trochezalamana
25.09.11, 01:55
Nie wiem co mam zrobić.
Mam zarąbistą teściową - kobieta jest naprawdę świetna, zawsze miałyśmy dobry kontakt i ogólnie to taka 6tka wśród teściowych. Jej jedyną wadą jest pozwolenie na manipulowanie sobą przez najstarszego syna,.
Aby narysować sytuację. Ma trzech synów. Dwóch mieszka za granicą, najstarszy został w Polsce i pomimo, że ma 35 lat nie usamodzielnił się. Poznał kobietę, 3 miesiące temu był ślub, mieszkali przez chwilę (jakiś miesiąc) w domu kupionym przez jej rodziców (obydwoje są bez pracy - szwagier jest zbyt leniwy aby czegoś poszukać, a szwagierka "nie po to studiowała aby pracować na kasie i karierę sobie zniszczyć" i tak to 29letnia kobita ma pół roku doświadczenia zawodowego). Po czym ona zaszła w ciążę i w trzecim tygodniu jej ciąży przeprowadzili się do teściowej, bo "bliżej do szpitala".
Wszystko ok ale: teściową dotknęła redukcja etatów w szkole, pensję ma w okolicach 600złotych. Pomagamy jej jak możemy, drugi szwagier też ale cholera mnie strzela, że najstarszy synek żyje na garnuszku mamusi i tak naprawdę naszym.
Żeby nie było - teściową mogę utrzymywać, kobieta jest świetna, dużo jej zawdzięczam ale żeby utrzymywać dorosłego i zdolnego do pracy chłopa?
Ze szwagrem dobrych kontaktów nie mamy (o ślubie dowiedzieliśmy się przez facebooka :/ ) ale po akcji "wprowadzamy się do mamusi" razem z drugim szwagrem i jego żoną zrobiliśmy rodzinną interwencję (zaproponawaliśmy m.in. aby przynajmniej dali mieszkanie do wynajęcia - zawsze jakaś kasa - "nie, bo nam zniszczą"). Niestety nie dużo dała, bo A. się obraził, strzelił focha i teraz nawet nie odbiera telefonów. Teściowa niby wie, że jest problem ale nie może powiedzieć "nie". Jak z nią rozmawiałam, to tłumaczyła ich, że to przejściowe, że młodzi są, że ona nie umie im nie pomóc. To rozumiem.
Ale nie rozumiem tej dwójki pasożytów!!!
I to nie jest tak, że my dajemy tylko kasę. Jesteśmy w Polsce conajmniej 2 razy w miesiącu, pomagamy mamie jak tylko się da. Chodzimy na zakupy, robimy drobne naprawy (bo A. nie może bo akurat sprawdza pocztę), dzwonimy często i ogólnie jesteśmy w świetnym kontakcie,
Proszę powiedzcie, przesadzam? Bo jestem bliska zgadania się z drugim szwagrem (myśli podobnie) i obicia A. mordy za to co robi.
Proponowaliśmy im pracę - my jesteśmy na Wyspach, szwagier w Skandynawii - i nie była to praca na "zmywaku" ale nie oni nie mogą, bo... (setka wymówek).
Co mam zrobić? Jak do tych głąbów dotrzeć? Dodam, że jest opcja, żeby mama mieszkała z nami ale to dopiero za dwa lata, bo się uparła, że chce wypracować pełną emeryturę i nie możemy jej jeszcze ściagnąć.