Dodaj do ulubionych

"o dziecku, które odwróciło się na pięcie"

21.10.11, 19:15
czy któraś czytała?
podobno jedyna pozycja na rynku i podobno dobra ale nie chcę się bardziej poranić niż jestem, więc może ktoś coś?

myśl, że moje dziecko mnie nie chciało i dlatego się zbuntowało jednak prześladuje, mniej lub bardziej podświadomie, może nie chciało takiej matki, albo nie w tym momencie, powiedziało sobie "pierd..lę się nie rodzę" i ciach.

kurczę strasznie obce, słodkie dziecię się ostatnio do mnie tak garnęło, tak że matka też obca nie wiedziała co się dzieje, nie mogła wręcz sobie dać rady z tym dzieckiem i pozwoliła, żeby się we mnie wczepiło, że jeszcze bardziej mi żal, że obce od zawsze są przy mnie, a moje własne pokazało mi fucka

ciężko heh
Obserwuj wątek
      • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 19:33
        no ale tak się stało
        i teraz najgorsze jest dla mnie to, że tyle osób jakby się umówili mówi "będziesz super matką" etc.. bo co? bo że mnie dzieci lubią? może jakiś zapach wyczuwają czy podoba im się moje usposobienie ale to nie znaczy automatycznie, że będę hiper super
        o ile w ogóle będę, bo się jakoś nie zanosi chyba

        w ogóle jutro będę żałować tego wątku ale uczciwie dzisiaj piątkowo zapijam rzeczywistość, a że będę dziś zapijała na smutno, to już wiedziałam na trzeźwo około południa gdy widziałam jeden przejmujący reportaż
        • fajnajozia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 19:55
          w ogóle jutro będę żałować tego wątku ale uczciwie dzisiaj piątkowo zapijam rzeczywistość, a że będę dziś zapijała na smutno, to już wiedziałam na trzeźwo około południa gdy widziałam jeden przejmujący reportaż

          Wcale nie będziesz dobrą matką. Już obwiniasz dziecko, Ci pokazało fucka. No i zapijąca na smutno trudne wspomnienia, rozgrzebująca przeszłość mamusia też dobrze, dla ewentualnego potomka, nie rokuje. Plus chore "magiczne" myślenie. Trochę rozsądku jednak by Ci się przydało, zanim zaklinając bociany i odczyniając prokreacyjne gusła, znowu zajdziesz w ciążę.
        • my_favourite_axe Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:01
          vandikia napisała:

          > no ale tak się stało
          > i teraz najgorsze jest dla mnie to, że tyle osób jakby się umówili mówi "będzie
          > sz super matką" etc.. bo co? bo że mnie dzieci lubią? może jakiś zapach wyczuwa
          > ją czy podoba im się moje usposobienie ale to nie znaczy automatycznie, że będę
          > hiper super
          > o ile w ogóle będę, bo się jakoś nie zanosi chyba
          >

          Nie wiem jak to wyjaśnić, chyba się nie da. Ale naprawdę wierzysz, że to Twoje dziecko tak zadecydowało? Dzieci rodzą się skończonym potworom, pewnie jest mnóstwo dzieci które żałują że się urodziły. To ktoś inny decyduje, pewnie bezlitosny przypadek..

          Napisałam że dobry z Ciebie materiał na mamę (nie hiper super, bo takich nie ma), bo Ty w to wątpisz i moim zdaniem niesłusznie.
        • margie Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 19:45
          wandzia:(
          normalnie, kochana, normalnie.....czas..... placz jak masz ochote, tylko nie pij, bo potem jest jeszcze gorzej.....

          Nie wierze w takie opowiesci jak w starterze. Moze dlatego, ze nie wierze w to, ze plód jest dzieckiem, do pewnego etapu ciazy. Stracilas ciaze, jak bardzo duzo konbiet w twoim wieku i mlodszych, bo zyjemy w czasach gdzie medycyna czyni cuda, ale i organizmy mamy slabsze, mniej odporne....

          • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:02
            wiem, że czas ale czemu tak długo margie to musi trwać? codziennie nie zapijam, właściwie to chyba 3 takie zapicie od kwietnia i jakoś chwilowo otrzeźwiałam ale mam ochotę się tak upić do nieprzytomności jak słowo daję.. pamiętam pierwszy wybuch na Wielkanoc, po bardzo trudnym dniu z daleka od domu, o wtedy się strzaskałam i miałam mega kaca ale było mi później lżej

            bardzo dużo młodych dziewczyn w czasie gdy ja byłam w szptalu potraciło ciąże, byłam wtedy "pod wrażeniem" skali zjawiska, bo pojęcia nie miałam że to takie częste
            • margie Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:10
              im bardziej sie czegos pragnie, kocha, tym dluzej sie po tym placze, jesli znika, odchodzi, umiera.... Im bardziej sie jest wrazliwym czlowiekiem, miekkim, delikatnym, tym rana trudniej sie goi. trwa tyle czasu, bo nie dalas sobie prawa do placzu, zalu i zaloby wczensiej, bo chcialas byc dzielna, silna. A natura ma swoje prawa...

              Najgorsze ejst takie zapijanie na troche, delikatnie, pare kieliskow wina, szklaneczka whisky...... Nieduzo. malo. na tyle malo, ze nasteopnego dnia troche boli glowa, jest sie niewyspanym.. Wtedy, nad ranem zaczyna sie pieklo.....

              Bolec powinno na trzezwo. Placz ile chcesz, wyj nawet. To oczyszcza. Nie poganiaj, nie mysl: dlugo jeszcze? Niech sie dzieje wlasnym tempem. To jedyna metoda. W pokorze zaakceptowac. i zyc dalej......
        • my_favourite_axe Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 19:58
          vandikia napisała:

          > aha w kwietniu straciłam dziecko i w sumie od niedawna zaczynam przeżywać żałob
          > ę, masakra po prostu
          > z jednej strony daję sobie wreszice taką możliwość, a z drugiej zachowuję przed
          > sobą twarz, że się nic nie stało
          > stało się wa mać i to jak, tylko jak to zaakceptować

          wiem, pamiętam.
          żałobę dobrze jest przeżyć.. będzie lepiej, przyjdzie taki moment że z każdym dniem będzie troszkę lepiej
        • izabellaz1 Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:17
          I tam piszą takie rzeczy??? Jak na mój gust ten tekst jest mało budujący. Ale psycholodzy mają różne pomysły.
          Nie byłam nigdy w takiej sytuacji jak Ty i ciężko wyobrazić sobie co czujesz, bo to zależy też od struktury psychicznej osoby, wrażliwości, priorytetów.
          Ale - jesteś jeszcze bardzo młoda. W życiu kobieta podobno traci kilka zarodków, które są usuwane wraz z krwią menstruacyjną. Tylko cały komfort polega na tym, że nie wiedziało się, że się w ciąży było.
          Nie wiem też w którym poroniłaś tygodniu.
          Ale wiem, że trzeba wziąć się w garść, badać, odbudować, zregenerować organizm i przygotować go na następną ciążę.
          • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:52
            no nie wiem, bo nie czytałam, dlatego pytam czy ktoś czytał :) ale chyba po tym wątku dam sobie spokój z książką, kto wie, może ten wątek to moje oczyszczenie
            ja nie poroniłam, miałam 2 operacje na c.p. historia dluga i szeroka, właściwie powinnam już nie żyć razem z dzieckiem zbuntowanym ale widać jest jakiś plan jeszcze dla mnie, bo żyję
            dziwne to wszystko, straszne a z drugiej strony przejmujące i pozytywne, no można się pogubić naprawdę
            • izabellaz1 Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:25
              Nie czytaj. Taki poradnikowy psychologiczny bełkot tylko w depresję Cię wpędzi.
              I postaraj się nie chcieć za bardzo. To naprawdę zaczyna wszystko dobrze działać jak człowiek postara się wrzucić na luz. A na luz możesz sobie jeszcze pozwolić, bo jesteś młoda.
              Tylko skup się teraz na relaksacji i regeneracji/odbudowie organizmu. Znajdź dobrego specjalistę w tym zakresie i działaj. Jak ciało i dusza będą czuły się dobrze, to nic złego Ci się nie stanie.
              Przypatrz się odżywianiu zgodnemu z grupą krwi. Ja ostatnio jestem naprawdę pod wrażeniem. Suplementy są do tego też specjalne. Zawsze patrzyłam na to podejrzliwie, aż w końcu stan zdrowia zmusił mnie do próbowania różnych ścieżek i ta na razie mi bardzo odpowiada.
        • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:08
          :) spoko
          wiesz, w sumie to właśnie zrobiłaś coś dla mnie dobrego
          bo od kilku godzin nie umiem przekierować myśli, a Ty mnie rozbawiłaś :) może Ci trochę głupio, albo jestes zakłopotona.. nie wiem jak to ująć ale poczułam się lżej o 100 kilo jak przeczytałam 2 wpis, naprawdę :)
          • miau_weglowy Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:14
            nie czytaj takich pokreconych bzdetow!!!! please!!! :)
            ze niby co, dzieci samobojstwa w macicy popelniaja??!! no prosze cie!
            jakas durna pseudo psycholog chce zaistniec i zarobic, ludzie lykaja wszystko, a szczegolnie w pokresie wrazliwym na jakis konkretny temat
            organizm pozbywa sie niektorych zarodkow z defektem, albo tez jest defekt w organizmie, ktory nie pozwala na donoszenie ciazy. koniec kropka
            usciski :)
            wracam do roboty, nudna, ale klient czeka ;)
              • raohszana Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:25
                vandikia napisała:

                > ale dlaczego akurat mój organizm musiał być trefny, skoro nawet takie menelki w
                > ieloletnie rodzą?
                *
                A tam, zaraz trefny! Poza tym menelki zwykle rodzą dzieci z pewnymi, niekoniecznie widocznymi, upośledzeniami i wieloma problemami.
                Przyczyny mogą być różne - nawet takowe, że to, niestety, zarodek był trefny i dlatego ciąża się nie utrzymała.
                • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:35
                  no skoro zapłodnione jajeczko nie przeszło, to wina organizmu, moja może, może wtedy paliłam albo piłam albo sie nie ruszałam.. zabraklo mikromilimetra by przeszło sobie dalej i rozwijało się w przyjaznej przestrzeni a nie w takiej, co je zabije
                  nie wiem jak to ugryźć serio, musiałabym chyba przebiec maraton, później wypić litr spirytusu i później spać przez tydzień non stop
                  żebym może cokolwiek pojęła
                  • raohszana Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:41
                    vandikia napisała:

                    > no skoro zapłodnione jajeczko nie przeszło, to wina organizmu, moja może, może
                    > wtedy paliłam albo piłam albo sie nie ruszałam.. zabraklo mikromilimetra by prz
                    > eszło sobie dalej i rozwijało się w przyjaznej przestrzeni a nie w takiej, co j
                    > e zabije
                    *
                    Vandzia, za przeproszeniem, ale pyerdolisz jak potłuczona. To nie jest takie proste - że to od tego i tego i wina Twoja i jakbyś zrobiła inaczej to byś nie poroniła. Zapłodnione jajeczko, zarodek, płód - czasem się roni, bo np. jest uszkodzne/y.

                    > nie wiem jak to ugryźć serio, musiałabym chyba przebiec maraton, później wypić
                    > litr spirytusu i później spać przez tydzień non stop
                    > żebym może cokolwiek pojęła
                    *
                    Ja, standardowo, proponuję racjonalizację [ dokładne zapoznanie się z mechanizmem, co może pomoże załapać, że tak musiało być i niczyja to wina ] albo całkowite odcięcie od tematu. Zdecydowanie opcja druga działa lepiej, ale co kto lubi.
              • margie Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:34
                teraz to bredzisz. Dlaczego akurat ja, czemu mnie... A dlaczego umieraja na raka ludzie mlodzi? Czemu w wypadkach samochodowych gina dzieci?

                Znasz odpowiedz na takie pytania?

                Poronilas, bo widac miualas poronic i tyle. Juz pisalam- przyjmij to z pokora, oplacz i zyj dalej.

                Glowa do gory i nie pij juz wiecej, bo wg mnie wlasnie sie zaczyna typowa faza lekkiego wstawienia.
                • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:58
                  co Ty margie, piję gastrosan od pół godziny :)) miałam ochotę się upić ale flaki coś się buntują i wolę nie ryzykować, bo jutro mam gości
                  odpowiedzi nie znam, w głównym wydaniu wiadomości na tvp 1 był materiał o dzieciach chorych na nowotwór i chyba nikt nie wie czemu, po co, dlaczego i nawet niewiadomo jak się nad tym zastanawiać, że niewinne dzieci dosięga takie nieszczęście


                  ale zadawać pytania, to takie ludzkie
                  głowa już bardziej ku górze, dzięki :) ogólnie mimo jakiejś tam szkodliwości, to takei wypisanie publiczne mi chyba pomogło
              • ursz-ulka Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 22.10.11, 08:07
                Też tak się pytam. Dlaczego ja a inne nie?
                Wiesz co?
                Po prostu to jest loteria, to jest tylko loteria, my na to wpływu nie mamy. To siła wyższa, jeżeli dbałaś o siebie, to na pewno zrobiłaś wszsytko co mogłaś, a los zdecydował inaczej.
                Nie miałaś na to wpływu.
                Najczęściej to genetyka.
      • tanahoe Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:05
        Ciężko Ci ale może po prostu tak miało być. Wiesz kiedyś baby roniły naturalnie często były to płody w ten czy inny sposób uszkodzone. A teraz na siłę ratuje się wcześniaki, podtrzymuje ciąże. Co z tego, że malutki wcześniak jest uratowany jak jest sparaliżowanym, niewidomy. Córka kolegi przeleżała pół ciąży w szpitalu na podtrzymaniu jak wiadomo było, że dziecko będzie miało rozszczep kręgosłupa. Ja wiem, że może to niektórym wyda się straszne ale dla wielu rodziców takie coś musi być wielkim obciążeniem. Nie traktuj tego tak jakby dziecko Cię nie chciało. Po prostu nie była pora na nie. A jeszcze będziesz mamą na pewno. Trzeba wierzyć. Sama mam koleżankę, która starała się 7 lat o dziecko. W końcu podjęli z mężem decyzje o adopcji, powiedzieli wszystkim znajomym, że skończyli kursy i czekają na dziecko. W tej chwili mają 2 dorodne córy :) Tak, że głowa do góry wszystko jest w życiu możliwe :)
        • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:13
          dziękuję
          z niektórymi rzeczami tak bardzo ciężko się pogodzić
          i mimo wszystko kobiecie w takich sytuacjach jest chyba trudniej, dużo rozmawiamy z mężem ale jednak to ja rzygałam i ja czułam później przez wiele dni olbrzymi lęk
          bo ból fizyczny to pikuś w sumie, jestem bogatsza przynajmniej o to, że dla dziecka można dużo, nawet dla takiego 3miesięcznego nieudanego
      • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:11
        no właśnie się waham strasznie
        ale księgarnie zajmujące się tylko literatura psychologiczną bardzo polecają
        "żeby się uporać ze stratą i zacząć od nowa"
        "żeby kolejnego dziecka nie obarczać cieniem poprzedniego"

        w ogóle siec to zło, czytam za dużo takich rzeczy, głupia ludzka ciekawość
    • zamysleniee Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:03
      Zapewne ciężkie chwile czasem Cie dopadają. Ale to chyba normalne w takich sytuacjach. Jedni radzą sobie szybciej, inni wolniej. Poradzisz sobie ale zapewne to kwestia czasu. Nie wiem czy planujesz dziecko, ale zapewne uda Ci się doczekać chwili jak się ono narodzi. Nie będzie ono zamiennikiem, ale zajmie czas sobą na tyle, że nie zapomnisz ale zaczniesz żyć nową istotą.
      Wiem, że to ciężko sobie wytłumaczyć, ale często nic nie dzieje się bez przyczyny. Może odejście dziecka uchroniło i jego i Ciebie od tego co mogłoby się stać później. Głowa do góry, zapewne teraz ma uśmiech dla Ciebie z góry i nie chciałoby abyś się martwiła/dołowała.
    • zetka50 Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:04
      może ja Ci coś napiszę:
      Kilka lat temu chciałam mieć drugie dziecię, staraliśmy sie ale nie wyszło, bardzo chcieliśmy.Nie leczyłam się bo pomyślałam jak nie to nie, może tak ma być. Teraz jestem przed 40 i już jest za późno, pogodziłam się z tym ale są momenty że jak popatrzę na ciężarną lub dzieciątko to mi smutno tak jak Tobie. Moja bratowa leczy sie już 4 rok, ostatnio nawet ją na badania zawiozłam ale ona może i oby ma szanse bo młoda jest.
      Nie wiem w jakim Ty wieku jesteś, myślę że jeszcze masz szansę, wiem że Ci ciężko a taką osobę jest trudno pocieszyć. Zyczę powodzenia i dzidziusia :)
    • kitek_maly Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:26
      > myśl, że moje dziecko mnie nie chciało i dlatego się zbuntowało jednak prześlad
      > uje, mniej lub bardziej podświadomie, może nie chciało takiej matki, albo nie w
      > tym momencie, powiedziało sobie "pierd..lę się nie rodzę" i ciach.

      Vandikia, na moje oko to są totalne bzdury...
      A księgarnia (nawet psychologiczna) jest po to, żeby zarabiać pieniądze a nie pomagać ludziom.

      Poza tym myślę, że bardziej racjonalne jest wytłumaczenie, które sama znasz....
    • martishia7 Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 22:21
      Nie powiem Ci, że niektórzy mają gorzej, bo m niewypał nogę urywa, albo na raka umierają, bo nie o to chodzi. Ale spójrz też na to tak - jesteście parą, która w ogóle jest w stanie własnymi siłami począć. Wielu nawet tego komfortu nie ma. To nie wyrok, ani niczyja wina. Bezlitosna siła matki natury, nic poza tym.
    • qw994 Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 22.10.11, 07:44
      > myśl, że moje dziecko mnie nie chciało i dlatego się zbuntowało jednak prześlad
      > uje, mniej lub bardziej podświadomie, może nie chciało takiej matki, albo nie w
      > tym momencie, powiedziało sobie "pierd..lę się nie rodzę" i ciach.

      Jeśli w tej książce są takie teorie z dupy wzięte, to się nadaje na przemiał, a nie do czytania.

      Oho, przeczytałam cytat z książki: "Dziś, gdy stosunek naszego społeczeństwa do problemu śmierci dziecka przed jego naturalnymi narodzinami można śmiało nazwać dehumanizacją życia poczętego (...)".

      No to chyba wszystko jasne.
    • berta-death Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 22.10.11, 08:32
      Ta książka to przecież jakiś chłam pokroju kobiety są z wenus, itp. Teraz każdy może wszystko opublikować a jak już wydawca to wyda to oczywiste, że będzie zachwalał księgę pod niebiosa. Trudno, żeby w zapowiedzi napisał, nie czytajcie tego, bo to nic nie warte wypociny.

      Poza tym poronienia czy ciąże pozamaciczne się zdarzają. I rządzą się najczęściej najzwyklejszym w świecie rachunkiem prawdopodobieństwa a z matematyką i liczbami nie ma co dyskutować ani żadnej filozofii do tego dopisywać. Chyba, że jest jakaś konkretna medyczna przyczyna takiego stanu rzeczy, ale wtedy to zamiast się dołować i kombinować ze zjawiskami paranormalnymi trzeba poszukać jakiegoś dobrego lekarza.
      • sid-sid Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 22.10.11, 12:24
        Ale co do tematu - niedawno przeczytałam mądre zdanie, o dziwo na ematce. Że gdyby poronienie taktować w kategoriach "nie udała mi się ciąża", a nie "umarło mi dziecko", jak to od jakiegoś czasu jest w zwyczaju, to byłoby lepiej dla wszystkich, a szczególnie dla kobiety, która poroniła.
    • lacido Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 22.10.11, 12:33
      Takie sformułowanie tematu wydaje mi się nie na miejscu ;/ od razu pojawia się pytanie : co ze mną nie tak że "odwróciło się" nie jestem tego warta, coś ze mną nie tak, innym się udaje a mnie nie i inne takie tam - według mnie nie tedy droga.
      Nie można takiej sytuacji rozpatrywać pod tym kątem bo w takiej sytuacji jest to niezależne od człowieka i w większości wypadków niewytłumaczalne.

      Nie była w takiej sytuacji, nie wiem co powinnam powiedzieć.
    • asiablues Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 16.11.11, 13:45
      Poronienie to natura a nie czyjas wina. Sama dobrze wiesz, ze Twoje dziecko niczego takiego nie powiedziało. Gdyby taka opcja była mozliwa, to wiele dzieci np w głodujacej Afryce czy rodzinach patologicznych, nie przychodziłoby na siwat.
      ksiązki nie czytałam ale z tego co wiem, to pozycja ta pomaga uporac sie z przjsciami po poronieniu.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka