maloslow
01.11.11, 19:00
...która chce mieć dziecko?
Mój stary kumpel miał wypadek po którym przez kilka miesięcy nie mógł ani chodzić ani normalnie kochać się ze swoją żoną a mimo to został zmuszony przez nią do prokreacji bo dziecko było od dawna zaplanowane.
To mi przypomniało sytuację gdy moja żona 4 lata temu też uparła się że chce mieć drugie dziecko mimo, że wybrała sobie okres najgorszy z możliwych bo ciąże wypadła w czasie przeprowadzki, budowy domu i zmiany pracy. Potrzeba drugiego dziecka przed 30stką okazała się tak silna, że nie przyjmowała do wiadomości żadnych moich argumentów i nie mówiąc mi o tym przestała brać tabletki. W efekcie nie miałem zupełnie czasu na zajmowanie się synem a co skończyło sie poważnym kryzysem małżeńskim, który na szczęście mamy już za sobą.
Drogie Panie, czy potrzeba dziecka jest rzeczywiście silniejsza od dobrych relacji w związku? Czy dzieci musza być z wyprzedzeniem zaplanowane a terminy ściśle dotrzymywane?
A już zupełnie nie rozumiem kobiet, które uciekają w macierzyństwo przed problemami w pracy. Znacie takie kobiety, prawda?
Żeby nie było tak śmiertelnie poważnie, to wśród moich znajomych krąży opowieść o dziewczynie która mimo braku stałego partnera zdecydowała się mieć dziecko a nieświadomym niczego dawcom spermy na pytanie o zabezpieczenia odpowiadała:
- Nie martw się, jestem na foliku.