Brak klasy w Dniu Matki? (długie)

IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 07:25
Może to faktycznie ja jestem dziwna? Ale od początku. Wczoraj był Dzień
Matki. Po pracy przebrałam się i poszlam do swojej mamy. Razem z nią
spędziłam super popołudnie i wieczór. Mój mąż również poszedł do swojej mamy
i wrócił później ode mnie do domu. Ja już leżałam. Pogadaliśmy chwilkę i
nyny. Aż tu nagle koło 1 w nocy sms do mnie. Jego siostra. Treść sma-a: "w
dniu matki wykazaliście prawdziwą klasę-ośmieszajcie się dalej". Hmmm, budzę
męża i pytam o co chodzi? On zdziwiony nie wie! Nie było u jego mamy rozmowy
na nasz ani mój temat. Leżę do 3 i główkuję. Domyślam się, że chodziło jej o
to, że mój mąż sam był u swojej mamy. No i w czym rzecz? Przecież to był
dzień matki a nie dzień teściowej! Ja poszłam do swojej mamy sama i nawet nie
wpadło mi do głowy, żeby jego ciągać ze mną. On również nawet nie zapytał
mnie kiedy wrócę i czy pójdę z nim! U mnie w rodzinie nie było takiego
zwyczaju aby chodzić do teściowych i nie ma do tej pory! Odpisałam jej w
skrócie, że nie wiedziałam o ich zwyczajach i otrzymałam odpowiedz: bez
komentarza! Mężatką jestem od sierpnia tamtego roku mimo, że mieszkamuy razem
już dłużej. Nie mam nic do swojej teściowej, ot zwyczajna kobieta jakich
miliony! Nie miałam więc powodu aby ona czuła się... No właśnie! Nawet nie
wiem jak ona mogła się czuć, bo moja mama nawet nie pytalam gdzie mój mąż.
Jestem w ostrym szoku i już widzę jaka teraz będzie fajna atmosfera. Nie
czuję się niczemu winna! Ale oni chyba tego nie rozumieją! I co mam teraz
zrobić?
Macie jakiś pomysł?
Pozdrawiam!
PS. Dodam, że nie mamy dzieci, ale za rok już będę mamą:-)
    • blanchet takie masz zasady 27.05.04, 07:47
      (słuszne) i nikomu w rodzinie nie musisz się z nich tłumaczyć-jednym słowem -
      nie ma sprawy i nie dzwoń po rodzinie aby wysłuchać ich "zdania" na ten temat.
      Pokaż im kto rządzi-bądź silna i nie przejmuja się chisteryczkami.
      • Gość: Katarzyna Re: takie masz zasady IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 07:54
        Wiesz, tu nie chodzi o pokazanie kto rządzi. Nie było by problemu abym poszła
        tam z moim mężem, tym bardziej, że mieszkamy wszyscy niedaleko od siebie! Nie
        przejmuję się chisteryczkami tylko po prostu nie znałam ich zasad i tyle! I
        jest mi teraz dziwnie. To wszystko.
    • Gość: Klara Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.crowley.pl 27.05.04, 08:05
      Wg mnie najlepiej byście zrobili, gdbyście poszli razem najpierw do jednej mamy, potem do drugiej. Ja bym tak zrobiła. I nie są to zasady wyniesione z domu, czy na przykładzie stosunków w niej panujących, tylko sama z siebie. Szczerze mówiąc wydaje mi się to dziwne, że twoja mama nie pyta o twojego męża, w końcu ona teraz też jest jego mamą. Reakcją siostry męża bym się nie przejmowała, może jago mama inczej to odebrała i wcale nie czuje się urażona, tylko siostra ma jakieś pretensje. Może zadzwoń do niej i z nią pogadaj, powiedz jej to co tu napisałaś i jak na to patrzysz. A co twój mąż na to?
      • Gość: Katarzyna Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 08:17
        Moja mama jest teściową mojego męża a nie mamą! Mówi do niej po imieniu, bo
        mówienie mamo do teściowej nam nie odpowiada. Mój mąż nie widzi i nie widział
        problemu. Nasze mamy pracują (my zresztą też) i każdy wraca o różnej porze do
        domu, więc wybraliśmy się w odwiedziny tak jak każdemu pasowało! nawet nie było
        rozmowy na ten teman, bo było to dla nas aż nadto oczywiste, każde idzie do
        własnej mamy! Ja mam jedną mamę (jak większość z nas) i chciałam jej w całości
        poświęcić ten dzień w szczególności, że z powodu pracy nie zawsze mamy czas się
        nagadać do woli. Dodam, że jestem w ciąży i po powrocie do domu marzyłam aby
        odpocząc a nie zastanawiać się, czy przypadkiem nie powinnam teraz naginać do
        teściowej. Na dzień babci sama byłam u moich babć mimo, że mąż już nie ma
        dziadków. I też nie widzieliśmy problemu. Jeju, ale zamieszanie!
        • Gość: Klara Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.crowley.pl 27.05.04, 08:29
          Ale co twój mąż na to? Przecież on zna swoją matkę, siostrę..chyba wie czy ona się obraźiła czy nie?
          I dlaczego teraz chcesz ją przepraszać? Uważasz w końcu, ze dobrze czy źle zrobiłaś? Bo jeśli ją przeprosisz to co zrobisz za rok? Może dogadaj się z mężem...skoro takie u was są stosunki, to może on powinien załatwić to z siostrą?
          • Gość: Katarzyna Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 08:35
            Tak jak już pisałam, mój mąż nie widział i nie widzi problemu. Był zdziwiony,
            że o to chodzi jego siostrze. Za co chcce przeprosić? Za nieporozumienie, które
            wynikło. Powtarzam, nie było by dla mnie problemu iść tam, nie widziałam takiej
            potrzeby po prostu. Za rok na pewno nie będę ciągnęła męża ze mną do mojej
            mamy, bo po co? A co ja zrobię? Jeszcze nie wiem, bo wydaje mi się to dziwne,
            dzień matki nie równa się wg mnie dniu teściowej. I wolę mimo wszystko spędzić
            ten dzień (bardziej wieczór) u mojej mamy niż lecieć tu i tu na przysłowiowe 5
            minut.
            • Gość: Klara Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.crowley.pl 27.05.04, 08:41
              Za rok na pewno nie będę ciągnęła męża ze mną do mojej
              > mamy, bo po co?

              Po co? Bo to twoja mama, choćby z szacunku...
              Wg mnei jeśli zadzwonisz i pzreprosisz, to wyjdzie na to, że przyznajesz się do błędu (cokolwiek to znaczy). Moze najpierw zadzwoń do siostry? Albo neich twój mąż to zrob, w końcu to jego rodzina...
              • Gość: Katarzyna Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 08:45
                Z szacunku do mojej mamy to pójdzie ze mną na urodziny czy imieniny, na
                niedzielny obiad jeśli nas zaprosi czy z okazji świąt. A nie z okazji dnia
                matki. Nawet bym nie chciała żeby szedł ze mną. Tym bardziej, że zawsze
                jedziemy też razem do babci, czyli mamy mamy. A ona tam po co? Z szacunku?
                Przepraszam, ale dziwne mi się to wydaje.
                Masz rację, nie będę przepraszać, nich on porozmawia z mamą, ja najwyżej kiedyś
                przy okazji coś tam napomknę.
                • Gość: Klara Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.crowley.pl 27.05.04, 08:53
                  Nie wiem czy zrozumiałam dobrze: do babci jedziecie razem?

                  >A ona tam po co?
                  Ale kto?
                  Chyab sie zamotałam:)

                  > Masz rację, nie będę przepraszać, nich on porozmawia z mamą, ja najwyżej kiedyś
                  >
                  > przy okazji coś tam napomknę.

                  Wg mnie najlepiej byś zrobiła gdybyś zadzwoniła do siostry, takie sprawy rozwiązywać w miarę szybko, bo potem tworzą się coraz to nowe problemy, nawarstwiające się.
                  • Gość: Katarzyna Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 09:01
                    W dniu matki jadę z moją mamą do mojej babci czyli jej mamy! Z życzeniam
                    oczywiście. Miało być on (mąż) a nie ona.
                    Nie będę do niej dzwoniła, odpisałam jej sms, że nie wiedziałam, że mają taki
                    zwyczaj aby odwiedzać także teściowe. Wszytko było w grzecznym acz dobitnym
                    tonie. Ona również nie pokwapiła się zadzwonić do mnie i zapytać czy coś się
                    może stało. Męża się nie pytała gdzie ja jestem. Mogłam równie dobrze leżeć w
                    domu chora! Mogłam być w pracy, na delegacji! Stwierdziła brak klasy u mnie i
                    ośmieszenie się.
                    • Gość: Klara Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.crowley.pl 27.05.04, 09:02
                      Jeśli uważasz, że taki sposób jest dobry.
                    • Gość: Reszka Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.chello.pl 27.05.04, 18:27
                      A co cie obchodza ich zwyczaje kobieto? Ty tworz swoje!!
                      O kurde, juz widze siostre mojego meza, jak dzwoni i mnie krytykuje - po
                      pierwsze to nawet by sie nie odwazyla pisnac cokolwiek w moim kierunku, po
                      drugie natychmiast zostalaby postawiona do pionu przez mojego meza, a po
                      trzecie ja tez bym dala jej popalic. Poza tym - Dzien Matki to dzien matki a
                      nie dzien tesciowej, moglas byc wypoczeta i miec mase wolnego czasu a i tak nie
                      musialas leciec do jej matki z zyczeniami - po co ta cala dyskusja,
                      zastanawianie sie, czy jestes winna czy nie, trzeba zaczac od tego, ze ona NIE
                      MIALA prawa nawet podwazyc twojej decyzji, ze spedzilas ten dzien inaczej, tak
                      jak ty tego chcialas, to w koncu twoj czas i twoje zycie. Musisz frajerke sobie
                      wychowac, bo inaczej na glowe ci bedzie wchodzila przy kazdej okazji.
      • blanchet Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) 27.05.04, 08:19
        a mnie takie podejście jest obce (oczywiście nie oznacza to że je potępiam)
        Chodzi mi o to że mimo związku należy zachować indywidualność, przeciwnie może
        zrodzić się poczucie że tworzona diada to jedna osoba-koszmar.
        róbmy rzeczy oddzielnie-szczególnie jeśli mamy taką potrzebę.
        • Gość: Kla Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.crowley.pl 27.05.04, 08:38
          > Chodzi mi o to że mimo związku należy zachować indywidualność

          Rodzina to rodzina. Wstępując w związek małżeński wchodzisz takze w rodzinę i jakos nie widzę tu miejsca na indywidualność, słowo nieprzystające wg mnie. Na tym polega rodzina, że jest sie RAZEM, a nie ja sobie, ty sobie, tak jak z tym odwiedzaniem. Ale każdy żyje jak chce.
          • Gość: Katarzyna Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 08:41
            Przepraszam, że się wtrące. Siostra męża od samego początku mówi mi, że ja nie
            jestem rodzina tylko, że jestem przysposobiona. To niby żart, ale powtarzany
            ileś tam razy robi się nudny. A poza tym mnie to wcale nie śmieszy. Ale nie w
            tym rzecz. Nie myślałam wcale o tym idąc tylko do swojej mamy. Rodzina rodziną,
            ja nadal chciała bym pozostać odrębną jednostką. A z rodziną to najlepiej
            wychodzi się ...... :-)
            • Gość: Klara Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.crowley.pl 27.05.04, 08:46
              Ale ja nie rozumiem jak rodzina moze pzreszkadzać w byciu odrębną jednostką?

              A z rodziną to najlepiej
              > wychodzi się ...... :-)

              To zależy od rodziny.
              To może siostra brata ma jakieś problemy? Coś jej się w tobie nie podoba? Lub po prostu ma kiepskie poczucie humoru:)
            • tomasdyg Re: A z rodziną to najlepiej .......?! 27.05.04, 20:06
              Gość portalu: Katarzyna napisała:
              Rodzina rodziną, ja nadal chciała bym pozostać odrębną jednostką. A z rodziną
              to najlepiej wychodzi się ...... :-)

              -Katarzyno, chyba nieco się zagalopowałaś generalizując, w końcu rodzina to
              również twój mąż, przyszłe dziecko. Co do rodzin, są różne, ale to od nas
              zależy jakie stosunki w nich panują. Wic o wychodzeniu na kontaktach z rodziną,
              który cytujesz jest równie prawdziwy i trafny, co dowcip siostr twojego męża
              na twój temat. Co zaś się tyczy święta matki, masz rację i prawo do
              postępowania tak, jak ty uważasz.

              Pozdrawiam :)


              • Gość: Katarzyna Re: A z rodziną to najlepiej .......?! IP: *.gliwice.pik-net.pl 28.05.04, 07:06
                Wiem, że rodzina nie ogranicza się do teściowych i rodzeństwa męża dlatego też
                na końcy postawiłam taki znaczek :-).
            • Gość: Marzena Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: 80.50.167.* 01.06.04, 13:15
              Kasiu, masz rację, tak trzymaj! Ciesz się chwilami spędzonymi ze swoją mamą i
              przyszłą babcią:). Dbaj o swój brzuszek i ciesz się normalnym mężem. Jeśli zaś
              chodzi o jego siostrę to przede wszystkim nie powinna wysyłać SMS'a o godz 1 w
              nocy (zwłaszcza do ciężarnej, która bywa, że czuje się różnie), a po drugie to
              jesteście wszyscy dorośli! Jego siostra wykazała wielki brak taktu (a może ma
              jakiś problem i próbuje go twoim kosztem rozwikłać?). Cała ta dyskusja
              sprowokowana dociekliwością Klary jest dzieleniem włosa na czworo. Pozdrawiam
              Was obie, a Tobie życzę cudnego macierzyństwa (moja córcia ma już dwa latka i
              dwa miesiące!) :)))
          • blanchet Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) 27.05.04, 08:45
            mam na myśli to że masz świadomość odrębności, podejmujesz samodzielne
            działania powodowane tylko Twoimi potrzebami a nie potrzebami kolektwyu- dla
            mnie robienie tego "co chcemy razem" to ograniczenie kreatywności, rozwoju, nie
            pojawiają się potrzeby związane z Twoim własnym sensem życia-bycia w świecie.
            Co oznacza wg Ciebie "ja sobie ty sobie" bo nie rozumiem?
            • Gość: Klara Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.crowley.pl 27.05.04, 08:49
              > Co oznacza wg Ciebie "ja sobie ty sobie" bo nie rozumiem?

              To, że jesteśmy rodziną (para), ale nasze rodziny są oddzielne.

              > mam na myśli to że masz świadomość odrębności, podejmujesz samodzielne
              > działania powodowane tylko Twoimi potrzebami a nie potrzebami kolektwyu- dla
              > mnie robienie tego "co chcemy razem" to ograniczenie kreatywności, rozwoju, nie
              >
              > pojawiają się potrzeby związane z Twoim własnym sensem życia-bycia w świecie.

              >
              > pojawiają się potrzeby związane z Twoim własnym sensem życia-bycia w świecie.


              I to wszytsko może stać się jednej osobie, która odwiedziłaby z mężem swoją matkę i jego???
              • blanchet Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) 27.05.04, 08:55
                Nie-to jest odpowiedź na Twoje stwierdzenie że w rodzinie nie ma miejsca na
                indywidualność
                Ale uważam że nasze zycie składa się z chwil- takie chwile-musimy iśc razem
                tu, musimy zrobić razem to....-stosowane permanentnie to rzeczywiście chore
                A Twoim zdaniem nie pójście na kolacyjkę do teściowej oznacza że rodziny są
                odzielne?
                • Gość: Klara Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.crowley.pl 27.05.04, 09:00
                  Dlaczego rodzina kojarzy ci sie z czymś złym? W rodiznie jest miejsce na indywidualność, to zależy od rodziny, od tego jak ja pojmujemy i czym dla nas jest. Wiadomo, że czasem trzeba sie poswięcić, albo przełamać lenistwo czy mozę nie chęć, ale nie widzę w tym nic złego. Takie to jest jeśli się nie żyje smemu na świecie tylko otoczeniu ludzi.

                  > A Twoim zdaniem nie pójście na kolacyjkę do teściowej oznacza że rodziny są
                  > odzielne?

                  Tylko, że my chyba tu nei mówimy o jednorazowym wypadku, tylko o ogólnym stsounku do swoich rodzin i sposobie z nim współżycia.
                  • blanchet Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) 27.05.04, 09:05
                    a gdzie wyrażam złe skojarzenia z rodziną?
                    • Gość: Klara Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.crowley.pl 27.05.04, 09:08
                      To moje oglne wrażnie. Pewnie wynika to z różnic między nami i prawdopodobnie jest mylne. J po prostu nei widzę nic złego w zrobieniu czegos dla koboś kogo się kocha lub darzy uczuciem, dla ciebie to podchodzi pod atak na twój indywidualizm.
    • Gość: Katarzyna Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 08:24
      To co mam zrobić? Zadzwonić do teściowej, przeprosić, wytłumaczyć czemu tak a
      nie inaczej? Tylko wtedy bym musiała, powiedzieć, że to jej córka
      nas "opieprzyła". I wtedy ona będzie mogła mieć pretensje, że się skarżę. Ło
      matko, ale durna sytuacja!
      • Gość: jendza Kasiu:) IP: 82.225.255.* 27.05.04, 09:15
        PRzede WSZYSTKIM: NIE PRZEJMUJ SIE!!!!
        Cala ta sytuacja to drobiazg zupelny i naprawde szkoda kazdej Twojej
        mysli nawet, a coz dopiero zmartwienia, ktore, jak widac, Cie dopadlo...:(.
        Nie daj soba manipulowac, bo na to to wszystko wyglada...
        A dla CIebie, dla Was, zwlaszcza TERAZ!!!, najwazniejszy jest TWOJ SPOKOJ!
        Dodam, ze nie zrobilas NICZEGO 'niestosownego'.
        Teraz bedzie o siostrze.
        Zart, ze nie jestes czescia rodziny, nie jest zartem milym, i nie wydaje
        mi sie z kontekstow,ktore przedstawiasz, zeby byl zartem niewinnym.
        Wyglada na to, ze ona naprawde ma jakis problem z Toba.
        Czy ona ma chlopaka/meza/partnera? Mieszka z mama/rodzicami?
        Czy jest zazdrosna o brata?
        Wasze zachowanie wobec mamy to nie jej sprawa, tylko Was i mamy.
        Jesli mamie sie cos nie podobalo, to mamy rzecza bylo Was o tym poinformowac.
        SIostra sie wtracac nie powinna.
        Jest mozliwe, ze i mama uwaza, ze wszystko bylo w porzadku...
        Jesli jednak siostra uznala, ze sie wtracic powinna, to na pewno nie sms-em,
        nie w takiej formie i nie o pierwszej w nocy.
        Jesli rzeczywiscie chodziloby jej o dobro mamy i rodziny, wytlumaczylaby CI, o
        co jej chodzi, w zupelnie inny sposob, a jesli nawet wybralalaby sms, to
        udzielilaby CI wyjasnien, gdy ja o to spytalas (a w tej konkretnej sytuacji
        pytac nie musialas, bo forma przekazania CI informacji o Waszym 'braku klasy'
        znamion owej 'klasy' bynajmniej nie nosila...). Ona wytlumaczyc nie chce, ona
        chce tylko, zebys sie czula winna. Stad to pelne pogardy 'bez komentarza'...
        Widzi mi sie, ze ona jest na Was zla o cos zupelnie innego, a sytuacje z dniem
        matki wykorzystala po prostu, zeby znalezc sobie upust dla negatywnych emocji.
        Jak ktos chce uderzyc, zawsze kija znajdzie... O co jest zla/czego zazdrosci?
        Moze faktu, ze jestescie razem i do tego szczesliwi? Moze za bardzo sobie
        zawlaszczyla brata? MOze... moze... moze...
        Oczywiscie moge sie mylic w generalnej ocenie sytuacji, ale wydaje mi sie, ze
        raczej sie nie myle...
        Kasiu, wierz mi, naprawde nie zrobiliscie NICZEGO zlego, ani tez NICZEGO nie
        tak, jak powinniscie byli.
        W zyciu bywa roznie, he, he... dosc stwierdzic, ze moja tesciowa UMARLABY ZE
        SZCZESCIA, gdyby jej MEZCZYZNA/SYN/BOG (w dowolnej kolejnosci atrybutow, a i
        tak stale chodzi o tego jednego, jedynego...) przyszedl do niej SAM...!!! A
        jeszcze w dniu MATKI...!!! Tymczasem wybieramy sie razem i znow bedzie musiala
        mnie znosic i jeszcze ukrywac swoja nienawisc... Rozumiem, ze - stosujac pare
        rad osob z tego watku - powinnam sie grzecznie dostosowac i potulnie pozwolic
        nadal mojej tesciowej krzywdzic jej wlasne dziecko..., ze juz o niszczeniu
        fundamentow mojej rodziny nie wspomne...
        Kasiu! Masz malenstwo pod sercem, zatem TYM BARDZIEJ olej to wszystko.
        Radzilabym nie rozmawiac ani z mama, ani z siostra, nie rozdrapywac, nie robic
        afery, bo o afere wlasnie chodzi siostrze, zreszta taka afera o nic jest
        najglupszym, co mozna zrobic... Bedziesz miala tysiace mozliwosci, by okazac
        serce tesciowej, i jesli ona jest normalna, wszystko bedzie, jak byc powinno.
        Jesli tesciowa normalna nie jest, to chocbys swieta byla, i tak bedzie zle.
        Zatem po prostu badz soba, rob swoje, szanuj ludzi i okazuj im to tak, jak masz
        potrzebe/potrafisz.
        Jego siostra ma ewidentny problem. MUSISZ pamietac, ze to nie TWOJ problem.
        NIe pozwol tylko na siebie wylewac pomyj, bo TY tez masz prawo do SZACUNKU
        innych, nawet siostry Twego meza.

        TRZYMAJ SIE, POZDRAWIAM, GRATULUJE DZIDZIUSIA I SZCZESCIA ZYCZE!
        j.
        • Gość: Katarzyna Re: Kasiu:) IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 09:29
          Miło mi, że tak dużo do mnie napisałaś. Siostra ma męża. Mieszkają w tym samym
          mieście ale dalej od nas i mojej teściowej. Ja okna teściowej widzę z moich i
          widujemy się na prawdę często. Mąż często ją odwiedza, tym bardziej po tym jak
          została sama :-( Wpadamy czasem do niej na kawę, ona do nas również. Nie wiem o
          co chodzi siostrze. Nigdy nie była zbyt miła w stosunku do mnie, a ja tego
          wcale nie oczekiwałam. Brałam ślub z jej bratem a nie z nią. Jej syn często
          jest u nas w domu i nie widzę w tym żadnego problemu. Wpada zazwyczaj nie
          zapowiedziany nawet w niedzielę w porze obiadu i jest wszystko OK. Więc jak
          widać nie mam nic do swojej nowej rodziny.
          Łatwo mówić nie przejmuj się. Dopiero co skończyły się problemy z moimi
          humorami związanymi z początkiem ciąży (oj byłam upierdliwa w stosunku do męża)
          a tu teraz problemy ogólnorodzinne! Wiem, że spokój teraz jest wskazany w moim
          stanie ale ja strasznie nie lubię takich nieporozumień. Bo wg mnie to jest
          właśnie nieporozumienie. Nie chciałam nikogo urazić ani zranić i czuję się
          teraz z tym wszystkim źle. Nie mogę się już doczekać powrotu do domu i wreszcie
          spokojnej rozmowy z mężem. Bo ta w nocy była krótka a teraz przez telefon też
          mnie nie zadowoliła.
          Nadal sądzę, że w dniu matki powinnam być u mojejm mamy a nie u teściowej. Nie
          wiem jak by poczuła się moja mama gdybym jej powiedziała "wiesz to ja już
          spadam, bo muszę do teściowej iść teraz". Chyba nie byla by szczęśliwa.
          Pozdrawiam wiosennie
          Kasia
          • true_oveja Re: Kasiu:) 27.05.04, 09:58
            cała sztuka polega na tym aby być konsekwentnym. Raz ustalasz tę kwestię z MAMĄ
            twojego męża a nie z jego siostrą i załatwione. proponuję przejść się do
            teściowej i pogadać na osobności i szczerze zapytać czy zrobiło jej się przykro
            z tego powodu - jeżeli tak, to przeproś a za rok idźcie do niej we dwójkę. Jak
            nie to przestań się tym przejmować. A swoją drogą ciekawa jestem czy siostrunia
            wpadła do mamusi z mężulkiem zaciągniętym za włosy...
            • Gość: Katarzyna Re: Kasiu:) IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 10:04
              I to jest chyba najpelszy pomysł! Pójdę do niej sama i nie będę mówiła o tym
              nikomu. Pogadam i już! Sprawa się wyjaśni! Dzięki, że też na to nie wpadłam
              wcześniej. Bo rozmowa przez telefon to raczej nie to samo no i nie widać
              reakcji rozmówcy!
    • Gość: obierzyna olać wszystkie szwagierki świata! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.04, 08:48
      nie ma nic gorszego, kiedy mąż ma siostrę i to starszą od siebie.
      nie przejmuj sie kobieto.dokladnie podzielam twoje zdanie - wczoraj było swieto
      matki, nie tesciowej. moze ktos kiedys wpadnie na durny pomysl i wymysli dzien
      tescia i tesciowej. oczywiscie, kto ma ochote moze pojechac w tym dniu ze
      wspolmalzonkiem do tesciowej, ale organizacyjnie jest to w sumie trudne do
      wykonania.a i wiecej czasu mozna w tym dniu poswiecic wlasnej matce, na co z
      reguly na co dzien nie mamy czasu. a szwagierce wyslij smsa, ze nie ma za grosz
      kultury by budzic kogos o 1szej w nocy smsem. nie odzywaj sie do niej.
      • j_u Re: olać wszystkie szwagierki świata! 27.05.04, 08:55
        Popieram, wejscie w rodzine meza absolutnie nie zobowiazuje cie do obchodzenia
        dnia matki z nie swoja matka, jak ktos juz probowal sugerowac. Dzien matki to
        dzien matki, koniec, kropka, c'est fini. Obawialabym sie raczej, ze moja mama
        moglaby sie poczuc dotknieta, gdybym ten dzien spedzala z kims innym.
      • Gość: Katarzyna Re: olać wszystkie szwagierki świata! IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 08:56
        Czyli wszystko jest ze mną OK! Ufff. A już się bałam, że pochodzę z dziwnej
        rodziny :-) Z tą starszą siostrą to był strzał w 10!
        • Gość: obierzyna Re: olać wszystkie szwagierki świata! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.04, 09:18
          :)))))))ale tesciowej moglas zyczenia zlozyc.
    • ernest_linnhoff matka jest tylko jedna n/t 27.05.04, 08:51
      • blanchet O Część Erneścik-wiesz co? /nt. 27.05.04, 09:48
        • ernest_linnhoff cześć, no nie wiem n/t 27.05.04, 09:50
          • Gość: obierzyna no to sobie pogadaliscie! n/t IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.04, 11:50
            • ernest_linnhoff bo rozumiemy się bez słów(domyslilem sie co):) n/t 27.05.04, 12:09
    • lunatica w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? 27.05.04, 09:00
      czy też tylko nie wpadłaś z wizytą? bo jeśli tylko to drugie, to w porządku.
      ale jeśli nie złożyłaś jej życzeń żadną drogą, to kiepsko. nie jest Twoją mamą,
      ale jest mamą Twojego męża, i choćby z tego jednego powodu należy jej się
      chwila uwagi w dniu jej święta (z perspektywy jej syna :-)).
      • Gość: Katarzyna Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 09:06
        Nie złożyłam jej życzeń. Zrobił to jej syn! To powinnam również zadzwonić do
        matki mojego ojca z życzeniami? I co, że jest mamą mojego męża? On jako syn
        poszedł do niej i wydaje mi się, że tak miało być. To powinnam też złożyć
        życzenia swoim szefowym w pracy, widzę je częściej i dłużej znam niż teściową!
        Takim sposobem powinnam złożyć życzenia wszystkim mamą w mojeji i męża
        rodzinie. To chyba kiepski pomysł. Mój mąż także nie wiedział potrzeby
        dzwonienia do mojej mamy. Bo to jest jego teściowa a nie matka!
        • Gość: obierzyna Kaśka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.04, 09:15
          w tym punkcie cię już nie popieram. jest pewna roznica między matką kolegi, a
          matka wlasnego męza.zyczenia przez telefon sie tesciowej nalezaly. robi sie t
          nie tyle dla niej, ile dla wspolmalzonka.ja tez u tesciowej nie bylam (zupelnie
          z innych powodow), ale zyczenia jej zlozylam i wytlumaczylam, dlaczego byc nie
          moge.
      • j_u Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? 27.05.04, 09:07
        Nie zgadzam sie. Nie uwazam, zeby wstepujac w pozycie malzenskie czlowiek
        zyskiwal jeszcze jedna matke.

        > ale jest mamą Twojego męża, i choćby z tego jednego powodu należy jej się
        > chwila uwagi w dniu jej święta (z perspektywy jej syna :-)

        No wlasnie, z perspektywy syna, ale nie synowej. Synowa ma wlasna matke. A to
        jest swieto matki. W ogole problem idiotyczny, zyje w konkubinacie ladnych pare
        lat, skladamy zyczenia wszystkim swoim rodzicom z roznych okazji, ale nigdy nie
        skladam jego matce zyczen z okazji swieta matki!!! ani on mojej!!! Co za chore
        pomysly.
        • lunatica Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? 27.05.04, 09:12
          nie, to nie są chore pomysły.
          czy dziadek/babcia składający wnuczkowi życzenia z okazji dnia dziecka robi
          błąd? przecież wnuczek/ka nie jest jego dzieckiem, tylko dzieckiem jego
          dziecka!
          chodzi tutaj o elementarne zasady dobrego wychowania... tyle.
          • j_u Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? 27.05.04, 09:16
            Nauczyciele tez urzadzaja imprezy dla dzieci w szkole, poniewaz swieto to nie
            jest przeznaczone dla SWOJEGO dziecka, a dla przedstawicieli konkretnej grupy
            wiekowej. Mnie juz rodzice nie daja prezentow na dzien dziecka, ani tez nikt
            sposrod moich znajomych od swoich rodzicow takowych nie otrzymuje. Dzien matki
            jest natomiast swietem matki, ktora kazdy ma tylko jedna i koniec. Zadna
            kwestia dobrego wychowania, tylko dziwactwo. Moja "tesciowa" poczulaby sie
            zapewne niezrecznie, gdybym wystartowala do niej z zyczeniami w ten dzien,
            chociaz jestem traktowana jako rodzina.
            • lunatica Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? 27.05.04, 09:19
              czemu tak wszystko demonizujecie? nikt nie wspomniał o warowaniu pod drzwiami
              czy też osaczaniu teściowej!
              i może właśnie tylko tobie wydaje się, że ona poczułaby się niezręcznie!
              • j_u Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? 27.05.04, 09:32
                Nie demonizuje nic, po prostu okreslam swoje zdanie na temat skladania zyczen
                tesciowej w dzien matki.
                Swoja znam dobrze i wiem, ze nie bylaby takim gestem zachwycona.
          • Gość: Katarzyna Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 09:16
            Moje babcie nie składają mi życzeń z okazji dnia dziecka.
            • lunatica Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? 27.05.04, 09:20
              szkoda.
              • Gość: Katarzyna Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 09:36
                Ja jakos nie żałuję.
          • true_oveja Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? 27.05.04, 10:04
            o nie moja droga tu chodzi o formalizm kontaktów - wierz mi, są osoby które nie
            przykładają wagi do tego, czy ktoś do nich zadzwoni na urodziny czy jakieś tam
            inne okazje. i to wcale nie oznacza że nie jest niewychowany. moim zdani9em
            składanie teściom życzeń z okazji dnia matki/ojca jest sztuczne i zakrawa na
            hipokryzję. chyba że tego sama chcesz, że w ten sposób sama chcesz im okazać
            swoją sympatię i szacunek.
            • true_oveja to powyzej jest odpowiedzią do lunatiki 27.05.04, 10:07
              na post z góry:

              "nie, to nie są chore pomysły.
              czy dziadek/babcia składający wnuczkowi życzenia z okazji dnia dziecka robi
              błąd? przecież wnuczek/ka nie jest jego dzieckiem, tylko dzieckiem jego
              dziecka!
              chodzi tutaj o elementarne zasady dobrego wychowania... tyle."

          • jodis Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? 27.05.04, 20:57
            lunatica napisała:

            > nie, to nie są chore pomysły.
            > czy dziadek/babcia składający wnuczkowi życzenia z okazji dnia dziecka robi
            > błąd? przecież wnuczek/ka nie jest jego dzieckiem, tylko dzieckiem jego
            > dziecka!
            > chodzi tutaj o elementarne zasady dobrego wychowania... tyle.
            >

            nieprawda!
            ja składam życzenia razem z dawaniem prezentów moim siostrzeńcom, a także
            szkrabom moich przyjaciółek
            bo to dzień dziecka a one są dziećmi
            pewnie jak przestaną być takie słodkie i wkroczą w okres dojrzewania to dam
            sobie spokój

            ale to dzień dziecka i już
            podobnie jak dzień kobiet
        • Gość: Katarzyna Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 09:12
          W tamtym roku byliśmy jeszcze przed ślubem ale mieszkalśmy już razem i wtedy
          nikt nie widział problemu, że nie przyszłam z nim do jego matki tylko poszłam
          do swojej! A już od jakiegoś czasu traktowani byliśmy jako rodzina. No więc w
          tym roku nawet przez myśl mi nie przeszło, że muszę się zachować inaczej!
          • j_u Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? 27.05.04, 09:18
            Lepiej sie najpierw zorientuj (via maz) czy sama tesciowa to dotknelo, zanim ci
            przyjdzie do glowy przepraszac za normalne zachowanie. Moze to tylko siostrze
            cos na glowe spadlo.
            • Gość: Katarzyna Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 09:34
              No właśnie! Pytałam męża czy ktoś o mnie pytał czy mama czy też siostra coś
              mówiła. Podobno było normalnie i nie widział żeby mama czuła się źle. Tak jam
              mówię, nawet nikt nie zapytał gdzie ja jestem! Pewnie teściowa domyślała się,
              że jestem u swojej mamy.
              Kończę temat. Dalej mam mętlik w głowie i chyba muszę poczekać aż wszystko się
              wyjaśni bądź sprawa przycichnie.
          • blanchet Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? 27.05.04, 09:37
            są to błache sprawy więc nie rób ich bo tak wypada-to jest rodzina więc
            przejawy miłości czy zwykłego lubienia przebywania ze sobą mają być podparte
            prawdziwymi uczuciami- w życiu bym nie chciała aby ktoś mnie odwiedzał z
            poczucia obowiązku
            co innego jakieś interesy-macie jakiś interesik z mamusią?-tu instrumentalizm
            jest całkiem na miejscu.
            • Gość: Katarzyna Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 09:40
              Bardziej odwrotnie. Jeśli chodzi o ten interesik! :-)
              • blanchet Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? 27.05.04, 09:43
                a widzisz- mamusia boi się zerwania umowy- widzi że traci ważnego kontrachenta
                hyhyyy i milusińscy chcą wywołać Twoje poczucie winy abyś z żalu i dysonansu
                chciała im się dalej "odwdzięczać"
                • Gość: Katarzyna Re: w ogóle jej nie złożyłaś życzeń? IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 09:50
                  Siostra męża nie wie o co chodzi. No i przecież teściowa raczej nie była
                  zdziwiona, że nie przyszłam do niej akurat wczoraj! To nie chodzi o to. Poza
                  tym jeszcze nie nic nie jest pewne, więc jeśli już to powinna być miła dla nas
                  a nie posadzać o brak klasy!
      • jodis lunatica - to dzień matki! 27.05.04, 19:19
        i życzenia jeśli już składają dzieci swoim rodzicielom w dniu matki, ojca
        ja nie rozumiem w jaki sposób dzień matki/ojca obliguje to małżonka do składania
        życzeń nie jego matce... sorry ale mam po drodze do pracy/szkoły/domu każdej
        matce składać życzenia???!!!
        co z tego że jest zwyczaj w niektórych rodzinach by mówić tato, mamo do teściów
        ale nie we wszystkich i...

        przepraszam wszystkich o odmiennym zdaniu, ale mam ochotę napisać byście się od
        kobity odwalili
        a co do siostry męża to ujełabym to w podobnych słowach jak wyżej było "o
        kulturze i budzeniu ludzi o 1 w nocy"
        zwłaszcza kobiet w ciąży
        • Gość: Klara Re: lunatica - to dzień matki! IP: *.crowley.pl 27.05.04, 20:10
          Pytała o radę, więc jej ludzie odp. To hcyba normlane, że wśród tylu ludzi piszacych na forum będą odmienne zdania?

          > co z tego że jest zwyczaj w niektórych rodzinach by mówić tato,

          Co z tego? Jeśli tak jest w rodzinie, że na teściową mówi się mamo, to chyba skoro ją się tak nazywa to należy jej złożyć życzenia? Z drugiej strony, kiedy do teściowej się mówi ty czy na pani, to rzeczywiście trochę krępujące byłoby skałdanie jej życzen z okazji Dnia Matki, chyba, że z racji tego, że jest matką męża.
          • jodis Re: lunatica - to dzień matki! 27.05.04, 20:49
            Gość portalu: Klara napisał(a):

            > chyba, że z racji tego, że jest matką męża.

            z tej racji można składać życzenia wszystkim matkom które się zna
            jeśli kobieta nie czuje takiej potrzeby serca, to nie powinna się zmuszać
            ani tym bardziej łamać jak ktoś wyżej sugerował

            zgadzam się iż różne są zdania i różnie ludzie postępują
            ale zbytnio doradzają biorąc pod uwagę *własną sytuację rodzinną*
            a w każdej rodzinie inne stosunki panują, inne zwyczaje i reguły
            i dlatego myślę, że dziewczyna powinna postępować tak by do niczego się
            nie zmuszać!
            co z tego że mówi "mamo" jeśli to tylko formułka grzecznościowa?
            nie uważam by to do czegokolwiek obligowało, jeśli Katarzyna wogóle tak mówi do
            teściowej

            nie ma tu śladu złego wychowania, ani złej woli

            ale dobijają mnie rady w stylu "ukorz się, złam się, przełknij to..."
            nie ważne czego by to dotyczyło!
            zwłaszcza jeśli chodzi o interwencję osób trzecich w daną sytuację
            a jeśli osoby których sprawa dotyczy bezpośrednio nie widzą problemu
            • Gość: basia z II c Re: lunatica - to dzień matki! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.04, 21:55
              Ja jednak do Kasi .gdybyś miała w sobie odrobinę ludzkich uczuć i zwykłej
              kindersztuby , to zauważyłabyś swoją teściową , czyli mamę twojego ,,
              kochanego '' męża . I Dzień Matki mógłby się odbyć bez zgrzytów . A obie Panie
              mogłyby gościć w swoich domach / oczywiście w różnym czasie / swoje kochane
              dzieci . Pozdrawiam .
              • Gość: Katarzyna Re: lunatica - to dzień matki! IP: *.gliwice.pik-net.pl 28.05.04, 07:14
                Mieszanie w tą sprawę uczuć i kindersztuby wydaje mi się nie na miejscu. Ja mam
                jedną mamę i mimo, iż lubię teściową nie widzę konieczności składania jej
                życzeń w tym dniu. Uczynię to w dniu JEJ święta (urodziny, imieniny).
          • Gość: Katarzyna Re: lunatica - to dzień matki! IP: *.gliwice.pik-net.pl 28.05.04, 07:18
            Pisałam już o tym, nie mówię do swojej teściowej mamo, mój mąż również nie
            zwraca się w ten sposób do mojej mamy. Nie odpowiada nam to i już. Od początku
            było ustalone, że matkę mamy jedną do końca życia. A teściowa? Oby nie, ale
            może się zmienić. Tak więc idą twoim tropem nie powinnam jej skłądać życzeń.
            • Gość: Klara Re: lunatica - to dzień matki! IP: *.crowley.pl 28.05.04, 07:32
              Wiem, ze tak napisłaś, teraz pisałam ogólnie. Nie, niekoniecznie nie powinnaś jej skłądać życzeń. Napisałam, że może to być krępujące, jednak pewnie są ludzie, którzy w takich sytacjach też składają życzenia, z innych powodów.
    • janowa Nie jestes dziwna, absolutnie! :-) 27.05.04, 10:15
      Ja zupelnie nie rozumiem, dlaczego ktos uwaza, ze zyczenia w Dniu Matki naleza
      sie tesciowej.

      Tesciowa nie wlozyla ZADNEGO wysilku ani w moje przyjscie na swiat, ani w moj
      rozwoj i wychowanie, nie musiala nigdy znosic moich humorow w okresie
      mlodzienczego buntu, troszczyc sie o mnie w chorobie, nieba mi przychylac, jak
      mnie rzucil chlopak albo kolezanka zrobila przykrosc, gotowac moich przysmakow
      zeby mi zrobic radoche, ciulac na moja wymarzona zabawke, oszczedzac na moje
      wakacje itd. itd... Tesciowa nie musi mnie nawet kochac... Dlaczego w tym
      dniu, JEDYNYM dniu w roku, mialabym ja postawic na rowni z MOJA MAMA, ktora to
      wszystko dla mnie robila i robi? To jak mam moja Mame uhonorowac? Dac jej
      wiekszego kwiatka czy jak? Czulabym sie dziwnie, niezrecznie, falszywie -
      skladajac tesciowej zyczenia z okazji Dnia Mojej Mamy.

      Na szczescie nikomu w mojej ani w meza rodzinie nic takiego nie postalo nigdy w
      glowie.

      A za to, ze ma tak wspanialego syna dziekuje tesciowej przy okazji zyczen na
      Gwiazdke albo na urodziny. Bo ona jest matka mojego meza a nie moja. I mowimy
      sobie po imieniu.

      Z kultura to nie ma nic wspolnego, jak ktos sugerowal. Nie ma sensu robienie
      szopki, bo ktos sobie cos ubzdural, jezeli samemu nie czuje sie potrzeby. Ja
      bym nie chciala, zeby mi kiedykolwiek ktos skladal zyczenia tylko dlatego,
      ze "wypada". Albo szczere albo wcale.

      Katarzyno, nie przejmuj sie. Zgadzam sie z poprzedniczkami, ze to siostra ma
      problem.

      Pozdrawiam,
      D.
      ---
      Moj kochany LEONEK

      Jezeli czegos nie mozna zrobic, to nalezy poprosic o to kogos, kto zwyczajnie
      nie wie, ze to nie jest mozliwe.
    • Gość: Synowa Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.citynet.pl / 149.156.98.* 27.05.04, 10:25
      Oj Kasiu trudno mi cokolwiek Ci napisac. Ja zawsze chodziłam z mężem do jego
      matki w tym dniu i chodzimy nadal. W tym roku troche pokomplikowały sie nasze
      sprawy małżeńskie.Zwróciłam teściom uwagę na pewna sprawe ktora dotyczy mojego
      męża.Oni wyciagnęli wnioski że to moja wina (a tak nie jest)Nie zrozumieli
      sprawy albo zinterpretowali ją zle tzn. na swoja korzyść. Dotychczas miałam z
      nimi bardzo dobry kontakt nie mogę powiedzieć.(18 lat po slubie).Zauważyłam ,że
      zaczęli mnie lekceważyć. OK. Przyjęłam to z godnośćią,bo i tak ja jestem górą w
      tej sprawie. Poszłam wiec do teściowej na dzień matki nic nie mówiąc męzowi i
      zastałam puste mieszkanie . W tym dniu pojechali na dziakę. Zostawiłam
      drobiazgi z zyczeniami.Odnosze wrazenie ,ze wyjechali specjalnie by w tym dniu
      nie spotkac sie ze mna.Mój mąż przyjechał po pracy do mojej mamy u której
      własnie byłam z życzeniami i złożył jej od siebie zyczenia.Myslę ze wykazałam
      klasę bedac u tesciów w przeciwienstwie do nich. Kasiu myśle ,ze jeszcze
      dzisiaj mogłabyś podejść do tesciowej złozyc jej życzenia( wytłumacz,ze wczoraj
      byłas u swojej mamy) . Dasz tesciowej odczuc ze twoja mama jest
      najważniejsza ,a ona jest druga ale tez wazna.Myslę ze takim zachowaniem
      wyjdziesz z klasa przed siostrą meza, mezem i jego matką . Złam sie .Swoje
      mysl ,a swoje zrób.Dopiero poznajesz swoją teściową i ona cie poznaje niech
      pozna cie z tej dobrej strony. Kiedys ty będziesz tesciową. Powodzenia
      pozdrawiam
      • izyda.b Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) 27.05.04, 10:32
        dla mnie mama to mama a teściowa to teściowa=mama męża i ja moge ale nie musze
        składac jej życzeń, jeśli składam to z serca a nie dlatego, że tak wypada.

        ale jeśli wyszło takie nieporozumienie to bym poszła i porozmawiała o tym z
        teściową -a nie z szwagierką !!-jej powiedz co najwyżej zeby pilnowała swojego
        nosa a nie wtrącała sie do was.
      • Gość: Katarzyna Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 10:36
        Hmm, no nie wiem czy idąc dzisiaj pokażę klasę czy raczej dam odczuć siostrze
        męża, że miała rację posądzając nas o ośmieszanie się. Zauważcie proszę, że ten
        sms był skierowany do NAS a nie tylko do mnie. Czuła bym się raczej dziwnie
        idąc tam dzisiaj z życzeniami tym bardziej, że dzisiajszy dzień mam już
        zaplanowany do samego wieczora. Więc odpoada takie rozwiązanie. Dam sobie chyba
        z tym spokój na razie i albo pójdę do teściowej sama i pogadam z nią albo wyślę
        tam dzisiaj męża na rozpoznanie.
    • mary_ann Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) 27.05.04, 10:28
      Dla mnie sprawa jest prosta. Dzień matki to nie dzień teściowej, a do wartości
      więzi rodzinnych nijak się to nie ma. Nawet nie przyszłoby mi do głowy
      odwiedzać teściową z okazji w/w swięta.
      Oczywiście można (było) to zrobić dla sprawienie jej przyjemności - uważaj
      jedynie, bo stwarzasz wtedy pewien precedens (ajk zamieszkasz na drugim końcu
      miasta, to nic się już nie zmieni). Ja kiedyś dostosowałam się do zwyczajow
      teściów w podobnej kwesti, czym wcale ich nie zadowoliłam, wprost przeciwnie,
      nastąpiła eskalacja oczekiwań, cudowne rozmnożenie świąt, ktore bezwzglednie
      należało obchodzić w pełnym gronie.

      W skrocie: podpisuję się pod każdym zdaniem z postu Jędzy. Nie daj sobą
      manipulowac, nie daj, zeby zrobił się z tego temat. Na pewno nie przepraszaj.

      Wszystkiego dobrego Tobie i dzidziusiowi
      mary_ann
      • Gość: Katarzyna Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 10:41
        Dziękuję za życzenia dla mnie i dzidziusia.
        Pozdrawiam
        • izyda.b Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) 27.05.04, 11:08
          właściwie... popieram mary-ann. tą eskalacją oczekiwań się zazwyczaj kończy..a
          po co Ci te wątpliwe przyjemności?
          a może to Twój mąż niech troche "przytemperuje" swoją siostre? nie powinnaś Ty
          się czuc winna za jakieś niedopełnianie Ich zwyczajów. Niech zaakcentuje, że
          jego żonie należy się szacunek i równe traktowanie. Co to za idiotyczne sms-y ,
          o1 szej w nocy, i nawet nie rozmowa??
    • owca Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) 27.05.04, 12:31

      bardzo interesująca dyskusja
      ale przypomina mi trochę wątek z zeszłego roku o 'chodzeniu w butach w mieszkaniu'
      z pozoru banalny problem a niektórzy sięgają po argumenty typu 'brak kultury'
      'elementarne zasady dobrego wychowania'

      pozwólny innym żyć po swojemu :-)
      jeśli Katarzyna czuje potrzebę złożenia życzeń mamie swojego męża -
      fantastycznie, jeśli natomiast będzie to wymuszone przez kogokolwiek, siostrę,
      brata czy teściową jaki to będzie miało sens?

      Katarzyno, jeśli zależy Ci na dobrych kontaktach z rodziną wydaje mi się że
      najlepiej jest rozwiązać problem z osobą, której on dotyczy - w tym przypadku z
      mamą męża
      siostrami radzę sie nie przejmować :-) albo delikatnie dać im do zrozumienia, że
      wtrącają się w rzeczy, które ich nie dotyczą

      pozdrawiam
      owca

      _,,,٢ة إ ة٦,,,_
    • triss_merigold6 Popieram zdanie Katarzyny 27.05.04, 12:49
      Nie jesteś dziwna. Dzień Matki jest dla własnej Mamy. Chociaż od tego roku
      niestety dzień ten spędzam na cmentarzu to wcześniej (konkubinat, małżeństwo,
      nowy konkubinat) nigdy nie przyszło mi do głowy zeby składać życzenia teściowej
      czy matce faceta i odwrotnie - byłabym zdziwiona gdyby facet składał życzenia
      mojej Mamie.
      Z rodziną cudzą najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Nie uznaję zasady "jego
      rodzina moją rodziną" ponieważ są to obcy dla mnie ludzie z którymi stosunki
      utrzymuję z grzeczności i ze względu na narzeczonego.
      Siostrę olać. Byłaś miła szczerze mówiąc, ja byłabym nieprzyjemna. Jestem
      nieprzyjemna dla osób wysyłających zbędne sms-y o 1 w nocy i wtrącających się w
      nieswoje sprawy.
      Gdyby teściowa miała Tobie coś do zarzucenia to: dorosła jest, mówić umie i
      sama by to zwerbalizowała chociażby tekstem "miałam nadzieję, że przyjdziecie
      oboje...".
      • Gość: Katarzyna Re: Popieram zdanie Katarzyny IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 13:18
        Czyli następny głos świadczący o mojej normalności.
        A tak przy okazji, przypomiała mi się sytuacja sprzed paru miesięcy. Miałam
        imieniny, na które m.in. była zaproszona rzeczona siostra z mężem. W trakcie
        imprezy doszła do wniosku, że brakuje jej towarzystwa jej przyjaciólki z mężem
        i zadzwoniła po nich bez mojej wiedzy. Fakt, że znałam tych ludzi nie zmieniał
        wcale mojego odczucia co do beznadziejności jej zachowania. Przemilczałam to,
        bo nie chciałam psuć sobie i innym moim gościom zabawy. Potem nawet się z tego
        śmiałam. I ona mówi, że brak mi klasy! Chyba będę musiała ograniczyć z nią
        kontakty do minimum.
        • Gość: krakra Re: Popieram zdanie Katarzyny IP: 62.121.129.* 27.05.04, 13:26
          >Przemilczałam to,
          > bo nie chciałam psuć sobie i innym moim gościom zabawy. Potem nawet się z
          tego > śmiałam

          takich rzeczy nie mozna przemilczec bo sie potem odbijaja czkawka.... Ty
          starasz sie byc mila wobec niej a ona ci wchodzi powoli na glowe! w
          takich "incydentach" trzeba reagowac od razu i ostro, po kilku razach nabierze
          do ciebie respektu, nie masz obowiazku jej lubic, ale jesli pozwolisz jej sie
          rzadzic to skonczy sie ostra scysja w koncu...
          • Gość: Katarzyna Re: Popieram zdanie Katarzyny IP: *.gliwice.pik-net.pl 27.05.04, 13:33
            Przemilczałam ale nie znaczy, że nic nie zrobiłam. Od tamtej pory jeśli mąż
            chce to odwiedza ją sam, ja nie mam ochoty i już. Przy okazji świąt widujemy
            się, ale nie rzucamy się sobie na szyję.
            • Gość: krakra Re: Popieram zdanie Katarzyny IP: 62.121.129.* 27.05.04, 13:59
              wiec nie przejmuj sie jej gadaniem, a tym bardziej jakimis smsami. jesli
              tesciowa sie poczula urazona to sama o tym wspomniec powinna, Ty masz swoja
              Matkę na dzien Matki.kropka.
              sa osoby ktorzy chetnie innym z gory dyktuja jak maja zyc,ale mysla tylko
              o "podporzadkowaniu twojego zycia swojemu interesowi" - nie daj sie
              zadziobac :)

              ja kiedys tez bylam bardzo mila wobec "rodzinki"- szkoda ze bez wzajemnosci :)
              teraz ze szwagierka kontaktow nie utrzymuje zadnych -i wlasciwie dobrze na tym
              wyszlam :)
              • true_oveja Re: Popieram zdanie Katarzyny 27.05.04, 14:40
                wyjątkowo nie znoszę jak ktoś próbuje na mnie odreagować swoje frustrację,
                dlatego taką siostrunię bym usadziła z miejsca pytając wprost, no dobrze a o co
                tak naprawdę chodzi. ale się biedaczka nakręciła, że aż do pierwszej spać nie
                mogła przez to... uważaj Kasiu bo jak widać coś siostrunię mocno uwiera.
      • triss_merigold6 Re: Popieram zdanie Katarzyny 27.05.04, 13:29
        Yy naprawdę miła jesteś i to nie żadna ironia. Z siostrą mojego utrzymuję
        kontakty pośrednie tj. jak się widzimy to rozmawiamy chwilę na rodzinnym
        spotkaniu ale nie zapraszam jej i jej męża na swoje imprezy, nie dzwonię
        (dzwoni mój, w końcu to jego siostra).
        Nie bardzo wyobrażam sobie własną reakcję na takie zachowanie (ściąganie
        własnych gości na czyjąś imprezę bez zgody gospodarzy) ale na pewno byłaby
        straszna.
        Powtórzę jeszcze raz: dzień Mamy to dzień WŁASNEJ Mamy a nie czyjejś. Faceci
        się mogą zmieniać a własna Mama jest jedyna.
        • glonik Re: Popieram zdanie Katarzyny 27.05.04, 17:12
          triss_merigold6 napisała:


          > Powtórzę jeszcze raz: dzień Mamy to dzień WŁASNEJ Mamy a nie czyjejś. Faceci
          > się mogą zmieniać a własna Mama jest jedyna.

          Otóż to. Nie życzę Tobie, ani innym dziewczynom, szczególnie zwolenniczkom
          składania życzeń teściowym, rozwodu. A takowy może się zdarzyc. I co wtedy?
          Już teściowa przestaje być mamą? Traci ten przywilej, czy co tam? Czy nadal
          w Dniu Matki należy skaładać, byłym już, teściowym, życzenia?
          • triss_merigold6 Re: Popieram zdanie Katarzyny 27.05.04, 17:46
            Była teściowa to była teściowa. Jeśli z ex mężem nie utrzymuję kontaktów to z
            jego rodzicami również. Kiedyś było mi b. niezręcznie mówić do tej miłej
            skądinąd kobiety "mamo" i unikałam tego jak mogłam. Teraz z nową teściową
            jesteśmy na "pani" i wolę tego nie zmieniać przynajmniej na razie. Za bardzo
            kochałam moją własną Mamę żeby tak mówić do obcej w zasadzie osoby.
            • glonik Re: Popieram zdanie Katarzyny 27.05.04, 17:59
              triss_merigold6 napisała:

              > Była teściowa to była teściowa. Jeśli z ex mężem nie utrzymuję kontaktów to z
              > jego rodzicami również. Kiedyś było mi b. niezręcznie mówić do tej miłej
              > skądinąd kobiety "mamo" i unikałam tego jak mogłam. Teraz z nową teściową
              > jesteśmy na "pani" i wolę tego nie zmieniać przynajmniej na razie. Za bardzo
              > kochałam moją własną Mamę żeby tak mówić do obcej w zasadzie osoby.

              I o tę pewną hipokryzję mi chodzi. Póki małżeństwo - to "mama", potem - "była
              teściowa", a jeszcze później -...hmmmmmmm...epitety i takie inne niesympatyczności.
              I nawet jeśli ktoś tu napisze, że teściowa była lepsza niż matka (co może się
              zdarzyć), to nie znaczy, że wszyscy powinniśmy traktować teściowe, jak matki.
              A jaesli ktoś chce, i z "własnowoli" tak robi, to jego prawo i sprawa.
              • tomasdyg Re: GLONIK -HIPOKRYZJA czy koniecznie ? 27.05.04, 20:48
                glonik napisała: I o tę pewną hipokryzję mi chodzi. Póki małżeństwo -
                to "mama", potem - "była teściowa", a jeszcze później -...hmmmmmmm...epitety i
                takie inne niesympatyczności.
                > I nawet jeśli ktoś tu napisze, że teściowa była lepsza niż matka (co może się
                > zdarzyć), to nie znaczy, że wszyscy powinniśmy traktować teściowe, jak matki.
                > A jaesli ktoś chce, i z "własnowoli" tak robi, to jego prawo i sprawa.

                -Chyba mylimy dwie sprawy:
                nazwanie teściowej matką nie czyni z niej naszej matki i chyba nikt tego tak
                nie traktuje. Jest to forma stosowana niekiedy z grzeczności (wtedy po prostu
                nic nie znaczy) a niekiedy z autentycznego szacunku dla osoby. W moich dwu
                byłych związkach sprawy miały się tak, że pierwszej teściowej nigdy nie mówiłem
                mamo, w drugim związku... i owszem. Związek rozpadł się lata temu, a ja nadal,
                kiedy się spotykamy, mówię do niej mamo, ona do mnie po imieniu. Wypływa to z
                autentycznego, obustronnego szacunku, jak i wzajemnej sympatii. Z częścią
                rodziny ex żony nadal utrzymuję stosunki towarzyskie, przyjacielskie -spotykamy
                się przy różnych okazjach. Bo jak stwierdził mój -wg nomenklatury- ex szwagier,
                biorąc rozwód z siostra jego żony, nie brałem rozwodu z nim, więc nie widzi
                powodu, by w naszych przyjacielskich stosunkach, miało coś ulec zmianie. Jeśli
                więzi są autentyczne, oparte na wzajemnym szacunku, nie ma miejsca na
                hipokryzję, zresztą nie tylko w rodzinach.
                Nie znaczy to wcale, że uważam, iż z okazji dnia matki, należy składać życzenia
                teściowej, czego nie czyniłem.

                Pozdrawiam :)



    • Gość: Ania Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.aine.pl 27.05.04, 20:43
      MAMA jest tylko JEDNA. Tesciową możesz odwiedzać z okazji urodzin, imienin,
      wigilii, itp. ale Dzień Matki nalezy się MAMIE!!!!!!!!
    • Gość: Ulka Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.04, 21:46
      Jestem za składaniem życzeń teściowej w tym dniu....każdy ma prawo jednak do
      własnego zdania...żyjemy w wolnym kraju.Tu jest inny problem ....czułaś się od
      początku nie akceptowana w tej rodzinie....może tylko przez niektóre
      osoby...ale jednak.Pamiętaj jedno zgniłe jabłko zepsuje cały koszyk jabłek.Czy
      mnie rozumiesz?Siostrunia męża z jakiegoś powodu ciebie wręcz nie
      cierpi....pomyśl o co jej chodzi?Ona może tak nakręcić całą rodzinę męża
      przeciwko tobie ,że ci się odechce żyć.....jeszcze zależy jakie stanowisko
      zajmie twój mąż .......problem jest o wiele głębszy niż tylko to
      święto....wiele osób też Ci to wcześniej sygnalizowało.Przeanalizuj to
      dokładnie tacy ludzie jak Twoja szwagierka potrafią rozwalić małżeństwo...albo
      nieżle w nim namieszać......to toksyczni ludzie ...nigdy nie rezygnują.Życzę
      wytrwałości ..najlepiej jakby mąż wziął sprawy w swoje ręce i zrobił
      porządek.Pozdrawiam,szczęśliwego rozwiązania.
      • tomasdyg Re: Ulka - Czy zaborczość kobiet? 27.05.04, 22:50
        Gość portalu: Ulka napisała:
        Tu jest inny problem ....czułaś się od
        > początku nie akceptowana w tej rodzinie....może tylko przez niektóre
        > osoby...ale jednak.Pamiętaj jedno zgniłe jabłko zepsuje cały koszyk jabłek.

        -I może rzeczywiście tu jest inny problem, ale nie koniecznie taki jak ty
        go definjujesz.
        Bo pewne sytuacje -dla dobra wszystkich- należy wyjaśniać i przecinać od razu.
        Tymczasem Katarzyna nie reaguje w porę -choćby nieproszeni goście, ten SMS-
        tylko chowa urazy. To nie jest metoda. Jeśli inni nie będą znać jej zdania, a
        ona oddalać się będzie od kolejnych osób -być może tylko członków rodziny męża-
        to rzeczywiście nie ma szans na zdrowe jej relacje z innymi.
        Swoją drogą, a nie mówię tu o Katarzynie, bo jej sytuacji nie znam, to dość
        często jak obserwuję, iż zdarza się tak, że żona en bloc, nie akceptuje rodziny
        męża, odsuwając go od niej. Ciekawe dlaczego? Jest to jakieś zjawisko czy
        wypływa ono może z nadmiernej zaborczości niektórych kobiet?

        Pozdrawim i pozostaję z pytaniem :)


        • Gość: krakra Re: Ulka - Czy zaborczość kobiet? IP: 62.121.129.* 28.05.04, 08:55
          często jak obserwuję, iż zdarza się tak, że żona en bloc, nie akceptuje rodziny
          >
          > męża, odsuwając go od niej. Ciekawe dlaczego? Jest to jakieś zjawisko czy
          > wypływa ono może z nadmiernej zaborczości niektórych kobiet?
          >


          zdarza sie to, ale Maz to nie Szafa zeby go odsuwac czy przesuwac :)

          jesli syn/brat nie zadba o wzajemna akceptacje i zrozumienie miedzy zona a
          reszta swojej rodziny to konczy sie to kiepskimi relacjami wzajemnymi.

          panowie czesto odpuszczaja sobie -nawet nie pomysla, ze to wazne. i potem albo
          biegaja do swojej mamusi z zalami na zone, albo wyrzekaja sie
          matki/ojca/siostry dla swietego spokoju w domu i pieja zachwyty nad tesciami ku
          zadowoleniu zony...:) a wystrczyloby gdyby w pore wczesniej zareagowali..
          • tomasdyg Re: Ulka - Czy zaborczość kobiet? 28.05.04, 09:21
            Gość portalu: krakra napisał(a):
            panowie czesto odpuszczaja sobie -nawet nie pomysla, ze to wazne. i potem albo
            > biegaja do swojej mamusi z zalami na zone, albo wyrzekaja sie
            matki/ojca/siostry dla swietego spokoju w domu i pieja zachwyty nad tesciami ku
            zadowoleniu zony...:) a wystrczyloby gdyby w pore wczesniej zareagowali..

            -O właśnie tu sie zgadzamy należy w pore reagować, tak jak reagować powinna
            Katarzyna.
            Pozdrawiam :)

            • Gość: krakra Re: Ulka - Czy zaborczość kobiet? IP: 62.121.129.* 28.05.04, 09:24
              O właśnie tu sie zgadzamy należy w pore reagować, tak jak reagować powinna
              > Katarzyna.


              .....i jej mąż.
            • Gość: Aga Re: Ulka - Czy zaborczość kobiet? IP: 217.17.32.* 28.05.04, 09:29
              Tak trzeba reagować w proę, bo skrywane żale kumulują się i potem z błachego
              powodu można wybuchnąć nieadekwatnie do sytuacji. Nie można chować głowy w
              piasek. Trzeba mieć odwagę mówić "nie" jeśłi coś nie pasuje a nie w imię
              świętego spokoju (tylko czyjego?) odpuszczać.
              • babciia Re: Ulka - Czy zaborczość kobiet? 28.05.04, 11:22

                Odwrotna sytuacja, a moze i nie? (z innego foruma tlen)

                Mówi mamusia: "Syn się ożenił, siostra jego żony (zżyte bardzo) przy okazji i
                tak rzadkich odwiedzin bez żenady robi uwagi pod moim adresem, np zabrania(!)
                słuchac radia maryja, krytykuje prezenty które przynoszę,a poco to,po co tamto,
                że byle jakie, ale nie jestem bogata i mnie nie stac na lepsze, ogolnie jest
                impertynencka, co mnie aż szokuje bo nie dość ze nie jej sprawa to choć z racji
                różnicy wieku powinna być uprzejma! Ja się nie mam zwyczaju wtrącac w cudze
                przekonania i dyktować np jej ,rodzicom jak mają życ i w co wierzyc więc tym
                barzdiej mnie dziwią te aluzje z tamtej strony!
                Poczułam się dotknięta więc przy okazji najbliższej rozmowy mówie żonie męża o
                tym,że przeciez ja sie staram bo chce dla nich dobrze wiec nie wiem co ta
                siostra ciągle robi mi wtręty?. Synowa jedynie skomentowała to że jej siostra
                jest Zawsze miła i uczynna i na pewno nic złego nie powiedziała. Liczyłąm, że
                jak już wie to zadzwoni z przeprosinami i sprawa bedzie czysta, ale się
                przeliczylam, najwyrazniej jestem ta gorszą czescia rodziny"
            • Gość: jendza Tomasdyg IP: *.fbx.proxad.net 28.05.04, 10:18
              Masz racje i to jest bardzo wazna uwaga...
              Zreszta ta wlasnie swiadomosc przyswiecala i nam (mnie oraz
              mojemu mezowi), kiedy porzadkowalismy nasze kontakty z rodzina meza,
              szczegolnie z jego mama.
              Ja reagowalam na rozne dziwne sytuacje oporem, ale elegancko.
              W koncu maz posadzil mame (rozmawiali w cztery oczy) i wylozyl
              jej z miloscia, na czym polega jej problem i co nalezy zrobic,
              zeby problem rozwiazac. CO zrobila mama?
              WYPARLA SIE. Wszystkiego.
              A nastepnie zmanipulowala przeciwko nam cala rodzine (z wyjatkiem
              jednej jej galezi, najstarszej, ktora sie zmanipulowac nie dala...)
              oraz wszystkich wspolnych dotychczasowych znajomych.
              Odpuscilismy. Nie walczymy o te osoby. CO im bedziemy tlumaczyc?
              Jak zreszta mozna normalnym, przecietnym ludziom wytlumaczyc cos,
              co nawet nam, ktorzy w tym siedzimy po szyje, w glowach sie nie bardzo
              miesci?
              Szczesliwie przez nasze dlugie zycia udalo nam sie wypracowac niezalezne relacje
              z paroma przyjaciolmi... I staramy sie zyc normalnie i po prostu cala sprawa
              nie przejmowac...

              Czasem sobie zadaje pytanie, czy nie byloby lepiej, gdybym zamknela oczy
              przed laty i udawala, ze nie ma problemu?
              Moj maz wowczas mnie sciaga na ziemie... bo z wszelkimi znamionami
              prawdopodobienstwa - przy takim wariancie - juz od dawna nie bylibysmy razem.
              Wlasciwie nigdy nie bylibysmy razem...
              Tymczasem mama mego meza dostaje alergii, gdy z jego ust slyszy slowo 'mamo'...

              Cala ta ma 'osobista wycieczka' chcialam rzec tyle tylko,
              ze cudownie byloby, gdyby zycie bylo tak proste... Zeby bylo jasne: ustawisz
              budynek wg wszelkich prawidel sztuki i on stoi.
              Gorzej, bo rzeczywistosc bywa bardziej skomplikowana... A to sie okazuje,
              ze zbudowales na piasku/bagnach/wyrobisku po kopalni... To znow aura nie sluzy
              i trafila sie traba powietrzna...:(((

              Dobrego dnia zycze!
              j
    • mantha Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) 28.05.04, 11:48
      Siostra męża to dopiero pokazala klasę :-)))
      • ryza_malpa1 Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) 31.05.04, 19:04
        mantha napisała:

        > Siostra męża to dopiero pokazala klasę :-)))

        Miałam napisac to samo....:)
        Katarzyno - jestes jak najbardziej normalna.
    • diab.lica Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) 28.05.04, 18:52
      na moj gust siostra meza ma jakis problem, chyba po prostu cie nie lubi i
      wymyslila sobie okazje, zeby ci dokuczyc

      ja bym sie wsciekla na sms o pierwszej w nocy, gdy ktos o takiej gdzonie dzwoni
      to moja pierwsza reakcja jest, ze byc moze cos zlego sie stalo i wkurzylabym
      sie, gdyby okazalo sie, ze idzie o taka pierdole


      nie sadzilam, ze dzien matki jest az tak wazny...
      ani ja ani maz nie odwiedzamy naszych mam w tym dniu, mimo iz z obydwiema
      jestesmy w bardzo dobrych stosunkach i nikomu by nie przyszlo do glowy sie
      obrazac
      nie lubie tych wszystkich odgornie ustalonych dni, od dnia kobiet poczytanajac
      a na walentynkach konczac
      oczywiscie to moej prywatne zdanie, jak ktos to lubi to super, ale zeby sie o
      to awanturowac jak siostra, rece opadaja
    • anahella Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) 31.05.04, 20:16
      A kto siostrze Twojego meza dal prawo oceniania Cie? I kto tu jest bez klasy?
      Bo wedlug mnie siostra zachowala sie jak zwykla przekupka. Olej ja. A tesciowej
      kiedys mozesz wyjasnic, ze w dniu matki kazda matka czeka na swoje dzieci. Nie
      ma nic gorszego niz imprezy dzielone: do 19.00 u jednej mamusi a po 19.30 u
      drugiej.
      • kachwi1 Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) 01.06.04, 15:05
        tu masz rację: tak właśnie było u nas w ostatni dzień matki: godzina u jednej,
        godzina u drugiej. to naprawdę nie ma sensu. a ja chętnie spędziłabym
        popołudnie z moją mamą. ale moja teściowa poczułaby się obrażona. ja chcąc
        uniknąć dyskusji i kłótni z mężem, odwiedzam teściową na dzień matki. chociaż
        obydwie wiemy, że ani ona nie traktuje mnie jak córkę, ani ja nie traktuję jej
        jak matkę. nie mówię do niej mamo, bo mi to przez gardło nie przeszło. moja
        mama jest tylko jedna.
        więc trzymaj tak dalej, nie daj się szwagierce, tym bardziej, że twój mąż uważa
        tak samo.
        pozdrawiam.
    • Gość: olka Re: Brak klasy w Dniu Matki? (długie) IP: *.cmbg.cable.ntl.com 02.06.04, 18:49
      Ja uwazam ze skoro to jest Dzien Matki to dobrze zrobilas idac sama do swojej
      mamy - przeciez to Twoja mama. Mi byloby glupio isc do tesciowej; bo chociaz
      tez sie mowi do niej "mamo" to i tak uwazam ze Mame mam tylko jedna.
      Nie przejmuj sie - Twoja siostra ma takie zasady to niech sobie ma. Ty masz
      inne i juz :)
    • annb 5.marca-Dzień Teściowej 02.06.04, 18:59
      tesciowe mają swoje święto..a matki swoje...
Pełna wersja