"o dziecku, które odwróciło się na pięcie"

21.10.11, 19:15
czy któraś czytała?
podobno jedyna pozycja na rynku i podobno dobra ale nie chcę się bardziej poranić niż jestem, więc może ktoś coś?

myśl, że moje dziecko mnie nie chciało i dlatego się zbuntowało jednak prześladuje, mniej lub bardziej podświadomie, może nie chciało takiej matki, albo nie w tym momencie, powiedziało sobie "pierd..lę się nie rodzę" i ciach.

kurczę strasznie obce, słodkie dziecię się ostatnio do mnie tak garnęło, tak że matka też obca nie wiedziała co się dzieje, nie mogła wręcz sobie dać rady z tym dzieckiem i pozwoliła, żeby się we mnie wczepiło, że jeszcze bardziej mi żal, że obce od zawsze są przy mnie, a moje własne pokazało mi fucka

ciężko heh
    • moonogamistka Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 19:22
      Nie. Fajnie decydowac. Mniej fajnie ponosic decyzje. OT.
      • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 19:28
        nie kumam
    • my_favourite_axe Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 19:24
      Obce dziecko nawet wyczuło że dobry z Ciebie materiał na mamę, więc jak Twoje własne miałoby pokazać Ci fucka?
      • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 19:33
        no ale tak się stało
        i teraz najgorsze jest dla mnie to, że tyle osób jakby się umówili mówi "będziesz super matką" etc.. bo co? bo że mnie dzieci lubią? może jakiś zapach wyczuwają czy podoba im się moje usposobienie ale to nie znaczy automatycznie, że będę hiper super
        o ile w ogóle będę, bo się jakoś nie zanosi chyba

        w ogóle jutro będę żałować tego wątku ale uczciwie dzisiaj piątkowo zapijam rzeczywistość, a że będę dziś zapijała na smutno, to już wiedziałam na trzeźwo około południa gdy widziałam jeden przejmujący reportaż
        • fajnajozia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 19:55
          w ogóle jutro będę żałować tego wątku ale uczciwie dzisiaj piątkowo zapijam rzeczywistość, a że będę dziś zapijała na smutno, to już wiedziałam na trzeźwo około południa gdy widziałam jeden przejmujący reportaż

          Wcale nie będziesz dobrą matką. Już obwiniasz dziecko, Ci pokazało fucka. No i zapijąca na smutno trudne wspomnienia, rozgrzebująca przeszłość mamusia też dobrze, dla ewentualnego potomka, nie rokuje. Plus chore "magiczne" myślenie. Trochę rozsądku jednak by Ci się przydało, zanim zaklinając bociany i odczyniając prokreacyjne gusła, znowu zajdziesz w ciążę.
        • my_favourite_axe Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:01
          vandikia napisała:

          > no ale tak się stało
          > i teraz najgorsze jest dla mnie to, że tyle osób jakby się umówili mówi "będzie
          > sz super matką" etc.. bo co? bo że mnie dzieci lubią? może jakiś zapach wyczuwa
          > ją czy podoba im się moje usposobienie ale to nie znaczy automatycznie, że będę
          > hiper super
          > o ile w ogóle będę, bo się jakoś nie zanosi chyba
          >

          Nie wiem jak to wyjaśnić, chyba się nie da. Ale naprawdę wierzysz, że to Twoje dziecko tak zadecydowało? Dzieci rodzą się skończonym potworom, pewnie jest mnóstwo dzieci które żałują że się urodziły. To ktoś inny decyduje, pewnie bezlitosny przypadek..

          Napisałam że dobry z Ciebie materiał na mamę (nie hiper super, bo takich nie ma), bo Ty w to wątpisz i moim zdaniem niesłusznie.
      • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 19:35
        aha w kwietniu straciłam dziecko i w sumie od niedawna zaczynam przeżywać żałobę, masakra po prostu
        z jednej strony daję sobie wreszice taką możliwość, a z drugiej zachowuję przed sobą twarz, że się nic nie stało
        stało się wa mać i to jak, tylko jak to zaakceptować
        • margie Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 19:45
          wandzia:(
          normalnie, kochana, normalnie.....czas..... placz jak masz ochote, tylko nie pij, bo potem jest jeszcze gorzej.....

          Nie wierze w takie opowiesci jak w starterze. Moze dlatego, ze nie wierze w to, ze plód jest dzieckiem, do pewnego etapu ciazy. Stracilas ciaze, jak bardzo duzo konbiet w twoim wieku i mlodszych, bo zyjemy w czasach gdzie medycyna czyni cuda, ale i organizmy mamy slabsze, mniej odporne....

          • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:02
            wiem, że czas ale czemu tak długo margie to musi trwać? codziennie nie zapijam, właściwie to chyba 3 takie zapicie od kwietnia i jakoś chwilowo otrzeźwiałam ale mam ochotę się tak upić do nieprzytomności jak słowo daję.. pamiętam pierwszy wybuch na Wielkanoc, po bardzo trudnym dniu z daleka od domu, o wtedy się strzaskałam i miałam mega kaca ale było mi później lżej

            bardzo dużo młodych dziewczyn w czasie gdy ja byłam w szptalu potraciło ciąże, byłam wtedy "pod wrażeniem" skali zjawiska, bo pojęcia nie miałam że to takie częste
            • margie Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:10
              im bardziej sie czegos pragnie, kocha, tym dluzej sie po tym placze, jesli znika, odchodzi, umiera.... Im bardziej sie jest wrazliwym czlowiekiem, miekkim, delikatnym, tym rana trudniej sie goi. trwa tyle czasu, bo nie dalas sobie prawa do placzu, zalu i zaloby wczensiej, bo chcialas byc dzielna, silna. A natura ma swoje prawa...

              Najgorsze ejst takie zapijanie na troche, delikatnie, pare kieliskow wina, szklaneczka whisky...... Nieduzo. malo. na tyle malo, ze nasteopnego dnia troche boli glowa, jest sie niewyspanym.. Wtedy, nad ranem zaczyna sie pieklo.....

              Bolec powinno na trzezwo. Placz ile chcesz, wyj nawet. To oczyszcza. Nie poganiaj, nie mysl: dlugo jeszcze? Niech sie dzieje wlasnym tempem. To jedyna metoda. W pokorze zaakceptowac. i zyc dalej......
              • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:47
                bo wiesz co.. bo najpierw mnie to tak nie bolało, ot przypadek/wypadek/operacja
                później rekonwalescencja

                dziwi mnie jedynie, że już na wiosnę odstawiłam mężowi taką szopkę, morze łez i myslałam że się oczyściłam, a to wraca i wraca
                • ursz-ulka Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 22.10.11, 08:03
                  Jest to ból, którego nie zapomnisz do końca życia, wiem od tym - podwójnie mogłam się przekonać....
        • my_favourite_axe Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 19:58
          vandikia napisała:

          > aha w kwietniu straciłam dziecko i w sumie od niedawna zaczynam przeżywać żałob
          > ę, masakra po prostu
          > z jednej strony daję sobie wreszice taką możliwość, a z drugiej zachowuję przed
          > sobą twarz, że się nic nie stało
          > stało się wa mać i to jak, tylko jak to zaakceptować

          wiem, pamiętam.
          żałobę dobrze jest przeżyć.. będzie lepiej, przyjdzie taki moment że z każdym dniem będzie troszkę lepiej
          • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:06
            hm naprawdę? nie chcę też tym epatować, kurna gubię się trochę ostatnio
            może się wersja robocza ulituje i skasuje wątek jak poczyta :)
            ale za opinię wyżej dziękuję, chociaż to się okaże dopiero, o ile będzie taka opcja
            ja mam czasem wrażenie, że mnie taka opinia o ewentualnym byciu dobrą m prześladuje
            • my_favourite_axe Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:09
              vandikia napisała:

              > hm naprawdę? nie chcę też tym epatować, kurna gubię się trochę ostatnio
              > może się wersja robocza ulituje i skasuje wątek jak poczyta :)
              > ale za opinię wyżej dziękuję, chociaż to się okaże dopiero, o ile będzie taka o
              > pcja
              > ja mam czasem wrażenie, że mnie taka opinia o ewentualnym byciu dobrą m prześla
              > duje

              nie epatujesz, pisałam wcześniej pod innym nickiem dość często i pamiętam bo mnie to poruszyło.
              wersja jest wporzo, więc pewnie posłucha jak będziesz chciała zatrzeć ślady dzisiejszego dołka
              • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:47
                aha :) ok
    • izabellaz1 Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 19:48
      To jest książka? Kim jest jej odbiorca?
      • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:04
        książka, badania prowadziła jakaś pani psycholog, odbiorcą z założenia ma być kobieta po stracie dziecka przez proonienie i inne komplikacje okołociążowe
        • izabellaz1 Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:17
          I tam piszą takie rzeczy??? Jak na mój gust ten tekst jest mało budujący. Ale psycholodzy mają różne pomysły.
          Nie byłam nigdy w takiej sytuacji jak Ty i ciężko wyobrazić sobie co czujesz, bo to zależy też od struktury psychicznej osoby, wrażliwości, priorytetów.
          Ale - jesteś jeszcze bardzo młoda. W życiu kobieta podobno traci kilka zarodków, które są usuwane wraz z krwią menstruacyjną. Tylko cały komfort polega na tym, że nie wiedziało się, że się w ciąży było.
          Nie wiem też w którym poroniłaś tygodniu.
          Ale wiem, że trzeba wziąć się w garść, badać, odbudować, zregenerować organizm i przygotować go na następną ciążę.
          • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:52
            no nie wiem, bo nie czytałam, dlatego pytam czy ktoś czytał :) ale chyba po tym wątku dam sobie spokój z książką, kto wie, może ten wątek to moje oczyszczenie
            ja nie poroniłam, miałam 2 operacje na c.p. historia dluga i szeroka, właściwie powinnam już nie żyć razem z dzieckiem zbuntowanym ale widać jest jakiś plan jeszcze dla mnie, bo żyję
            dziwne to wszystko, straszne a z drugiej strony przejmujące i pozytywne, no można się pogubić naprawdę
            • izabellaz1 Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:25
              Nie czytaj. Taki poradnikowy psychologiczny bełkot tylko w depresję Cię wpędzi.
              I postaraj się nie chcieć za bardzo. To naprawdę zaczyna wszystko dobrze działać jak człowiek postara się wrzucić na luz. A na luz możesz sobie jeszcze pozwolić, bo jesteś młoda.
              Tylko skup się teraz na relaksacji i regeneracji/odbudowie organizmu. Znajdź dobrego specjalistę w tym zakresie i działaj. Jak ciało i dusza będą czuły się dobrze, to nic złego Ci się nie stanie.
              Przypatrz się odżywianiu zgodnemu z grupą krwi. Ja ostatnio jestem naprawdę pod wrażeniem. Suplementy są do tego też specjalne. Zawsze patrzyłam na to podejrzliwie, aż w końcu stan zdrowia zmusił mnie do próbowania różnych ścieżek i ta na razie mi bardzo odpowiada.
    • raohszana Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 19:53
      Znaczy co? Dzieciak się buntuje? Odwraca na pięcie i mówi, że ma gdzieś?
      A tam, nie przejmuj się, przejdzie mu - pewnie taki wiek.
      • raohszana Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 19:55
        No i ten, tak to jest, jak się odpisze nie czytając wszystkich odpowiedzi ^^'
        Wiesz, to nie jest tak, że nienarodzone dziecko coś wybiera albo nie wybiera.
        • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:08
          :) spoko
          wiesz, w sumie to właśnie zrobiłaś coś dla mnie dobrego
          bo od kilku godzin nie umiem przekierować myśli, a Ty mnie rozbawiłaś :) może Ci trochę głupio, albo jestes zakłopotona.. nie wiem jak to ująć ale poczułam się lżej o 100 kilo jak przeczytałam 2 wpis, naprawdę :)
          • raohszana Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:10
            No proszę, jak moje gapiostwo wyszło na dobre :)
            Cieszę się, że się ubawiłaś i rozluźniłaś nieco :)
            • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:18
              :)
          • miau_weglowy Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:14
            nie czytaj takich pokreconych bzdetow!!!! please!!! :)
            ze niby co, dzieci samobojstwa w macicy popelniaja??!! no prosze cie!
            jakas durna pseudo psycholog chce zaistniec i zarobic, ludzie lykaja wszystko, a szczegolnie w pokresie wrazliwym na jakis konkretny temat
            organizm pozbywa sie niektorych zarodkow z defektem, albo tez jest defekt w organizmie, ktory nie pozwala na donoszenie ciazy. koniec kropka
            usciski :)
            wracam do roboty, nudna, ale klient czeka ;)
            • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:22
              ale dlaczego akurat mój organizm musiał być trefny, skoro nawet takie menelki wieloletnie rodzą? na porodówce co 4 palaczka schodząca na faja przed porodem - na własne oczy widziałam codziennie az mi się rzygac chciało
              • raohszana Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:25
                vandikia napisała:

                > ale dlaczego akurat mój organizm musiał być trefny, skoro nawet takie menelki w
                > ieloletnie rodzą?
                *
                A tam, zaraz trefny! Poza tym menelki zwykle rodzą dzieci z pewnymi, niekoniecznie widocznymi, upośledzeniami i wieloma problemami.
                Przyczyny mogą być różne - nawet takowe, że to, niestety, zarodek był trefny i dlatego ciąża się nie utrzymała.
                • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:35
                  no skoro zapłodnione jajeczko nie przeszło, to wina organizmu, moja może, może wtedy paliłam albo piłam albo sie nie ruszałam.. zabraklo mikromilimetra by przeszło sobie dalej i rozwijało się w przyjaznej przestrzeni a nie w takiej, co je zabije
                  nie wiem jak to ugryźć serio, musiałabym chyba przebiec maraton, później wypić litr spirytusu i później spać przez tydzień non stop
                  żebym może cokolwiek pojęła
                  • raohszana Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:41
                    vandikia napisała:

                    > no skoro zapłodnione jajeczko nie przeszło, to wina organizmu, moja może, może
                    > wtedy paliłam albo piłam albo sie nie ruszałam.. zabraklo mikromilimetra by prz
                    > eszło sobie dalej i rozwijało się w przyjaznej przestrzeni a nie w takiej, co j
                    > e zabije
                    *
                    Vandzia, za przeproszeniem, ale pyerdolisz jak potłuczona. To nie jest takie proste - że to od tego i tego i wina Twoja i jakbyś zrobiła inaczej to byś nie poroniła. Zapłodnione jajeczko, zarodek, płód - czasem się roni, bo np. jest uszkodzne/y.

                    > nie wiem jak to ugryźć serio, musiałabym chyba przebiec maraton, później wypić
                    > litr spirytusu i później spać przez tydzień non stop
                    > żebym może cokolwiek pojęła
                    *
                    Ja, standardowo, proponuję racjonalizację [ dokładne zapoznanie się z mechanizmem, co może pomoże załapać, że tak musiało być i niczyja to wina ] albo całkowite odcięcie od tematu. Zdecydowanie opcja druga działa lepiej, ale co kto lubi.
                    • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:54
                      ale mój się nie poronił, a się zatrzymał i rozwijał dalej, tylko w miejscu, w którym nie miał szans na przeżycie
                      rozważałam odcięcie się ale do mnie rzeczy od których się odcinam wracają w najmniej oczekiwanych momentach
                      może jak dożyję 70tki i jak mnie coś pieprznie, to się odetnę, bo wtedy będzie szansa, że nie zdąży wrócić ;)
                      • raohszana Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:00
                        vandikia napisała:

                        > ale mój się nie poronił, a się zatrzymał i rozwijał dalej, tylko w miejscu, w k
                        > tórym nie miał szans na przeżycie
                        *
                        Ahm.

                        > rozważałam odcięcie się ale do mnie rzeczy od których się odcinam wracają w naj
                        > mniej oczekiwanych momentach
                        *
                        Tooo... może spróbuj usilnie? Bo na razie masz obsesję - co jest zrozumiałe, ale niszczy Ciebie. A przecież o to idzie, żebyś wydobrzała i miała dziecko.

                        > może jak dożyję 70tki i jak mnie coś pieprznie, to się odetnę, bo wtedy będzie
                        > szansa, że nie zdąży wrócić ;)
                        *
                        A tam, po 70 to zapomnisz :P
                        • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:10
                          wiem wiem.. na ogół sama sobie kibicuję i sobie otuchy dodaję ale piątki sa dla mnie jakieś ciężkie ostatnio, może przemęczenie organizmu po całotygodniowym wstawaniu skoro świt, a ostatnio nawet po nocy, bo o 6 rano ciemno jak w dupie u murzyna..
                          i brak fajek się nakłada, szczególnie w piątek gdy wracaliśmy z m. z pracy i był hajlajf i palenie papierosów w kuchni, albo o zgrozo podczas fajnego filmu w pokoju
                          i ten reportaż dzisiejszy o dzieciach brrrr
                          no generalnie nałożyło się i musiało pęc, lepiej w wirtualu niż w realu, bo tu się mogę nie zalogować przez X dni, a w realu się nie da :)
                          • raohszana Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:14
                            Same trudności, nie? Znam ten motyw - i wszystko na łeb się zwala, niby nic, ale jednak jakoś tak gorzej od tego.
                            Ty weź nie czytaj/oglądaj reportaży o dzieciach, co? :P
                            • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:32
                              trafiło się niechcący ale juz nie będę :]
                              • raohszana Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:36
                                No! I tego się trzymać!
                                Będzie jeszcze inaczej, zaręczam przykładem z życia wziętym :)
                                • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:45
                                  oby :)
                                  • miau_weglowy Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:55
                                    złe miejsce to też NIE Twoja wina
                                    pamiętaj :)
              • margie Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:34
                teraz to bredzisz. Dlaczego akurat ja, czemu mnie... A dlaczego umieraja na raka ludzie mlodzi? Czemu w wypadkach samochodowych gina dzieci?

                Znasz odpowiedz na takie pytania?

                Poronilas, bo widac miualas poronic i tyle. Juz pisalam- przyjmij to z pokora, oplacz i zyj dalej.

                Glowa do gory i nie pij juz wiecej, bo wg mnie wlasnie sie zaczyna typowa faza lekkiego wstawienia.
                • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:58
                  co Ty margie, piję gastrosan od pół godziny :)) miałam ochotę się upić ale flaki coś się buntują i wolę nie ryzykować, bo jutro mam gości
                  odpowiedzi nie znam, w głównym wydaniu wiadomości na tvp 1 był materiał o dzieciach chorych na nowotwór i chyba nikt nie wie czemu, po co, dlaczego i nawet niewiadomo jak się nad tym zastanawiać, że niewinne dzieci dosięga takie nieszczęście


                  ale zadawać pytania, to takie ludzkie
                  głowa już bardziej ku górze, dzięki :) ogólnie mimo jakiejś tam szkodliwości, to takei wypisanie publiczne mi chyba pomogło
              • ursz-ulka Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 22.10.11, 08:07
                Też tak się pytam. Dlaczego ja a inne nie?
                Wiesz co?
                Po prostu to jest loteria, to jest tylko loteria, my na to wpływu nie mamy. To siła wyższa, jeżeli dbałaś o siebie, to na pewno zrobiłaś wszsytko co mogłaś, a los zdecydował inaczej.
                Nie miałaś na to wpływu.
                Najczęściej to genetyka.
      • tanahoe Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:05
        Ciężko Ci ale może po prostu tak miało być. Wiesz kiedyś baby roniły naturalnie często były to płody w ten czy inny sposób uszkodzone. A teraz na siłę ratuje się wcześniaki, podtrzymuje ciąże. Co z tego, że malutki wcześniak jest uratowany jak jest sparaliżowanym, niewidomy. Córka kolegi przeleżała pół ciąży w szpitalu na podtrzymaniu jak wiadomo było, że dziecko będzie miało rozszczep kręgosłupa. Ja wiem, że może to niektórym wyda się straszne ale dla wielu rodziców takie coś musi być wielkim obciążeniem. Nie traktuj tego tak jakby dziecko Cię nie chciało. Po prostu nie była pora na nie. A jeszcze będziesz mamą na pewno. Trzeba wierzyć. Sama mam koleżankę, która starała się 7 lat o dziecko. W końcu podjęli z mężem decyzje o adopcji, powiedzieli wszystkim znajomym, że skończyli kursy i czekają na dziecko. W tej chwili mają 2 dorodne córy :) Tak, że głowa do góry wszystko jest w życiu możliwe :)
        • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:13
          dziękuję
          z niektórymi rzeczami tak bardzo ciężko się pogodzić
          i mimo wszystko kobiecie w takich sytuacjach jest chyba trudniej, dużo rozmawiamy z mężem ale jednak to ja rzygałam i ja czułam później przez wiele dni olbrzymi lęk
          bo ból fizyczny to pikuś w sumie, jestem bogatsza przynajmniej o to, że dla dziecka można dużo, nawet dla takiego 3miesięcznego nieudanego
    • six_a Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 19:59
      nie czytaj, vandzia, takich rzeczy. to jest jakieś porąbane myślenie i droga do płaczu z powodu każdego wylanego plemnika.
      • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:11
        no właśnie się waham strasznie
        ale księgarnie zajmujące się tylko literatura psychologiczną bardzo polecają
        "żeby się uporać ze stratą i zacząć od nowa"
        "żeby kolejnego dziecka nie obarczać cieniem poprzedniego"

        w ogóle siec to zło, czytam za dużo takich rzeczy, głupia ludzka ciekawość
    • wersja_robocza Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:00
      To chyba jeszcze za wcześnie, byś czytała takie coś. To jak lanie octu na niezagojone rany.
      Oszczędź siebie.
      • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:16
        chyba wolałabym, żeby zabolało tak maksymalnie i odpuściło
        • wersja_robocza Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:20
          Wiem. Cierpienia, bólu i żalu nie da się zaprogramować. Można tylko łagodzić. Albo rozdrapywać.
          • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:24
            można się jeszcze rozpłynąć i nie istnieć
            gdyby mnie 6 osób nie kochało, to bym się zabiła chyba ale mnie kochają, więc im generalnie tego nie zrobię
            zresztą kocham życie ale nie dziwię się już, że można je sobie w chwili kryzysu odebrać
        • lacido Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 22.10.11, 12:28
          wiesz. tylko nie masz gwarancji ze tak to będzie wyglądało, może zaboleć na maksa i tak zostać ;/ ja bym była ostrożna ;/
    • zamysleniee Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:03
      Zapewne ciężkie chwile czasem Cie dopadają. Ale to chyba normalne w takich sytuacjach. Jedni radzą sobie szybciej, inni wolniej. Poradzisz sobie ale zapewne to kwestia czasu. Nie wiem czy planujesz dziecko, ale zapewne uda Ci się doczekać chwili jak się ono narodzi. Nie będzie ono zamiennikiem, ale zajmie czas sobą na tyle, że nie zapomnisz ale zaczniesz żyć nową istotą.
      Wiem, że to ciężko sobie wytłumaczyć, ale często nic nie dzieje się bez przyczyny. Może odejście dziecka uchroniło i jego i Ciebie od tego co mogłoby się stać później. Głowa do góry, zapewne teraz ma uśmiech dla Ciebie z góry i nie chciałoby abyś się martwiła/dołowała.
      • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:17
        planuję, bardzo.
        no tak też nie pomyślałam, że może jakoś się mną opiekuje to dziecię
        kurde chyba czuję dodatkowe ciśnienie przed 1 listop. i stąd to wszystko. i przychodzi to samo i jakoś nie panuję nad tym.
        • zamysleniee Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:29
          maluch chce widzieć uśmiech na twarzy matki, z czasem przyszłe rodzeństwo. Pamiętaj i bądź twarda, bo dasz radę i dajesz. A 1 listopada to dziecka święto i pokażesz mu że dajesz radę :)
          • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 20:42
            ah kuwa zeby ciągle dawać radę, całe zycie, masakra
            a najlepsze jest to, że wcale złego życia nie mam, kocham je wręcz i uwazam, że mnie mimo wszystko oszczędza
            może faktycznie każdy dostaje tylko tyle od losu ile jest w stanie dźwignąć?
    • zetka50 Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:04
      może ja Ci coś napiszę:
      Kilka lat temu chciałam mieć drugie dziecię, staraliśmy sie ale nie wyszło, bardzo chcieliśmy.Nie leczyłam się bo pomyślałam jak nie to nie, może tak ma być. Teraz jestem przed 40 i już jest za późno, pogodziłam się z tym ale są momenty że jak popatrzę na ciężarną lub dzieciątko to mi smutno tak jak Tobie. Moja bratowa leczy sie już 4 rok, ostatnio nawet ją na badania zawiozłam ale ona może i oby ma szanse bo młoda jest.
      Nie wiem w jakim Ty wieku jesteś, myślę że jeszcze masz szansę, wiem że Ci ciężko a taką osobę jest trudno pocieszyć. Zyczę powodzenia i dzidziusia :)
      • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:11
        dzieki za słowo. skończyłam kilka dni temu 29 lat i czuję się już lekko przeterminowana, chociaż sama znam dziewczyny rodzące po 30 i po 40 nawet.
        • zetka50 Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:17
          Jesteś młodą kobietą, przed tobą szans masz wiele. Nie patrz do tyłu co było, tak zdarza sie nie tylko Tobie.Moja bratowa ma 28, na razie nie panikuje ale wiem że bardzo, bardzo chce. I może to błąd, ja też tak bardzo chciałam i dupa, a te co nie chcą mają już.
          • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:33
            a nad tym to się akurat też z koleżankami starającymi zastanawiamy
            że się chce i nie można, o co chodzi kurde? :)
            • izabellaz1 Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:34
              O to, żeby starać się bez napinki. Psychika naprawdę jest tutaj bardzo ważna :)
              • zetka50 Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:37
                chyba racja, znam taką kobietę że adoptowała dziecko bo nie mogła zajść, po roku urodziła swoje. I nawet film był taki ale nie pamiętam tytułu.
                • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:45
                  ale ja nie mogę bez napinki ze względów medycznych
                  mam się starać w dniach tych i tych, potem hormony w tych i tych, a potem szpital i krew w tym konkretnym dniu
                  to stresuje i nie da się nie myśleć po prostu
                  ale jak chcę być matką, to muszę trochę porobić za maszynkę seksu, bo mi lekarze mówią, że jak sie teraz nie zepnę, to koniec
                  więc naprawę u mie nie do końca sprawdza się to, że jestem jeszcze prawie młoda i mam się nie stresować
                  • zetka50 Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:52
                    po prostu musisz to olać, bedzie to bedzie, nie to nie. Moze tak ma być ? Na siłę nic się nie da zrobić. Wyluzuj, ciesz się miłoscią i seksem, a może nóż. Rozluźnij się bo jak spięta będziesz i cały czas o tym będziesz myślała to się może nie udać. Wiem że pomyślisz, rady daje a sama nie zaszła. Próbowałabym dalej ale ja juz za stara jestem, Ty masz szanse wielkie.
                  • izabellaz1 Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 22:00
                    Masz się nie stresować i kropka. Możesz robić te wszystkie zabiegi, możesz o nich pamiętać, ale nie podchodź do tego wszystkiego jak do rozżarzonych węgli. To ma Tobie pomóc.
                    Bądź maszynką seksową, bierz leki ale nie stresuj się.
                    Naprawdę znam dziewczynę, która zaszła po kilku latach, na lekach, po operacjach w jamie brzusznej, problemach z jajnikami itepe. Trzyma się dzielnie, już 7 miesiąc, pogodna, wesoła. O to chodzi. Rozpamiętywanie nic nie da. Trzeba się spiąć, pomyśleć, podziałać i iść do przodu. Piszę też z własnego doświadczenia choć problem inny.
    • kitek_maly Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:26
      > myśl, że moje dziecko mnie nie chciało i dlatego się zbuntowało jednak prześlad
      > uje, mniej lub bardziej podświadomie, może nie chciało takiej matki, albo nie w
      > tym momencie, powiedziało sobie "pierd..lę się nie rodzę" i ciach.

      Vandikia, na moje oko to są totalne bzdury...
      A księgarnia (nawet psychologiczna) jest po to, żeby zarabiać pieniądze a nie pomagać ludziom.

      Poza tym myślę, że bardziej racjonalne jest wytłumaczenie, które sama znasz....
      • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 21:36
        nie chcę wracać do tamtego wątku, po pierwsze bo był pisany w stanie szokowym
        po drugie dlatego, że to co najgorsze było dopiero przede mną jak się okazało
        po trzecie refleksja po stratach ludzkich przychodzi podobno po iluś miesiącach
      • my_favourite_axe Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 22.10.11, 01:12
        kitek zawsze wyniucha jakiś adekwatny stary wątek..
    • rozczochrany_jelonek Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 22:03
      takie poranienie się nie musi być wcale złe, może dobrze oczyścić umysł ;)
      • izabellaz1 Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 22:08
        No jasne...pociąć się zawsze można, byle się nie wykrwawić?
        Niech dziewczyna zostawi te "mądrości" tam gdzie ich miejsce, czyli w księgarni.
    • martishia7 Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 22:21
      Nie powiem Ci, że niektórzy mają gorzej, bo m niewypał nogę urywa, albo na raka umierają, bo nie o to chodzi. Ale spójrz też na to tak - jesteście parą, która w ogóle jest w stanie własnymi siłami począć. Wielu nawet tego komfortu nie ma. To nie wyrok, ani niczyja wina. Bezlitosna siła matki natury, nic poza tym.
    • stephanie.plum Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 21.10.11, 22:39
      do licha. do licha, do licha.
      ja jutro znowu sprawdzam, jak sytuacja, ale bez specjalnej nadziei.
      ostatnio emocje na tym tle mam zamrożone. nie czuję, nie myślę.
      twój wątek trochę je, hm, obudził.

      współczuję i przynajmniej częściowo - rozumiem.
    • qw994 Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 22.10.11, 07:44
      > myśl, że moje dziecko mnie nie chciało i dlatego się zbuntowało jednak prześlad
      > uje, mniej lub bardziej podświadomie, może nie chciało takiej matki, albo nie w
      > tym momencie, powiedziało sobie "pierd..lę się nie rodzę" i ciach.

      Jeśli w tej książce są takie teorie z dupy wzięte, to się nadaje na przemiał, a nie do czytania.

      Oho, przeczytałam cytat z książki: "Dziś, gdy stosunek naszego społeczeństwa do problemu śmierci dziecka przed jego naturalnymi narodzinami można śmiało nazwać dehumanizacją życia poczętego (...)".

      No to chyba wszystko jasne.
    • ursz-ulka Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 22.10.11, 08:00
      Przymierzam się do przeczytania.
    • ursz-ulka Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 22.10.11, 08:15
      Wandziu, przyczyn są tysiace. Tu masz dziewczyny, które w pewien sposób sobie tłumaczą takie sytuacje. BArdzo przyjemne forum, nikt nikogo nie szkaluje. Wejdź sobie czasem.

      forum.gazeta.pl/forum/f,11916,Poronienie.html
      • vandikia Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 22.10.11, 09:53
        dziękuję ale chyba nie potrzebuję :) tzn. wolę iść do przodu i nie rozpamiętywać
        czasami coś wierci od środka i trzeba dać upust emocjom, co się wczoraj stało
        lubię czytać i fora mnie wciągają ale staram się omijać tematykę chorobową czy wypadkową
        trzymaj się :)
    • berta-death Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 22.10.11, 08:32
      Ta książka to przecież jakiś chłam pokroju kobiety są z wenus, itp. Teraz każdy może wszystko opublikować a jak już wydawca to wyda to oczywiste, że będzie zachwalał księgę pod niebiosa. Trudno, żeby w zapowiedzi napisał, nie czytajcie tego, bo to nic nie warte wypociny.

      Poza tym poronienia czy ciąże pozamaciczne się zdarzają. I rządzą się najczęściej najzwyklejszym w świecie rachunkiem prawdopodobieństwa a z matematyką i liczbami nie ma co dyskutować ani żadnej filozofii do tego dopisywać. Chyba, że jest jakaś konkretna medyczna przyczyna takiego stanu rzeczy, ale wtedy to zamiast się dołować i kombinować ze zjawiskami paranormalnymi trzeba poszukać jakiegoś dobrego lekarza.
    • sid-sid Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 22.10.11, 12:21
      Coraz gorzej z Tobą.:/
      • sid-sid Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 22.10.11, 12:24
        Ale co do tematu - niedawno przeczytałam mądre zdanie, o dziwo na ematce. Że gdyby poronienie taktować w kategoriach "nie udała mi się ciąża", a nie "umarło mi dziecko", jak to od jakiegoś czasu jest w zwyczaju, to byłoby lepiej dla wszystkich, a szczególnie dla kobiety, która poroniła.
    • lacido Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 22.10.11, 12:33
      Takie sformułowanie tematu wydaje mi się nie na miejscu ;/ od razu pojawia się pytanie : co ze mną nie tak że "odwróciło się" nie jestem tego warta, coś ze mną nie tak, innym się udaje a mnie nie i inne takie tam - według mnie nie tedy droga.
      Nie można takiej sytuacji rozpatrywać pod tym kątem bo w takiej sytuacji jest to niezależne od człowieka i w większości wypadków niewytłumaczalne.

      Nie była w takiej sytuacji, nie wiem co powinnam powiedzieć.
    • asiablues Re: "o dziecku, które odwróciło się na pięcie" 16.11.11, 13:45
      Poronienie to natura a nie czyjas wina. Sama dobrze wiesz, ze Twoje dziecko niczego takiego nie powiedziało. Gdyby taka opcja była mozliwa, to wiele dzieci np w głodujacej Afryce czy rodzinach patologicznych, nie przychodziłoby na siwat.
      ksiązki nie czytałam ale z tego co wiem, to pozycja ta pomaga uporac sie z przjsciami po poronieniu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja