Facet z którym się spotykam mieszka z koleżanką

    • pruszynkaaa Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 26.09.11, 23:44
      Moi przyjaciele są "bezpłciowi". To są właśnie "przyjaciele" a nie kobieta, mężczyzna.
      Zdarzyło mi się zasnąć w łóżku i pocieszających ramionach przyjaciela (męskiego), po b. trudnych dla mnie wydarzeniach. Sex??? A po co? nie to jest celem mojej przyjaźni.
      Zdarzyło mi się także spać w jednym łóżku/pokoju/namiocie podczas wędrówki po Indiach, Ukrainie, Bałkanach itp.- dużo razem podróżowaliśmy - NIGDY nawet nie doszło do jakiejkolwiek sytuacji, którą dałoby się podciągnąć pod erotyzm... . To, że On ma fiutka między nogami, nie znaczy, że muszę go wykorzystać - i na odwrót.
      Naprawdę polecam patrzenie jako na osobę, a nie na płeć
      • baba67 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 07:37
        No wlasnie- pieknie to ujelas.Ja wspolczuje osobom dla ktorych to niepojete-duzo traca.
        • malamelania Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 19:08
          wzruszyłam się
          czy ewentualne wspólne spanie Waszego męża/faceta z przyjaciółką jest też dopuszczalne i normalne? jak często na to pozwalacie?
          • baba67 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 19:21
            To nie jest jej facet.
            Gdyby byl jej facetem,toby cos wspolnie dla tej panny wykombinowali.Jest roznica miedzy tym co moze sie zdarzyc a tym co nie wypada.Nie wypada zeby zajeci faceci spali w jednym lozku z plcia przeciwna,ktora nie jest ich parnerka bo rodzi to rozliczne komplikacjie spowodowane glownie przez ludzi uznajacych przyjazn damsko-meska za jakis twor z doopy kury.Zal mi ich serdecznie .
            • malamelania Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 09:30
              Ale to jest odpowiedź wymijająca, droga Babo67 ;)Moje pytanie dotyczyło Ciebie, oraz Twojej przedmówczyni, a nie autorki wątku.
              Piszesz "seks nie jest celem przyjaźni" oraz "zdarzyło mi się zasnąć w łóżku i pocieszających ramionach przyjaciela (męskiego), po b. trudnych dla mnie wydarzeniach."
              Ludzi ktorzy w to wątpią, traktujesz jak nic nie rozumiejących prostaków.
              Czy Ty nie miałabyś nic przeciwko temu, aby Twoj mężczyzna, po b. trudnych wydarzeniach, zasnął w ramionach przyjaciółki, gdy Twoich pocieszających ramion akurat nie było w poblizu?

              Nie wypada zeby zajeci fac
              > eci spali w jednym lozku z plcia przeciwna,ktora nie jest ich parnerka bo rodzi
              > to rozliczne komplikacjie spowodowane glownie przez ludzi uznajacych przyjazn
              > damsko-meska za jakis twor z doopy kury.Zal mi ich serdecznie .

              Czyli o co chodzi? Można, czy nie można? Ty byś pozwoliła, ale ze względu na opinię ludzką jednak nie pozwolisz. Co za gimnastyka światopoglądowa....:))))))))
              Albo przyjaźń jest aseksualna, albo bywa różnie. ;) Jesli jest tak, jak piszesz, to dlaczego uroki przyjaźni miałyby byc dostępne tylko dla singli? Ja tu widzę sprzeczność.
              • baba67 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 10:18
                Nie odpowiem, bo nic podobnego nie pisalam,o zadnym zasypianiu w ramionach aczkolwiek zdarzylo sie ze sie na przyjaznym ramieniu wyplakalam.Nie udalo mi sie tez znalezc zadnych swoich wypowiedzi o pustakach.Nie odpowiadam za Twoja interpretacje moich tekstow literackichTo ze mi kogos zal, nie znaczy ze mam sie za kogos lepszego,na tej samej zasadzie nie uwazam sie za lepsza od osob niewidomych.
                Jesli ktos czegos nie rozumie, to sobie rozne rzeczy dospiewuje, co powoduje niesnaski, nieporozumienia z powodu tych opinii a nie samego faktu spedzenia jakiegos czasu wypoczynku w porze nocnej w pozycji horyzontelnej z kim innym nic nasz partner.Ponadto pewnych rzeczy nie wypada bo nie wypada,jakkolwiek by to nie brzmialo.
                • malamelania Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 11:34
                  Faktycznie, bardzo przepraszam, pomyliłam się - cytowałam Pruszynkę, a nie Ciebie. Ty się tylko pod jej wypowiedzią podpisałaś akceptująco :)
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 07:57
        pruszynkaaa napisała:

        > Moi przyjaciele są "bezpłciowi". To są właśnie "przyjaciele" a nie kobieta, męż
        > czyzna.

        Ale dla mężczyzn przyjaciele NIE SĄ bezpłciowi. Bo mężczyźni widzą w przyjaciołach wszystko czym ta osoba jest - również kobietą.
        • baba67 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 12:55
          Zgadza sie, ale to nie znaczy ze z tego tytulu tylko rozmyslaja jak sie do niej dobrac.W tym sensie uzyte zostalo slowo""bezplciowy.Inny punkt widzenia to taki z Arabowa rodem-jak zobaczy kawalek kostki to mu z miejsca staje i sie rzuca.
    • jubale Tak on jest fantastyczny... 27.09.11, 00:19

      Do tego jak nie z tego swiata.
      zaproponuj mu miejsce dla kolezanki pod lozkiem, a ty z nim na lozku...Co on na to skoro taki fantastyczny...
      • simply_z Re: Tak on jest fantastyczny... 27.09.11, 09:12
        Piszecie ,ze zdarzylo wam sie spac w jednym lozku z kims po imprezie ,albo gdzies na wycieczce bez zadnego podtekstu. Oczywiscie ,jednorazowo taka sytuacja moze sie zdarzyc i nie ma w tym nic dziwnego ,ale jest chybaroznica pomiedzy chlopakiem ,ktory spi w jednym lozku z kolezanka od ilus tam miesiecy.
        dziwna sytuacja ,dwuznaczna i -.-albo gosc jest gejem albo ma pania do lozka -doslownie.
        • koham.mihnika.copyright a jesli kumpela zechce i zaofiaruje sie amantowi? 27.09.11, 11:31
          przeciez kobiety tez bywaja natarczywe i obrazaja sie po odmowie.
        • curvaturadiculo Re: Tak on jest fantastyczny... 27.09.11, 13:13
          Może ma, może nie ma. Nawet jeśli ma, nie musi z nią mieszkać.
    • misself Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 11:19
      Jest. Przy czym to musi być naprawdę jasny układ z obu stron.
      Dla mnie spanie w jednym łóżku wcale nie oznacza automatycznie seksu - mało kto codziennie nawet z mężem... ;-)
    • xyl-en Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 11:26
      zachęcam do lektury
      exignorant.wordpress.com/2011/04/14/fukushima-informacje-aktualizowane-14-04/
    • sverir Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 11:46
      > Powiedzcie mi, czy jest możliwe mieszkać z obcą sobie emocjonalnie kobietą , nie spać z nią ?

      Absolutnie. Wyobraź sobie odmienną sytuację. Przespałabyś się z każdym, kto śpi w Twoim łóżku?
    • rozna Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 11:58
      Oczywiście że można, mam kumpla , znamy się od piaskownicy (obecnie 31 lat) mieszkalismy razem, czasem zdarzało się ze spaliśmy w 1 łózku i nigdy nie było nawet dotknięcia erotycznego :)
    • mintaj44 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 12:28
      Wiesz co, ja mam przyjaciółkę, z którą znam się 15 lat - od liceum.

      Wielokrotnie zdarzało się, że spaliśmy razem w jednym łóżku, np na działce u kumpla, po weselu kolegi w ośrodku wypoczynkowym, a nawet w jej łóżku, gdy wpadałem do niej na noc żeby... pogadać i pooglądać filmy (serio!).
      Znamy sie jak łyse konie, nigdy nic nie było między nami. traktuję ją zupełnie jak siostrę. Śpiąc z nią nie miałem żadnych wzwodów, żadnych planów 'dobierania się' itp. Nic. Wręcz odwrotnie - bardzo mi się podobało to wspólne sypianie, bo miało taki klimat... bratersko-siostrzany (taka utajona tęsknota za siostrą, której w sumie nie miałem, tzn. niby miałem, ale wieeeele lat starszą). Przy czym zaznaczam, że dziewczyna jest bardzo atrakcyjna, a ja bynajmniej nie jestem gejem.

      Więc.... tak. Facet może spać z kobieta bez jakichkolwiek podtekstów seksualnych.

      Ale nie oznacza to, że tak właśnie jest w Twoim przypadku....

      Teraz jestem w związku i - prawdę powiedziawszy - nie do końca wyobrażam sobie wspólne sypianie z przyjaciółką w jednym łóżku. Nie, żeby wtedy było w tym coś 'zlego'/seksualnego, ale teraz, z szacunku do mojej dziewczyny, nie zrobiłbym tego. W sumie nawet nie musiałaby o tym wiedzieć, ale jakoś tak... Chciałbym po prostu zamanifestować, że taka bliskość łóżkowa ze mną jest zastrzeżona tylko dla mojej dziewczyny. Relacja z moją przyjaciółką jest dla mnie bardzo ważna, ale - co naturalne - schodzi nieco na dalszy plan, gdy jestem w związku. Podobnie jest u niej.

      Moja rada: przyjrzyj się temu. Nie uprzedzaj się od razu, nie zdradzaj się z podejrzliwością, ale po prostu przyjrzyj tej sytuacji
      • 2zprawej Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 14:45
        madra odpowiedz :)
      • purpleeyes Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 09:55
        jesteś mądrym facetem:) ja zerwałam ze swoim, bo nie mógł zrozumieć, że jak się ma dziewczynę to nie przygarnia się każdej koleżanki na noc, jak jej smutno:/ nawet jeśli znali się od dzieciństwa i do niczego nie dochodziło, było to oznaką braku szacunku dla naszego związku i dla mnie. Nie chciałam być primus inter pares, lecz tą jedyną:)
      • falka_85 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 21:34
        A już myślałam, że nie przeczytam w tym wątku ani jednej mądrej wypowiedzi...
    • kaskakielbaska Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 13:27
      Uciekaj. Serio. Po latach takie rzeczy gryzą równie mocno.
      • gronostaj8 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 12:38
        > Uciekaj. Serio. Po latach takie rzeczy gryzą równie mocno.

        kogo gryzą?
    • momoneymoproblems Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 13:59
      Moim zdaniem wiele zależy od sytuacji. Można znać się latami, spotykać, spać w jednym łóżku. Wiesz - spanie w jednym łóżku, nawet po zadeklarowaniu: nic nas nie łączy, jesteśmy starymi kumplami z dzieciństwa w zasadzie jak rodzeństwo obowiązuje do czasu kiedy nastanie ta jedna noc. Naprawdę niewielu ludzi potrafi się kontrolować. Myślę że dla niektórych czasami wystarczy ciężki dzień, potrzeba poczucia bliskości albo odwrotnie - zbyt dobry humor, czy wspólnie wypite wieczorem wino żeby zrobić coś, czego się potem żałuje..Oczywiście nie twierdzę że Twój partner taki jest ale jak sama przyznałaś nie znasz go dobrze podobnie jak jego przyjaciółki, która może nagle poczuć się zazdrosna albo nie wiadomo co. Ja z ciekawości jednak kontynuowałabym tą znajomość ;-)
    • majtel1980 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 14:37
      Witam. Postanowiłem włączyć się do tematu. Jestem po trzydziestce, od mniej więcej 14 - 15 roku życia znam się z dziewczyną o dwa lata młodszą. Na początku naszej znajomości, miałem nadzieję na, jak to ujęłaś - "bycie razem". Nie wyszło. Nie dała szans. Ale pozostała wielka przyjaźń. Od tamtej pory wielokrotnie lądowaliśmy razem w łóżku z różnych powodów - wspólne wyjazdy, imprezy, weekendy, ja nocowałem u Niej albo Ona u mnie. ALE NIGDY DO NICZEGO NIE DOSZŁO, DO NICZEGO. Pewnie dlatego bo zdałem sobie sprawę, że i tak nic nie wskuram i nawet nie wchodziłem na ten tor myślenia. Często zdarzało się, że znajomi brali nas za bardzo udaną parę. Tak jest do dnia dzisiejszego (poza wspólnym spaniem) mimo, że jestem po ślubie i mam dzieci.
      Z doświadczenia powiem Ci jedno - jeśli do tej pory nie poznałaś jej a oboje macie się ku sobie to facet popełnia nieświadomie ogromny błąd. Chyba że to "ku sobie" jest tylko "ku niemu" a nie odwrotnie.
      Odpowiedz sobie na pytania: czy jego zachowanie się zmieniło, czy byłaś u niego od chwili kiedy ona tam jest, czy poświęcany Tobie czas uległ zmianie???
      Nie pytaj na forum!!! Tyle, ilu jest ludzi tyle będziesz miała opinii na ten temat.
      • 2zprawej Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 14:52
        2 fajna odpowiedz.
        • niceflower454 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 19:53
          To nie mężczyzna to chłopiec.A z takimi gościami robi się tak:jak najszybciej przelecieć i kopnąć w zad.Jeśli go nie przelecisz ten chłopiec dalej będzie się karmił pseudouczuciem do przyjaciółki (bo jak bez sexu to bezpieczna-material na partnerke na cale zycie) i takie bardziej pociagajace to dobre na boku z nadobna zona.


          Porządnie przeleciec i kopnac goscia tak w zad ,ze poleci satd do New York.....
          Jesli masz wredny charakter mozesz pociagnac to dalej i pobawic sie konkurentka......

          Tak jak twoj amant i jego OBŁUDNA przyjaciola bawia sie toba....

          Angazowac sie emocjonalnie nie radze.Im szybciej sie z nim przespisz tym szybciej ci przejdzie......


          Gosc jest niedojrzaly emocjonalnie i nie radze ci zbyt wiele w niego zyciowo inwestowac.......

          Popatrz ...jest tylu super atrakcyjnych mezczyzn,ktorzy wreszcie docenia twoje atrybuty i zaakceptuja twoja kobiecosc......Ten smieszny facecik uwaza,ze to ty masz go o tym przekonywac.Ba! Masz nawet o to go prosic......Zaburzony,smieszny,zakompleksiony facet bez jaj.I tyle.Byc moze nawet gej czy bi gdyz oni wlasnie nie lubia wdawac sie w namietne zwiazki.a jesli juz to z kobieta po ktorej nie beda cierpieli.
    • gh83 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 14:44
      Ja z własną żoną śpię w jednym łóżku, a też rzadko do czego dochodzi :P Tak więc możesz być spokojna.
    • konsument-1 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 14:45
      Kolega kiedyś też tak miał wprowadziła się stara znajoma tak na chwilę z którą był tylko jak brat i siostra. Ona po jakimś rozstaniu z mężem on też z dziewczyną ale nie mieszkał z nią jeszcze. Przez półtora miesiąca jak mówił miał najlepszy seks w życiu. W końcu ona wróciła do męża on ma dalej tę dziewczynę już u niego mieszka a jednak z przyjaciółką spotyka się 1 -2 na 2 tyg ;)
    • ka-mi-la789 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 14:54
      Cóż za budujący wątek! Wszyscy sypiają ze "znajomymi" płci odmiennej i końcem palca ich nie dotkną, rżnięcie nawet im w głowie nie postoi. Cudownie wiedzieć, że żyję wśród bezcielesnych, nieznających brudnych chuci aniołów. Może założę hurtownię skrzydełek i aureol - jak widać, zbyt mam gwarantowany.
      • e.i.t.h.e.l Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 15:07
        To, że kilka osób napisało, że z jendą/jednym na powiedzmy 100 znajomych tak ma, to chyba nie świadczy o tym, że wszyscy są święci.
      • curvaturadiculo Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 05:11
        To nie chodzi o to, że wszyscy są święci tylko o to, że nie wszyscy skaczą na wszystko
        co w pobliżu. Takie coś jest możliwe ale nie gwarantowane.
        • ka-mi-la789 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 12:04
          Nie wszyscy skaczą na wszystko, tylko dlaczego śpią z tym "wszystkim" w jednym łóżku? Może już stara jestem, ale do głowy by mi nie przyszło (i moim rówieśnikom raczej też nie) spanie na jednym meblu choćby z rodzeństwem płci odmiennej.
          • gronostaj8 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 12:35
            > Może już stara jestem, ale do głowy by mi nie przyszło (i moim rówieśnik
            > om raczej też nie) spanie na jednym meblu choćby z rodzeństwem płci odmiennej.

            No to chyba faktycznie stara jesteś...
            Co złego jest w spaniu pod oddzielnymi kołdrami/śpiworami na wielkim łóżku lub materacu? Rozumiem że pod namiotem też nigdy nie spałaś z nikim więcej jak mężem?
            • qw994 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 12:40
              > Co złego jest w spaniu pod oddzielnymi kołdrami/śpiworami na wielkim łóżku lub
              > materacu? Rozumiem że pod namiotem też nigdy nie spałaś z nikim więcej jak męże
              > m?

              Jak ma się męża, to chyba jest to z lekka niestosowne? Poza tym tu nie chodzi o wyjazd wakacyjny, ale o spanie w czyimś domu i czyimś łóżku.
            • ka-mi-la789 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 13:13
              gronostaj8 napisał:

              > No to chyba faktycznie stara jesteś...

              I naprawdę mnie to cieszy.

              > Co złego jest w spaniu pod oddzielnymi kołdrami/śpiworami na wielkim łóżku lub
              > materacu?

              A co złego jest w wycieraniu się jednym ręcznikiem z kolegami albo dzieleniu się bielizną czy szczotką do zębów? Absolutnie nic. Tylko jakoś nie przystaje do europejskich norm cywilizacyjnych. Ale może wracamy do czasów, kiedy cała rodzina gnieździła się w jednej izbie i sypiała na jednym łóżku, w którego wolnym rogu jeszcze wieprzek się zmieścił.

              > Rozumiem że pod namiotem też nigdy nie spałaś z nikim więcej jak mężem?

              Nie sypiam pod namiotem. I - o ile wiem - w takim lokum zazwyczaj przebywa większa grupa. Jeżeli namiot jest jedynie dwuosobowy, to meldowanie się w nim z osobnikiem płci przeciwnej (jeżeli którykolwiek egzemplarz jest zajęty) rzeczywiście jest niestosowne. O ile dzisiejsza młodzież w ogóle rozumie znaczenie tego przymiotnika.
              • gronostaj8 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 15:23
                > Jeżeli namiot jest jedynie dwuosobowy, to meldowanie się w nim z oso
                > bnikiem płci przeciwnej (jeżeli którykolwiek egzemplarz jest zajęty) rzeczywiśc
                > ie jest niestosowne. O ile dzisiejsza młodzież w ogóle rozumie znaczenie tego p
                > rzymiotnika.

                Do młodzieży się już pewnie nie zaliczam bo mam już te 27 lat i żonę, ale nie mogę pojąć co jest tutaj niestosownego? Wszystko zależy od sytuacji.

                Czy was ludzie moralnosci to uczył proboszcz na wsi? :/
                • qw994 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 15:35
                  > Do młodzieży się już pewnie nie zaliczam bo mam już te 27 lat i żonę, ale nie m
                  > ogę pojąć co jest tutaj niestosownego? Wszystko zależy od sytuacji.

                  Myślę, że najlepiej zrobisz, jak zapytasz o to żonę.
                • ka-mi-la789 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 19:56
                  gronostaj8 napisał:


                  > Do młodzieży się już pewnie nie zaliczam bo mam już te 27 lat

                  Smarkacz z ciebie.

                  > Czy was ludzie moralnosci to uczył proboszcz na wsi? :/

                  No, właśnie nie. Może dlatego mamy ją na dosyć wysokim poziomie.
          • wojtas1303 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 15:50
            do ka-mi-li789
            a jeżeli meblem jest kijek?:)
            • ka-mi-la789 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 19:57
              Pierwsze słyszę, żeby kijek zaliczał się do umeblowania, zwłaszcza służącego do snu :).
    • barcelonalover Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 15:02
      na 100% ten Twoj facet puka swoja 'przyjaciolke' :D mogli skombinowac materac i mogla spac na materacu a jak spi w jednym lozku to seks bedzie pewny
      • curvaturadiculo Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 05:15
        Coś mi sie zdaje, że ty byłeś tym materacem.

        Złodziejaszki barcelońskie nadal w dobrej kondycji?
    • krajidiotow Wszystko jest mozliwe... 27.09.11, 16:47
      Jezeli to dobra kumpela to jest to mozliwe. Klasyczna "persona non-yebata" , tez mam takie, tylko za cholere nie kumam, czemu z nia spi w jednym lozku :/ ... ja bym nie spal.
    • w_przedpokoju Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 17:11
      A chociaz pizamki zakladaja?
    • sid-sid Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 17:41
      A jak długo ona zamierza u niego mieszkać?
    • krzywelustro Zostań moją koleżanką, też mam szerokie łóżko. 27.09.11, 18:16
      Zostań moją koleżanką, też mam szerokie łóżko.
    • laure-sainclair no bez jaj !!! 27.09.11, 18:40
      nie bzyka jej ! ha ha a to dobre!!! wiesz, zamieszkaj ze mną na jakiś czas, ja też obiecuję, że Cię nie dotknę ;-)
    • qw994 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 21:11
      Wydaje mi się, że dyskusja tutaj rozbija się o to, czy w takiej sytuacji uprawia się obowiązkowo seks, czy też nie - i są tu dwa obozy.
      A ja czepiam się czegoś zupełnie innego, a mianowicie pewnych konwenansów - że są rzeczy, które się robi i są takie, których się robić nie powinno w określonych sytuacjach. I chyba nie jest przyjęte, że dwie osoby różnej płci, z których jedna jest zajęta, śpią razem w łóżku. Oczywiście w tym konkretnym przypadku autorka jest dopiero na dobrej drodze do bycia z tym facetem, ale gdybym była na jego miejscu i jeśli by mi na kimś zależało, zrobiłabym wszystko, żeby obcej osoby nie wpuścić do łóżka (i to codziennie). Bo niezależnie od tego, czy kładą między siebie miecz, czy nie, jest to wbrew określonym zasadom (wg mnie) i zdecydowanie nie wzbudza zachwytu u kandydatki na dziewczynę. Bo chyba nikt o zdrowych zmysłach nie byłby tym faktem uszczęśliwiony.
      • a_nika Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 21:23
        Jakże rozsądna wypowiedź. Jeśli mi na kimś zależy, nie wchodzę w dwuznaczne sytuacje, tak by druga strona mogła być mnie pewna.
        • qw994 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 21:24
          > Jakże rozsądna wypowiedź. Jeśli mi na kimś zależy, nie wchodzę w dwuznaczne syt
          > uacje, tak by druga strona mogła być mnie pewna.

          No właśnie, o to mi chodziło :)
          • a_nika Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 12:26
            Mój post tym razem wybitnie nieironiczny był ;) właśnie o to chodziło, że to rozsądna wypowiedź ;)
            • qw994 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 12:29
              :)
    • the.black Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 21:13
      zaręczam Ci, że to możliwe ;) mieszkałam ze swoim najlepszym kumplem ponad rok, spaliśmy w jednym łóżku nie raz i nie dwa i NIGDY kompletnie nic między nami nie było, totalnie i czysto platoniczna znajomość. także jeśli sam Ci o tym powiedział i interesuje się Tobą, a to tylko przyjaciółka, to chyba możesz spać spokojnie, oczywiście nie znam Twojego faceta, ale takie rzeczy się zdarzają :)
    • mama_myszkina Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 27.09.11, 21:48
      Możliwe, chociaż trdne do wyobrażenia w społeczenstwie, gdzie relacje miedzy płciami sprowadzają sie do sfery seksualnej ;)

      Wiele razy ratowałam kumpla z opresji, a że sama wynajmowałam pokój, kimał na brzegu mojego łóżka. Nigdy do niczego nie dosżło. Ja też korzystałam z gościnności znajomych obu płci.

      Takie życie.

      Przy czym rozumiem, że możesz się czuć dziwnie. Proponuję, żebyś sie spotkała z nimi obojgiem, może urządźcie kolacyjkę w tym jego mieszkanku? Jak poznasz lepiej koleżankę to może się okazać, że nie taki diabeł straszny ;)
    • samuela_vimes Lepiej zrób testy. 27.09.11, 22:07
      Na choroby weneryczne.
      • atela Re: Lepiej zrób testy. 27.09.11, 22:31
        Dziwne to jest to, że jeszcze Was sobie nie przedstawił.
        • curvaturadiculo Re: Lepiej zrób testy. 28.09.11, 05:17
          Zaczęto by go podejrzewać o posiadanie haremu.
    • skiter Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 01:15
      niemożliwe, chyba, że koleżanka ma wąsy i brodę lub inny poważny feler
    • kropka123 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 01:39
      Bez przesady że to mieszkanie jest aż tak małe że nie wciśnie tam jednoosobowego materaca ;) Mogła nawet by i spać w kuchni a rano materac zwijać czy coś. dziwię się większości odpisujących kobiet "że spoko , że nie ma problemu" ja bym nie chciala żeby mój facet spał w jednym łóżku z koleżanką
      • yvona73pol Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 03:20
        No, jesli kuchnia to aneks kuchenny dwa kroki na dwa, to moze dziecko by polozyl do snu, ale doroslego?
        Ale do rzeczy. Mieszkalam z kumplem dwa lata, relacje typowo siostrzano-bratersko-kumpelskie, ale w zyciu nie spalabym z nim w jednym lozku. Jakos tak nielzja ;)
        Inna rzecz, ze mieszkanie mielismy duuuze :)
      • alienka20 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 11:20
        A ja z własnych doświadczeń przyznam, że jak komuś się uroi zdrada w łepetynie, to sam fakt mieszkania razem będzie przeszkadzał, mimo, że łóżko jest oddzielne.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja