typowa historia - kolega z pracy

29.10.11, 18:55
Lojalnie ostrzegam - bedzie typowo i nudno. Historia jakich sama przeczytalam wiele tutaj. Podatni na nude prosze nie czytac, albo przynajmniej nie narzekac, ze nie wiedzieliscie co was czeka ;)

Mam obsesje na punkcie kolegi z pracy. Nie jest to zakochanie, tylko jakas beznadziejna fascynacja. Szukam informacji o nim, kontaktu. Kazdy moj dzien w biurze zorganizowany jest wokol tego, kiedy go spotkam, czy bedziemy mogli porozmawiac. Licze spojrzenia, usmiechy - jak naiwna nastolatka.

Jeszcze nie zwariowalam zupelnie, wiec staram sie kontrolowac sytuacje. Nie daje tego po sobie poznac. Raz na jakis czas mi sie nie udaje - zdarzylo mi sie wyslac mu troche bardziej prywatnego maila. Odpowiedzial tylko na czesc zwiazana z praca.
Poza tym jest wobec mnie jest sympatyczny, ale nic wiecej.

Dla utrudnienia dodam, ze mam rewelacyjnego meza. Uklada nam sie dobrze i mamy naprawde fajny zwiazek. Nie chce tego zepsuc przez jakies chore emocje, wiec on oczywiscie o niczym nie wie. Zreszta nawet nie ma o czym, bo nic sie nie dzieje, tylko ja sie zadreczam.

Na poczatku myslalam, ze mi przejdzie i trzeba przeczekac. Nie przeszlo od 6 miesiecy.

Potem staralam sie zupelnie go unikac, nie myslec, zajac sie innymi sprawami. Nie ma szans - jesli widze go chociaz przez chwile, problem wraca.

Pozniej pomyslalam, ze jesli go poznam blizej, to moze okaze sie ze jest beznadziejny, albo, ze jest zwyklym facetem, a nie jakims idealem, ktory sobie wyobrazam. Nie jest idealem, ale i tak mi nie przechodzi. Zysk jest przynajmniej taki, ze jesli idziemy na piwo z ludzmi z biura, to spedza ze mna troche czasu. To oczywiscie tylko podsyca moja obsesje.

Merde, myslalam, ze jestem twardzielka w takich sprawach, a tu sobie nie radze z klasyka gatunku ;)

Poradzcie, co moge z tym zrobic. Jak sie tego pozbyc? I jak sie kontrolowac, zeby sie nie osmieszyc przed facetem, dla ktorego jestem jedna z kolezanek, i przed innymi ludzmi z biura?






    • samuela_vimes Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 19:00
      Do pewnego momentu już myślałam, że jesteś moją koleżanką z pracy, ale ona nie ma męża i jest singielką i tu historia przestała mnie interesować, przepraszam.
      • miau_weglowy Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 19:01
        myslisz, ze ludzie nie zmieniaja szczegolow dla niepoznaki? ;)
        • samuela_vimes Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 19:06
          Hmmmm. <Węszy w poszukiwaniu pracowej rozrywki> ;-)
    • wicehrabia.julian [...] 29.10.11, 19:02
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • soul-and-body Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 19:14
        Dlaczego?

