anna-weta Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 12:40 mój mąż też (już) nie pije, nie bije, nawet i ma pomysły różne, ale nie wobec mnie. wobec mnie jest nijaki. wobec córeczki- jak go zmuszę do zaopiekowania się nią- jest super. ale dlaczego mam żyć JAKOŚ. chyba szkoda życia, bo z tego co wiem, to mam tylko jedno. mimo to też tkwię i marzę o wyśnionym, który by mnie po prostu przytulił, pocałował, a nie wtedy gdy go chcica bierze... jednym słowem (ironicznie w stosunku do siebie, nie chcąc nikogo obrazić) BABY SĄ GŁUPIE Odpowiedz Link Zgłoś
te_rence Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 12:52 zawsze musi być lepiej... wieczne nienasycenie, nigdy nic nie cieszy a jak cieszy to na chwilę, bo twoje życie nie wygląda jak Jenifer Lopez (z resztą jakbyś magicznie została nią też by coś nie pasowało) czy innej ulubionej gwiazdki idola mąż ma być super hero 24 h na dobę 365 dni w roku przez lata jak nie jest to jest coś nie tak z nim! nie może być dobrze MUSI być super cały czas! mniej pism kolorowych i telewizji!!! baby to jednak jak problemu nie mają to muszą go wymyślić! Odpowiedz Link Zgłoś
anna-weta Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 12:45 oj dziewczyny!!! a czy któraś z Was inteligentek słyszała powiedzenie "ślepa miłość"? z zakochania wydaje nam się, że będzie lepiej, a ile rzeczy wychodzi po ślubie, wpólnym zamieszkaniu??? odpuśćcie troszkę Slim Pim. ja ją dobrze rozumiem. trzymaj się kochana Odpowiedz Link Zgłoś
fuzzystone Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 13:14 Fakt, większość jedzie po Tobie z umoralniającymi tekstami, jaka to sucz z Ciebie bo śmiałaś szczerze napisać co Ci na sercu leży - i to chyba tutaj wszystkich uwiera, zgadzam się z osobą o nicku brak_slow "i co istotne... byłoby naprawdę dużooo wolnych ludzi nawet po 30 stce gdyby nie spieszyli się tak z bezsensownymi małżeństwami i czekali na coś lepszego, no ale cóż, skoro większość woli byle jak to tak ma.". Smutna prawda. Do autorki wątku: mogę zrozumieć jak się teraz czujesz ALE przyznaj, że poniekąd sama się w taką sytuację wkopałaś. Po cholerę zaręczałaś się i brałaś ślub z kimś, kogo nie kochałaś? I po diabła robiłaś sobie dzieci z człowiekiem, którego nie szanujesz? Dlaczego dawałas i dajesz się tłamsić matce???? Po ch**a zapraszałaś ją do siebie po porodzie? Wkurzają Cię telefony matki - to po cholerę odbierasz, zmień numer, przestań z nią gadać, Twoja matka jakoś to przeżyje. I możę pogadaj - po raz pierwszy szczerze - z mężem. Czy nie możesz mu pokazać tego posta? A może on ma dokładnie takie same odczucia wobec Ciebie?? Może też w duchu się gryzie swoją pomyłką życiową, może wolałby uciec gdzie pieprz rośnie, no ale są dzieci??? Odpowiedz Link Zgłoś
voldenuit1 Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 13:04 Slim-pim, bardzo smutno piszesz. Jeśli matka cię tresowała jak byłaś dziewczynką, abyś właściwie nie miała swoich potrzeb lub przynajmniej ich nie okazywała i nie realizowała, to twój smutek może się za tobą ciągnąć całe życie, a twoje potrzeby będą się tylko nadymać, a wraz z nimi twoja postawa roszczeniowa. Zastanów się nad terapią, po to, żeby się wzmocnić i wyjść poza swoje poczucie beznadziei i poczucia braku wyjścia. Abstrahując od niektórych twoich sformułowań (np. "ciota" jest wstrętne i pełne agresji), twój post i odpowiedzi są dość wyważone. Nie wdawaj się w dyskusje typu czyja to wina itd., polskie kompleksy są furtką dla kategorycznych sądów nad byle gówn.em, wszyscy tu ferujemy wyroki na lewo i prawo, jesteśmy mistrzami w osądzaniu i puchniemy z dumy nad własną moralnością. Pomyśl jednak o tym, że być może twój mąż również umiera z nudów w twoim towarzystwie, albo że może nosić w sobie ogrom emocji (niekoniecznie jakiejś spektakularnej furii, może np. taki smutek jak twój), ale kompletnie nie potrafi ich wyrazić albo nawet rozpoznać; chłopców również się tresuje, m.in. ucząc ich tego, że jak ich boli, to mają tego nie czuć albo przynajmniej się zamknąć. Wygląda na to, że nie poruszacie w sobie żadnych pozytywnych strun, że jesteście fatalnie dobrani; dobre wieści są takie, że nie jesteście na siebie skazani, a wychowaniem dzieci można podzielić się sprawiedliwie. Odpowiedz Link Zgłoś
poszalej Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 13:17 Przeczytałem Twe słowa ze zdumi9eniem..Tak jak i komentarze.. PYTANIE należy zadać jedno - jak mistrz Yoda ..CO DALEJ? JEŚLI dopuściłaś do tego, że Twoje uczucia wygasły - znaczy nie taką techniką rozmawiałaś, nie takim sposobami NIE docierałaś.. Drogi dwie masz - razem - albo osobno JEŚLI razem..kuracja wstrząsowa dla Was obojga. Zostaw dzieci pod opieką mamy - CHCE Się wtrącać - niech przez weekend pobabciuje. Wyjedźcie na weekend SAMI - może skorzystajcie z pomocy mediatora, psychologa, doradcy rodzinnego? Dopiero kiedy okaże się, że NIE DA się już nic w materii uratowania związku i wejścia na wyższy , satysfakcjonujący WAS OBOJE poziom zrobić - opcja druga, czyli rozstanie.. Ale póki życia, póty nadziei - gdybyś jej nie miała, nie pisałabyś, co Tobie dolega i jak chciałabyś to zmieniać - ZMIENIAJ!!! WALCZ!! nie narzekaniem, że próbowałaś - ale SKUTECZNIE Trochę szokową terapią dla męża byłoby zapoznanie go z tymi postami tutaj..ALE.. inteligentne podesłanie mu jakichś tekstów na pocztę służbową..KTO WIE..może to i niegłupi pomysł?? Odpowiedz Link Zgłoś
henneshemskhet Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 13:39 duzo dobrych pomyslów zostalo juz poddanych na forum - choc moze nie zawsze w przyjemnej formie chyba warto zaczac od siebie: spisac wlasne oczekiwania, mozliwe scenariusze, ocenic wlasny wklad w zwiazek. byc dla siebie dobra i wyrozumiala. moze zamówic wizyte u terapeuty, kt pomoze ocenic sytuacje z dystansu? jak juz sie dogadasz sama z soba to trzeba koniecznie pogadac z mezem. on na to zasluguje! przygotuj sie, ze nie bedzie to mile ani dla ciebie ani dla niego - ale moze was do siebie przyblizyc. zapytaj go jak on widzi wasz zwiazek i co on by chcial zrobic a jesli sie zdecydujesz zostac i wspólnie zrobicie jakis plan, to nastaw sie na akceptacje meza. skoro mnie zaradny to czemu ty nie masz zajac sie sprawa szukania mieszkania i kredytu? z tym gotowaniem meza to zapomnij - zawsze mozecie kupowac gotowe dania czy pólprodukty i jeszcze jedno (z perspektywy czasu): czesto nie dostrzegamy dobroci w innych ludziach. jesli twój maz j dobrym czlowiekiem to j calkiem duzo warte! do rozmów o ksiazkach znajdz kogo innego a jesli dojdziesz dow niosku, ze to jednakj niepoprawny nudziarz i nie macie juz zadnego wspólnego mianownika, to sie rozstancie. masz jeszcze duzo zycia przed soba - srodki i sposoby na pewno sie znajda zycze powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
malyflowers Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 14:11 temat zastępczy? problem chyba zostal niewypowiedziany. depresja 30-latki? fajniejsi faceci kolezanek? Odpowiedz Link Zgłoś
megg76 Re: nie kocham meza chyba 03.11.11, 00:27 gdzie napisała, że jakikolwiek inny facet ją interesuje? Czy napisała cokolwiek o tym, że zazdrości swoim koleżankom? To, że ktoć Cię opuścił, bo znalazł kogoś innego, nie oznacza, że zawsze tak, jest. Co z wami, nie słyszeliście, że można przestać kogos kochać, bez udziału osoby trzeciej? Odpowiedz Link Zgłoś
ba_jjmm Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 13:59 > ......Mamy dwojke dzieci, 2 i 4 lata.< >.......pierwsze miesiąc po urodzeniu corki byly horrorem< >.......Poza tym chlopcy byliby nieszczesliwi bez taty.< ??????????????? Nic nie piszesz kiedy jedno z dzieci przeszło operację zmiany płci. Chyba kolejna wirtualna historyjka wymyślona przez GW. Odpowiedz Link Zgłoś
e-droczek Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 14:23 "bo nie mam odwagi na zadne gesty" i wszystko jasne :) Odpowiedz Link Zgłoś
odnawialna Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 15:15 >Zwariuje z nim. >Mimo ze nie jest zly, nie bije, nie pije, nie wloczy sie z kumplami za to jest stabilny, przewidywalny i zwyczajnie nudny. Dla Ciebie. Kochana, problem jest w TOBIE, nie w nim. Mam prawo tak pisać, bo mam podobne doświadczenia. I wierz mi, jeśli nawet rozwiedziesz się i będziesz z kimś innym, problem pozostanie. Prędzej czy później znów będziesz miała podobne odczucia. Ja zmieniłam to w czasie kilkumiesięcznej terapii i wreszcie poczułam się tak, jakbym zrzuciła 100-kilowy wór z pleców :-) Polecam, to było najciekawsze doświadczenie w moim zyciu, choć czasem bolało bardzo, ale warto było. Odpowiedz Link Zgłoś
polskimarek Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 15:16 Jeszcze raz musze odpisac..... Zeby balo jasniej, ja bylem w dokladnie takiej samej sytuacji. Pamietam, ze byly dosc dziwne sytuacje. Dla przykladu, czytalismy te same gazety, a kiedy spotykalismy sie w gronie znajomych i rozmawialismy goraco na rozne tematy, moja zdziwiona zona pytala mnie jak wracalismy do domu, gdzie ja o tym czytalem ? Nie chodzi o to, ze ona nie byla inteligentna, ona po prostu.....czytala to, co ja interesowalo. Mnie z kolei wlasciwie interesuje wiele dziedzin. Nie o tym jednak chcialem, choc dobrze zaczalem. Wy..Ty i Twoj maz, nie macie wspolnego mianownika, bo nigdy Wam na tym nie zalezalo a dzis juz nie umiecie o tym glosno porozmawiac. Wolicie po prostu....miec swiety spokoj. Tylko....ten swiety spokoj nie da Wam....spokoju. Jestem przekonany o tym, ze Twoj maz ma zdecydowanie podobne przemyslenia, ze on tez czuje, ze cos sie ...swieci. Powiem nawet wiecej....ten jego spokoj wyraznie swiadczy o tym, zeby nie psuc chociaz tego, co jest. A przeciez to prowadzi do nikad, sama czujesz, ze jestes w potrzasku. To Ci powiem, ze on tez, dokladnie to samo odczuwa i pewnie ta wewnetrzna bojazn coraz bardziej go blokuje. Z opisu wyraznie dociera do mnie, ze on jest inny od Ciebie, dlatego nie oczekuj od niego, zeby byl Toba. A jak pojsc dalej ? Najlepszym z pomyslow wydaje mi sie ...opuszczenie domu i porozmawianie o temacie na neutralnym terenie. Ja bym go mimo wszystko skonfrontowal ze wszystkimi Twoimi przemysleniami, o ktorych nam raczylas napisac. Pamietaj, ze tylko rewolucja przynosi zmiany. Zeby tak sie stalo, trzeba wykrzyczec nowe prawdy. Kawe na lawe..... Mam wiele ale, najbardziej przeszkadza mi w tym fakt, ze tak miernie okreslasz meza i do tego nie masz hamulca, aby nazwac go ciota. Dlatego nie wiem, czy to ma jakokolwiek sens ? Odpowiedz Link Zgłoś
alojzyy Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 15:49 Szkoda tylko że przez głupotę "dorosłych" cierpią potem te niewinne dzieci...Żenujące Znudziło się życie no straszne szkoda że nie trafiłaś na takiego co ci przypieprzy z raz dziennie po obalonej flaszce wtedy by było o czym gadać . Po cholerę te dzieci robiłaś ??? Też z nudy?... Marzy ci sie oczytany dobrze zarabiający właściciel firmy przy którym będziesz ustawiona a nie na wynajmie wtedy byś zapewne sie nie nudziła tylko przewalała kasę z podobnymi koleżankami w centrach handlowych Odpowiedz Link Zgłoś
anek80 Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 15:59 Slim, przeczytałam twój bardzo długi wywód jakiego to masz nudnego i beznadziejnego meża, ale pod koniec byłam tak samo znudzona twoim wywodem jak ty swoim mężem i jakoś nie potrafię wykrzesić ani trochę współczucia dla ciebie. Widziały gały co brały. Twój mąż zawsze był taki jaki jest, 2,5 roku to dużo czasu żeby się o tym przekonać. A teraz tylko narzekanie, narzekanie ...i postawa roszczeniowa. Twoja decyzja o ślubie była pochopna i wykalkulowana a teraz oczekujesz motylków w brzuchu, choć nie czułaś ich nawet przes ślubem. Paranoja. Chcesz żeby mąż był interesujący, nie nudził cię itp. itd. a jaką ty jesteś partnerką dla niego? Bo do tanga trzeba dwojga, a ty piszesz jak mała dziewczynka "myślałam że jakoś się ułoży". No i się JAKOŚ ułożyło - jest poprawnie tylko nijako - a ty jesteś niezadowolona. Argumenty o mamusi powalające, jakby pisała mała dziewczynka a nie dorosła kobieta. Piszesz że ty się starałaś a mąż nie i dlatego teraz ci się nie chce, ale mnie w ogóle tym nie przekonałaś. Bo z opisu wynika, że nie tylko minął stan zakochania, ale ty swojego męża nawet nie lubisz, a nawet nim gardzisz (cały czas piszesz o nim nudziarz, ciota itp.). Odejść od męża też nie chcesz, bo jednak z nim łatwiej i wygodniej (a ponoć taki beznadziejny, czyli jednak zalety ma). Skoro podjęłaś decyzję żeby z nim być to masz dwa wyjścia: nie robić nic albo spróbować polubić sowjego męża i postarać się podnieść jakość waszego życia małżeńskiego. Wyciągnij męża na spacer, do kina itp. Może on jest tak samo zniechęcony jak ty albo po prostu zmęczony po pracy, codziennymi problemami. Jeżeli chcesz coś zmienić to zacznij działać. Małżeństwo to wspólnota a ty trochę zachowujesz się jak księżniczka na ziarnku grochu, wiecznie niezadowolna, oczekująca od męża że będzie chodzącym ideałem. Poza tym żaden dobry związek nie bierze się z nikąd, tu trzeba się trochę postarać. Może jak spojrzysz na męża łaskawszym okiem, przychylniej, to i tematy do rozmowy się znajdą. Odpowiedz Link Zgłoś
majaa Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 16:00 No właśnie, problem w tym, że autorka chyba faktycznie męża nie kocha, ba... nigdy go naprawdę nie kochała, wyszła za niego z zupełnie innych powodów niż miłość. Przy okazji kryzysów małżeńskich zwykle radzi się, żeby powrócić do okresu, kiedy dwoje ludzi było sobą zafascynowanych, coś razem robili, ciekawie spędzali czas, kochali się po prostu... A do czego może się odnieść autorka? Mąż nigdy nie był dla niej tym wymarzonym, najfajniejszym facetem, więc niby dlaczego miałby nim być teraz, kiedy przyszła proza życia? Tak naprawdę nie wiadomo, co czuje mąż, choć sądzę, że raczej zdaje sobie sprawę, że coś jest nie tak. Rzeczywiście jedynym wyjściem wydaje się szczera rozmowa z mężem i wspólna próba znalezienia jakiegoś rozwiązania, które przyniosłoby jak najmniejsze straty w sensie psychicznym, dla nich i dla dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 16:26 1. Nie rozumiem, jak ktoś mieniący się humanistą w ogóle nie interesuje się zdaniem drugiego człowieka (męża). Czy powiedziałaś mężowi, jakie masz rozterki ? Żeby była jasność - używając zrozumiałego języka, a nie jakichś babskich fochów na zasadzie, że ma się ciota sam zorientować. Od tego bym zaczął, gdybym miał problemy w swoim małżeństwie. W mojej ocenie w ogóle nie interesuje Cię, co mąż może myśleć o całej sytuacji. Inaczej byś go o to zapytała. Z faktu, że przez kilka lat próbowałaś zaskakiwać męża nie wynika, że teraz jest jego czas. Może on po prostu lubi takie życie - dla Ciebie nudne, a dla niego ustabilizowane, z żoną, dwójką dzieci, bez finansowych problemów. To jakaś zbrodnia jest ? Dlaczego wychodząc za mąż nie powiedziałaś mu, że oczekujesz innych cech ? Ja swojej żonie dawno oświadczyłem, że nie będę o nią zazdrosny, bo jej ufam. Choć doskonale wiem, że czasem chciałaby przejawów takiej zazdrości. Dla mnie to choroba i szczerze o tym powiedziałem. Dlaczego Ciebie nie stać na szczerość ? 2. Nie rozumiem, jak można o własnym mężu napisać "ciota". Skoro widziałaś, że gość nie jest oczytany, nie jest bawidamkiem, nie jest zbyt przedsiębiorczy (choć z tego co zrozumiałem mało nie zarabia, ale widocznie powinien być jeszcze prezesem spółki), nie stać go na zaskakujące gesty - to po co "decyzja" o małżeństwie. Moim zdaniem to nie była decyzja - bo ta jest przemyślana - a sposób na ucieczkę od mamusi. 3. Poddałaś się w jakiś sposób publicznemu osądowi - więc nie powinnaś czuć się zaskoczona. Dla mnie jesteś tchórzem, który mężowi nie potrafi spojrzeć w oczy i powiedzieć, co Cię boli. Tak szczerze, rzekłbym, po prostu, po ludzku. Odpowiedz Link Zgłoś
headvig Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 17:10 ja mam wrażenie że mamy do czynienia z księżniczką, która się nie stara i musi być wiecznie obsługiwana i adorowana. sama z siebie nic. żal mi chłopa, jakikolwiek by nie był. Odpowiedz Link Zgłoś
headvig ja bym postawiła sprawę inaczej 02.11.11, 17:03 jestem mężatką od 3,5 roku. mój mąż też nie gotuje, zostawia kupy ubrań gdzie popadnie, siedzi przed kompem w pracy i w domu, romantyczny też jest powiedzmy średnio, ja jestem humanistką, on inżynierem, specjalistą, tematy jakoś znajdujemy do rozmowy, choć nie znam się na tym co robi... jeśli chodzi o seks, to jesteśmy pierwszymi partnerami, ani on ani ja nigdy nie mieliśmy innych doświadczeń - i to też jest nasza słaba strona. pomimo tego wszystkiego go kocham.wiem jaki był przed ślubem i jakoś sobie nie robiłam wielkich nadziei, że będzie mi podawał śniadanko do łóżka. pomaga mi zawsze gdy go poproszę, sam się nie domyśli. ale jak powiem, to zawsze, nigdy nie usłyszałam, że mu się nie chce, to prędzej już on ode mnie. nie zamieniłabym go na nikogo innego. długo trwało, zanim odkryliśmy co lubimy razem robić, a droga ta była niełatwa, niektóre "hobby" nawet doprowadziły prawie że do zerwania naszego związku. nikt nie mówił, że będzie łatwo. teraz już wiem, co mam robić by on czuł się kochany, jak się czuje kochany, to robi wszytko tak, bym ja też się czuła kochana i wszystko się nakręca. myślałaś może, ze u ciebie jest tak samo? on też czuje się znudzony, bo widzi że ty się nie starasz, to po co on ma to robić? czy wiesz, co sprawia że właśnie się czuje kochany i szczęśliwy? wg mnie tu leży droga. polecę ci książkę - sztuka wyrażania miłości - G. Chapman. jest napisana przez jakiegoś kaznodzieję ewangelickiego, nieważne, ale i tak polecam, bo u mnie się to sprawdziło. to jakoś samo działa, choć mój mąż nawet nie wie, że tę książkę czytałam. weź babo sprawy w swoje ręce Odpowiedz Link Zgłoś
nufc_fan Re: ja bym postawiła sprawę inaczej 02.11.11, 20:21 I like it very much. Dla mnie 100% racji. Emancypacja dała kobietom mnóstwo dobrych i cennych rzeczy, ale mam wrażenie, że wiele (większość) współczesnych kobiet pozbawiła kobiecości, ciepła, delikatności, cierpliwości, subtelnego oddziaływania na mężczyzn, co kiedyś potrafiło Was uszczęśliwić. Dowód. Spójrzcie na swoje mamy i babcie (pomijam skrajne przypadki np. faceta pijaka), które są szczęśliwe, mimo, że według dzisiejszych kryteriów Wasi ojcowie i dziadkowie to prymitywni neandertalczycy. Odpowiedz Link Zgłoś
wimsey Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 17:54 Ja tu nie rozumiem przede wszystkim "problemu" z matką... Mieszkała 4 miesiące nieproszona? Dzwoni dwa razy dziennie? Sprowadziłaby się od razu, gdyby autorka się rozwiodła ???!??? Może należałoby zacząć od zbudowania samodzielnego życia i uporządkowania psychiki dorosłej osoby, ewidentnie przez matkę podniszczonej, a potem dopiero zastanowić się, czy warto animować to małżeństwo i co można zrobić w tym kierunku, także samemu - jak tu wiele osób słusznie sugeruje. Odpowiedz Link Zgłoś
phalene0 Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 18:24 Zgadzam się z wypowiedzą wimsey - problem tkwi w toksycznej matce i to z nią należy zrobić porządek i odciąć się od niej. A potem poukłada ci się powoli w głowie i dasz sobie radę z resztą. Wszystko po kolei. I nie patrz na posty durnych facetów - większość polaków to brzuchate, średnio myślące istoty. Odpowiedz Link Zgłoś
tygrynio1966 Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 18:40 wyróżniłem dwie przyczyny twojego niepowodzenia 1-sza to taka że wyszłaś za mąż pod wpływem społecznej presji i głównie jak napisałaś matki a nie przemyślanej decyzji 2-ga że kompletnie się nie dobraliście małżeństwo to loteria albo trafisz na właściwy los albo pusty ty trafiłaś pusty bardzo ci współczuję bo jesteś w mało komfortowej sytuacji ale nie potrafię udzielić rady osobiście na twoim miejscu znalazłbym sobie jakąś odskocznię od rodziny kochanka,sport,naukę języka lub coś w podobie Odpowiedz Link Zgłoś
pawel_823 Baby są jednak głupie 02.11.11, 19:03 Zwłaszcza przed trzydziestką. Lecicie na urodę faceta, bajerek, samochód, kasę, wystarczy, że trochę was poobraca po parkiecie, poleje wody; a po dłuzszym czasie (i to nie zawsze) dochodzicie do wniosku, że to nudny buc. Wystarczy zerknąc na statystyki rozwodów. Dodatkowo jesteście przekonane, że macie intuicję. Takich "kobiet" wogóle mi nie żal. Odpowiedz Link Zgłoś
idisagree Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 19:22 Ale wiekszosc z Was glupoty gada... Takie jechanie po slim-pim bez powodu - moglibyscie sobie darowac komentarze. Nie wazne czy to facet czy kobieta w zwiazku sie nie stara - jesli tak jest, to trzeba z tym skonczyc. Wiekszosc z Was naprawde wybralaby takie szare, nudne zycie, bojac sie zmian? Zal mi Was. Zupelnie Cie rozumiem, slim-pim. Kilka osob tutaj dobrze skomentowalo. Powiem Ci jedna rzecz, z wlasnego doswiadczenia: przestan sie przejmowac tym, co Ci ludzie narzucaja i co kto pomysli. Walnij bzdurami, ktorymi matka Cie karmila i nie daj jej wejsc na glowe. Bedzie Ci cholernie ciezko, ale tam gdzie dojdziesz sama bedzie Ci naprawde dobrze. Osobiscie walnelabym facetem - jesli nie da sie z nim pogadac, to nie ma sensu tego ciagnac. Jezeli naprawde jest takim super ojcem i fajnym facetem, odejdzie bez zbednego smrodu i obydwoje wychowacie dzieci osobno, ale razem - a partnerzy, ktorzy prawdopodobnie pojawia sie na horyzoncie moga byc naprawde rewelacyjnym dodatkiem w zyciu dzieci. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_myszkina mąż zapłacił za Twoje tchórzostwo 02.11.11, 19:26 Niestety, tak właśnie myślę. Miałas dość matki,ale zabrakło Ci odwagi, żeby samej stanąć na nogi i stać się niezależną, więc uczepiłaś się faceta. Typowa wygodnicka postawa. Wiedziałaś, że zakochanie Ci przeszło po pół roku, ale mimo to zdecydowałas się na ślub. Po co? Bo bałas się być sama? Bycie żoną to chyba w Twoim pełnym dulszczyzny świecie jakiś specjalny powód do dumy? Póki co, dowodzisz, że nawet osoba skrajnie niedojrzała, egoistyczna i pełna dulszczyzny może czytać książki i pozować na intelektualistkę. Niestety. Czujesz się lepsza od męża, więc go zostaw i szukaj intelektualisty. Tylko wcześniej dorośnij, żebyś nie musiała iść przez życie na czyiś plecach. Mężowi serdecznie współczuję. Odpowiedz Link Zgłoś
slim-pim Re: mąż zapłacił za Twoje tchórzostwo 02.11.11, 21:42 nie pozuje na intelektualistke, juz to pisalam. Po prostu lubie rozmawiac, lubie czytac, lubie uczyc sie nowych rzeczy. Nawet osoba niedojrzala, bo na pewno taka pod roznymi wzgledami jestem, nawet egoistka, bo to tez w roznych dziedzinach prawda, nawet ktos taki moze po prostu chciec wiecej niz ma. Nie pisalam nigdzie ze absolutnie na to zasluguje - moze i nie, na pewno skazywanie meza przez wyjscie za niego na moja mame jako tesciowa bylo szczytem egoizmu i pisze to serio. Dziwie sie ze chcial sie ze mna ozenic, ja wyszlam za niego bo jak pisalam gdzies wyzej, zakochanie takie z pierwszych miesiecy wrocilo pod roznymi wzgledami bylo naprawde fajnie, przygotowania tez nas zblizaly - to nie byla czysta kalkulacja. Aczkolwiek fakt ze wreszcie moze matka da mi spokoj bylo nie lada atrakcją w moich odczuciach. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_myszkina Re: mąż zapłacił za Twoje tchórzostwo 04.11.11, 01:25 Myślę, że powinnas męża przeprosić. No, chyba, że wiedział, że pobieracie się jedynie dlatego, ze Ci się podobają przygotowania i że jesteś podekscytowana zmiana oraz po to, żeby uwolnić sie od matki? Ciebie mi nie żal, bo Ty decyzję podjełas świadomie. Ale obawiam się, że przy okazji zmarnowałas życie swojemu mężowi, który nigdy tak naprawde nie był 'tym jedynym'. Odpowiedz Link Zgłoś
nufc_fan Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 19:41 Tak to z Wami kobietami jest. Nie potraficie powiedzieć wprost czego oczekujecie od faceta tylko czekacie jak on się domyśli czego potrzebujecie. Facet to takie zwierze, któremu trzeba postawić cel, potem nauczyć go jak go osiągnąć i pokazać nagrodę. Wtedy wiemy czego od nas potrzebujecie i potrafimy Wam to dać. A tak to ja nie wiem czy jak zrobię to to ona mnie pochwali czy wręcz przeciwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
0malutka35 Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 20:09 podobno mężczyźni sa inteligentni, to niech trochę pomyślą i się domyślą.Mówią, też że mężczyżni lubią ryzyko więc ryzykujcie, albo traficie w gust kobiety albo nie. Odpowiedz Link Zgłoś
zielono.mam.w.glowie Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 19:52 Jeżeli coś Ci nie odpowiada to to zmień, nawet jeżeli oznacza to rozstanie - na dłuższa metę sie wykończysz jeżeli nic nie zrobisz. A z autopsji wiem, że życie bez męża może byc bardziej ekscytujace. Odpowiedz Link Zgłoś
stackwaddy Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 20:00 Jak żyć, panie premierze ? Jak żyć.. Ishtar Klompeć Odpowiedz Link Zgłoś
0malutka35 Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 20:03 Hm, świetnie Cię rozumiem Myślę, z egdzieś w głębi serca kocham męża, ale cała reszta jak u Ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
poradywizazystki.pl Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 20:10 Powiem Ci, że współczuję sytuacji, choć z tego, co piszesz, to od samego początku nie było tu wielkiego szału miłości... Odpowiedz Link Zgłoś
astrofan Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 20:54 poj...ło was z tymi esejami, nikt tego nie będzie czytał kobieta ma problem z matką (przede wszystkim!), mężem, dziećmi jest głupia i nudna jak flaki z olejem, nudzi siebie i innych co tu analizować? Odpowiedz Link Zgłoś
samoski Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 21:37 Kurna, co z Wami ludzie? Kobiecie źle to chciała się wypisać, ma do tego prawo chyba? Na pewno jest jej troszkę lżej, bo wywaliła to z siebie. NIe znamy drugiej strony tego małżeństwa i trudno mi w tej chwili pisać co tak na prawdę zrobić, aledefinitywnie jesteś w dolinie. Myślę, że jeśli nie widzisz żadnego wyjścia z sytuacji typu rozstanie itp. to czas przestać analizować to z czym Ci źle, sama się tylko zadręczasz. Zakładam, że kochasz swoje Dzieci, skup sie na nich, niosą radosc same w sobie, praca też daje poczucie bycia potrzebnym, jeśli się ją lubi. Przede wszystkim musisz podnieść swoją samoocenę. Nie ważne co myśli i mówi Twoja Mama, jesteś niezaprzeczalnie wyjatkowo i niepowtarzalmna, uwierz w siebie i zacznij się uśmiechać. To, że sama sobie ze wszystkim radzisz, choć zapewne jesteś zmęczona, świadczy o tym, że silna z Ciebie kobieta, a to już Twój plus i samoocena powinna pójśc w górę. Co do Was (nie do wszystkich, bo są tez osoby, które rozumieją i pomagają: słowem, wsparciem itp.) jak Wam nie wstyd? Ślęczycie w domach/pracy i tylko czekacie by kogoś "zgnoić" przy pomocy sieci. Skąd w Was ten jad i ta satysfakcja z faktu, że kogoś bijecie słownie? Co się z Wami stało, gdzie empatia itp.? Posyłam Wam swoją radosc i mam nadzieję, że cos w Was zmieni. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
koham.mihnika.copyright porozmawiaj z ksiedzem ;-{) 02.11.11, 21:30 bo widzialy galy, co braly. Przed slubem byl inny? Odpowiedz Link Zgłoś
iruuu Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 21:35 Eh, kobieto - po prostu z nim pogadaj. O tym, że chciałabyś od czasu do czasu dostać bukiet kwiatów, o tym, że mógłby coś ugotować, o tym, że można by coś urozmaicić w łóżku. Facet chyba nie jest całkiem beznadziejny, po prostu wpadł w rutynę. Trzeba mu parę rzeczy "pokazać palcem", to przecież nie boli, nie musisz się od razu rozwodzić. A skoro mamusia jest taka nadopiekuńcza i wtrącająca się, to niech się na coś przyda, niech weźmie dzieciaki na tydzień do siebie, a wy wybierzcie się na wakacje, gdziekolwiek. A jak nie macie kasy, to po prostu urlop i posiedzcie w domu, pójdźcie do kina, itp. Tak dla odmiany. Odpowiedz Link Zgłoś
slim-pim Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 21:57 mamie dzieci nie dam - wiem jak dzieci wychowywala swoje, nie pozwole zeby choc ulamek z tego mialy moje dzieci. Sami sie nimi zajmujemy, jestesmy zdani tu wylacznie na siebie i to jest ok, nie mam tu do nikogo pretensji bo chcialam je miec, kocham je nad zycie i zajmowanie sie nimi mimo ze jest czesto pod wieloma wzgledami meczace daje mi satysfakcje. Owszem, czasem bym od wszystkiego odpoczela, ale nie mam takiej mozliwosci za bardzo - to znaczy sama moglabym bo maz sie zajmie dziecmi, tu mu prawie nic nie moge zarzucic ale jesli ma sie ten zwiazek poprawic to nie chodzi tu o moje zadowolenie, moj odpoczynek, tylko chyba nasz wspolny - a tu poza domowymi randkami nie mozemy za wiele zorganizowac - oczywiscie gdyby wogole te randki byly, bo ich nie ma, ale jesli juz tyo tylko domowe przyjemnosci wchodza w gre. I gdyby byly to pewnie bym tu nie marudzila az tak. Ale ich nie ma, bo jesli ja czego nie zrobie, jeszcze niemal na sile, to maz niestety nie zrobi nic. Odpowiedz Link Zgłoś
piotrek_meteorolog Re: nie kocham meza chyba 03.11.11, 00:11 Twój men jest dla Ciebie za dobry. Rzeczywiście powinien się zmienić, bo się zanudzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
lemonna Re: nie kocham meza chyba 26.11.11, 08:37 ty ciagle o tej mamie swojej, a czy mąż wie o twoich rozterkach ? Odpowiedz Link Zgłoś
slim-pim Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 22:04 I owszem, bije sie w piers za uzycie slowa "ciota". Faktycznie pejoratywne bardzo, chodzilo mi bardziej o pewną rozlazłość, brak stanowczosci, przedsiebiorczosci - ale faktycznie moglam nazwac to inaczej, choc w tamtym momencie dokladnie tak pomyslalam. Czasem cisna sie na usta slowa ktorych czlowiek normalnie by zdroworozsadkowo nie powiedzial ale nie zawsze daje sie rade kontrolowac. Tym razem mi sie nie udalo. Nie pokaze mezowi tego postu miedzy innymi z tego powodu, cokolwiek byscie nie mysleli, mimo ze chce zeby MI bylo lepiej, wcale nie chce zeby jemu bylo zle, nie chce go ranic, zalezy mi zeby byl szczesliwy ale sama tez chce byc szczesliwa, nic nie poradze, wlasnie tak mysle. Odpowiedz Link Zgłoś
samoski Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 22:21 Ja mam tylko jedno pytanie: Piszesz tutaj by się wyżalić, czy by coś zmienić? Bo jak wyżalić to pisz, my to przeczytamy i juz. jęsli masz ochotę coś zmienić, to zmień. Zycie nie polega tylko na narzekaniu, rozumiem, wylałaś swój żal w pierwszym poście, co dały Ci nasze odpowiedzi? Wzięłaś coś do siebie? Odpowiedz Link Zgłoś
slim-pim Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 22:36 ktos tu wyzej napisal cos bardzo madrego - ze szukam namiastki matki, tych skrajnych emocji do ktorych bylam przyzwyczajona, cos w tym jest, chce zeby cos sie dzialo, ale jak juz sie dzieje niekoniecznie dobrze to schowalabym sie w mysia dziure, odwrocila, przeczekala wiem ze glownie ja potrzebuje terapii - nawet bylam kiedys na spotkaniu sama, poza spotkaniami z panem psychologiem we trojke, ale brak czasu=brak kontynuacji musze to zrobic, glownie dla dzieci, meza ale i dla siebie wielu ludzi napisalo tu wiele dobrych, madrych rzeczy, niekoniecznie dla mnie milych ale nie czekalam na oklaski z roznych rad naprawde chce skorzystac choc nie wiem czy sie uda, to nie jest ltwe kiedy kolejny raz czlowiek sie czuje rozczarowany, nie chce sie wtedy probowac znow i znow Odpowiedz Link Zgłoś
samoski Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 23:12 Każdy z Nas szuka szczęścia i sowjej drogi, hmmm, nie jestem wszystkowiedząca, więc nie bardzo wiem jak Ci radzić, zabrzmie jak klechta, ale zacytuję fragment ksiązki Grishama: "Zaufaj Bogu, on Cię poprowadzi" niepotrzebujesz nas, ludzi, potrzebujesz przewodnika, wiem jak brzmię, jak nawiedzona, po prostu zamknij oczy i poproś, o drogę, on Ci pomoże, nie my. :) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
swiat_na_glowie Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 23:22 hej, nie ogarniesz wszystkich wątków na raz. materiału z matką wystarczy na kilka lat terapii i od ręki tego nie załatwisz - chociaż trzeba i zamiatanie problemu pod dywan nic nie da. pytałaś jak wytrwać. popatrz może tak - maż jest fajnym spokojnym i stabilnym facetem, który na Twoje szczęście nie funduje Ci jazdy emocjonalnej jak matka (więc brakuje Ci tego, żeby się "działo"), nie jest rozmowny - to trudno, ale możecie coś razem robić, dzieci są małe, więc możliwości na razie mniej, ale rower, spacer, łyżwy? te zalecenia psychologa, żeby codziennie rozmawiać są kuriozalne, albo Wy je chcieliście zrealizowac. mnie nie dziwi, że mąż w takich momentach szedł spać. faceci z reguły w takich sytuacjach się wycofują. wyjdź z założenia, że kluczem jest robienie razem wspólnie - prania, sprzątania, gotowania. nie oczekuj, że on wymyśli, zorganizuje. rzuć hasło, że to robicie i róbcie. spróbuj czerpać radość z tego co robicie i nie myśleć, że to był Twój pomysł - bo będziesz stale się czuła rozczarowana. próbuję trochę na okrągło powiedzieć - czerp radość z tego co się da, nie stawiaj jemu i sobie wymagań i staraj się nie myśleć o nim negatywnie, bo utrwalasz w sobie taki jego obraz. nasze babki niekoniecznie były szcześliwsze w zwiazkach i niekoniecznie trwały w nich z braku wyjscia - przeważnie inaczej ustawialy priorytety i miały inne spojrzenie na życie, dzieci, meża. Odpowiedz Link Zgłoś
manran Re: nie kocham meza chyba 02.11.11, 23:54 "jak na dluzsza mete udawac ze sie nie wzielo nudnego troche prostackiego malo inteligentnego typa?" - tzn, ze ty tez jestes raczej prostacka i malo inteligentna - ale tyle to juz wiemy o tobie, po twoim poscie! Jeszcze sie troche pouzalaj na forach, na pewno pomoze Odpowiedz Link Zgłoś