Rozmowa o prace ( niania ) :/

01.11.11, 00:11
Chciałabym się z wami podzielić moimi wrażeniami z dzisiejszej rozmowy o pracę, do tej pory jestem w szoku że istnieją tacy rodzice :/ A więc... Na wstępie zostałam poinformowana o tym że dziecko nie jeździ w wózku ( 2,5 roku ) moje obowiązki : praca na 8 a o 10 mam wyjść z dzieckiem na spacer. Nie byłoby w tym nic dziwnego ale... rodzice powiedzieli że nawet jak będzie brzydka pogoda, deszcz, śnieg, mróz nie ważne jakie warunki atmosferyczne panują mam z dzieckiem wyjść z domu. Gdy będzie zimno i opady to mam... jechać z dzieckiem do centrum handlowego i tam z nim chodzić do 13 później wrócić podać obiad i wyjść poraz kolejny :/ ( powiedzieli że będe dostawała od nich na bilety żeby z nim dojechac tramwajem lub autobusem do jakieś galri ) ojciec dziecka powiedział żebym z nim nie chodziła na te place zabaw dla dzieci w galeriach ponieważ to jest drogi wydatek a oni na pieniądzach nie śpią. Rodzice dziecka pokazali mi plecak i powiedzieli że mam go brać na każde wyjście i mieć tam coś do picia dla dziecka i np. jakąś kanapke jakby zgłodniało. Dodam że przyznali mi się że na poprzedniej rozmowie opiekunka zrezygnowała już na samym wstępie gdy zobaczyła ten plecak. To nie był dziecinny plecaczek tylko zwykły duży plecak i tak miałabym chodzić z plecakiem i dzieckiem za ręke. Poprzednia kandydatka podobno stwierdziła że plecaka nie będzie dzwigała bo mogłaby wziąźć wózek i to picie i coś do zjedzenia dla dziecka schować pod wózek ale rodzice nie pozwalają używać wózka, mały ma chodzić na nóżkach. Mamusia dzieciaczka powiedziała że jak będzie ładna pogoda to oni mają dwa swoje miejsca do spacerowania i jak zdecyduje się u nich pracować to mi pokaże te miejsca i mam tam chodzić. Jest taki park i pyta się mnie czy znam wejście od ulicy ( podała nazwe ulicy ) ja mówię że mniej więcej się orientuje a ona że mi pokaże to wejście, a wejść jest tam cztery ale ona mi pokaże to konkretne ,, ich wejście " Dziecko jak stwierdzili ma być w ciągłym ruchu, pod rzadnym pozorem nie mogę go usypiać w dzień bo później w nocy nie będzie im spało. Każda z was napewno wie że taki dzieciaczek potrzebuje snu w dzień chociażby godzinę po zasypia na stojąco. Jak mamusia będzie w domu czasami bo ma robotę papierkową to obojętnie jaka będzie pogoda to muszę wyjść z dzieckiem z domu. Maja 3 pokoje, przecież bez problemu mogłabym dzieckiem zająć się w drugim pokoju. Byłam w życiu na wielu rozmowach jako opiekunka ale z taką rodziną się nigdy nie spotkałam. Jak można tak traktować własne dziecko, gorzej niz psa! :( jak można mówić opiekunce żeby chodziły cały dzień po centrum handlowym z dzieckiem żeby tylko nie siedziało w domu. Powiedzieli mi że sześć opiekunek zrezygnowało, że nie dało rady. Z dzieckiem dałyby napewno radę ale z głupotą ludzką ( rodziców ) jeszcze nikt nie wygrał. Szkoda mi tylko tego małego :(
    • alpepe Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 01.11.11, 00:18
      mnie też szkoda tego małego, ci ludzie powinni byli sobie sprawić szczura, bo te ponoć żyja ok. roku, więc długo by du.py nie zawracał im taki szczur.
      Ciebie mi nie żal, nie zgodzisz się na tę robotę, to będzie ok, ale to dziecko to kula u nogi rodziców, ono będzie mieć ciężko.
    • berta-death Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 01.11.11, 00:35
      Wszystko zależy ile płacą. Kiedyś w tv był program o guwernantkach dzieci z wyższych sfer. I jedna opowiadała, że rodzina sobie życzy, żeby codziennie organizować dzieciom piknik w ogrodzie. I czy deszcz, czy słońce to ona musiała wynosić koc, wiktuały i piknikować się. Jak trzeba było to pod parasolem. Z tym, że niania z wyższych sfer wyciąga nawet 10tys$/mies.

      Poza tym to tylko na pierwszy rzut oka może tak wyglądać. Może też tak być, że rodzice próbują się zabezpieczyć przed odwalaniem fuszerki przez nianię. Bo nie brakuje na rynku takich, które sadzają dziecko przez tv, kupują mu pizzę a same cały dzień bawią się internetem albo gapią się w tv w sąsiednim pokoju. A spacer wygląda tak, że wsadzają dziecko do wózka, siadają na ławce i zajmują się swoimi sprawami zamiast biegać za juniorem. Albo takich, których pierwszą rzeczą jest uśpić dziecko na kilka godzin i mieć spokój. Podobnie z tymi przechowalniami w centrach handlowych, też nie po to się niani płaci, żeby jeszcze raz płacić opiekunce z centrum handlowego.

      Co do tych spacerów w centrum handlowym albo w odgórnie wyznaczonych miejscach, to może chodzić o to, żeby to były ludne miejsca, gdzie ktoś będzie cię miał na oku i w razie czego zainterweniuje, wezwie policję czy doniesie rodzicom, że źle traktujesz ich dziecko. Zawsze jest ryzyko jak się obcej osobie zostawia niepotrafiące się jeszcze poskarżyć dziecko.

      Podejrzewam, że jak lepiej się poznacie to jakoś wyluzują. Poza tym zawsze możesz uderzyć w ton, że to ty jesteś specjalistką od opieki nad dziećmi a oni tylko się naczytali jakiś poradników, niekoniecznie oferujących sprawdzone, rozsądne i realistyczne porady. I w związku z tym wiesz lepiej co dla dziecka jest dobre.
      • maitresse.d.un.francais Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 01.11.11, 00:38
        Za 10 tys. dolarów to ja bym się piknikowała nawet na Spitsbergenie. ;-)
        • ka-mi-la789 Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 01.11.11, 01:27
          Ja tam zażądałabym dodatku na ciepłą odzież.
          • mariela1987 Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 01.11.11, 01:53
            hmm... to znaczy ja powiem tak...

            1. nie widzę w tym nic złego,że dziecko ma wyjść na dwór bez względu na pogodę ( nie popieram tylko tego wyjścia do supermarketu bo to bez sensu... ale im chodzi o to chyba by dziecko było w ruchu caly czas i chca żebys dziecko ,,umęczyła" żeby wieczorem zasnęlo..). No ale co do wychodzenia na dwór to popieram- wyjątkiem jest wichura, burza, śniezyca. Nie widze w tym nic dziwnego zeby wyjsc z dzieckiem na śnieg czy mróz...

            2. plecak... nie wiem co według ciebie znaczy duzy plecak ale jeżeli ma być w nim woda, kanapki dla dziecka, mokre chusteczki czy tam jakieś drobiazgi to nie wiem w czym problem

            3. 2,5 latek nie potrzebuje juz wózka. U mnie w przedszkolu jest kilkoro dzieci w tym wieku i żadne nie jeździ w wózku.

            4. zasypianie i wchodzenie specjalnym wejściem- glupota rodziców. szczególnie jeżeli chodzi o spanie.. jezeli dziecko potrzebuje snu to powinno spać
    • anna_sla Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 01.11.11, 09:56
      skoro zrezygnowało 6 opiekunek to o czymś to świadczy i bynajmniej nie tylko o tym, że głupotą rodziców jest wysyłanie dziecka do galerii czy konkretne wejście do parku ani to, że w plecaku ma być tylko picie, chusteczki, kanapka itp. Nie podjęłabym się takiej pracy, bo najzwyczajniej szkoda byłoby mi dziecka.
    • fieldsofgold Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 01.11.11, 17:45
      ale jak to masz wychodzic z dzieckiem z domu? co w tym dziwnego? masz z nim wychodzic na caly dzien czy po prostu na codzienny spacer? bo w tym drugim to nie ma nic dziwnego bez wzgledu na pogode. podobnie jak w w tym, ze rodzice nie chca aby 2,5 letnie dziecko nie jezdzilo w wozku. niektore dzieci nie znosza wozkow od urodzenia i w ogole z nich nie korzystaja.
      wydaje mi sie, ze troche przesadzasz, powiedzieli o jakims plecaku, o jakims "wejsciu", a ty juz uznalas ich za dziwakow. moze jestes za malo asertywna? albo nie masz doswiadczenia w opiece nad dziecmi? inaczej umialabys postawic rowniez swoje warunki.
    • miau_weglowy Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 01.11.11, 18:01
      nie kazde dwuletnie dziecko potrzebuje snu
      niektore dzieci maja niespozyta energie
      generalnie dzieci powinny sie ruszac, i tak jak podrosna to sie przykleja do komputerow ;)
      spacery wskazane owszem, przy roznej pogodzie
      do plecaka chyba cegiel nie dorzuca?
      troche glupio tylko maniaka galerii handlowych wychowywac, no ale coz...moze sa tam KSIEGARNIE? ;)
      • miau_weglowy Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 01.11.11, 18:02
        znaczy snu w DZIEN :D
    • mamwolne Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 01.11.11, 18:30
      Moja znajoma pracuje w przedszkolu norweskim i tam dzieci w ogóle rzadko bywają w pomieszczeniu, większość czasu hasaja na dworze. A przyznasz, że pogoda jest tam surowsza. Nie uważam codziennych spacerów za dziwactwo. Za to dziwactwem jest dla mnie skarżenie sie na niezbyt wymagających ludzi i podejrzewanie ich o szaleństwo.
    • swiecaca Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 01.11.11, 19:00
      mam dzieci, jedyne co jest dziwne w tych wymaganiach dla mnie to wychodzenie do galerii handlowej. codzienne spacery są dobre dla zdrowia, odpuszczam tylko jak leje czy bardzo duży mróz. wiele dzieci w tym wieku już nie śpi w dzien. matka pracująca w domu - ŻADNE dziecko nie usiedzi w drugim pokoju z opiekunką tylko będzie próbowało dostać sie do matki.
    • lonely.stoner Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 01.11.11, 19:41
      ale co ty niby mialabys z tym dzieckiem robic w galeri handlowej? lazic po sklepach???? dla 2.5 latka to rozrywka swietna...:/ rodzice z horroru...
    • llora Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 02.11.11, 00:15
      Nie dziwi mnie, ze masz wychodzic z dzieckiem w kazda pogode, bo wg.mnie dziecko powinno co dzien byc na powietrzu, choc pol h. Co do centrum handlowego, tez nie dziwi mnie ich prosba - w centrum handlowym sa fontanny, windy, jezdziki ( u mnie w CH do wypozyczenia za darmo), zwierzeta w sklepie zoologicznym itp. Wszystko to ciekawe dla 2 latka, a Ty przy okazji mozesz tez zrobic z dzieckiem drobne zakupy.

      Zadnego plecaka jak dla mnie brac nie musisz- do wlasnej wiekszej torebki wrzucasz pieluche, mala butelke z piciem oraz kilka sztuk mokrych chusteczke w torebce foliowej i wyruszasz. Jesc takie duze dziecko na spacerze nie musi.
      Co do parku i pokazania wejscia... Coz dla mnie to chore, no ale niech pokaze a Ty i tak bedziesz chodzic gdzie chcesz z dzieckiem ;)
      Co do wozka sporo dzieci w tym wieku juz w wozku nie jezdzi. Co do spania, jesli widzialabym, ze dziecko spiace to bym je polozyla i opswiadczyla, ze z marudnym dzieckiem nie bede spedzac czasu, tylko dlatego, ze chca by spalo w nocy ;)
    • dziubulek111 Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 18.11.11, 16:55
      Witam!

      Jestem mamą 2 chłopców, a moje jedyne doświadczenie z opieką nad nimi to babcia. Dla mnie niektóre z podanych rzeczy są naturalne. Moje dzieci nie jeździły w wózku, gdy miały ponad 1,5 roku; nie spały też w dzień w wieku 2 i pół roku. Babcia kładła ich obu po południu, bo tak było wygodnie, a potem zaczynała się "jazda" w nocy - ona szła do domu, a my do 12, do 1 w nocy albo od 4 rano mieliśmy na głowie nasze skarby... Owszem, bywali senni po południu, ale wystarczyło dać im coś interesującego pod nosek i zaraz się tym zajmowali. Wtedy szli spać około 8-9 i spali (z przerwami!) do rana, tj. najwyżej do 6.30. Są dzieci i dzieci.

      Wózek po prostu schowaliśmy na strych i kropka. Maluchy chodziły za rączkę (uczyliśmy ich tego bardzo wcześnie, na początku z pomocą szelek-spacerówek), za to babcia czasem wymiękała... Jeśli chodzi o mnie, nie bałam się żadnej pogody - dziecko nie jest z cukru, nie rozpuści się! Śnieg to cudowne doświadczenie dla maluszków, deszcz też, podobnie wiatr. Trzeba tylko ubrać szkraba na cebulkę. No i bez przesady - gdy chory, zakatarzony itp., ma prawo do czułej opieki i odpoczynku w domu. Nasza polityka się sprawdziła, chociaż wiele osób miało nam ją za złe: dlaczego każemy samemu jeść roczniakowi? Dlaczego prowadzamy szkrabiki za rączkę? Dlaczego mają się same próbować ubierać? Korzystać z ubikacji? Sprzątać? W wieku lat 4 obaj chodzili ze mną na wędrówki (niedługie, ale jednak) po górach. Starszy (wówczas przedszkolak), gdy budzili się wcześniej od nas w weekend, nie podnosił larum, a przyrządzał młodszemu śniadanie (płatki z mlekiem). Dziś są silni i weseli, a przy tym bardzo samodzielni. W dni wolne od pracy budzą się wcześnie i czytają w łóżku. Czasem siedzą w kuchni i bałaganią :)

      To tyle o moich doświadczeniach. Z przedstawionych informacji wnioskuję jednak, że tu sytuacja jest nieco inna. Wygląda na to, że nie tyle chodzi o dobro dziecka, naukę samodzielności i przebywanie na powietrzu, a o wygodę rodziców. Ja chodziłam sama z plecakiem, kiedy miałam maluchy, zresztą chodzę z nim do dziś. Ale wystarczał mi zwykle mały, miejski plecaczek, bo na picie i kanapki nie trzeba większego. No a z tą galerią to odjazd jakiś! I jeszcze sknerusy nie chcą, żeby dziecko się pobawiło na placu zabaw! To jedyna fajna rzecz w centrach handlowych - sale zabaw. Miejsce dziecka jest w domu, na placu zabaw, w lesie, w parku, a nie w sklepie. Straszne!

      Pozdrowienia!
    • stephanie.plum Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 18.11.11, 17:11
      przeczytałam, że rodzice chcą, żeby z dzieckiem w każdą pogodę iść na spacer, i pomyślałam - super, będzie zahartowane i w ogóle.
      a potem dotarłam do fragmentu o centrum handlowym...

      dobrze jeszcze, że nie zasugerowali, żebyś z nim w poczekalni dworcowej spędzała czas.
      masakra.

      ... dlaczego nie poślą go do klubiku albo żłobka, jeśli im tak przeszkadza w domu?

      rajcuje ich myśl, że dziecko tuła się po mieście?
      :~0
    • twojabogini Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 18.11.11, 17:26
      Jestem w szoku, że istnieją takie nianie.
      - brak wózka w wieku 2,5 roku jest normą, tylko leniwe baby wożą dzieci w tym wieku w wózkach
      - spacer bez względu na pogodę jest jak najbardziej wskazany, nienormalne to jest kiszenie dzieci całymi dniami w domu, spróbuj tak posiedzieć parę dni i sprawdź swoje samopoczucie...
      - w bardzo brzydką pogodę, gdy leje i brak większych finansów na kino teatrzyk czy inne rozrywki centrum handlowe nie jest aż takim złym rozwiązaniem - część czasu dzieciak i tak będzie na powietrzu, a dla dwulatka wszystko jest interesujące, na pewno bardziej niż siedzenie w domu. Są sklepy ze zwierzątkami, mnóstwo ludzi, kolorowo...takich naprawdę paskudnych dni w roku jest nie tak dużo...
      - plecak z piciem kanapką to nie jest aż taki ciężar, wygodniej z plecakiem niż z torebką na jedno ramię,
      - dwulatki mają swoje upodobania i jeśli woli mały wchodzić swoim wejściem to chyba dobrze, że mama chciała ci je pokazać? to znaczy że zna swoje dziecko i uwzględnia jego potrzeby,
      - nie spanie 2,5 latka w dzień jest normalne, wile dzieci jeśli w dzień zaśnie, to później w nocy nie jest w stanie zmrużyć oka, nie służy to ani rodzicom, ani dzieciom...,
      - ja też ekspediuje swoje dziecko z domu jeśli ma pracę, mimo sporej przestrzeni, dziecko w tym wieku nie zrozumie, że mama pracuje i będzie się domagać uwagi, co za problem, żeby w tym czasie było na spacerze?

      Rodzice znają swoje dziecko i jego potrzeby. Chcą zatrudnić nianię która te potrzeby uwzględni. Do tego chcą aby i ich potrzeby były uwzględnione, takie jak komfort pracy, jeśli raz na jakiś czas trzeba będzie popracować w domu - do tego tez mają prawo.
    • georgia241 Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 18.11.11, 18:57
      Zgłoś ich do sądu rodzinnego. Napisz list i tyle. Później okaże się, ze to dziecko jak tamta utopiona na molu Weroniczka ma system kar, np. stanie na bosaka na balkonie itp.
      • olewka100procent Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 18.11.11, 22:10
        dziecko 2 letnie nie potrzebuje snu ? chyba kogoś tutaj poniosło . co do spacerów po galerii to poroniony pomysł , klimatyzacja i skupisko ludzi to faktycznie zaj...biste rozwiązanie w sezonie jesienno zimowym, dziecko musiało by mieć niezłą odporność żeby niczego nie podłapać . Ktoś tu napisał że rodzice wysyłają ją do CH żeby była wśród ludzi w razie znęcania sie nad dzieckiem itd. No ale skąd ta pewność rodziców że ona faktycznie pojedzie do tej galerii ? może weźmie to dziecko do swojego mieszkania i porysuje z nim albo się pobawi ... ? no chyba że zamontowali w tym plecaku podsłuch lub kamerke
        • elske Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 18.11.11, 22:40
          olewka100procent napisała:

          > dziecko 2 letnie nie potrzebuje snu ? chyba kogoś tutaj poniosło.

          Nie koniecznie. Mój syn przestał spać w ciągu dnia kiedy skończył 1.5 roku. Fakt, mogłam go położyć spać w ciągu dnia, ale to było usypianie " na siłę " : przez godzinę pilnowałam żeby leżał i zasnął, a on płakał i próbował się podnieść . Po godzinnej walce zasypiał zmęczony. Więc odpuściłam. Za to moja córka przestała spać w ciągu dnia mając 2,5 roku . Dzieci są różne.
    • kochanic.a.francuza Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 19.11.11, 07:56
      Moje dziecko juz po roku nie spalo w ciagu dnia. Z opisu wynika, ze ludzie maja wlasnie takie dziecko i nie chca placic opiekunce za czytanie ksiazek podczas snu dziecka, a potem meczenie sie w nocy w wyspanym zadnym zabaw dzieckiem.
      Jak moje dziecko poszlo do zlobka obowiazkowo je tam usypiano. Do dzis pamietam te boje o uspienie go o przywoitej godzinie. Czytaj mi czytaj, a mi ksiazka na nos opadala ze zmeczenia.

      Nie ma lepszej pracy niz opiekunka dziecka spiacego pol dnia.
      Nie dziwie sie rodzicom i tym wymaganaiom. Tylko pewnie troche malo potrafia sie komunikowac z ludzmi i sami nie maja doswiadczenia w chowaniu dzieci. Stad tak kategoryczne sformuowania. Oczekiwania sa normalne. Garelia przeciez tylko w deszcz, nie codziennie. Pozatym tez balabym sie trymac dzecko z opiekunka tylko w domu. Na zewnatrz zawsze ktos widzi, mozna popytac znajome ekspedientki w galerii, poprosic o rzucenie okiem na "taka mloda nianie z plecakiem"
    • kol.3 Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 19.11.11, 15:51
      W zasadzie rodzicom chodzi o to by wykończyć dziecko fizycznie tak, aby wieczorem padło i nie sprawiało rodzicom kłopotów. Ja rozumiem spacer 2 razy dziennie, ale takie dziecko powinno także porysować, pooglądać książeczki, mieć poczytane, a nawet jak obejrzy bajeczkę na DVD to co strasznego? Rodzice nie dają pieniędzy na rozrywki poza domem, to co ma być do roboty, gdy całymi dniami leje i wieje, dziecko ma być skazane na parogodzinne włóczenie się po centrum handlowym?
      Czy tym ludziom chodzi o dobro dziecka, czy o własny komfort i żeby wieczorem dzieciak nie zawracał głowy?
    • kol.3 Re: Rozmowa o prace ( niania ) :/ 19.11.11, 15:58
      A jak się dziecku w tej galerii handlowej zachce do toalety to jaki rodzice mają patent na korzystanie z publicznych toalet, zwłaszcza jak dziecko musi kupę?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja