śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie...:D

06.10.11, 17:37
zdarzają się Wam ?
Dziś mi się przytrafiła.Zrobiłam zakupy, w koszyku na górze piwo-czteropak.Podjeżdżam pod kiosk, kupuję gazety itd. Obracam się aż tu nagle jakiś pan chwyta te piwsko i ucieka ze sklepu. Gonić go chciałam, ale co mi po tym piwie, może bym i drania złapała ale zastałabym wózek pusty zapewne :D

A koleżanka to w kapciach do sklepu wyszła :D
    • salma75 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 17:39
      Wchodzę do sklepu, mówię poproszę kilo schabu, a babka mi karkówkę pakuje, hahaha.
      • samuela_vimes Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 17:52
        salma75 napisała:

        > Wchodzę do sklepu, mówię poproszę kilo schabu, a babka mi karkówkę pakuje, haha
        > ha.

        :-D
      • ursyda Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 18:27
        To prawie jak hotally, która miała zrobić cielęcina a nie wiedziała z czego:)
    • charles_chaplin Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 18:12
      Przy kasie stał wózek wypełniony różnościami mniej więcej do połowy. Zaczęłam w nim grzebać sądząc, że to jakieś wyprzedażowe pierdoły. Nie zauważyłam, że wrócił właściciel wózka, który na chwilę oddalił się, bo zapomniał czegoś tam. Stał za mną i mi się przyglądał, jak grzebię w jego zakupach. Spaliłam się ze wstydu:-)
      • zetka50 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 18:18
        :D dobre
        ja to kiedyś wkładałam zakupy nie do swojego wózka:))
      • happy_time Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 20:34
        :D
        Ja kiedyś wzięłam nie swój wózek. Podobne rzeczy tam były :)
    • zamysleniee Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 18:17
      godz. około 8.00 wchodzę do sklepu i kulturalnie "dobry wieczór" po czym chwila zwątpienia i nadziei, że kobieta nie dosłyszała. Próżna nadzieja, odpowiedziała "dobry wieczór". Wesoło dzień się zaczął.
      • jowita771 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 08.10.11, 15:47
        Ja kiedyś w pracy powiedziałam "dobry wieczór" do klienta o 7 rano. Facet się uśmiechnął, a wychodząc powiedział "dobranoc".
    • berta-death Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 18:51
      Mnie to się najbardziej podobają obserwacje socjologiczne. Zwłaszcza w weekendy jak panie zaciągają swoich misiów na rodzinne zakupy. Możliwość obserwacji misiów bezcenna. I jednak rację miał ten kto stwierdził, że mężczyźni kochają zołzy.
      • sid-sid Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 19:31
        Misie są fajne do obserwacji też wtedy, kiedy chodzą ze swoimi lubymi po galeriach handlowych. Lube przebierają w ciuchach, a misie robią za piąte koło u wozu.:)
        • zetka50 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 19:41
          sid-sid napisała:

          > Misie są fajne do obserwacji też wtedy, kiedy chodzą ze swoimi lubymi po galeri
          > ach handlowych. Lube przebierają w ciuchach, a misie robią za piąte koło u wozu
          > .:)
          a ilu takich co gadają:
          "masz już całą szafę ubrań, po co ci to " :)
          • berta-death Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 20:07
            Tego to żaden miś nie powie. Miś robi za tragarza i nosi za lubą siaty i robi też za bankomat i płaci za lubej zakupy. Dodatkowo robi też za doradcę. A doradztwo polega na tym, żeby przytakiwał wszystkim pomysłom lubej. I wygląda to tak, że luba pyta:
            -Misiu, ładnie mi w tej niebieskiej sukience
            -Ładnie - odpowiada Miś, nawet nie rzucając okiem ani na sukienkę ani na Lubą i nie dostrzegając, że sukienka jest czerwona

            Bardziej asertywne Misie, poznać ich po tym, że są nieco bardziej zaawansowane wiekiem, siedzą na ławeczkach, których pełno w galeriach i czekają na lube, pilnując przy okazji siaty z dotychczasowymi zakupami lubych. Na tyle ich dużo, że w godzinach szczytu nie sposób znaleźć wolnego miejsca do siedzenia, bo wszystkie zajęte przez misiów.

            A szczytem asertywności wykazują się misie parkingowe. Oni nie wchodzą do galerii, robią jedynie za kierowców. I w oczekiwaniu na lube zazwyczaj ucinają sobie drzemki. Widok śpiących misiów w samochodach zaparkowanych na galeriowych parkingach nie należy do rzadkości.

            Raz tylko widziałam misia, który wyszedł z siebie i stanął obok. W ikei to było. Stanęła sobie taka para w długaśniej kolejce do kasy z wypakowanym po brzegi różnymi gadżecikami, nawet nie meblami, wózkiem. Widać, że z pół dnia spędzili na wertowaniu ikeowego asortymentu. I miś w pewnym momencie wyszedł za kasy i stwierdził, że nie będzie stał. Luba mu kazała w takim razie czekać przed kasą, bo trzeba zakupy zapakować i do samochodu zataszczyć. Na to miś stwierdził, sama nakupowałaś to sama sobie pakuj i poszedł mimo złowieszczych nalegań lubej. Niestety nie wiem jak to się skończyło i czy nadal są razem.
            • sid-sid Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 20:14
              Naprawdę tego nie pojmuję. No chyba, że mis robi za kierowcę, a luba bezprawojazdowa i tylko o to tu chodzi, bo MPK strajkuje albo wyginęło. Ale nie kumam, po co niezainteresowanego chłopa ciągać po sklepach z damskimi ciuchami, zamiast samej na spokojnie i tak że wszyscy zadowoleni. Żadnemu facetowi nigdy tego nie zrobiłam.:)
              • berta-death Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 20:24
                Nie mam pojęcia po co misie się ciąga na zakupy, ale się ciąga i to jest fakt. Nic nie podkoloryzowałam w poprzednim poście. Dla mnie abstrakcją jest też ciągnięcie całych rodzin na zakupy, łącznie z babciami i dziadkami. I idzie taka pielgrzymka od półki do półki i ogląda towary. Jak w muzeum. I jak coś jednego interesuje to cała reszta nogami przebiera, żeby iść dalej. I przy następnym stanowisku powtórka z rozrywki a w końcu zaczynają się kłócić, strzelać fochy itp.

                Ja sobie nie wyobrażam robienia z kimś zakupów. Jak mi się czasem zdarzy, że muszę z kimś iść do jakiegoś sklepu, to rozdzielamy się przy wejściu, umawiamy na konkretną godzinę w konkretnym punkcie i każdy jest wolny.
                • sid-sid Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 20:26
                  Mnie nawet z koleżankami tak średnio się chodzi po ciuchach, mimo tego, że cel ten sam mamy i nikt nie jest ciągnięty na siłę. A z chłopem? Po co, dlaczego, za jakie grzechy?
                  • happy_time Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 20:33
                    Też tak mam. Zakupów nie lubię, a zakupów z kimś jeszcze bardziej. Skoro sama chcę jak najszybciej kupić to co jest mi potrzebne to po co mam faceta zabierać? Aż taka wredna nie jestem ;)
                • emikko Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 09.10.11, 21:34
                  >>ciągnięcie całych rodzin na zakupy, łącznie z babciami i dziadkami. I idzie taka pielgrzymka od półki do półki
                  Gdzie takie scenki mozna zobaczyc? W Warszawie nie widzialam, ale wszedzie - jak kazdy - nie bywam.
              • grassant Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 23:50
                Żadnemu facetowi nigdy tego nie zrobiłam.:)

                kiedyś nawet chętnie, to nie znaczy często towarzyszyłem swojej eksie. zwykle wyhaczyłem przy okazji jakąś laskę. :)
            • zetka50 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 20:17
              berta-death napisała:

              > A szczytem asertywności wykazują się misie parkingowe. Oni nie wchodzą do galer
              > ii, robią jedynie za kierowców. I w oczekiwaniu na lube zazwyczaj ucinają sobie
              > drzemki. Widok śpiących misiów w samochodach zaparkowanych na galeriowych park
              > ingach nie należy do rzadkości.

              a wiesz mojemu się też zdarzyło :D
              • lled Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 20:36
                to po jaka cholere ciagacie facetow do sklepow? chyba tylko po to zeby ich ukarac. zamiast w niedzielne przedpoludnie ogladac powtorke meczu na polsacie to trzeba sie szlajac po teskach.
                co to za robota.
                • zetka50 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 20:41
                  a to już dawno było i sklep daleko, teraz mam prawko i sama jeżdżę :)
                • ka-mi-la789 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 21:15
                  Wychodzi na to, że ja też miś, bo zdecydowanie wolę mecze na Polsacie od teska.
        • jowita771 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 08.10.11, 15:53
          My z misiem mamy inaczej - każde by chciało przymierzać, a to drugie żeby doradzało. Jednocześnie żadne nie lubi patrzeć i doradzać. Na dodatek podobają nam się zupełnie różne ciuchy, więc doradzanie też zawsze jest do doopy. Rozdzielamy się więc i każde robi swoje zakupy, dziecko przeważnie idzie z misiem, bo ja nie mam głowy do pilnowania dzieci w sklepie z odzieżą. Chociaż od niedawna mamy dwie sztuki, więc pewnie będziemy się dzielić po połowie.
      • anaisanais96 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 23:00
        Pamiętam te piękne czasy gdy z moim misiem byłam może kilka miesięcy, jak on chętnie chodził ze mną na zakupy ubraniowe. W każdej rzeczy chciał mnie obejrzeć, nawet sam proponował bym przymierzyła jakieś bluzki, oglądał, podziwiał:)
        A teraz, szkoda gadać...
        • lled Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 15:39
          wydaje mi sie ze ten byly misio wolal innych misiow bardziej niz ciebie...
    • mikiqu Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 20:35
      przewróciłam się w sklepie... śmieszne?
      • zetka50 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 20:39
        mikiqu napisała:

        > przewróciłam się w sklepie... śmieszne?
        a to zależy jaki to był upadek.
        jak się wyrżnęłaś tak że produkty z pólek pozlatywały i jakie oczywiście-to tak:)
        • happy_time Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 20:42
          Jeszcze zależy jakie to były produkty ;)
          • zetka50 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 20:47
            tez racja,browary i inne alkohole rozwalone do śmiechu by nie były :)
    • tymczasowaola Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 20:55
      Raz poszłam z supermarketu do domu ze sklepowym koszyczkiem i zorientowałam się dopiero, jak osiedlowi blokersi zapytali mnie: "Pani na piknik?"
      • zetka50 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 20:56
        :D
    • ka-mi-la789 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 21:18
      Najśmieszniejsze, co sobie przypominam, to to, że sprzedawczyni na stoisku mięsnym w "Stokrotce" policzyła mnie i kobiecie kupującej zaraz po mnie mieloną łopatkę jako o połowę droższego indyka, co obie zauważyłyśmy dopiero przy kasie (obie stanęłyśmy do tej samej). Kasjerce do śmiechu nie było.
    • maple_syrup Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 22:04
      Ostatnio widziałam jak dwie nastolatki dosyć szybko szły w centrum handlowym, rozmawiały i jednocześnie szukały czegoś w swoich telefonach. Jedna z nich nie zauważyła filaru, który jest na rogu cukierni, uderzyła w niego z ogromną siłą, upadła, wszystko jej się wysypało, po czym wstała, zebrała się i z wielką radością ruszyła dalej :) Wyglądało to trochę komicznie, ale i trochę strasznie - chciałam nawet zapytać, czy nie potrzebuje pomocy, ale biorąc pod uwagę to, że tak ją to rozbawiło, nawet nie podchodziłam.
      • doro77 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 23:04
        Pelnia lata. Wchodzimy z siora do malego sklepiku po butelke wody. Ja grzecznie pytam czy maja wode w lodowce a pani odpowiada, ze owszem maja, ale... lodowka jest wylaczona :D
    • cmentarna.polka Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 23:03
      Oj tak. W sierpniu po całodziennej wycieczce pojechaliśmy zrobić zakupy do Tesco, bo następnego dnia jakieś święto było. Byłam z trójką znajomych. Podchodziłam do nich z siateczką ziemniaków, kiedy wyprzedził mnie wózek widłowy z paletą piwa. Ponieważ miałam wesoły nastrój, postanowiłam powozić ziemniaki wózkiem, - ułożyłam je na piwie i truchtałam obok. Już zbliżam się na stoisko mięsne do ziomów, a tu nagle siateczka pękła i ziemniory się rozsypały na wszytskie strony. Zaczęłam je zbierać, ale byłam już tak rozbawiona, że jak ukucnęłam przy jednym, to nie mogłam wstać. W końcu jak podnieśli mnie i osuszyłam łzy śmiechu, poszłam na warzywa po drugą siateczkę, a tam jakiś pan wybuchnął śmiechem jak mnie zobaczył i powiedział do swojego kompana coś w stylu: "oho, wraca po następne warzywa".
      Chyba nie jestem normalna.
      • zetka50 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 23:13
        ale co się przejmujesz, wesoło było-bynajmniej Tobie :)
      • doro77 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 23:21
        Chodzimy sobie kiedys z kumpela po "ciuchowym" a ona zamiast do wyjscia wbila sie do przymierzalni i jak nie wypier.... prosto w lustro! Poprostu myslala, ze to drzwi wyjsciowe.
        Pytalam sie jej pozniej czy nie widziala swojego odbicia w lustrze a ona, ze widziala ale nie poznala samej siebie i myslala, ze to jakas baba wbija sie wlasnie do sklepu i nie chce jej przepuscic w drzwiach.
        • jowita771 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 08.10.11, 15:57
          O rany, ale się uśmiałam! :D
    • grassant Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 23:44
      Od czasu do czasu kupuję boczek. Pani odetnie tak z 8, 10 cm, proszę, dodatkowo wizualizując szerokość palcami. Dostaję ucięty kawałek: z jednj strony ok 5 cm, z drugiej 1, 2 cm. Przećwiczyłem to w kilku sklepach. Początkowo irytowało mnie to, obecnie śmieszy.
      • minasz Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 23:52
        ja mam patent zeby kypowac 0,5kg prosze o 30 deko:)
        • grassant Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 00:10
          wypróbuję :)
    • minasz Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 06.10.11, 23:46
      ostatnio byłem w markecie i nie było bananów
    • rotkaeppchen1 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 10:38
      Mi tez sie zdarzyla zabawna sytuacja. Dawno temu pojechalam z owczesnym mezem do wielkiego sklepu ze sprzetem RTV. Akurat tego dnia strasznie sie poklocilismy i generalnie nie moglismy na siebie patrzec. Z tego powodu takze co do telewizora nie moglismy sie dogadac. W pewnym momenice mowie a raczej warcze, nie patrzac na niego: i co, kur..a, zdecydowales sie wreszcie? Po chwili odwracam sie w jego strone... a to nie on! Facet wybauszyl oczy, ja cos tam wymamrotalam i szybko sie zwinelam :D
      • hambak_meri Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 16:59
        Haha chyba zaraz urodzę ze śmiechu, skurcze mnie ogarnęły:)))
    • iwona.ana1 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 11:05
      często wsadzałam mojego wówczas trzy-latka do wózka z zakupami w supermarkecie, dla niego to była frajda
      pewnego razu mu się nudziło i zaczął rzucać o podłogę jajkami
      zwiewałam tym wózkiem gdzie pieprz rośnie :P
      • asdfhjkl Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 18:25
        iwona.ana1 napisała:

        > często wsadzałam mojego wówczas trzy-latka do wózka z zakupami w supermarkecie,
        > dla niego to była frajda
        > pewnego razu mu się nudziło i zaczął rzucać o podłogę jajkami
        > zwiewałam tym wózkiem gdzie pieprz rośnie :P

        bardzo smieszne i odpowiedzialne :/ raczej objaw glupoty. tWojej.
    • passu Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 11:20
      Ostatnio kupowałem piwo, a jakiś mały chłopczy zobaczył, że wkładam je do koszyka i powiedział na cały głos do swojej mamy: o, dziadek też takie ma :)
    • mechantloup Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 12:13
      pewnego razu mu się nudziło i zaczął rzucać o podłogę jajkami
      zwiewałam tym wózkiem gdzie pieprz rośnie :P


      No faktycznie śmieszne jak cholera. Gnój jajka rozwala.
      Zapłaciłaś chociaż? Pewnie nie.
      • asdfhjkl Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 18:27
        o, widze ze mnie tez nie rozsmieszyla glupota mechantloupa (?) nie dosc ze 3 latka daje do wozka gdzie ludzie woza jedzenie, to jeszcze zwiewa.... zenada.
    • brms Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 15:20
      Wybrałam się dziś z teściową na zakupy, żeby doradzić jej w sprawie spodni (mimo pewnego wieku chadza w dżinsach) Wzięła ze cztery pary portek, weszła do przymierzalni, a ja czekałam na zewnątrz. Komentowałam po kolei każdą parę, ale ostatnia, jak się można domyślić, była już dla starszej pani lekkim wysiłkiem i zdejmując jedne/zakładając drugie tak głośno zaczęła stękać, że przechodzące obok osoby spoglądały na przymierzalnię z nieukrywaną ciekawością. A tam stękanie coraz głośniejsze, i te spojrzenia, to na zasłonkę, to na mnie przed nią... Bezcenne.
    • zetka50 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 19:17
      a dziś kupiłam sobie 5 par stringów, babka przy kasie liczy 1,2...5, i mówi:
      mogła pani sobie sześć kupić
      ja: a chciałam ale 5 par ostatnich wzięłam

      ale minę zrobiła :D
      • green-chmurka Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 21:37
        zrob teraz sobie zdjecia w tych stringach i nam je pokaz:)
        • zetka50 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 22:03
          green-chmurka napisała:

          > zrob teraz sobie zdjecia w tych stringach i nam je pokaz:)

          moją dupe to tylko mąż może oglądać :))
          • green-chmurka Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 08.10.11, 15:30
            ja nie chce twojej dupy ogladac, mam swoja, ale nie wiem jak inni, moze by i chcieli.
            • zetka50 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 09.10.11, 10:45
              chcieli, nie chcieli- zetka nie pokarze :D
    • green-chmurka Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 19:36
      to co zebys miala pusty koszyk to nic, ale piwo moglas uratowac.
      • zetka50 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 19:41
        mój chłop to na pewno by za tym piwem gonił :D
        • green-chmurka Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 21:05
          ja tez.
    • cafem Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 19:42
      najlepszy w sklepie jestpacman:)
    • mumia_ramzesa Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 19:45
      Poszlam niedawno do Empiku i tak lazilam wzdluz scian szukajac pisma "Film" az wlazlam za lade. Sprzedawca spojrzal sie na mnie i zaczal sie smiac a ja z kamienna twarza udalam, ze sie nie zorientowalam gdzie jestem i dalej robilam swoje. Nie moja wina, ze zrobili przemeblowanie i stoisko jest teraz gdzie indziej niz przedtem. W dodatku pisma nie znalazlam a glupio mi bylo sie pytac.
    • buuenos Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 07.10.11, 19:55
      Zdarza mi sie klepac obcych facetow po tylku,albo lapac ich za reke myslac,ze to moj maz.Bo jak tak sie wpatruje jaka tu rybe wybrac nie zauwazem,ze on juz w dziale alkoholowym:-)
      • zetka50 Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 09.10.11, 10:50
        :D
    • stephanie.plum Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 08.10.11, 11:28
      supermarket,
      wśród półek wędruje para młodziutkich rodziców z niemowlakiem, ślicznym jak obrazek.
      Ja (z zazdrością): Przepraszam Państwa, w którym dziale takie ładne dzieci tu sprzedają...?
      Dumny ojciec: w dziale samoobsługa, proszę pani.

      :~D
      lubię, jak ludzie znają się na żartach.
    • femme-marie te Misie czasem jednak nie wytrzymują napięcia:-) 09.10.11, 12:56
      wchodzę do windy, a tam Miś rzuca torbami z zakupami w latorośle swe rozdarte i nieco wyrośnięte (jakieś 12 lat chłopie miało), nadobna połowica widząc mnie w charakterze świadka próbuje uspokoić małożonka, że ty lepiej do auta już idź boś taki nerwowy, a ten się drze że zawsze musi być jak ten rozdarty chce, a rozdarty bez przerwy strzela w stronę ojca z łuku i wrzeszczy zamknij się zamknij się.Ludzie kochani dobrze, że te galerie zazwyczaj niskie są bo w windzie było i śmieszno i straszno i musialam sie powstrzymywać co by temu młodszemu misiowinie strzelić gadki umoralniającej, ale sie powstrzymałam z obawy przed atakiem zbiorowym rodzinnym wobec mnie w charakterze wścibskiej baby
    • xolaptop Re: śmieszne sytuacje w sklepie/supermarkiecie... 09.10.11, 13:16
      Może i nie śmieszne, ale napiszę. Kilka dni temu kupowałem ręcznik frotte. Przeczytałem na wieszaku jego cenę, lecz ponieważ na kartce z kodem kreskowym i ceną była adnotacja "promocja", więc podszedłem do czytnika, żeby się upewnić, ile ten ręcznik kosztuje. Czytnik odpowiedział, że nie zna takiego produktu. To znaczyło, że w kasie nie będą znali jego ceny, zatem ponownie podszedłem do wieszaka, aby wziąć cenę ze sobą do kasy. Gdy wysunąłem cenę z plastikowej oprawki zobaczyłem pod nią drugą, identyczną cenę, jednak bez napisu "promocja". W tym momencie moje wątpliwości co do ceny ręcznika zniknęły.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja