zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka

12.10.11, 00:06
Witajcie. Mozecie mi pomoc i sprobowac odpowiedziec na pytanie co sie dzieje z moim mezem? Nakresle wam sytuacje.
Jestesmy malzenstwem od 6 lat a od poltora roku jestesmy tez rodzicami. Zawsze bylismy kochajaca i wspierajaca sie para. Pomimo roznych problemow potrafilismy zawsze trzymac sie razem i wzajemnie podtrzymywac na duchu. Kto nas widzial to mowil, ze w zyciu nie widzial tak kochajacej sie i zgranej pary. Przez dlugi czas staralismy tez o to by zostac rodzicami. Prawie 5 lat. W koncu udalo sie i pojawila sie na swiecie nasza coreczka. Ciaza dzieki Bogu przebiegala bez zadnych komplikacji. Przez ten caly czas maz byl zawsze dla mnie wsparciem, zawsze przy mnie na wizytach u ginekologa, byl tez obecny przy porodzie. Jak coreczka sie urodzila to on pierwszy wzial ja na rece. Byl taki szczesliwy....do drugiej nocy po porodzie kiedy to mala zaczela wrzeszczec bo byla glodna a ja mialam malo pokarmu. Bylismy jeszcze w szpitalu a on prawie zaczal krzyczec co za niewychowane dziecko, ze tak sie drze!!!! Musialam go uspokajac grozac, ze narobi nam tylko klopotow (za sciana pokoj poloznych i pielegniarek) skoro krzyczy na dwudniowe dziecko. W domu potem bylo nie lepiej. Czemu to dziecko placze, a czemu ja musze isc koniecznie do lazienki skoro mala placze, ja powinnam byc przy niej i nawet siku nie mam prawa zrobic. I tak jest do teraz. Wszystko jest wina moja i dziecka. On owszem pracuje do pozna (do 18), ale przyjezdza do domu, odpala komputer lub tv i liczy sie tylko mecz. Jak prosze go by choc troche posiedzial z mala to zaraz zaczyna sie, ze on jest zmeczony, musi odpoczac. Od biedy wezmie ja przed tv ale jak mala zaczyna sie wiercic lub zabierac pilota to zaraz zaczynaja sie na mnie krzyki, ze nawet meczu nie daja mu obejrzec w spokoju. Ja siedze z coreczka caly dzien. Tez jestem zmeczona. Mala jest bardzo zywotna. Teraz (poltora roku) ma taki okres, ze chce wszystko dotykac. Czasem wiec pozwalam pobaic sie lyzkami lub garnkami, wtedy ona sie uspakaja a ja moge zrobic inne rzeczy w domu. Jak maz wraca i widzi te garnki to zaraz zaczynaja sie pretensje, ze ja rozpuszczam, jak jej nie pozwalam sie pobawic garnkami to musze jej poswiecic caly czas i na sprzatanie nie mam czasu. Jak maz widzi balagan w domu to tez zaraz zaczynaja sie pretensje. I teraz non stop wysluchuje jaka to ze mnie okropna matka, jaka jestem beznadziejna, cokolwiek w domu jest nie na miejscu to zaraz afera. Kiedys na to reagowalam i byla klotnia, teraz puszczam mimo uszu by niczego nie prowokowac. Zastanawiam sie czasem za kogo ja wyszlam, gdzie ja mialam oczy. Tylko, ze on taki kiedys nie byl. Ani w czasach "chodzenia", ani w czasach malzenstwa zanim pojawila sie coreczka. Gdyby dziecko bylo wpadka to moze daloby sie to jeszcze wytlumaczyc, ale wpadka to nie byla. Staralismy sie prawie 5 lat. Wiec dlaczego on sie teraz tak zachowuje w stosku do mnie i do dziecka? Zero wspolnych spacerow, wyjsc, nawet na zakupy trzeba go prosic. Sprobojcie mi to jakos wyjasnic...
    • berta-death Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 00:15
      Może widok porodu tak mu w głowie spustoszenie poczynił. Podobno na niektórych to źle wpływa. A mówisz, że to się zaczęło drugi dzien po porodzie, więc coś może być na rzeczy. Może jakiś rodzaj męskiej depresji poporodowej? Tak czy owak nie ma co liczyć, że samo przejdzie. Jakaś wizyta u specjalisty by się przydała.
      • arista80 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 00:20
        Maz przy porodzie byl na wlasne zyczenie, szczerze mowiac ja go nie chialam, ale sie uparl. Przy koncowce zostal troche cofniety bo nastapily male komplikacje i przylecial gin ktory prowadzil moja ciaze. Takze chyba az tak wszystkiego dokladnie nie widzial. No i mozliwe by facet mial depresje poporodowa ktora sie ciagnie przez poltora roku??????
        • berta-death Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 15:00
          Nie wiem czy to w ogóle możliwe, żeby facet cierpiał na depresję poporodową. Jak już to jest to zwykła depresja. A taka, jak jest nieleczona, to i całe życie może się ciągnąć. A może to zaburzenia hormonalne, guz mózgu, czy cokolwiek innego. Być może taka jest jego prawdziwa natura, tylko wylazło to z niego w sprzyjających okolicznościach. Jedyny sposób, żeby się dowiedzieć co się dzieje, to wysłanie go do lekarza ogólnego na podstawowe badania i pójście do jakiejś poradni rodzinnej na konsultację. Chociaż ja bym od razu wystartowała z nim do psychiatry, tylko, że zaciągnięcie kogoś w takie miejsce graniczy z cudem. W zasadzie do lekarza rodzinnego czy poradni też zapewne nie będzie chciał iść, ale to musisz go jakoś szantażem czy podstępem zaciągnąć.

          I ustępując mu na każdym kroku tylko utwierdzasz go w przekonaniu, że jest zdrowy, ma rację i wszystko jest z twojej a nie jego winy. Przestań go obsługiwać i sprzątać na jego życzenie. W zasadzie to nawet gotowanie i pranie możesz sobie odpuścić. W końcu masz urlop wychowawczy a nie żonowski czy kurodomowski. Przeznaczony na opiekę nad dzieckiem a nie na opiekę nad mężem i domem.
          • aeris [...] 12.10.11, 23:03
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • voxave Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 09:00
        A wszędzie agituję---dziewczyny ukochany nie może być przy waszym porodzie bo dozna urazu i nie bedzie was pożądał ----ale to grochem o sciane teraz macie za swoje.
        • kalam07 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 09:31
          Dokładnie - istnieje takie ryzyko i często to się zdaża, nie jest to zależne od ''widzimisię'' mężczyzny, problem tkwi w podświadomości, emocje jakimi został podczas porodu zbombradowany po prostu zrobiły mu krzywdę. To jak skonstruowany jest móżg faceta, w jaki sposób odbiera i analizuje pewne emocje jego podświadomość wpływa na to, że wielu mężczyzn będących przy porodzie, nastepnie albo sie staje poporodowymi impotentami, czy agresorami, wiele razy wrzucano tu linki na temat stosownych badan naukowych dot. tego problemu.

          Facet przy porodzie być nie powinien, oczywiście odezwie sie zaraz gro nowomodnych kobitek, że jak nie chce być tzn. że nie koocha, nie jest odpowiedzialny itd. moje drogie kobieta odkąd zeszliśmy z drzewa rodziła w obecności ciotek/babek/sióstr, generalnie żeńskich członkiń stada, obecność faceta przy porodzie to kolejny z ''genialnych'' wynalazków XXI wieku, mający swoje źródło w chorej feminofaszystowskiej presji związanej z propagandą ról płciowych.
          • aeris Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 22:59
            zalezy od faceta. maz znajomej byl przy 4 (!!!!) porodach swojej zony i twierdzi ze nic nie zastapi wrazenia gdy mozesz przeciac pepowine.. no ale to zalezy od faceta.wlasciwego.
            • my_favourite_axe Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 23:05
              aeris napisała:

              > zalezy od faceta. maz znajomej byl przy 4 (!!!!) porodach swojej zony i twierdz
              > i ze nic nie zastapi wrazenia gdy mozesz przeciac pepowine.. no ale to zalezy o
              > d faceta.wlasciwego.

              i nie zbombardowały go emocje?
              • aeris Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 23:09
                zakochany w swej rodzinie, swiata poza nia nie widzi.
            • kalam07 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 13.10.11, 08:21
              aeris napisała:
              > zalezy od faceta. maz znajomej byl przy 4 (!!!!) porodach swojej zony i twierdz
              > i ze nic nie zastapi wrazenia gdy mozesz przeciac pepowine.. no ale to zalezy o
              > d faceta.wlasciwego.

              za przpeorszeniem pie...sz. pewnie że zalezy od faceta, ale właściwego sobie daruj, to tak jak ja bym powiedział że ''własciwe'' kobiety nie choruja na raka piersi.
          • my_favourite_axe Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 23:04
            kalam07 napisał:

            > Dokładnie - istnieje takie ryzyko i często to się zdaża, nie jest to zależne od
            > ''widzimisię'' mężczyzny, problem tkwi w podświadomości, emocje jakimi został
            > podczas porodu zbombradowany po prostu zrobiły mu krzywdę. To jak skonstruowany
            > jest móżg faceta, w jaki sposób odbiera i analizuje pewne emocje jego podświad
            > omość wpływa na to, że wielu mężczyzn będących przy porodzie, nastepnie albo si
            > e staje poporodowymi impotentami, czy agresorami, wiele razy wrzucano tu linki
            > na temat stosownych badan naukowych dot. tego problemu.

            Chyba przeoczyłam, możesz przytoczyć?

            > Facet przy porodzie być nie powinien, oczywiście odezwie sie zaraz gro nowomodn
            > ych kobitek, że jak nie chce być tzn. że nie koocha, nie jest odpowiedzialny it
            > d. moje drogie kobieta odkąd zeszliśmy z drzewa rodziła w obecności ciotek/babe
            > k/sióstr, generalnie żeńskich członkiń stada, obecność faceta przy porodzie to
            > kolejny z ''genialnych'' wynalazków XXI wieku, mający swoje źródło w chorej fem
            > inofaszystowskiej presji związanej z propagandą ról płciowych.

            Zaskakująco dużo wiesz o porodach. Mam nadzieję, że nie propagujesz także naturalnych porodów bez znieczulenia i dobrego, tradycyjnego obwiązywania trawą pępowiny.

            A tak bardziej poważnie, każdy ma swój rozum. Jeśli mężczyzna chce być przy porodzie i kobieta nie sprzeciwia się, to kto i w imię czego ma mu tego zabronić? Kobieta ma go wywalić, bo teraz to niby chce, ale ona lepiej zna jego podświadomość? Trąci ubezwłasnowolnieniem.
            • kalam07 Poporodowa impotencja mężczyzn 13.10.11, 08:26
              my_favourite_axe napisała:
              > Chyba przeoczyłam, możesz przytoczyć?

              Poporodowa impotencja

              - Szacuje się, że w Polsce z powodu impotencji cierpi 8% mężczyzn, a łącznie ponad 40% spełnia kryteria jakiegoś zaburzenia seksualnego – wylicza Marta Kołacka, psycholog-seksuolog (www.psychologseksuolog.pl) - Około 10% szuka pomocy u specjalisty. Większość z nich do lekarza, psychologa czy seksuologa trafia dopiero po roku, gdy problem jest już utrwalony i trudniejszy do leczenia.

              Głównym powodem impotencji poporodowej u mężczyzn jest trauma po... asystowaniu przy narodzinach dziecka. Oczywiście wielu z panów sprawdza się w tej sytuacji i żony często wyliczają ich zasługi. Większość z nich twierdzi nawet, że bez męża to by chyba nie urodziły.

              Zdarza się jednak, że obecność na sali porodowej może negatywnie wpłynąć na mężczyznę. W opowieściach doświadczonych położnych nie ma historii o mdlejących tatusiach. Takie rzeczy zdarzają się jedynie w kiepskich serialach. Ale trauma wywołana widokiem mało estetycznego wydarzenia, jakim jest poród, może zostać. Zwłaszcza wtedy, gdy przyszły tata dostał się na salę porodową wbrew swojej woli.

              • my_favourite_axe Re: Poporodowa impotencja mężczyzn 13.10.11, 09:28
                kalam07 napisał:


                > Głównym powodem impotencji poporodowej u mężczyzn jest trauma po... asystowaniu
                > przy narodzinach dziecka. Oczywiście wielu z panów sprawdza się w tej sytuacji
                > i żony często wyliczają ich zasługi. Większość z nich twierdzi nawet, że bez m
                > ęża to by chyba nie urodziły.
                >
                > Zdarza się jednak, że obecność na sali porodowej może negatywnie wpłynąć na męż
                > czyznę. W opowieściach doświadczonych położnych nie ma historii o mdlejących ta
                > tusiach. Takie rzeczy zdarzają się jedynie w kiepskich serialach. Ale trauma wy
                > wołana widokiem mało estetycznego wydarzenia, jakim jest poród, może zostać. Zw
                > łaszcza wtedy, gdy przyszły tata dostał się na salę porodową wbrew swojej woli.
                >

                1. Nie rozmawiamy o impotencji, tylko o braku zainteresowania dzieckiem. O badania w tym kierunku pytałam.
                2. Rzeczony mąż sam podjął decyzję o byciu przy porodzie, ponawiam więc pytanie: czy należało go wywalić wbrew jego woli?
                3. "Trauma wywołana mało estetycznym porodem".. Czy przyszedł ci może do głowy pomysł, że rodząca kobieta też uczestniczy w tym traumatycznym wydarzeniu (z tym że jej trauma wykracza poza doznania estetyczne) i może należałoby spuścić z tonu użalania się nad swoim ciężkim losem obserwatora?
                • kalam07 Re: Poporodowa impotencja mężczyzn 13.10.11, 10:39
                  my_favourite_axe napisała:
                  > Rzeczony mąż sam podjął decyzję o byciu przy porodzie, ponawiam więc pytanie
                  > : czy należało go wywalić wbrew jego woli?
                  > "Trauma wywołana mało estetycznym porodem".. Czy przyszedł ci może do głowy
                  > pomysł, że rodząca kobieta też uczestniczy w tym traumatycznym wydarzeniu (z ty
                  > m że jej trauma wykracza poza doznania estetyczne) i może należałoby spuścić z
                  > tonu użalania się nad swoim ciężkim losem obserwatora?

                  Należy miec świadomość mozliwych konsekwencji, po prostu. Twój facet może być twardzielem, może sam mysleć że co to dla niego jakis tam poród, gorsze rzeczy widywał, ale ... no właśnie skutek może być taki że w efekcie pozaświadomych doznań, przestaniesz go seksualnie interesować.
                  Trzeba to brac pod uwagę dopuszczająć nawet chętnego do akcji porodwej. By nie wypisywac potem bzdur na forach.

                  Tu nie chodzi o to kto i co bardziej !!! Chodzi o fakt i świadomość że pewne dezycje moge miec takie a nie inne konsekwncje, nizależnie od chciejstwa.
                  Logika !
                  • my_favourite_axe Re: Poporodowa impotencja mężczyzn 13.10.11, 11:27
                    kalam07 napisał:

                    > my_favourite_axe napisała:
                    > > Rzeczony mąż sam podjął decyzję o byciu przy porodzie, ponawiam więc pyta
                    > nie
                    > > : czy należało go wywalić wbrew jego woli?
                    > > "Trauma wywołana mało estetycznym porodem".. Czy przyszedł ci może do gło
                    > wy
                    > > pomysł, że rodząca kobieta też uczestniczy w tym traumatycznym wydarzeniu
                    > (z ty
                    > > m że jej trauma wykracza poza doznania estetyczne) i może należałoby spuś
                    > cić z
                    > > tonu użalania się nad swoim ciężkim losem obserwatora?
                    >
                    > Należy miec świadomość mozliwych konsekwencji, po prostu. Twój facet może być t
                    > wardzielem, może sam mysleć że co to dla niego jakis tam poród, gorsze rzeczy w
                    > idywał, ale ... no właśnie skutek może być taki że w efekcie pozaświadomych doz
                    > nań, przestaniesz go seksualnie interesować.
                    > Trzeba to brac pod uwagę dopuszczająć nawet chętnego do akcji porodwej. By nie
                    > wypisywac potem bzdur na forach.

                    Czyli jednak "Tobie się wydaje że chcesz, ale ja wiem lepiej że jednak nie chcesz". Jak z dzieckiem..

                    > Tu nie chodzi o to kto i co bardziej !!! Chodzi o fakt i świadomość że pewne de
                    > zycje moge miec takie a nie inne konsekwncje, nizależnie od chciejstwa.
                    > Logika !

                    Ale odpowiedzialnością za konsekwencje decyzji mężczyzny obarczasz kobietę. Bo to jej wina że mu pozwoliła podjąć taką decyzję. Logika? To chyba ta sławna, męska logika :)

                    PS: czy mógłbyś wreszcie powiedzieć o co chodzi z tym popędem? Bo chyba wątki pomyliłeś i uparcie brniesz w temat poboczny.
                  • focus35 Re: Poporodowa impotencja mężczyzn 13.10.11, 11:38

                    "Tu nie chodzi o to kto i co bardziej !!! Chodzi o fakt i świadomość że pewne dezycje moge miec takie a nie inne konsekwncje, nizależnie od chciejstwa.
                    Logika ! "

                    może zastosujesz się sam/sama do tego? załóż odrębny wątek jak masz taki problem z tematem, o którym W TYM WĄTKU autorka w ogole nie dyskutuje
                    nie pisała ani o impotencji ani o problemach estetyczno-traumatycznych męża związanych z porodem
                    pisze o tym, że oboje czekali na dziecko i chcieli dziecka - jak się ono pojawiło pan zachowuje się nielogicznie czyli tak jakby nic się nie zmieniło i dziecka nie było - nie zamierza uczestniczyć w opiece nad maluchem, co więcej normalne zachowania dziecka, jak płacz czy marudzenie mu PRZESZKADZAJĄ i domaga się od żony, żeby zminimalizowała problemy, zachowując się jak rozkapryszony bachor
                    niektórzy chcą dzieci, podoba im się wizja ojca rodu itd ale nawet konsekwencji swoich chciejstw nie umieją przewidzieć... co więcej ich udźwignąć, czy też odpowiedzialnei podjąć

                    żadnych rad nie daję autorce wątku, bo ja bym od razu po porodzie spokojnie ale stanowczo uświadomiła tatusiowi, że właśnie nim się stał, ale autorka wątku z tego co pisze chyba jest tzw. żoną usługową i akceptuje tę rolę, skoro wcześniej tworzyli, jej zdaniem, prawie idealną parę - teraz będzie po prostu zasuwać za dwoje... wyrazy współczucia i dużo siły i zdrowia życzę
                    • my_favourite_axe Re: Poporodowa impotencja mężczyzn 13.10.11, 11:42
                      focus35 napisała:

                      > pisze o tym, że oboje czekali na dziecko i chcieli dziecka - jak się ono pojawi
                      > ło pan zachowuje się nielogicznie czyli tak jakby nic się nie zmieniło i dzieck
                      > a nie było - nie zamierza uczestniczyć w opiece nad maluchem, co więcej normaln
                      > e zachowania dziecka, jak płacz czy marudzenie mu PRZESZKADZAJĄ i domaga się od
                      > żony, żeby zminimalizowała problemy, zachowując się jak rozkapryszony bachor
                      > niektórzy chcą dzieci, podoba im się wizja ojca rodu itd ale nawet konsekwencji
                      > swoich chciejstw nie umieją przewidzieć... co więcej ich udźwignąć, czy też od
                      > powiedzialnei podjąć

                      To pewnie też wina kobiety, że unieszczęśliwiła mężczyznę dzieckiem nie rozpoznając że on tak naprawdę nie chce dziecka, kiedy mówił że chce. :)
                      • focus35 Re: Poporodowa impotencja mężczyzn 13.10.11, 12:04
                        "To pewnie też wina kobiety, że unieszczęśliwiła mężczyznę dzieckiem nie rozpoznając że on tak naprawdę nie chce dziecka, kiedy mówił że chce. :)"

                        no nie:) - zwykle słyszy się, że męska decyzja to poważna decyzja - porozmawiajmy po męsku itd.
                        a kobieta zmienna jest, sama nie wie czego chce itd. zatem to nie pasuje - zgodnie z tym kulturowym przekazem to ona teraz może kaprysić, w końcu wszystko ją boli, jest niewyspana, zdezorientowana, bo zmieniła się w całodobową dostawczynię mleka i ma już dość, a mężczyzna jako ten odpowiedzialny i logiczny i silny powinien być w tej sytuacji ostoją stabilności i podporą (dla kobiety i dla dziecka) - tyle że przez "nieuświadomione konsekwencje swego chciejstwa" wszystkie te męskie podobno cechy diabli wzięli - bo też męskość owych cech jest mocno wątpliwa, jak widać

                        narodziny dziecka to wielka zmiana dla każdego, mężczyzna jest też zdezorientowany w tej sytuacji, ale mąż autorki wątku jawi mi się jako dość odstręczający typ, pozbawiony elementarnej wyobraźni, nie mówiąc o empatii czyli współodczuwaniu ale uważam, że spora w tym "zasługa" żony, bo wcześniej tego widać nie dostrzegała albo jej to nie przeszkadzało - teraz jest problem.
        • aeris Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 23:00
          sam sie walnij o sciane.
        • lacido Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 23:08
          a gdzie ona o braku pożądania pisze? no chyba że widok rodzącej kobiety sprawił jakieś upośledzenie umysłowe
          • kalam07 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 13.10.11, 08:19
            lacido napisała:
            > a gdzie ona o braku pożądania pisze? no chyba że widok rodzącej kobiety sprawił
            > jakieś upośledzenie umysłowe

            zdziwisz się, ale to jest fakt medyczny - tak u części facetów widok rodzącej partnerki i związana z tym trauma powoduje zanik popędu w stosunku do owej, nie wiadomo na których trafi, wiadomo że na część trafia, choćby z tego powodów masa tematów tu i na BSWM o tym jak facet po porodzie w którym uczestniczył nie chce partnerki nawet ''kijem przez szmatę'' tknąć, staje sie obojętny lub jak agresywny.
            • lacido Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 13.10.11, 09:25
              Przeczytaj starter jeszcze raz i sprawdź czy autorka pisze cokolwiek o braku pożądania
            • my_favourite_axe Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 13.10.11, 09:32
              kalam07 napisał:

              > lacido napisała:
              > > a gdzie ona o braku pożądania pisze? no chyba że widok rodzącej kobiety s
              > prawił
              > > jakieś upośledzenie umysłowe
              >
              > zdziwisz się, ale to jest fakt medyczny - tak u części facetów widok rodzącej p
              > artnerki i związana z tym trauma powoduje zanik popędu w stosunku do owej, nie
              > wiadomo na których trafi, wiadomo że na część trafia, choćby z tego powodów mas
              > a tematów tu i na BSWM o tym jak facet po porodzie w którym uczestniczył nie ch
              > ce partnerki nawet ''kijem przez szmatę'' tknąć, staje sie obojętny lub jak agr
              > esywny.

              Brak zainteresowania dzieckiem i olewanie swoich obowiązków też podpada pod impotencję? Bo tylko to uzasadniałoby wyciąganie przez ciebie impotencji w tym wątku.
              • kalam07 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 13.10.11, 10:34
                my_favourite_axe napisała:
                > Brak zainteresowania dzieckiem i olewanie swoich obowiązków też podpada pod imp
                > otencję? Bo tylko to uzasadniałoby wyciąganie przez ciebie impotencji w tym wąt
                > ku.

                To może być jej efekt + frustracja tym spowodowana = agresja i zobojętnienie
                • my_favourite_axe Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 13.10.11, 11:28
                  kalam07 napisał:

                  > my_favourite_axe napisała:
                  > > Brak zainteresowania dzieckiem i olewanie swoich obowiązków też podpada p
                  > od imp
                  > > otencję? Bo tylko to uzasadniałoby wyciąganie przez ciebie impotencji w t
                  > ym wąt
                  > > ku.
                  >
                  > To może być jej efekt + frustracja tym spowodowana = agresja i zobojętnienie

                  To może być też efekt guza mózgu, bezsenności, etc. a jednak o tych rzeczach nie wspominasz.
    • zuzi.1 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 00:17
      Chyba go to przerosło, okazał się byc niedojrzały emocjonalnie...współczuję. Wymagaj pomocy jak tylko przyjdzie z pracy, zostawiaj go samego z dzieckiem, niech przewija, kąpie itp. niech robi przy dziecku wszystko to co ty. Nie odpuszczaj mu, bo taki typ tak ma, że najchętniej wszystko przerzuci na ciebie. Niech się facet weźmie w garśc i zacznie zachowywac się jak dorosły człowiek...
      • lewania Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 12:53
        zgadzam sie z ZUZI. z mezczyznami jak z dziecmi - sprawdzaja ile moga, testuja. Wiec jak im sie raz popusci to potem trudno wrocic.

        Twarda badz!
      • justysialek Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 13.10.11, 13:19
        Taa... gorzej jak palant zacznie się wydzierać na dziecko, bo sie popłakało albo czegoś od niego chciało.
        Ja bym mojego dziecka z taka osobą nie zostawiła nawet na 15 minut, chyba że byłabym pewna, że nie straci panowania nad sobą.
    • alpepe Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 00:46
      książę został zdetronizowany i wielkie aj waj. Albo zaczniesz mu wpychać dziecko na siłę, by pokochał młodą, albo olej gnojka i się rozstań, szkoda ciebie i dziecka.
      • kkk Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 08:53
        hhmm, samo życie :) wieleee moich koleżanek tak ma. Czasem słyszą tez - chciałas dziecko?to masz, ich nic nie obchodzi, nadal przesiadują w knajpie z kumplami, nie zajmują się ani domem ani dzieckiem, wiadomo, jakoś tam uczestnicza w zyciu ale... niestety, to już nie to.
        DLatego śmiem twierdzić (slyszałam to też od dzieciatych koleżanek) że dziecko często niszczy związek, małżeństwo, ze juz nigdy nie jest tak jak wcześniej, zaczynają się kłótnie problemy, nieporozumienia, dla męża się jest juz matką dziecka a nie partnerka życiową.
        Nie mam dzieci, nie chce ich mieć, ;przeraża mnie ta wizja :/
        • zielony_marcepan Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 09:22
          >>>DLatego śmiem twierdzić (slyszałam to też od dzieciatych koleżanek) że dziecko często niszczy związek, małżeństwo, ze juz nigdy nie jest tak jak wcześniej, zaczynają się kłótnie problemy, nieporozumienia, dla męża się jest juz matką dziecka a nie partnerka życiową.

          To nie dziecko niszczy zwiazek tylko niedojrzali ludzie,ktorzy nigdy nie powinni byli zakladac rodziny.Smutne to co piszesz.Owszem,po urodzeniu dziecka wiele sie zmienia ale tylko od nas zalezy czy na gorsze.Jesli ktos oczekuje,ze po urodzeniu dziecka jego zycie i zwiazek bedzie wygladalo tak samo to jest po prostu ograniczony.Nie rozumiem jak mozna miec pretensje o to,ze 1,5 roczne dziecko chce poznawac swiat,jak mozna nie chciec spedzac z nim czasu,nie wziac na spacer itd.
          Do autorki-nie ma czegos takiego jak depresja poporodowa u mezczyzny...
          Rozmwialas z mezem dlaczego tak sie zachowuje,dlaczego najpierw staral sie o dziecko a teraz zachowuje sie jak by go nie chcial?Mowilas mu o oczekiwaniach wzgledem niego?Musisz mu powiedziec to co napisalas tutaj.Sprecyzuj i wymagaj od niego konkretnych rzeczy np nie mow zeby ci pomogl tylko pros konkretnie zeby ubral/wykapal dziecko czy wzial je na spacer.
          Ty rowniez masz prawo odpoczac od domowego kieratu.Wymagaj od niego zeby pomagal w sprzataniu.I co to w ogole jest,ze on wraca z pracy i ma pretensje,ze nie jest posprzatane?Kim ty dla niego jestes?
          Musicie powaznie porozmawiac o tym co sie dzieje,jesli bedzie to konieczne to udajcie sie na mediacje bo wasze dziecko wyniesie z domu jakis chory wzorzec rodziny.
          • kalam07 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 09:34
            zielony_marcepan napisała:

            > >>>> Do autorki-nie ma czegos takiego jak depresja poporodowa u mezczyzny...

            Nie gadaj głupot, bo jest.
            • organza26 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 09:50
              Depresja poporodowa u mężczyzn to nie przypadkiem 'kolejny z ''genialnych'' wynalazków XXI wieku, mający swoje źródło w chorej feminofaszystowskiej presji związanej z propagandą ról płciowych'?:P
              • kalam07 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 10:30
                W tym wypadku to skutek owych wynalazków.

                Szkoda że feminofaszystki sie do kopalń nie pchają. Wiadomo że baba potrafi robić kilofem nie gorzej niz chlop. Społeczeństwo by na tym skorzystało.
                • six_a Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 21:40
                  no ginekolodzy też do kopalń się nie pchają. feminiści jedni.
                • wersja_robocza Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 21:52
                  A ty to górnik jakiś czy inny kopalny?
            • zielony_marcepan Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 12:58

              > Nie gadaj głupot, bo jest.

              Zalosna wymowka zeby usprawiedliwic niedojrzalosc,egocentryzm oraz zwykle lenistwo.Na depresje poporodowa u kobiet maja wplyw m in zmiany hormonalne oraz trauma zwiazana z samym porodem-jak to sie ma do mezczyzn?
              Jezeli maz autorki watku cierpi na depresje to powinien sie leczyc.Tylko,ze jakos wystarcza mu sil i checi zeby pracowac,ogladac tv,zajmowac sie soba,miec pretensje do zony i do dziecka,ktore smie plakac kiedy on mecz oglada:/Litosci,nie usprawiedliwiajmy zwyklego buractwa chorobami.Jasne,po co popracowac nad soba i sie w ogole wysilac,skoro mozna po prostu stwierdzic,ze jest sie chorym i miec wszystko gdzies.Szkoda tylko,ze najbardziej ucierpi na tym niewinne dziecko,ktore tatus traktuje jak zlo konieczne:/
              • kalam07 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 14:09
                zielony_marcepan napisała:
                > Zalosna wymowka zeby usprawiedliwic niedojrzalosc,egocentryzm oraz zwykle lenis
                > two.Na depresje poporodowa u kobiet maja wplyw m in zmiany hormonalne oraz trau
                > ma zwiazana z samym porodem-jak to sie ma do mezczyzn?

                Bzdury, bzdury, bzdury.

                U części mężczyzn tego tupy reakcje powoduje trauma związana z uczestnictwem w porodzie, bo taka postawę wymusza nowy chory wylansowany model społeczny albo bo pani zona sobie zyczyła.
                • triss_merigold6 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 14:14
                  Trauma związana z uczestnictwem w porodzie może skutkować niechęcią do współżycia z żoną i traktowaniem jej w kategoriach aseksualnych, a nie kompletnym olewaniem dziecka i zdenerwowaniem każdym przejawem dziecięcej aktywności.
            • my_favourite_axe Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 23:14
              kalam07 napisał:

              > zielony_marcepan napisała:
              >
              > > >>>> Do autorki-nie ma czegos takiego jak depresja poporo
              > dowa u mezczyzny...
              >
              > Nie gadaj głupot, bo jest.

              związana z hormonami i szokiem wywołanym bólem porodowym? nie sądzę..

              Gość może mieć co najwyżej "zwykłą" depresję i powinien się leczyć, bo nie jest sam na świecie i od niego zależy los dziecka i żony.
    • paco_lopez Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 10:17
      no cóż tworzenie obrazka kochającej sie pary bez dzieci jest poierdylion razy łatwiejsze niż to samo ale z dziećmi. gnój z niego wyszedł natychmiast i to wszystko. wyrazy współczucia.
      • alfika Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 11:59
        strzał w dziesiątkę

        może czasem warto powiedzieć gamoniowi - idź na terapię czy sam nad sobą pracuj, bo żyć się z tobą nei da

        raczej jestem przeciwniczką rowodw, ale działa na mnei jak płachta na byka prostacki egocentryzm samców, którzy rodzinę posiadają (w najgorszym znaczeniu słowa posiadać), a nie o nią dbają
    • margie89 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 11:47
      bo to dziad nad dziadami, który własnym dzieckiem nie umie się zając, jest kochane dopóki nie zacznie robić rzeczy normalnych dla dzieci typu płakanie, rozrabianie, rzyganie, wydalanie. Dlatego fajnie jest zobaczyć jak się facet zachowuje przy dzieciach rodziny lub znajomych bo po fakcie wychodzi jaki z niego "kochany" tatuś. Pomyśl jak będzie reagował jak dziecko zacznie wam pyskować, wiej póki małe.
      • aroden zal. pupe sciska... 12.10.11, 13:39
        margie89 napisała:
        Dlatego fajnie jest zobaczyć jak się facet zachowuje przy dzieciach rodziny lub znajomych

        Taka powinna miec na czole wypisane : szukam tatusia do mojego dzidziusia.

        Jaki normalny mezczyzna bedzie sie interesowal dziecmi znajomych, czy rodziny ?
        Poza (ew). poglaskaniem po glowce?
        Diagnoza bez sensu.
        • lacido Re: zal. pupe sciska... 12.10.11, 23:10
          widząc ze dzieciaki facet omija szerokim łukiem, ma dzieciowstręt itp można się zastanowić czy z takim da się założyć rodzinę ;/
    • lewania czas dla ciebie... 12.10.11, 12:51
      widac panu sie wydaje, ze to TY masz dziecko, nie WY. przykro. jedna rada prosta, ale wymagajaca zaparcia. nastepnym razem jak bedzie cos marudzil, ze balagan, ze to, ze tamto. daj mu dziecko na rece potem wyjdz z domu! i niech z nia siedzi. wiem, ze matce to ciezko dziecko tak zostawic i sie bedziesz bala. ale wyglada na to, ze panu nalezy sie szoko-terapia...
      idz sobie na zakupy, na spacer, na kawe, czy gdzie masz ochote. Na godzine, dwie. Jak po powrocie twoim bedzie marudzil to mu powiesz, ze czesciej musi z dzieckiem zostawac, bo nie ma z nia zadnej wiezi i jest to tez jego dziecko.

      twardym trzeba byc jak rozmowa nie pomaga
      • martynix78 Re: dziecko 12.10.11, 13:09
        a ja sie nie zgadzam z dziewczynami, ktore piszą, ze zachowuje sie tak przez to ze byl przy porodzie: glupota (mam 2 dzieci maz byl przy 2 porodach) moim zdaniem powody sa dwa: takie male dziecko jest srednio atrakcyjne dla faceta (podrosnie to zlapia więź) i moze Twoj M jest leniwy - dziecko to wysilek, a dziecko male z ktorym trudno zlapac kontakt to podwojny wysilek. Moja rada: wroc do pracy, wtedy Pan bedzie musial zgodzic sie na podzial obowiązkow przy dziecku miedzy Was oboje, beda przebywac razem to szybciej zlapia więź
        • organza26 Re: dziecko 12.10.11, 13:33
          Też mam wrażenie, że tutaj bardziej chodzi o brak pracy wątkodawczyni niż o to, że dziecko pojawiło się na świecie.

          Podejrzewam, że przed narodzinami autorka była niezależną, pracującą kobietą.

          Teraz, kiedy facet poczuł, że kobieta jest na jego kompletnej łasce i niełasce wyszedł z niego cham. Bardzo często tak się dzieje w tego typu sytuacjach, wystarczy poczytać stosowne fora (choć nie wiem czy warto się nimi mocno sugerować:).
    • triss_merigold6 Pozwala sobie, bo może 12.10.11, 13:46
      Pan mąż pozwala sobie, bo może. Domyślam się, że autorka nie pracuje teraz zawodowo i nie ma własnego, niezależnego źródła utrzymania.
      Dziecko do żłobka/opiekunki, pani do pracy. Nie jest to cudowne remedium na brak szacunku ze strony męża, lenistwo i olewanie, ale pozwala w razie czego powiedzieć panu mężu "sp....aj".
      Obecność/brak obecności przy porodzie nie ma tu żadnego znaczenia.
      Autorka zrobiła błąd nie kasując męża natychmiast tej drugiej nocy po porodzie i nie wymagając od niego okołodziecięcej współpracy na samym początku.
      • alfika Re: Pozwala sobie, bo może 12.10.11, 14:20
        powiem więcej, na wychowawczym można sobie poradzić samej z dzieckiem, jak pan mąż uzna za stosowne zaszantażować - albo wracasz do pracy, albo rozwód
        • aroden Pozwala sobie, bo lubi :) 12.10.11, 14:37
          alfika napisała:
          jak pan mąż uzna za stosowne zaszantażować - albo wracasz do pracy, albo rozwód


          Cale szczescie, ze zawsze mialem policyjnego nosa wyczuwajac osobki o pokroju moich dwoch przedmowczyn, wiedziac doskonale, ze nadaja sie conajwyzej
          na kochanki, ale nigdy na zony.
          W zwiazku z powyzszym nie musze teraz plakac na forum, ze baba mnie gnebi :)
          • 0ion Re: Pozwala sobie, bo lubi :) 12.10.11, 14:54
            Kobiety są bezczelne. Po porodzie to facet bierze nadgodziny, żeby zarobić na dzidziusia dla żonki a ta narzeka, że 1 dziecko (jedno) to dla niej za dużo.
            • berta-death Re: Pozwala sobie, bo lubi :) 12.10.11, 15:09
              Mąż autorki o 18 jest już w domu i zajmuje się oglądaniem TV. Tak nie wyglądają nadgodziny. Bądź spokojny, że jakby facet naprawdę pracował na 1,5 etatu i przynosił do domu z 10tys miesiąc w miesiąc, to zastawałby posprzątane mieszkanie, dwudaniowy obiad na stole, wyprany i wyprasowany garnitur na następny dzień pracy, szczerzącą zęby żonę i wystrojone w galowe przyodziewki dzieci recytujące mu wierszyk pochwalny na powitanie. I nikt by mu złego słowa nie powiedział nawet jakby zaczął strzelać fochy. Cieszyłby się takim samym szacunkiem jak jego dziadowie i pradziadowie.
            • alfika Re: Pozwala sobie, bo lubi :) 12.10.11, 19:28
              pewnie tak bywa :)

              bywa też tak, że żona ogarnia chałupę, dziecię, dziecię męża z pierwszej żony i do tego namawia - nie martw się, jakoś damy sobie radę, po wychowawczym i tak wrócę do pracy, tylko niech dziecię, które omal nei zeszło jako niemowlę, ma opiekę swojej mamusi

              i taka żona ma w przyszłości ochotę na kolejne dzieci, bo dzieci są cudowne

              aż żal, że do tych cudownych dzieci chłop potrzebny :D
              • aroden Re: Pozwala sobie, bo lubi :) 12.10.11, 20:37
                alfika napisała:

                > pewnie tak bywa :)
                >
                > bywa też tak, że żona ogarnia chałupę, dziecię, dziecię męża z pierwszej żony i
                > do tego namawia - nie martw się, jakoś damy sobie radę, po wychowawczym i tak
                > wrócę do pracy, tylko niech dziecię, które omal nei zeszło jako niemowlę, ma op
                > iekę swojej mamusi
                >
                > i taka żona ma w przyszłości ochotę na kolejne dzieci, bo dzieci są cudowne
                >
                > aż żal, że do tych cudownych dzieci chłop potrzebny :D


                zal - jak komu.
                ale sama widzisz, co dla kobiety i mezczyzny jest dobre.
                dla kazdego, co innego - mianowicie :)
                • alfika Re: Pozwala sobie, bo lubi :) 12.10.11, 22:38
                  widzę, widzę :)
                  tak więc każdy niech się wiąże z równym sobie
                  wrzaskliwi, roszczeniowi mężczyźni na ten przykład z wrzaskliwymi, roszczeniowymi mężczyznami :)
                  bo kobiety i tak sobie jak zwykle poradzą

                  uogólniam
                  a nie lubię

                  dobrej nocy wszystkim
                  • aroden Re: Pozwala sobie, bo lubi :) 12.10.11, 23:16
                    alfika napisała:

                    > wrzaskliwi, roszczeniowi mężczyźni na ten przykład z wrzaskliwymi, roszczeniowy
                    > mi mężczyznami :)

                    > bo kobiety i tak sobie jak zwykle poradzą

                    a rozczeniowe kobiety z rownymi sobie kobietami.
                    nie watpie , ze sobie poradza.
                    w koncu komuna, to komuna.

                    dobrej nocy rownie zycze.
    • 0ion [...] 12.10.11, 13:56
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • brak.polskich.liter Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 14:26
      Wspolczuje.
      Facet zachowuje sie, tak, jak sie zachowuje (czyli skandalicznie), bo MOZE. Wie, ze moze sobie na to pozwolic. Popelnilas blad nie reagujac ostro na pierwsze "jaskolki", (np. uspokajajac i uglaskujac zamiast niemilo facetem potrzasnac po tej akcji w szpitalu) i nie egzekwujac swoich praw (prawa do opoczynku, odrobiny przestrzeni tylko dla Ciebie, odnoszenia sie do Ciebie z szacunkiem, etc).
      Rada - odkrecic blad. Mala do zlobka, Ty do pracy. Na awantury, zaczepki, fochy reagowac b. nieprzyjemnie. Dociazyc kolege malzonka obowiazkami okolodzieciecymi i domowymi. Skoro oboje bedziecie pracowac, odpadnie argument o tym, ze Ty "siedzisz w domu". I obserwowac, co sie bedzie dzialo.
      Nie, nie bedzie latwo. Przygotuj sie na bunt, dziki opor i pretensje. A potem na poprawe sytuacji - czy to z postawionym do pionu malzonkiem w pakiecie, czy juz bez.

      I nie, nie sadze, zeby kwestia tego, czy dziecko bylo planowane badz obecnosci meza na sali porodowej miala tu jakiekolwiek znaczenie.
      • arista80 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 15:49
        Dziekuje bardzo za odpowiedzi. Dzis jestem spokojniejsza, moze dlatego, ze udalo mi sie troche na spokojnie pogadac z moim mezem.
        Tak gwoli wyjasnienia:
        1) Przy porodzie maz byl obecny bo chcial a nie dlatego, ze ja mu kazalam. Zreszta sama koncowke spedzil blizej drzwi jako, ze byly male komplikacje i wezwany ginekolog poprosil go o cofniecie sie gdyz musial zainterweniowac. Nie wiem wiec jak duzo zobaczyl moj maz. Nawet jesli widzial jakies traumatyczne rzeczy to kurcze nie on rodzil, nie on byl zszywany i nie on tydzien po porodzie przyjmowal chmare gosci. Podczas gdy ja z bolacym kroczem obslugiwalam rodzinke on byl zajety gadaniem z meska czescia gosci mniej zainteresowana dzieckiem o meczach. Do karmienia w nocy tez nie wstawal on. Dlatego sorry, ale tu sie wkurzam, bo nie bardzo rozumiem tej potencjalnej depresji poporodowej. Jak do siedzenia z dzieckiem to biedaczek ma depresje, ale by zobaczyc mecz z wujazkami to juz nie. Mnie sie nikt nie spytal jak ja sie czuje psychicznie po porodzie.
        2) Owszem obecnie nie pracuje. Niestety corka nie dostala sie do przedszkola a na opiekunke mnie nie stac.
        3) Do Panow ktorzy uwazaja, ze ja go wykorzystuje bo biedaczek haruje w pracy a ja siedze w domu i zadam tylko kasy. Ja kasy od niego nie zadam. Mam jeszcze swoje oszczednosci a jesli juz o cos go prosze to sa wydatki na dom (tu akurat nie ma problemu, jak trzeba na cos wydac to maz nie narzeka i nie skapi). Maz pracuje do 18 bo to jego normalny czas pracy (od 9 do 18 z przerwa na obiad). Wraca raczej punktualnie. Skoro przez 8 godzin stuka przez komputer to wyjsc po pracy z dzieckiem na spacer to powinno byc dla niego odskocznia od ciaglego siedzenia przed ekranem. Jeszcze rozumiem w tygodniu zmeczony, ale w sobote i niedziele? I jak pisalam maz ma prace przed kompem, do domu nie wraca padajacy trupem.
        Jak pisalam czesniej: o dziecko staralismy sie dlugo. Nie byla to wpadka po kilkumiesiecznej znajomosci czy wrabianie w dziecko. Stad nie rozumiem tej jego zmiany.
        • berta-death Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 16:10
          A jak wyglądało wasze życie przed porodem? Szczerze mówiąc nie bardzo mi się chce wierzyć, ze było pełne partnerstwo, że przychodził z pracy i co drugi dzień gotował obiad, robił pranie, sprzątał, szorował gary. Albo, że jak przyszli goście, to zamiast gadać z wujkami o meczach to zajmował się obsługą stołu.
        • organza26 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 16:12
          Z tego co widzę mam podobną pracę jak Twój mąż, łącznie z dojazdami spędzam w niej nie mniej niż 10 h dziennie. Po powrocie normą jest lekkie ogarnięcie chaty i zrobienie obiadu.
          Praca to nie jest żaden powód, żeby mieć w du/pie własny dom i dziecko, nawet jak się ma służącą na zawołanie jak najwyraźniej uważa Twój mąż.

          Współczuję sytuacji, mieć malutkie dziecko/dzieci i jednoczesnie pracę to nie jest prosta rzecz.
    • deczko Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 20:02
      Zwyczajnie- nie chce mu sie robic nic przy dziecku, jest wygodnicki, dziecko zle mu sie kojarzy. Co innego sie starac, a co innego juz to dziecko miec. Wiesz, ludzie chca miec dzieci, ale nie wiedza ile przy nich roboty. Ty juz wiesz, Twoj maz nie ma o tym pojecia, jestes strasznie glupia, ze na to pozwolilas.
      Praca nie jest zadnym wytlumaczeniem, zeby koles nie pomagal przy dziecku. Juz wtedy kiedy powiedzial cos takiego o dwudniowym dziecku, trzeba bylo go ostro sprowadzic na ziemie, ale Ty wolalas misia ulagodzic, to masz co chcialas lenia, nie ojca.

      Do autorki.
      Przeanalizuj raz jeszcze swoj zwiazek przed dzieckiem, kto sprzatal, kto gotowal, robil zakupy?



      -
      Deczko o sobie...
    • protozoan Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 20:14
      Cóż, mój szanowny małżonek nie latał ze mną ani na wizyty u lekarza, gdy byłam w ciąży a i przy po porodach nie był. Ale po urodzeniu się dzieci zajmował się ze mną wszystkim po równo, wstawał w nocy, przewijał i tym podobne. Ale to i tak (te wspólne) porody nie mają żadnego znaczenia bo dojrzałego faceta poznaje się po tym, co po porodzie. No i Twój nawalił na całej linii. dałaś sobie totalnie wejść na głowę i sprowadzić się do roli, w sumie to nawet nie wiem jak to nazwać. On pracuje, ale ty też harujesz ciężko. I jeszcze Panu i Władcy ustępujesz. A córka to jest tylko tylko Twoja czy Wasza? Nawiasem mówiąc fajnie, że ciekawska świata.
      Ustaw go brutalnie do pionu, bo będzie tylko gorzej i wiecznie będziesz ta zła. Natomiast z tego, co piszesz to nie ty jesteś ta zła tylko on. Jakim on jest ojcem? Żadnym!
    • wicehrabia.julian Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 20:25
      arista80 napisała:

      > Spr
      > obojcie mi to jakos wyjasnic...

      nie od dziś wiadomo, że widok pękającego krocza na niektórych osobowościach pozostawia niezatarty ślad, ale cóż, chcecie, to macie
      • deczko Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 20:31
        wicehrabia.julian napisał:

        > arista80 napisała:
        >
        > > Spr
        > > obojcie mi to jakos wyjasnic...
        >
        > nie od dziś wiadomo, że widok pękającego krocza na niektórych osobowościach poz
        > ostawia niezatarty ślad, ale cóż, chcecie, to macie
        >

        W polskich szpitalach pekajace krocze to rzadkosc, tu sie krocze tnie!
        Taaa nie chce mu sie robic przy dzieciaku, bo widzial rozciagniete krocze swojej zony. Ludzie, litosci...
        • wicehrabia.julian Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 20:37
          deczko napisał:

          > Taaa nie chce mu sie robic przy dzieciaku, bo widzial rozciagniete krocze swoje
          > j zony. Ludzie, litosci...

          tak, kobiety miejcie litość nad facetami, niektórzy naprawdę nie chcą oglądać tej makabry
          • deczko Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 20:43
            wicehrabia.julian napisał:

            > deczko napisał:
            >
            > > Taaa nie chce mu sie robic przy dzieciaku, bo widzial rozciagniete krocze
            > swoje
            > > j zony. Ludzie, litosci...
            >
            > tak, kobiety miejcie litość nad facetami, niektórzy naprawdę nie chcą oglądać t
            > ej makabry

            Maz autorki, sam sie pchal, zeby to obejrzec.

            Co do porodow rodzinnych. Faktycznie facet, to zbyt slabe ogniwo, zeby bralo udzial w tej szpitalnej masakrze, ale jak to mawiaja lepszy rydz niz nic.
            • wicehrabia.julian Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 21:15
              deczko napisał:

              > Maz autorki, sam sie pchal, zeby to obejrzec.

              skąd wiesz? może wymusiła?
      • lacido Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 23:13
        i sprawia że dwudniowe dziecko nazywa się niewychowanym? znaczy doprowadza do uwstecznienia intelektualnego ;)
    • samuela_vimes Jestem zszkowana. 12.10.11, 20:32
      Nie tyle wątkiem co wypowiedziami... Że facet przy porodzie doznaje urazu i tą jakby ogólną aprobatą, że to przecież normalna i często spotykana rzecz, iż facet po porodzie tak się zachowuje. Autorko to nie jest normalna i powszechnie spotykana rzecz i albo poważnie z jaśnie panciem porozmawiasz, albo wyślesz go na terapie, albo odejdziesz bo księciniu się dupie poprzewracało.
      Szkoda dziecka, szkoda Ciebie.
      • triss_merigold6 Re: Jestem zszkowana. 12.10.11, 21:12
        Urazu to mogą doznać na tle seksualnym wobec matki, ale nie na tle logistycznym i opiekuńczo- wychowawczym wobec dziecka.
        • protozoan Dokładnie 12.10.11, 21:19
          Dokładnie. To czy mu się cosik poprzestawiało przy porodzie (w co w gruncie rzeczy bardzo wątpię), nie ma nic wspólnego z tym, co facet aktualnie sobą reprezentuje. A reprezentuje rozwydrzonego bachora i Pana i Władcę, a nie dorosłego faceta.
          Szkoda autorki, szkoda ich córki.

          triss_merigold6 napisała:

          > Urazu to mogą doznać na tle seksualnym wobec matki, ale nie na tle logistycznym
          > i opiekuńczo- wychowawczym wobec dziecka.
          • triss_merigold6 Re: Dokładnie 12.10.11, 21:25
            Ja też szczerze wątpię. Autorka wprawdzie tego nie napisała, ale pan pasuje do tego typu mężczyzn, których wkład w życie domowe ogranicza się do zeżarcia obiadu, obejrzenia meczu i rzucenia skarpet na ziemię i którzy wieczorem oczekują od uj.... ze zmęczenia kobiety wyrafinowanej i chętnej obsługi.
          • berta-death Re: Dokładnie 12.10.11, 21:26
            Może widok noworodka tak mu w głowie poprzestawiał. Kiedyś w TV wypowiadał się jakiś świeżo upieczony ojciec, że decydując się na poród rodzinny myślał, że zobaczy różowego, pachnącego bobasa a zobaczył pomarszczoną, fioletową, zapleśniałą glistę. I jeszcze ubabraną w wydzielinach wszelakich. I jeszcze mu kazali pępowinę odcinać, wziąć nieumytą glistę na ręce i cholera wie czy nie pocałować. Toż to trauma na całe życie.
            • triss_merigold6 Re: Dokładnie 12.10.11, 21:32
              To nieco obciachowe, tak przyznawać się publicznie do własnej głupoty.:/ Musieli długo szukać gościa z taką wizją noworodka. Mam do cholery i trochę dzieciatych znajomych, mężowie/partnerzy wszystkich koleżanek byli przy porodach albo czekali tuż za drzwiami i jakoś żaden nie spodziewał się bobaska jak z reklamy produktów nestle.
            • protozoan Re: Dokładnie 12.10.11, 21:35
              Eee tam, nie przesadzajmy. Moim zdaniem to są jakieś przejściowe szoki, faceta poznaje się po tym, co jest już po porodzie a nie w trakcie. Jak był partnerem i odpowiedzialnym facetem to raczej będzie i później. Jak był gó...arze..m przyzwyczajonym do full obsługi, to też mu się nie zmieni.
              Z drugiej strony może to i racja, ze wszelkie media, poradniki i tym podobne pokazują jak to cudownie, jaki poród jest cacy, i od razu jest słodki i uśmiechnięty bobas, a mamusia w pełnym makijażu. I potem szok, ze coś tu nie gra. Ale to chyba temat na inny wątek.

              berta-death napisała:

              > Może widok noworodka tak mu w głowie poprzestawiał. Kiedyś w TV wypowiadał się
              > jakiś świeżo upieczony ojciec, że decydując się na poród rodzinny myślał, że zo
              > baczy różowego, pachnącego bobasa a zobaczył pomarszczoną, fioletową, zapleśnia
              > łą glistę. I jeszcze ubabraną w wydzielinach wszelakich. I jeszcze mu kazali pę
              > powinę odcinać, wziąć nieumytą glistę na ręce i cholera wie czy nie pocałować.
              > Toż to trauma na całe życie.
            • six_a Re: Dokładnie 12.10.11, 21:41
              widocznie spał na bioli, jak o prawdziwych glistach bajali.
              • samuela_vimes Re: Dokładnie 12.10.11, 22:00
                i nigdy nie widział swoej dziewczyny bez makijażu
                • six_a Re: Dokładnie 12.10.11, 22:53
                  ojtam makijaż, gołej jej pewnie nawet nie widział;)
            • deczko Re: Dokładnie 12.10.11, 21:44
              berta-death napisała:

              > Może widok noworodka tak mu w głowie poprzestawiał. Kiedyś w TV wypowiadał się
              > jakiś świeżo upieczony ojciec, że decydując się na poród rodzinny myślał, że zo
              > baczy różowego, pachnącego bobasa a zobaczył pomarszczoną, fioletową, zapleśnia
              > łą glistę. I jeszcze ubabraną w wydzielinach wszelakich. I jeszcze mu kazali pę
              > powinę odcinać, wziąć nieumytą glistę na ręce i cholera wie czy nie pocałować.
              > Toż to trauma na całe życie.

              Facet, zeby wymigac sie od zajmowania sie wlasnym dzieckiem, jest gotow na opowiadanie o wiele wiekszych bredni. Tu w tym watku usprawiedliwa sie totalnego buca, bo zona pozwolila mu byc przy porodzie, takze mnie juz nic nie zdziwi.
            • wersja_robocza Re: Dokładnie 12.10.11, 22:05
              Widocznie był to czytelnik prasy kolorowej, tej ogłupiającej a nie żaden wielki umysł, konstruktor mostów.
              • protozoan No tak... 12.10.11, 22:21
                Tylko co tej dziewczynie sensownego poradzić? Bo już widzę jak zawodnik w podskokach pędzi na jakąś terapię (przecież w jego móżdżku to ona ma problem, nie on). Terapia szokowa typu zostawienie mu dziecka i domu na głowie też nie-bo szczerze mówiąc dom to pal sześć, ale strach z takim elementem zostawić małe dziecko. Nie wierzę też, że autorka mu spakuje manatki i wystawi za drzwi. I co z takim jaśniepanem, epicentrum wszechświata począć?
                • berta-death Re: No tak... 12.10.11, 22:45
                  Nie ma sensownej porady. Najprawdopodobniej skończy się to tak, że dziewczyna jakoś się przyzwyczai do sytuacji albo się rozejdą. Tak jak pisałam w jednym z wcześniejszych postów nie sądzę żeby facet wcześniej był inny. Takie zmiany o 180 się nie zdarzają. Tylko, że wcześniej żonie nie przeszkadzało to, że sama zajmuje się domem, bo na głowie miała tylko dom i nie była zmęczona opieką nad dzieckiem. Facet też nie widział problemu, bo żona się nie skarżyła i wyrabiała ze wszystkim na czas. Dziecko jednak wywraca życie do góry nogami i zaczynają wyłazić na światło dzienne rzeczy, których wczesniej nikt nie dostrzegał albo nikomu specjalnie nie wadziły. Nie darmo mówią, że nic tak nie rozwala związku jak wspólne zamieszkania a dziecko to gwóźdź do trumny małżeńskiej.

                  Można jeszcze spróbować wynająć opiekunko-gosposie do dziecka i pójść do pracy. Najlepiej taką całodobową. Nawet jakby zarobki miały wynosić tyle samo co koszt wynajęcia takiej pomocy domowej. Ważne żeby ta pomoc była z gatunku Frau Brunhilda, wtedy jest szansa, że jakoś uda się jej naprostować domowników.
      • 0ion Re: Jestem zszkowana. 12.10.11, 22:46
        A przeczytałaś chociaż co autorka napisała???
        "Zawsze bylismy kochajaca i wspierajaca sie para. Pomimo roznych problemow potrafilismy zawsze trzymac sie razem i wzajemnie podtrzymywac na duchu. Kto nas widzial to mowil, ze w zyciu nie widzial tak kochajacej sie i zgranej pary"
        I taki chodzący ideał zaczyna nagle wydzierać się na kilkudniowego niemowlaka??? Nieeee, to na pewno nie miało związku z porodem tylko mu się w dupie przewróciło.

        Reszty szkoda komentować. To kobietom się w dupach przewraca. Jakby dzieckiem i domem miał się zajmować facet to by natura mu cycki, zwinne rączki i niskie zawieszenie załatwiła.
        Kobiecie odbija bo siedzi w domu sama zamiast na plotach w biurze. Kiedyś kobiety dzień po porodzie musiały ganiać do magla na bazar itp. a dziś siedzą same w domu to im odbija.
        • six_a Re: Jestem zszkowana. 12.10.11, 22:55
          ozara sama, to jest wersja dla męża, a tak poważnie to sąsiad na kawę wpada.
          co-dzien-nie.
        • berta-death Re: Jestem zszkowana. 12.10.11, 23:07
          Dawniej kobieta mogła sobie pozwolić na pójście do pracy w polu niedługo po porodzie i plotkowanie z kumami, bo domem, niemowlakiem i młodszymi dziećmi zajmowały się starsze dzieci. A jak nie było starszych, to młodsze rodzeństwo pani domu, albo jej siostrzeńcy lub bratanki oddelegowani z domów do pomocy siostrze bądź ciotce. W bogatszych rodzinach zazwyczaj była jeszcze pomoc domowa. Dzisiaj nie mamy wielodzietnych rodzin, bo nikogo na to nie stać. Mężczyźni wolą gapić się w TV, bawić grami komputerowymi i popijać piwsko w pubie z kumplami zamiast zarabiać na utrzymanie rodziny.
    • my_favourite_axe Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 12.10.11, 23:22
      Może powinniście byli wysłać twój brzuch do szkoły z internatem, żeby dziecko wyszło stamtąd już wychowane?
    • chienne_mechante_1 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 13.10.11, 09:21
      Przestał kochać? Brałaś to pod uwagę?
      Zrobiło się trudno i szuka winnego - a ty jesteś pod ręką, uniwersalny worek treningowy.
      Zacznij stawiać warunki.
      • yvona73pol Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 13.10.11, 10:36
        Jaki burak krzyczy na dwudniowe dziecko bo ono placze??
        Reszty nie skomentuje :(
        • kalam07 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 13.10.11, 10:44
          yvona73pol napisała:
          > Jaki burak krzyczy na dwudniowe dziecko bo ono placze??

          Chory.
    • martishia7 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 13.10.11, 09:49
      Tak sobie czytam ten wątek od wczoraj i zaczynam powoli dochodzić do wniosku, że autorka trolluje :) I nie chodzi tylko o to, że rzuciła problem i praktycznie przepadła. Czy jakikolwiek człowiek, o IQ powyżej tchórzofretki, nazwałby dwudniowego noworodka "niewychowanym"?
      Jeżeli zaś to nie trollizm, to znaczy, że autorka musi coś zatajać. Jak spędzali czas wolny przed dzieckiem? Jak on się angażował wtedy w obowiązki domowe? Tak mu ręce uschły z dnia na dzień?
    • grassant Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 13.10.11, 11:44
      po drugim powinnien się zmienić.
      • arista80 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 13.10.11, 17:43
        Witajcie znowu. Nie odpowiadalam na posty z prostego powodu: corka w dodatku teraz chora. Teraz zasnela.
        Ktos sie pytal tutaj jaki byl moj maz przed slubem. Pisalam juz: byl kochajacym mezem. Owszem dyskusje czasem byly, ale nigdy nie nazwal mnie beznadziejna jak np robi to teraz. Obowiazkami dzielilismy sie po polowie. Razem robilismy zakupy, kuchnia zajmowal sie on (lepiej gotuje niz ja:)), sprzatanie i czyszczenie tez tak mniej wiecej po polowie choc przyznaje, ze bedac bezdzietnym malzenstwem nie kladlismy nacisku by zawsze bylo dokladnie posprzatane. Teraz jest to wazne jako, ze coreczka dotyka wszystko co widzi w zasiegu reki.
        Wczoraj i dzis bylo troche lepiej. Pogadalam z mezem i powiedzialam wprost, ze zle sie czuje gdy mowi o mnie beznadziejna, ze nic nie potrafie, ze dziecko rozpuszczone. Spedzam z nia caly dzien ogarniajac miedzyczasie dom i pilnujac by nie wziela niczego do buzi. Troche przyznal mi racje. Zobaczymy jak na dlugo...
    • sid-sid Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 15.10.11, 17:44
      Rozumiem, że facet utrzymuje dom, a Ty nie pracujesz? Bo innego powodu, że go nie rzuciłaś nie widzę.
      No ale takie bywają konsekwencje podejścia, że trzeba mieć dzieci i każdy powinien.
    • akle2 Re: zmiana w zachowaniu meza po urodzeniu dziecka 16.10.11, 11:46
      Potrzebna będzie terapia szkokowa. Zacznij wychodzić gdzieś sama np na kursy doszkalające (powiedz, że szykujesz się do powrotu na rynek pracy), albo do osiedlowego klubu fitness, a małą zostawiaj pod jego opieką. Powiedz twardo: to twoje dziecko, tu są pampersy, tu kaszka, a tu telefon do twojej mamy i do przychodni rodzinnej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja