Żony i kochanki... (matki - nie)

20.10.11, 20:28
Co byście sobie pomyślały gdyby Wasz szacowny małżonek/ kochanek wyraźnie adorował koleżankę/i z pracy? Adorowanie polegałoby na komplementowaniu przy każdej nadarzającej się okazji, niby przypadkowym dotykaniu (np podawanie czegoś tak, żeby się jakoś musnąć czymś tam, wiecie rozumiecie), przynoszeniu obiadów. Ale to wszystko TYLKO po koleżeńsku, z obu stron. Jedynie w ramach sympatii międzyludzkiej.

Oczywiście zakładamy, że się o tym dowiadujecie i macie pełny ogląd sytuacji czyli wiecie, że to nie żaden wstęp do zdrady itp.
Mimo wszystko czy to byłoby dla Was do przełknięcia/ zaakceptowania/ byłoby naturalne? Czy raczej konsekwencją byłyby ciche dni? :)
    • izabellaz1 Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 20:32
      Jakby mi przyniósł najlepsze brownie na świecie, to mogę olać sprawę.
    • khadroma Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 20:32
      No wlasnie nie wiem, co bym sobie pomyslała...
      Ale przez chwile sie skupie i zaraz wymysle. ;)
      Juz!
      Teraz juz pisze po chwili skupienia. :)
      Pomyslalabym sobie, ze laska musi byc bardzo fajna, skoro taki super samiec jak moj facet sie nią interesuje. ;)
    • to.niemozliwe Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 20:37
      O, zmienilas sygnaturke? Ja bym napisal "uprawiac seksu", a nie "uprawiac seks". Wydaje mi sie to poprawniejsze. Moze ktos, kto ma wiedze na ten temat sie wypowie?
      • pani_frig Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 20:41
        dobrze kombinujesz, zasada jest taka, że wszystko co się da odmienić to się odmienia
        • funny_game Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 20:47
          Np. "temu misiu" :F
      • kitek_maly Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 20:45
        Też tak uważam, ale pewien mądrala napisał mi co innego. :P
        • funny_game Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 20:47
          Powinno być w konwencji, czyli: "napisał mi co inne" :D
          • kitek_maly Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 20:53
            Insze. :P
        • to.niemozliwe Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 21.10.11, 15:10
          Chciałem tylko sprawdzić na ile jesteś zewnątrzsterowalna...;P
    • wsamraznaraz Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 20:37
      Nie mam męża, ale się wypowiem.
      Nie wierzę, ze takie rozpływanie się nad 'kolezanką', prowokowanie kontaktu fizycznego miałoby być niewinne.
      Jeśli facetowi podoba się ta kobieta (Ty?) i ma żonę, to powinien się powstrzymać od zbytniego spoufalania się. Jak sprawy pójdą za daleko, nie da rady się powstrzymać.
      Więc tak, byłabym zła. Ale bez cichych dni, zrobiłabym niezłą awanturę :D.
    • niebieski_lisek Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 20:40
      Ja bym się wkurzyła, bo lubię mieć faceta na wyłączność. Nie wierzę, że niby przypadkowe dotykanie i ciągłe komplementy mogą być tylko koleżańskie, moja duma by tego nie zniosła.
    • funny_game Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 20:45
      Łoj, nie wiem i nie chcę się chyba w ten sposób sprawdzać.
      Pewnie znowu by się okazało, że w teorii jestem mistrz, a w praktyce, lepiej nie mówić ;)
    • aduerin Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 20:45
      > Oczywiście zakładamy, że się o tym dowiadujecie i macie pełny ogląd sytuacji cz
      > yli wiecie, że to nie żaden wstęp do zdrady itp.
      skad ta smieszna pewnosc i przekonanie o pelnym ogladzie sytuacji, o tym, ze to TYLKO, ze jedynie.. Ech, kobiety kochaja sie oszukiwac
      • kitek_maly Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 21:27
        > skad ta smieszna pewnosc i przekonanie o pelnym ogladzie sytuacji, o tym, ze to
        > TYLKO, ze jedynie.. Ech, kobiety kochaja sie oszukiwac

        Być może. Natomiast zdecydowanie wolałabym tę wersję z czystą sympatią.
    • my_favourite_axe Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 21:00
      kitek_maly napisała:

      > Co byście sobie pomyślały gdyby Wasz szacowny małżonek/ kochanek wyraźnie adoro
      > wał koleżankę/i z pracy? Adorowanie polegałoby na komplementowaniu przy każdej
      > nadarzającej się okazji, niby przypadkowym dotykaniu (np podawanie czegoś tak,
      > żeby się jakoś musnąć czymś tam, wiecie rozumiecie), przynoszeniu obiadów. Ale
      > to wszystko TYLKO po koleżeńsku, z obu stron. Jedynie w ramach sympatii międzyl
      > udzkiej.
      >
      > Oczywiście zakładamy, że się o tym dowiadujecie i macie pełny ogląd sytuacji cz
      > yli wiecie, że to nie żaden wstęp do zdrady itp.
      > Mimo wszystko czy to byłoby dla Was do przełknięcia/ zaakceptowania/ byłoby nat
      > uralne? Czy raczej konsekwencją byłyby ciche dni? :)
      >

      O, widzę dalszą część historii o przynoszeniu obiadów.
      Skąd ktoś może wiedzieć, że to żaden wstęp do zdrady? Zwłaszcza osoba związana z jednym z uczestników flirtu?
      • kitek_maly Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 21:34
        > O, widzę dalszą część historii o przynoszeniu obiadów.
        > Skąd ktoś może wiedzieć, że to żaden wstęp do zdrady? Zwłaszcza osoba związana
        > z jednym z uczestników flirtu?

        Wiem, że to do niczego nie prowadzi ponieważ jestem jedną ze stron tej historii. W każdej poprzedniej pracy miałam bardzo dobrych kolegów, ale to już przechodzi ludzkie pojęcie. ;) Generalnie zastanawia mnie to, zwłaszcza to dokarmianie. ;)

        Więc z całą pewnością mogę powiedzieć, że z mojej strony jest wielkie nic (poza kumpelstwem) a z jego... to właśnie nie wiem tak na 100%. Jednak dziś zapytałam go co by na to wszystko powiedziała jego żona. 'No cóż... Moja żona wie, że ja taki jestem.'
        Czy aby na pewno? ;)
    • devilyn Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 21:03
      Spytaj się mahy
    • varia1 Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 21:06
      a dlaczego matki nie?
    • funny_game Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 21:09
      A dlaczego matki nie?
      • miau_weglowy Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 21:36
        no wlasnie, czuje sie wykluczona
        • kitek_maly Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 21:40
          Sorensen.
          Więc czy jako matka swego syna czułabyś się zaniepokojona, gdyby syn Twój przynosił koleżance papu do tyrki?
          • miau_weglowy Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 21:44
            nie mam syna
            faktycznie, chyba się an ten wątek nie załapię ;D
            • kitek_maly Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 23:36
              To co głowę zawracasz? :P
        • zetka50 Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 21:40
          tez chciałam coś dopisać ale jak nie, to nie :P
    • ka-mi-la789 Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 21:44
      Nie ciche dni, tylko akcja noga - dupa - drzwi.
      • kitek_maly Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 23:37
        Hmm właśnie... Ale czy to nie za ostro? Może on tak ma ze wszystkimi i ona brała go takiego jaki jest? ;)
        • ka-mi-la789 Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 23:53
          Akurat dla mnie ze wszystkimi czy z jedną to idealnie obojętne jest. Jak ma ochotę na obmacywanie cudzych cycków, to niech właścicielka tychże pierze mu gacie, znosi jego fochy i katuje się weselami jego wujecznych kuzynów ze strony cioci Lodzi. Nie widzę powodu, dla którego miałabym być darmową służącą dziwkarza.
          • kitek_maly Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 21.10.11, 07:27
            Jak ma och
            > otę na obmacywanie cudzych cycków

            O czym Ty mówisz? Żadnego obmacywania nie było.

            niech właścicielka tychże pierze mu gacie
            > , znosi jego fochy

            Współczuję, że Twoje związki tak wyglądają/ wyglądały.
    • protozoan Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 21:47
      No, tak to muskanie, czułości, obiadki to przecież takie niewinne i takie KOLEŻEŃSKIE... Koleżeńskie, ze aż boli.
      Ja bym się chyba wpieniła.

      kitek_maly napisała:

      > Co byście sobie pomyślały gdyby Wasz szacowny małżonek/ kochanek wyraźnie adoro
      > wał koleżankę/i z pracy? Adorowanie polegałoby na komplementowaniu przy każdej
      > nadarzającej się okazji, niby przypadkowym dotykaniu (np podawanie czegoś tak,
      > żeby się jakoś musnąć czymś tam, wiecie rozumiecie), przynoszeniu obiadów. Ale
      > to wszystko TYLKO po koleżeńsku, z obu stron. Jedynie w ramach sympatii międzyl
      > udzkiej.
      >
      > Oczywiście zakładamy, że się o tym dowiadujecie i macie pełny ogląd sytuacji cz
      > yli wiecie, że to nie żaden wstęp do zdrady itp.
      > Mimo wszystko czy to byłoby dla Was do przełknięcia/ zaakceptowania/ byłoby nat
      > uralne? Czy raczej konsekwencją byłyby ciche dni? :)
      >
      • tanahoe Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 22:00
        A ja bym się nie wpieniała tylko elegansio spakowała i umożliwiła bezstresowe adorowanie kogo tam się ma ochotę...
        Ale jedzenie przynosić? Nie czytałam tego o jedzeniu i jakoś mi to nie pasi. Facet noszący komuś jedzenie :/ To jakieś kompletnie nie męskie....
        I kto to jedzenie gotuje. Jego żona?
        • my_favourite_axe Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 22:04
          > Facet noszący komuś jedzenie :/ To jakieś kompletnie nie męskie....
          > I kto to jedzenie gotuje. Jego żona?

          Marną masz wyobraźnię, każdy normalny facet poza żoną ma jeszcze matkę od napełniania koryta.
          • protozoan Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 22:29

            Eee tam, generalizujesz. Mój małżonek w domu warzy strawę, i naprawdę jest w tym świetny i wcale nie myślę, że to niemęskie :-) Talent ma, a wszelkie talenty są godne podziwu.
            Matka mu nie gotuje, raczej jest przeciwnie. To moja własna, osobista matka jak do nas przyjeżdża i rzuca się do garów to z nim menu ustala.
            Co nie zmienia faktu, że noszenie obiadków koleżance z pracy (ktokolwiek tych obiadków nie robi) dla mnie jest mocno faux pas.

            my_favourite_axe napisała:

            > > Facet noszący komuś jedzenie :/ To jakieś kompletnie nie męskie....
            > > I kto to jedzenie gotuje. Jego żona?
            >
            > Marną masz wyobraźnię, każdy normalny facet poza żoną ma jeszcze matkę od napeł
            > niania koryta.
            • my_favourite_axe Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 22:36
              protozoan napisała:

              >
              > Eee tam, generalizujesz.

              Nie, ironizuję.
              Dżizaz..
      • kitek_maly Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 20.10.11, 23:40
        > No, tak to muskanie, czułości, obiadki to przecież takie niewinne i takie KOLEŻ
        > EŃSKIE... Koleżeńskie, ze aż boli.
        > Ja bym się chyba wpieniła.

        Jeśli chodzi o wszelkie dotyki, to właśnie jestem na etapie uświadamiania drugiej strony, że nie wszyscy to lubią i nie chodzi o to, że 'on już tak ma' i każdy musi to akceptować. Np mi to bardzo nie odpowiada, nie jest to dla mnie ani zabawne ani emocjonujące, a bywa wręcz nieprzyjemne (nie lubię dotyku obcych ;) ).
    • moonogamistka Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 21.10.11, 15:12
      Ciche dni to moga byc po awanturze.
      Z facetem trzeba sie komunikowac wprost, najlepiej pismem obrazkowym. Jasne komunikaty, zakazy, ostrzezenia.
    • ka-mi-la789 Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 21.10.11, 17:46
      kitek_maly napisała:

      > O czym Ty mówisz? Żadnego obmacywania nie było.

      Tiaaa? A kto pisał to:

      Adorowanie polegałoby na komplementowaniu przy każdej
      > nadarzającej się okazji, niby przypadkowym dotykaniu (np podawanie czegoś tak,
      > żeby się jakoś musnąć czymś tam, wiecie rozumiecie)


      > Współczuję, że Twoje związki tak wyglądają/ wyglądały.

      Gratuluję umiejętności wnioskowania i logicznego myślenia. Bez współczucia się obejdę. Tym bardziej, że "moje związki" ani nie wyglądają, ani nie wyglądały "tak" (cokolwiek to "tak" oznacza), jako że nigdy nie pozwalałam traktować się per ściera. W przeciwieństwie do żałosnych istot, których chłop merda ogonkiem i tańczy na dwóch łapkach wokół obcego babska, a one potulnie łykają kit pod hasłem "to tylko koleżanka", bo - biedne, sterroryzowane idiotki - boją się awantur, oskarżeń o chorobliwą (!) zazdrość i odzywek typu "nienormalna jesteś" (u mnie za takie szczeknięcie chłop miałby skasowane ryło). Albo pytają płaczliwym tonem "co robić? Ja gokooocham".
    • samuela_vimes Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 21.10.11, 21:21
      Yhym.

      Nie chciałabym być żoną/ kochanką takiego o, ale ww koleżanką już tak..... ;-)
    • margie Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 21.10.11, 21:25
      nie. To dla mnie raczej naturalne- ludzie maja rozna tolerancje na strefe ochronna przekraczajaca bliskosc. jak wiem, ze ta strefa jest tuz przy ciele, to nie mam sie czego obawiac.
    • lonely.stoner Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 21.10.11, 22:58
      znaczy czy by mi przeszkadzalo jakby moj facet midgalil sie do innej baby, oczywiscie platonicznie, bo to taki niewinny flircik z ktorego i tak nic nie wyniknie??

      no way!!!
    • qw994 Re: Żony i kochanki... (matki - nie) 22.10.11, 07:31
      > Adorowanie polegałoby na komplementowaniu przy każdej
      > nadarzającej się okazji, niby przypadkowym dotykaniu (np podawanie czegoś tak,
      > żeby się jakoś musnąć czymś tam, wiecie rozumiecie), przynoszeniu obiadów. Ale
      > to wszystko TYLKO po koleżeńsku,

      To wykracza poza zachowania koleżeńskie, moim zdaniem.


      > Oczywiście zakładamy, że się o tym dowiadujecie i macie pełny ogląd sytuacji cz
      > yli wiecie, że to nie żaden wstęp do zdrady itp.

      Tu już idziesz w czystą abstrakcję, nigdy się nie ma pełnego oglądu sytuacji :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja