czy rozmawiacie ze swoimi dziećmi o seksie?

05.03.02, 14:53
Pytam, bo przeczytałam w "Wysokich Obcasach" o edukacji seksualnej w szkole i
wywiad z prof. Jaczewskim, który stwierdził m.in. :
"Byłoby cudownie, gdyby ojciec miał tak bliski kontakt z synem albo matka z
córką, żeby móc porozmawiać. Ale nie wymagajmy cudów. Matka nie będzie
rozmawiała z córką o orgazmach ani o antykoncepcji. Powie co najwyżej: uważaj,
bo te świństwa źle się kończą."
No i trochę się zbulwersowałam kategorycznością tej wypowiedzi. Zdaję sobie
sprawę, że wielu rodziców nie rozmawia na "te" tematy z dziećmi, ale sądziłam,
że jest także wielu, którzy to potrafią. Pewnie, że profesor ma lepsze
rozeznanie, jednak....A może ja jestem wyjątkiem? Moja córka nigdy nie
krępowała się zadawać mi pytań na ten temat - ani gdy była dzieckiem, ani
potem, jako nastolatka. Decyzję o podjęciu współżycia też najpierw ze mną i -
za moją poradą - z ginekologiem przedyskutowała. Obecnie też nieraz o coś pyta,
czy po prostu się zwierza. Oczywiście to nie są jakieś szczegóły, to nie o to
chodzi, po prostu ma się do kogo zwrócić, gdy tego potrzebuje.
No więc jak to jest - rozmawiacie czy nie ? Pytam i rodziców i nastolatki,
napiszcie!

    • hal9000 Re: czy rozmawiacie ze swoimi dziećmi o seksie? 05.03.02, 15:19
      balbina2 napisał(a):

      > Decyzję o podjęciu współżycia też najpierw ze mną i -
      > za moją poradą - z ginekologiem przedyskutowała.

      A ile miała wtedy lat?
      • balbina2 Re: czy rozmawiacie ze swoimi dziećmi o seksie? 05.03.02, 15:28
        hal9000 napisał(a):

        > balbina2 napisał(a):
        >
        > > Decyzję o podjęciu współżycia też najpierw ze mną i -
        > > za moją poradą - z ginekologiem przedyskutowała.
        >
        > A ile miała wtedy lat?
        18

        • Gość: vagin Re: czy rozmawiacie ze swoimi dziećmi o seksie? IP: *.astercity.net / 10.131.130.* 05.03.02, 16:06
          balbina2 napisał(a):

          > hal9000 napisał(a):
          >
          > > balbina2 napisał(a):
          > >
          > > > Decyzję o podjęciu współżycia też najpierw ze mną i -
          > > > za moją poradą - z ginekologiem przedyskutowała.
          > >
          > > A ile miała wtedy lat?
          > 18
          >

          A 25.02 pytałaś o rady dotyczące 18-tki twojej córki , więc kiedy był ten
          pierwszy raz córki ?
          • balbina2 Re: czy rozmawiacie ze swoimi dziećmi o seksie? 05.03.02, 16:18
            niedawno, może dlatego jestem "na bieżco" w temacie.
    • Gość: kasia28 Re: czy rozmawiacie ze swoimi dziećmi o seksie? IP: *.atol.com.pl 05.03.02, 16:36
      Ja rozmawiam odkąd córka zaczęła zadawać pytania, tzn. od drugiego roku życia.
      Jak ją coś interesuje przychodzi i rozmawiamy. Traktuję to jak normalne
      rozmowy, bo rozmawiamy na wiele różnych tematów. Ostatnio męczyła mnie teorią
      kwantowa:)Oczywiscie odpowiadam "tylko" na zadane pytanie i "tylko" wtedy, gdy
      je zada. Nie inicjuję pierwsza rozmów ani nie rozwodzę się szeroko na zadane
      pytanie. Córka ma 10 lat, wie co to antykoncepcja, skąd się biorą dzieci, jak
      się rodzą, co to jest okres, wie ze go dostanie, nie przeżywa tragedii z tego
      powodu jak tez z tego, ze rosna jej piersi(ja na przykład dostałam szoku gdy
      dostałam okres i kilka dni byłam na zwolnieniu w domu)itd. Nie zakazywałam jej
      oglądania "scen" jeśli były estetycznie pokazane, zabraniałam za to ogladać
      przemoc. Nagość nie była nigdy dla niej tabu ani wstydliwa, była i jest
      normalna. Ale do dzisiaj nie wie o "technicznej" stronie stosunku. Wie skąd
      się biora dzieci, ale nie wie, ze tak powiem, skad te plemniki się biora u
      mamy. Nie interesowało jej to do tej pory, wiec tematu nie poruszam. Poza tym
      rozmawiam z nią też o aspekcie psychologicznym w seksie, w związku miedzy
      dwojgiem kochających się ludzi. Tłumaczę wiele, nasze małżeństwo też
      jest "szkoła życia" dla niej. Ostatnio zaczyna przezywac pierwsze fascynacje i
      tez o tym rozmawiamy. Ale niestety jestem w mniejszosci. Koncze, bo klawiatura
      mi zwariowala.
      • Gość: vagin Re: czy rozmawiacie ze swoimi dziećmi o seksie? IP: *.astercity.net / 10.131.130.* 05.03.02, 20:34
        Gość portalu: kasia28 napisał(a):

        > Ja rozmawiam odkąd córka zaczęła zadawać pytania, tzn. od drugiego roku życia.
        > Jak ją coś interesuje przychodzi i rozmawiamy. Traktuję to jak normalne
        > rozmowy, bo rozmawiamy na wiele różnych tematów. Ostatnio męczyła mnie teorią
        > kwantowa:)Oczywiscie odpowiadam "tylko" na zadane pytanie i "tylko" wtedy, gdy
        > je zada. Nie inicjuję pierwsza rozmów ani nie rozwodzę się szeroko na zadane
        > pytanie. Córka ma 10 lat, wie co to antykoncepcja, skąd się biorą dzieci, jak
        > się rodzą, co to jest okres, wie ze go dostanie, nie przeżywa tragedii z tego
        > powodu jak tez z tego, ze rosna jej piersi(ja na przykład dostałam szoku gdy
        > dostałam okres i kilka dni byłam na zwolnieniu w domu)itd. Nie zakazywałam jej
        > oglądania "scen" jeśli były estetycznie pokazane, zabraniałam za to ogladać
        > przemoc. Nagość nie była nigdy dla niej tabu ani wstydliwa, była i jest
        > normalna. Ale do dzisiaj nie wie o "technicznej" stronie stosunku. Wie skąd
        > się biora dzieci, ale nie wie, ze tak powiem, skad te plemniki się biora u
        > mamy. Nie interesowało jej to do tej pory, wiec tematu nie poruszam. Poza tym
        > rozmawiam z nią też o aspekcie psychologicznym w seksie, w związku miedzy
        > dwojgiem kochających się ludzi. Tłumaczę wiele, nasze małżeństwo też
        > jest "szkoła życia" dla niej. Ostatnio zaczyna przezywac pierwsze fascynacje i
        > tez o tym rozmawiamy. Ale niestety jestem w mniejszosci. Koncze, bo klawiatura
        > mi zwariowala.
        Gdyby tak wszyscy rodzice postępowali! O ile mniej byłoby tragedii typu
        niechciana ciąża, aids itp. Myślę, że duże znaczenie ma poziom wykształcenia
        rodziców / choć i wśród docentów bywa z tym różnie / oraz miejsce zamieszkania.
        Rodziny wiejskie oraz z bardzo małych miasteczek mają z rozmowami na temat seksu
        i spraw z nim związanych ogromne problemy. Oczywiście nie generalizujemy bo i w
        dużych miastach jest różnie. I tu ogromna rola szkoły.
        ps. Twoja córka to ma szczęście! A ja i moja żona też rozmawiamy z naszym prawie
        10 letnim synem na temat dojrzewania ale nam jest łatwiej ja jestem lekarzem a
        moja żona nauczycielem i uczy min. przygotowania do życia w rodzinie.
        Pozdrawiam
        Jarek Vistelli

        • Gość: dodo Re: czy rozmawiacie ze swoimi dziećmi o seksie? IP: 209.226.65.* 05.03.02, 21:21
          az mi sie wierzyc nie chce, ze taki temat jednak wraca od czasu do czasu.
          dzieci uczymy wszystkiego, czego tylko sie da - wiazania butow,
          mowienia "dziekuje", sprzatania pokoju, zapraszania do siebie kolegi, tysiaca
          roznych rzeczy - rowniez wszystkiego, co dotycza ciala poczynajac od mycia
          i ubierania a konczac na wszelkich wysublimowanych odczuciach seksualnych.
          nie do konca rozumiem podejcie "poki nie pyta, nie mowie" - ja mowilam wszystko
          przy kazdej mozliwej okazji - kazda okolicznosc jest pretekstem to
          snucia "smrodku dydaktycznego" jakby to nazwal wankowicz. i to na rozne
          przeciez tematy.
          gdy dzieci szly na szkolna wycieczke do muzeum, mozna bylo pogadac o ogladaniu
          oczami a nie rekami, gdy szly do kolegi na urodziny, mozna bylo przypomniec
          o zasadach zachowania sie przy stole, gdy sie szlo na plaze, mozna bylo
          porozmawiac o ludzkim ciele i roznych odruchach itd.
          seks jest wszechobecny, po co czekac az spyta jak sie robi dzieci?
          penis sluzy do tego zeby trafil do waginy i zeby wszystkim zainteresowanym
          moglo byc przyjemnie; przy okazji mozna zajsc w ciaze ale niekoniecznie; przy
          okazji mozna na cos zachorowac ale sa metody zeby nie itd.
          ja juz pewnie niedlugo bede babcia i wydawalo mi sie, ze obecni rodzice nie
          maja juz zadnych zahamowan "w temacie" sex. jak widac, bardzo sie mylilam.
          szkoda.
          • kasia28 Re: do dodo 06.03.02, 10:04
            Ja też mówie przy kazdej okazji o różnych rzeczach, ale niektóre sprawy, np.
            te dotyczące intymnej sfery, sa zbyt delikatne, by mówić o nich dziecku , ot,
            tak sobie. Poza tym dziecko musi być stopniowo przygotowywane do spraw seksu.
            Przecież jeśli dziecku nagle ni stad ni zowad powiem do czego służy penis i
            vagina to moze przeżyć szok. Nauczyłam moje dziecko pytać, ona wie, ze zawsze
            jej odpowiem, porozmawiam. Wiec daję jej wybór czy chce na dany temat rozmawić
            czy nie.Jeśli nie pyta widocznie nie dojrzała do tego. Przecież nie będę mówić
            o seksie z dwu-czterolatkiem, bo tak trzeba, chociaż nie zapytał.
            Mówisz, ze uczymy dzieci wiązania butów, jedzenia itd. to mam przeprowadzić
            krótki kurs kochania? Ucze dziecka wiązać buty, bo teraz jest to mu potrzebne,
            jeść łyżeczką, bo chce jeśc samo itd. Jeśli nie wykazuje zainteresowania
            pewnymi aspektami seksu nie wydaje mi sie dobre uczenie go tego teraz.Ja
            wychodzę naprzeciw jego potrzebom, a nie realizuję program ksiązkowy. Jest
            jeszcze takie coś co sie nazywa intuicją matczyną, ja wyczuwam, co mogę i
            kiedy powiedzieć mojemu dziecku, a czego nie. Kazde dziecko jest przeciez inne.

            Pozdrawiam
            Kasia
          • Gość: Jo Re: czy rozmawiacie ze swoimi dziećmi o seksie? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.02, 11:27
            >penis sluzy do tego zeby trafil do waginy i zeby wszystkim zainteresowanym
            >moglo byc przyjemnie; przy okazji mozna zajsc w ciaze ale niekoniecznie; przy
            >okazji mozna na cos zachorowac ale sa metody zeby nie itd.

            Ale chyba nie powiesz, że „można zajść w ciążę, ale niekoniecznie”? Raczej
            trzeba położyć nacisk na to, że „prawdopodobieństwo zajścia w ciążę jest bardzo
            duże i w związku z tym”.. etc. Informacja, że „można, ale niekoniecznie”, choć
            de facto prawdziwa, może zostać błędnie odebrana przez dziecko.
            • Gość: dodo do jo i kasi IP: *.sympatico.ca 06.03.02, 14:34
              "niekoniecznie" w znaczeniu, ze sa sposoby by sie to nie stalo wiec nalezy
              poznac owe sposoby. to bylo do jo :-)

              kasiu, nie ludz sie - jesli twoja corka ma 10 lat to ona juz bardzo (!)
              dokladnie wie do czego sluzy penis i wagina (wciaz mi sie wydaje, ze po polsku
              to jest "w" nie "v" ale moge sie mylic) - nie pyta cie, bo domysla sie, ze to
              ty nie czujesz sie zbyt komfortowo w okolicy takiego pytania. dzieci sa bardzo
              spostrzegawcze i umieja nami manipulowac rowniez w ich przekonaniu "dla
              naszego dobra" na zasadzie (opisanej dokladnie przez mlynarskiego) "po co
              babcie denerwowac, niech sie babcia cieszy".
              mozesz sie spodziewac, ze dopiero gdy bedzie miala jakies 13 czy 15 lat to ci
              powie od jak dawna wiedziala co jest grane. to normalne, nie przejmuj sie.
              mnie tylko dziwi, ze masz problem zeby na ten temat rozmawiac - zadne dziecko
              nie przezywa szoku na wiadomosc, ze penis pasuje do waginy tak dlugo jak te
              wiadomosc poda sie w rozsadny sposob. moje dzieci wiedzialy jak dziala ich
              cialo wlasnie mniej wiecej od 3-4 roku zycia - takie sa konsekwencje
              posiadania corek i synow w jednym domu, w wieku do siebie zblizonym :-)
              nie namawiam cie do zadnych dodatkowych rozmow z twoja corka ale jeszcze raz
              powtorze - ona juz i tak wszystko wie chcocbys nie wiem jak wierzyla w to, ze
              to ty jestes jej najlepsza przyjaciolka. najwyrazniej o seksie twojej corce
              jest wygodniej rozmawiac z nieco "gorszymi" przyjaciolkami w szkole :-) takie
              jest zycie i juz.
              • agniecha3 Re: do jo i kasi 06.03.02, 17:26
                dodo, wahalam sie, czy napisac, ale Ty jestes tak pewna swego, ze jednak chce Cie
                wyprowadzic z bledu (nie zrozum mnie tylko zle, prosze).

                > kasiu, nie ludz sie - jesli twoja corka ma 10 lat to ona juz bardzo (!)
                > dokladnie wie do czego sluzy penis i wagina (wciaz mi sie wydaje, ze po polsku

                ja majac 10 lat naprawde tego nie wiedzialam

                > nie pyta cie, bo domysla sie, ze to
                > ty nie czujesz sie zbyt komfortowo w okolicy takiego pytania.

                widzisz, to moja mama zaczela rozmowy na ten temat, nie ja. Chyba wlasnie mniej
                wiecej kiedy mialam 10 lat. Nie wiem, co zrobila zle, przeciez nie mowila nic
                wulgarnie, najlepiej jak umiala chciala mi przekazac swoja wiedze - a jednak ja
                przezylam szok. I to JA bylam skrepowana tymi rozmowami. Zapewniam Cie, ze w
                wieku 10 lat NIE CHCIALAM tej wiedzy.

                > mnie tylko dziwi, ze masz problem zeby na ten temat rozmawiac - zadne dziecko
                > nie przezywa szoku na wiadomosc, ze penis pasuje do waginy tak dlugo jak te
                > wiadomosc poda sie w rozsadny sposob.

                Moja mama podala mi to w rozsadny sposob, tyle ze stanowczo za wczesnie - i to
                dla mnie BYL szok

                > nie namawiam cie do zadnych dodatkowych rozmow z twoja corka ale jeszcze raz
                > powtorze - ona juz i tak wszystko wie chcocbys nie wiem jak wierzyla w to, ze
                > to ty jestes jej najlepsza przyjaciolka. najwyrazniej o seksie twojej corce
                > jest wygodniej rozmawiac z nieco "gorszymi" przyjaciolkami w szkole :-) takie
                > jest zycie i juz.

                coz, jeszcze raz powtorze - takie rozmowy z przyjaciolkami tez maja miejsce w
                roznym wieku, u mnie ZNACZNIE pozniej niz 10 lat. I to nie regula, ze z mama sie
                o tym nie rozmawia. To naprawde zalezy od relacji mama-corka. I od tego, jak mama
                reaguje. Z moja mama o tym nie rozmawialam, byc moze gdyby miala takie podejscie
                jak kasia - porozmawialabym. Nie wiem.

                Dzis mam 26 lat i zastanawiam sie, czy uda mi sie uniknac bledow mojej mamy. Na
                wszystkie informacje musi przyjsc odpowiedni moment. W przeciwnym razie mozna
                wyrzadzic wiecej zlego niz dobrego.

                pozdrawiam
      • kini Re: czy rozmawiacie ze swoimi dziećmi o seksie? 06.03.02, 09:01
        Ale do dzisiaj nie wie o "technicznej" stronie stosunku. Wie skąd
        > się biora dzieci, ale nie wie, ze tak powiem, skad te plemniki się biora u
        > mamy. Nie interesowało jej to do tej pory, wiec tematu nie poruszam.

        Kasiu, mam tylko jedną uwagę. Moja mama też skrupulanie ukrywała przede mną fakt
        istnienia czegoś takiego, jak stosunek płciowy, co do tej pory uważam za śmieszne
        i niewłaściwe. Wskutek tej niewiedzy tworzyłam sobie jakieś błędne fantastyczne
        wizje tego, w jaki sposób plemniki dostają się do wnętrza kobety. Uważam, że
        jeśli nie powiesz o tym córce teraz, a pora jest najwyższa, to wkrótce dowie się
        o tym od koleżanek - o ile już się nie dowiedziała, a forma tej informacji może
        być na przykład wulgarna. A myślę, żebyś sobie nie życzyła, żeby córka miała
        wizję seksu zohydzoną przez rówieśników.
        • kasia28 Re: do kini 06.03.02, 09:52
          Może masz racje, ale dla córki ja jestem najbliższą przyjaciółką i o wszystkim
          ze mną rozmawia. Więc jeśli ją to zainteresuje to zapyta, a jeśli dowie się od
          kolezanek to tez przyjdzie porozmawiac. Nie chce sama poruszać tego tematu, bo
          moze nie przyjąc tego dobrze. Ale nie zamierzam "ukrywać" tego w
          nieskończoność:)

          Pozdrawiam
    • Gość: XXL A po co rozmawiać ???? IP: *.echostar.pl 05.03.02, 21:32
      Dać mu link na forum GW !!

      Kurcze, to za tydzień jeszcze ojca i matkę przeszkoli........
      :-)))
      • Gość: fanny Re: A po co rozmawiać ???? IP: *.chello.pl 06.03.02, 16:30
        Lubie Cie czytac dodo :-)

        Kasiu, sama jestem matka 10 latka, ktory wie swietnie, ze penisa wklada sie do
        waginy, jak tu sobie ladnie piszemy. Nawet nie pamietam dokladnie kiedy mu o
        tym powiedzielismy. I wiem z rozmow z synem, ze inne dzieci w jego klasie tez
        taka wiedze posiadaja. Niektore tylko nie dziela sie z rodzicami uwagami na ten
        temat. Nie chce na Ciebie bron Boze napadac, ale jak mozesz rozmawiac z corka o
        antykoncepcji (tak napisalas), jesli ona nie wie jak technicznie dochodzi do
        zaplodnienia? Nigdy nie spytala Cie przy kasie na stacji benzynowej do czego
        sluza te rzeczy w kolorowych opakowaniach? Myslisz, ze nigdy na to nie zwrocila
        uwagi?
        Ja sama ciesze sie, ze moj syn juz wie jak TO sie robi. Dzieciaki teraz duzo
        buszuja w internecie, sam szukajac kreskowe trafil na jakies w miare soft
        porno. Od razu nas zawolal i sam wyszedl z tej strony. Mowimy mu na jakie
        rzeczy moze sie natknac (wlacznie z pornografia dziecieca) i mowimy, ze dla
        dobra wlasnej psychiki ma nic takiego od lat 18 nie otwierac. Mam nadzieje, ze
        to rozumie.
        Jeszcze jedna uwaga dotyczaca uswiadomienia corce technicznych szczegolow.
        Moj syn powiedzial mi, ze w czasie lekcji informatyki jakis kolega z klasy w
        czasie nieuwagi nauczyciela pokazal mu strone pornograficzna z dokladnie
        widocznym czlonkiem w pochwie. Mysle, ze gdyby jakos wczesniej nie widzial tego
        oczami wyobrazni, szok bylby wiekszy. Moze tak duzy, ze by sie nawet do tego
        incydentu nie przyznal.
        Nie ma co ukrywac, ze dzieci ekscytuja sie takimi rzeczami i w kazdej szkole
        znajda sie chetni do pokazania czy powiedzenia Twojej corce rzeczy, o ktore ich
        nie pytalala. Mysle, ze warto takie osoby uprzedzic.
Pełna wersja