anelito
29.10.11, 10:45
Dziewczyny czy mężczyzna przy którym można się czuć kobietą to naprawdę taka rzadkość?
Wczorajszy przykład:
facet, znajomy od kilku miesięcy, iskrzy cały czas
oboje po 30, pracujemy w jednej korporacji, duże miasto, szybkie tempo, niezła kasa
kolacja na którą mnie zaprosił i:
-zamówił za mnie, nawet nie miałam możliwosci wyboru
-rozmowa interesująca, troche flirt, różne tematy, bardzo ok
-zamieszanie przy płaceniu, chciałam zapłacić za siebie, nie pozwolił ale w bardzo nieelegancki sposób
-jego taksówka przyjechała wcześniej, nie odstąpił mi jej, tylko wsiadł ze słowami,że moja już jedzie i zaraz będzie
I....zostawił mnie samą w nocy, na ulicy...
koszmar, w poniedziałek znowu się zobaczymy w pracy
najgorsze, że ja się w nim powoli zakochiwałam, potrafił być taki czarujący..
Dziewczyny, a może ja przesadzam. Może to jest normalne w sytuacjach: kolega, koleżanka?