znoszę, gdy ktoś się ze mną kontaktuje służbowo tą drogą. Poza tym nie wiesz, jak często twój psor sprawdza fejsbuka. Jeśli dodał cię do znajomych i macie raczej luzackie stosunki na wydziale, to OK. Jest jednak inne ryzyko. Dlaczego miałby akurat odebrać facebooka, skoro maila nie odbiera? Może jest odcięty od netu?

      Ja bym się udała z tym problemem do sekretariatu (nie dziekanatu). Muszą mieć sposób, by kontaktować się z profesorami w takich sytuacjach. Jeśli wyjechał daleko, to też muszą to wiedzieć i być może nawet zostawił numer kontaktowy.
      • klawiatura_zablokowana PS. 21.09.11, 13:56
        Ewentualnie w sekretariacie mają maila prywatnego. Adres email nie jest chronioną daną osobową, można go podać, komu się chce.

        A jaki jest email w profilu na fejsbuku? Napisać na ten adres mniejsze faux pas niż na FB.
    • ona85ona85 Re: Napisać do wykładowcy na fejsbuku... 21.09.11, 15:44
      Na Twoim miejscu zdecydowanie bym napisała. Tylko naprawdę na początku przeproś, że żyjesz ;)
      • johanka79 Re: Napisać do wykładowcy na fejsbuku... 21.09.11, 16:29
        jeśli masz wpis w karcie to do indeksu może ta ocenę przepisać np. dziekan i nie ma problemu,
        poza tym czy ten wykładowca nie podał jakiegoś służbowego maila?
    • kosc_ksiezyca Droga administracyjna... 21.09.11, 16:40
      ... jest taka: masz wpis w indeksie, nie masz na karcie lub odwrotnie, idziesz do dziekana ds. studenckich i on przepisuje na podstawie jednego do drugiego dokumentu. Proste.
      • rubarom Re: Droga administracyjna... 21.09.11, 17:39
        W przypadku gdy wykładowca nie wyjechał na semestr albo nie leży w szpitalu itp., wątpię, czy dziekan zechce to przepisać. Już sensowniejsze wydaje się dogadać się z panią w dziekanacie, niech przyjmie indeks parę dni po czasie.
        (Bo wychodzę z założenia, że wykładowca jest niedostępny, np. jest na jakiejś konferencji, więc fejsbuk niewiele tu pomoże).
        A dopilnowanie, żeby wpis był wcałości, jest też w interesie studenta, autorka watku będzie miała małą nauczkę.
        • kosc_ksiezyca Re: Droga administracyjna... 21.09.11, 17:59
          Myślę, że tego trzeba spróbować najpierw, a nie pisać na fejsbuku.
    • kol.3 Re: Napisać do wykładowcy na fejsbuku... 21.09.11, 18:01
      Na ogól studenci mają maile do wykładowców. Może rzeczywiście poprosić dziekanat o pomoc, fejsbuk potem.
    • khautala Re: Napisać do wykładowcy na fejsbuku... 21.09.11, 18:46
      Ale czegoś nie rozumiem, przecież liczy się data zdania egzaminu (data wpisu), więc w czym problem, żeby podejść do niego w październiku, dostać wpis z datą czerwcową, oddać do dziekanatu. Przecież tam sprawdzają datę zaliczenia przedmiotu (czy został zaliczony w czasie sesji), a nie datę oddania indeksu.
      • princess.jasmine Re: Napisać do wykładowcy na fejsbuku... 22.09.11, 00:34
        Nie wiem jak jest gdzie indziej, ale u nas trzeba oddać indeks do dziekanatu, żeby panie mogły spisać oceny do konkretnego terminu, potem dostaje się go z powrotem. JAk się nie odda to się jest skreślonym z listy studentów.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja