migunka
23.09.11, 22:16
Myślałam że mnie to już nigdy nie spotka. Mam 37 lat od 9 lat jestem mężatką ma dwójkę wspaniałych dzieci, od roku mieszkamy w nowym domu - po prostu sielanka. Nie miałam powodów by narzekać na męża, bo jest dla nas bardzo dobry, pracowity, inteligentny, o bardzo prestiżowym zawodzie, nie jedna chciałaby mieć takiego partnera i męża. Jedynie co to może mało spędzamy ze sobą chwil wolnych, ja mam na głowie dom, zakupy, dzieci (zawożę je sama do i ze szkoły, na zajęcia dodatkowe), ale nie miałam o to do niego nigdy pretensji, bo ciężko pracuje i to głównie z jego zarobków się utrzymujemy.
I tu nagle pojawił się ktoś kto zawrócił mi w głowie. Jestem w zasadzie dość atrakcyjną babką, dbam o swój wygląd i chyba podobam się facetom, ale nie sądziłam że spodobam się aż tak bardzo i tu jest problem bo na początku imponowało mi tylko to, że ktoś na mnie zwrócił uwagę i co więcej bardzo atrakcyjny, 2 lata starszy ode mnie, samotny, ale po przejściach gość. Ten stan zauroczenia trwa już pół roku, myślę o nim każdego dnia i walczę z tym uczuciem, staram się zapomnieć ale to jest silniejsze ode mnie. Jest jakaś taka siła która mnie do niego przyciąga. Niestety nie pomaga mi fakt że często, ale przypadkiem na siebie wpadamy, to przy szkole, to w sklepie, na spacerze z dziećmi itp. bo niestety blisko siebie mieszkamy. Najgorsze w tym to że to on mnie uwodzi, a mam wrażenie że wręcz prześladuje. Uwierzcie mi że nic fizycznego między nami nie było, jedynie słowo dzień dobry. Ja chyba zwariowałam.