Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczyzn

29.10.11, 11:42
Czytam kolejne watki typu: dlaczego nie dzwoni, choć było tak miło, czy mam jeszcze szanse na seks itp. i nasuwa mi się pytanie: dlaczego tak niewiele kobiet stosuje "męskie strategie". Dlaczego:
- nie potraktujecie pierwszej randki jak castingu?
- albo okazji do dobrej zabawy, seksu i niczego więcej?
- podajecie swój numer telefonu, zamiast pomylić jedną cyfrę?
- nie potraficie z lekka olać faceta, tak by nie czuł się zbyt pewnie?
- okazujecie, jak bardzo wam zależy na dalszym kontakcie?
- stroicie się jak na bal w pałacu?
Wbrew pozorom powyższe jest receptą ( nie jedyną oczywiście ) na to, by facet zainteresowany zainteresował się jeszcze bardziej.
A stwierdzenie "nie szukam związku" może zdziałać cuda.
Jeśli nie chcecie, nie wierzcie ;-))
    • liza_s Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 11:47
      Czy to promocja książki o zołzach?
      • chienne_mechante_1 Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 11:58
        > Czy to promocja książki o zołzach
        Sądzisz, ze dlatego? Żeby nie być zołzami?
        Nie, to nie promocja, lecz zdziwienie - skoro recepta jest taka prosta, dlaczego tak trudno ją zastosować.

        • ikcort Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 12:07
          > Nie, to nie promocja, lecz zdziwienie - skoro recepta jest taka prosta, dlaczego
          > tak trudno ją zastosować.

          Bo albo się jest takim człowiekiem, albo nie, płeć zresztą ma tu niewiele do rzeczy. Nie można udawać kogoś, kim się nie jest, a w każdym razie jest to niezwykle trudne i kończy się z reguły źle. Czy to jasne?
          • chienne_mechante_1 Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 12:11
            > Bo albo się jest takim człowiekiem, albo nie, płeć zresztą ma tu niewiele do rz
            > eczy. Nie można udawać kogoś, kim się nie jest, a w każdym razie jest to niezwy
            > kle trudne i kończy się z reguły źle. Czy to jasne?

            Nie:-) Technik i zachowań można się nauczyć. A nawet trzeba, jeśli nasz styl komunikacji i wizerunek przynosi nam szkody.
            • ikcort Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 12:17
              > Nie:-) Technik i zachowań można się nauczyć. A nawet trzeba, jeśli nasz styl
              > komunikacji i wizerunek przynosi nam szkody.

              Trzecia prawda Tischnera. :)
              • chienne_mechante_1 Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 12:42
                Toś mnie zażył. Myślałam, że to moje własne ;-((
                • ikcort Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 12:44
                  > Toś mnie zażył. Myślałam, że to moje własne ;-((

                  Powiedzenia "trzecia prawda Tischnera", "trzecia prawda wg Tischnera", "trzecia prawda tischnerowska" i tak dalej? Obawiam się, że nie. :)
                  • chienne_mechante_1 Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 12:49
                    Rozumiem, ze jestem blondynką...
        • liza_s Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 14:14
          Sądzę, że wynika to z utrwalonych w naszej kulturze genderowych stereotypów. Na określenie kobiety, która oczekuje "dobrej zabawy, seksu i niczego więcej" masy (płci obojga) wypracowały niemało obraźliwych epitetów. Na szczęście podejście ludzi do kwestii seksualności i związków i u nas ulega liberalizacji, co mnie osobiście niezmiernie cieszy. Natomiast nie bardzo podoba mi się określanie powyższych strategii mianem "męskich" (powielanie stereotypów) oraz próba narzucenia ich jako uniwersalnej drogi do sukcesu. Nie rozumiem na przykład, dlaczego miałabym podać facetowi fałszywy numer telefonu, jeśli naprawdę zależy mi na kontynuowaniu znajomości albo wystroić się na randkę w workowate spodnie i dziurawe buty tylko po to, by zamanifestować swoją rzekomą obojętność. Z osaczania facetów już dawno wyrosłam, ale chyba nigdy nie polubię fałszu, gierek i obmyślania strategii. Po prostu jestem sobą, a jak komuś to nie pasuje, to się nie narzucam.
          • chienne_mechante_1 Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 14:24
            > Na
            > określenie kobiety, która oczekuje "dobrej zabawy, seksu i niczego więcej" mas
            > y (płci obojga) wypracowały niemało obraźliwych epitetów.
            Czy wszystkie musimy się tym martwić?

            > Natomiast nie bardzo podoba mi się określanie po
            > wyższych strategii mianem "męskich" (powielanie stereotypów) oraz próba narzuce
            > nia ich jako uniwersalnej drogi do sukcesu.
            Nie jest uniwersalna ani jedyna. Określam ja jako "męska" bo mężczyźni ja stosują od dawna z dobrym skutkiem. Kobiety rzadko i opornie.

            > dlaczego miałabym podać facetowi fałszywy numer telefonu, jeśli naprawdę zależy mi na ko
            > ntynuowaniu znajomości albo wystroić się na randkę w workowate spodnie i dziura
            > we buty tylko po to, by zamanifestować swoją rzekomą obojętność.
            Nie "fałszywy", lecz po prostu się pomylić. Choćby po to, by nie czekać, ze zadzwoni. Zwykle ma dość danych, by mnie odnaleźć inna drogą. Kiedy chcę kogoś odnaleźć, zawsze mi się udaje.
            Ani workowate spodnie, ani dziurawe buty. Raczej normalny, bezpretensjonalny strój bez tony tapety i dwóch ton biżuterii.

            > Po prostu jestem sobą, a jak komuś to nie pasuje, to się nie narz
            > ucam.
            Masz prawo. Rozmawiamy o kobietach, które są SOBĄ i nie są z tym szczęśliwe, bo nie potrafią, będąc sobą, osiągnąć celu = faceta.
            • liza_s Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 14:35
              chienne_mechante_1 napisała:

              > Czy wszystkie musimy się tym martwić?
              Absolutnie nie, ja akurat mam to w głębokim poważaniu. Próbowałam tylko postawić diagnozę :)

              > Nie "fałszywy", lecz po prostu się pomylić. Choćby po to, by nie czekać, ze zad
              > zwoni. Zwykle ma dość danych, by mnie odnaleźć inna drogą. Kiedy chcę kogoś odn
              > aleźć, zawsze mi się udaje.
              To jest jakaś różnica między kłamstwem a "celową pomyłką"? Dla mnie zachowanie jest śmieszne i dziecinne. Jak oboje chcemy się spotkać, to niby po co sobie to utrudniać? A jak nie jestem zainteresowana, to zwyczajnie nie podaję telefonu i się żegnam. Proste.

              > Rozmawiamy o kobietach, które są SOBĄ i nie są z tym szczęśliwe, bo
              > nie potrafią, będąc sobą, osiągnąć celu = faceta.
              Oby ten facet nie był dla nikogo jedynym celem. I to jest moim zdaniem klucz do zachowania odpowiedniego dystansu.
              • chienne_mechante_1 Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 14:41
                > Oby ten facet nie był dla nikogo jedynym celem. I to jest moim zdaniem klucz do
                > zachowania odpowiedniego dystansu.
                Podpisuję się pod tym :-)
    • raohszana Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 12:46
      Booo... baby som gópje? ;)
      • chienne_mechante_1 Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 12:51
        Wszystkie? Nieee...
        • raohszana Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 12:54
          Ano wszystkie - bo mają odmóżdżający zestaw hormonów. Facety też som gópje, bo mają odmóżdżający zestaw hormonów - tylko innych i w nieco inny sposób odmóżdżeni.
          Poza tym kobiety zbyt często wychowuje się w kulcie chłopa. No i presja społeczna na posiadanie chłopa - bo trzeba i już, bo jak to tak?
          • chienne_mechante_1 Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 13:01
            Ale w pracy nauczyły się stosować męskie strategie i to coraz bardziej skutecznie. Dlaczego nie w relacjach z facetami, skoro dla większości z nas są one ważniejsze niż praca?
            A skoro jest presja na posiadanie chłopa - to może należałoby się za to zabrać mądrze, a nie na oślep i desperacko?
            Ilekroć facetowi dawałam do zrozumienia, ze nie interesuje mnie związek z nim, a tym bardziej małżeństwo - nie odpuszczał. W 2 przypadkach aż do ślubu.
            • raohszana Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 13:12
              chienne_mechante_1 napisała:

              > Ale w pracy nauczyły się stosować męskie strategie i to coraz bardziej skuteczn
              > ie. Dlaczego nie w relacjach z facetami, skoro dla większości z nas są one waż
              > niejsze niż praca?
              *
              Bo praca to inna sfera. Praca Ci dzieciaka nie zrobi, aye?

              > A skoro jest presja na posiadanie chłopa - to może należałoby się za to zabrać
              > mądrze, a nie na oślep i desperacko?
              *
              Może, ale do tego trzeba racjonalnego podejścia, a takowego do chłopów nie mają. Dlaczego? Bo nawet giełdę przewidzisz, a drugiego, nieznanego jeszcze; człowieka wcale nie.

              > Ilekroć facetowi dawałam do zrozumienia, ze nie interesuje mnie związek z nim,
              > a tym bardziej małżeństwo - nie odpuszczał. W 2 przypadkach aż do ślubu.
              *
              Bo nie czuł presji. Bo to ON chciał, a nie Ty go napadałaś. Facety som proste jak konstrukcja cepa :)
              • chienne_mechante_1 Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 13:16
                > Bo nie czuł presji. Bo to ON chciał, a nie Ty go napadałaś. Facety som proste j
                > ak konstrukcja cepa :)
                I o to chodzi.
                Ale wiesz co? ja tez traciłam zainteresowanie facetem, który już na pierwszej randce był "ugotowany". To było zbyt łatwe i przewidywalne. Facet ma być wyzwaniem, kobieta też. Wtedy nie jest nudno.
                • raohszana Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 13:19
                  chienne_mechante_1 napisała:

                  > I o to chodzi.
                  > Ale wiesz co? ja tez traciłam zainteresowanie facetem, który już na pierwszej r
                  > andce był "ugotowany". To było zbyt łatwe i przewidywalne. Facet ma być wyzwani
                  > em, kobieta też. Wtedy nie jest nudno.
                  *
                  Bo chcieć chłopa, a chcieć relacji - to dwie różne rzeczy. Panie się częściej skupiają na posiadaniu chłopa i swoim jego i związku wyobrażeniu. Facet jest częściej zbyt leniwy. Za to jak się już napali to bywa gorszy jak baba :)
                  • kora3 No, ok, ale skoro taka kobieta 29.10.11, 13:24
                    raz, drugio, trzeci piąty i dziesiąty WIDZI, ze jej strategia jest do bani, bo przynosi efekt odwrotny do oczekiwanego, a jej same rozczarowania, to dlaczego u licha nie zmienia tejże?

                    OK, rozumi3em, ze moze zamroczyć totalnie zakochaną osobę, ale w miłosci po pierwszej randce jakoś nie wierzę:) Skoro zamracza za kazdym razem i ktoś się nie uczy na swoich błedach, to jak to wyjaśnić?
                    • raohszana Re: No, ok, ale skoro taka kobieta 29.10.11, 14:04
                      kora3 napisała:

                      > raz, drugio, trzeci piąty i dziesiąty WIDZI, ze jej strategia jest do bani, bo
                      > przynosi efekt odwrotny do oczekiwanego, a jej same rozczarowania, to dlaczego
                      > u licha nie zmienia tejże?
                      *
                      Albowiem to facety są złe, niedojrzałe i okropne, nie?

                      > OK, rozumi3em, ze moze zamroczyć totalnie zakochaną osobę, ale w miłosci po pie
                      > rwszej randce jakoś nie wierzę:) Skoro zamracza za kazdym razem i ktoś się nie
                      > uczy na swoich błedach, to jak to wyjaśnić?
                      *
                      To nie kwestia zauroczeń, ale zaślepienia pragnieniami i spaczonej wizji rzeczywistości. Ona ocenia to, co się dzieje, zupełnie inaczej niż trzeba.
                    • princess_yo_yo Re: No, ok, ale skoro taka kobieta 29.10.11, 14:07
                      ale to bardzo ludzkie, lepiej szukac winy w otoczeniu niz w sobie, tak samo jest z praca, kolezenstwem itd
          • kora3 Myslisz Raoh, ze to takie proste? 29.10.11, 13:11
            miałoby być? Serio pytam ...O tym kulcie chłopa, to chyba przesadatroszkę :) z prtesją społeczną na "manie" takowego - hmmm no tu nie wykluczam,z e mogą być srodowiska, gdzie singlową kobiete traktuje się jakoś gorzej, ale dla odmiany w swoim zauwazam, że to niektóre same kobiety włąsnie uwazają się gorsze bo są w danym momencie siglowe i wmawiają otoczeniu, ze to ono za gorsze je ma.

            A propos natomiast tych rojen zaraz po poznaniu kogoś i uprzejmosciach top naprawde trudno mi sobie je jakoś logicznie wytłumaczyć. Obserwowane w latach szkoły i studiów takie zjawisko przypisywałam temu, że moze takie bdziewczyny nie mają zbyt wielkiego doswiadczenia z chłopakami, w sensie koledzy z klasy, roku, podwórka. Wiec kazdego chłopaka, któty zachowuje się wobec nich z atencją postrzegają jako nimi zainteresowanego. To mi się trzymało kupy, ale przestało:) Bo widze takie kobitki już dawno po studiach, pracujące, obracające sie w towarzystwie mieszanym. No trudno tu argumentować, ze po prostu nie wiedza, iż facet moze kobiete po prostu lubić, traktować jak miłą kolezanke, lubić z nią pogadać i tyle.


            Ostatnio zabiła mnie :) taka kolezanka. Własnie uwazająca sie za gorszą i traktowaną jako gorsza, bo nie ma faceta. Byłyśmy razem na kawie i dosiadł się do nas mój kolega. Normalnie rozmawialiśmy. Potem sobie poszedł, naprawde NIC w jego zachowaniu nadzwyczajnego ani wobec mnie, ani wobec kolezanki nie zauwazyłam. Zachowywał się dokłądnie, jak zawsze. Kolezanka zaczeła mnie wypytywać, czy zauwazyłam, ze ona mu się spodobała. Ostudziłam jej zapał - nie, nie zauwazyłam, poza tym gosc jest zakochany w swej żonie, którą dobrze znam. Dziewczyna lat 37 za objaw zainteresowania sobą wzieła MIŁĄ wymiane zdań, kurtuazyjne pytania, zwyczajne uprzejmości. To dziwne...
            • raohszana Re: Myslisz Raoh, ze to takie proste? 29.10.11, 13:15
              kora3 napisała:

              > miałoby być?
              *
              Yep. Świat jest diabelnie prosty, tylko ludzie na siłę wszystko komplikują.

              Serio pytam ...O tym kulcie chłopa, to chyba przesadatroszkę :)
              *
              Nope. Przy czym nie opieram się tylko na jednym środowisku.

              z
              > prtesją społeczną na "manie" takowego - hmmm no tu nie wykluczam,z e mogą być s
              > rodowiska, gdzie singlową kobiete traktuje się jakoś gorzej, ale dla odmiany w
              > swoim zauwazam, że to niektóre same kobiety włąsnie uwazają się gorsze bo są w
              > danym momencie siglowe i wmawiają otoczeniu, ze to ono za gorsze je ma.
              *
              Czyli, jak mówię - to kobiety mają problem, a z jakiego powodu? No, skądś wyniosły manię chłopa i konieczność udowodnienia, że na pewno to, że nie mają chłopa; cosik znaczy dla reszty. Nakręcają paranoję dalej.

              > A propos natomiast tych rojen zaraz po poznaniu kogoś i uprzejmosciach top napr
              > awde trudno mi sobie je jakoś logicznie wytłumaczyć. Obserwowane w latach szkoł
              > y i studiów takie zjawisko przypisywałam temu, że moze takie bdziewczyny nie ma
              > ją zbyt wielkiego doswiadczenia z chłopakami, w sensie koledzy z klasy, roku, p
              > odwórka. Wiec kazdego chłopaka, któty zachowuje się wobec nich z atencją postrz
              > egają jako nimi zainteresowanego. To mi się trzymało kupy, ale przestało:) Bo w
              > idze takie kobitki już dawno po studiach, pracujące, obracające sie w towarzyst
              > wie mieszanym. No trudno tu argumentować, ze po prostu nie wiedza, iż facet moz
              > e kobiete po prostu lubić, traktować jak miłą kolezanke, lubić z nią pogadać i
              > tyle.
              *
              Dlatego też wyżej prof. Rao wyjaśnia, taaak? ;)

              > Ostatnio zabiła mnie :) taka kolezanka. Własnie uwazająca sie za gorszą i trakt
              > owaną jako gorsza, bo nie ma faceta. Byłyśmy razem na kawie i dosiadł się do na
              > s mój kolega. Normalnie rozmawialiśmy. Potem sobie poszedł, naprawde NIC w jego
              > zachowaniu nadzwyczajnego ani wobec mnie, ani wobec kolezanki nie zauwazyłam.
              > Zachowywał się dokłądnie, jak zawsze. Kolezanka zaczeła mnie wypytywać, czy zau
              > wazyłam, ze ona mu się spodobała. Ostudziłam jej zapał - nie, nie zauwazyłam, p
              > oza tym gosc jest zakochany w swej żonie, którą dobrze znam. Dziewczyna lat 37
              > za objaw zainteresowania sobą wzieła MIŁĄ wymiane zdań, kurtuazyjne pytania, zw
              > yczajne uprzejmości. To dziwne...
              *
              To zwyczajne doszukiwanie się we wszystkim znaków. Jak się czegoś bardzo, ale to bardzo chce to już umysł się wyłącza i leci ślepo za wyobrażeniami.
              • kora3 Re: Myslisz Raoh, ze to takie proste? 29.10.11, 13:20
                wnioski prof. Rao nie są zapewne bezpodstawne ....:)
                • raohszana Re: Myslisz Raoh, ze to takie proste? 29.10.11, 13:21
                  Prof. Rao robi regularne badania na próbie reprezentatywnej, a ponadto podsłuchuje ludzi i czyta foruma i w ogóle. To i wnioski ma, a co! ;)
                  Szkoda, że kobiety same sobie szkodzą, nie?
                  • kora3 Re: Myslisz Raoh, ze to takie proste? 29.10.11, 13:31
                    no ... ale niestety nie przetłumaczysz raczej takiej osobie, ze działą na własną szkodę. Znam jedną taką kobitke, fajna, niegłupia, ładna. Jak siedzi z babkami samymi jest naprawde urocza, ale jak się pojawi jakiś facet w jej typie, to sama z góry skazuje ewentualne jego zainteresowanie nią, na pójscie sobie precz:(
                    Zachowuje się straszbie nienaturalnie, popisuje, dominuje, gada tylko o sobie, zamienia sie w głowną "organizatorkę" itd. W efekcie nawqet zainteresowani nią faceci zwijają zagle. Wiem, bo ostatnio na jej temat powiedział mi to znajomy "Fajna ta twoja kolezanka, ale ja bym z taką kobietą nie wytrzymał nawet pół dnia" - a ona na serio jest przecież fajna, interesująca, tylko zachowuje sie dziwacznie, jak sie jej jakiś facet spodoba . Mówiłam jej to pare razy - zeby trochę odpuściła, ale ona twierdzi, ze zachowuje się tak samo zawsze i nie wie o co mi chodzi. Syzyfowa praca:(
                    • raohszana Re: Myslisz Raoh, ze to takie proste? 29.10.11, 14:05
                      Się zgodzę - nie przetłumaczysz za Chiny ludowe. Poza tym syndrom "to ja zrobię facetowi dobrze na siłę". Mam parę kuleżanków, które są tak zaślepione tym, żeby tylko facetowi było dobrze i chciał z nią być, że zapominają o sobie i swojej roli w tym wszystkim. Bo najpierwszy jest facet.
                      • kora3 Re: Myslisz Raoh, ze to takie proste? 29.10.11, 14:11
                        a potem sie taka dziwi, że facet mysli tylko o sobie. A o kim ma myslec, skoro sama go uczy, ze on bozek, cielec złoty i obraz swiety?:)
                        • raohszana Re: Myslisz Raoh, ze to takie proste? 29.10.11, 14:13
                          I tak to się wszystko kręci :)
                          A jak tłumaczysz i powtarzasz, to jedyne co słychać to "bo ja tak nie umiem/ja nie chcę grać/ja nie jestem taka". Zupełnie nie trafia przekaz ideologiczny.
                          • kora3 BA , bywa gorzej :) 29.10.11, 14:24
                            jena moja znajoma skomentowała (nie do mnie) zasłyszaną rozmowe tel. moją z moim facetem. Było to na poczatku naszej znajomosci jakoś. Zadzwonił, ja odebrałam i powiedziałam coś w rodzaju "O czesć. Nie, dzięki, ale dziś nie dam radyjusię umówiłam z kolezankami" no w kazdym razie coą w ten deseń. Potem znajoma komentowała, żeja wagadoceniam tego, ze gośc mnie chce (a co tu doceniać, czy to jeden?:)). Ona to całkiem na serio ględziła, ale to babina, która swemu wybrańcowi buty czysci (sama to mówi) - wcale niebrzydka dziewczyna, pracująca.
                            Kiedy się rozstałam z moim poprzednim facetem ubolewała nade mną :), ze spotkało mnie takie nieszczescie, bo mam już(!!!) 35 lat, wiec zostane sama :)

                            Uwaza się za nowoczesną i wyzwoloną, a w zascianku siedzi ze hej :) No i ma takie wstawki, że potrafi powiedzieć "Gdyby mnie mój X zostawił, chybabym się zabiła! Sama w tym wieku (ma obecnie coś ze 34 lata), koszmar"
                            • raohszana Re: BA , bywa gorzej :) 29.10.11, 14:31
                              A bo to jest słynne "ja nie umiem być sama" i potrzeba posiadania kogoś, kto wyznaczy kierunek życia. Coś jak horyzont, bez którego człowiek głupieje ;)
                              • kora3 Re: BA , bywa gorzej :) 29.10.11, 14:33
                                no, ale skąd załozenie, ze jesli się nie bedzie z tym konkretnym facetem, to bedzie sie samą?:)
                                • raohszana Re: BA , bywa gorzej :) 29.10.11, 14:37
                                  Nie mam pojęcia. Twierdzą, że jak nie ten, to już nie znajdą takiegooo zarypistego faceta i w ogóle nikt się nimi nie zainteresuje i łojesu :)
                                  • kora3 Re: BA , bywa gorzej :) 29.10.11, 14:41
                                    no to fucktycznie, łojesu
                                    • raohszana Re: BA , bywa gorzej :) 29.10.11, 14:44
                                      Same sobie bat na rzyć kręcą :)
                                      • kora3 Re: BA , bywa gorzej :) 29.10.11, 14:55
                                        genau , dobrze godosz dzioucha :)
                                        • raohszana Re: BA , bywa gorzej :) 29.10.11, 14:55
                                          To mi polej na to konto ;)
                                          • kora3 Re: BA , bywa gorzej :) 29.10.11, 14:57
                                            mosz sznapsa :) nojlepszego :)
                              • chienne_mechante_1 Re: BA , bywa gorzej :) 29.10.11, 14:35
                                Tak sobie myślę, ze gdyby zamiast "ja nie umiem być sama" mówiły sobie "nie chcę być sama i postaram się temu zaradzić" to już byłby jakiś postęp - przejścia z kategorii ofiary/ petentki do kategorii podmiotu własnego życia; -))
                                • raohszana Re: BA , bywa gorzej :) 29.10.11, 14:43
                                  Piękny postulat, ale to wymagałoby zmiany postrzegania relacji, siebie i świata :)
                                  No i sformułowanie "nie chcę być sama" dalej jest zdradliwe - bo zawiera tylko elemnt bycia z kimś, a nie posiadanie satysfakcjonującej relacji.
                                  • chienne_mechante_1 Re: BA , bywa gorzej :) 29.10.11, 14:46
                                    Ale to jakiś krok naprzód, prawda?" Nie jest już bezradną niunią,lecz znam swoje potrzeby.
                                    • raohszana Re: BA , bywa gorzej :) 29.10.11, 14:49
                                      Nie bardzo. Dalej jest trudne i problemogenne słówko "sama". Człowiek rodzi się sam, żyje sam i umiera sam.
                                      Natomiast może mieć bardzo satysfakcjonujące, ciekawe i pełne uczuć relacje - tylko trzeba pamiętać, że nadal są to dwie jednostki odrębne. A panie często traktują parę jako jeden twór.
    • kora3 MAsz absolutną rację :) 29.10.11, 12:56
      mnie też zawsze rozwalało u kobitek coś takiego, jak rojenie sobie zaraz wielkiej miłosci po paru randkach, albo komplementach, snucie planów i powiedzmy sobie to wprost - osaczanie faceta.

      jakoś nie umiem tego pojąc - no poznaje się przecież ludzi, także zwyczajnych kolegów. Po co zaraz sobie dospiewywać coś, czego nie ma, albo i jest, ale w fazie flirtu, poznawania się. Nic facetów tak nie odstrasza, jak zdeterminowana i osaczająca dziewczyna.

      Moze i dla kogoś jestrem zołzą:) ale problemów, jak tu są opisywane nie miewam:)
      • chienne_mechante_1 Re: MAsz absolutną rację :) 29.10.11, 13:03
        > Moze i dla kogoś jestrem zołzą:) ale problemów, jak tu są opisywane nie miewam:
        > )
        Właśnie:-) Ja miałam je w liceum, potem się skończyły.
        • kora3 Re: MAsz absolutną rację :) 29.10.11, 13:13
          Ja w klasie miałam samych kolegów, w grupie na pierwszych studiach - też. Moze dlatego jestem zołzą z załozenia :) A raczej nornalną kobietya, która umie do diaska rozpoznać, kiedy facet na nią leci, a kiedy jest zwyczajnie miły - zawsze mi się to wydawało OCZYWISTE
          • chienne_mechante_1 Re: MAsz absolutną rację :) 29.10.11, 13:20
            I jak leci, to go nie zniechęci ani tekst "nie chcę się wiązać", ani "pomylony" numer telefonu, ani nawet to, ze jesteś z kimś związana.
            • kora3 Re: MAsz absolutną rację :) 29.10.11, 13:26
              niektórych kolesi nie zniechjeca nawet powiedziane wprost "nie jestem w moim typie" , albo bardziej dosadnie:)
              • chienne_mechante_1 Re: MAsz absolutną rację :) 29.10.11, 13:35
                > niektórych kolesi nie zniechjeca nawet powiedziane wprost "nie jestem w moim t
                > ypie" , albo bardziej dosadnie:)
                Aha - mojego 1 męża;-) Faktycznie nie był.
    • akle2 Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 13:20
      chienne_mechante_1 napisała:

      > - albo okazji do dobrej zabawy, seksu i niczego więcej?
      >

      Może dlatego, że kobieta nie chce być niczyją zabawką. Co do reszty się zgadzam.
      • raohszana Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 13:22
        Ale chwila - sam seks, bez zobowiązań, nie oznacza, że to kobieta jest zabawką. Albo, że mężczyzna. Ot, wygodny układ.
      • chienne_mechante_1 Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 13:25
        > Może dlatego, że kobieta nie chce być niczyją zabawką
        Mężczyzna chce? Dobra zabawa może tez oznaczać dobra zabawę dla obojga.
        Czy kobieta powinna być bierna i pozwolić mężczyźnie rozdawać role?
      • kora3 Chwila, chwila :) 29.10.11, 13:33
        a jak idzie na pierwszej rancde do łozka, to mysli, ze facet ją już kocha i jutro sie oswiadczy? No proszę Cię :)
        • chienne_mechante_1 Re: Chwila, chwila :) 29.10.11, 13:38
          Znam kilka małżeństw (długoletnich) które tak startowały... Ale to nie reguła ;-))
          • kora3 Ale nie o to :) 29.10.11, 13:43

            biega, ze to źle, czy dobrze - tylko o te zabawkę, co to ktoś napisał, ze kobieta nie chce nią być. :)

            Żadna rozsądna kobieta nie zakłada, że jak pójdzie do łozka, to zaraz gosc się zakocha i oswiadczy :) jesli zatem idzie na piewrwszej randce, to dla seksu i tyle. I wolno jej:) Ale taka z mózgiem nie zaczyna już planować zaraz potem przyjecia weselnego, bo "ona nie chce być zabawką" - rozumiesz...
            • chienne_mechante_1 Re: Ale nie o to :) 29.10.11, 13:49
              Wiem, ze nie o to, to tylko dygresja. Seks na 1 randce (albo 2, 3) nie wynikający z desperacji, lecz ochoty na zabawę niczego nie zmienia. Pod warunkiem, ze nie zaczyna się zaraz potem gadać o dzieciach i ślubie. Ale i tu znam 1 wyjątek... najważniejsze to, jak tu już powiedziano, nie osaczać.
              Dotyczy płci obojga.
              • kora3 Re: Ale nie o to :) 29.10.11, 13:56
                no jasne, pełna zgoda.
    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 14:06
      Bo to nie takie proste z tą nauką oraz też nie ma co generalizować bo są mężczyźni, którzy tych umiejętności nie posiadają i kobiety, które to potrafią.
      A stwierdzenia, że się nie szuka związku to kiedy ma działać? Jak się szuka ale się kłamie? Bo to nie chodzi o to, żeby grać tylko o to, żeby być sobą.
      • chienne_mechante_1 Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 14:29
        >Bo to nie chodzi o to, żeby grać tylko o to, żeby być sobą.
        Myślę, ze chodzi o skuteczność. O działanie w kategoriach celu.
        W tym przypadku u wielu osób bycie sobą się nie sprawdza.

        A poza tym co to niby znaczy? Człowiek się zmienia, dojrzewa, uczy sie na błędach. Czy nadopiekuńcza, współuzależniona żona alkoholika ma cale życie pozostać TĄ sobą? Czy kobieta skłonna do bezmyślnych zadurzeń nie może sie zmienić? Sorry, ale to "bycie sobą" wygląda mi na jakieś zaklęcie.
        • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 14:34
          chienne_mechante_1 napisała:

          > >Bo to nie chodzi o to, żeby grać tylko o to, żeby być sobą.
          > Myślę, ze chodzi o skuteczność. O działanie w kategoriach celu.
          > W tym przypadku u wielu osób bycie sobą się nie sprawdza.

          Ale skuteczność w czym? Złapać faceta grając kogoś innego tylko po to, żeby go mieć? Jeśli to jest celem to tak ale jesli ktoś ma cel-stworzyć szczęśliwą i zdrową relację to już nie bardzo.

          > A poza tym co to niby znaczy? Człowiek się zmienia, dojrzewa, uczy sie na błęda
          > ch. Czy nadopiekuńcza, współuzależniona żona alkoholika ma cale życie pozostać
          > TĄ sobą? Czy kobieta skłonna do bezmyślnych zadurzeń nie może sie zmienić? Sorr
          > y, ale to "bycie sobą" wygląda mi na jakieś zaklęcie.

          No właśnie o tym mówię. Lepiej popracować nad przyczynami swojego zachowania (czyli na przykład tym, że ma się mega parcie na związek i faceta) niż coś udawać i grać bo to się może udać na chwilę a poza tym nie da prawdziwego zadowolenia.
          • kora3 Ale nie chodzi o gre 29.10.11, 14:39
            tak, ja przynajmniej to widzę. Chodzi o to, żeby racjonal;nie oceniać rzeczywistosc oraz nie odkrywać się zaraz ze wszystkim w stylu miałam trudne dzieciństwo, poprzedni nchłopak mnie rzucił dla ładniejszej, a teraz rozpaczliwie szukam zwiazku. :)
            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Ale nie chodzi o gre 29.10.11, 14:47
              kora3 napisała:

              > tak, ja przynajmniej to widzę. Chodzi o to, żeby racjonal;nie oceniać rzeczywis
              > tosc oraz nie odkrywać się zaraz ze wszystkim w stylu miałam trudne dzieciństwo
              > , poprzedni nchłopak mnie rzucił dla ładniejszej, a teraz rozpaczliwie szukam z
              > wiazku. :)

              Zgadzam się a reszta wyjaśnień tutaj:
              forum.gazeta.pl/forum/w,16,130208834,130212614,Re_Dlaczego_kobiety_nie_chca_uczyc_sie_od_mezczy.html
          • chienne_mechante_1 Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 14:40
            > Złapać faceta grając kogoś innego tylko po to, żeby go
            > mieć? Jeśli to jest celem to tak ale jesli ktoś ma cel-stworzyć szczęśliwą i zd
            > rową relację to już nie bardzo.
            Kogo innego? Nie. Zamiast myślenia życzeniowego użyć zdrowego rozsądku.
            > Lepiej popracować nad przyczynami swojego zachowania (c
            > zyli na przykład tym, że ma się mega parcie na związek i faceta) niż coś udawać
            > i grać bo to się może udać na chwilę a poza tym nie da prawdziwego zadowolenia
            Zgoda. Ale właśnie likwidując "mega parcie" dystansujesz sie i nie grasz, lecz naprawdę podchodzisz na luzie do randki. Do facetów. Do życia. I dostajesz to, czego chcesz, a czasem w dużych ilościach to, o co nie prosiłaś.
            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 14:46
              chienne_mechante_1 napisała:


              > Kogo innego? Nie. Zamiast myślenia życzeniowego użyć zdrowego rozsądku.

              No ale, żeby zacząć myśleć racjonalnie trzeba to myślenie zmienić. O tym mówię. Chodzi mi o dawania rad typu-olewaj go, nie dzwoń, mów, że nie zależy ci na związku itd. Oczywiście stosując te techniki można liczyć na sukces aleeee na jak długo i jakim kosztem? Mnie chodzi o to, żeby nie stosować technik ale tak sobie ułożyć swoje sprawy, żeby naprawdę nie czekać na ten telefon od niego nie robiąc nic innego albo nauczyć się współdecydować a nie tylko biernie czekać.

              > > Lepiej popracować nad przyczynami swojego zachowania (c
              > > zyli na przykład tym, że ma się mega parcie na związek i faceta) niż coś
              > udawać
              > > i grać bo to się może udać na chwilę a poza tym nie da prawdziwego zadowo
              > lenia
              > Zgoda. Ale właśnie likwidując "mega parcie" dystansujesz sie i nie grasz, lecz
              > naprawdę podchodzisz na luzie do randki. Do facetów. Do życia. I dostajesz to,
              > czego chcesz, a czasem w dużych ilościach to, o co nie prosiłaś.

              Oczywiście pod warunkiem, że likwidujesz i zamieniasz na coś innego a nie wypierasz.
              • chienne_mechante_1 Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 14:50
                Masz rację.
                Zobacz też, ze czasem od zmiany strategii zaczyna się zmiana myślenia - bo okazuje się, ze strategia działa. Gdyby forumowiczka od portali randkowych raz spróbowała zagrać, może by zadzwonił?
                • raohszana Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 14:53
                  E tam. Zaraz zrobiłaby to samo co wcześniej. Bo to pani musi zrozumieć, że jej życie to nie jest tylko facet, że inne zajęcia przecież ma, że nie musi go napadać.
                • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 15:02
                  chienne_mechante_1 napisała:

                  > Masz rację.
                  > Zobacz też, ze czasem od zmiany strategii zaczyna się zmiana myślenia - bo okaz
                  > uje się, ze strategia działa. Gdyby forumowiczka od portali randkowych raz spró
                  > bowała zagrać, może by zadzwonił?

                  No ale co dalej? Zadzwoniłby, sukces na koncie a potem dalej ona ma w sobie ten głod i albo wraca do starych przyzwyczajeń albo gra i jest z tej okazji bardziej sfrustrowana i samotna.
                  • kora3 Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 15:06
                    sukcesem nie jest samo tozadzwoni ktoś tam, ale umiejetnosc panowania nad swymi emocjami, wypracowanie sobie nadszarpnietego (wskazuje na to rozpaczliwe oczekiwanie) poczucia włąsnej wartosci oraz racjonalnego podejscia zawieranych znajomosci. A to jak sadze mozna sobie wypracowac. Jak? No chyba własnie zaczynając od techniki - nie zalezy mi tak bardzo :) na poczatku nowej znajomosci. Pokomplementował? Wziął numer tela? No to fajnie, jak zadzwoni to moze się z nim spotkam, a jesli nie zadzwoni? No to co? To tylko znajomy. KPW? :)
                    • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 15:12
                      Ja dokładnie wiem o czym mówisz, naprawdę.
                      I napisałam już, że oczywiście można zmienić swoje zachowanie zmieniając sposób myślenia. Wszystko się zgadza i w ogóle super no.
                      Uważam, jednak, że nie zaczyna się tej pracy od wmawiania sobie-'nie zależy mi tak bardzo' kiedy Ci zależy na maksa;) Bardziej poprzez pytanie-dlaczego mi tak zależy.

                      A pisząc o sukcesie, że ktoś zadzwonił mam na myśli te dziewczyny, które przyjmują takie rady bezrefleksyjnie. Czyli grają nie zmieniając sposobu myślenia. Tutaj na forum na przykład czasami ktoś pyta-ile czekać, kiedy mogę zadzwonić, co on pomyśli a może udawać, że mi nie zależy itd itd. Skupianie się na technikach i grach, żeby osiągnąć cel, który jest celem pozornym a nie tym prawdziwym.
                      • kora3 Ale jasne, masz rację tylko 29.10.11, 15:18
                        od czegoś trzeba zacząc po prostu. I znów Twoja racja - od pytania: dlaczego niby zalezy mi na maksa na telefonie od nowo poznanego facia?

                        no przecież to irracjonalne, zeby na maksa zalezało na kontakcie z kimś widzianym raz, czy dwa. No przecież to głupie. A skoro głupie, to trzeba to wyeliminować. Od przyczyn. Jednak nie tak łatwo zapewne komuś, kto ma niską samoocene i łaknie bycia z kimś, po prostu. Na ten moment wydaje się takiej babce, ze własnie z tym:) ale na serio to z kimkolwiek, kto w miare jej odpowiada. Stosowanbie nproponowanej techniki pokazue takiej babce: jesteś warta uwagi, facet o Ciebie zabiega. A wczesniej nie zabiegali nie dlatyego, ze jesteś beznadziejna, tylko dlatego, ze sama za niumi goniąc nie dawałaś im szanse zabiegać:)
                        • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Ale jasne, masz rację tylko 29.10.11, 15:30
                          Zgadzam się i również przyznaję Ci rację:)
                          (jakie to forum czasem jest miłe:D).
                          • kora3 Re: Ale jasne, masz rację tylko 29.10.11, 15:39
                            owszem, choć znam tu osoby, które polemizują tylko dlatego, ze :) nie lubią nicka, który wyraza zdanie podobne do ich włąsnego :)
                            Ale nie wszyscy i nie wszyskie tu "tak mają":)
                            • asystentka_prezesa_zarzadu Re: Ale jasne, masz rację tylko 29.10.11, 15:49
                              Chyba tak nie mam;)
                              A teraz idę z forum. Miłej soboty!
                              • kora3 Re: Ale jasne, masz rację tylko 29.10.11, 15:54
                                dla Ciebie takze:)
            • kora3 no wiec właśnie 29.10.11, 14:52
              zaprawde chyba mało jest ludzi, którzy nowo poznanym osobom opowiadają zaraz cały życiorys i przedstawiają szczegółowo plany na przyszłosc, szczególnie te osobiste.

              Ja już pare lat nie randkowałam:) bo trudno randkować z kimś z kim sie żyje:) ale pamietam moje pierwsze spotkania z moim facetem i choć z czasem wiecej rozmawialismy na tematy osobiste, to na tych piewrwszych randkach raczej poznawalismy sowje poglądy, ogólnie podejscie do zycia itd.
              I tak było choć ja doskonale wiedziałam, ze mu sie podobam, bo poznalismy się w realu i zabiegał, ale bez nachalnosci o spotkania po tym pierwszym przypadkowym w pracy.
              Ale mimo to nie stawiałam zaraz na to, ze bedziemy parą :) pierwsze spotkania traktowałam po kolezeńsku, choć mój facet generalnie ejst w moim typie zarówno pod wzglede,m intelektu, jak i urody. Po prostu - traktowanie, jak normalną znajomosc,a co bedzie dalej ? Czas poakze, bez cisnienia:) Pokazał tyule, ze w niecałe pół roku od pierwszej randki zamieszkalismy razem, z jego inicjatywy. I wiedzielismy o sobie, swoich planach i oczekiwaniam już wóczas całkiem sporo, ale jakoś stopniowo, adekwatnie do rozwoju wydarzeń :)
              • marguy Re: no wiec właśnie 29.10.11, 15:42
                Ale mimo to nie stawiałam zaraz na to, ze bedziemy parą :) pierwsze spotkania t
                > raktowałam po kolezeńsku, choć mój facet generalnie ejst w moim typie zarówno p
                > od wzglede,m intelektu, jak i urody. Po prostu - traktowanie, jak normalną znaj
                > omosc,a co bedzie dalej ? Czas poakze, bez cisnienia:) Pokazał tyule, ze w niec
                > ałe pół roku od pierwszej randki zamieszkalismy razem, z jego inicjatywy. I wie
                > dzielismy o sobie, swoich planach i oczekiwaniam już wóczas całkiem sporo, ale
                > jakoś stopniowo, adekwatnie do rozwoju wydarzeń :)


                Oto normalne podejscie do zycia i spotkan z ludzmi. Trzeba sie troche poznac.
                Czesto parcie na zwiazek powoduje zaparcie.
                • kora3 Re: no wiec właśnie 29.10.11, 15:55
                  fajne to zdanie na końcu :) kupuję :)
                  • marguy Re: no wiec właśnie 29.10.11, 16:03
                    koro,
                    gdy czytam watki o nieudanych zwiazkach, to po prostu mi zal ludzi, ktorzy uczepili sie pierwszej sztachety u plotu i za czorta nie chca jej puscic.
                    Francuzi ladnie okreslaja takie sytuacje nazywajac je "biegnieciem przed orkiestra" zamiast za nia. Trudno bowiem dobrze wsluchac sie w muzyke (poznac kogos) biegnac przed, lepiej isc spokojnym krokiem za i wysluchac kazda nute. Wtedy wiadomo o co chodzi.
                    No i to okreslenie - zwiazek, na cos co trwa miesiac czy dwa. To zwykly poczatek znajomosci, zaden zwiazek.
                    • wersja_robocza Re: no wiec właśnie 29.10.11, 16:13
                      marguy napisała:

                      > No i to okreslenie - zwiazek, na cos co trwa miesiac czy dwa. To zwykly poczate
                      > k znajomosci, zaden zwiazek.

                      Wszystko prawda. Jednak ktoś, kto ma silna potrzebę wejścia w związek będzie się łapał nadarzającej się okazji i jak najszybciej będzie kwalifikował taką znajomość jako związek. Oczywiście naraża się na rozczarowanie, ale niestety inaczej nie potrafi. To tak jak ktoś głodny, ale tak bardzo głodny, wręcz rzuci się na jedzenie bez kontroli jakości pożywienia, byle tylko zaspokoić głód. A potem niestrawność.
                      • kora3 Re: no wiec właśnie 29.10.11, 16:26
                        Jejku, ale nie popadajmy w paranoje, ze zaraz wszyscy tacy ludzie są zaburzeni emocjonalnie na tuyle, ze kompletnie nad tym nie panują :)
                        • wersja_robocza Re: no wiec właśnie 29.10.11, 16:28
                          Jak mawia psychiatra: ludzi dzielimy na tych z zaburzeniami i tych niezdiagnozowanych.:D
                          • kora3 Re: no wiec właśnie 29.10.11, 16:30
                            nie przesadzajmy :) kazdy miewa jakies tam swoje słabosci, odchyłki, ale wiekszosc z nas panuje nad tymco robi. Nie wierze, ze taka osoba angazuje się po 2 spotkaniach z powodu problemów emocjonalnych. Po prostu CHCE sie angazować, nie racjonalizuje tego, co sie dzieje i tyle.
                            • wersja_robocza Re: no wiec właśnie 29.10.11, 16:37
                              To prawda. Nie o te 2 spotkania chodzi, bo nie jest jeszcze zaangażowana. Chodzi raczej o silną potrzebę zaangażowania się. Nie daje sobie i drugiej stronie czasu na wzajemne poznanie się i potem decyzję in albo out tylko od razu chce być z kimś, mieć kogoś, itd. Bardzo to złudne i najczęściej to droga donikąd. Niestety zmiana zachowań ale i myślenia to długa i trudna droga. Niestety.;)
                              • kora3 Re: no wiec właśnie 29.10.11, 16:42
                                wiesz, a mnie sie wydaje, ze jednak czasem wystarczy troszkę zwyczajnej checi do nabrania dysnansu, nacisniecia na hamulec.

                                Poza tym taka dojmująca chec "bycia z kimś" na siłe też skąds się bierze. Wiem po sobie, ze kiedy skończył sie dosc burzliwie mój powazny zwiazek, to wcale nie byłam taka skora do angazowania sie szybko ponownie. Posiedziec, pogadać, wypić kawe, lampkę wina, potańczyć - tak, ale na nopwy zwiazek powazniejszy jakoś ytak przez rok nie byłam gotowa. Dziwie się wiec, ze te dziewczyny tak zaraz chcą tego choćby i wymyslonego "zwiazku".
                                • wersja_robocza Re: no wiec właśnie 29.10.11, 16:44
                                  Oczywiście, że się bierze skądś. Ma swoje przyczyny, może mieć ich kilka.
                                  To długi temat opisany na forum wielokrotnie i nadal niewyczerpany.
                                  • kora3 Re: no wiec właśnie 29.10.11, 16:48
                                    z głupoty prostej sie bierze :) tylko bowiem głupek sam szuka kłopotów i frustracji i nie uczy sie na swoich, ani cudzych błędach.
                                    • wersja_robocza Re: no wiec właśnie 29.10.11, 16:55
                                      Nie do końca tak. ;)
                                      • kora3 Re: no wiec właśnie 29.10.11, 17:19
                                        no to jak? :)

                                        Powiedz mi, jak nazwać coś takiego: znajoma, ogólnie fajna. Zaradna i dzielna dziewczyna, sama wychowała syna, teraz już radzacego sobie samemu (studiuje i pracuje za granicą), która umiała łączyć prace, opieke nad dzieckiem i studia. Z mezem rozstała się, bo ją zdradzał, jak syn był mały. To było 20 lat temu jednak, z eksem nie ma kontaktu, nawet na dziecko nie npłacił sam, tylko sciągał mu komornik. Dziewczyna cały czas zyje tym, ze maz ją kiedyś zdradził i ma zazdrosniczą obsesję. Pakuje sie w zwiazki z samymi nieodpowiednimi facetami. A to jakiś lowelas, a to leń bezrobotny i pijak, a to jakiś gosc w separacji z zonbą i dziećmi, co to niby miał z nimmi nie mieszkać, ale mieszka. KAzdy z tych zwiazków rozpadał się z powodu odejscia od niej faceta! Ona zatrzymywała te cuda jeszcze, zamiast dziekować opatrcznosci i zasadzić kopa na "[opzegnanie". JAkjo powod ci wspaniali hehe goscie zawsze poidawali jej zazdrosc - fakt, jest zazdrosna nawet o rozwowe takiego z inną kobietą. Bezrobotny opój sobie pewnie nie pójdzie, bo ma u niej zapewnione zarcie i spanie. Chybam, ze znajdzie u innej.
                                        Spróbuj jej powiedziec, ze :
                                        a) zadaje sie z nieodpowienimi facetami nijak do niej pasującymi z racji róznic choćby intelektualnych (sama sie zali na tych herosów kolejnych)
                                        b) i normalny gosc dałby sobie spokój przy tak obsesyjnej zazdrosci (fakt, nikt nawet dupek tego nie zniesie)

                                        Dowiesz się, ze
                                        a) ona nie umie być sama (jest sama, bo aktualny jest albo nawalony, albo sie nawala w knajpie, co za róznica)
                                        b) to wartosciowi goscie, tylko mieli kłopoty (dziw, ze samych "zakłopotanych" spotyka, a moze cud)
                                        c) jak sie kochja to sie jest zazdrosnym (owszem, ale nie o dzień dobry na ulicy)

                                        jak to nazwiesz? nadmieniam,ze laska poza tą sferą jest intelektualnie wiecej niż sprawna :)
                                        • wersja_robocza Re: no wiec właśnie 31.10.11, 10:54
                                          Ona ma problem. I to dosyć poważny. Jeśli sama nie odczuje, nie zauważy, że ma problem, nie zacznie się zastanawiać dlaczego wybiera takich a nie innych facetów, skąd się to wzięło, jakie są tego przyczyny, jak to zmienić... nikt z zewnątrz jej nie pomoże.
                                          To nie głupota, a braki emocjonalne. Klasyczny przypadek kobiety najprawdopodobniej zaniedbanej emocjonalnie jako dziecko. Zawodowo czy życiowo może sobie radzić rewelacyjnie, a życie prywatne, emocjonalne w strzępach. Potrzebna psychoterapia, lub (to też możliwe) coś w rodzaju autoterapii.
                    • kora3 pełna zgoda 29.10.11, 16:13
                      i o ile wiem, że np. nieumiejetnosc zakończenia prawdziwego, acz niefajnego zwiazku jest czesto podyktowana zwyczajnym uzaleznienieniem od partnera/rki, o tyle kompletnie nie umiem zrozumieć ludzi dopbudowujących sobie własną wyobraźnią, czy chciejstwem "rzeczywistosci" po kilku spotkaniach, nawet fajnych, miłych itd.

                      Masz rację, to poczatki znajomosci - nawet wówczas, gdy doszło miedzy ludźmi do seksu. To bez znaczenia, prawie się nie znają w sensie emocjonalnym. Po co przyspieszac zegar, skoro wówczas nie pokazuje prawdziwej godziny ?:)
                      • wersja_robocza Re: pełna zgoda 29.10.11, 16:20
                        kora3 napisała:

                        > i o ile wiem, że np. nieumiejetnosc zakończenia prawdziwego, acz niefajnego zwi
                        > azku jest czesto podyktowana zwyczajnym uzaleznienieniem od partnera/rki, o tyl
                        > e kompletnie nie umiem zrozumieć ludzi dopbudowujących sobie własną wyobraźnią,
                        > czy chciejstwem "rzeczywistosci" po kilku spotkaniach, nawet fajnych, miłych i
                        > td.

                        Korciu, właśnie kobiety (bo częściej to dotyka kobiet) podatne na uzależnienie się od partnera, nawet takiego toksycznego, błyskawicznie i jak najszybciej chcą wchodzić w związki. Maja między sobą masę wspólnych cech.
                        • kora3 Re: pełna zgoda 29.10.11, 16:25
                          możliwe, acz spotkałam kliku facetów uzaleznionych (emocjonalnie) od partnerek.

                          Niemniej, nawet jesli to mprawda, co piszesz, to naprawde trudno uzaleznic sie emocjonalnie od soby widzianej 2 razy w zyciu :)
                          • marguy Re: pełna zgoda 29.10.11, 16:38
                            naprawde trudno uzaleznic sie
                            > emocjonalnie od soby widzianej 2 razy w zyciu :)


                            Znaczy - wieczorem i rano ? ;)
                            • kora3 Re: pełna zgoda 29.10.11, 16:43
                              mialam na mysli na razie 2 niewinne hihi randki, ale pewnie w Twojej wersji - tez trudno. Bez przesady
    • lonely.stoner Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 16:42
      > - albo okazji do dobrej zabawy, seksu i niczego więcej?
      > A stwierdzenie "nie szukam związku" może zdziałać cuda.

      ja za bardzo nie rozumiem co dokladnie te powyzsze 'techniki' maja niby wskorac kobiecie ktora faktycznie szuka stalego partnera i malzenstwa a nie jednorazowego bzykania?? nie dostanie tego czego chce tak czy siak, najwyzej zainteresowanie jakiegos niedojrzalego faceta albo bawidamka, i to tylko do momentu do ktorego bedzie udawac ze na niczym innym jej nie zalezy jak na bezinteresownym dymaniu. Mozna sobie takie techniki o tzw. kant d.py rozbic. Poza tym uwazam ze jesli ktos szuka stalego zwiazku, milosci i zalezy mu na malzenstwie to rozmieniac sie na drobne nie ma co, tylko szukac uparcie az sie znajdzie to czego sie pragnie.
      • kora3 Mysle,. ze nie zrozumiałaś o co jej chodziło :( 29.10.11, 16:47
        poczytaj moze inne posty.

        A tak w celu rozjasnienia ci: nie chodzi o rozmienianie sie na drobne, ani kłamstwa co do oczekiwań. Chodzi o to, zeby nie mówić o tych oczekiwaniach na pierwszym spotkaniu, kiedy nie wiadomo nawet czy zaiskrzy miedzy ludźmi i nie roić sobie zaraz, ze dwa komplementy, kwiaty i całus na dobranoc to zapowiedź rychłego slubu :)
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Dlaczego kobiety nie chcą uczyć sie od mężczy 29.10.11, 16:56
      Ale przecież zachowanie kobiet od ukazanego tu zachowania "męskiego" znacząco nie odbiega. Tyle tylko że jest stosowane względem mężczyzn którymi NIE JEST ta kobieta zainteresowana.

      I u mężczyzn jest tak samo - względem kobiety którą są zainteresowani stosują bardzo niewiel gierek.
      • chienne_mechante_1 Ciekawa dyskusja - dzięki 31.10.11, 10:33
        Jako podsumowanie - jeszcze to i owo:
        Nie chodzi o to by udawać obojętną - raczej unikać gry wyobraźni i życzeniowego myślenia.
        Brak zainteresowani na początku nie oznacza, ze to zainteresowanie się nie pojawi. U mnie tak było parę razy - kiedy byłam miła i zabawna, ale nie wyrażałam zainteresowania kontynuacją ( bo był za młody, bo były wakacje, bo kogoś miałam, bo mi się nie podobał,...) - chłopak zaczynał się starać, nawet bardzo, i było z tego kilka ciekawych znajomości.
        Nie chodzi o seks na pierwszej randce, ale jak mam ochotę, to moja sprawa. Z dobrodziejstwem inwentarza, ze tak powiem.
        Całkowicie się zgadzam - nie wystarczy zmiana strategii. Trzeba zbudować poczucie własnej wartości.
        I jeszcze jedno. Jak juz masz ten związek, nie bierz na siebie całego ciężaru. Ilekroć sie zapominałam i starałam sie bardziej niz on, było źle. Ale to juz inny temat.
        Pozdrawiam wszystkich
        Chienne
Inne wątki na temat:
Pełna wersja