Facet z którym się spotykam mieszka z koleżanką

    • poe Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 07:11
      Hej,

      Zwykle tylko jestem czytaczem forum ale widac, ze wszystkie dzieci sa w szkole i rozwinela sie interesujaca dyskusja ;-)

      Owszem, to mozliwe, ale raczej maloprawdopodobne. Jak juz ktos tu wspomnial Pare elementow budzi zastanowienie:

      1. Naprawde nie dalo sie tam upchnac materaca?

      2. Jaki jest jego stosunek do Ciebie skoro oglasza wszem i wobec, ze sypia z przyjaciolka, z ktora nic go nie laczy? Tu mamy dwie mozliwosci:
      a. lekcewazy Cie i/lub sprawdza Twoja wytrzymalosc i naiwnosc
      b. wasze wzajemne relacje sa tak znakomite a poziom zaufania tak wysoki, ze uwaza, ze to w zaden sposob nie zakloca relacji
      c. jest nieswiadomy dwuznacznosci tematu, co w wieku 27 lat raczej jest malo prawdopodobne, skoro taki fantastyczny

      3. Z tego co napisalas, mniemam, ze jeszcze tej jego kolezanki nie spotkalas, czy tak jest? Nie rozumiem tego dwa tygodnie razem z nia sypia, a nie zadbal o to, by ja Tobie przedstawic? Moga byc 3 przyczyny:
      a. Przyjaciolka jest tak seksowna, ze obawia, ze wzbudzila by w Tobie sluszny/niesluszny atak zazdrosci
      b. Oboje sa stranie zapracowani
      c. Przyjaciolka nie istnieje, a on tylko w dosc cyniczny sposob bawi sie Toba testujac Twoja wytrzymalosc i toletancje na takie zachowania

      Wobec powyzszego nie przesadzajac o winie Twojego (nie-)faceta wydaje mi sie, ze rozsadnie byloby:
      - zjesc kolacje we troje, moze to rozwieje watpliwosci
      - przeprowadzic szczera rozmowe z facetem na temat Twoich calkiem zasadnych watpliwosci i tego, jak to oddzialywuje na wasze relacje
      - zaproponowac mu wprowadzenie sie do Ciebie na czas, gdy jego przyjaciolka nie ma gdzie spac - dlaczego on nie mialby sypiac z Toba? To juz byloby bardziej normalne
      - gdy powyzsze metody nie naprawia sytuacji, zastanowic sie trzy razy, co jeszcze mozna innego zrobic, jesli sie nie da, to zachowac godnosc wlasna i poprosic go o kontakt gdy juz przyjaciolka ureguluje swoje kwestie mieszkaniowe/lub kopnac go w d... na pozegnanie

      Pozdrawiam,

      Wojtek
      PS. Prywatnie mam tak silne libido, ze uniknalbym za wszelka cene sypiania z kims aseksualnym badz niedostepnym, zawsze da sie cos wymyslec... i na tyle szacunku dla osoby z ktora jestem i dla siebie, ze nie godzilbym sie na taki stan - ani u mie ani u niej.
    • jacek990 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 08:55
      Wszystko jest możliwe, tylko zależy to zwykle od okoliczności, osób i czasu trwania:). Generalnie biologia człowieka w naszej cywilizacji jest tak ukształtowana, że jeśli mężczyzna widzi kobietę w jednym łóżku ze sobą, to na pewno przez myśl przechodzą mu różne prawdopodobne obrazy wydarzeń. Jesli nawet nie dziś i nie jutro, to taki obraz pojawi się za tydzień, a jeśli nie jemu, to jej... A jesli nawet nie, to przecież można się przytulić przez sen, mozliwości są setki.
      Podsumowując: jest to niestosowne z jego strony, jeśli rzeczywiście Wasze relacje zmierzają w kierunku związku. Tak można się bawić mając 18 lat, a nie 27.
      • ceght Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 11:48
        jacek990 napisał:

        > Podsumowując: jest to niestosowne z jego strony, jeśli rzeczywiście Wasze relac
        > je zmierzają w kierunku związku. Tak można się bawić mając 18 lat, a nie 27.

        bez przesady, od kiedy jest bariera wieku dla seksu?
        • wojtas1303 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 15:49
          Myślę że dobrym ekspertem będzie fan Nergala biskup Mering:)On ma zapewne na pęczki takich przyjaciółek:)
        • jacek990 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 23:37
          nie chodziło mi o barierę dla seksu, tylko o dojrzałość, która objawia się tym, że jeśli mam dziewczynę, to powinienem przewidzieć, że nie będzie zachwycona, że śpię w jednym łóżku z koleżanką, a chyba nie chciałbym jej ranić? Chyba, że byłoby mi to obojętne...
          • ceght Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 23:53
            jedno wynika z drugiego nie sadzisz? jezeli dupczy dookola znaczy ze nie traktuje powaznie tej tzw "dziewczyny" ale nikt tego dupczenia dookola mu zabronic nie moze, jedynie partnerka powinna sie jasno okreslic jaki ma do tego stosunek albo kopiac go w dupe albo sie dolaczajac (swingers) i tyle.
    • szoferek1 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 10:39
      To artykuł dla debili,którzy się ślinią na samą myśl że można spać z obcą kobietą w jednym łóżku i co....???
      • wojtas1303 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 15:34
        szoferek zajmij się odrabianiem lekcji bo jutro Cię mama na dwór nie puści
    • pillow-book Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 10:50
      Mówią, że nie ma przyjaźni męso-damskiej bez seksu i ja też tak przed długi czas mówiłam :-)

      Ale... od kilkunatsu lat mam przyjaciela i nie ma takeij opcji, żebyśmy poszli razem do łóżka. Niezależnie od tego jak bardzo by nas przyciskało albo jak bardzo byśmy się napruli czy cokolwiek. Po prostu nie...

      Więc tak naprawdę nigdy nic nie wiadomo :-)

      A nie masz ochoty jej poznać? Może to fajna dziewczyna jest?
    • ceght Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 11:44
      ciekawe, nie ma co...
      mysle ze to kwestia zaufania, czy umiesz aufac, czy on daje ci to niewytlumaczalne poczucie pewnosci ze nic sie nie dzieje czy nie...
      fakt ze sam wszystko powiedzial a nie odkrylas to sama przylapujac go z nia w lozku tez mowi za siebie...
      nie, nie uda mi sie :) obojetnie jakbym chcial goscia wybielic za kija nie wierze ze jej nie posowa :D
    • gronostaj8 można, mówię to jako facet 28.09.11, 12:11
      ja półtora roku mieszkałem z bardzo dobrą koleżanką sam w mieszkaniu, a moja wtedy jeszcze dziewczyna (dzisiaj żona) mieszkała w akademiku.

      Przy czym mieliśmy ten luksus, że łóżka mieliśmy oddzielne.
      Ale generalnie ja wiem że taki układ jest realny, a mieszka się tak nie dlatego że się lubi tylko przez brak pieniędzy :)
    • sid-sid Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 17:28
      Czytam ten wątek i odpowiedzi trochę mnie zdumiewają. A konkretnie to, że ten facet na pewno z nią sypia (i pojawiające się gdzie nie gdzie "przyjaźń miedzy kobieta i mężczyzną nie istnieje"), no bo jak to, żeby nie sypiał - on chłop, ona baba, jedno łóżko.
      Czy wy naprawdę poszlibyście to łóżka (w celach seksualnych:) z każdym przedstawicielem płci przeciwnej, bo to przedstawiciel płci przeciwnej? On/ona hetero, wy hetero, więc seks musi być? Bo taki obraz mi się tu wyłania i nieco to dziwne.:)
      Tym bardziej, że ja z większością moich kolegów czy znajomych w wyrku bym nie wylądowała, bo to tylko koledzy. No ale może powinnam - przecież ja kobieta, oni mężczyźni?:)
      • ka-mi-la789 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 20:11
        sid-sid napisała:

        > Czytam ten wątek i odpowiedzi trochę mnie zdumiewają. A konkretnie to, że ten f
        > acet na pewno z nią sypia (i pojawiające się gdzie nie gdzie "przyjaźń miedzy k
        > obieta i mężczyzną nie istnieje"), no bo jak to, żeby nie sypiał - on chłop, on
        > a baba, jedno łóżko.

        Tia, a razem śpią dla ciepła, bo bidulków na ogrzewanie nie stać :/.

        > Czy wy naprawdę poszlibyście to łóżka (w celach seksualnych:) z każdym przedsta
        > wicielem płci przeciwnej, bo to przedstawiciel płci przeciwnej?

        Odpowiadam za siebie: nie z każdym, ale jeżeli już kładę się z chłopem, to właśnie w celach seksualnych, bo i w jakich innych, do szatana? Jeżeli nie mam ochoty na dupczenie, to najzwyczajniej w świecie śpię sama.
        • sid-sid Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 29.09.11, 16:32
          > Tia, a razem śpią dla ciepła, bo bidulków na ogrzewanie nie stać :/.

          Z tego co czytam, to dlatego, że jest jedno łóżko, a materaca nie ma gdzie wstawić.
          A Ty myślisz, że on ten tego z ową koleżanką za plecami i dlatego powiedział dziewczynie z która się spotyka, że śpią z tamą w jednym łóżko? Sprytne!:P

          > Odpowiadam za siebie: nie z każdym, ale jeżeli już kładę się z chłopem, to właśnie w
          > celach seksualnych, bo i w jakich innych, do szatana?

          Aha. Coś jak to, o czym ktoś tu wspomniał - chcica włącza się w nocy, w pozycji horyzontalnej?:)
          Poza tym to, ze Ty tak masz nie znaczy, ze każdy tak ma. Jak widać w tym wątku.:)

          Pomijam fakt regularnego spania z koleżanką w łóżku, podczas gdy nowa znajomość się rozkręca, bo rzeczywiście średnio to stosowne. Właśnie z powodu rożnych niejasności. No chyba, że znajomość tak naprawdę ta nowa znajomość się nie rozkręca i autorka wątku za dużo sobie dopowiedziała.
          • ka-mi-la789 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 29.09.11, 16:49
            > Z tego co czytam, to dlatego, że jest jedno łóżko, a materaca nie ma gdzie wstawić.

            Taktaktak, oczywiście, materac o wymiarach dwa na jeden się nie zmieści. W psiej budzie bowiem mieszkają. Nie mówiąc o tym, że dzielenie mieszkania z osobnikiem płci przeciwnej jest pewnie przymusowe.

            > A Ty myślisz, że on ten tego z ową koleżanką za plecami i dlatego powiedział dz
            > iewczynie z która się spotyka, że śpią z tamą w jednym łóżko? Sprytne!:P

            Szczerze mówiąc, mam to w odbycie. Nie ja się od gościa zarażę wiązanką chorób bakteryjnych i wirusowych. Niemniej jednak możliwe, że sklecił bajeczkę dla idiotów na wypadek, gdyby lasunia go niespodziewanie odwiedziła i skonstatowała, że leżanek jest o jedną za mało w stosunku do zaludnienia lokalu.

            > Aha. Coś jak to, o czym ktoś tu wspomniał - chcica włącza się w nocy, w pozycji
            > horyzontalnej?:)

            Nie wiem, jak u ciebie, u mnie różnie bywa, ale skoro się kładę nie sama, to znaczy, że się włączyła. Gdyby się nie włączyła, spałabym sama. Prościej nie umiem tego wyjaśnić.

            > Poza tym to, ze Ty tak masz nie znaczy, ze każdy tak ma. Jak widać w tym wątku.
            > :)

            Nie wiem, co znaczy, że "tak mam", ale za stara jestem na bajeczki "śpię w jednym łóżku z kolegą/koleżanką, ale rączki mamy na kołdrze". Poza tym, ciekawa jestem, czy niepokalane janioły nigdy nikogo nie dupczące równie chętnie kładą się do pościeli z osobnikiem własnej płci. Albo, powiedzmy, z własnym rodzicem. Skoro to takie niewinne, to czemu nie?
            • sid-sid Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 29.09.11, 16:54
              Ależ ja nie wykluczam tego, że koleś sypia z ową koleżanką nie tylko w celu wyspania się.:) Nie wiem tego, jak tam jest (jak widzę w przeciwieństwie do Ciebie:).
              Chyba się nie dogadamy, bo ja nie mam tak, że jeśli znajdę się z facetem w jednym łóżku, to koniecznie muszę uprawiać z nim (facetem) seks. No jakoś mebel tego nie determinuje.:)
              • ka-mi-la789 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 29.09.11, 21:40
                Nie wiem tego, jak tam jest (jak widzę w przeciwieństwie do Ciebie
                > :).

                Ja po prostu za stara jestem na bajeczki. I za dobrze znam gatunek homo sapiens.

                > No jakoś mebel tego nie determinuje.:)

                Mnie też nie mebel determinuje, posiadam albowiem mózg, w związku z czym to ja determinuję użycie mebla. I tak jakoś się dzieje, że nie "znajduję się" w jednym łóżku z facetem, babą czy kimkolwiek, tylko sama decyduję, czy się kładę tamże sama, czy z kimś (i z kim konkretnie). No, ale ja wyrosłam w epoce, w której czynności fizjologiczne podlegały pewnym ograniczeniom, łóżko, majtki i szczotkę do zębów każdy miał własne, a obyczaje rodem z czworaków były źle widziane. Najwyraźniej dla dzisiejszej młodzieży jest to równie nie do pojęcia jak język pamiętników Paska.
                • sid-sid Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 01.10.11, 15:45
                  > Ja po prostu za stara jestem na bajeczki. I za dobrze znam gatunek homo sapiens.

                  I masz szklaną kulę.

                  > I tak jakoś się dzieje, że nie "znajduję się" w jednym łóżku z facetem, babą czy kimkolwiek,
                  > tylko sama decyduję, czy się kładę tamże sama, czy z kimś (i z kim konkretnie).

                  I uważasz, że to takie niesamowite, a "znajduje się" oznacza "znajduje się przypadkowo lub wbrew własnej woli"? Ciekawe.:)
    • lilly_extreme Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 17:58
      hm..
      w tej
      > chwili nasza znajomość zmierza do " bycia razem"
      ale nie jest na tyle bliska żeby zapytać o co chodzi? żeby powiedzieć, że martwi cię ta sytuacja?
      mam wrażenie, że znajamość zmierza w całkiem innym kierunku :)
      • niceflower454 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 20:03
        W ogole nie ma zadnego pytania i wyjasniania.Jesli tego goscia bawia takie gierki to jego biznes.

        Ty tymczasem znalez sobie kogos innego.

        To nie jest material na zyciowego partnera,poniewaz on widac ma jakies kompleksy i bardzo lubi jak kobieta,ktora mu sie podoba stara sie o niego,klęczy przed nim,zabiega non stop i przejmuje role mezczyzny w zwiazku.Ze mna by sie dlugo tak nie pobawil.Nie radze ci marnowac zbyt wiele czasu w ty ukladzie.


        Jednorazowe ,przypadkowe spanie-podroz,impreza to rozumiem,ale to????!!!

        Byloby to do przyjecia gdyby on was obie zaprosil do takiego mieszkania.Albo do łózka.Ciekawe jak ta jego "przyjaciolka" by sie poczula.He??!!!!!!

        Chce miec gościu 2 samice na rewirze.Ja bym sie nie dala tak podejsc.

        Ty masz watpliwosci i rozsterki bo nie tego poszukujesz u faceta.Nawet ,a moze przede wszystkim jesli myslisz o nim w kontekscie nie platonicznym.On ci tego widac nie gwarantuje.A nie gwarantuje bo nie chce.Za to wciaga ciebie w gierke emocjonalne i skazuje na myslenie O NIM (a dlaczego?,a po co? ,itd.itp.).

        To jest koleś na jeden raz.Gdy nie ma nikogo lepszego "na rewirze".
        On sie zwyczajnie bawi twoimi emocjami.A to nie fair.Bardzo nie fair.
    • agrafka111 Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 18:15
      Gdyby był taki wspaniały jak piszesz i myślał o Tobie poważnie- nie wpuściłby jej do domu.
      Dla mnie "sypianie" z kimś zarezerwowane jest tylko dla partnerów, ewentualnie przyjaciółek/rodziny tej same płci. Ale nawet jeśli ktoś ma inaczej... Sprawa może jeszcze by uszła gdyby była mowa o osobach stanu wolnego. Choć dla mnie to nie do pomyślenia- spanie w jednym łóżku z aseksualnym dla mnie przyjacielem- kiedy byłam stanu wolnego nigdy z takiej opcji nie skorzystałam i ZAWSZE ale to ZAWSZE znalazło się inne wyjście- choćby hotel/samochód/ śpiwór/koc na podłodze.
      Będąc z moim partnerem zdarzyło mi się nocować w pokoju z kilkoma facetami ("męska impreza" w męskim akademiku i ja jako gość- ale w łóżku spałam tylko z moim mężczyzną więc było ok- kiedyś on musiał wcześniej wstać i wyjść wyjątkowo na zajęcia w weekend- a ja miałam dołączyć do niego później- i bez dzielenia łóżka czułam się niezręcznie budząc się w pokoju z innymi facetami (którzy sobie jeszcze smacznie spali) czym prędzej się zmyłam i nigdy więcej nie chciałam takiej opcji powtórzyć.

      Ona jest wolna, on według Twoich słów- już jedną nogą w związku. Jeśli jest się w związku (albo jego wstępie) i szanuje się partnera- wyklucza się takie sytuacje i z "ciężkim sercem" odmawia się przyjaciołom w potrzebie bo samemu się ma ważny życiowy moment. Mądry przyjaciel to zrozumie i uszanuje.

      Tak więc opcje są takie:
      1. Według niego niekoniecznie jesteście na drodze do związku- raczej bliscy znajomi może z elementami flirtu, uwodzenia itp. Jeśli zaś narobił Ci nadziei i coś obiecał- to raczej podły z niego typek.
      2. Nie szanuje Twoich uczuć i poglądów- powiadomił Cię o fakcie dokonanym, masz się dostosować. Jak mu się zamarzy wyjazd na drugi koniec świata na 5 lat albo kochanka też będziesz musiała się dostosować.
      3. W powiązaniu z 2- facet Cię testuje, sprawdza na ile sobie może pozwolić, co przejdzie, jak tolerancyjna/naiwna jesteś.- to już ktoś pisał i się zgadzam
      4. Babka która się wprowadziła może nie robić tego całkiem niewinnie- może właśnie Twoja obecność sprawiła, że "musiała" się do niego wprowadzić. Nawet jeśli nie chce go uwieść to jako "odwieczna" przyjaciółka może mieć często spotykany u kobiet syndrom: "pokazania kto tu jest ważniejszy w jego życiu- jeśli nie od razu to z czasem.

      • jedzieciuchcia Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 19:52
        Mam gorsze przeczucia. Bardzo powaznie podejrzewam, że on jeste gejem.
        • lu_kaczu_szenko Kup dyktafon, zostaw na noc i bedziesz wiedziala! 29.09.11, 09:52
          Zeby za szybko sie pamiec nie wyczerpala, wlacz go w tryb w ktorym rozpoczyna nagrywac dopiero jak słyszy dzwiek. Bedziesz miala dowod na talerzu. No chyba ze robia to po cichu. Albo ze chlopak to jakis czyscioszek i co wieczor pucuje dom wiec moze znalezc schowany dyktafon
          • tomek854 Re: Kup dyktafon, zostaw na noc i bedziesz wiedzi 01.10.11, 15:36
            NIe ma to jak związek budowany na wzajemnym zaufaniu ;-)
    • phylumsinter Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 19:52
      I pewnie ma na imię Marcin?.
      • jedzieciuchcia Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 20:01
        Nie, nie Marcin.
    • wesus Re: Facet z którym się spotykam mieszka z koleżan 28.09.11, 20:41
      No i ty wierzysz w te bajki?
    • seashark chyba zwariowalas.... 29.09.11, 07:09

      Kolo sciemnia, niedlugo bedzie sypial z Toba i kolezanka razem. Jak mozna byc tak slepym.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja