Facet z którym się spotykam mieszka z koleżanką

25.09.11, 21:34
Poznałam jakiś czas temu fantastycznego faceta. Zaczęliśmy się spotykać, w tej chwili nasza znajomość zmierza do " bycia razem". Jest tylko jeden problem, który mnie nurtuje- przed dwoma tygodniami wprowadziła sie do niego jego dobra przyjaciółka, która chwilowo ma jakies problemy mieszkaniowe. Powiedział mi o tym sam. Mieszkanie jest małe, jednopokojowe, spią w jednym łóżku. On zapewnia mnie, że między nimi nic nie jest, znają się od lat, nigdy w zyciu by jej nie przeleciał. Jej nie znam w ogóle. Nie chcę ani wypytywać, ani naciskac- bo to jeszcze nie ten etap znajomości. Powiedzcie mi, czy jest możliwe mieszkać z obcą sobie emocjonalnie kobietą , nie spać z nią ?
PS. mamy po 27 lat.
    • triismegistos Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 25.09.11, 21:43
      Mało prawdopodobne, ale możliwe. Serio. Mieszkałam kiedyś z kumplem, z którym mnie nic nie łączyło śpiąc z nim w jednym wyrku. Nie było innej opcji spania (miniaturowa kawalerka), a i w jego i w moim interesie to wspólne mieszkanie było istotne. Tyle, ze to bardzo krótko trwało.
      • squarito Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 12:46
        Oj tam, oj tam... Kolejny przykłada roztrząsania obaw bazujących na stwierdzeniu, że "wszyscy faceci to świnie". To, że śpią razem może rzeczywiście wyglądać dziwnie, ale zupełnie o niczym nie świadczy. I myślę, a nawet jestem przekonany, że żadnej intymności między nimi nie ma. No chyba, że Twój boy, to notoryczny bzykacz. Ale wtedy to, że śpi z przyjaciółką jest najmniejszym problemem :-)
        • rozwodnik-waw Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 13:02
          > Oj tam, oj tam... Kolejny przykłada roztrząsania obaw bazujących na stwierdzeni
          > u, że "wszyscy faceci to świnie".

          A co zmieniłoby, gdyby spali w osobnych łóżkach, albo w osobnych pokojach? Ja mieszkam z trzema koleżankami (fakt, że nie śpię z nimi w jednym łóżku), ale jakoś do głowy mi nie przyszło, by zabierać się za którąś z nich...
      • ryszard_mis_ochodzki pytanie czy wymieniaja płyny w łózku 27.09.11, 13:06
        lub swiadcza sobie inne usługi
    • kikimora78 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 25.09.11, 21:51
      jakkolwiek małe by nie było to mieszkanie - to zawsze jakiś materac na podłogę się zmieści.

      ja nawet z najlepszym kumplem, a nawet kumpelą, nie chciałabym spać w jednym łóżku, chociaż karimatę bym se sprawiła.
      • wojtas1303 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 12:51
        mam przyjaciółkę z którą śpię w jednym łóżku, ani razu do niczego nie doszło.
        • lia.13 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 21:39
          jak dla mnie osobiście to nie chodzi nawet o to żeby do czegoś doszło czy też nie. Ja po prostu nie zdzierżyłabym drugiej osoby w łóżku, z którą właśnie "do niczego nie dochodzi". ;) Spanie z kimś jest dla mnie osobiście niewygodne. O ile do czegoś dochodzi to występują plusy rekompensujące niewygodę spania w jednym łóżku. Jeśli natomiast do niczego NIE dochodzi, to ja osobiście wybrałabym dmuchany materac.
          Dlatego opisana wyżej sytuacja jest dla mnie dziwna. Rozumiem przespać się z kimś w jednym łóżku po jakiejś imprezie czy wyjeździe wakacyjnym. Ale tak na dłużej?
    • maly.jasio tez mi problem 25.09.11, 21:55
      jedzieciuchcia napisała:

      > Poznałam jakiś czas temu fantastycznego faceta. Zaczęliśmy się spotykać, w tej
      > chwili nasza znajomość zmierza do " bycia razem". Jest tylko jeden problem, któ
      > ry mnie nurtuje- przed dwoma tygodniami wprowadziła sie do niego jego dobra prz
      > yjaciółka, która chwilowo ma jakies problemy mieszkaniowe. Powiedział mi o tym
      > sam. Mieszkanie jest małe, jednopokojowe, spią w jednym łóżku. On zapewnia mnie
      > , że między nimi nic nie jest, znają się od lat, nigdy w zyciu by jej nie przel
      > eciał. Jej nie znam w ogóle. Nie chcę ani wypytywać, ani naciskac- bo to jeszcz
      > e nie ten etap znajomości. Powiedzcie mi, czy jest możliwe mieszkać z obcą sobi
      > e emocjonalnie kobietą , nie spać z nią ?

      jest mozliwe
      a nawet w koncu jak, to przeciez tylko po przyjacielsku
      w ramach jedynie wzajemnej wymiany uslug.

      zrodlo : Ireneusz Iredynski
    • duchess85 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 25.09.11, 22:02
      Ja mieszkałam z przyjacielem, kiedy poznałam chłopaka. Mieszkaliśmy razem jeszcze prawie rok. Ale jednak mieliśmy dwa osobne pokoje (i dwa łóżka, przynajmniej z zasady ;-))
    • chersona Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 25.09.11, 22:31
      to mi przypomina moją historię sprzed lat. rzecz działa się w Indiach, a konkretnie w Dharamsali. Miasto całkiem całkiem, siedziba Dalajlamy, dookoła Himalaje. W tym samym czasie znalazł się tam również Kim - Koreańczyk. kolega ze wspólnego stypendium. Kolega w gębie był mocny. często gęsto opowiadał o swoich, nawet nie miłosnych, a seksualnych podbojach. No i zdarzyło się w Dharamsali, że oberwał po pysku od miejscowych, którzy jeszcze zagrozili, że wyśledzą, gdzie nocleguje i znów sprawią mu bęcki. Przejęłyśmy się z koleżanką nie na żarty i zdecydowałyśmy, że tę noc Kim spędzi z nami (a mieszkałyśmy w domu gościnnym prowadzonym przy klasztorze przez mniszki buddyjskie). Kim bronił się nogami i rękami, minę miał przerażoną, ale odwrotu nie było. Nadeszła noc. Kima położyłyśmy do jednego łóżka, same wskoczyłyśmy do drugiego i zasnęłyśmy, jak pan bóg przykazał. Rano Kim pełen podejrzeń, zdumiony, ale wyraźnie odprężony podziękował za nocleg i zmył się w te pędy. a my śmiałyśmy się do rozpuku, jak ten Casanova-gawędziarz robił w gatki ze strachu, że będzie musiał w nocy zadowolić dwie nienasycone europejskie dziewczyny.
    • lonely.stoner Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 25.09.11, 22:45
      jedzieciuchcia napisała:
      nasza znajomość zmierza do " bycia razem".

      Nie chcę ani wypytywać, ani naciskac- bo to jeszcz
      > e nie ten etap znajomości.

      te 2 zdania moim zdaniem sie wzajemnie wykluczaja, jesli nie czujesz na tyle swobodnie zeby zapytac faceta o to co konkretnie go laczy z kolezanka z ktora bedzie dzielil lozko (niewiadomo jak dlugo), to jestescie co najwyzej na etapie wstepnego rozpoznania terenu.

      Ja uwazam poza tym ze: gdybyb jaki kolwiek facet byl w podobnej sytuacji jak Ty (to znaczy obwieszczasz ze wproadza sie do ciebie twoj dobry kumpel i bedzie razem spac w 1 lozki, aaaale nic was nie laczy poza przyjaznia)- to taki jakikolwiek facet by dosc dosadnie wyrazil dezaprobate. Ewentualnie zrobilby tak jak ja- aha, mieszkacie sobie razem, spicie w 1 lozku, to odezwij sie do mnie jak juz wszystko zalatwisz i ona sie wyprowadzi. Ja sie nie pakuje w dziwaczne uklady i mi sie po prostu takie cos nie podoba.

      I dosc rozsadnie ktos wspomnial o tym materacu/karimacie.
      • jedzieciuchcia Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 25.09.11, 23:30
        1. Pytałam co go łączy- powiedział, ze to stara przyjaciółka znają się od dziecka i nic ich nie łączy, ona go nie pociąga, jest mu obojętna. Łóżko jest podwójne, małżeńskie.
        2. kwestia karimaty czy materaca- hmm, no owszem, ale jej nie ma autentycznie gdzie rozłożyć. Pokoj ma 16m2 z czego większą część zajmuje własnie to łóżko, oprócz tego stół, regał, fotele, szafka itp.- no zagracony. Przedpokoj jest malusienki i w nim jest kuchnia.
        • swiete.jeze Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 11:55
          > Pokoj ma 16m

          16m^2 to nie jest mały pokój.
          • jedzieciuchcia Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 12:07
            swiete.jeze napisała:

            > > Pokoj ma 16m
            >
            > 16m^2 to nie jest mały pokój.

            Może nie jest, ale jest okropnie zagracony- już same dwa wielkie fotele zajmują całą przestrzeń, dołóż do tego małżeńskie łózko, regał, stół i szafki+ wielką donicę z jakimś kwiatem.
        • gocha033 a balkon jest ? 26.09.11, 11:57
          zeby kolezanka mogla wyjsc na paierosa, gdy Ty wpadasz ?
          • jedzieciuchcia Re: a balkon jest ? 26.09.11, 12:06
            gocha033 napisała:

            > zeby kolezanka mogla wyjsc na paierosa, gdy Ty wpadasz ?
            Nie ma, jest okno.
            • koham.mihnika.copyright Boh trojcu ljubit :) 27.09.11, 11:23

        • poziom1908 Ty szukasz rady, czy potwierdzenia, że wszystko... 27.09.11, 11:51
          ..jest OK???
          Nie jest OK...jestem facetem i na bank to nie jest ok. Gość robi Cię w trabę-przykro mi. Jeśli czekasz aż ktoś Ci napisze: 'spoko to normalne', to czekaj dalej.
          Jeśli ja zakochałbym się w jakiejś dziewczynie, czy jak to napisałaś 'myślałbym o byciu z nią' i miałbym podobną sytuację (zakładam, że moja przyjaciółka naprawdę wyczerpała wszystkie możliwości o co ją kilka razy pytałem) to załatwiłbym dla siebie jakiś materac na ten czas...
          • tomek854 Re: Ty szukasz rady, czy potwierdzenia, że wszyst 29.09.11, 02:46
            Ja napiszę że to jest normalne.

            Mam bardzo dobrą przyjaciółkę, niedawno mieszkała z inną kumpelą.

            Byłem u nich w odwiedziny w zimie, dom bardzo słabo ogrzewany, mieszkanie na parterze, podłoga lodowata. Miałem nawet ze sobą karimatę, ale kiedy współlokatorka (i jednocześnie właścicielka mieszkania) zorientowała się, że wychodzę po nią do samochodu, powiedziała, że mam się nie wydurniać, że jest za zimno, nakrzyczała na nas no i w końcu wylądowaliśmy w jednym łóżku.

            NIc się absolutnie nie działo i nawet mi się pluszowo nie zrobiło - znamy się 15 lat, jesteśmy praktycznie jak brat i siostra. I, co najważniejsze, mamy zaufanie do siebie nawzajem.

            Jej chłopak zadzwonił na skype kiedy już byliśmy w łóżku, pośmiał się z sytuacji pogroził nam palcem "żebyśmy tylko byli grzeczni" - do dziś są razem, szczęśliwi, do mnie też nikt nie ma pretensji... :-)

            Moja ówczesna partnerka zrobiła mi o to wielką awanturę, ale związek i tak już był na wylocie.

            Tak naprawdę własnie na tym polega bliskość, że można sobie zaufać. Jeśli ta przyjaciółka ma tam mieszkać dajmy na to tydzień i jedno z nich ma spać skulone między doniczką a szafką i walić się w głowę o stół za każdym razem jak będzie wstawać tylko dlatego, że autorka wątku myślałaby tak jak Ty to dla mnie kiepsko by to świadczyło o takim związku. Bo skoro ona mu nie ufa kiedy on jej otwarcie mówi, traktując ją poważnie i chcąc być z nią szczery, to jaka jest gwarancja, że nie zacznie podejrzewać że coś się dzieje za jej plecami?

            Dla mnie podejście autorki wątku jest zdrowe - nie spotkała się z tym wcześniej, ale przemawiają do niej rzeczowe argumenty. Dlatego sprawdza, czy to się zdarza.
      • koham.mihnika.copyright ja nigdy nie mialem takiej kumpeli 27.09.11, 11:21
        wszystkie chcialy wychodzic za maz :(
      • thebel Też mam obecnie taki układ 28.09.11, 17:56
        Nie ma się czym przejmować, od 3 tygodni mieszka u mnie niespokrewniony członek rodziny, co prawda nie śpimy w jednym łóżku, bo jeszcze się żadne z nas nie dorobiło ani łóżka ani kanapy, ale chrapiemy na dwóch materacach w 1 pokoju. On ma swoją dziewczynę, ja mam chłopaka. A znamy się z moim obecnym współlokatorem od 5 lat. Jest dla mnie jak brat. Na razie tak będzie do listopada. I nie ma problemu.
    • wlody1 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 25.09.11, 23:24
      A co z poranną erekcją???? Jak nie ma to może chory:):):)
    • po-trafie Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 01:20
      Da sie, bez problemu.
      Nie lubie spiac sama i nie umiem, w zwiazku z czym zazwyczaj nie mam problemu zeby w lozku ze mna spal dowolny kolega, ktorego znam odpowiednio dlugo i z ktorym zdazylismy wczesniej ustalic brak jakichkolwiek checi erotycznych. Lub bez ustalenia, ale ja ponoc jestem bardzo dosadna i niewybredna w slowach jak mi sie przeszkadza jak juz zasne i zawijam w koldre jak mumia, nigdy sie wiec o wlasna czesc nie balam ;-)

      I na duzym lozku i na malym, zazwyczaj z dwoma osobnymi okryciami ale z jednym tez sie zdarzalo, z koniecznosci i w sumie bez, dla przyjemnosci.
      Zdaje mi sie ze wiekszosc facetow niewyglodzonych, majacych zdrowe pozycie seksualne w odpowiednich ilosciach i umiejacych miec kolezenskie relacje z kobietami nadawaloby sie do takiego spania 'przyjacielskiego' i nie odczyniala dziwnych szopek traktujac okazje jako prezent od losu.
      • jerzy_nielepszy czy Ty aby... 28.09.11, 13:50
        nie jesteś Strzelcem, tak ze znaku zodiaku?
    • a_nonima Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 07:58
      Dla mnie spanie z kimś w łóżku to sytuacja bardzo intymna. Sypiam jedynie z partnerem. Nie wyobrażam sobie sytuacji żebym po koleżeńsku miała spać z kimkolwiek...nawet z najblizszym przyjacielem.
      Jednak znam przypadki przyjaźni, gdzie ludzie spali w jenym łóżku z różnych względów i bez podtekstów...podobno.
      • misself Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 11:22
        a_nonima napisała:
        > Jednak znam przypadki przyjaźni, gdzie ludzie spali w jenym łóżku z różnych wzg
        > lędów i bez podtekstów...podobno.

        Ja czasem śpię w jednym łóżku z siostrą.
        Ciekawe, że nikt nie bierze pod uwagę, że może koleżanka jest lesbijką...
        No i - wydaje mi się, że w związku należy sobie ufać. Ja może dziwna jestem, ale zakładam, że jeśli ktoś nie ma powodu nie być ze mną szczery, to jest szczery.
        • lia.13 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 21:45
          siostra to coś innego niż obca osoba. Czasem zdarza mi się spać z koleżanką, która do mnie wpada raz na jakiś czas, czy też ja do niej. Nie wyobrażam sobie jednak spać z nią na co dzień. To po prostu jakieś takie niewygodne dla mnie.
    • moonogamistka Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 08:34
      Oczywiscie ta "kolezanka" nie ma kolezanek, ani rodziny;-)
      Zapytaj czy mozesz spac pomiedzy nimi, w koncu to prawie Twoj chlopak, nie powinno robic im to roznicy;-)
      O naiwnosci;-))
    • varia1 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 08:36
      i - niech zgadnę - odkąd się wprowadziła, nie spotykacie się już "u niego", prawda?
    • wez_sie Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 08:50
      przeciez on juz ja dawno przelecial na wszystkie sposoby.
      chyba, ze ona jest paskudna albo ten twoj fagas to jakis brzydal.
      • varia1 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 09:42
        a co, brzydcy ludzie nie uprawiają seksu? to jakim cudem się rozmnażają?;)
        • wez_sie Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 09:51
          varia1 napisała:

          > a co, brzydcy ludzie nie uprawiają seksu? to jakim cudem się rozmnażają?;)

          mam nadzieje, ze nie ;)
          • varia1 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 10:04
            słuchaj, ja wiem, że w szkole tego nie uczą, ale spróbuj pomyśleć logicznie, zachowując jakikolwiek ciąg przyczynowo-skutkowy
            skoro brzydcy istnieją,to jakoś musieli się rozmnożyć, tak? no a jak mieli to zrobić?
            a w ogóle to dlaczego na forum siedzisz zamiast w szkole?
            • wez_sie Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 10:24
              brzuch mnie rano bolal i babcia pozwolila zostac w domu (teraz juz dobrze sie czuje)
              • varia1 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 11:56
                ja widzę że ty w tym roku strasznie wagarujesz
                • wez_sie Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 12:00
                  w szkole i tak nudy.
                  wstawisz mi kropke w profilu?

                  a co do brzydkich, to mam nadzieje, ze chociaz robia to po cichu i pod koldra...
                  • varia1 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 12:13
                    nie, nie wstawię ci kropki
                    • wez_sie Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 12:53
                      dlaczego?
                      • varia1 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 13:11
                        ponieważ nie zwykłam robić czegoś na co nie mam ochoty, ani dla idei "co ci szkodzi"
                        • wez_sie Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 14:43
                          to sie bujaj
    • czarnysmaczek Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 10:29
      Skoro powiedział ze to przyjaciółka to na pewno tak jest
      smakizdrowia.blogspot.com/
      • baba67 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 11:48
        Mozna.Ja dziele facetow na chemicznych i niechemicznych.Nie ma to nic wspolnego ani z uroda, ani z charakterem, ani z urokiem osobistym.Mialam w swoim zyciu dwoch bliskich przyjaciol-facetow ktorzy nie straszyli wygladem, a nawet wrecz przeciwnie, ponadto posiadali mnostwo zalet cenionych wielce na rynku matrymonialnym,ale nigdy nie przyszlo mi do glowy ze moglibysmy sie poparzyc. Z drugiej strony podobal mi sie na studiach facet , ktorego jako mojego partnera zyciowego ocenilabym w skali 1do 10 na minus 10, no ale co z tego-chemia gigant i trzeba intensywnie uzywac rozumu.
        Ja bym jednak na Twoim miejscu ten zwiazek troszeczke zamrozila(nie mylic ze zmrozila) dopoki sytuacja panny sie nie wyjasni i sie nie wyprowadzi.Mozliwe ze jest tak jak mowi facet, ale moze jego ocena sytuacji jest inna niz owej dziewczyny, panna moze miec swoj planik, kto ja tam wie.
        • simply_z Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 11:51
          Mieszkanie jest małe, jednopokojowe, spią w jednym łóżku.

          hahaha ,tak oczywiscie ,nic ich nie laczy.
          • varia1 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 11:58
            no pewnie że nic, poza łóżkiem;)
            • curvaturadiculo Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 13:11
              Ale chyba zgodzicie się z tym, że gdyby ich coś jednak łączyło to wystarczyłoby wspólne mieszkanie. Czy w jednym łóżku czy pokoju byłoby bez znaczenia.
              Nawet gdyby nie mieszkali razem to też trudno by im było przeszkodzić, w czymkolwiek.
              • tomek854 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 29.09.11, 02:48
                Dokładnie tak :-)

                Jakby on autorkę wątku chciałby w trąbę robić, to by przecież jej wszystkiego nie przedstawiał jak na tacy :-)
        • varia1 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 11:58
          i z tymi niechemicznymi panami spałaś w jednym łóżku?
          • jedzieciuchcia Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 12:05
            Ja sie teraz zastanawiam, czy on nie jest ukrytym gejem. Słuchajcie: facet de facto jest bardzo przystojny, męski, inteligentny itp. Ma 27 lat, nigdy nie był w powaznym związku z kobietą ( dwa krótkie 1- 1,5 miesiąca, 2- 3 miesiące), jest jakby taki jakis obojętny na kobiece wdzięki. U dziewczyn nie lubi spódnic, sukienek, butów na obcasach, pomalowanych paznokci- tylko płaskie buty, spodnie, krótkie niepomalowane paznokcie. Nie wiem, ale cos takiego mi zaswitało.
            • bruthal Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 13:05
              To może jednak to kolega a nie koleżanka.
            • darr.darek Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 20:58
              Można mieć też nadzieję, że jest np. impotentem i wtedy zabawy łóżkowe to by mu raczej zwisały.

          • baba67 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 07:27
            Z jednym tak-parerazy po imprezie.Plus mnostwo dogodnych sytuacji samna sam w ciagu dnia z oboma.Ale zrozumiem,jesli nie uwierzysz. Niektorym to sie w glowie nie miesci- juz z tym spotkalam.
    • grassant Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 12:13
      spytaj w czym oni sypiają. w dresach, czy z gołymi tyłkami?
      • belmi Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 20:35
        To mi się podoba, podpowiedź fachowca :-)))
    • malamelania Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 12:16
      Zaczęliśmy się spotykać, w tej
      > chwili nasza znajomość zmierza do " bycia razem".

      Nie wiedziałam, że do tego trzeba długo zmierzać, w dodatku krętymi ścieżkami.

      Powiedzcie mi, czy jest możliwe mieszkać z obcą sobi
      > e emocjonalnie kobietą , nie spać z nią ?

      Emocjonalnie obca, póki co, jesteś dla niego Ty. Przynajmniej tak wynika z opisanej sytuacji.



    • majaa Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 12:51
      Wiesz, ostatnio czytałam w jakiejś gazetce tzw. historie z życia wzięte. Jedna panna napisała, że przez dwa lata chodziła z chłopakiem, który wynajmował mieszkanie wspólnie z siostrą. Niedawno okazało się przypadkiem, że on nie ma żadnej siostry;)
      Nie mówię, że z tym Twoim musi być identycznie, ale tak czy siak dla mnie taka sytuacja byłaby nie do przyjęcia.
    • yoko0202 sorry, ale 26.09.11, 15:18
      nie snujmy może tutaj bajek z mchu i paproci o kompletnie aseksualnych dla siebie osobnikach odmiennych płci [oboje hetero], które sobie w łóżeczku jednym sypiają i rączki trzymają przy sobie - takie akcje to tak max do 13 roku życia [wiadomo, dzisiaj wcześniej dojrzewają].
      dla kobity to jeszcze faktycznie facet może być zupełnie nie nadający się do bzyknięcia, ale normalny zdrowy facet chyba nie jest z kamienia - jedyna opcja jak dla mnie, żeby gość nie ruszył 'koleżanki' z którą sypia w jednym wyrze noc w noc to chyba taka, gdyby był nieprawdopodobnie porządny i na śmierć i życie zakochany w innej, chociaż któregoś dnia przy porannym wzwodzie i tak by pewnie poleciał.

      więc jak dla mnie szanse, że nic między nimi nie było/jest/będzie, są w granicach błędu statystycznego.
      • redheadfreaq Re: sorry, ale 26.09.11, 16:29
        ...w związku z tym z pełną świadomością faktu, że kobiety lubią wyolbrzymiać i snuć spiskowe teorie powiedział o tym dziewczynie, z którą się spotyka... To takie logiczne!

        Autorko - wdech i wydech. Być może odpowiadające Ci inne panie są tak atrakcyjne i zniewalające i trafiają wyłącznie na niewolników porannego wzwodu, że faktycznie nie są w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w których śpią z facetem w jednym łóżku bez podkołdernych fikołków. A być może to ja jestem strasznie brzydka i spotykam nienormalnych facetów z permanentnym zwisem... ale taka sytuacja jest możliwa i osobiście zdarzyło mi się jej doświadczać.

        Zalecam posłuchać własnego "czuja" i czekać na rozwój sytuacji. Jeżeli nie jest to jeszcze TEN etap, to jakiekolwiek zazdrosne sugestie z Twojej strony na pewno nie pomogą, a raczej zaszkodzą.
        • yoko0202 Re: sorry, ale 26.09.11, 16:39
          redheadfreaq napisała:

          > ale taka sytuacja jest możliwa i osobiście zdarzyło mi się jej doświadczać.

          nie twierdzę, że to absolutnie niemożliwe, ale na pewno nie jest to norma, a wyjątek potwierdza regułę
          w tym temacie skojarzyłam program Magdy Mołek bodajże na TVN Style z B. Lindą:
          fragment rozmowy w przybliżeniu:
          BL: nie ma czegoś takiego jak przyjaźń damsko-męska, mężczyzna praktycznie zawsze o TYM myśli
          MM: To znaczy, że mam sie nie przyjaźnić z mężczyznami?
          BL z uśmieszkiem : A przyjaźnij się. ...Tylko nie miej żadnych złudzeń.
          • koham.mihnika.copyright bo zdrowy chlop bierze wszystko co chodzi, 27.09.11, 11:28
            oprocz zegara.
            Wyjciem z sytuacji jest taka ilosc seksu, ze juz nie bedzie mogl. Dzien po dniu.
            • baba67 Re: bo zdrowy chlop bierze wszystko co chodzi, 27.09.11, 14:44
              Jak dotychczas to mam szczescie glownie do tych chorych.I niespecjalnie chcialabym to zmieniac.
            • toprzeciezja1 Re: bo zdrowy chlop bierze wszystko co chodzi, 27.09.11, 20:48
              a nieprawda! ponoć facet może w nieskończoność, byle tylko partnerka się zmieniała ;D czysta natura ... jeśli nie widziałeś, to obejrzyj film lub sztukę "Testosteron" :D
          • curvaturadiculo Re: sorry, ale 27.09.11, 12:43
            Moż i BL miał rację, ale myśleć a zrobić to nie to samo, zwłaszcza gdy uważa się to z jakiegoś
            powodu za niestosowne. Ale są różni ludzie, także tacy, dla których nic nie jest nie w porządku,byle zaspokoić chucie.
      • baba67 Re: sorry, ale 27.09.11, 07:34
        To nie sa bajki tylko krag zachowan niedostepnych jak widac niektorym.Zaznaczam, ze nigdy z moimi przyjaciolmi nie trzymalam sie za raczki i nie patrzylam w oczki,nie siadalam im na kolankach ani nic na te nute.Spalam jednym po imprezie bo nie bylo miejsca moze nawet kilka razy.
        Jesli czegos nie jestesmy w staie doswiadczyc to nie znaczy ze tego nie ma.Po prostu natura was potraktowalanie fair.
        • poziom1908 Re: sorry, ale 27.09.11, 11:56
          o czym Ty piszesz??? czym innym jest sytuacja po imprezie, gdzie każdy się walnie gdzie jest akurat miejsce, a co innego noc w noc spać z laską/facetem w łóżku...dżizzuuusss, jakie baby są naiwne :). Że też jestem już zaręczony...:)
          • baba67 Re: sorry, ale 27.09.11, 12:51
            Dla Ciebie inna dla mnie wrecz przeciwnie,w stanie upojenia wlasnie wylazi o co komu chodzi.
            I nie wiem co wy sie uparliscie na to spanie w jednym lozku-rozumiem ze niektorym sie libido wlacza w pozycji horyzontalnej jedynie i w nocy?No litosci...napisalam wyraznie chyba-lata powtarzajacych sie sytuacji sam na sam w porze dziennej (facet mial mieszkanie) i to wtedy kiedy oboje bylismy bez zobowiazan jakichkolwiek.Dowolna ilosc razy moglismy sie na siebie rzucic i pokonsumowac i NIC.Dodam jeszcze ze facet nie przypominal Frankensteina w najmniejszym stopniu,mieszkanie to wtedy bylo LAL i no bylismy sobie bliscy.
      • tomek854 Re: sorry, ale 29.09.11, 02:50
        > nie snujmy może tutaj bajek z mchu i paproci o kompletnie aseksualnych dla sieb
        > ie osobnikach odmiennych płci [oboje hetero], które sobie w łóżeczku jednym syp
        > iają i rączki trzymają przy sobie - takie akcje to tak max do 13 roku życia [wi
        > adomo, dzisiaj wcześniej dojrzewają].

        No cóż, może Ty masz mentalność pawiana który musi wyru... wszystko co ma różową dupę, ale nie mierz wszystkich swoją miarą.

        Są ludzie, którzy mają ochotę na seks tylko z niektórymi osobnikami płci przeciwnej i spanie koło kogoś nie koniecznie roznieca w nich niepochamowaną chuć.

        Ba, są tacy ludzie, którzy mają ochotę na danego osobnika, ale ponieważ mają jakieś zasady moralne (są lojalni wobec partnera na przykład, albo wiedzą że to drugie ma partnera) potrafią zapanować nad swoim libido...
    • dzioucha_z_lasu Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 16:47
      Ciekawe, czy gdyby to kolega potrzebował noclegu na jakiś czas, to spał by z nim w jednym łóżku, czy jednak jakoś by się znalazło miejsce dla karimaty..? Zastanów się i sobie odpowiedz.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 16:53
      Podobno osoby płci przeciwnej z którymi wychowywaliśmy się od wczesnego dzieciństwa nie wzbudzają w nas pożądania - ewolucyjne zabezpieczenie przed seksem z rodzeństwem.
      Ale dotyczy to tych z DZIECIŃSTWA.

      W innym przypadku nie wierzę aby taki układ sprawdzał się u heteroseksualnych ludzi. Jak rozumiem on z Tobą nie sypia, ona też raczej nikogo nie ma. U faceta to niemal automatyczne będzie - sypiają w jednym łóżku przez dłuższy czas, oddzieleni co najwyżej piżamą. Z naturą nie da się wygrać :)

      Taryfa ulgowa obowiązuje jedynie w śpiworach i na imprezach "masowych", gdzie w jednym łóżku i w jednym pokoju chwilowo śpi więcej osób płci przeróżnej. Ale nie w sytuacji gdy tylko we dwójkę razem żyją, razem jedną, razem spędzają sporo czasu.
      • curvaturadiculo Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 12:53
        > Podobno osoby płci przeciwnej z którymi wychowywaliśmy się od wczesnego dzieciń
        > stwa nie wzbudzają w nas pożądania - ewolucyjne zabezpieczenie przed seksem z r
        > odzeństwem.
        > Ale dotyczy to tych z DZIECIŃSTWA.

        Nie wiem czy "podobno" ale dla mnie sąsiadki z dzieciństwa były zupełnie niepociągające,
        niektóre wręcz antypatyczne..
        Nie mogłem zrozumieć moich kolegów ze szkoły, którzy się na nie "napalali"
        i pytali mnie czy je znam.
        Z koleżankami z dzieciństwa ale nie z sąsiedztwa/podwórka nie było to już takie jednoznaczne.
      • curvaturadiculo Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 13:05
        > W innym przypadku nie wierzę aby taki układ sprawdzał się u heteroseksualnych l

        Wiem, że w pewnych sytuacjach może, przynajmniej na krótką metę (n.p. jedna noc)
        w jednym pokoju ale już niekoniecznie w jednym łóżeczku.
        Mnie, na jej miejscu, zaniepokoiłby brak starań o odzielne legowiska.
        Ale koleżanka z dzieciństwa naprawdę może być niepociągajaca.

        Poza tym są koleżanki, które w ogóle nie są pociągające.

        > udzi. Jak rozumiem on z Tobą nie sypia, ona też raczej nikogo nie ma. U faceta
        > to niemal automatyczne będzie - sypiają w jednym łóżku przez dłuższy czas, oddz
        > ieleni co najwyżej piżamą.

        Mogą mieć także oddzielne kołdry/przykrycia.

        W sytuacji jednego łoża, istnieje dodatkowe zagrożenie, że coś się komuś przyśni,
        a są ludzie, którzy we śnie bywają mobilni, n.p. walczą z kimś i nie tylko.
    • qw994 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 18:57
      Jest możliwe (chyba), ale ja też czułabym się co najmniej dziwnie w takiej sytuacji.
    • fomica Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 19:09
      Ee, ludzie, przesadzacie. Czy wszyscy wasi znajomi to prymitywni troglodyci którzy nie potrafią utrzymać rąk przy sobie? Ja tam jestem w stanie wyobrazić sobie że można funkcjonować codziennie i blisko z człowiekiem zupełnie niepociągającym i nie mieć najmniejszej ochoty go dotykać.
      Aczkolwiek spanie z obcą osobą to już przegięcie bo jest niehigieniczne, można się zarazić owsikami :)
      • wojtas1303 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 13:56
        to niech on założy gumkę to się nimi nie zarazisz..boszzz co za dzieci...co niektóre ze..szkoły.
    • kelbalrai Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 19:22
      Ależ Wy kobitki macie zdanie o facetach... My naprawdę (przynajmniej część z nas) nie przelatujemy wszystkiego jak leci. Gdy kobieta mnie nie pociąga (a jestem dość wybredny), to mogę z nią spać w dowolnym łóżku i do niczego nie dojdzie. Tak więc spora część kobiecej populacji bez problemów nadawałaby się na moje współlokatorki bez obaw o własną cześć i cnotę...
      • dzioucha_z_lasu Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 19:28
        Z kolegą też byś spał?
        • kelbalrai Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 19:36
          Jak by było trzeba też. Choć wolałbym z kobietą ze względów czysto higienicznych. Koledzy zbyt często puszczają bąki pod kołdrą ;)

          A tak na poważnie, to w czasach studenckich i licealnych zdarzało się w różnych miejscach spać i w różnym towarzystwie.
          • tomek854 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 29.09.11, 02:54
            Hihi, nie chciałem o tym pisać, ale skoro już zostało powiedziane: z facetami też można przespać się, jak trzeba, ale z kobietami jest przyjemniej, bo się mniej pocą we śnie, więc są pachnące aż do rana, rzadziej chrapią i zajmują mniej miejsca ;-)
      • zetka50 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 19:35
        Ciekawe czy pozwoliłbyś swojej kobiecie spać z kolegą, może jedną noc ale nie więcej.
    • zetka50 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 19:27
      Ciekawe co powiedział by twój chłopak jakbyś Ty przywlokła przyjaciela do swojego mieszkania i z nim spała.
      Takiego faceta kopnęłabym w d....
    • akle2 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 21:01
      Buuuhahahahaha!
      • swiat_na_glowie Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 22:31
        dla mnie to jednak nie jest ok - jak się kogoś akceptuje na tak bliską, intymną odległość jak jedno łózko, to całkiem neutralnie nie jest.
        a jak jest ze strony faceta nic i to przez dni kilka, to on jakiś bez temperamentu i wybrakowany IMHO.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja