Kelnerki o "smutnych" twarzach

09.10.11, 08:11
Byłem w ostatni piątek w fajnej knajpce czy kafejce jak kto woli . Miło , przytulnie i bardzo symatycznie , ciekawe menu , wystrój lokalu pierwsza klasa coś na styl buduarowy choć nie do końca .Natomiast uwagę moją przykuły 2 dziewczyny z obsługi b.ładne , kelnerki , które miały miny przez cały czas posępny i ponury . Poobserwowałaem je troszkę i niestety każdy klient owszem został przywitaniu ale "przyklejonym " uśmiechem . Naprawdę wyglądało to strasznie sztucznie i zastanawim się czy następnym razem na lampkę wina wybiorę się właśnie tam bo od obsługi zależy jak sie klient będzie czuł . Byłem tam ze 2 razy i za każdym razem kelnerki i kelnerzy mieli grobowe miny bez uśmiechu i otwartości na klienta .
Nawet jak zjawiła się szefowa to załoga rozmawiała z nią w sposób bardzo zdystansowany jak dla mnie to dziwne .Ciekawe jak długo przetrwa ta knajpka bo przy takim nastawieniu nie wiem załogi czy szefostwa to raczej marnie to widzę
    • to.niemozliwe Re: Kelnerki o "smutnych" twarzach 09.10.11, 08:46
      I slusznie prawisz, bo epatowanie smutkiem skutecznie odstrasza.
      Przyciaga co najwyzej "zbawcow", chcacych potaplac sie we wlasnym smrodku wspanialomyslnosci.
    • altz Re: Kelnerki o "smutnych" twarzach 09.10.11, 08:50
      Jakie nastroje wprowadza szefostwo, takie jest w całej knajpie. Pewno szefowa to niezła piła, pastwi się nad ludźmi i kiepsko płaci. Znam takie sytuacje, gdy szefostwo kazało brać różne rzeczy "z odzysku" np. ser z talerzy, dżem itd., wtedy też obsługa miała takie miny. :-)
    • disa chyba zmęczonych ;] 09.10.11, 09:19
      Popracowałbyś tydzień w lokalu i obsłużył kilkuset klientów to wierz mi, że część z nich skutecznie zniechęciła by Cie do pracy i do bycia miłym. Ty chyba sobie nie jesteś w stanie wyobrazić jak niektórzy ludzie potrafią być niemili dla kelnerek bo to "obsługa"lub wręcz je molestować sexualnie.
      Nie mniej jednak zgadzam się z Tobą, że mimo wszystko kelnerki/kelnerzy powinni być mili - nie muszę jednak obskakiwać klienta i szczebiotać do niego jak do dziecka.
      • hambak_meri Re: chyba zmęczonych ;] 09.10.11, 09:22
        "bo to obsługa"

        Kochana, nazwę to bardziej dosłownie: często prymitywni, nowobogaccy klienci traktują obsługę jak służącego, obywatela niższej kategorii, któremu nie należy się ŻADEN szacunek, żal
        • disa Re: chyba zmęczonych ;] 09.10.11, 09:44
          mi nie wypada tak pisać , ale właśnie takie coś miałam na myśli ;]
          Na szczęście są też mili klienci co to równoważą,
        • ka-mi-la789 Re: chyba zmęczonych ;] 09.10.11, 11:44
          hambak_meri napisała:

          > Kochana, nazwę to bardziej dosłownie: często prymitywni, nowobogaccy klienci tr
          > aktują obsługę jak służącego, obywatela niższej kategorii, któremu nie należy s
          > ię ŻADEN szacunek, żal

          W czasach, gdy jeszcze służba była normą, w rodzinach na poziomie obowiązywało kulturalne traktowanie tejże, a za niegrzeczną odzywkę do lokaja czy pokojówki dziecko mogło oberwać lanie.
          • kochanic.a.francuza Re: chyba zmęczonych ;] 09.10.11, 15:09
            W czasach, gdy jeszcze służba była normą, w rodzinach na poziomie obowiązywało kulturalne traktowanie tejże, a za niegrzeczną odzywkę do lokaja czy pokojówki dziecko mogło oberwać lanie.

            Nieprawda, poczytaj sobie Ferdydurke Gombrowicza, tam ladnie leja sluzbe w tych dawnych polskich dworkach. Nie ma powodow, by sadzic, ze to sobie Gombrowicz zmyslil.
            • ka-mi-la789 Re: chyba zmęczonych ;] 09.10.11, 17:20
              > Nieprawda, poczytaj sobie Ferdydurke Gombrowicza, tam ladnie leja sluzbe w tych
              > dawnych polskich dworkach. Nie ma powodow, by sadzic, ze to sobie Gombrowicz z
              > myslil.

              Pisałam o rodzinach na poziomie, a w dworkach o takie było dość trudno (co nie znaczy, że w ogóle w przyrodzie nie występowały, ale jednak stanowiły rzadkość). A na Gombrowicza odpowiadam Dzieduszyckim, który kiedyś w telewizji wspominał, jak go tatulo pasem potraktowali za pyskowanie lokajowi. Podobne wspomnienia snuła Agatha Christie, która w wieku siedmiu czy ośmiu lat dostała ostry opieprz za użycie niewłaściwego słownictwa wobec kucharki czy kogoś w tym rodzaju. Ba, mojej osobistej babci, która jeszcze w czasie wojny miała służącą, chamskie odzywki wobec niej - o biciu nie wspominając - nie przyszły do głowy. Generalnie, ludzie z pewnym minimum kultury w żadnym wypadku służbą nie pomiatali, bo to była składowa tejże kultury.
              • berta-death Re: chyba zmęczonych ;] 09.10.11, 18:02
                To nie była kwestia tego, że się służbę szanowało, tylko tego, że w tamtych czasach dzieci miały jeszcze niższą pozycję społeczną niż służba. W związku z tym nie mogły sobie pozwolić na pyskowanie ani chamskie odnoszenie się do nikogo starszego od siebie, nawet jak to był tylko parobek. I nawet wtedy kiedy racja była po stronie dziecka. A do konfliktów na tle państwo służba raczej nie dochodziło, bo służba znała swoje miejsce, więc nawet by im nie przyszło do głowy nie wykonać polecenia czy wychodzić z jakimiś pretensjami.

                A to, że państwo przy okazji potrafiło traktować służbę z buta i na każdym kroku okazywać im kto tu rządzi, to inna sprawa. Można to spokojnie robić bez użycia chamstwa i wulgaryzmów. W zasadzie wystarczy wyniosła uprzejmość i zwracanie się do podwładnych w stylu "niech Janka pozamiata w pokoju". Rozmawianie po francusku w obecności służby tak by ta nie rozumiała rozmów nie przeznaczonych dla plebejskich uszu też było rodzajem poniżania.
                • ka-mi-la789 Re: chyba zmęczonych ;] 09.10.11, 19:00
                  berta-death napisała:

                  > To nie była kwestia tego, że się służbę szanowało, tylko tego, że w tamtych cza
                  > sach dzieci miały jeszcze niższą pozycję społeczną niż służba. W związku z tym
                  > nie mogły sobie pozwolić na pyskowanie ani chamskie odnoszenie się do nikogo st
                  > arszego od siebie, nawet jak to był tylko parobek.

                  A to różnie bywało. Agatha pisała, że matka po incydencie z kucharką tłumaczyła jej surowo, że nikogo nie wolno traktować tak, jak ona tę kobietę, zwłaszcza, że pozycja społeczna kucharki nie pozwala jej na rewanż w postaci równie chamskiej odzywki.


                  > A to, że państwo przy okazji potrafiło traktować służbę z buta i na każdym krok
                  > u okazywać im kto tu rządzi, to inna sprawa. Można to spokojnie robić bez użyci
                  > a chamstwa i wulgaryzmów.

                  I właśnie o brak chamstwa i wulgaryzmów chodzi, jako że podwątek zaczął się od porównania chamówy wobec kelnerki z traktowaniem "jak służbę". Owszem, służba swoje miejsce znała, ale to nie znaczyło, że się na nią wrzeszczało czy obrzucało wyzwiskami (chyba że było się kimś w rodzaju baronowej Krzeszowskiej, która jednak była traktowana przez środowisko, do którego aspirowała, jak trędowata).

                  W zasadzie wystarczy wyniosła uprzejmość i zwracanie
                  > się do podwładnych w stylu "niech Janka pozamiata w pokoju". Rozmawianie po fra
                  > ncusku w obecności służby tak by ta nie rozumiała rozmów nie przeznaczonych dla
                  > plebejskich uszu też było rodzajem poniżania.

                  A tu się nie zgodzę. Co ma wspólnego ochrona prywatności z poniżaniem kogokolwiek? Jeżeli zamknę dostęp do swojej poczty hasłem to też poniżam kogoś, kto ma ochotę dorwać się do mojej korespondencji? Notatki po francusku też zdarza mi się robić :).
    • hambak_meri Re: Kelnerki o "smutnych" twarzach 09.10.11, 09:19
      Znam dwie osoby pracujące w takiej supermiłej knajpce, którą uwielbiają odwiedzać klienci. Akurat one są jeszcze na tyle silne, żeby faktycznie być miłymi dla klienta.
      Ale teraz postaw się w sytuacji takiej kelnerki - osoby, która mieszka w niedużym mieście = nie można wybierać w ofertach pracy. Pracuje na umowę zlecenie trzeci rok za 7zł/h. Klientów jest sporo, pracy dla osób na trzech stanowiskach, ale po co zatrudnić trzeciego pracownika, skoro te dwie sobie radzą. Żeby się utrzymać, robisz tyle godzin, że ze zmęczenia nie wiesz, jak się nazywasz. Urlop masz raz w roku: góra trzy dni, bo inaczej druga laska nie pociągnie więcej niż trzy dni zmiany po 12 godzin. Pracujesz także w święta. Zero życia prywatnego, ciągłe zmęczenie + od czasu do czasu sfochowany klient, bo nie masz wydać (szef nie dba o to, jak lokal radzi sobie z ilością drobnych, a Ty nie możesz wyjść i rozmienić, bo jesteś sam). Dodaj sobie jeszcze szefa, który wymaga od wszystkich, tylko nie od siebie.
      Sądzę, że niejedna taka miła knajpka to niezły kołchoz. Zawsze w takiej sytuacji myślę o sytuacji tych "smutnych studentek" i zastanawiam się, jakiego mają szefa oraz warunki pracy. W jednym się z Tobą zgadzam: to nie przyciąga klienta. Mnie jako klienta odstrasza skutecznie, bo nie chcę takiego szefa dorabiać.

      A teraz porypią się gromy w stylu: "Jak praca nie pasuje, to iść do innej" lub "Jak ktoś jest tępy/mało zaradny/słabo wykształcony to robi w takiej pracy a nie innej" :-)
      • beata.1968 Re: Kelnerki o "smutnych" twarzach 09.10.11, 13:46
        Hambak meri - święte słowa! Tak jest w wielu miejscach pracy , znam to z własnego doświadczenia : harówka po 12 godzin, masakryczne dojazdy do pracy, niskie zarobki i ciągłe upokorzenie, a jak zmienniczka ma urlop praca codziennie po 12 godzin i jeszcze się uśmiechaj. Wiem że to nie wina klienta. Miałam szczęście i mam to już za sobą ale wspomnienia zostały.
      • potworski Re: Kelnerki o "smutnych" twarzach 09.10.11, 15:04
        hambak_meri napisała:

        "Jak praca nie pasuje, to iść do innej" lub "Jak ktoś jest tępy/mało zaradny/słabo wykształcony to robi w takiej pracy a nie innej" :-)


        Tyle się rozpisałaś a tak naprawdę w miarę sensowne słowa napisałaś dopiero na sam koniec.
    • passu Re: Kelnerki o "smutnych" twarzach 09.10.11, 10:17
      > miały miny przez cały czas pos
      > ępny i ponury

      Możesz podać jakikolwiek zawód w Polsce, gdzie ludzie mają minu uśmiechnięte i życzliwe?
    • xolaptop Re: Kelnerki o "smutnych" twarzach 09.10.11, 10:27
      Jednym z ważnych celów pracy jest otrzymanie emerytury. W robocie trzeba być sobą. Udawać przez *dzieści lat kogoś kim się nie jest? Nieliczni dożyliby swoich emerytur.
    • piataziuta Re: Kelnerki o "smutnych" twarzach 09.10.11, 10:53
      od tego jest serwis gastronauci
    • potworski To norma= 09.10.11, 10:53
      Hahaha=bo w naszym przaśnym kraju nad Wisłą to norma. Tutaj muszę zgodzić się z monologiem Lindy, który był popełnił w filmie bodaj "Szczęśliwego Nowego Jorku" = Polacy tak już mają=najlepiej mieć minę zasępioną i zbolałą. Bo wiadomo=zarabiam nie tyle co powinienem, bo przez połowę roku muszę latać w kaloszach, bo sąsiadka kupiła sobie serwis obiadowy na 6 osób a ja wpier#dalam żur z garnuszka, bo tramwaje za głośno jeżdżą, bo TVP2 mi śnieży, bo kostki z Knorra podrożały i milion innych powodów=wystarczy przejść ulicą i poobserwować=wszyscy albo łby pospuszczane albo z miną w stylu "spróbuj na mnie spojrzeć a dostaniesz w łeb bukowym polanem".
      Jedynym w miarę uśmiechniętym Polakiem jest Strasburger jak opowiada dowcipy.
      • varia1 Re: To norma= 09.10.11, 10:59
        >Jedynym w miarę uśmiechniętym Polakiem jest Strasburger jak opowiada dowcipy.

        no i ja, kiedy czytam twoje posty... ale ja nie jestem Polakiem, tylko Polką... liczy się?
        • potworski Re: To norma= 09.10.11, 11:05
          varia1 napisała:

          > no i ja, kiedy czytam twoje posty... ale ja nie jestem Polakiem, tylko Polką...
          > liczy się?


          Nie wiem=spytam naczelnika.
        • grassant Re: To norma= 09.10.11, 12:35
          no i ja, kiedy czytam twoje posty...

          tylko wtedy? żal'.
      • nutka07 Re: To norma= 09.10.11, 14:58
        Dla zainteresowanych ;)

        Od 8 minuty www.youtube.com/watch?v=MLZeWkcyMYE&feature=related

        i tu dalej www.youtube.com/watch?v=2OxKqaiivP4&feature=related
      • nudzimisie_strasznie Re: To norma= 09.10.11, 20:06
        potworski napisał:

        > Jedynym w miarę uśmiechniętym Polakiem jest Strasburger jak opowiada dowcipy.

        Ergo:
        potworski jest smutnym malkontentem / potworski jest Strasburgerem *
        * niepotrzebne skreślić
    • czadroman pewnie z wyższym wykształceniem 09.10.11, 15:35
      studiowały jakieś politologie i sfrustrowane że nie pracują w zawodzie (politologa)
      • facettt prawdopodobne :) 09.10.11, 15:48
        czadroman napisał:
        > studiowały jakieś politologie i sfrustrowane że nie pracują w zawodzie (politologa)


        Nie studiowalem politologii, ale mam szczescie (zgodnie z wlasnym pragnieniem)
        czasem sie nia zajmowac, wiec chyba dlatego usmiech nie schodzi mi z twarzy :)

        2. Jest jeszcze drugi pragmatyczny aspekt:
        - usmiechajac sie do ludzi, wywoluje sie ich usmiech i od razu robi sie luzniej i przejemniej.

        Tej nielatwej sztuki trzeba sie jednak dosc dlugo uczyc.
        To nie przychodzi samo.
    • doral2 Re: Kelnerki o "smutnych" twarzach 09.10.11, 16:09
      facet_on_line napisał:

      "...Nawet jak zjawiła się szefowa to załoga rozmawiała z nią w sposób bardzo zdystansowany..."

      no i masz odpowiedź na swoje pytanie.
    • znana.jako.ggigus aj rozumiem, że drapieżny 09.10.11, 16:47
      kapitalizm i ludzie oddający talerz w barze mlecznym czują się zobowiązani do informacji, co im się NIE podobało w jedzeniu. Nie wielką literą, rzecz jasna.
      Ale czy kelnerka nie ma prawa mieć życia pryw., chandry, bólu zębam nudy? Czy po powitaniu klienta i wskazaniu mu stolika musi cały czas suszyć zęby? Nie wpadłabym na pomysł, że ktokolwiek musi to dla mnie robić, bo JA daję napiwek, co nie?
      Do knajpy idzie się w celu wypicia, zjedzenia i pogadania i poobcinania.
      Można pogadać z barmanem i można i z kelnerką, choć krącej, bo ona ma innych gości.
      Ale inne usługi, jak ożywanie przestrzeni blaskiem zębów kelnerki to już chyba przesada.
      To trzeba kogoś zaprosić, kto się śmieje uroczo (znam parę takich dam) i już jeden powód do frustracji mniej.
      • qw994 Re: aj rozumiem, że drapieżny 09.10.11, 19:24
        > Ale czy kelnerka nie ma prawa mieć życia pryw., chandry, bólu zębam nudy? Czy p
        > o powitaniu klienta i wskazaniu mu stolika musi cały czas suszyć zęby?

        A to tylko kelnerek dotyczy? Myślisz, że mojego pracodawcę obchodzi mój ból zębów?
    • chersona Re: Kelnerki o "smutnych" twarzach 09.10.11, 19:31
      czy w związku z tym dajecie tym nieszczęsnym kelnerom i kelnerkom napiwki? ja nie, a może to by im pracę osłodziło. myślicie, że napiwkiem dzielą się z resztą osób, która pracuje w kuchni i która w sumie większy wkład ma w moje zadowolenie niż kelner.
      • czadroman Re: Kelnerki o "smutnych" twarzach 09.10.11, 19:41
        ja daję
        • qw994 Re: Kelnerki o "smutnych" twarzach 09.10.11, 19:47
          Ja też. Kelnerka musiałaby mi strasznie podpaść, żebym nie dała napiwku. Do tej pory to się chyba nie zdarzyło.
    • berta-death Re: Kelnerki o "smutnych" twarzach 09.10.11, 19:33
      Zdajesz sobie sprawę ile trzeba by zapłacić takiej kelnerce, żeby ta z wyglądającym szczerze uśmiechem na twarzy i pełnym entuzjazmem obsługiwała klientów?

      Dlatego śmieszy mnie program Gessler i jej krytyki. Lekką ręką trzeba by jakiś milion wyłożyć na wstępie, żeby spełnić wszystkie jej oczekiwania co do dobrze prosperującej restauracji.
      • smith78 Re: Kelnerki o "smutnych" twarzach 09.10.11, 21:52
        2zł.

        Obsłuży 5 stolików w ciągu godziny.
        Wraz z pensją podstawową spokojnie przekroczy średnią krajową.

        To chyba całkiem sporo za:
        Uśmiechanie się - tu jest ok, opisana knajpka to raczej ewenement.
        Znajomość menu i doradzanie klientowi - porażka, w co drugiej knajpie kelnerki nie znają menu lub/i składu potraw, a bywa że nic nie są w stanie powiedzieć na temat "specjalności zakładu".




Inne wątki na temat:
Pełna wersja