wicehrabia.julian
07.10.11, 20:20
Jak mawiał klasyk Polska to dziki kraj, jestem skłonny mu przyznać rację. Nie wiem jak wy, ale ostatnio zauważyłem pewne zjawisko: kobieta i kawa na ulicy.
Obrazek 1: stoję na światłach, przez przejście przebiega dziewczę lat około dwudziestu, w jednej ręce taszczy torbę na lapka, na ramieniu torebka, w drugiej tekturowy kubek wielkości wiadra z emblematem sieciowej kawiarni. Dziewczę ewidentnie usiłując dobiec na zbliżający się tramwaj zaczepia nogą o krawężnik i lu.... kubek rozgniata się i ochlapuję ją kawą. Dalszy bieg wypadków przesłaniają ruszające samochody.
Obrazek 2: spieszę do fabryki by odrobić korporacyjną pańszczyznę, w drzwiach zderzam się z dziewuszką lat około 20, oczywiście w ręku miała kubek (tym razem stalowy) a drugą rękę zajętą taszczeniem jakiegoś wora. Kubek trafia mnie pod żołądek budząc grymas zdziwienia, dziewuszka nie wybąkawszy nawet przepraszam zmyka razem z kubkiem i worem. Całe szczęście laska była w miarę wysoka i nie trafiła mnie niżej, drugie szczęście stanowi fakt, że kubek miał plastikową pokrywkę z odkrywaną dziurą przez przez którą się pije i nie oblała mnie tym cholerstwem.
Powiedzcie mi jaki jest sens łażenia z kawą po ulicy, czy polskie kobiety muszą bezmyślnie kopiować mody nawet jeśli są idiotyczne i czy nie można kawy wypić w domu? Zdążyłem się przyzwyczaić do tego, że wiele kobiet obżera się na ulicach i w autobusach, ale ta kawa to już chyba lekka przesada. Nikt mi nie powie, że to jest wygodne i praktyczne.
PS. Tradycyjnie pozdrawiam wiadome panie