problem w szkole brata

11.10.11, 13:29
będzie długo ale potrzebuję rady
między mną i bratem jes 19 lat różnicy. mały obecnie jest w 4 klasie podstawówki. szkoła mała 60 dzieci i 6 nauczycielek. jest pewien chłopiec- Janek- sprawiający problemy wychowawcze. w wieku szóstoklasisty. pochodzi z problemowej rodziny- rodzice piją itp........... chłopiec jest agresywny, bije dzieci w szkole. i mojego brata także. poradziłam mu żeby się nie dawał bić. jak Janek go "zaczepiał" brat zwyczajnie mu oddał. na apelu brat musiał wystąpić i przy całej szkole dostał nagane za złe zachowanie. sytuacja niestety się powtarza.nauczycielki to bagatelizują. moja mama była świadkiem sytuacji jak Janek bił jakiegoś chłopca. pobity poszedła na skarge do nauczycielki a ona na to że wie jaki Janek jesti żeby nie zwracał uwagi. sytuacja ciągnie się już jakiś rok. szkoda mi mojego brata ale mam pewien dylemat. mam ochote pojechać do szkoły i porozmawiać z wychowawczynią i dyrektorką, a jeśli to nie pomoże napisać pismo do kuratorium i zmusić rodziców żeby przenieśli dziecko do innej szkoły. moja mama niestety nie uważa rzeby to był jakiś wielki problem z którym trzeba walczyć, więc sama do szkoły nie pójdzie. co o tym sądzicie zareagowałybyście jakoś?............
    • ursyda Re: problem w szkole brata 11.10.11, 13:35
      To zależy jak bardzo jest agresywny, po drugie - nie usuniesz wszystkich problemów z życia swojego brata, niech się uczy sam je rozwiązywać. Po trzecie - z doświadczenia wiem, że często bywa tak, że tamto dziecko bywa prowokowane przez inne bo jest przezywane i wyśmiewane. Należałoby zbadać sprawę.
      • poezja1983 Re: problem w szkole brata 11.10.11, 13:39
        nie wiem czy Janek nie jestprowokowany np.wyzwiskami. ale mi nie chodzi o usunięcie problemów z życia brata. wydaje mi się tylko troche niesprawiedliwe, że pobili się dwaj chłopcy a tylko jeden jest wyczytywany na apelu. wydaje mi się że to trochę poniżające i nie chciałabym żeby żadne dziecko było wyczytywane przy całej szkole. wydaje mi sięto niewychowawcze
        • poezja1983 Re: problem w szkole brata 11.10.11, 13:41
          i jeszcze jedno powiedz mi co powiesz na taka sytuację. brat robił nr 2 w toalecie(toalety nie mają zamknięcia) a Janek otworzył drzwi do toalety i wysmiewał się z małego przykolegach
          • alpepe Re: problem w szkole brata 11.10.11, 13:44
            jakbym ja była starszą siostrą, to bym bratu pomogła, ale tu nie napiszę jak, bo zaraz się zlecą te, co bułkę przez bibułkę, a ch... całą gębą i mnie skrytykują, że jak to, że nie wolno. Jasiek po tym lizałby buty mojemu bratu.
            • ursyda Re: problem w szkole brata 11.10.11, 13:52
              Spokojnie alpepe, niech ona najpierw zbada sprawę. U mojej małej w szkole jest taka sytuacja gdzie cały czas słyszałam, że X to tylko bije inne dzieci. To klasa integracyjna i matka jednej z dziewczynek siedzi przez cały czas w szkole bo musi być blisko dziecka i całą sprawę zna i okazało się, ze dzieciak jest z biedniejszej rodziny i jest notorycznie na przez inne dzieci poszturchiwany, wyśmiewany oraz przezywany od śmierdziuchów i brudasów.
          • ursyda Re: problem w szkole brata 11.10.11, 13:54
            No ale co chcesz usłyszeć. Takie sytuacje będą go spotykać i będą się zdarzały! Ktoś mu podstawi nogę, ktoś otworzy kibel, ktoś wyśmieje nową bluzę bo dziewczyńska, ktoś będzie się śmiał z charakteru pisma. Zamierzasz każdorazowo interweniować? A jak będzie miał 16 lat i kumple powiedzą, że jego nowa laska jest gruba to na nich nakrzyczysz?

            poezja1983 napisała:

            > i jeszcze jedno powiedz mi co powiesz na taka sytuację. brat robił nr 2 w toale
            > cie(toalety nie mają zamknięcia) a Janek otworzył drzwi do toalety i wysmiewał
            > się z małego przykolegach
            • soulshunter Re: problem w szkole brata 11.10.11, 13:56
              gruba laska u faceta to generalnie in plus sie liczy.
              • ursyda Re: problem w szkole brata 11.10.11, 13:58
                pisałam o nowej:)
                • soulshunter Re: problem w szkole brata 11.10.11, 14:00
                  myslisz ze chirurgia plastyczna sobie z tym nie poradzi?
        • ursyda Re: problem w szkole brata 11.10.11, 13:49
          poezja1983 napisała:

          > nie wiem czy Janek nie jestprowokowany np.wyzwiskami.

          sprawdź to. Dla jasności dodam, że to go nie usprawiedliwa ale pozwala zobaczyć problem z innej strony

          ale mi nie chodzi o usuni ęcie problemów z życia brata. wydaje mi się tylko troche niesprawiedliwe, że po
          > bili się dwaj chłopcy a tylko jeden jest wyczytywany na apelu. wydaje mi się że
          > to trochę poniżające i nie chciałabym żeby żadne dziecko było wyczytywane przy
          > całej szkole. wydaje mi sięto niewychowawcze

          dowiedz się po prostu jak było naprawdę, bo jak na razie to znasz opowieść tylko jednej strony, ty już założyłaś, że twój brat jest niewinny
          • poezja1983 Re: problem w szkole brata 11.10.11, 14:01
            czyli że Twoim zdaniem pójście do szkoły i wypytanie nauczycielki o te konfliktowe sytuacje nie będzie przegieciem w moim wykonaniu? ja juz nie mieszkam z rodzicami. dowiaduję się takich niusów w wekendy. odświeżyłam nawet stare znajomości i zrobiłam mały wywiad w środowisku. problem mojego brata to niestety nie jedyny. wiele dzieci narzekało na Janka. co bardziej "troskliwe"mamusie były już na rozmowie z dyrektorką.dowiedziały się tylko tyle że jankowi zdałby się psycholog i to juz nie pierwsza szkoła w której rozrabia- został tu przeniesiny za karę. niestety dzieci też potwierdzają informację,ze janek jest agresywny
            • ursyda Re: problem w szkole brata 11.10.11, 14:03
              Przecież już na samym początku napisałam ci, że powinnaś zbadać sprawę!
            • alienka20 Re: problem w szkole brata 11.10.11, 14:11
              Za karę to go powinni umieścić w jjakiejś placówce opiekuńczo wychowawczej w systemie terapeutycznym, a nie przenosić do innej szkoły. Postaw sprawę jasno przed dyrektorem, skoro interwencje u nauczycielki nie pomagają. To jest ich obowiązek zadbać o bezpieczeństwo uczniów w szkole, bo z takich bójek róźne kwiatki mogą wyjść - wstrząśnienie mózgu, połamane kończyny, albo i gorsze przypadki. W końcu w gminie szkół nie starczy do karnego przenoszenia. Jeżeli szkoła sobie z tym nie radzi można poinformować sąd rodzinny.
              Karać to potrafią,a zadziałać odpowiednio na ucznia, to nie, jak widać.
    • alienka20 Re: problem w szkole brata 11.10.11, 13:53
      Ale to była zaczepka słowna czy przepychanki, szturchnięcia? Jeżeli to frugie, to matka mogła złożyć sprzeciw do kuratorium na tę karę. Myślę, że Twoja postawa jest słuszna i powinnaś poinformować nauczyciela/dyrekcję, że jeżeli nie zareagują odpowiednio, to zgłosisz sprawę do kuratorium.Jaki problem jest skierować tego Janka na terapię, żeby przyswoił jakieś zasady społeczne? W naszej podstawówce to chłopak, który wyrwał innemu koledze rękę z barku dostał naganę dyrektora i został umieszczony w odpowiedniej placówce wychowawczej. Lepiej działać wcześniej, zanim dojdzie do jakichś poważniejszych zdarzeń. Inne przypadki były równie odpowiednio piętnowane i karane. Chłopak. który mi dokuuczał, wręcz molestował seksualnie pod koniec podstawówki (z całą resztą bandy) otrzymał zachowanie naganne po mojej skardze do wychowawcy - świadkami zdarzeń były dwie nauczycielki.
    • zielona.zgaga Re: problem w szkole brata 11.10.11, 13:56
      Uwazam, ze nalezy walczyc z przemoca w szkole.
      Nie mozna bezczynnie patrzec na takie zachowania. Wiadomo, ze zawsze beda sie tworzyly struktury hierarchalne w szkole bo to naturalne. Beda wiec te silniejsze dominujace jednostki i te co sie podporzadkowuja. Jesli jestes pewna/y, ze miejsce ma przemoc to nie czekaj i zglos to do dyrekcji i jesli nie poskutkuje to poinformuj, ze masz zamiar poinformowac Kuratorium.
      Wiadomo, ze nie mozna dzieciaka wstawic pod klosz ale przemoc powoduje, ze nabywaja zaburzen jesli chodzi o ich poczucie wartosci.
      Ja bym nie czekala.
    • wez_sie 9 latek w IV klasie? 11.10.11, 13:57
      cos mi sie nie zgadza...
      masz nick poezja 1983, co oznacza, ze jestes rocnzik 83 - wiec masz 28 lat.
      masz brata mlodszego o 19 lat - wiec on teraz ma 9.
      w 4 klasie dzieci maja chyba cos kolo 11-12, nie?
      • poezja1983 Re: 9 latek w IV klasie? 11.10.11, 14:04
        83 to nie mój rocznik........................
        • wez_sie 1983 to po prostu zlepek cyferek 11.10.11, 14:21
          wiedzialem, ze to napiszesz.
          strzelasz sobie w stope TROLLICO
      • brak.slow Re: 9 latek w IV klasie? 11.10.11, 14:44
        niektóre dzieci rodzą się w np w grudniu, niektore idą do szkoły o rok wcześniej, np te zdolniejsze. Idź i poćwicz wyobraźnię
        • wez_sie Re: 9 latek w IV klasie? 11.10.11, 14:48
          no to on musial sie urodzic w grudniu, ale dwa lata wczesnej.
          idz i pocwicz majme.
    • brak.slow zareagować 11.10.11, 14:43
      powinnaś zareagować, dziwi mnie postawa twojej matki. nie bierz do siebie tekstow, ze dzieciak ma sobie sam poradzic z problemami. zeby nie wiem jak silną mial osobowość, zawsze znajdzie się ktoś silniejszy, a jesli dochodzi do tego agresja i przemoc psychiczna, nie daj boże prowodyr znajdzie sobie kompanów, to brat będąc niewiadomo kim i tak sobie nie poradzi.
      tak dziala zastraszanie i agresja.
      moj kolega z klasy byl za to ofiarą większej grupy osób.. to co dzieci potrafią zrobic innym dzieciom przechodzi wszelkie pojęcie.

      nauczycielki nie reagują, bo im się nie chce użerać z cudzymi dziećmi. to nagminne. idź i postrasz je odpowiednimi instytucjami. raz się przejdź, zeby to zakomunikować innym razem żeby zapytać czy coś się już zmienia na lepsze.
      nie daj się zbyć.
    • soulshunter Re: problem w szkole brata 11.10.11, 14:49
      chcialbym zauwazyc, ze takie sa wlasnie skutki feminizacji w szkolach. Gdyby mieli w szkole naszego nauczyciela od rosyjskiego, to szczyl nawet by nie pomyslal o tym zeby kogos uderzyc.
    • berta-death Re: problem w szkole brata 11.10.11, 19:34
      W sumie nie dziwę się twojej matce, bo ludzie wolą się nie narażać nauczycielom ani szkole. Czasem lepiej udać, że nic się nie dzieje niż walczyć z wiatrakami. A walka najczęściej kończy się tym, że i tak nic się nie wskóra a nauczyciele zaczną tak gnębić takiej dziecko matki aktywistki, że skończy się to zmianą szkoły.

      A sama szkoła też woli udawać, że nic się nie dzieje, niż dokładać sobie roboty. Komu by się chciało chandryczyć z jakimś młodocianym bandziorem, wchodzić w konflikt z jego patologiczną rodziną, narażać się na jakieś nieprzyjemne sytuacje, np zwyzywanie publiczne przez ucznia, jego rodziców czy nawet napaść fizyczną. Przecież tego typu osoby są do wszystkiego zdolne. Zwłaszcza, że kadra pedagogiczna to pedagogiczna jest tylko z nazwy i zapewne nie ma w szkole ani jednej osoby, która w ogóle miałaby jakiś zarys pomysłu co z takim delikwentem zrobić. A, że nauczyciel musi pokazać jaki jest ważny i groźny, bo by nie żył, to wyżyje się na jakiejś ofierze bandziora i da jej publiczną naganę, że agresora wyprzezywał albo uderzył.

      Natomiast kompletny brak reakcji może doprowadzić do jakiegoś wypadku. Kto zagwarantuje, że następnym razem kogoś ze schodów nie zepchnie albo nie komuś czegoś nie złamie. I skoro szkoła ewidentnie umywa ręce od sprawy to są dwa wyjścia, albo przenieść brata do innej szkoły albo interweniować w kuratorium. Tylko, że też nie liczyłabym, że kuratorium coś zrobi, bo to przecież ten sam element tam pracuje co w szkołach. I nierzadko kumcie pań nauczycielek i dyrektorek.

      Zaproponuj rodzicom, żeby zafundowali bratu jakieś zajęcia terapeutyczne gdzie go nauczą asertywności, skutecznego odpierania ataków i tego jak nie być ofiarą. A międzyczasie podpowiedz bratu, żeby rozpowiedział po klasie, że Janek to pederasta, który chodzi do kibla, żeby sobie fiutki pooglądać. Dzieciaki w tym wieku są wyjątkowo wredne i homofobiczne. Wiele im nie trzeba, żeby udupiły kolegę.
    • lonely.stoner Re: problem w szkole brata 11.10.11, 20:13
      reagowac.
      gdyby to moj brat oberwal od takiego janka to janek mialby najazd na chate.
      Ja jak mialam nascie lat to przez pewien okres mialam problemy z grupka dzieciakow ktora mi dokuczala- nie wazne jak jestes asertywny, w pewnych przypadkach po prostu sobie sam nie dasz rady i musi byc wsparcie. Sama to wiem, i jak tylko sie zdarzylo ze ktores z mlodszego rodzenstwa mialo problemy to nie zastanawialam sie nad tymi roznymi gadkami edukacyjno-wychowawczymi tylko bralam sprawy we wlasne rece. Moja mama niestety tego nie zrobila i uwazam ze dala d.py na calej lini jako moj opiekun i ktos kto powienine mnie wtedy wesprzec, wlasnie w taki sposob :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja