misiek_66
14.10.11, 11:44
Jesteśmy ponad 20 lat w związku małżeńskim, Niewątpliwie udanym, myślę, że szczęśliwym. Bez kryzysów w związku. Wychowaliśmy wspólnie dwoje już dorosłych dzieci. Spędzamy ze sobą tyle czasu, ile to tylko możliwe. W zasadzie poza pracą zawodową cały czas. Ona jest dla mnie wciąż atrakcyjną kobietą, uwielbiam na nią patrzeć, i nie tylko :) Wiem, że nasze uczucie jest wspólne. Jest tylko małe ale. W zasadzie to tylko ja inicjuję pocałunki, uściski (te zawsze są odwzajemniane), wreszcie seks (odmawiany wyjątkowo, ale to rozumiem, bo ja mam spory temperament). Kiedyś, przed laty, było tochę inaczej, czyli więcej inicjatywy z jej strony. Mam wrażenie, że ona naprawdę mnie kocha i to bardzo, ale jednocześnie nie jestem już dla niej atrakcyjny jako facet. Staramy się rozmawiać na każdy temat, więc ten też poruszyłem. Ona twierdzi, że nie mam racji, ale choć we wszystko jej wierzę, to w tym jednym wypadku myślę że po prostu przyzwyczaiła się być (bądź co bądź) z kochanym mężem, nawet jeśli już nie pociąga jej fizycznie. No cóż z biegiem lat ubyło mi sporo włosów na głowie, przybyło za to sporo mięśnia piwnego, choć nie od piwa. A ona wciąż taka piękna... Gdzie jest prawda?