        Pytam serio.
      • abush co ten goguś znowu napisał durnego 01.11.11, 10:20
        że wiadomość usunęli. Pewnie znowu się chwalił jak jakaś bestia leci na niego :DDD
        znowu mu staje do wewnątrz :DD
    • protozoan Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 19:03
      Poczytaj ten wątek
      forum.gazeta.pl/forum/w,150,129814895,129814895,Jak_poradzic_sobie_z_zauroczeniem.html
      • soul-and-body Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 19:20
        Dzieki protozoan, bardzo pouczajacy watek.
        Poczytam i pomysle co zrobic, zeby nie zrobic niczego glupiego.
        • miau_weglowy Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 19:43
          tu akurat pamietam, ze pisalam, wiec od razu Ci powiem, ze zmienilam pare szczegolow ;) jeszcze mam nieco rozumku, zeby nie uzewnetrzniac sie na forach
    • kitek_maly Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 19:15
      Ritsuko? ;)
      • ritsuko Re: typowa historia - kolega z pracy 02.11.11, 13:23
        Kuźwa kitek, nie ja jedna głupia na świecie :D. Zresztą już nie pracuję, więc i problem z bańki, ale tego to akurat nie polecam :P
        • ritsuko Re: typowa historia - kolega z pracy 02.11.11, 13:26
          Albo nie, właściwie to polecam. Nie dość, że obiekt znika z pola widzenia, to jeszcze łapie człowieka taki wk..w na świat, że skupia się tylko na tym :D. A ja mam akurat do przejścia mega wk..w na konkretne osoby w tym pierniczonym światku, więc tym lepiej ;).
    • 3.14-roman Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 19:16
      Hmmm... zdaj sobie sprawę z jednej rzeczy. Ten facet jest atrakcyjny głównie dlatego, że jest on w pewnym sensie obcy dla Ciebie. Nie czujesz jego porannego oddechu, nie widzisz, jak myje kibelek, nie masz kontaktu z wiecznie podniesioną deską sedesową.

      A próbowałaś się skupić przede wszystkim na mężu i Waszym wspólnym życiu? Masz jakieś pomysły, jak je jakoś uatrakcyjnić? Piszesz, że masz rewelacyjnego męża - ale pewnie trochę Ci spowszedniał, prawda?
      • soul-and-body Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 19:40
        Na pewno masz racje. Nie znam go dobrze, a meza oczywiscie tak. Moze to jest potrzeba czegos nowego i nic wiecej?

        Pewnie byloby dokladnie tak samo po kilku latach wspolnego zycie.

        Caly czas z tym walcze, ale to naprawde trudne. I mam wrazenie, ze zupelnie nie ma zwiazku z tym co sie dzieje w malzenstwie. Nie mam na to wplywu.
        • protozoan Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 19:46
          "Caly czas z tym walcze, ale to naprawde trudne. I mam wrazenie, ze zupelnie nie ma zwiazku z tym co sie dzieje w malzenstwie. Nie mam na to wplywu. "
          Bo to wbrew pozorom nie jest zero jedynkowe. Tutaj niestety w grę wchodzą emocje...
        • 3.14-roman Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 19:50
          A czy możesz przybliżyć, co konkretnie Cię pociąga w koledze? Czy - co prawdopodobne - sama nie wiesz?

          I jeszcze jedno pytanie - czy, zanim zakochałaś się w koledze, w Twoim związku coś się zdarzyło, co mogłoby mieć wpływ? Piszesz, że obecna sytuacja z mężem nie ma związku - a co było wcześniej, przed zakochaniem się?
          • soul-and-body Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 20:04
            Co mnie pociaga w koledze? Hmm... duzo rzeczy. I niestety wiem doskonale co to jest:
            Jest super inteligentny i bardzo go szanuje zawodowo. Imponuje mi jego doswiadczenie - jest ode mnie kilka lat starszy (ale nie jakos szokujaco). Jest zabawny, ma takie specyficzne lekko cyniczne poczucie humoru, ktore na mnie dziala. Jest autentycznie mily wobec innych i uczynny. Fizycznie ma w sobie cos szczegolnego, sposob poruszania sie, mowienia, ktory na mnie dziala niesamowicie, chociaz obiektywnie sa przystojniejsi od niego. Podoba mi sie niesamowicie to, ze mimo, ze jest typem "intelektualisty" (taka praca w sumie), to uprawia duzo sportu i przywiazuje wage do zdrowego stylu zycia.

            Nie wiem, czy mamy podobne poglady polityczne, gusta itp itd, bo az tak blisko go nie znam.

            Ja nie nazywam tego zakochaniem, bo to dla mnie brzmi zbyt pozytywnie.
            To jest nieprzyjemna i beznadziejna fascynacja i chce sie jej pozbyc.

            Przed tym, kiedy poczulam te emocje mielismy duzo zmian i ja i moj maz. Zmiany pracy, mieszkania itd, ale wszystkie bardzo pozytywne. W zwiazku nie bylo zmian, wszystko jest w porzadku, bez kryzysow, bardzo pozytywnie.

            Ja obiektywnie wiem, ze to zauroczenie nie ma sensu i dlatego walcze z soba i z sytuacja, chroniac przed tym mojego meza. Boje sie tylko, ze kolega sie wreszcie domysli, po moich glupich rozmarzonych spojrzeniach i ze sie po prostu osmiesze.

            Ciezkie to.



            • majaa Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 20:31
              Prawda jest taka, że jak Ty sama sobie nie dasz kopa w d..., to nikt tu nic nie zdziała. Musisz podjąć "męską" decyzję, że koniec z tymi bzdurami... i być w tym konsekwentna. Postaraj się więcej myśleć o mężu, o jego zaletach, w końcu czymś Cię musiał ująć, że za niego wyszłaś, o tym jak miło możecie razem spędzać czas. No i u licha nie zachowuj się wobec kolegi, jak zauroczona pensjonarka... te maślane oczy... żenada.
            • protozoan Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 20:39
              To i tak masz farta, że to zauroczenie jest jednostronne. Gdyby było inaczej to dopiero miałabyś problem.
              Razem pracujecie, domyślam się że pracy zmieniać nie chcesz. Zajmij się więc czymś na maksa, nie wiem jakieś nowe projekty, zadania żebyś nie miała czasu na to kontakty z tym facetem. Weź się za jakiś sport, nie wiem zacznij biegać, chodzić na dżudo-generalnie wypełnij sobie czas.
              A kolega jeśli nie jest idiotą prawdopodobnie już dawno się domyślił.
              • soul-and-body Re: typowa historia - kolega z pracy 30.10.11, 13:46
                protozoan, masz racje. Z jednej strony ciesze sie z tego, a z drugiej mysle sobie, what if... no nie moge sie powstrzymac.

                Cos wymysle. Lekcje szydelkowania albo skoki na spadochronie ;)
            • koham.mihnika.copyright prawie jak ja..... 31.10.11, 14:10

            • klawiatura_zablokowana Re: typowa historia - kolega z pracy 02.11.11, 14:17
              > Przed tym, kiedy poczulam te emocje mielismy duzo zmian i ja i moj maz. Zmiany
              > pracy, mieszkania itd, ale wszystkie bardzo pozytywne. W zwiazku nie bylo zmian
              > , wszystko jest w porzadku, bez kryzysow, bardzo pozytywnie.

              Nie szkodzi, że zmiany są pozytywne. Każda zmiana generuje duży stres. Nawet ślub! Być może twoje zauroczenie kolegą ma jakiś związek z tymi zmianami - czułaś się mniej bezpiecznie, przeszłaś stresujący okres i szukasz podświadomie oparcia w kimś nowym? Co jeszcze nie świadczy o kryzysie w związku, chociaż też może. Być może zwyczajnie mieliście dla siebie mniej czasu z mężem? Albo wyidealizowałaś kolegę, bo realia w domu cię nieco przytłaczały?
    • wez_sie mam tak samo 29.10.11, 19:21
      z jednom paniom z tego forum
      • ikcort Re: mam tak samo 29.10.11, 23:20
        > z jednom paniom z tego forum

        Która to? :)
        • kochanic.a.francuza Re: mam tak samo 31.10.11, 12:08
          To nie wiesz???Siksa:)
          • wez_sie Re: mam tak samo 31.10.11, 12:18
            wcalezenie
            z niom oficjalnie
    • protozoan Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 19:34
      Bzdura.
      • soul-and-body Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 20:05
        Ech, gdyby to wszystko bylo takie proste...
    • lonely.stoner Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 22:02
      ja nie wierze w tzw. zauroczenia. Tak samo jak nie wierze w nalog nikotynowy. To wszystko to jest slaba wola i psychika, latwa poddatnosc na roznego rodzaju uzywki, niska inteligencja i bardzo male przewidywanie konsekwencji. Na moje oko to meza masz w d.pie, i to ze twoj zwiazek jest rewelacyjny to takie wlasnie bezmogie zagluszanie ze niby wszystko cacy.
    • znana.jako.ggigus a) nie masz rewelacyjnego meza 29.10.11, 22:15
      bo jakbys miala a), to bys nie byla zauroczona kims innym.
      Wg mnie trollujesz/zle wymyslasz historie/ nudzisz sie/jestes pryszczatym gimnazjalista
    • akle2 Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 23:07
      To tylko parę reakcji chemicznych w mózgu. Przejdzie.
    • ikcort Re: typowa historia - kolega z pracy 29.10.11, 23:21
      > Poradzcie, co moge z tym zrobic. Jak sie tego pozbyc? I jak sie kontrolowac, zeby sie nie
      > osmieszyc przed facetem, dla ktorego jestem jedna z kolezanek, i przed innymi ludzmi z biura?

      Utnij sobie głowę. Myślę, że to powinno, przynajmniej w jakimś stopniu, pomóc. :)
    • grassant Re: typowa historia - kolega z pracy 30.10.11, 00:44
      to pewnie soulhunter. ma większe grono fanek.
    • fieldsofgold Re: typowa historia - kolega z pracy 30.10.11, 07:36
      powiedz mi, jak mozna dostac takiej obsesji na punkcie osoby, ktora w ogole nie zwraca na ciebie uwagi? z tego co napisalas facet w zaden sposob nie wykazuje zaintersowania - na czym wiec zbudowalas swoja fascynacje? rownie dobrze moglabys wzdychac do plakatu z Bradem Pittem.
      • kapselodtymbarka Re: typowa historia - kolega z pracy 30.10.11, 09:49
        > powiedz mi, jak mozna dostac takiej obsesji na punkcie osoby, ktora w ogole nie
        > zwraca na ciebie uwagi? z tego co napisalas facet w zaden sposob nie wykazuje
        > zaintersowania - na czym wiec zbudowalas swoja fascynacje? rownie dobrze moglab
        > ys wzdychac do plakatu z Bradem Pittem.


        milo przeczytać tu sporadycznie coś do rzeczy... zgadzam się.

        Poza tym nie wierzę, że chcesz się tego pozbyć. Raczej chcesz pozbyć się obecnego stanu rzeczy, czyli posunąć sprawy do przodu. Normalna rzecz, nie widzę tu żadnej patologii i powodu do wstydu, że podoba ci się jakiś mężczyzna. Gdzie ludzie mają się poznawać, jak nie w pracy? Niczego żenującego w tym nie ma. Dopiero może być, jeśli zaczniesz widzieć coś, czego nie ma. Chyba, że już widzisz? Bo mówisz, że gdy próbujesz zaczynać z nim rozmowę na tematy niezwiązane z pracą, to on zmienia temat.
        • soul-and-body Re: typowa historia - kolega z pracy 30.10.11, 13:43
          No wlasnie sama sie zastanawiam, skad ta beznadziejna obsesja. To prawda - rownie dobrze moglabym "zakochac sie" w jakims aktorze, tylko ze tutaj widze prawdziwego faceta, z jego rownymi wadami i zaletami i dlatego jest to jakos tam osadzone w rzeczywistosci.

          No i to nie do konca jest tak, ze on nie zwraca na mnie uwagi. Gdybym sie postarala, pewnie cos mogloby z tego kiedys wyjsc, ale nie chce tego dalej ciagnac.

          Niektorzy moga nie wierzyc, ale ja naprawde chcialabym sie tego pozbyc. Kiedy mysle o tych chwilach, kiedy nie uda mi sie powstrzymac przed "maslanym spojrzeniem" to sama dla siebie jestem zenujaca - no wstyd mi po prostu. Dorosla baba a zachowuje sie jak nastoletnia idiotka. Grrrrrr...... Kop w d. nic innego nie pomoze. Macie racje.

          I zupelnie powaznie moj maz jest super. Dlatego ja staram sie jak moge byc wobec niego w porzadku. Gdyby jemu zdarzyla sie kiedys taka sytuacja, chcialabym zeby zachowywal sie dokladnie tak jak ja teraz, tzn. nie ciagnal tego dalej i staral sie nie myslec o innej osobie.

          Wydaje mi sie, ze to tylko potrzeba nowosci, nic innego. Chyba rzeczywiscie musze sie zajac jakims angazujacym sportem, albo nowymi studiami.

          • gzesiolek Re: typowa historia - kolega z pracy 31.10.11, 14:39
            Moje spostrzezenia:
            1) zwierzecy instynkt ciagnie Cie do kogos kto ma "dobre" geny...
            2) nie, nie chcesz tego konczyc... chcesz to rozwinac... i uciekasz od tego, usprawiedliwiasz, szukasz wymowek dla samej siebie...
            3) jest tylko jeden powod dla ktorego chcialabys moze skonczyc sytuacje, tzn. nie chcesz sie osmieszyc w oczach obiektu... chcesz byc dla niego tym samym co on dla Ciebie... a tu nic na to nie wskazuje i to doprowadza do stanu w jakim sie znajdujesz... aha nie mowie ze w pelni swiadomie chcesz, ale ze slow wynika, ze latwiej Ci przyjac bedzie odrzucenie przez meza niz osmieszenie w oczach obiektu... chore nieprawdaz?
            4) albo zapanujesz nad tym i pokazes ze jestes jednak ponad swiat zwierzat, albo pozostaje zwrocic mezowi wolnosc, a samemu nadal polowac na lepszy material genetyczny... no chyba, ze juz geny przeniesliscie na potomstwo to dla dobra tegoz daj sobie siana i codziennie rano wbijaj sobie do glowy, ze ta "klacz, suka czy locha" ktora jest w Tobie nie bedzie Toba rzadzic... po to masz mozg i wole, zeby nie niszczyc sobie i innym zycia...
            Sorki jesli mowie zbyt bezposrednio, ale swiadomosc instynktow pozwala czasem zrozumiec nasza porypana psyche...
            Pozdrawiam serdecznie,
            GZ
            • ikcort Re: typowa historia - kolega z pracy 31.10.11, 19:21
              > 1) zwierzecy instynkt ciagnie Cie do kogos kto ma "dobre" geny...
              > 2) nie, nie chcesz tego konczyc... chcesz to rozwinac... i uciekasz od tego, us
              > prawiedliwiasz, szukasz wymowek dla samej siebie...
              > 3) jest tylko jeden powod dla ktorego chcialabys moze skonczyc sytuacje, tzn. n
              > ie chcesz sie osmieszyc w oczach obiektu... chcesz byc dla niego tym samym co o
              > n dla Ciebie... a tu nic na to nie wskazuje i to doprowadza do stanu w jakim si
              > e znajdujesz... aha nie mowie ze w pelni swiadomie chcesz, ale ze slow wynika,
              > ze latwiej Ci przyjac bedzie odrzucenie przez meza niz osmieszenie w oczach obi
              > ektu... chore nieprawdaz?
              > 4) albo zapanujesz nad tym i pokazes ze jestes jednak ponad swiat zwierzat, alb
              > o pozostaje zwrocic mezowi wolnosc, a samemu nadal polowac na lepszy material g
              > enetyczny... no chyba, ze juz geny przeniesliscie na potomstwo to dla dobra teg
              > oz daj sobie siana i codziennie rano wbijaj sobie do glowy, ze ta "klacz, suka
              > czy locha" ktora jest w Tobie nie bedzie Toba rzadzic... po to masz mozg i wole
              > , zeby nie niszczyc sobie i innym zycia...
              > Sorki jesli mowie zbyt bezposrednio, ale swiadomosc instynktow pozwala czasem z
              > rozumiec nasza porypana psyche...

              Ty masz jakąś obsesję?
              • gzesiolek Re: typowa historia - kolega z pracy 01.11.11, 13:03
                Nie stwierdzilem... ale ryzyko zawsze jest ;)

                A dlaczego pytasz?

          • ikcort Re: typowa historia - kolega z pracy 31.10.11, 19:17
            > Chyba rzeczywiscie musze sie zajac (...) nowymi studiami.

            Brawo! wreszcie zaczynasz mówić do rzeczy. Tak, miejsce pensjonarki jest w szkole. :)
    • zderzacz-hormonow Re: typowa historia - kolega z pracy 30.10.11, 10:16
      Bzyknij się z Nim- jak się okaże że ma małego to problem z głowy...
      • ikcort Re: typowa historia - kolega z pracy 31.10.11, 19:19
        > Bzyknij się z Nim- jak się okaże że ma małego to problem z głowy...

        Albo że nie wyciera peniska papierem, to by dopiero było lekarstwo na zauroczenie. :)
    • kbjsht Re: typowa historia - kolega z pracy 30.10.11, 14:34
      zmień pracę, albo zrób sobie dziecko - a jak urodzisz, to nie będziesz miała czasu na zastanawianie się nad kolegą z pracy :D
      • soul-and-body Re: typowa historia - kolega z pracy 30.10.11, 15:17
        Rzeczywiscie, swietny powod, zeby miec dzieci :/
    • chienne_mechante_1 Re: typowa historia - kolega z pracy 31.10.11, 12:21
      Zrobiłabym coś zupełnie innego niż ty - nie walczyłabym z zauroczeniem. Kiedy z czymś uporczywie walczysz, nadajesz temu nadmierne znaczenie.
      Raczej umówiłabym, się z sobą samą, ze będę się nim zachwycać, ale nie dam tego po sobie poznać. Samo minie abo nie, ale nie będziesz się miotać. Platoniczne fascynacje mogą wiele nam dać, ale pod warunkiem, ze przestrzegamy zasad. A tu jest jedna - nie niszczyć małżeństwa.
      • simply_z Re: typowa historia - kolega z pracy 31.10.11, 12:38
        gdybys byla hollywoodzka aktorka ,moglabys sie szybko rozwiesc i jeszcze zyskac na popularnosci:)
        a tak..zostaje ci tylko zaciskanie zebow ,Swoja droga musicie miec sporo czasy na pierdoly ,skoro angazujecie sie latwo w romanse:)
        • chienne_mechante_1 Re: typowa historia - kolega z pracy 31.10.11, 12:40
          ja??
    • stephanie.plum Re: typowa historia - kolega z pracy 31.10.11, 13:06
      znane.
      :~)
      jestem mężatką z siedemnastoletnim stażem w związku, a dziesięcioletnim małżeńskim (pan cały czas ten sam).

      przez coś takiego, co opisujesz, przechodziłam trzy razy, i bardzo dobrze cię rozumiem.

      o same zawirowanie emocjonalne nie ma sensu się obwiniać - emocje są płynne, przychodzą i odchodzą, w stałym związku stwarza się im po prostu jak najlepsze warunki, ale też, raz ich jest więcej, raz mniej.
      jeśli się pojawi ktoś z zewnątrz, kto nagle je obudzi, cóż - bywa.
      ważne, żeby świadomie nie iść w tym kierunku - taką decyzję podjąć i się jej trzymać. nie pisać osobistych maili, nie szukać za wszelką cenę kontaktu, nie pozwalać sobie na słodkie marzenia.

      bardzo dobrze jest mieć do siebie ironiczny dystans...

      mi pomogło, że jestem gadatliwa i wszystko jak leci opowiadam temu panu, który był tak miły, że mnie poślubił - więc nie narosła między nami żadna straszna tajemnica.
      a on poczciwie natrząsał się z mojej przypadłości.

      co nie znaczy, że nie jest mi miło widzieć obiekt "zawirowania". miło. i tyle.
      • princessjobaggy Re: typowa historia - kolega z pracy 31.10.11, 16:25
        > przez coś takiego, co opisujesz, przechodziłam trzy razy, i bardzo dobrze cię r
        > ozumiem.

        Trzy razy? Chyba bym sie wykonczyla. Szkoda zycia na taka szarpanine.
    • koham.mihnika.copyright wpadlas, skonczy sie w lozku, beda klopoty z mezem 31.10.11, 14:07
      wasz zwiazek nie jest taki jak piszesz.
      jak sie bzykniesz, to moze ci przejdzie. Pytanie, jakim kosztem?
    • antheax Re: typowa historia - kolega z pracy 31.10.11, 14:25
      Mąż zaspokaja tylko częśc Twoich potrzeb. Tak zwykle bywa. Pozostałe marzenia i potrzeby zepchnęłaś do podświadomości i teraz wybuchają.

      Jak na spokojnie przyjrzysz się tajemnicy emocji do tego drugiego to - o ile nie rozpieprzysz wszystkiego w drobny mak - po jakimś czasie dopuścisz do swiadomości, czego brakuje Ci w Twoim małżeństwie. Będziesz mogła nad tym z mężem popracować. Będziesz mogła wtedy podjąć świadomą przemyślaną decyzję, co dalej.

      Jeśli chodzi o znajomego z miejsca pracy to są konkretne zasady. Już je przekroczyłaś pisząc osobistego maila. To nic nie da! Jak facet by Cię chciał to sam by się postarał, ani byś się zorientowała a już relacja by się rozwinęła.

      Te emocje są tylko w Twojej głowie. Radzę potraktować to zauroczenie jako rozpoznanie, czego Tobie brakuje w małżeństwei i wykorzystać wiedzę do naprawy tegoż.

      Zauroczenie przeszłoby natychmiast jak tylko byś poniosła jakąś stratę z tego powodu. Zastanów się, czy naprawdę musisz doczekać się do straty i afery? No chyba, że chcesz potrząsnąć swoim ślubnym, to wtedy afera i konfrontacja są bezcenne
    • wojtas1303 d 31.10.11, 14:34
      spotkaj się z Nim na kawę:)
    • grand_warszawa Re: typowa historia - kolega z pracy 31.10.11, 14:46
      W bani mętlik.
      W duszy śmietnik.
    • six_a Re: typowa historia - kolega z pracy 31.10.11, 16:53
      >mamy naprawde fajny zwiazek.

      fajny to właściwe słowo, a będzie jeszcze fajniej.
    • naels Skąd ja to znam?... 31.10.11, 17:08
      Cholera, a ja na serio myslalam, ze tylko ja jestem taka nienormalna! Witaj w klubie...

      Mam prawie identyczny problem z kolega z pracy. Facet jest zonaty, dzieciaty, ja tez w stalym związku, z którego jestem zadowolona, partnera kocham i naprawde nie zamienilabym go na zadną przypadkową chimere biurową. A jednak nie moge przestac myslec o koledze, jest tak, jak piszesz - zaczynam widziec mój dzienny plan obowiązków zawodowych nie pod kątem tego, co mam dzisiaj zrobic, tylko czy bedzie okazja, zeby sie z nim spotkac. Tez szukam informacji o nim, oczywiscie juz znam adres, prywatny nr telefonu, PESEL itp. Analizuje kazdą rozmowe czy mejl, zastanawiam sie godzinami, co mial na mysli, kiedy powiedzial to, co powiedzial.

      Jezeli chodzi o kontrolowanie sytuacji, to, w przeciwienstwie do ciebie, przesadzilam z kolei w drugą strone - wszyscy pozostali wspólpracownicy znają mnie jako wesolą, rozmowną osobe na luzie, ale w stosunku do niego jestem na wszelki wypadek oficjalna do bólu; nie wiem, czy sie w ogóle do niego kiedykolwiek usmiechnelam. W konsekwencji facet albo sie czegos domysla, albo (co bardziej prawdopodobne) uwaza mnie za sztywną dziwaczke, która go z jakiegos powodu nie lubi - co mu chyba sprawia przykrosc, bo on jest w stosunku do mnie naprawde bardzo mily.

      Kurcze, jedyna metoda, jaka mi przychodzi do glowy, to przeczekac. Szesc miesiecy to jeszcze pikus, mnie tak meczy z przerwami juz póltora roku. Od czasu do czasu próbuje go sobie wyobrazic na kiblu albo z paskudną smierdzącą infekcją górnych dróg oddechowych, na chwile pomaga.
    • rarely zmien gimnazjum 31.10.11, 17:25
Inne wątki na temat:
Pełna wersja