vandikia
07.10.11, 21:53
w nawiązaniu do dzisiejszych wątków półkulinarnych
dlaczego śmieszą? pytam poważnie i każda opinia się liczy, konstruktywna oczywiście - "bo tak" odpada
varia napisała o kanapkach w metrze, każdy bez względu na upodobania polityczne pamięta pewnie jak śp. Maria Kaczyńska podrzucała reklamówkę do samolotu, śmieszą własnie kanapki domowe w samolotach i pociągach itd... (odrazu powiem, że jeśli głównym elementem humorystycznym jest tu torebka po X produkcie zamiast lunchboxu, to do mnie ten argument nie trafia :P )
przede wszystkim osoba robiąca kanapkę dla siebie wie z czego ją robi, gdzie i kiedy kupiła/ wyhodowała warzywa, jakie to mięso czy ser etc.. no nie zatruje się własną kanapką raczej i ma pewność, że miała czyste ręce ją robiąc i nic z nosa (sorrrrry wiem, ze hardkor :D) nie pociekło, czy tam łupież jakiś.. w podróżach brak zatrucia to +100 do planu akcji :)
a poza tym cena kanapki kupnej a kanapki domowej to jakieś 300% marży na niekorzyść kupnej
więc czemu ah czemu wstyd to?
u mnie w pracy na potęgę zamawiają"chińczyka" , kanapki nosi czy robi na miejscu garstka, chińczyk, drogi, śmierdzący i powoduje problemy gastryczne, czego czasami nie da się ukryć.. więc?
już w szkole kanapka traktowana jest jako obciach, sama X lat temu wywalałam kanapki do kosza czego bardzo do dzisiaj żałuję.. ale jak widac dorośli często też kanapkę jako obciach traktują.. po raz enty.. o co chodzi?
w nowoczesnych przepisach czy wizjach kulinarnych kanapki na przyjęciu, nawet gdy jest stół szwedzki, to też obciach, bo w modzie jest melon zawinięty w szynkę parmeńską czy galaretki z mięsem, różne skomplikowane mniej lub bardziej twory no ale nie kanapki przecież (nawet najsubtelniejsze, najładniejsze, najładniej zrobione).. czyli kanapka passe wszędzie i zawsze, a jednak jest
czyli co kanapkowiskrytożercy łączmy się czy jak?