domowe kanapki śmieszące innych

07.10.11, 21:53
w nawiązaniu do dzisiejszych wątków półkulinarnych

dlaczego śmieszą? pytam poważnie i każda opinia się liczy, konstruktywna oczywiście - "bo tak" odpada
varia napisała o kanapkach w metrze, każdy bez względu na upodobania polityczne pamięta pewnie jak śp. Maria Kaczyńska podrzucała reklamówkę do samolotu, śmieszą własnie kanapki domowe w samolotach i pociągach itd... (odrazu powiem, że jeśli głównym elementem humorystycznym jest tu torebka po X produkcie zamiast lunchboxu, to do mnie ten argument nie trafia :P )

przede wszystkim osoba robiąca kanapkę dla siebie wie z czego ją robi, gdzie i kiedy kupiła/ wyhodowała warzywa, jakie to mięso czy ser etc.. no nie zatruje się własną kanapką raczej i ma pewność, że miała czyste ręce ją robiąc i nic z nosa (sorrrrry wiem, ze hardkor :D) nie pociekło, czy tam łupież jakiś.. w podróżach brak zatrucia to +100 do planu akcji :)

a poza tym cena kanapki kupnej a kanapki domowej to jakieś 300% marży na niekorzyść kupnej

więc czemu ah czemu wstyd to?
u mnie w pracy na potęgę zamawiają"chińczyka" , kanapki nosi czy robi na miejscu garstka, chińczyk, drogi, śmierdzący i powoduje problemy gastryczne, czego czasami nie da się ukryć.. więc?
już w szkole kanapka traktowana jest jako obciach, sama X lat temu wywalałam kanapki do kosza czego bardzo do dzisiaj żałuję.. ale jak widac dorośli często też kanapkę jako obciach traktują.. po raz enty.. o co chodzi?

w nowoczesnych przepisach czy wizjach kulinarnych kanapki na przyjęciu, nawet gdy jest stół szwedzki, to też obciach, bo w modzie jest melon zawinięty w szynkę parmeńską czy galaretki z mięsem, różne skomplikowane mniej lub bardziej twory no ale nie kanapki przecież (nawet najsubtelniejsze, najładniejsze, najładniej zrobione).. czyli kanapka passe wszędzie i zawsze, a jednak jest

czyli co kanapkowiskrytożercy łączmy się czy jak?
    • wicehrabia.julian Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 21:57
      nie zauważyłaś, że śmieszy nie samo jedzenie kanapek, ale miejsce w którym się to robi
      • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:01
        ok, samolot (napisałam niżej) jest obśmiewany, a ja wolę naprawdę dobrą, swoją kanapkę niż oferowaną nawer gratis przez niewiadomokogo.. wstydem to powinny być pijackie zachowania (chociaz i to jestem w stanie zrozumieć, bo też boję się latać)

        napisz mi kiedy można na luzie zjeść kanapkę, bo ja widzę coraz mniej takich miejsc i sytuacji, w których jest na to "społeczne przyzwolenie"
        • wicehrabia.julian Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:11
          vandikia napisała:

          > napisz mi kiedy można na luzie zjeść kanapkę, bo ja widzę coraz mniej takich mi
          > ejsc i sytuacji, w których jest na to "społeczne przyzwolenie"

          pora nie gra roli, liczy się miejsce, mnie śmieszy i żenuje jak np ktoś obżera się w pracy przy kompie, zamiast iść do jadalni

          na wszystko jest czas i miejsce
          • lacido Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:13
            w mojej pracy nie ma na to miejsca :)
            • wicehrabia.julian Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:16
              lacido napisała:

              > w mojej pracy nie ma na to miejsca :)

              to sprzeczne z przepisami, pracodawca ma je zapewnić, a jeśli tego nie robi, to jest badziewiarzem i z takiego miejsca trzeba się ewakuować
              • lacido Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:17
                zacytuj jakiś przepis :)
                • diabel.lancucki Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 11:30
                  Art. 134. KP: Jeżeli dobowy wymiar czasu pracy pracownika wynosi co najmniej 6 godzin, pracownik ma prawo do przerwy w pracy trwającej co najmniej 15 minut, wliczanej do czasu pracy.



              • potworski Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 14:39
                wicehrabia.julian napisał:

                > to sprzeczne z przepisami, pracodawca ma je zapewnić, a jeśli tego nie robi, to
                > jest badziewiarzem i z takiego miejsca trzeba się ewakuować


                Znowu pie...nąłeś głupotę na forum. Który przepis mówi o tym, że pracodawca ma zapewnić jadalnię/stołówkę?
                • senseiek Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 21:24
                  to pewnie jakas korporacyjna dziwka, co to wymaga komory i fury, prywatnego lekarza itd itp od pracodawcy..
            • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:17
              a to zgodne z przepisami? serio?
          • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:16
            yhmm sądny dzień jakiś dla mnie nastał
            ale racja
            no i zdrowiej niż łykanie przed kompem
    • lacido Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 21:59
      dziś przed wybyciem na uczelnię kupiłam kajzerki, w domu dołożyłam kiełbasę krakowską, jedną pożarłam w busie druga po drodze - były zajebiaszcze :D
      • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:07
        to Cię pewnie obsmarują :P
        nop naj naj bardziej jaskrawa sytuacją z kanapkami w miejscu publicznym była powtarzana przeze mnie scenka rodzajowa jak to pod BUWem w Warszawie do prawie pustego autobusu wsiadła starsza pani - ok 70 lat, umalowana, wykolczykowana, w futrze i z wielkimi tobołami i zajęła 3 miejsca na 4 wolne (2 podwójne siedzenia vis a vis) no na 1 ja siedziałam :D .. a po drogiej stronbie autobusu, równoległe siedzenie do mojego siedział studencina (widziałam go w BUWie) i jadł nieszczęsną kanapkę, taki skurczony był i jadł delikatnie.. dosłownie jakbym tam teraz była

        autobus ruszyła, a starsza pani zajmująca 3 siedzenia :D zaczęła na cały regulator "jak to się chamstwo pozjeżdżało do Warszawy i je w autobusach" :))))) cały wywód był, jak słowo daję, począwszy do tego, kto walczył w jakiej wojnie i ilu tu warszawiaków itd..
        ale wiem, że sporo osób by przyjklasnęło i to smutne jest
        • lacido Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:10
          o matko jedyna myślałam, że spotka mnie lincz za kiełbasę w piątek ;)
          • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:21
            eee? :)

            ale żeby nie było kolorowo.. mam kolegę w pracy, jego imię "na przekór", a drugie "głupek"
            je różne rzeczy ale w Wielki Piątek ZAWSZE przynosi kiełbachę, gotuje i odpowiednio komentuje mimo, że większość w firmie katolicja i się z tym nie kryje
            i to jest chamstwo i prostactwo obrazkowe

            żeby nie było, mamy też inne wyznania w średniej firmie i w święto żalu czy zadumy tez się staramy zachowywać.. szacunek po prostu

            i już tak na marginesie.. w zwykłe piątki to chyba nie jest post nakazany a dobrowolny? a osobiście chciałabym żeby wszyscy w piątki byli bezmięsni, taki myk dietetyczny i zdrowy :)
            • lacido Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:25
              nie wiem jak to jest, ale kilka razy słyszałam historię typu:
              - robię sobie kanapkę i nagle przypomniałam sobie ze dzisiaj PIĄTEK!!!
              +weekend się zaczyna?
              - nieeeee kiełbasę wyciągnęłam i mało brakowało ;)
              • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:36
                :) a to hipokryzja lub nałóg tak zwany nawykowy, spoko :P
                • lacido Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:40
                  rozwala mnie to po prostu, jakby przez to zjedzone mięso miała nastąpić apokalipsa ;/
                  • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:48
                    to dość trudny temat, jakbyś swojemu dziecku zaczęła od małego wmawiać, że środa to jest bankowo szczęśliwy dzień tygodnia, to by wierzyło w to pewnie całe życie
                    wychowanie, dorastanie w danym klimacie, niezrozumienie jakiś kwestii, utrwalanie kontrowersji przez przeciwników i wiele innych

                    a w sumie to co napisałas chyba można nazwać "myśleniem magicznym", to termin psychologiczny, jak chcesz to poczytaj, bo zagadnienie ciekawe, szczególnie jeśli dotyczy dorosłych ludzi
                    • lacido Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:55
                      coś jak niestawanie na pęknięta płytę chodnikową ;)
                      • ipone123 Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 02:56
                        lacido napisała:

                        > coś jak niestawanie na pęknięta płytę chodnikową ;)

                        nie, to akurat ma inna nazwe w psychologii: nerwica natręctw. tez ciekawe i tez polecam... ;)
                        • lacido Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 19:26
                          no niezupełnie
              • hermina5 Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 10:31
                Hmmm, może dlatego, ze jestem wege mnie takie rzeczy nie spotykają...Albo ja w ogole nie znam katolików? Ktoś na to jeszcze zwraca uwagę?

                A tak poważnie - kanapki są cudowne, zdecydowanie lepsze niż wszystkie te lancze srancze;/ Zwłaszcza, że jeśli nie je się rano, to chyba cięzko zacząć od zjedzenia obiadu...Poza tym,to jest naprawdę szybka przekąska i łatwo zjesc ją w biegu, a to czasem tez się liczy.

                Doskonała jest kanapka typu razowiec+masło+ "zółty ser" w podrózy - tego żadna knajpa przydrożna ci nie da.

                Moim zdaniem, to cięzko jest konsumować własnoręcznie przyrządzone paciaje typu kasza czy surówka, wszyscy się gapią, jakby zobaczyli UFO.
                • misself Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 11:24
                  hermina5 napisała:
                  > Moim zdaniem, to cięzko jest konsumować własnoręcznie przyrządzone paciaje typu
                  > kasza czy surówka, wszyscy się gapią, jakby zobaczyli UFO.

                  W jakiej ja cudownej firmie pracuję. Nikt mnie nawet nie zapytał, o co chodzi, jak jadłam przez tydzień samą kaszę jaglaną... Nikt mi się też nie gapi w talerz, a przynajmniej nie odczuwam tego.
        • salma75 Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 15:35
          vandikia napisała:

          > do prawie pustego autobusu wsiadła starsza pani - ok 70 lat, umalowana, >wykolczykowana, w futrze i z wielkimi tobołami i zajęła 3 miejsca na 4 wolne...

          To musiała być pani Halinka.
          pani-halinka.pl/
          ;)
      • misself Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 11:21
        lacido napisała:

        > dziś przed wybyciem na uczelnię kupiłam kajzerki, w domu dołożyłam kiełbasę kra
        > kowską, jedną pożarłam w busie druga po drodze - były zajebiaszcze :D

        Nie mam nic do kanapek ani tym bardziej do krakowskiej, ale uważam, że jedzenie w miejscach publicznych nie gastronomicznych produktów silnie woniejących nie jest zbyt grzeczne wobec np. współpasażerów ;-)

        Do tej kategorii zaliczam:
        - jajka na twardo
        - ryby (wędzone i nie tylko)
        - większość wędlin podwędzanych
        - banany w upale
        - cebulę i czosnek
        - sery pleśniowe

        Kiedyś jechałam autobusem komunikacji miejskiej na Górnym Śląsku, siedzący obok mnie pan wyjął pudełko z karminadlami (kotletami mielonymi) oraz pół chleba i jął się pożywiać, zapijając colą. Pół autobusu śmierdziało tymi kotletami.

        Rozumiem głód. Sama go przecież odczuwam. Ale niekoniecznie trzeba innym fundować doznania zapachowe, można sobie zrobić kanapkę z serem żółtym czy szynką, które nie perfumują okolicy na 10 metrów.
        • triismegistos Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 14:32
          Otóż to!
    • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 21:59
      i poważnie zupełnie i nie wymagam odpowiedzi..
      nie uważacie jak zajrzycie tak w głąb siebie, że często coś co nas śmieszy jest tak naprawdę obiektem naszej zadrości?
      ok głupota może śmieszyć
      ale kawa (nie mam czasu, kasy, nie wpadłam/em na to że tak można) czy kanapka (nie mam czasu, nie chce mi się, nie ma mi kto zrobić, nie mam pomysłu) czy w ogóle powinny śmieszyć? może w sytuacji gdy idziemy do eleganckiej restauracji czy restauracji w ogóle ze znajomymi i wyciągamy własne kanapki - no to Bareja istny i salwy śmiechu wskazane ale w sytuacjach codziennych?
      dlaczego ja mam się zgadzać i doładac komuś do interesu? czemu mam kupić kanapkę za 12 zł w samolocie, której wartość wynosi max 2,5 zł? bo ktoś wygrał przetarg na catering i ma wolną rękę na ustawianie cen? i dlaczego mam przeplacać w takich drobnych sprawach?

      znam wiele starszych ode mnie sporo osób, które przysłowiowo liczą się z groszem. dobrze na tym wychodzą.


      nie wstydźcie się domowych kanapek!
      :D
      • lidka_77 Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:10
        co do tej kawy to nie tyle śmieszy (w sumie nie śmieszy) co zadziwia, i to nie tyle kawa kupiona na wynos w jakiejś kafejce - w papierowym kubeczku, ale kawa brana z domu w kubku termicznym. Dlaczego? Bo rozumiem potrzebę wypicia kawy na mieście, kiedy nie ma się czasu usiąść itd. jest się w drodze itd. Ale kiedy wychodzę z domu to najczęściej udaję się do miejsca, w którym będę mogła wypić kawę (albo zrobię ją sobie sama w pracy, albo ewentualnie kupię) i podróż do tego miejsca nie zajmie mi 2 godzin czy więcej.
        Co prawda zimą można się złamać - nawet krótka podróż w tramwajach, które zamarzają to nic przyjemnego, i taki kubek może uratować życie/samopoczucie :)

        Więc - w sumie wszystko zależy od miejsca i okoliczności. Termos na krótką podróż tramwajem raczej nie, kubek termiczny w okropne mrozy - czemu by nie, kanapka do pracy - to na pewno oszczędność i pewnośc tego co się je, ale wędzona noga kurczaka jedzona w tramwaju przez super laskę z zacięciem zwierza wgryzającego się i wyszarpującego kawałki mięsa, przy pełnym tramwaju ludzi i miejsc siedzących to już raczej happening jak dla mnie (obrzydliwy na dodatek..) - sytuacja autentyczna :)
        • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:43
          mogę Ci odpowiedzieć za mojego męża, bo ja aż taką fankąkawy nie jestem
          lubię zaszaleć czy kupić na mieście - co pisałam w wątku obok ale w kubku termicznym nie biorę
          ale mój mąż idąc ze mną do lasu na grzyby na 4 godziny o świcie bierze 1,5 litrowy kubek kawy, bo dla mnie rozrywką są grzyby, dla niego kawa :P
          to samo w korkach.. łatwiej je przeżyć :)

          serio widziałaś laskę wgryzającą się w wędzoną nogę w tramwaju? :D
        • gram.w.zielone Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 23:40
          Ja codziennie popylam do roboty z termosem kawy, mimo, ze mieszkam w miescie, gdzie jest Starbucks albo inny Dunkin Donuts na kazdym rogu... ba, mamy nawet Starbucksa w pracowym budynku. Po prostu kawa zaparzona w domu mi bardziej smakuje :-) Finansowo tez mi sie oplaca, po duzo kawy pije.
        • marrysienka Uwielbiam herbatę w kubku termicznym iwłasny obiad 10.10.11, 15:35
          Uwielbiam herbatę w kubku termicznym. Po pierwsze, rano nigdy nie mam czasu na zrobienie sobie herbaty. Po drugie, herbata zawsze jest taka jaką lubię - a pijam czasem bardzo dziwne herbaty. Po trzecie, nie każdy jedzie w miejsca, gdzie może sobie zrobić herbatę. Np. na uczelni nie ma takiej możliwości. Ale to już przecież innych nie obchodzi.

          A swój własny obiad uwielbiam nosić, bo mam tylko 20 minut przerwy na obiad razem z chmarą innych studentów i nigdzie raczej nie kupię sobię w tym czasie dobrego obiadu. W dodatku, skoro jest jesień, robię sobie dużo makaronowych sałatek - sałata, pomidor, może papryka, jakieś warzywa, do tego mięsko w kostkę, albo serek feta albo jakieś białko, wypełniacz-makaron i przyprawy. Pyszne, dobre na chłodno, dla mnie lepsze niż kanapki - ja nie lubię jeść na sucho. Kupię sobie mały termos obiadowy i jak zima przyjdzie, to będę jadała na ciepło.
        • oldbay Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 18:47
          Jak emigrowałam to Tata mnie odwiózł na lotnisko i na parkingu piliśmy domową kawę z termosu. Kurczę, nawet teraz łzy mam w oczach jak o tym pomyślę, ze wzruszenia oczywiście ;-) Zapowiedziałam mu, że jak wrócę następnym razem to ma mnie odebrać i przywieźć kawę i usiądziemy sobie i się napijemy tak jak wtedy :-)

          A poza tym to tu gdzie teraz mieszkam robienie sobie własnej kawy "na drogę" w kubku termicznym (czy jak to się tam nazywa), własnego domowego jedzenia do pracy to oznaka ZARADNOŚCI, pracowitości i na pewno nie jest to powód do wstydu. Starbaksowe wynalazki mogą być dobre co jakiś czas ale codzienne płacenie za markę zamiast za kawę w czasach kryzysu gospodarczego to czysta głupota. Kanapkę/lunch kupiony "na mieście" też zdarza mi się zjeść ale domowe żarcie ma ogromną nad nim przewagę, finansową, zdrowotną itp więc nie ma się czego wstydzić.
          Oczywiście wszystko z umiarem i rozsądkiem, śmierdzących jaj czy kiełbachy w tą kanapkę wkładać nie trzeba.
    • triismegistos Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:00
      Cóż, kanapki to żarcie, które najlepiej wchodzi mi na śniadanie. Pierwsze śniadanie. W pracy (jak musiałam udać się do biura) najlepiej wchodziły mi jakieś paciaje warzywaryżmięso łatwe do odgrzania w mikrofali.
      Ale kanapek się nie wstydzę, zdarza mi się takowe robić w podróż.
      A na imprezach owszem, zdarza mi się takie podawać i podobno wychodzą mi dobre.
      • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:08
        kocham :D
      • misself Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 11:29
        triismegistos napisała:

        > Cóż, kanapki to żarcie, które najlepiej wchodzi mi na śniadanie. Pierwsze śniad
        > anie. W pracy (jak musiałam udać się do biura) najlepiej wchodziły mi jakieś pa
        > ciaje warzywaryżmięso łatwe do odgrzania w mikrofali.

        To ja odwrotnie - w pracy zwykle jem sałatkę albo kanapki (nie mamy mikrofali, a trudno ciągle zamawiać catering), a na śniadanie w domu zupy mleczne itp., jajecznicę, omlet i różne takie na ciepło.
    • maple_syrup Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:00
      Uwielbiam kanapki. Często na wyjazdy przygotowuję takie dla siebie i współtowarzyszy i wszyscy są zadowoleni. I właśnie to, że wiem z czego są zrobione, że są świeże, mają wszystko to, co lubię i co mogę jeść (ze względów zdrowotnych muszę unikać pewnych produktów i jedzenie na mieście lub w trakcie podróży, to dla mnie często duży problem) przemawia na ich korzyść. Nie mogę znieść tylko jak ktoś je kanapkę zrobioną z chleba lub bułki i kotleta - wydaje mi się to bardzo nieapetyczne.
      • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:14
        No właśnie, wiemy co jemy, sami zrobiliśmy i w czym to ma być niby lepsze od lunchu ulicznego.

        A już taka kanapka plus np. programista dla większości jest potwierdzeniem tezy. Kanapka plus pani prezes jest już niekoniecznie pasującym do siebie zestawieniem.
        Już sobie wyobrażam przerysowując jak asystent/ka podaje jakiejś pani prezesowej kanapkę z mielonką turustyczną i pomidorem i taka pani prezes łamie się czy wypada raz na 10 lat zjeść bo pamięta, że na obozie było to niczym orgazm czy raczej musi zwolnić asystenta, bo śmie jej coś takiego dać :D ... i to przy ludziach! i jak to o niej (ja pier..dolę qrwa mać w myślach oczywiście) świadczy?

        'śmieszne ludzie są :)' bardzobardzo.
        • marguy Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:26
          Wandzia,
          podpisuje sie pod tym co napisalas wszystkimi czterema lapami jakie mam.

          Przez lata cale pracowalam jezdzac po swiecie i jedzac w miejscach bardzo roznych: od przydroznej budki z pierogami do gwiazdkowych knajp i juz nawet nie jestem w stanie policzyc ile razy teskno mi bylo za moja kanapka z zoltym serem, szynka i lisciem salaty.

          A propos jedzenia w podrozy, to kiedys podrozowalam z szefem wielkiej miedzynarodowej sieci sklepow o wielkim metrazu. I wiecie co on mial zawsze w kieszeni? starannie opakowane dwie pajdy suchego chleba, bo kiedys o malo co nie padl z glodu w gigantycznym korku spowodowanym zawieja. Korzystajac z cudzych doswiadczen dorzucilam do mojego podrozniczego menu (czarna czekolada i witamina C oraz woda) suchy chleb.
          Bo dobry chleb, nawet bardzo suchy, da sie zawsze jakos zjesc. Szynka padnie, ser odjedzie, salata zwiednie, maslo zjelczeje a chleb nie.
          • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:56
            :)
            no to ciekawe bardzo co piszesz.. też zaczęłaś robić podróżne menu w związku z czymś, czy tak ot? Bo ja od jakiegoś czasu małą butelkę wody jedynie wożę i magnez w tabletkach. Jak mi słabo czy coś, magnez+woda+50 sekund i mogę dalej. Czekoladę też woziłam ale raz zapomniałam wyjąć na dzień, a ekhmmm ciepławo było. Mycie wnętrza nieciekawe i żmudne :P
        • maple_syrup Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:28
          Baudzo baudzo. Śmieszne jest to, że za bardzo się przejmują tym, co inni o nich myślą i co wypada, a co nie.
          Poza tym, nawet kanapka z mielonką turystyczną może wyglądąć ładnie i tak, że nawet pani prezes się skusi ;) Pamiętam, jak pierwszy raz zrobiłam mojemu facetowi kanapki - początek spotykania się w domu, w sumie niewiele miał w lodówce, a mi udało się zrobić takie kanapki, że jak zobaczył, to zapytał czy może zasuszyć, bo mu szkoda jeść, tak to ładnie wygląda. Nie zasuszył, zjadł i stwierdził, że do tej pory miał małe pojęcie o kanapkach...
          • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:58
            :) :) miła opowiastka :)

            ja pamiętam jak na jakimś obozie po marnym jedzeniu zobaczyłam na drewnianym stole talerze pełne kanapek z mielonką i pastą (biały ser+wędzona makrela) .. o mamma mia od tamtej pory są to moje kanapkowe number one! :D
            • maple_syrup Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 23:01
              Mielonka rządzi ;)
    • salma75 Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:17
      vandikia napisała:


      > czyli co kanapkowiskrytożercy łączmy się czy jak?

      Absolutnie! Jestem bardzo prokanapkowa :).
      I moje dzieci dopominają się o kanapki do szkoły, zwłaszcza swoje ulubione - z pieczonym indykiem :).
      Nie ma jak swoja kanapa :D.
      • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:23
        o, a jak pieczesz indyka? bo mi często wychodzi zbyt suchy, a to jednak jedno ze zdrowszych mięs i przyjmę każdy przepis do wypróbowania :D
        • triismegistos Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:45
          Ja czasem piekę indycze filety. Miksuję w mikserze pastę z różnych różności (ostatnio pęczek świeżego majeranku, miękkie masło, jeda gruszka, jedna śliwka, sos sojowy i wódka), nacieram dokładnie (czasem robię kieszeń i napycham taką pastę do środka), i piekę w gęsiarce jakieś 50 minut na kilo mięcha. Najważniejsze jest by
          a) nasmarować tymi ingrediencjami mięso najpóźniej dwie godziny przed pieczeniem, a najlepiej dzień wcześniej
          b) po upieczeniu nie wyciągać od razu z piekarnika, nie krić, niech w spokoju wystygnie i odpocznie
          • funny_game Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:53
            Brzmi ślicznie, robię.
          • salma75 Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 23:00
            triismegistos napisała:

            > Ja czasem piekę indycze filety. Miksuję w mikserze pastę z różnych różności (os
            > tatnio pęczek świeżego majeranku, miękkie masło, jeda gruszka, jedna śliwka, so
            > s sojowy i wódka), nacieram dokładnie (czasem robię kieszeń i napycham taką pas
            > tę do środka), i piekę w gęsiarce jakieś 50 minut na kilo mięcha. Najważniejsze
            > jest by
            > a) nasmarować tymi ingrediencjami mięso najpóźniej dwie godziny przed pieczenie
            > m, a najlepiej dzień wcześniej
            > b) po upieczeniu nie wyciągać od razu z piekarnika, nie krić, niech w spokoju w
            > ystygnie i odpocznie

            Ja pierś robię rzadziej, nie przepadam za białym mięsem, ale udziec piekę wg. tych samych zasad - na noc do lodówki i nie otwierać mięsa zaraz po upieczeniu.
            Dodatkowo zamykam pory by wilgoć mięsiwa zatrzymać, szybko podsmażając indyka i pierwsze 15 minut piekąc go w wyższej temperaturze.
            • triismegistos Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 23:28
              Udziec też lubię bardzo, ale inne smaki mi pod niego podchodzą. Na przykład ziele angielskie, jałowiec, ząbek czosnku, cebulka i burbon. No i zamiast masła smalec. A jak mam zachomikowany kaczy tłuszczyk to już w ogóle poezyja.
      • marguy Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:28
        salma,
        co z tym indykiem?
        Takze poprosze o przepis :)
        • salma75 Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:56
          Kobiety kochane, nie mam specjalnego przepisu :).
          Biorę udziec - duży - 1-1,5kg, przyprawiam go porządnie - sól, papryka, duuużo czosnku - szprycuję czosnkiem, pieprz ziołowy, majeranek, a jak nie mam czasu to obsypuję mieszanką przypraw Kamis - do indyka lub złocisty kurczak (taka z dodatkiem curry). Polewam odrobinę oliwą z oliwek i do lodówki na noc.
          Następnego dnia rozgrzewam brytfankę z niewielką ilością oleju, obsmażam udziec, w międzyczasie rozgrzewam piekarnik do 220 stopni. Podsmażony udziec podlewam wrzątkiem, do wody wrzucam kostkę rosołową, zamykam brytfankę i do piekarnika. Trzymam w 220 stopniach 15 minut. Po 15 minutach otwieram na moment by mięso pooblewać sosem, zamykam zmniejszając temperaturę do 180 i trzymam kolejne 15 minut. Znowu otwieram i przewracam mięso na drugą stronę, wkładam na następne 15 minut do piekarnika. Po kwadransie oblewam sosikiem i na ostatnie 15 minut indor ląduje w piekarniku. Po godzinie pieczenia wyłączam piekarnik, uchylam go, brytfanki nie otwieram dopóki nie przestygnie.

          Wszystko robię na oko, czasami piekę krócej, czasami dłużej.

          Jemy na ciepło z ryżem robionym na śmietanie, w curry i warzywami na parze gotowanymi lub na zimno do kanapek :).
          • lacido Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 23:13
            no i jestem głodna ;/
            • marguy Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 23:24
              no i ja tez !

              dziekuje, salmo :)
    • happy_time Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:18
      Nie lubię gotowych kanapek, wolę sama zrobić z tego co lubię. Raczej nie spotkałam się z tym, żeby ktoś się z tego śmiał. Czasami zdarza się, że ktoś np w pracy ze zdziwieniem zapyta, o której wstaje, że zdążę zrobić rano kanapki :)
      • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:28
        no kurna serio kanapki są passe dla większości!
        ale chwalić dobra duszo, że sobie robisz
        wystarczy chcieć :)
        • happy_time Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:42
          To u mnie w pracy dziwni ludzie pracują bo niektórzy zazdroszczą, że komuś chce się zrobić zakupy, chwilę wcześniej wstać i zrobić kanapki. Tych, którym się chce jest niewielu.
          Poza tym odpada czekania, aż przywiozą jedzenie. Czasami się spóźniają i zamiast około 10 przyjeżdżają czasami o 12 :)
    • chersona Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:20
      od podstawówki byłam kanapkowcem. byłam niejadkiem. niezjedzone kanapki chowałam po szufladach w biurku albo wyrzucałam przez okno. któregoś dnia o procederze zawiadomiła mamę dozorczyni - pod naszym oknem była górka kanapek. te z szuflad zaśmiardywały się.
      do pracy też sobie robię i jestem w mniejszości. koleżanki rozłażą się po wyszynkach: tu sałatka, tu bliny, tu pierogi a ja z tymi kanapkami. zarzucono mi nadmierną miłość do chleba.
      • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:31
        ahahahahh no znam znam te kanapki w szufladach, plecakach.. masakra :)

        no ja ostatnio się połasiłam na kupnego kartacza, odchorowałam
        może są osoby, które mają silne żołądki i im wszystko jedno co jedzą ale moim zdaniem to się prędzej czy później zemści.. a teraz jest taki wybór pieczywa, masła, serów czy mięs/wędlin i dodatków, że naprawde wystarczy uruchomić wyobraźnię i mieć przez okrągły rok codziennie coś innego własnoręcznie zrobionego i zdrowego lub w miarę zdrowego ;)
        • triismegistos Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:47
          Ponieważ jestem leń śmierdzący jem kupne kartacze w 9 przypadkach na 10. Ale kupuję w sprawdzonym miejscu, w Suwałkach i zawsze są wyborne.
          • milkygirl Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 11:22
            Bar Polski w Suwałkach ;D najfantastyczniejsze kartacze jakie jadlam ;-)
            <slini się>
            jedyne czego nie mogę odżałować po rozstaniu z exem z tamtych okolic ;-)



            Ja się nigdy nie wstydzilam kanapek, czy to w pracy, czy na studiach czy w autobusach...a zdarzało mi się i po plebejsku suche bułki pogryzać w pędzie z jednego miejsca do drugiego ;-)
            Jak ostatnio zrobilam kanapki - bulki w ksztalcie serduszek - robia u mnie takie w jednym miejscu w miescie, wedlinka, ser, papryka - na jakis calodniowy wypad z chlopem, to pozarl z zachwytem.

            Ja tam sie nigdy nie krylam z kanapkami
    • kitek_maly Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:22
      Ja sobie robię do pracy i nikt się ze mnie nie śmieje.
      Jak bym miała czekać do obiadu, to chyba bym z głodu umarła.
      • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:32
        jesteś pewna, że nie szepczą po kątach "o kitek od kanapek"? :P :>
    • amused.to.death Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:25
      mnie nie śmieszą, może dlatego, że ja zabieram je czasami do pracy - podobnie inni znani mi ludzie.

      nie lubię margaryny w kanapkach
      jeśli chodzi o ser czy wędlinę - też mam ulubione.
      Mam jedno miejsce, w którym lubię kupić sobie kanapki, w innych - chyba już wolę drożdżówkę.

      Aha, do pracy biorę czasami kawę w kubku termicznym.
      W domu mam ekspres i dobrą kawę - w pracy tego nie mam.
      Kupno kawy w sieciówce w papierowym kubku jest dla mnie bez sensu, bo po pierwsze muszę drogi nadłożyć (niewiele ale zawsze), a po drugie wypić od razu, bo wystygnie.

      W samolocie zazwyczaj wolę przecierpieć kilka godzin niż kupować to co mają na pokładzie - chyba że w cenie biletów - wtedy jem, ale też nie zawsze.
      • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:34
        odniosę się do kawy w kubku t.

        ja to lubię, może dlatego, że jestem zbyt uczuciowa i prócz tego co ma mw kubku ważne jest dla mnie kto zrobił i gdzie albo w jakim klimacie
        ciężko nie? :P
    • disa Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:28
      nie zgadzam się z Tobą
      na bankietach są kanapki w różnych wariantach małe tapasy lub tartinki -ja kto woli

      ja jeśli kiedykolwiek będę pracowała w biurze to z powodu alergii pokarmowych pewnie będę wytykana palcami bo będę miała zawsze swoje jedzenie (może nie codziennie kanapki bo mam alergie na gluten)

      lubię jadać w restauracjach, ale wole swoje jedzonko
      • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:35
        nie nie nie.. nie tartinki, tapasy.. KA NA PKI! :) jemy albo nie, tyle :)
        • disa Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:38
          ja kanapki lubię
          i kromki ;]
          mimo iż nie mogę jeść chlebusia :(
          Moja Mama piecze REWELACYJNY chleb
          • maple_syrup Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:56
            Możesz jeść chleb, tylko że "specjalny". Mi się coś przyplątało kilka miesięcy temu (nie wiem co, bo mnie nikt nie może zdiagnozować) i też jestem na diecie bezglutenowej (bo jedynie to mi pomaga) i czasem udaje mi się kupić naprawdę dobre pieczywo bezglutenowe. Ceny są koszmarnie wysokie, ale wolę zjeść jedną dobrą kanapkę, niż nie jeść wcale.
            • disa Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 23:00
              oj.. jeśli to na gluten to współczuję
              nie lubię bezglutenowych rzeczy, bezglutenowego makaronu po prostu nie przełknę

              odstaw też może mleko ? -ja mam też na nie alergie
              małe ilości są OK, ale sztucznych jogurtów/serów nie toleruję
              • maple_syrup Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 23:08
                Wiem, że te rzeczy nie smakują jak normalne, strasznie trudno było mi się przestawić na inny rodzaj pieczywa i makaronu (tego prawie nie jem, bo też mi nie smakuje) po 25 latach normalnego jedzenia, a muszę przyznać, że lubię gotować, dobrze mi to wychodzi, więc sobie dogadzałam. Piekłam chleby, ciasta i inne cuda i właściwie z dnia na dzień coś mi się stało, zaczęła się wysypka itp. Nic nie pomagało, więc przez miesiąc jadłam tylko ryż, brokuły i wiejskiego kurczka, potem zaczęłam sprawdzać co wywołuje reakcję i okazuje się, że wszystkie produkty zawierajace pszenicę, jęczmień, owies itp. i produkty mleczne. Dziwne jest jedynie to, że z badaniań, robionych u różnych specjalistów, zupełnie nic mi nie wyszło...
                • disa Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 23:14
                  mam tak samo ;]
                  pocieszę Cię, że z czasem mi się uspokoiło
                  i mogę np. raz na tydzień zjeść makaron, pizzę i żyję
                  ale jak przesadzę to mam ból brzucha taki, że prawie mdleje
                  Z zabawnych historii jak jedzenie może zaszkodzić ... wylądowałam kilka razy w szpitalu wiesz: okropny ból brzucha, dreszcze, pot na czole - myślałam, że umieram. Dopiero po 3 ataku (i zastrzyku w tyłek) dotarło do mnie, że to po nachosach :)
                  Odstawiłam i nie ma umierania ;]
                  • maple_syrup Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 23:21
                    O matko! Ja na szczęście czegoś takiego jeszcze nie miałam, ale współczuję... Nachosy czasem są z pszenicą i jakimiś posypkami z mlekiem i serem, ja wolę nie ryzykować, choć do filmu lubiłam sobie czasem pochrupać.
                    U mnie też nie ma tragedii jak zjem coś "normalnego" raz na jakiś czas, ale wolę unikać, bo potem sie tylko męczę.

                    Niestety muszę iść spać, bo jutro wstaję o nieludzkiej porze (4:45)...

                    Pozdrawiam i życzę smacznych kanapek ;)
    • grassant Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:31
      kanapki? brr, co za okropne określenie. Sandłicze się mówi.
      • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:35
        przepraszam :(
        • grassant Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:37
          zyskujesz na sympatii.
          pl
          • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:44
            dziękuję

            ;)
    • berta-death Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:38
      Chyba jakiś powrót do kanapek nastąpił. Dość często pociągami jeżdżę i mało kto kupuje kanapki. Natomiast sporo osób widuję z własną wałówką. Własną w sensie robioną w domu, bo to od razu widać taką kupioną w kiosku dworcowym. Ci z warsu co jezdżą od przedziału do przedziału to raptem ze dwie sztuki jakiś buł mają na składzie i nierzadko cały pociąg obskoczą i w drodze powrotnej dalej te buły siedzą. W sumie nic dziwnego. 5PLN za bułę wartą w sklepie 45gr, do tego plasterek wędliny albo sera, listek sałaty, plasterek ogórka i łyżkę majonezu to lekkie przegięcie.
      • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:45
        haha no właśnie "lekkie przegięcie" :)
        poza tym ja w swoje kanapki wkładam serce i już, są lepsze dzięki temu ;)
    • lacido Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:44
      teraz się mi przypomniała, że uwielbiam kanapkę z sałatką jarzynową :D
      • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:49
        mistrzem sałatek jarzynowych jest mój tata, mam słoiczek do odebrania jutro w domu rodzinnym, chcesz? :D jak wytrwa podróż, to Ci moge wysłać
        • lacido Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 22:54
          Kobito chcesz żeby mi jęzor uciekł??? :)
    • funny_game Cokolwiek śmieszące innych 07.10.11, 22:56
      Patrzę, kogo to (kanapki domowe, kawa na wynos, malowanie powiek na zgniłą perliczkę, itd.) śmieszy i jak widzę, że tych, co mnie ich śmiech nie interesuje, to robię swoje, mi na zdrowie :)
      • triismegistos Re: Cokolwiek śmieszące innych 07.10.11, 23:29
        Co to je zgniła perliczka?
    • jdylag75 Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 23:16
      Nie wszędzie tak jest, u mnie w firmie niemal wszyscy przynoszą sobie jedzenie w pojemnikach, mimo, ze co najmniej 4 źarcia na wynos mamy niemal pod nosem, kanapki albo domowe mamy, albo robimy w kuchni, wymieniamy się przepisami itd. wszystko zalezy od ludzi
    • aeris Re: domowe kanapki śmieszące innych 07.10.11, 23:16
      ??????
      u mnie w pracy jest wrecz przeciwnie. Kazdy patrzy z zazdroscia na moja ulubioona kanapke: swieza bulka, bekon, kozi ser, miod, na goraco..... widze tu jakies mega kompleksy autorki watku !
    • ipone123 Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 03:07
      No wlasnie ja tez nie wiem, o co chodzi:) tez jem kanapki i moj chlop tez dostaje do pracy domowe kanapki z polska wedlinka, poza tym ja czesto nosze jakies obiadki domowe w plastikowych kontenerach do pracy i sie czestujemy wzajemnie z szefem, ktory tez nosi i umie gotowac. Czasem - z lenistwa zazwyczaj, albo z braku czasu - zamawiam z zaprzyjaznionej restauracji cos na obiad, ktory mi donosza do firmy, a czasem jest to kanapka wlasnie stamtad (oni maja wlasne pieczywo, swiezutkie, wloskie smaki, wiec lubie te kanapki od nich). W ogole czasem tez robimy tak w pracy, ze kupujemy sobie krakersy i wedzonego lososia, albo jakies sery i robimy sobie taka tace przekasek :) Tez domowe, chociaz zrobione nie w domu ;) Nic w tym nie ma wstydliwego, wrecz przeciwnie - normalne, pyszne i na pewno tansze.
    • hambak_meri Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 07:38
      Posłużę się brzydkim cytatem z filmu: "... w d.upach się poprzewracało" z tego, że ludzie mają za dużo i zbyt wygodnie. Może to jakiś snobizm. Albo często w porze obiadowej ludzie mają chęć zjeść coś ciepłego. Ale żeby śmiać się z kanapek? Nasz naród dawno nie doświadczył głodu.
    • sumire Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 07:55
      nie zauważyłam niczego takiego. w mojej kompanii masa ludzi sama sobie robi drugie śniadania.
      powiem więcej - nie znam nikogo dorosłego, kto by się wstydził.
      nie dziwię się natomiast temu, że zamawiają jedzenie telefonem, albowiem sama wielokrotnie to robiłam. zdarza się, że zwyczajnie nie ma czasu. inna rzecz, że jeśli ktoś wstaje z łóżka 20 minut przed wyjściem do pracy (a znam takich), to nie będzie się bujał z przygotowywaniem kanapek.
    • sootball Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 08:09
      Pierwszego dnia kiedy szłam do liceum, wyrzuciłam kanapki do kosza. Booo już jestem taka dorosła i wszyscy tam też dorośli, przecież nie będą się bawić w takie dziecinady jak kanapki. Zdanie zmieniłam kilka godzin później, kiedy zgłodniałam, a wszyscy wokół wcinali kanapki.
    • qw994 Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 08:47
      Mnie nie śmieszą, wręcz przeciwnie - mam wielki szacun dla ludzi, którzy są w stanie poświęcić rano czas na zrobienie sobie kanapek do pracy :)
      • grassant Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 13:06
        kiedyś robiłem wieczorem :) jest jeszcze kwestia, o której możesz zjeść tę kanapkę? :)
        • qw994 Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 13:13
          Akurat kanapka jest mało problematyczna, jeśli chodzi o konsumpcję i nawet przy dużym stopniu zajętości można ją wszamać :) Chyba że rzeczywiście jest się ekstremalnie zapracowanym.
          • grassant Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 13:19
            nie chodzi o zapracowanie. w wielu biurach, także zawodach niedopuszczalnym jest jedzenie w godzinach pracy (na stanowisku pracy) :)
            • qw994 Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 13:23
              Uff, u mnie na szczęście jest dopuszczalne.
              • grassant Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 13:42
                na szczęście?

                moze jadłabyś mniej i o określonej porze? ;)
                • qw994 Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 13:47
                  I tak jem o określonych porach :)
    • cafem Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 08:57
      Ja też jestem kanapkowa!
      Codziennie do pracy przynoszę własne kanapki, podczas gdy połowa biura żywi się fasolą z puszki, żarciem z BKinga albo tradycyjnymi fish & chips.

      Moje lepsze:)
      • grassant Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 13:07
        kiedy to konsumujecie?
        • cafem Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 13:46
          > kiedy to konsumujecie?

          Inni w przerwie na lunch, a ja przy biurku, bo nie mam przerwy na lunch (na życzenie) i przez to mogę godzinę wcześniej śmignąć do domu:)
          • grassant Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 13:59
            ja przy biurku

            nie stajesz się przez to przedmiotem żartów i anegdot? :)
            • cafem Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 14:46
              > nie stajesz się przez to przedmiotem żartów i anegdot? :)

              A to niby czemu?
              Ludzie wokół pochłaniają chrupki, czekoladę, jeden kolega namiętnie dbający o ciało jada przy biurku marchewki, a ja kanapki.
              Wolnoć tomku przy swoim biurku; trzeba się bardziej wysilić, by sobie na żarty z siebie zasłużyć:)
              • grassant Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 15:46
                pracowałem kiedyś w firmie, w której pojadanie (kawa dopuszczalna) przy biurku było raczej nie do pomyślenia.
                W firmie popularne było pytanie: co robisz? co robi X, Y?
                Kolega P. dość często telefonował prywatnie. Na pytanie: co robi P? odpowiedź była: telefonuje. :)
                • cafem Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 16:07
                  > W firmie popularne było pytanie: co robisz? co robi X, Y?
                  > Kolega P. dość często telefonował prywatnie. Na pytanie: co robi P? odpowiedź b
                  > yła: telefonuje. :)

                  I prawidłowo:)

                  > pracowałem kiedyś w firmie, w której pojadanie (kawa dopuszczalna) przy biurku
                  > było raczej nie do pomyślenia.

                  U nas teoretycznie nie wolno, a w praktyce wszyscy to robią. Mnie to w ogóle dużo więcej wolno, ale ja po pierwsze dużo przywilejów sobie wynegocjowałam, a po drugie jestem im bardzo potrzebna:)
    • moonogamistka Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 09:39
      Nie chce mi sie wierzyc, ze kogokolwiek obchodzi co i jak jem- dopoki robie to w miare kulturalnie, ani czy pije kawe na ulicy i inne takie problemy z d... To chyba jakas obsesja. Troche tolerancji i rozluznienia posladow, a wszystkim bedzie sie zylo przyjemniej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja