domowe kanapki śmieszące innych

    • rubarom Do Vandikiki 08.10.11, 09:50
      Nie wiem, czy się nie powtórzę, bo całego wątku nie czytałam, jednak w środkach komunikacji nie wolno spożywać posiłków i jest regulamin, który o tym mówi. Zresztą jest to bardzo słuszne, można kogoś pobrudzić itp., a wyobraźmy to sobie zwłaszcza w tłoku.
      Uwaga owej starszej pani względem tego studenta, że to buractwo, miała więc podstawy (abstrahując rzecz jasna od reszty, którą ta pani wypowiedziała).
      • hermina5 Re: Do Vandikiki 08.10.11, 10:47
        Raczej wątpię, aby ktoś mógł kogoś pobrudzić kanapką , co innego badziewiem na wynos typu hamburger. I zdecydowanie wolę, żeby człowiek coś zjadł w autobusie niż zemdlał w tymże samym autobusie, co się zdarza młodym ludziom cholernie często ( z nadmiaru brawury)- sen po 4 godziny, studia, praca i kawa jako glówny posiłek.

        To spora róznica czy jesz kromkę suchego chleba czy hamburgera, ostatnio sama wcinałam bajgla , bo już mi się ciemno przed oczyma robiło.
        • rubarom Re: Do Vandikiki 08.10.11, 11:35
          Przepraszam bardzo, my nie mówimy o PKS, gdzie nie ma takiego zakazu, tylko o komunikacji miejskiej! Argument o mdleniu wydaje się tu wiec słabo trafiony.
          A jeśli pracujesz na przykład w dzień, to czy będziesz włączać wiertarkę o północy, bo przecież tu "nie możesz wcześniej"?
          • hermina5 Re: Do Vandikiki 08.10.11, 12:26
            Ja również mówię o MPK, a nie o PKS i argument o mdleniu jest jak najbardziej trafiony, a staje się faktem w postaci osuwającego się człowieka. Sama zemdlałam z głodu i zmęczenia w MPK dwukrotnie, dwa razy byłam świadkiem.

            Jak widać NIGDY nie pracowalaś w systemie - rano pogoń na studia- MPK, po 15 do biblioteki- MPK, z biblioteki od 18 do 24 do baru do pracy i znów powrót MPK do domu i od rana ponownie to samo, po 6 godz. snu. Wtedy zrozumiałabyś co odróżnia wiercenie wiertarką w nocy od usiłowania utrzymania sie na nogach po trzech 5 m-cach takiej pracy.
            • grassant Re: Do Vandikiki 08.10.11, 13:03
              można zjeść na przystanku, na którym nie można zapalić. moze zemdlał z braku nikotyny?
              • hermina5 Re: Do Vandikiki 08.10.11, 15:58
                >można zjeść na przystanku, na którym nie można zapalić. moze zemdlał z braku n
                > ikotyny?

                Można też nie zdążyć zjeść na przystanku, bo podjedzie autobus, albo na przystanku moze lać albo padać snieg, albo Bg wie co. Z braku nikotyny się nie mdleje, tylko dostaje ataków agresji, z braku glukozy wszyscy cię zaczną opieprzać, ze zemdlałe, a oni się spiesządo pracy i nie mają czasu stać w tym autobusie, żebyś ty sobie poleżal.... Naprawdę, trzeba nauczyć się odrózniać dzieciaka liżącego loda w tłoku od chłopaka, ktory w pustym autobusie, siedząc, je kanapkę i nikomu nie przeszkadza. I właśnie takich umiejętnych rozróźnień życzę, bo w jak widać lepeij w Polsce umrzeć niż być np. diabetykiem.
            • rubarom Re: Do Vandikiki 08.10.11, 14:00
              hermina5 napisała:

              Wtedy zrozumiałabyś co odróż
              > nia wiercenie wiertarką w nocy od usiłowania utrzymania sie na nogach po trzech
              > 5 m-cach takiej pracy.

              Jak widać MPK też wykazuje bardzo mało zrozumienia dla zapracowanych. Dobrze, że (na razie) takowi nie załatwiają w środkach komunikacji potrzeb fizjologicznych na przykład, na co poniektóre wszak trzeba nawet trochę więcej czasu niż na zjedzenie kanapki.
              • hermina5 Re: Do Vandikiki 08.10.11, 15:51
                Nie chce mi się nawet na to odpowiadać, bo Twoje porównania są absolutnie idiotyczne. Skoro defekacja to wg ciebie to samo, co np. ugryzienie bułki, rozumiem, żę obiad jadasz w WC. A w autobusach zdarzają się po tysiąckroć gorsze rzeczy niż student, który ugryzł kanapkę - np. mężczyźni pijący piwo lub śmierdzacy bezdomni. Oni ci oczywiscie nie przeszkadzają. Za to MPK wykazuje aż zastraszająco wielkie wyrozumienie dla takich typów. Zegnam.
          • beta-beta Re: Do Vandikiki 08.10.11, 21:19
            Regulamin regulaminem a organizm ma swoje prawa:) Poza tym regulaminy tworzą ludzie, czasy się zmieniają i do tych zmian się zwykle próbujemy przystosować. Czy naprawdę tak Ci przeszkadza, że ktoś sobie zje kanapkę/pączka/bajgla w autobusie czy tramwaju?
            • qw994 Re: Do Vandikiki 09.10.11, 08:46
              Mnie nie przeszkadza, jeśli nie ma ryzyka, że jedzenie wyląduje na czyimś ubraniu. Albo składowe kanapki nie przyozdobią siedzenia zbiorkomu.
              • kochanic.a.francuza Re: Do Vandikiki 09.10.11, 12:51
                Jak ludzie jedza, to jest oczywiste, ze brudza. Oczywisty jest wiec regulamin, ktory zabrania spozywania w autobisach itp. Jak ktos uwielbia lamac regulaminy to zawsze znajdzie wykret w stylu ,Diabetyk, umrze jak nie zje w tramwaju", ale to tylko wymysly majace usprawiedliwosc brak kultury. Przestrzeganie wspolnie przyjetych norm (nie zaden monarcha absolutny regulamin ten ustanawial) to objaw kultury, tak, tak.

                A nieprestrzeganie brakiem kultury.
                • hermina5 Re: Do Vandikiki 09.10.11, 16:10
                  >Diabetyk, umrze jak nie zje w tramwaju", ale
                  > to tylko wymysly majace usprawiedliwosc brak kultury.

                  Nie umrze, ale zasłabnie. A jak zasłabnie to osoby Twojego pokroju na pewno powiedzą mu, że trzeba być wyjątkowym chamem bez kultury, aby zemdleć w autobusie. Mógł przecież wysiąść.

                  W ogóle paniusie w Twoim typie zaczynają rozumieć najprostsze rzeczy dopiero wtedy, kiedy PRZYTRAFI IM SIĘ TO OSOBIŚCIE.
                  • kochanic.a.francuza Re: Do Vandikiki 10.10.11, 05:37
                    Zauwazylas, ze podaje argumenty i nie jade Ci od "Panius", chociaz tez potrafie przywalic.

                    Mam trzech diabetykow w rodzinie. Oni wiedza co ze soba zabierac do autobusu. Nie sa to kanapki. Zucie i polkniecie kanapki trwa za dlugo by moglo pomoc przy naglym spadku cukru, (robi sie slabo tak, ze juz na jedzenienie ma sily, czesto mdleje) wie to kazdy diabetyk i jego opiekun, wiec twoj argument naciagany do granic pozliwosci spalil na panewce.
                    Nie obronisz sie zaslaniajac sie chorymi.
                    • hermina5 Re: Do Vandikiki 10.10.11, 10:33
                      Nie chce mi się już nawet odpowiadać. Nikłe masz jednak pojęcie o diecie diabetyka, która przede wszystkim polega na PUNKTUALNOSCI. I własnie dlatego nieraz, nie dwa trzeba zjeść kanapkę w autobusie, zeby za godzinę nie mieć ogromnego problemu z cukrem i nie ratować się w ciągu 3 minut. Niestety, ale zycie codzienne nie dostosuje się do cukrzyka, to on musi się dostosować do życia zawodowego i społecznego tak, aby dieta nie stawała smyczą. Ale niestety, ty wiesz wszystko najlepiej, bo masz trzech diabetyków w rodzinie...
                      • kochanic.a.francuza Re: Do Vandikiki 10.10.11, 15:36
                        Herminko, moi diabetycy nie przestrzegja punktuanosci. Moze nie stosuja sie do wskazan lekarza, nie wiem.
                        Skoro jest tak jak mowisz to moglas podac to jako pierwszy argument w calej dyskusji. Moj sposob widzenia jedzacych w autobusie zmienil sie wlasnie o 180 stopni, dzieki Tobie. Inaczej bede patrzec na ludzi jedzacych w autobusach: jak na chorych.Te pare okruszkow, ktore diabetyk zrzuci na podloge nie zrobi roznicy, ale generalnie ze wszyscy moga jesc to mi sie nie podoba.
                        Kiedys byla tu dyskusja o sprawach damsko-meskich w ktorej tez bronilam swojego punktu widzenia uzerajac sie z uparta oponentka. Potem w innym watku widze szczegoly z zycia oponentki i mi klapki z oczu opadly.
                        Daczego nie mozecie pisac otwarcie co i jak bez nerwow i obrazania?
                    • qw994 Re: Do Vandikiki 10.10.11, 19:41
                      > Mam trzech diabetykow w rodzinie. Oni wiedza co ze soba zabierac do autobusu. N
                      > ie sa to kanapki. Zucie i polkniecie kanapki trwa za dlugo by moglo pomoc przy
                      > naglym spadku cukru, (robi sie slabo tak, ze juz na jedzenienie ma sily, czesto
                      > mdleje) wie to kazdy diabetyk i jego opiekun, wiec twoj argument naciagany do
                      > granic pozliwosci spalil na panewce.
                      > Nie obronisz sie zaslaniajac sie chorymi.

                      Popieram. Dla diabetyków to chyba najlepsze w tej sytuacji to chyba coś o wysokim IG, prawda?
      • kitek_maly Re: Do Vandikiki 08.10.11, 13:49
        > Uwaga owej starszej pani względem tego studenta, że to buractwo, miała więc pod
        > stawy (abstrahując rzecz jasna od reszty, którą ta pani wypowiedziała).

        Ja kiedyś w Warszawie usłyszałam, że jestem buractwo ze wsi, bo ośmieliłam się wsiąść z walizką do autobusu przednimi drzwiami a starsza pani (szersza niż wyższa) chciała na następnym przystanku wysiąść. A najśmieszniejsze jest to, że kierowca otworzył tylko te przednie drzwi, bo zatrzymał się na środku ulicy (bo ktoś mu zastawił przystanek).

        Ludzie starsi są przemili tak w ogóle. :) A ci warszawscy niestety często sięgają po ten swój oręż jakie to chamstwo się zjechało. Straszno i śmieszno. :)
        • rubarom Re: Do Vandikiki 08.10.11, 14:26
          Kitku, zwróć uwagę, że o buractwie pisałam tylko w odniesieniu do jedzenia w autobusie/tramwaju w ogólności. I według mnie ta starsza osoba krzycząca na studenta wykazała się dużo większym buractwem - bo za takowe uważam wypominanie innym ich wiejskiego (jakoby) pochodzenia i stylizowanie się na wielkiego miastowego.

          Zwrócenie komuś uwagi w otoczce "boś ty z wiochy" jest żałosne i znamionuje totalne zakompleksienie, którego, jak widać, taka osoba nie jest w stanie wyleczyć inaczej, jak tylko upokarzając innych, co jeszcze gorzej o niej świadczy.
          Jeśli zetknęłaś się z taką postawą w Warszawie wiele razy, to współczuję Ci bardzo, zapewniam jednak, że takimi uwagami nie warto się przejmować, także ze względu na to, że to burak właśnie i cham je wypowiada.
          • kitek_maly Re: Do Vandikiki 08.10.11, 14:39
            > Jeśli zetknęłaś się z taką postawą w Warszawie wiele razy, to współczuję Ci bar
            > dzo, zapewniam jednak, że takimi uwagami nie warto się przejmować, także ze wzg
            > lędu na to, że to burak właśnie i cham je wypowiada.

            Osobiście tylko raz byłam adresatem tego typu tekstów (z okazji walizki), ale widziałam parę podobnych sytuacji. Ostatnio mój znajomy został poważnie zjechany na Żoliborzu przed dwie przemiłe, starsze panie. :)
            • kitek_maly Re: Do Vandikiki 08.10.11, 21:39
              Przypomniało mi się za co dostało się mojemu koledze... Otóż... Szedł z rozłożoną mapą (i tym się zdradził ;) ). Wystarczyło to do tego, żeby przemiłe staruszki powiedziały co myślą o przyjezdnych. :D W bardzo nieparlamentarnych słowach, których nawet nie powtórzę.
              • kochanic.a.francuza Re: Do Vandikiki 09.10.11, 05:49
                No bo to jest katolickie tradycyjne wychowanie. Staruszki zapewne swierzo po spowiedzi czy po mszy byly.
      • aiczka Re: Do Vandikiki 10.10.11, 13:33
        > Nie wiem, czy się nie powtórzę, bo całego wątku nie czytałam, jednak w środkach
        > komunikacji nie wolno spożywać posiłków i jest regulamin, który o tym m
        > ówi.

        Nie wiem, jak w innych miastach, ale w Warszawie regulamin przewozu osób i bagażu środkami lokalnego transportu zbiorowego głosi:

        "Par. 13:
        1. W pojazdach lokalnego transportu zbiorowego, na stacjach metra oraz na przystankach pasażerom zabrania się:
        (...)
        6. spożywania napojów alkoholowych,
        7. spożywania napojów i artykułów żywnościowych, jeżeli może to spowodować zabrudzenie pozostałych pasażerów, zanieczyszczenie pojazdu, stacji metra lub przystanku (...)"

        Jeśli student miał miejsce siedzące a ugryzienie kanapki nie skutkowało fontannami majonezu, to ten regulamin pozwalał mu na posilenie się.
    • magnusg Ja tam lubie "obciach" 08.10.11, 10:22
      Nie mam n.p. konta na Fejsbuku ani zadnych I-Padow,wakacje najchetniej spedzam w Polsce,weekendy wole przezyc w gorach czy nad woda, a nie w Galerii i moze wlasnie dlatego tez wole sam sobie z rana zrobic kanapke z szynka,zoltym serem i salata niz kupowac jakis syf fast-foodowy.Chociaz oczywiscie czasami tez mi sie zdarza,ale bardziej z przymusu niz z checi bycia trendy.
    • 3artka Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 13:01
      Jak widać my tu na FK kanapki lubimy. Ja osobiście też lubię swoje własne, szczególnie jak mam jeszcze swój chlebek. Jeżeli kupuję jakiegoś gotowca to tylko z musu.
    • facettt smieszy mnie tylko... 08.10.11, 13:09
      przejmowanie sie zdaniem innych, poniewaz dla mnie liczy sie tylko jedno zdanie :
      - moje wlasne.

      a kanapki robie poprzedniego dnia wieczorem i wkladam do lodowki,
      bo rano nie mam na to czasu :)
      • jeriomina Re: smieszy mnie tylko... 08.10.11, 13:20
        Podpisuję się rękami i nogami pod tym, co napisał facettt - też mnie śmieszy i też robię kanapki poprzedniego dnia:)
        w ogóle dziwi mnie ten wątek - pierwsze słyszę żeby się ktoś kanapek czepiał.
    • grassant Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 13:24
      wyciąganie i jedzenie domowej kanapki w mieście, gdzie wokół jest blisko do barów i knajp jest dla mnie obciachem, świadczącym o daleko posuniętym sknerstwie ew. problemach gastrycznych.
      • qw994 Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 13:28
        Tyle że nie każdego stać na kupowanie kanapki. W takim Subwayu ceny są, moim zdaniem, absurdalne.
        • emikko Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 17:06
          Swiat zawsze dzielil sie na:
          - wastwy wyzsze, ktore obowiazuje kodeks zachowania i elegancji, i respektowanie ich jest postawa
          - warstyw srednie, ktore aspiruja do wyzszych i generalnie stac je na utrzymywanie pewnego poziomu kultury ale nie zawsze potrafia sie zachowac
          -oraz najliczniejsze warstwy nizsze, tzw. motloch, ktory je jak chce i gdzie chce, zalatwia sie gdzie popdadnie, chleje, klnie itd. Generalnie nie stac go na zadna etykiete ani moralnie ani finansowo.
      • jeriomina Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 13:28
        A problemy gastryczne to dopiero obciach, nie?
        :P
        • grassant Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 13:45
          :)))) są zaliczane do tzw. wstydliwych chorób.
          • jeriomina Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 14:24
            No proszę, całe życie się człowiek uczy:)
      • 3artka Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 13:36
        Błagam Cię... Mogę się założyć, że wolałbyś moją kanapkę złożoną z chleba na zakwasie, świeżo upieczonego mięska i pomidorka z działki, niż jakieś badziewie, za które trzeba jeszcze słono zapłacić.
        • grassant Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 13:47
          zgadza się, że mógłbym woleć, ale nie jestem B.Gatesem, czy św. pamęci Jobsem, któremu wszystko uchodzi.
      • hermina5 Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 16:04
        No cóż, nic nie dostarcza tylko problemów gastrycznych ile polskie bary i knajpy...niestety...
        • grassant Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 16:07
          np. w takim mcdonaldsie nikt się chyba jeszcze nie struł? (????)
          • hermina5 Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 16:14
            Za to wielu dorobiło się +20 kg , wysokiego cukru i równie wysokiego cholesterolu po kilku latach. Ale jeśli ktoś lubi jeść plastik i nazywać to jedzeniem to nie ma sprawy.
      • best.yjka Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 16:15
        Łałłłł. Toś się popisał! Zdarzyło mi się pracować w gastronomii, dlatego nie kupuję jedzenia na wynos.
    • killarney5 Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 13:37
      Bardzo lubię kanapki zrobione dobrego chleba lub bułki i udekorowane różnościami - ale tylko świeże, jedzone krótko po zrobieniu - czy to w domu, czy w dobrym bufecie bądź garmażerii (bywają jeszcze takie miejsca tu i ówdzie). Gorzej mi się jednak robi na widok kanapek wyjmowanych po paru godzinach z papieru, rozmiękłych od włożonej w nie sałaty czy pomidorów. I nikt mnie nie przekona, ze jest to smaczne - brrr! Więc w pracy na pewno wolę kupić normalny, świeżo zrobiony lunch niż jeść starą kanapkę. Innym rozwiązaniem jest kupienie po drodze świeżego pieczywa i dodatków i zrobienie kanapki w pracy - jeśli warunki (osobny pokój) na to pozwalają.
      • kobieta_z_polnocy Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 15:25
        Ano właśnie, są kanapki i kanapki.

        Ja też nie przepadam za smakiem kanapek z taniego chleba kiszących się przez kilka godzin na dnie torby. Kanapki po nocy też nie należą do moich faworytów. To już wolę kupić kanapkę w Subwayu bądź bajgla ze świeżymi wkładem. Własnoręcznie zrobiona kanapka na dobrym pieczywie i z mnóstwem ulubionych specjałów to co innego. Może by warto uściślić o jakich kanapkach mówimy.
        • jamesonwhiskey Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 15:49
          > Ja też nie przepadam za smakiem kanapek z taniego chleba kiszących się przez ki
          > lka godzin na dnie torby

          dokladnie jakies umemlane z roztopionym maslem
          zapakowane w wielokrotnie uzyty papier bo przeciez taniej
          a juz "najlesze" za z jajem na twardo mocno jebiace


          > już wolę kupić kanapkę w Subwayu bądź bajgla ze świeżymi wkładem.

          plus wybor wiekszy
          zamiast tydzien jest z miesem i serem
          to mozna sobie wybrac z 10 czy 20 skladnikow ktore oferuja
          w podrozy noszenie w kieszeni kanapki zeby zaoszczedzic 10 pln
          to jzu jakas choroba
          zreszta w samalocie na dluzej trasie daja cos do jedzenia
          a 2-3 godziny lotu z glodu nie padne
          lub jem sobie cos na lotnisku - wiem przeplacam
          moze lepiej zastanowic sie nad zmiana pracy skoro kanapka was rujnuje




          • hermina5 Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 16:12

            > zapakowane w wielokrotnie uzyty papier bo przeciez taniej

            Kanapki pakuje się w platikowy pojemnik, albo folię aluminiową, dzięki której są bardzo długo świeże. Za dużo filmów o robotnikach w PRL oglądasz...A chleb? No coż, np. dobry razowiec staje się coraz lepszy z czasem i wie to każdy, kto sam piecze chleb...No ale pewnie pieczenie chleba to jakś choroba, skoro mozna kupić...Swoją drogą ciekawe, ze nikt nie łączy coraz większej polskiej otyłości z nowym typem żywienia...

            > w podrozy noszenie w kieszeni kanapki

            Kanapki nie nosi się w kieszeni...
            • jamesonwhiskey Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 16:46
              > Kanapki pakuje się w platikowy pojemnik, albo folię aluminiową, dzięki której s
              > ą bardzo długo świeże. Za dużo filmów o robotnikach w PRL oglądasz.

              dokladnie mi sie to tak kojarzy pan w berecie z antenka wyciaga ze swojej teczki pajdy chleba


              > o coż, np. dobry razowiec staje się coraz lepszy z czasem i wie to każ

              to po miesiacu to juz normalnie delikates


              > > w podrozy noszenie w kieszeni kanapki
              >
              > Kanapki nie nosi się w kieszeni...

              a gdzie sie nosi ? w walizce z ubraniami i butami
              czy mam sobei jakis chlebaczek sprawic jak w podstawowce


              • hermina5 Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 17:35
                >to po miesiacu to juz normalnie delikates

                I po co ta ironia? Nie jadłeś nigdy chleba własnoręcznie upieczonego, prawda? No własnie i dlatego kojarzy ci się z pleśnią i nieświeżością po dwóch dniach czyli typowymi cechami wyrobu chlebopodobnego kupowanego w marketach. Dobry chleb jest najlepszy w jakieś 3 dni po upieczeniu, a po tygodniu nie ma po nim sladu, bo jest zjedzony. Ale, żeby to wiedzieć nie trzeba traktować własnoręcznie przyrządzanego jedzenia jak obciachu.


                > a gdzie sie nosi ? w walizce z ubraniami i butami

                Napisałam. W plastikowym, utwardzonym pojemniku, który możesz sobie włozyć na samą górę torby podręcznej ( no chyba, ze takiej nie posiadasz) lub na tylne siedzenie samochodu.




    • 83kimi Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 16:42
      Mnie kanapki nie śmieszą, aczkolwiek często na podróż robię sobie kisz albo jakąś tartę. Do pracy zawsze zabierałam pudełko z normalnym obiadem typu jakiś makaron z sosem, sałatka, zupa...
    • devilyn Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 19:09
      Domowe bo mi mama mówiła, żebym nic nie brała od obcych jak jeżdże pociągami :D aaaa i mam kubek termiczny z własną dobrą kawą...bo ostatnio wars skasował mnie 8 zeta za lurę...:>
    • miau_weglowy Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 19:13
      nie wiem, gdzie kanapka to obciach, chyba w dziwnych kregach ;p
      normalnie tu gdzie zyje, ceni sie wlasnorecznie zrobione, domowe, zdrowe kanapki, tudziez inne przyniesione z domu (i tamze ugotowane wczesniej) jedzonko. i podziwia ludzi, ktorym sie chce w to bawic. bo jednak spora czesc kupuje co dzien (!) to, co sie im w plastikach serwuje. a domowe jest trendy ;P nawet dzieci sie o tym uczy juz na poczatku podstawowki
      za jednym zamachem sie do kawy odniose: otoz czasami nie ma czlowiek czasu, a chce sie kawy, wiec sie lata z kubkiem, co w tym dziwnego? zwlaszcza, jesli z jakiegos miejsca sie lubi, a daja na wynos...albo idzie sie do parku odetchnac przy kawie...
      to samo z wlasna kawa w pracy- no sorry, ale marnowac czas, zeby gdzies pojsc i napic sie darmowej kawy (albo co gorsza, placic za to), ktora nie jest moja ulubiona? co w tym atrakcyjnego????
      p.s. plus co to kogo obchodzi, gdzie ja to sniadanie i kawe jem i pije? znowu jedynie sluszne miejsca, moze jeszcze jedynie sluszne godziny LOL!
    • margie Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 19:26
      ja kanapkiu uwielbiam. czesto kupuje, bo nie chcce mi sie robic, albo nie mam czasu rano.
      Ale jak mam z czego i kiedy to kanapka jest podstawowym produktem zywieniowym dla mnie: zabieram do pracy, do pociagu, do samochodu. Do samolotu mi sie nie zdarzylo, ale moze to i dobry pomysl? bo to zarcie samolotowe jest coraz gorsze.

      Taka kanapeczka: chlebek z piekartni obok, maselko, ser, wedlina, pomidor albo ogorek kiszony czy konserwowy, sałata, PYCHA!!!!
      • cafem Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 21:41
        > Do samolotu mi sie nie zd
        > arzylo, ale moze to i dobry pomysl? bo to zarcie samolotowe jest coraz gorsze.

        Paskudne jest, z roku na rok coraz paskudniejsze. Jeszcze kilka lat temu w porządnych liniach było do przełknięcia. Ostatnio - wzięłam własne kanapki, bo ichniej dmuchanej bułki z suchym plastrem taniej chemikaliowanej szynki nie będę jadła.
    • retro.tygrys Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 21:36
      Robienie własnych kanapek do pracy jest bardzo IN w wielu środowiskach, owszem, kanapka z jajkiem w pociągu zawsze będzie budziła kontrowersje, ale trend "robię własne kanapki do pracy" jest dość wyraźny jak mi się wydaje.
      • kitek_maly Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 21:40
        Kiedyś jechałam mocno obłożonym pociągiem a pan na przeciwko mnie siedzący rozłożył sobie papier na kolanach i zaczął konsumować wędzoną makrelę. :D
        • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 06:11
          A na przeciwko mnie starsza pani "przytulala" do obfitej piersi bochen chleba i kroila pajdy. Pan obok wyjal flache, kielonka i czestowal wszystkich wokol 8-smiu pasazerow. Normalnie jakies Alternatywy 4 czy cos, a to juz w tzw. 4-tej Rzeczpospolitej bylo.
          W kazdym razie, wspomnenie na dlugie lata. Bo wiozlam swojego zagranicznego meza pierwszy raz do rodziny, pokazac mu jaks sie Polska wspaniae rozwija, ze my tez cywilizacja itp:)
          Ae mezowi sie podobao, posmakowa wodki i udawal swojlskiego chlopaka:)
        • mumia_ramzesa Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 11:51
          Jajko czy makrela to maly pikus. Kiedys w podmiejskim, zatloczonym pociagu facet robil sobie kanapki z wedlina i czosnkiem. Ludzie ciezko wzdychali, niektorzy dlawili smiech, ale nikt slowa nie powiedzial.
    • dzikus0099 Re: domowe kanapki śmieszące innych 08.10.11, 23:50
      No!a jakby jeszcze te moje kanapki zastapily bzykanie to bylabym zachwycona!
    • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 05:44
      Ja nie wiem dlaczego ludzi smieszy kanapka w autobusie. Nie powinna smieszyc powinna buwersowac, bo
      1.po lezeniu owinieta w papier kika godzin smierdzi
      2. Jedzac ja kruszy sie, brudzi palce, ktore chcac nie chcac zawadzaja o fotele, lejac herbate do kubkow wyleje sie zawsze co nieco.
      Jedzac prowiant w autobusie po prostu niszcymy go. Oczywiscie mamy to beboko w powazaniu, bo to nie nasza wlasnosc. Wlsciciel autobusu czyli jakas miejska spolka tez ma to w powazaniu.
      Co do jedzenia w samolocie: to jest tak samo jak w restauracji: nie po to wlasciciel oferuje ci stolik u siebie (czy tacke na przednim siedzeniu i obsluge stewardes w razie jesli wyejesz czy umarzesz siedzenia maslem), zebys jadla tam wlasny prowiant czy prowiant innej firmy. Nie placisz tylko za przewoz. Jak sie najesz wasnego to do ubikacji tez potem idziesz, brudzisz, wode zuzywasz, personel sprzata, odswierza, a placi wlasciciel. Nie dziw sie, ze wlascicie nie frajer.
      Nie o smiesznosc chodzi tylko wlasnie o poszanowanie cudzej wlasnosci. Wyjasnieje tego zajmuje troche linijek tekstu, wiedz szybciel i atwiej szydzic, ale glownie chodzi o to co napisalam.

      Natomiast jesli w koncu sprywatyzuja w Polsce srodki komunikacji, prywatny wlasciciel zaplaci za to fortune, to masz jak w banku, ze zniknie zarcie w autobusach, bo wlasciciel juz o to zadba. Nie, nie bedzie karal, zrobi to tak, ze ludzie zaczna sie wstydzic swojej smierdzacej kanapki (wiem dla wielu to sa smaki dziecinstwa, sorry).
      No i wtedy bedziemy mogli sie cieszyc estetycznymi podrozami w fotelach pachnacych mieta a nie 5-letnim majonezem. Mysicie, ze czym to wszystko tak jedzie w pubicznej komunikacji?
      • qw994 Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 08:52
        > Co do jedzenia w samolocie: to jest tak samo jak w restauracji: nie po to wlasc
        > iciel oferuje ci stolik u siebie

        No teraz to z lekka przesadziłaś. W restauracji płacisz za jedzenie (głównie), w samolocie za przewóz (głównie). To nie są kwestie porównywalne. Nie czuję się w żaden sposób zobowiązana do konsumpcji w samolocie jedzenia, które mi tam oferują.
        • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 13:01
          "W restauracji płacisz za jedzenie (głównie), w samolocie za przewóz (głównie). "

          Jesli lecac samolotem placisz, jak mowisz, za przewoz to jakim prawem tam jesz, skoro za to nie placisz? Wygodny fotel i stolik to tez cos za co trzeba zaplacic. ja tam bym nie chciala sprzatac za kogos, kto mi wszedl do domu zjadl i nie zaplacicl, bo "To byly moje kanapki".
          Wiem ze, przesadzone porownanie ale tak to mniej wiecej wyglada. Czy na mniejsza czy na wieksza skale, cudza wlasnosc trzeba szanowac.
          • qw994 Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 19:15
            > Wygodny fotel i stolik to tez cos za co trzeba zaplac
            > ic

            Wygodny fotel? Nie wiem, może ty tylko biznes klasą podróżujesz, ja mam akurat do czynienia tylko z klasą turystyczna dzięki której dziękuję opatrzności, że mam poniżej 180 cm wzrostu :)


            ja tam bym nie chciala sprzatac za kogos, kto mi wszedl do domu zjadl i nie
            > zaplacicl, bo "To byly moje kanapki".

            Strasznie przesadzasz, naprawdę. I masz jakieś dziwne porównania.
        • grassant Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 13:04
          Nie czuję się w żaden sposób zobowiązana do konsumpcji w samolocie jedzenia, które mi tam oferują.

          Niesforna jesteś! Jedz i nie grymaś.
          • qw994 Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 19:16
            Ojej, no dobrze, dobrze... :)
      • cafem Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 12:28
        > Co do jedzenia w samolocie: to jest tak samo jak w restauracji: nie po to wlasc
        > iciel oferuje ci stolik u siebie (czy tacke na przednim siedzeniu i obsluge ste
        > wardes w razie jesli wyejesz czy umarzesz siedzenia maslem), zebys jadla tam wl
        > asny prowiant czy prowiant innej firmy. Nie placisz tylko za przewoz. Jak sie n
        > ajesz wasnego to do ubikacji tez potem idziesz, brudzisz, wode zuzywasz, person
        > el sprzata, odswierza, a placi wlasciciel. Nie dziw sie, ze wlascicie nie fraje
        > r.

        Właściciel może nie frajer, ale i ja nie frajerka, by całe życie zdrowo się odżywiać, a potem w samolocie jeść takie świństwa, za które zgagą płacę.
        Latam drogimi liniami, dużo za to płacę, więc głupią kanapkę na przyzwoitym poziomie mogliby zaoferować.
        I może spora jest różnica, jeśli masz przelot 1,5 godziny - wtedy możesz wytrzymać bez jedzenia. Ale jeśli dojazd na lotnisko zajmuje Ci 2 godziny, potem na lotnisku kwitniesz kolejne 2 godziny, w samolocie następne 2 godziny, potem czekasz na przesiadkę 2 godziny, a potem, lecisz kolejną godzinę i do domu telepiesz się jeszcze następne 2 godziny - wybacz, ja na taką podróż wolę własne kanapki.
        Uważam, że to przewoźnik nie ma poszanowania dla mnie, a nie ja dla niego.
        • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 13:16
          Zgodze sie tylko z tym, ze zarcie samolotowe jest niedobre bez wgedu na to czy latasz tanimi czy drogimi liniami. Alkohol tylko sie nadaje do spozycia;)

          Mozesz sobie jesc co Ci sie tylko potoba.
          Tak tylko pisze, zebyscie wiedzialy jak to w swiecie wygada, bo wiem, ze w Polsce ludzie nie maja swiadomosci, ze zarcie w pociagu w przedziale z osmioma innymi osobami, to brak kultury, ostentacyjne pokazywanie braku szaconku dla norm, regulaminow.
          Jak masz tyle do czekania no lotniskach to mozesz tam zjesc. Jest luzniej i nikt nie musi wachac Twoich jaj czy szynek. W samolocie, o ile nie jest to pierwsza klasa, ludzie siedza stloczeni skazani jeden na drugiego. Takie jajo na twardo wiele sie od zapachu puszczonego baka nie rozni. A wyobraz sobie, ze caly poklad nagle wyjmuje swoje "rarytasy". Jedni lubia kanapki, inni makrele z puszki, paprykarz szczecinski, kapusta kiszona, pulpety w pomidorach itp. (pomine egzotyczne dania egzotycznych pasazerow)To co dla Ciebie zdrowe i smaczne dla innych moze byc niezdrowe i smierdzace. A kutura na tym polega by swoimi "pychosciami" nie przeszkadzac sobie w podrozy nawzajem.
          Oczywiscie wierze, ze Twoje kanapki sa pachnace, estetyczne i zjesz je czysciutko, ale nie kazdy ma taka gracje, stad regoly, ktorym musza sie podporzadkowac wszyscy. Na tym polega rozwoj cywilizacji, ze ludzie podporzadkowuja sie regulacjom. Mimo, ze nie sa im na reke i czasem sa niewygodne, w ostatecznym rozrachunku, sluza nam wszystkim.
          • miau_weglowy ty tak zeby prowokowac? 09.10.11, 13:21
            bo ze piszesz nieprawde (co do tego 'swiata'), to chyba jestes swiadoma
          • cafem Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 13:25
            > Tak tylko pisze, zebyscie wiedzialy jak to w swiecie wygada, bo wiem, ze w Pols
            > ce ludzie nie maja swiadomosci, ze zarcie w pociagu w przedziale z osmioma inny
            > mi osobami, to brak kultury, ostentacyjne pokazywanie braku szaconku dla norm,
            > regulaminow.

            Tak się składa, że od 8 lat mieszkam za granicą - zaliczyłam już kilka krajów. Wszędzie ludzie jedzą w pociągach... o jakim świecie więc mówisz?
            :D
            • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 13:33
              Tak się składa, że od 8 lat mieszkam za granicą - zaliczyłam już kilka krajów. Wszędzie ludzie jedzą w pociągach... o jakim świecie więc mówisz?

              Ja juz 15 za granica, w roznych krajach. Nigdzie ludzie nie jedza w pociagach czy autobusach. Chyba, ze mlodziez z Polski w tubie londynskim. O jakich pociagach mowisz? Nawet jesli Ci uwierze, ze jedza w tych pociagch ( bo skoro w Polsce tak ludzie robia to moze i gdzie indziej tez) to powiedz szczerze, czy te pociagi czyste sa?
              • cafem Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 13:41
                > Ja juz 15 za granica, w roznych krajach. Nigdzie ludzie nie jedza w pociagach c
                > zy autobusach. Chyba, ze mlodziez z Polski w tubie londynskim. O jakich pociaga
                > ch mowisz? Nawet jesli Ci uwierze, ze jedza w tych pociagch ( bo skoro w Polsce
                > tak ludzie robia to moze i gdzie indziej tez) to powiedz szczerze, czy te poci
                > agi czyste s

                Jedli w Niemczech, jedli we Francji, jadal w Szwajcarii i w Anglii też. Nie mówię o metrze, bo w Londynie nie mieszkam.

                Oczywiście, że pociągi są czyste, nikt jedzeniem po przedziałach nie rzuca, a kosze na śmieci są regularnie opróżniane.
                • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 13:45
                  A to pewnie takie lokalne ciuchce laczace jedna wioske z druga? Na pewno nie francuskie TWG czy wloskie Pendolino.
                  • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 13:46
                    errata: francuskie TGV.
                  • cafem Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 13:47
                    > A to pewnie takie lokalne ciuchce laczace jedna wioske z druga? Na pewno nie fr
                    > ancuskie TWG czy wloskie Pendolino

                    Rany, kochanica, ale się czepiłaś. Tak, jedli i w TGV i w Eurostarze.
                    • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 13:53
                      Rany, kochanica, ale się czepiłaś. Tak, jedli i w TGV i w Eurostarze.

                      Bo nie lubie jak kolo mnie ktos jaja w majonezie wcina. Jak kogos stac na TGV to na kanapke skapil nie bedzie. No i naziemne kanapki nie sa zle. A jak ktos dba o zdrowe zywienie to i godowka pare godzin tez przeciez zdrowa. Ja kika godzin w samolocie sie tak glodze. A jak potem wszystko smakuje!
                      Polecam.
                      • cafem Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 14:12
                        > Bo nie lubie jak kolo mnie ktos jaja w majonezie wcina. Jak kogos stac na TGV t
                        > o na kanapke skapil nie bedzie

                        To nie lub. Większość gotowych fastfoodowych kanapek jest właśnie z jajem i majonezem.
                        Robione własnoręcznie raczej nigdy.

                        > Jak kogos stac na TGV t
                        > o na kanapke skapil nie bedzie.

                        Nie skąpię na dobre restauracje. Natomiast na fastfood lotniskowy, wyceniony trzykrotnie niż warty - owszem.

                        • jamesonwhiskey Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 14:44
                          > Nie skąpię na dobre restauracje. Natomiast na fastfood lotniskowy, wyceniony tr
                          > zykrotnie niż warty - owszem.


                          no to chyba ramsay by cie zjadl za nazawanie jego restauracji na heathrow fastfoodem lotniskowym
                        • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 15:43
                          "Większość gotowych fastfoodowych kanapek jest właśnie z jajem i majonezem."

                          Ale jajo smierdnie dopiero po paru godzinach. na swierzo jest OK.

                          "Robione własnoręcznie raczej nigdy."
                          No prosze, nie jechaas nigdy polskim autobusem w dluzsza trase? Zreszta jajo jest najekonomiczniejsze, nie dziwie sie.
                        • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 15:47
                          Nie skąpię na dobre restauracje. Natomiast na fastfood lotniskowy, wyceniony trzykrotnie niż warty - owszem.

                          Nie usisz jesc tych fastfoodow, sushi teraz sprzedaja w Angii. Zreszta pisalam, ze mozesz zjesc na lotnisku swoje kanapki, bezposrednio przed odlotem, zeby nie katowac innych pasazerow ich zapachem, w tym zapchanym, malym kadlubie samolotu, z ktorego nie moga uciec przez kika godzin.
                          • cafem Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 16:02
                            > Nie usisz jesc tych fastfoodow, sushi teraz sprzedaja w Angii.

                            Nie wiem na podstawie czego wywnioskowałaś, że ja przesiadki miewam w Anglii.

                            Akurat z Anglii najczęściej wylatuję i nie mam w zwyczaju wsuwać sushi na śniadanie o 8 rano. Po przyjeździe natomiast mam lepsze rzeczy do roboty (na przykład jak najszybciej wrócić do domu) niż telepać się z walizą po heathrow i restauracji szukać.

                            Poza tym to, że na żarcie lotniskowe mnie stać, nie znaczy, że mam władować w każdorazową podróż po kilkaset funtów tylko dlatego, żeby obeżreć się w lotniskowych restauracjach za ceny trzy razy takie, jak w innych miejscach.
                            Kawę i croissanta mogę zakupić, a do restauracji chadzam sprawdzonych w mieście, bez walizki u boku, sprawdzając co 5 minut tablicę odlotów i patrząc na tłum, bo to żadna przyjemność.

                            > Zreszta pisalam,
                            > ze mozesz zjesc na lotnisku swoje kanapki, bezposrednio przed odlotem, zeby ni
                            > e katowac innych pasazerow ich zapachem, w tym zapchanym, malym kadlubie samolo
                            > tu, z ktorego nie moga uciec przez kika godzin.

                            Nie wiem, po czym wywnioskowałaś, że moje kanapki śmierdzą bardziej niż te samolotowe.
                            A pasażerów 'ąę' zapraszam do klasy pierwszej, tam na pewno smrody i smrodki nie będą im przeszkadzały (no i tam wszystkich stać na restauracje lotniskowe) :)
                            • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 16:56
                              "Nie wiem, po czym wywnioskowałaś, że moje kanapki śmierdzą bardziej niż te samolotowe. "

                              Po tym, ze te samolotowe, choc niesmaczne, leza w lodowce, a Twoje w torbie. Procesy rozkladania zachodza szybciej w cieplym.
                              I powtarzam, ze mozesz sobie dalej je jesc. Autorka watku pytala sie dlaczego to innym przeszkadza. Przedstawiam tylko moj punkt widzenia. Nie musisz mnie sluchac, mozesz olac moje zdanie, ale swiadomosc ze inni nie ubia tych zapachow warto przeciez miec?
                              • cafem Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 17:17
                                > Nie musisz mnie slu
                                > chac, mozesz olac moje zdanie, ale swiadomosc ze inni nie ubia tych zapachow wa
                                > rto przeciez miec?

                                Od zapachu czyjegoś jedzenia nic Ci się nie stanie.

                                Mnie natomiast mierzi nagminne używanie perfum przez innych, bo mam na nie uczulenie, dostaję kataru, puchną mi oczy i nie mogę oddychać. I przeszkadza mnie to nie tylko na lotnisku, gdzie porzygać się można od zapachów perfumerii, ale przede wszystkim w pociągu czy samolocie. I co? Muszę wdychać. To inni niech sobie wdychają zapach mojego żarcia, mnie wszystko jedno.
                                • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 05:50
                                  Ale nikt o perfumy nie pytal.
                                  Moj joega z roku by zbuwersowany jak wprowadzii na uczelni zakaz palenia papierosow na korytarzu: "co to za ogranicznaie mojej wolnosci, to ja sobie pale i co to kogo obchodzi!" Tak mniej wiecej brzmiaa argumentacja. Bardzo inteligentny chlopak, a nie ogl pojac prostej regulacji.
                                  A przy okazji: nie powiodlo mu sie w zyciu. Jak widac inteligencja tylko nie wystarczy. Trzeba miec jeszce wszystkie klepki rowno uozone. Upor tyko dla uporu to taka jedna ruchoma klepka. Zle to wrozy.

                                  Zreszta kolejny argument bedzi: "Abo ty masz krzywe zeby!", wiec czas konczyc temat.
                                  • cafem Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 11:37
                                    > Ale nikt o perfumy nie pytal.

                                    Ale pytasz, czy ja biorąc kanapki do samolotu biorę pod uwagę, że ich zapach może przeszkadzać współpasażerom.
                                    To ja pytam, czy Ty pryskając się perfumami bierzesz pod uwagę, że możesz tym spowodować czyjś poważny dyskomfort?
                                    • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 16:30
                                      W podrozy wlasnie dlatego sie nie perfumuje, ze wiem jak potrafia capic cudze perfumy. Datego, przez wzglad na wspolpasazerow, niczym sie nie pryskam.
                          • hermina5 Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 16:07
                            zeby ni
                            > e katowac innych pasazerow ich zapachem, w tym zapchanym, malym kadlubie samolo
                            > tu,

                            Słuchaj kobieto, powiedz mi CO TY JESZ, ŻE TAK SMIERDZI JUŻ PO 2 GODZINACH? Jakie jedzenie w ogóle tak smierdzi, że trzeba jeśc pokładowe , a nie swoje? Z czym ty sobvie wyobrażasz te kanapki? Z siarkowodorem? Jedyne nieciekawie pachnące kanapki to te z jajkiem. Ilu ludzi bierze sobie jajko na twardo jako wklad kanapkowy?
                            • miau_weglowy Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 16:54
                              co wiecej, jak ktos slusznie juz zauwazyl, kanapki z jajem sa bardzo popularne wsrod tych gotowcow :D
                              podyskutujemy nas wyzszascia kanapek kupnych z jajem, nad domowymi z jajem :D
                              lub odwrotnie?
                            • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 17:02
                              Odpowiem jak sie uspokoisz. Na razie czuje za duzo emocji przyslaniajacych spokojne myslenie.
                          • mumia_ramzesa Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 09:22
                            > mozesz zjesc na lotnisku swoje kanapki, bezposrednio przed odlotem, zeby nie
                            > katowac innych pasazerow ich zapachem, w tym zapchanym, malym kadlubie samolo
                            > tu, z ktorego nie moga uciec przez kika godzin.

                            Nie wiem czy pamietasz, ale jeszcze nie tak dawno w samolotach mozna bylo palic. Dym papierosowy chyba bardziej smierdzi (nie mowiac juz o tym, ze bardziej szkodzi) niz nawet won jajka na twardo.
                            • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 16:28
                              > Nie wiem czy pamietasz, ale jeszcze nie tak dawno w samolotach mozna bylo palic
                              >

                              Tak i jak wprowadzono zakaz palenie to sie wieu tak bulwersowalo, jak teraz na moj zakaz jedzenie jaja w samolocie. Za dwa trzy ata nikt juz jaj nie bedzie jadal i bedzie to naturalne, zobaczysz. Ae musze tu jeszcze ogrom pracy u podstawa wykonac. No nic trza zakasam rekawy i krzewic wiedze, na temat kanapek. Ach. Westchnelam.
                              • triismegistos Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 17:10
                                Taaa, zwłaszcza widzę ten zakaz w przypadku lotów kilkunastogodzinnych :D
                                • emikko Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 20:28
                                  Kompromitujesz sie, widac ze nie masz bladego pojecia o podrozach. W czasie lotow miedzykontynentalnych jest pelene wyzywienie - cieple i zimne posilki, przekaski i napoje.
                                  • triismegistos Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 23:13
                                    I te posiłki nie pachną i się nie krusza?
                                  • mumia_ramzesa Re: domowe kanapki śmieszące innych 11.10.11, 10:33
                                    > W czasie lotow miedzykontynentalnych jest pelene wyzywienie - cieple i zimne posilki, przekaski i napoje.

                                    Sprobuj zjesc indyjski zestaw pokladowy. Ja zamowilam wczesniej jedzenie europejskie, ale nie starczylo dla kilku osob i dalam sobie wcisnac to cos. Jak sprobowalam to na widok mojej miny siedzacy obok Anglik dostal ataku smiechu. Sam sie przedtem przez 10 minut wyklocal ze stewardessa, ze on nie bedzie tego jadl, nic go nie obchodzi co ona zrobi, ale on zamawial europejski zestaw. W koncu cos mu wymodzily. A ja nie bylam asertywna i mnie pokaralo. Kaplica!
                  • sumire Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 13:55
                    jeździłam jednym i drugim.
                    w jednym i drugim ludzie jedzą.
                    tak tak, z pewnością to były kmioty z Europy Wschodniej, nie światli ludzie Zachodu.......
                  • mumia_ramzesa Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 15:38
                    Jechalam TGV, ale problemu jedzenia nie pamietam (na pewno nie bylismy w restauracyjnym). Moze dlatego, ze jedna z pasazerek wygladala na niezywa i bylismy b. zajeci wymyslaniem scenariuszy. :-D
                    • hermina5 Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 16:19
                      moze dlatego, ze jedna z pasazerek wygladala na niezywa i bylismy b.
                      > zajeci wymyslaniem scenariuszy. :-D

                      Zapewne to była tak, która zmarła z głodu, bo obawiała się, że wyjdzie na niekulturalną personę, która konsumuje w pociągu/metrze/autobusie itp.:D

                      Swoją drogą to zabawne, że tak tu przeszkadza kanapka w pociągu, a nie przeszkadza żarcie chipsów i prażonej kukurydzy w kinie, na filmach typu " Melancholia", gdzie to pasuje dwa razy gorzej niż pięść do oka. Na seanse rodzinne -ok.

                      • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 17:04
                        Swoją drogą to zabawne, że tak tu przeszkadza kanapka w pociągu, a nie przeszkadza żarcie chipsów i prażonej kukurydzy w kinie, na filmach typu " Melancholia", gdzie to pasuje dwa razy gorzej niż pięść do oka. Na seanse rodzinne -ok.

                        Da mnie to ta sama kategoria. Jeszcze przed urnami wyborczymi powini odwijac papiery z kanapkami, w Kosciele, na lekcjach. Pare godzin bez mieenia czegos w gebie to nie do wytrzymania jest.
                        • hermina5 Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 17:14
                          >Pare godzin bez mieenia czegos w ge
                          > bie to nie do wytrzymania jest.

                          To zależy ile jest tych "parę godzin". Bo jesli ktoś idzie do kina wieczorem, to moze zjeść coś w międzyczasie, tym bardziej, że chipsy czy kukurydza to zapychacze. Ale jak ktoś idzie do pracy na to raczej nie wiedzę mozliwości, aby wytrzymał bez potwornego bólu glowy 9 godzin i nie zjadł tej swojej kanapki.

              • amused.to.death Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 14:09
                > Ja juz 15 za granica, w roznych krajach. Nigdzie ludzie nie jedza w pociagach c
                > zy autobusach. Chyba, ze mlodziez z Polski w tubie londynskim. O jakich pociaga
                > ch mowisz? Nawet jesli Ci uwierze, ze jedza w tych pociagch ( bo skoro w Polsce
                > tak ludzie robia to moze i gdzie indziej tez) to powiedz szczerze, czy te poci
                > agi czyste sa?

                W wielu krajach ludzie jedzą w pociągach i autobusach.
                TGV dawno nie jechałam, ale świat nie kończy się na Europie, a poza Europą, w co pewnie trudno niektórym uwierzyć, często standard autobusu jest sporo wyższy niż w Polsce mimo, że ludzie JEDZĄ - bo tam się najczęściej sprząta.
            • jamesonwhiskey Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 13:45
              > Tak się składa, że od 8 lat mieszkam za granicą - zaliczyłam już kilka krajów.
              > Wszędzie ludzie jedzą w pociągach... o jakim świecie więc mówisz?
              > :D


              jesli to rosja to tak , w takim pociagu transyberyjskim trzeba cos przekasic
              jesli eurostar czy tgv to ci powiem umemlanej kanapki z jajkiem czy makreli nie zaobserwowalem
          • mumia_ramzesa Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 15:25
            > zarcie w pociagu w przedziale z osmioma innymi osobami
            > to brak kultury, ostentacyjne pokazywanie braku szaconku dla norm, regulaminow.

            Regulamin PKP zabrania jesc w pociagu? Wprawdzie dawno nie jechalam tym srodkiem, ale kiedys na pewno nie bylo takiego punktu (a z braku lepszego zajecia przeczytalam regul. wiszacy w korytarzu). Nie kazdy sklad ma wagon restauracyjny, a pospieszne chyba nigdy nie mialy. Jak mozna wytrzymac bez jedzenia jadac kilkanascie lub wiecej godzin?
            Zreszta w pociagu robi sie rozne kontrowersyjne rzeczy. Nie jestem pewna czy nie gotowalismy kiedys w przedziale. Bywalo, ze ktos spal na polce bagazowej i uchodzilo nam to na sucho, mimo ze konduktor wymownie sie na nas patrzyl.
            • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 15:37
              Zreszta w pociagu robi sie rozne kontrowersyjne rzeczy. Nie jestem pewna czy nie gotowalismy kiedys w przedziale. Bywalo, ze ktos spal na polce bagazowej i uchodzilo nam to na sucho, mimo ze konduktor wymownie sie na nas patrzyl.

              jedna dziewczyna chwaila mi sie kiedys, ze seks w przedziae uprawiala.
              Nie dziwie sie wobec tych wychynow, ze tak te wagony capia i wygladaja jak wygladaja.

              ja tez aniolkiem nie bylam za modu, ale nie niszczylam zadnego mienia. Nie masz sie czym chwalic Mumio.
              • mumia_ramzesa Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 15:46
                Ale to nie ja tam spalam, tylko kolega i nie ja mu tam kazalam wlazic. A jak sie jedzie na weekend w gory z Warszawy to trzeba sobie jakos radzic, zeby po nocnej podrozy w poniedz. w szkolce/robocie jakos funkcjonowac.
                Poza tym nie zniszczylismy tej polki (przede wszystkim przy urwaniu sie jej zniszczone by zostaly osoby siedzace nizej).
          • kitek_maly Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 22:50
            A wyobraz sobie, ze caly po
            > klad nagle wyjmuje swoje "rarytasy".

            A czym się różni zapach kanapek od zapachów żarcia zamówionego w samolocie? (oprócz ceny)
            Dlaczego ten pierwszy jest nie do zniesienia a ten drugi jak najbardziej akceptowalny?
            • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 06:01
              Tym, ze kanapki leza w torbie, a samolotowe schlodzone, w lodowce. te pierwsze psuja sie, wydzieaja zapach.

              przypominam, ze nie dyskutujemy o tym ktora kanapka lepsza, wlasna czy kupiona, tylko o tym, czy mozna wlasna jesc w obecnosci innych i w srodkach komunokacji publicznej.
              • kitek_maly Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 08:01
                > Tym, ze kanapki leza w torbie, a samolotowe schlodzone, w lodowce. te pierwsze
                > psuja sie, wydzieaja zapach.

                Myślałam, że mówimy o kanapkach, które zjada się w ciągu paru godzin a nie dób.
                • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 16:32
                  Zima, owszem, kanapka w torbie jak wlodowce ae atem, juz po dwoch godzinach jest skisnieta. Zalezy jeszce od temperatury i techniki pakowania.
        • jamesonwhiskey Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 13:49
          >potem czekasz na przesiadkę 2 godziny, a potem, lecisz kolejną godzinę i do domu telepiesz się >jeszcze następne 2 godziny - wybacz, ja na taką podróż wolę własne kanapki.

          razem jakies 11 godzin
          po 7-8 twoje kanapeczki musza byc pyszne

          w takim wypadku to ja bym jednak na lotnisku cos jak czlowiek przekasil
          • cafem Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 14:15
            > razem jakies 11 godzin
            > po 7-8 twoje kanapeczki musza byc pyszne
            >
            > w takim wypadku to ja bym jednak na lotnisku cos jak czlowiek przekasil

            Jadam na pewno lepiej i zdrowiej od Ciebie, więc się odstosunkuj. I nosa nie wtykaj, co ja gdzie jadam, bo z tego co się orientuję, moimi kanapkami Cię nie częstuję.
      • miau_weglowy Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 12:32
        > Jedzac prowiant w autobusie po prostu niszcymy go

        nie da sie ukryc :D
        poza autobusem zreszta tez
        ale prowiant po to jest

        jeszcze inne fragmenty mnie 'bulwersuja', ale nie chce mi sie wiecej pisac ;p

        utopijne wizje masz, tak nawiasem mowiac i zapedy dyktatorskie ;P
        • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 15:51
          Ktos musi to wziasc na siebie;)

          Co za morale, napisac o szanowaniu pubicznej wasnosci to zapedy dyktatorskie. teraz nie diw, ze tak brudno i szaro w Polsce. Drzewka ppolamane, pociagi smierdzace. i udzie ysle, ze to oczywiste, nie ma co zmieniac.
          • miau_weglowy Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 16:50
            1.masz zapedy dyktatorskie w kwestii narzucania innym wlasnych pogladow i pewnie nawet o tym wiesz ;) - co ma zero wspolnego z moim morale

            2.jak sie uczy kultury od malego, to nikt nie staje sie swinia znienacka, jak mu przyjdzie glod w miejscu publicznym zaspokoic (pamietaj o tej kwestii w wychowaniu wlasnego dziecka ;))

            wiec nie od zakazow zaczynac - a od wychowywania
            • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 17:00
              Nic nie narzucam. Dyktator, to ktos kto narzuca i egzekwuje swoje postanowienia. Jaka ja mam tutaj wadze cokolwiek egzekwowac czy narzycac? Przedstawiam swoj punkt widzenia, podaje argumenty, nikogo nie ze, nie obrazam. Jestem gotowa na demokratyczny wybor nawet:za kanapka czy nie. Skoro wszyscy uznaja prawo do jedzenia kanapki w autobusie, to sie unizenie dostosuje do reszty i tez bede wcinac moja ulubiona kapuche kiszona:) Po co ja sie glupia wogole powstrzymuje, skoro to widac nikomu nie przeszkadza?
              • miau_weglowy Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 17:07
                i tego sie trzymaj! :D
                a reszta, pamietajcie: nie wybierajcie dzis kochanicy w wyborach, bo wam tyle zakazow wymysli, ze glowa mala..... :D
                • kochanic.a.francuza Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 06:25
                  Tak, ale jak wejdziecie w poniedzialek do smrodliwego autobusu, to pamietajcie, ze na ten zapaszek skladaja sie tez kanapeczki, moja kapustja, porozewane kawy itp.
                  Mnie to nie dotyczy, bo mieszkam tam, gdzie ludzie nie jedza w pociagach. Jest czysciutko i pachnaco, wole jezdzic kolejka niz wlasnym samochodem.
                  Jak znajomi z Polski zaczeli karmic swoje pociechy kruchymi ciasteczkami w przedziae, to takie gromkie spojrzenia dostalismy, ze musialam im powiedziec o co chodzi.
                  Tak, biedne dzieci glodowaly cale 30 minut!

                  Nie to co w Polsce, luz blus, troche capi, ale za to mozna sie napchac jak tylko przyjdzie na to ochota!

                  Chcialam tylko przekazac. ze jakosc zycia znacznie sie podnosci jak sie zyje w czystym srodowisku i nie jest sie takim narwanym jak Herminka5. A swoja droga to mysle, ze Herminka jest taka narwana wlasnie dlatego, ze nie potrafi sobie zorganizowac tych 15 minut na zjedzenie kanapki w odpowiednim do tego miejscu. Nie ma pojecia ile energii i spokoju dale chwilka na maly nawet posilek zjedzony przy muzyce. Wspolczuje, bo tez tak kiedys biegalam jak ona, dobrze to sie nie skonczylo.

                  • hermina5 Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 10:36
                    Dziękuję za życzenia. Zwłaszcza za dobre rady dla diabetyków.
              • mumia_ramzesa Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 17:25
                > tez bede wcinac moja ulubiona kapuche kiszona

                Lepiej zestaw: kielbasa, ogorek kiszony, kieliszek wodki - i to wszystko mozna obsluzyc jedna dlonia.
                • miau_weglowy Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 17:34
                  alkohol w miejscach poublicznych?
                  oj oj! ;P
    • varia1 Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 10:41
      chciałam wyjaśnić, że mnie kanapka jako taka nie śmieszy,tylko wyciąganie jej z firmowej torebki z napisem dajmy na to "intimissimi" czy "triumph" tudzież "zara" lub innej marki nie powiązanej z jedzeniem:)

      jako matka dziecięcia na intensywnej diecie, muszę zawsze być przygotowana na niespodziewany głód mojej córy (a apetyt to ona ma, po mamusi, całkiem niezły:)), a prawdopodobieństwo znalezienia w fastfoodowych punktach produktu który można jej podać bez obaw jest bliskie zeru

      i też uważam że domowa kanapka jest najbezpieczniejsza
      ś
    • sid-sid Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 11:34
      Jako że jest moda na slow food, gotowanie i domowe żarcie, to raczej śmieszy kupowanie kanapek, szczególnie w sytuacjach, kiedy można zrobić je samodzielnie i wziąć ze sobą (np. do biura czy pociągu). Tak samo jak daaawno temu szpanem było mieć samochód i wozić nim tyłek wszędzie, a teraz podjeżdżanie samochodem do sklepu za rogiem, czy do pracy, kiedy piechotą jest 10 minut, to obciach.
    • funny_game Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 19:56
      Jak w Top Chef (chyba pierwsza seria) dostali zadanie kanapkowe, to robili takie cuda, że do pępka się ośliniłam.
      Widziałam też książkę w stylu "Sto najlepszych kanapek", chyba kupię przez ten wątek :D
      Kanapki to niezła sztuka, się okazuje.

      Ze względu na kasę i ze względu na zdrowie staram się jeść w pracy rzeczy zrobione w domu.
      Co najmniej tydzień w każdym miesiącu zjadam na śniadanie sałatkę piękności. Bo jednak staram się nie jeść kanapek ciągle i ciągle. Raz na tydzień mam sałatkę owocową. Przynoszę własne sałatki nie-na-słodko ale też nie-na-za-bardzo-pachnąco ;)
      • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 20:16
        a co to sałatka piękności? płatki owsiane, banan i miód? bo ja taką znam :)
        • funny_game Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 20:25
          Tak na oko, to z 6 łyżek płatków owsianych zalewam wieczorem 8 łyżkami wody mineralnej bez gazu i wrzucam do tego z 6 pokruszonych orzechów laskowych.
          Rano dolewam do tego trochę mleka, kilka kropli soku z cytryny, ścieram na tarce jedno jabłko i dorzucam np. pół pokrojonego banana i pół mango albo kilka truskawek albo mieszankę: maliny, jagody, truskawki, albo kiwi i banana, wybór spory, zimą czasem z mrożonek. Miodem nie trzeba dosładzać.
          Syci, jest pyszne i genialnie reguluje przemianę materii.
          • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 09.10.11, 22:37
            materię to ja mam przeregulowaną :P
            a powiedz mi Kochaneczko działa to tylko rano na czczo, czy pora obojętna? nie wiesz może?
    • vandikia postaram się odpisać na wszystkie posty 09.10.11, 20:19
      bo uważam, że wywiązała się ciekawa dyskusja .. ale to chyba nie dziś :)
      niektóre wpisy mnie strasznie zaskoczyły
      i rozumiem, że żeby pokazać negatywnie kanapkożercę, to należy odrazu napisać, że kanapka jest z cuchnącą makrelą czy paprykarzem szczecińskim :)
      • alienka20 Re: postaram się odpisać na wszystkie posty 09.10.11, 23:36
        Bo plebsu z PKSów na salami, ani kiełbasę krakowską/żywiecką nie stać, zatem przyrządzają z tym, co najtańsze i smrodzą.
        A propos wątku, ja kocham kanapki przyrządzane przez mojego mężczyznę :D.
        • jolunia01 Re: postaram się odpisać na wszystkie posty 10.10.11, 13:41
          alienka20 napisała:

          > Bo plebsu z PKSów na salami, ani kiełbasę krakowską/żywiecką nie stać, zatem pr
          > zyrządzają z tym, co najtańsze i smrodzą.

          Intelektualnego plebsu z forum nie stać na pomyślenie, że ktoś (z ważnych powodów) nie może mieć prawa jazdy, więc korzysta ze zbiorowej komunikacji, często z przerwami na przesiadkę zbyt krótkimi, żeby gdzieś pójść zjeść (o ile w ogóle jest gdzie - bo najczęściej tylko fastfood). Intelektualny plebs z forum uważa, że jak ktoś jeździ autobusem, to musi jeść byle co. Intelektualny plebs uważa za stosowne obrażać ludzi, którzy nie spełniają tegoż plebsu kryteriów kulinarnych, komunikacyjnych, odzieżowych, pseudintelektualnych....

          > A propos wątku, ja kocham kanapki przyrządzane przez mojego mężczyznę :D

          A propos - ja nie kocham żadnych kanapek, choć jadam; natomiast nie popieram niewolnictwa i cieszę się, że dawno zostało zniesione, zatem wnioskuję, że alienka20 popełnia przestępstwo.
          • alienka20 Re: postaram się odpisać na wszystkie posty 10.10.11, 14:59
            Ironii waćpanna nie zna? Ja też nie mam prawa jazdy i jeżdże mpk do pracy.
            • triismegistos Re: postaram się odpisać na wszystkie posty 10.10.11, 15:48
              To ironia była? Nie zauważyła żem. Po tym, co wypisuje kochanica uwierzę w poważny to każdej bzdury w temacie kanapkowym.
              • triismegistos Re: postaram się odpisać na wszystkie posty 10.10.11, 15:52
                Y, zjadło mi część tekstu. Miałam na myśli, że uwierzę w poważny ton każdej bzdury w tym temacie.
              • alienka20 Re: postaram się odpisać na wszystkie posty 10.10.11, 22:46
                No cóż buziek nie dodałam, to można było się potknąć. Nie bierz moich słów tak do się :).
        • triismegistos Re: postaram się odpisać na wszystkie posty 10.10.11, 14:39
          Czy mogę zapytać, dlaczego obrażasz mnie nazywając plebsem dlatego, że jeżdżę PKP i PKS?
          I dlaczego przypuszczas, że nie stać mnie na tani i popularny produkt jakim jest kiełbasa salami?
          • kitek_maly Re: postaram się odpisać na wszystkie posty 10.10.11, 14:41
            Przecież to była ironia....
            • alienka20 Re: postaram się odpisać na wszystkie posty 10.10.11, 14:57
              Niektórzsy nie rozpoznaliby jej, nawet gdyby przeszła obok nich wachlując sie pawimi piórami :)
          • alienka20 Re: postaram się odpisać na wszystkie posty 10.10.11, 14:57
            To było tylko podsumowanie dyskusji, w której wyszło. że własnoręczna kanapka = smród od makreli czy jajka (taaa, bo mi się chce jajko gotować).
            I nie ja nazywam plebsem osoby jeżdżace komunikacją miejską, tylko ci, którzy zabraniają jeść własną kanapjkę, czy nawet suchą bułkę w autobusie/tramwaju/pociągu. Skoro nie stać ich na samochód, to i na inne dobra ich nie stać.
            W zeszłym roku co tydzień podróżowałam po 8/10 godzin w jedną stronę raz w tygodniu. W życiu by mi nie przyszło do głowy zabranianie komukolwiek zjedzenia czegoś w trakcie podróży, bo pamiętam, jak mi kiszki marsza grały, gdy nie zdążyłam sobie nic przygotować. Bardziej niestosowne jest chyba burczenie w brzuchu niż jedzenie kanapki.
            Zdaniem niektórych osób lepiej jest zemdleć z głodu/nabawić się wrzodów żołądka/przepłacić za nic niewarte jedzenie, żeby tylko nie skalać uczuć estetycznych współpasażera. Bo bujać to my, panowie szlachta.
            Przerysowana puenta, ot co.
            I dziwię się, że ktoś twierdzi, że stoję nad facetem swoim z batem, aż mi nie zrobi kanapek domniemując, że znalazłam sobie niewolnika. Jeżeli sprzątam codziennie po nim/zmywam/robię mu obiad, czy również jestem jego niewolnicą?
            ----
            "Smak słodki gasi gorycz zdrady
            Królewna Twoja z czekolady
            Rozpuszcza się, jest coraz bledsza,
            Odchodzi Twoja najpiękniejsza...."
    • wez_sie Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 10:46
      nie wyobrazam sobie zycia bez kanapki.
      codziennie z domu wychodze z dwiema kanapkami zrobionymi ze swiezego pieczywa.
    • mrarm Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 11:38
      Każdy, kto nie robi tego, na co ma ochotę, co wydaje mu się dobre (itd..) dlatego, że tak mówią lub myślą inni, nie postępuje zbyt mądrze :)
    • fourchet Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 11:57
      Śmieszą? Kogo i gdzie? Jakoś nie zauważyłam, a pracuję w sporej korporacji w centrum stolycy. Kanapkowcy, faktycznie, najczęściej zadowalają się tym, co przynosi Kanapkowa Panienka (nie wątpię, że część z nich decyduje się na taki wikt ze względu na jej urodę), ale amatorów domowego żarcia tu nie brakuje - już koło południa wszystkie kuchnie zaczynają pachnieć odgrzewanymi w mikrofalach schaboszczakami i innym kulinarnym dobrem. Przeważają u nas chłopaki przed 30-tką i nie wątpię, że część z nich w pracy odgrzewa zapasy przywiezione w weekend od mam. Nie brakuje też wyznawców rozmaitych specjalnych diet - a to na schudnięcie, a to na muskuły, przygotowujących sobie różne, oryginalne zestawy. Ja sama 1-2 razy w tygodniu przynoszę stertę świeżych warzyw, z których sobie potem robię sałatki. Nikt nigdy się z nich nie śmiał - przeciwnie, zbieram raczej komplementy za zdrowy tryb życia.

      Oczywiście, nie wszyscy przynoszą swoje jedzenie - część osób stołuje się na mieście, inni zamawiają sushi, chińczyków i inne pizze, ale nikt nikomu do talerza nie zagląda i nie komentuje jadłospisu. No, chyba że coś dziwnie pachnie, albo jakoś ekstremalnie wygląda...
    • roxxxxanne2026 Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 15:14
      Na 100% naie na uczelnii:)wręcz podkradają domowe specjały:))
    • askogon Ludzie! 10.10.11, 16:10
      nie upokarzajcie się, jedząc kanapki, czyli kawałek czegoś tam obłożonego pajdami chleba, poza domem. czy naprawdę musicie wpychać do ust naraz kilka produktów, wywołując u wielu odruch wymiotny? opamiętajcie się!
      • miau_weglowy wlasnie 10.10.11, 16:51

        nie na raz! wyjac kielbase z kanapki, zjesc, ogorki, zjesc, zeskrobac maslo (ewentualnie zlizac), zjesc itd
        • ka-mi-la789 Re: wlasnie 10.10.11, 19:01
          Skórkę chleba odgryźć, zjeść, dopiero na końcu miękisz.
    • emikko Mhmmmm - bedzie dym :) 10.10.11, 17:14
      Podsumowujac argumenty, ze ktos nie bedzie placil za jedzenie na miescie, bo jest drogo, ze mozna zjesc kanapke w autobusie komunikacji miejskiej oraz biegac z kawa po miescie, bo tak sie lubi i nikomu nic do tego... Coz, spoleczenstwo zawsze dzielilo sie na:
      - wastwy wyzsze, ktore obowiazuje bardzo restrykcyjny kodeks zachowania i elegancji, i respektowanie ich jest postawa by w ogole funkcjonowac w tym gronie
      - warstyw srednie, ktore aspiruja do wyzszych i generalnie stac je na utrzymywanie pewnego poziomu kultury ale nie zawsze potrafia sie zachowac
      -oraz najliczniejsze warstwy nizsze, tzw. motloch, ktory je jak chce i gdzie chce, chleje, klnie itd., generalnie nie stac go na zadna etykiete ani moralnie, ani finansowo.
      • vandikia Re: Mhmmmm - bedzie dym :) 10.10.11, 22:36
        jakby co, to warstwy wyższe wypowiadają się bezbłędnie :)
        nie będzie dymu, to tylko Twoja opinia i szczerze? nie świadczy najlepiej o Tobie :)
        tak się składa, że przez 3 lata pracowałam z tak zwaną "kulturą wyższą" może nawet jedną z ważniejszych w państwie.. to ja już wolę przebywać z prostymi chłopaki niż takim oszołomstwem, które na pokaz jest "ą i ę" i nienagannie zachowuje się przy stole, a po godzinach kładzie nogi na biurko w towarzystwie podwładnych i mówi pochłaniając łapczywie chińczyka, że kobiety to bydło
        tak, to autentyk, więc mnie farmazony, które opisałaś niespecjalnie wzruszają ale dzięki za udział w dyskusji :)
        • emikko Re: Mhmmmm - bedzie dym :) 10.10.11, 23:56
          Pracowalas z burakiem a nie z wyzszymi warstwami. Dzieki za udzial w dyskusji.
    • lu221 Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 18:12
      Przejrzałam sobie cały ten wątek i nie chce mi się wdawać zbytni w dyskusje, natomiast powiem krótko:

      takich kanapek, jakie zrobię sobie, albo swojemu niemężowi, sama, nie zrobi nam nikt!

      :)
      • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 22:31
        to czapki z głów, bo ja jeszcze mimo że ząłożyłam nie przejrzałam :D nie mam cierpliwości do takiej ilości wpisów, szczególnie gdy 5 z rzędu to totalne bzdury :D
        • vandikia Re: domowe kanapki śmieszące innych 10.10.11, 22:32
          a jeśli jeszcze tu zajrzysz, to możesz napisać przepis na swoją lux kanapkę, chętnie skorzystam
          • lu221 Re: domowe kanapki śmieszące innych 11.10.11, 19:15
            Teraz to ciekawe, czy Ty tu jeszcze zajrzysz :)

            Moje kanapki mają prawie zawsze podobny skład: pieczywo takie, na jakie akurat mam ochotę, bezapelacyjnie sałata (rzymska, lodowa albo zwykła), smaczne mięsko (albo pieczone, albo dobra wędlina), ser (żółty, pleśniowy, scypek lub oscypek) no i teraz warzywka do woli - albo ogóreczek, albo pomidorrrrro, szczypiorek prawie zawsze, albo papryka w dwóch kolorach, no do wyboru do koloru.

            A! Masełko tylko na jedną stronę kanapki, na drugą np musztarda, chrzan, ketchup - co kto woli.

            Trzeba to zwykle porządnie zapakować, żeby się nie rozwaliło, ale warto poświęcić chwilę na takie pyszności :)
    • samuela_vimes Yhmmm 10.10.11, 19:12
      Dzięki Tobie po raz pierwszy dowiedziałam się, że jedzenie kanapek jest niemodne. A dla mnie niemodne jest żarcie byle czego i niewiadomego pochodzenia. Kwestia upodobań.
      • vandikia Re: Yhmmm 10.10.11, 22:30
        napisałaś to tak, jakbym ja szkalowała kanapki, a to nieprawda.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja