Jest sobie taka sytuacja...

13.10.11, 09:07
...w pracy - koleżanka i kolega. Koleżanka zamężna, kolega spotykający się z kimś. Dobrze się dogadują, pracują w innych działach, więc nie mają stałego kontaktu, ale prawie codziennie na siebie wpadają w pracy. Koleżanka bardzo komplementuje kolegę, ale kontakty są wyłącznie koleżeńskie. Koleżanka wyciąga kolegę na obiad po pracy, jednak ten się czymś wykręca.

Więc na drugi dzień koleżanka rano przynosi mu własnoręcznie przygotowany obiad (oczywiście nie zjedzą razem, bo wiadomo, że po firmie rozniosłyby się plotki). ;)
Co o tym sądzić? ;)
    • niezmiennick Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:12
      Koleżanka nie dość mega atrakcyjna i sygnały kulinarne na nic nie pomogą, totalnie.
      • kitek_maly Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:14
        Yhym. Ale właśnie chodzi o to, że koleżanka nie wygląda na taką, która by mężowi rogi serwowała. Więc może to tylko tak z sympatii ten obiad? ;)
        • niezmiennick Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:18
          No bo normalnie to mają takie mega różki na czole narysowane to co są chętne, nie?
          • swinka_finka Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 11:26
            niezmiennick napisał:

            > No bo normalnie to mają takie mega różki na czole narysowane to co są chętne, n
            > ie?

            nie na czole maja całą mapę sytuacyjną jak to rozegrać :D
            • niezmiennick Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 11:31
              Znaczy - jak dojść? Do celu?
              • swinka_finka Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 11:41
                jak dojść ? hm ...?
                o to to już się mnie nie pytaj tylko zainteresowanego ;-)
                grunt to dobrze rozszyfrować .. ale jak ktoś miał zaległości w czytaniu map i drogowskazów to nawet Święty Walenty niewiele tu pomoże
                • niezmiennick Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 11:53
                  Się zainteresowany nie wypowie coś czuję.
        • ka-mi-la789 Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 12:23
          Mało kto wygląda na tego, kim jest.
    • wez_sie ona sie z nim zabujala 13.10.11, 09:13
      ale on nie odwzajemnia uczucia.
      ta glupia mysli, ze jak bedzie go cisnac, to on w koncu sie zlamie.
      a prawda jest taka, ze bedzie dokladnie odwrotnie - koles zacznie jej unikac.
    • wersja_robocza Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:21
      Jeśli to bliska koleżanka to zapytać i ewentualnie wytłuc koleżance kolegę z głowy. A jeśli nie to można snuć fantazje na temat ich domniemanej relacji. :>
      • wez_sie moderacja nie powinna sie wypowiadac na forum 13.10.11, 09:40
        poniewaz nie jest obiektywna w ocenie poprawnosci wpisu.
        albo moderujesz, albo forumujesz.
        • ursyda Re: moderacja nie powinna sie wypowiadac na forum 13.10.11, 09:47
          A dlaczego moderacja nie może być obiektywna?
          • niezmiennick Re: moderacja nie powinna sie wypowiadac na forum 13.10.11, 09:50
            Może być. Ale jeszcze nie spotkałem :)
            Z tymże żeby było jasne zdanie me - nieobiektywna moderacja może się wypowiadać na forum :)
          • wez_sie Re: moderacja nie powinna sie wypowiadac na forum 13.10.11, 10:00
            nie napisalem, ze nie moze byc obiektywna, tylko, ze nie bedzie potrafila obiektywnie ocenic swojej wypowiedzi, ktora kogos moze urazic albo nawet obrazic.
            dlatego najlepiej, zeby skupila sie na pilnowaniu porzadku i wywalaniu watkow swoich "ulubiencow", a nie wypowiadaniu sie w kazdym temacie swoich przyjaciol.
            • ursyda Re: moderacja nie powinna sie wypowiadac na forum 13.10.11, 12:53
              wez_sie napisał:

              > nie napisalem, ze nie moze byc obiektywna, tylko, ze nie bedzie potrafila obiek
              > tywnie ocenic swojej wypowiedzi, ktora kogos moze urazic albo nawet obrazic.

              To może poczekajmy aż kogoś urazi bo jak widzę na razie nie miało to miejsca.
              • wez_sie Re: moderacja nie powinna sie wypowiadac na forum 13.10.11, 15:32
                chamsko skrytykowala i obgadala aktorke joanne liszowska.
                wiele razy tez przygadala komus niemilo albo sprowokowala.
                to twoja super kumpela, wiec wiadomo, ze bedziesz jej bronic.
                • ursyda Re: moderacja nie powinna sie wypowiadac na forum 13.10.11, 17:43
                  ciebie pogięło już do konca
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:24
      Są dwie możliwości - koleżanka albo do czegoś dąży, ale próbuje swoje emocje rozładować kulinarnie.
      Jest szansa że uda jej sie sytuację rozbroić bez strat.
      • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:29
        O ludzie, naprawdę jakby ktoś Ci coś ugotował to byś pomyślał, że to podryw?
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:34
          ursyda napisała:

          > O ludzie, naprawdę jakby ktoś Ci coś ugotował to byś pomyślał, że to podryw?

          Gdyby była to wolna kobieta, to tak :D
          Ale w przypadku mężatki, uznałbym że to z sympatii o charakterze ogólnoludzkim.
          I bardziej nawet bym się ucieszył, w końcu nie tak łatwo o przyjaciół w pracy.
          • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:37
            No właśnie, a to jest mężatka.
            • niezmiennick Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:40
              Drogie dzieci, czego dowiedziałyśmy się z dzisiejszej lektury forum?
              Że mężatki nie podrywają mężczyzn. I to jest stuprocentowa prawda, albowiem wszystkie mężatki-kochanki zostały poderwane przez te męskie świnie.
              Wężykiem, wężykiem.
              • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:43
                Oczywiście. Skoro napisałam, że ona akurat nie podrywa a to mężatka to znaczy, że żadna nie podrywa. Weź idź się napij kawy, no.
                • niezmiennick Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:48
                  Już piłem. Teraz Twoja kolej i spojrzyj w drzewko wyżej :)
                  • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:49
                    Wyżej to ty o różkach piszesz. Dobra to ja się kawy napiję.
                    • niezmiennick Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:51
                      "Gdyby była to wolna kobieta, to tak :D
                      Ale w przypadku mężatki, uznałbym że to z sympatii o charakterze ogólnoludzkim. "

                      "No właśnie, a to jest mężatka".

                      Jak na moje oko, to zgodziłeś się z ogólną zasadą grafa. Ale ja się tylko czepiam :)
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:50
              ursyda napisała:

              > No właśnie, a to jest mężatka.

              Nie rozumiesz. To JA wolałbym (z własnego wyboru) to odczytać jako sympatię bez podtekstu, niezależnie od tego co ona miała na myśli.
              • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 12:56
                a, no to git
    • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:28
      Ja bym się jeszcze tu nie dopatrywała drugiego dna. Stawiałabym na to, że ona go po prostu lubi, on mógł jej się trochę pozwierzać i np. powiedzieć, że dawno nie jadł domowego obiadu. Ona może być takim typem mamuni.
      No ale moje zdanie w sumie nic nie jest warte, bo ja o romansach pracowych rozgrywających się pod moim nosem zawsze ostatnia się dowiadywałam;)
      • niezmiennick Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:31
        No, a on biedaczek przecież taki zabiedzony jest. A taki młody zdolny. Taka misja tej pani. Total mega szacun.
        • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:33
          Stary, ja nie oceniam. Mówię tylko jak może być. Ja, gdybym chciała poderwać to na pewno nie na kotleta:)
          • niezmiennick Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:35
            Stara, tfu!!!!!!!!
            Ale przecież ja się z Tobą zgadzam. Totalnie!
            • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:38
              Oj, czuję sarkazm. Ale będę obstawać za swoją wersją:P
              • niezmiennick Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:41
                Fajnie tylko, że ona nie jest sprzeczna z moją. Ale co tam, dla dobra forum możemy porywalizować.
                • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:43
                  Bo tu piszesz co innego a tam na górze się czepiasz Ólki!
                  • niezmiennick Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:49
                    Ja twierdzę, że to samo i nawet mogę to udowodnić; ale może faktycznie czepianie się Ólki jest ciekawszym zajęciem...
                    • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:50
                      Dobra, ugotuj mi obiad i będziem mieli to z głowy!;)
                      • niezmiennick Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:52
                        Ja? To kobieta jest od kuchni.
                        • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 12:56
                          Racja. A facet od łazienki. Ktoś te sanitariaty musi szorować:P
                          • niezmiennick Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 12:58
                            O, to podział pracy mamy.
                            • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 17:41
                              to ja jestem na tak
    • ikcort Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:30
      > Co o tym sądzić? ;)

      Nie wiem, ale chyba nie chciałbym mieć żony, która gotuje i zanosi obiadki jakiemuś fagasowi, tak zwanemu koledze z pracy.
      • wersja_robocza Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:34
        ikcort napisał:

        > Nie wiem, ale chyba nie chciałbym mieć żony, która gotuje i zanosi obiadki jaki
        > emuś fagasowi, tak zwanemu koledze z pracy.
        >

        Ale może jemu przynajmniej by to smakowało.:D
        • ikcort Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:39
          > Ale może jemu przynajmniej by to smakowało.:D

          Bardzo możliwe. :) Ale ciekawe, jakby mu smakowało, gdybym, dajmy na to, wybrał się do tego wesołego biura i, przypuśćmy, wtarł mu cały ten obiadek w słodką buźkę (nie daj Boże przy wszystkich pracownikach). Ciekawe, jak taki oto zabieg by mu posmakował. :>
          • ikcort Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:42
            > Ale ciekawe, jakby mu smakowało

            "Jak by", oczywiście miało być. :)
            • wersja_robocza Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:43
              Jeśli jakby=gdyby to poprawnie było.:P
              • ikcort Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:51
                > Jeśli jakby=gdyby to poprawnie było.:P

                Nie no, niepoprawnie niestety. Jak by mu smakowało = jak smakowałoby mu. Ale że mam tylko maturę, w dodatku jedyne tego widome świadectwo niestety zgubiłem, mam prawo od czasu do czasu popełnić błąd. :) Poza tym jak w skarbówce: czynny żal działa na moją korzyść.
                • six_a Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:57
                  ha, wiedziałam, że jesteś nowym nickiem starego, tego gościa co mu matura wsiąkła i ma pretekst, żeby dalej nic nie robić.
                  idę po notes.
                  • ikcort Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 12:41
                    > ha, wiedziałam, że jesteś nowym nickiem starego

                    Ja, użytkowniczko, ani rzez chwilę w Waszą czujność i spostrzegawczość nie wątpiłem. Tak, istotnie: nie mam wyższego wykształcenia, postradałem świadectwo maturalne (z piątką z polskiego, co świadczyło już wówczas o mojej bardzo solidnej erudycji), z powodu luk w wykształceniu formalnym nie mogę znaleźć kobiety, uprawiam ponadto samouctwo, podkradając swojej narzeczonej studentce podręczniki – to ja, dobrze poznaliście. :)

                    Ale cóż, czas się zmieniają, ciężko w kółko pisać o tym samym... teraz jestem towarzyszem Trockim, zostałem pobity czekanem w Meksyku i zwracam się do obywateli użytkowników per "wy" oraz nakłaniam do rewolucji.

                    > tego gościa co mu matura wsiąkła

                    To duże uproszczenie, historia z postradaniem przeze mnie świadectwa była nieco bardziej skomplikowana. Opowiedzieć czy sobie darować? :)
                    • raohszana Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 14:57
                      ikcort napisał:

                      > To duże uproszczenie, historia z postradaniem przeze mnie świadectwa była nieco
                      > bardziej skomplikowana. Opowiedzieć czy sobie darować? :)
                      *
                      Że się wetnę, jak gacie w rzyć - ja chcę przeczytać o tym, ja chcę. Coś ciekawego może na forumie w końcu będzie ;)
                      • ikcort Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 15:14
                        > Że się wetnę, jak gacie w rzyć - ja chcę przeczytać o tym, ja chcę. Coś ciekawe
                        > go może na forumie w końcu będzie ;)

                        Ja postradałem widome świadectwo zdania matury (ocena bardzo dobrze z języka polskiego!) w bardzo, ale to bardzo szczególnych okolicznościach. Otóż zaraz po złożeniu egzaminu dojrzałości udałem się był do tzw. szkoły wyższej celem dalszego pobierania nauk. Chodziło o to mianowicie, że nieukończenie takiej szkoły wyższej kończy się niechybnie przymusem poszukiwania wiktuałów nie gdzie indziej, jak w kubłach na śmieci. :(

                        Szkoła "wyższa" okazała się niestety niezwykle poślednią, na domiar obywatel promotor bardzo drażnił moje nerwy, wobec czego zmuszony byłem rozstać się z tą świetną placówką, bez żalu ani z jednej, ani z drugiej strony. Ponieważ jednak nie mam skłonności do kabotynizmu i efektownych poczynań, zamiast "rzucać szkołę" i robić hece w dziekanacie, postanowiłem po prostu, że więcej moja noga w tej przesławnej szkole nie postanie.

                        I nie postała.

                        Ale teraz nie dość, że moje świadectwo znajduje się w annałach pomienionej placówki, to w dodatku zmieniła ona nazwę nie wiedzieć czemu na "uniwersytet" (za mojej bytności była ledwie akademią). Tak więc sprawy się bardzo mocno skomplikowały.

                        PS Ostatnio przetrząsając jakieś papiery, natknąłem się na odpis swojego świadectwa maturalnego. Ale odpis to nie to samo. :(
                        • raohszana Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 15:21
                          Jak ja Cię dobrze rozumiem! Ah!

                          To się nadaje do holiłuda! :)
                          • ikcort Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 15:25
                            > To się nadaje do holiłuda! :)

                            Bardzo chętnie sprzedam prawa do sfilmowania swoich szkolnych perypetii, ponieważ skończyło mi się niedawno Campari, a bardzo lubię. Kupiłbym sobie nowe. :)
                            • raohszana Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 15:33
                              ikcort napisał:

                              > Bardzo chętnie sprzedam prawa do sfilmowania swoich szkolnych perypetii, poniew
                              > aż skończyło mi się niedawno Campari, a bardzo lubię. Kupiłbym sobie nowe. :)
                              *
                              Coś pomyśli się - ale wiesz, musisz mnie na swego agenta nająć, coby i mnie starczyło na jakie procenta ;)
                              • ikcort Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 15:38
                                > Coś pomyśli się - ale wiesz, musisz mnie na swego agenta nająć, coby i mnie
                                > starczyło na jakie procenta ;)

                                Procenty za procenty, dobre. :) Tylko że ja nie wiem, czy w Holiłudzie to są tacy aktorzy, którzy mogliby sprostać takiej roli, ja jestem bardzo wielopłaszczyznowy!.... może lepiej by podsunąć tę historię kinu niezależnemu, co? No, tylko wtedy to nam starczy co najwyżej na cienkie piwko, i to nie wiem, czy nie jedno do spółki. :(
                                • raohszana Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 15:41
                                  ikcort napisał:

                                  > Procenty za procenty, dobre. :) Tylko że ja nie wiem, czy w Holiłudzie to są ta
                                  > cy aktorzy, którzy mogliby sprostać takiej roli, ja jestem bardzo wielopłaszczy
                                  > znowy!.... może lepiej by podsunąć tę historię kinu niezależnemu, co? No, tylko
                                  > wtedy to nam starczy co najwyżej na cienkie piwko, i to nie wiem, czy nie jedn
                                  > o do spółki. :(
                                  *
                                  To musimy się zastanowić - robimy kasę czy wielkie, epickie i poruszające widowisko za niewielki budżet. Ciężka sprawa, oj ciężka. A nie ma nic, coby polać i wspomóc myślenie!
                • wersja_robocza Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:57
                  No dobrze, dobrze, wiem o czym piszesz. Próbowałam ratować sytuację tylko.:P
          • wersja_robocza Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:43
            Cię poniosło. Człowiekowi nie dałbyś spokojnie zjeść. Wrzody murowane.:>
          • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:45
            Matko, Ty jesteś niebezpieczny!
            • ikcort Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:54
              > Matko, Ty jesteś niebezpieczny!

              Ale czemu? Kobiety nie takie rzeczy sobie nakładają na twarz. Jeśli absztyfikant ładniusi, a zachowanie naszej ochotniczej kucharki na to wskazuje, to maseczki bardzo są wskazane. Szkoda, żeby cera kochasia utraciła swą jędrność, gładkość, jedwabistość. :)
              • wersja_robocza Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 10:01
                Bo o kotleta jesteś zazdrosny.
                • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 12:57
                  oraz buraczki
                  bo buraczki dobre na cerę są!
          • kitek_maly Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 10:52
            > Bardzo możliwe. :) Ale ciekawe, jakby mu smakowało, gdybym, dajmy na to, wybrał
            > się do tego wesołego biura i, przypuśćmy, wtarł mu cały ten obiadek w słodką b
            > uźkę (nie daj Boże przy wszystkich pracownikach). Ciekawe, jak taki oto zabieg
            > by mu posmakował. :>

            Podoba mi się Twoja postawa. :)
            O swoje trzeba walczyć. :P
    • six_a Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:35
      akcja desperacja raczej
      ew. matka teresa, jeżeli wszystkich tak dokarmia.
    • my_favourite_axe Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:37
      Myślę, że twoim zdaniem ona go podrywa. A jak jest naprawdę to trudno powiedzieć, bo historia ma widoczną tendencję.
      • kitek_maly Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:42
        A jak jest naprawdę to trudno powiedzie
        > ć, bo historia ma widoczną tendencję.

        Unawidocznij mi ją. ;)

        Ja myślę, że wiem jak jest naprawdę. ;)
        • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:44
          a jak jest
          i napisz, że mam rację!:)
          • niezmiennick Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:54
            Masz rację!
          • kitek_maly Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:56
            Mnie się wydaje, że nic się między nimi nie dzieje. Zwłaszcza ze strony kolegi (tego jestem pewna).
            Koleżanka wygląda na porządną i niezdradliwą. ;)
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:58
              kitek_maly napisała:

              > Mnie się wydaje, że nic się między nimi nie dzieje. Zwłaszcza ze strony kolegi
              > (tego jestem pewna).
              > Koleżanka wygląda na porządną i niezdradliwą. ;)

              Te porządne najgorsze - dobrze się maskują, ta przysłowiowa cicha woda...
            • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 12:57
              Ale ludzie już wietrzą aferkę, tak?
        • my_favourite_axe Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 11:32
          kitek_maly napisała:

          > A jak jest naprawdę to trudno powiedzie
          > > ć, bo historia ma widoczną tendencję.
          >
          > Unawidocznij mi ją. ;)
          >

          Zadajesz pytanie wybierając te fakty, które wskazują na to że coś się może dziać, więc takie odpowiedzi otrzymujesz.

          > Ja myślę, że wiem jak jest naprawdę. ;)
          >

          To dlaczego pytasz obcych ludzi o to co masz sądzić?
    • essi_deven Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:47
      osoby postronne nigdy nie będą do końca wiedziały, jakie są relacje takich "koleżanek" i kolegów" z pracy. Osobiście miałam podobą sytuację. zakumplowałam się bardzo z kolegą z pracy. codziennie rano zanosiłam mu do biurka herbatę, taką jaka lubi. skoro i tak spędzałam w kuchni 5 minut robiąc swoja kawę, to mogłam mu też zrobić herbatę, z czystej rzyczliwoci, nie? wszystkie posiłki jedliśmy razem. czasami on przynosił coś dla nas, czasami ja, przeważnie jednak każde miało swoje jedzenie. przynosił mi na śniadanie drożdżówki a ja jak piekłam ciasta, to też mu przynosiłam. on był w stałym związku, miał dziewczynę jeszcze od liceum, obecnie są szczęśliwym małżeństwem. ja nikogo nie miałam, ale kolega w ogóle nie był w moim typie. cała firma była święcie przekonana, że jesteśmy parą. a my sobie na to gwizdaliśmy:) dodam, że jego dziewczyna na początku z nami pracowała, a dokładniej ze mną, doskonale wiedziała o tym, że się kumpluję z jej chłopakiem i nigdy nie usłyszałam od niej złego słowa.
      • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:48
        No właśnie o tym mówię, gdybym każdego kto mi przyniesie obiad, czy kawę, czy drożdżówkę na biurko podejrzewała o podryw to byłaby paranoja.
        • wersja_robocza Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 09:51
          ursyda napisała:

          > No właśnie o tym mówię, gdybym każdego kto mi przyniesie obiad, czy kawę, czy d
          > rożdżówkę na biurko podejrzewała o podryw to byłaby paranoja.

          Plus ryzyko ciąży urojonej.

          Ale od czego fantazja otoczenia? ;)
          • ursyda Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 12:58
            O taaaak! Otoczenie zawsze miało fantazję!
        • mumia_ramzesa Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 15:17
          No wlasnie, bez paranoi. Mozna nawet dac jajko i nie trzeba sie w tym doszukiwac podtekstow.
          • raohszana Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 15:21
            No w takim jajku to można wielu się doszukać ;)
            • mumia_ramzesa Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 15:27
              Takie jajko niespodzianka, nie?
    • kombinerki.pinocheta Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 10:35
      Co wchodzilo w sklad tego obiadu?

      Dojrzalas tam schabowego?
    • kalam07 Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 10:40
      mąż nieruchalski

      desperatka
    • jan_hus_na_stosie2 Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 10:45
      wścibski kitek :>

    • swinka_finka Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 11:29
      obiad / przyniosła do pracy ?
      masakra chybabym się ze spaliła hheeh
      a może to taki zakład z innymi był ,ze odważy sie i przyniesie
      • jael53 Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 11:56
        Koleżanka mężatka chyba się z tą "ogólnoludzką sympatią" cokolwiek narzuca.
    • raohszana Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 11:57
      No trumnę na tragicznie zeszły rozum szykować, nic innego.
      • kitek_maly Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 12:09
        Mój? :D
        • raohszana Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 12:14
          No ja nie wiem, czy Twój - tego, kto nie wie co o tym myśleć. Może za koleżankę pytasz? :P
          Ale jak Ty robisz obiadki - to możem rozumu nie chować, tylko wziąć na przechowanie. Za obiadek :]
    • chersona Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 12:35
      kitek_maly napisała:
      > Co o tym sądzić? ;)

      Można to rozpatrywać, jako sympatię. Zdolna jestem do podobnych gestów. Gotuję i piekę rzadko, ale jak już mi się zachce i mi coś wyjdzie, to potrafię obdarować tak płeć przeciwną, jak i tę samą.
    • brms Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 12:49
      Więc na drugi dzień koleżanka rano przynosi mu własnoręcznie przygotowany obiad

      Obstawiam, że zrobiła dla siebie i męża i coś zostało, to postanowiła koledze dać.
      Obserwuj jutro i w poniedziałek, jak catering przetrwa weekend, to już będzie rozmowa na inny temat.
      • mumia_ramzesa Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 15:25
        No wlasnie, dlaczego wszyscy domniemuja, ze to byla jej krwawica, bo specjalnie cos ugotowala dla kolegi? Moze to byly resztki z obiadu, ktory mezowi nie smakowal?
        I dlaczego od razu kotlet? Moze tylko cynaderki albo mozdzek?
    • to.niemozliwe Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 16:44
      Kitku, co do Twojej sygnaturki...w oryginale jest "nie bedzie chcial tylko uprawiac seks" ;-)
      • torado Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 18:42
        a morał z opowieści: koleżanka lubi gotować a kolega nie jada obiadów w domu....bo już nie musi ;D
      • kitek_maly Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 21:09
        Oj tam, ale sens ten sam. :)

        Widziałam to kiedyś w oryginale, ale później znaleźć nie mogłam.
    • gres81 że podoba Ci sie kolega albo kolezanka.../nt. 13.10.11, 18:16

    • pompeja Re: Jest sobie taka sytuacja... 13.10.11, 19:39
      Nagrywaj ich. Nigdy nie wiadomo ile będziesz mogła na tym zarobić ;)
Pełna wersja